zmuszona do aborcji :((

15.02.12, 12:13
Witam!
Czytam sobie wasze forum szukając pomocy i odpowiedzi co zrobić.
Powiem szczerze, że różne myśli chodzą mi po głowie.
Kilka dni temu dowiedziałam się,że jestem w ciąży. Powiedziałam o tym mojemu mężowi, a ten stwierdził kategorycznie, że nie mogę urodzić. Mamy już jedno dziecko dorastające i faktycznie nasza sytuacja finansowa jest bardzo trudna. I tu już uprzedzę potępieńcze osądy o antykoncepcji- ta zwyczajnie zawiodła. Jestem rozdarta, bo wiem,że finansowo możemy sobie nie poradzić. Z jednej strony skoro dziecko już jest, to nie mam prawa go zabić. I ja tak właśnie czuję. Jest druga strona medalu: wiem,że mąż nie zaakceptuje drugiego dziecka, bo mówi o tym głośno. Kocham go, spędziliśmy ze sobą kawał życia. I teraz zastanawiam się co zrobić, bo powiedział,że mam usunąć,nie dając mi żadnej możliwości przedstawienia mu planu postępowania.Doskonale zdaję sobie sprawę,że utrzymanie malucha kosztuje, ale według mnie są osoby, które mają gorzej niż my i jakoś dają radę. Takie tłumaczenie, to jak grochem o ścianę. Doszło do tego, że zamówił pigułki poronne przez internet. Motywacje ma taką,że to z odpowiedzialności, że nie damy rady finansowo, a na pomoc z opieki społecznej nie możemy liczyć(wiadomo jakie są kryteria dochodowe). Opcje są takie: urodzić i zabrać starszego syna ze sobą, a z panem mężem się rozstać. Opcja druga: usunąć i się rozstać. Opcja trzecia: usunąć i zostać lub nie usunąć i czekać co da los. Jestem w takim stanie psychicznym,że chyba jestem gotowa na każdą z tych opcji. Jeżeli się rozstaniemy, to obawiam się,że sobie nie dam rady finansowo, bo pracuję na niepełny etat i nie zarabiam dużo. Nawet gdyby doszły alimenty, to i tak było by tego bardzo mało, bo pewnie coś koło 1500 zł. Najgorsze jest to, że nie mam rodziców ani rodzeństwa i naprawdę nie mam na kogo liczyć. Czuję się bardzo mocno postawiona pod ścianą, jakby nie było żadnego wyjścia. Rozsypuję się psychicznie. W tej chwili każde rozwiązanie wydaje się złe. I jeszcze na koniec-sama nie wiem, czy mam nienawidzić siebie, czy jego. Z reguły mocno stąpam po ziemi, a w sytuacjach mocno stresowych dość dobrze sobie radzę. Nie wiem czego oczekiwałam od męża? Może liczyłam na wsparcie i w gruncie rzeczy powiedzenie,że jakoś damy radę. Zbliżam się do kresu wytrzymałości. I naprawdę nie wiem co gorsze: samotność i bieda z dzieciakami, czy usunięcie i życie z pozoru "jakby się nic nie stało".
Może Wasze posty, jako stojących z boku dadzą mi jakiś obraz, bo boję się, że nie myślę już trzeźwo.
    • jowita771 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:21
      Moim zdaniem, jeśli nie chcesz usunąć ciąży, a usuniesz pod wpływem czyjejś namowy, to prawdopodobnie będziesz miała problem, żeby sobie z tym poradzić.
      Ja bym nie usunęła, jeśli sama bym nie była do tego przekonana.
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:31
        Próbowałam wytłumaczyć, co dzieje się w mojej głowie, jakie są moje uczucia. Usłyszałam, że zlepek komórek, to nie dziecko. Chciałam być uczciwa i powiedzieć mu o tym, jak tylko się dowiedziałam o ciąży. Starałam się wczuć też w jego sytuację, rozpatrując różne scenariusze, co on czuje. W sumie teraz żałuję, bo mogłam powiedzieć mu dużo później, tylko co by to dało? Żyła bym w takim samym zawieszeniu i stresie. On nie lubi i nie umie mówić o uczuciach. Twierdzi, że mnie kocha, tylko dlaczego chce tak strasznie skrzywdzić? Bo ja tak to właśnie odbieram...
        • jowita771 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:45
          Znam taką rodzinę, w której było dwoje dzieci i kobieta zaszła w nieplanowaną ciążę. Mąż namawiał do usunięcia, ale ona się zdecydowała urodzić. On chodził naburmuszony do końca ciąży, a potem zupełnie mu odbiło na punkcie tego dziecka, to jego ukochana córeczka, dzisiaj już dorosła.
          Nie mówię, że u Ciebie też skończy się tak optymistycznie, bo nie musi. Ja bym zaryzykowała i urodziła, jeśli nie miałabym przekonania do aborcji.
          • jowita771 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:46
            I jeszcze chciałam napisać, że jestem za kompromisem, ale w tej sytuacji się nie da, bo nie można urodzić trochę dziecka. Moim zdaniem, w tym wypadku zdanie kobiety ma większą wagę.
          • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:08
            Też znam taki przypadekwink i to chyba nie jedensmile
    • grouse1 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:29
      A umiałabyś żyć później "jakby nic się nie stało" ? Nie wiem co bym zrobiła będąc w twojej sytuacji, ale na pewno nie postąpiłabym wbrew sobie. Z drugiej strony dlaczego twój mąż od razu był na NIE, nawet nie przemyślał i nie obgadał sprawy, dziwne to trochę.
    • aquuaa Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:29
      Poraza mnie brak dialogu z mezem.
      Zycie stawia przed nami rozmaite wyzwania - nie zawsze wszystko jest latwe i przewidywalne.
      Gdyby (odpukac) ktores z Was wymagalo kosztownego leczenia to jako dobra, mocna rodzina - mobilizujecie sily na potrzebe danej sytuacji. Wszystko wymaga przegadania, analizy, zmiany stylu myslenia.

      Maz -widze 'na lenia' - dobrze jest jak jest, dodatkowe obciazenia nie sa potrzebne, nie bede sie spinal. Mozliwe, ze Twoj stan psychiczny pogorszy sie na tyle po aborcji, ze 'pan maz' bedzie jednak musial sie spinac na konsultacje psychologa 150 pln/h + tabletki + odpracowac Twoja pensje kiedy nie bedziesz w stanie pracowac ani myslec + zajac sie drugim dzieckiem. Malzonek to skalkulowal? Moze oswiec go jakie moga pojawic sie 'koszty' w wyniku pochopnych decyzji i jednak naklon go do rzeczowej, konstruktywnej rozmowy (choc chyba ciezka gada sie z kims, kto zachowuje sie w taki sposob).



    • dominikaonline Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:30
      Trudno mi oceniać sytuację tylko z twojego opisu...
      Ale moje zdanie w kwestii aborcji jest jednoznaczne: NIE ZABIJAJ!!!!
      Choćby nie wiem jakie były przeciwności losu - nigdy NIE ZABIJAJ.
      Jesteś człowiekim, który ma rozum, uczucia - nie zbudujesz szczęśliwej przyszłości - sama czy z mężem - zabijając niewinne, małe dziecko.
      Pojawiło się na świecie - owszem nieplanowane - pewnie będzie wam ciężko - finansowo i nie tylko - ale człowiek przetrwał nie takie przeciwności losu i dał radę.
      Bądź silna - DASZ RADĘ - piszesz, że nie masz nikogo z rodziny - a dla tej małej istoty, którą nosisz pod sercem TY jesteś najbliższą istotą na ziemi. Nie możesz jej zgładzić - tylko dlatego, że się pojawiła.
      Nie zabijaj - o to cię proszę.
      • illka1 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:34
        Zgadzam się z powyższymi odpowiedziami. Nie pozwól wmówić sobie, że to z odpowiedzialności itd. To przecież Wasze dziecko. Twój mąż tak łatwo by się go pozbył... dziwi mnie to i nie ufałabym takiemu człowiekowi... Musisz dać radę, dla tego maleństwa, trzymaj się !
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:35
        Próbowałam wytłumaczyć, co dzieje się w mojej głowie, jakie są moje uczucia. Usłyszałam, że zlepek komórek, to nie dziecko. Chciałam być uczciwa i powiedzieć mu o tym, jak tylko się dowiedziałam o ciąży. Starałam się wczuć też w jego sytuację, rozpatrując różne scenariusze, co on czuje. W sumie teraz żałuję, bo mogłam powiedzieć mu dużo później, tylko co by to dało? Żyła bym w takim samym zawieszeniu i stresie. On nie lubi i nie umie mówić o uczuciach. Twierdzi, że mnie kocha, tylko dlaczego chce tak strasznie skrzywdzić? Bo ja tak to właśnie odbieram...
        • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:41
          Może sobie wszyscy myślicie, że to historia mocno naciągana, albo zmyślona przez jakąś małolatę. Tak nie jest. To niestety najokrutniejsza prawda rodem z horroru.
          • aquuaa Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:46
            vega_bw napisała:
            > Może sobie wszyscy myślicie, że to historia mocno naciągana, albo zmyślona prze
            > z jakąś małolatę. Tak nie jest. To niestety najokrutniejsza prawda rodem z horr
            > oru.

            hmm dzialania asekuracyjne, ktore pojawiaja sie jeszcze zanim padlo powatpiewanie w prawdziwosc historii.... to niespotykane i rzeklabym zastanawiajace....
            • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:50
              Czemu zastanawiające? Spotkałam się już z podobnego rodzaju żartami małolat czytając różne fora i powiem szczerze, że szukam wsparcia, a nie dobrej zabawy.
              • aquuaa Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:03
                vega_bw napisała:
                > Czemu zastanawiające? Spotkałam się już z podobnego rodzaju żartami małolat czy
                > tając różne fora i powiem szczerze, że szukam wsparcia, a nie dobrej zabawy.

                Jak widzisz dziewczyny odpisuja z serca. Ja tez sie juz wypowiedzialam w temacie (a ta rozmowa jest OT).
                Widzisz... no tak to juz jest, ze im bardziej ktos przekonuje o tym, ze jest szczery i motywuje dlaczego jest szczery (zwlaszcza niepytany) tym mniej jest wiarygodny - taka jest moja opinia.

                Nie trzeba byc malolata, wystarczy pisac prace mgr lub robic badania smile

        • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:42
          to mu właśnie powiedz, a jak czegoś nie chcesz robić, to mów stanowcze nie...który to tydzień?
          • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:50
            koniec piątego, początek szóstego
            • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:53
              jeszcze tydzień i w tym zlepku komórek będzie widać małe kikutki rączek.... no nie ważne w sumie dobry moment na aborcje, później będzie Ci jeszcze trudniej, ale nie daj się zastraszyć, proszę, bo inaczej ani jemu, ani sobie tego nie wybaczysz, jeśli chcesz się ugiąć dla ratowania stosunków małżeńskich to zdecydowanie nie tędy droga.
              • policjawkrainieczarow Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:02
                > jeszcze tydzień i w tym zlepku komórek będzie widać małe kikutki rączek....

                osłabia mnie jak czytam cos takiego.
                Przez dobrych parę tygodni ów zlepek komórek będzie mniej rozwinięty pod każdym względem niz komar, na którym gołym okiem widac skrzydełka, nóżki i tę ssaweczkę, którą wypija krew... co ja mowie, larwa takiego komara jest bardziej zaawansowana niz tak wczesny zarodek. Na razie nie ma mózgu, nie ma układu nerwowego, jak bedzie miec to przyjdą dylematy, porade mam jedną: spieprzaj z tego forum, nie podejmuj decyzji na podstawie sumienia innych kobiet, bo Ty i tylko Ty bedziesz ponosic jej konsekwencje.
                Poszukaj psychologa czy terapeuty. Bardzo złym aspektem braku legalnej aborcji jest to, że nie ma tez legalnego wsparcia psychologicznego przed i po.
                Wez sobe kartke i napisz po jednej stronie, jak bedzie wygladaczyciez dzieckiem, wszystkie plusy i minusy, a po drugiej - zycie po aborcji.
                • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 15:53
                  to samo jej radzimy, co do zlepka mam inne zdanie, wiem kiedy rozwija się się układ nerwowy. Niestety swego czasu bardzo dużo się oczytałam w temacie.
                  • policjawkrainieczarow Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:28
                    net79 napisała:

                    > to samo jej radzimy, co do zlepka mam inne zdanie, wiem kiedy rozwija się się u
                    > kład nerwowy. Niestety swego czasu bardzo dużo się oczytałam w temacie.

                    co do wiedzy w internecie, niezmiernie ważne jest jej źródło i nieważne jest Twoje, z caym doń szacunkiem, zdanie na ten temat, raczej obiektywne fakty smile Ja ci moge tu, w tym internecie, napisac, ze sie uklad nerwowy gwaltownie rozwija od pierwszych sekund po zaplodnieniu, tylko, na litosc, nie powoluj sie na to.
                    Raczej na to:
                    www.mayoclinic.com/health/prenatal-care/PR00112
                    Mozg dopiero zaczyna sie formowac.
                    Zauwaz, ze nie ma tu rowniez nic o, kurna, paluszkach. Raczej, ze na tym etapie malutkie wypustki wkrotce sie zaczna rozwijac w rece i nogi.
                    Zainteresowana kobieta ma prawo, oczywiscie, ów bąbelek nazwać już na tym etapie dzieckiem i nadać mu imię, ale - tylko ona IMO to prawo na tym etapie ma. Opowiadanie jej o paluszkach w internecie powinno byc karalne.
                    • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 17:17
                      co do źródeł... no chyba nie muszę się wypowiadać, to nie watek na dyskusje na temat kształtowania się układu nerwowego, wiec olejmy to, pisałam o kikutach rączek bodajże, w żadnym bądź razie o paluszkachsmile na pewno ich tam nie ma. Mój błąd to nie powinno być kierowane do kobiety, która stoi nad wyborem w "ta albo we w ta", choć wiem, że mi ta myśl pomogła podjąć właściwą na tamten moment mojego życia decyzję, bo już na usg owe kikutki widziałam... który to na prawdę tydzień nie wiemy, może być nieco wcześniej, albo niesmile
                      • policjawkrainieczarow Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 21:40
                        bardziej mi chodzi o pisanie, ze "wkrotce sie pojawia". No kurna, "wkrotce" to mozna i godzine po stosunku powiedziec, bo dwa miechy to w sumie tez "wkrotce". Czy w zwiazku z tym pigulka 72 godz. po jest zabiciem dzieciatka?
                        • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 23:15
                          moim zdaniem nie,zawsze jest kwestia jak dana osoba do tego podchodzismile 6 tygodni po też nie musi byc dla jednego, dla innego możesmile pewnie nie emocjonowałabym się 6 tygodniowym płodem gdybym jeszcze nie miała dzieci, ale ma trójkę, a pierwsze usg miałam jak pierwszy płód miał 7 tygodni... i tak do tego podchodzę cóż poradzę.
                          • policjawkrainieczarow Re: zmuszona do aborcji :(( 16.02.12, 04:07
                            wiem, o czym mowisz, ale masz swiadomosc, ze to nie jest racjonalne podejscie? zeby nie bylo: malo kto podejmuje decyzje racjonalnie, jednak zazwyczaj podejmuje sie je pod wplywem emocji, a potem racjonalizuje. I ja tez emocje, zarowno autorki, jak i Twoje, rozumiem. Doskonale rozumiem, ze i na temat tygdniowego zarodka mozna sobie snuc filmy typu "czy ono byloby podobne do mojego pierwszego czy drugiego dziecka" i to juz moze byc za duzy hardkor, nawet bez ogadania na usg. Jesli tu pisze, to glownie dlatego, ze jeszcze niejedna i nie dwie kobiety, ktorych taki problem na razie nei dotyczy, ale sie naczytaja na takich o krzykach zarodkow (Gowin je slyszal, pewnie czytalas w internecie wink), beda mialy potem ogromny problem, jesli sie znajda w takiej sytuacji.
    • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:39
      Kochana, zapytałaś go co będzie jak już po nie będziesz mogła na niego patrzeć, ani dotknąć z obrzydzenia... bo i tak może być i czy to faktycznie dla dobra waszego związku, z rozsądku, czy ze zwykłej wygody... zmusić Cie nikt nie może, mężczyźni często maja problem z akceptacją ciąży, ba przez całą potrafią się do kobiety nie odzywać, bo ona specjalnie i w ogóle nie tak miało być..... a potem jak dziecko się rodzi zakochują się w nim i zonie smsy jak cudna jest ślą... bywa, ze nie, ale to gnoje zwyczajne...to Twoje ciało, ani skrobanka, ani tabsy nie są mu obojętne, ciąża oczywiście tez nie, ale jak masz po aborcji się rozsypać w drobny mak....mąż musi uszanować twoją decyzję, razem dziecko zmajstrowaliście, ale to ty masz siebie uszkodzić, celem złagodzenia stresu mężowi jak dacie radę??? Nie mam pojęcia jakie macie warunki i czy dacie radę, trzeba samemu sumiennie się ze sobą rozliczyć, czy tak jest, czy to tylko usprawiedliwienie....czy wymówka....Czasem ciąża/nowe dziecko bywa najlepszą motywacją do zmian na leprze również w sytuacji majątkowej, ale to pewnie te silne i uparte jednostki płci męskiejwink Żadna z nas nie ma prawa Ci dawać gotowej recepty co zrobić , bo to Twoje życie i TWÓJ wybór ... ściskam, żebyś nigdy nie żałowała decyzji która podejmiesz, jakakolwiek ona by nie była.
      • olus22 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:47
        Gdyby mi maż kazał usunąć ciąże to albo ja bym się spakowała i wyniosłą albo bym spakowała jego dla mnie to jest nienormalne gdyby cie kochał i szanował to nigdy by czegoś takiego nie zaproponował.
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:47
        Mądre słowa. Skoro trudno o wsparcie w najbliższym otoczeniu, to zostaje właśnie forum.
        Ja to wiem, co napisałaś i rozumiem. Może faktycznie przemawia przez niego strach, może egoizm- tego do końca nie wiem. Leniem nie jest, alkoholikiem również. Tego nie mogę powiedzieć, stara się nas utrzymać. Pracuje, dorabia. Nie myślcie sobie, że staram się go na siłę tłumaczyć. Spróbuję jeszcze raz porozmawiać, ale to raczej nie da żadnego rezultatu. Przykre...
        • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:51
          Czy jak nie da rezultatu, to zrobisz co mąż każe, poddasz się gwałtowi na własnym ciele dobrowolnie???


          Adulkowy Blog
          "Dlatego nam jeden język i dwie uszy dano, iżby mniej mówiono, a więcej słuchano..."
    • cherry.coke Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:45
      Moim zdaniem "pan maz" nie rokuje za dobrze, moze to ci jakos zawezi wybor. Ja jestem za wyborem kobiety, no ale dopoki nie wymysli sie maszyny do rodzenia, ostateczny wybor nalezy wlasnie do kobiety. Maz powinien wyrazic swoje zdanie, a ty wziac je pod uwage, ale nie moze podjac za ciebie decyzji bo tak. Gdyby moj mi rzucil tabletke i powiedzial "usuwasz", to bylaby nasza ostatnia rozmowa jako pary, nawet gdybym sama sklaniala sie ku usunieciu. Cudza decyzja moze cie kompletnie zniszczyc psychicznie.
      Chyba powinnas poszukac kogos zaufanego, z kim mozesz o tym otwarcie porozmawiac. Jesli nie masz rodziny, to moze przyjaciolki? A moze jakies poradnie?
      • policjawkrainieczarow Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:06
        cherry.coke napisała:

        > Moim zdaniem "pan maz" nie rokuje za dobrze, moze to ci jakos zawezi wybor

        A moim zdaniem ona jest w takiej sytuacji, ze czego by pan mąż nie powiedział, z wyjatkiem, oczywiscie, kochanie, to wspaniala wiadomość, bo wlaśnie wygrałem w totka oraz dostałem podwyżkę, to nie będzie rokował.
        Każe usunąc? no mega sku...el który sie nie liczy z uczuciami.
        Mówi"zależy od ciebie"? przerzuca odpowiedzialnośc na matkę.
        No biez wodki nie razbieriosz.
        • cherry.coke Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:16
          E no jeszcze jest podejscie konstruktywne. Siadasz i rozwazasz rozne opcje, co w kazdej z nich mozna zrobic, a czego zrobic sie nie da, chocby sie peklo. Zona wtedy wie, ku ktorej opcji sie sklaniasz, ale i ty musisz wiedziec, ze w ostatecznym rozrachunku nie mozesz jej (metaforycznie) wrzucic pigulki do gardla.
          • policjawkrainieczarow Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:39
            no ale slyszalas o facecie, ktory takie podejscie zaprezentowal w reakcji na njusa? ja jeszcze nie spotkalam.
    • mayaalex Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:48
      Wiesz co, mimo ze absolutnie nie jestem przeciwniczka aborcji to uwazam ze nalezy ja przeprowadzac WYLACZNIE gdy kobieta jest w 100% przekonana - a mam wrazenie ze Ty nawet nie masz specjalnych watpliwosci bo chcesz tego dziecka i chcesz je urodzic. I tak wlasnie powinnas zrobic! Nie wiem czy dasz sobie potem rade psychicznie jesli usuniesz ciaze ktora moze nie byla planowana ale ktora jak widze po poscie jest chciana. I nawet jesli usuniesz to nie sadze zebys byla w stanie wybaczyc mezowi ten brak wsparcia i presje - i w sumie slusznie bo facet nie zachowuje sie fair. Trudno, beda wydatki i mniejsza wygoda, wiadomo, ale mysle ze dacie rade. Moze dla niego to szok i na razie nie potrafi sie odnalezc w tej sytuacji ale jest dorosly i musi zrozumiec jak wazne to jest dla Ciebie. Gdybym ja miala watpliwosci to nie sluchalabym tu meza bo potem to Ty bedziesz musiala zyc ze swoja decyzja. I zeby bylo jasne - nie wierze ze kazda kobieta ma syndrom poaborcyjny etc, ale oczywiste jest ze Ty nie chcesz usuwac i aborcja bedzie gwaltem na Twojej psychice.
      Nie wiem czy bedziesz w stanie otwarcie mu sie przeciwstawic i nie wiem niestety jak najlepiej rozegrac te sytuacje ale powinnas chociaz sprobowac porozmawiac z nim o tym. Powiedz mu ze po prostu nie jestes w stanie usunac i ze dla Ciebie ta zygota to juz dziecko. Nie mam pojecia jak on zareaguje ale Ty musisz myslec przede wszystkim o sobie - bo nawet jesli on zagrozi rozwodem jesli nie usuniesz to nie widze najmniejszej mozliwosci zeby to malzenstwo przetrwalo jesli usuniesz czujac sie zmuszona do tego.
      Bardzo Ci wspolczuje tej sytuacji i mam nadzieje ze to z jego strony tylko chwilowe szalenstwo i wszystko sie jakos ulozy. Trzymam kciuki!
    • mk271 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:48
      Jeżeli już faktycznie nie możecie tego dzieciaka wychować to oddaj go do adopcji, zostaw w oknie życia - ale nie zabijaj
      • jowita771 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:52
        To nie jest wyjście z tej konkretnej sytuacji. Nie wróżę wielkich sukcesów prolajfersom, jak będą dawać takie rady wiadomo skąd.
    • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:49
      Przepraszam, ale przy bardzo trudnej sytuacji materialnej mało kto ma wywalić 180 zł do 350 zł na pigułki poronne, pomijam już źródło i nieodpowiedzialność, zakupującego mężczyzny bez zgody kobiety, to już jest przemoc psychiczna, szantażowanie emocjami, ze nie pokocha, że nie zaakceptuje, skąd ma wiedzieć... i zmuszanie kobietę do usunięcia ciąży, której jest sprawcą, teraz ty będziesz zalewać się łzami, a on będzie zgrywał niewzruszonego.... dramat, nie daj się jeśli nie chcesz, jeśli masz wątpliwości przemyśl, też możesz stanąć okoniem, sfoszyć się, że nie akceptuje twoich uczuć i żadnym Ci wsparciem, ni jak nie pomaga ci podjąć decyzji, tylko buduje atmosferę lęku i przymusu.... jeśli jednak stwierdzisz, że w sumie chcesz usunąć tę ciążę, to ok, ale to musi być TWOJA decyzja, podjęta bez zbędnej presji....
    • chipsi Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:51
      Nie jestem jakąś zagorzałą przeciwniczka aborcji ale skoro Ty sama nie chcesz tego to nikt nie ma prawa Cie zmuszać. Rozumiem że mąż wyraził swoje zdanie, obawy i wyszedł akurat z taka propozycją ale skoro Tobie taka opcja nie odpowiada to nie do przyjęcia są jego nalegania. Skoro on przedstawia argumenty za, Ty przedstawiaj przeciw. On mówi że to jeszcze nie dziecko? Posadź go przed monitorem i wygoogluj mu obrazy takiego płodu. Gdzieś jest taka stronka z fotkami tydzień po tygodniu. Pokaż że teraz tak wygląda Wasze DZIECKO, ze widać serduszko i oczy.
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 12:59
        Wiecie co? Dawno temu, naście lat temu przy poprzedniej ciąży chodził ze mną na usg, zachowywał się zupełnie inaczej. Teraz było zupełnie inaczej- masz to zrobić i koniec. Nie umiem tego zrozumieć.
        • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:02
          zestarzał się i zdziadział, zawsze możesz powiedzieć nie, tabletki Ci chyba do gardła nie wepchnie, bo jeśli tak to chyba czas odejść...
        • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:03
          Bardzo wszystkim dziękuję za wsparcie. Bałam się,że będziecie mnie potępiać, bo stoję delikatnie mówiąc na rozdrożu i nie wiem co mam robić. Cieszę się,że większość myśli podobnie do mnie. Jeszcze spróbuję jedno podejście do rozmowy. Wtedy zdecyduję co dalej. Łatwo mówić, trudniej zrobić.
          • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:07
            zawsze możesz mu skan strony wydrukować, jak nie pojmiesmile Nie daj się, decyduj, ale nie daj sie zastraszyć, nie namawiam Cie ani w tą, ani w tą stronę, ale pamiętaj, ze Ty tez w tym wszystkim jesteś ważna, że to Twoje ciało a wy się związaliście i na dobre i na złe, ale jak ktoś się z tego na złe nie wywiązuje, to jakby umowa już nie jest zobowiązującasmile
      • andaba Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:02
        Czy przypadkiem w naszym kraju namawianie do aborcji nie jest przestępstwem?
        Zawsze możesz na mężunia donieść i niech się wali.

        • k1k2 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 21:19
          Piekna rada, same wartosci i obrone zycia poczetego tu widze. Niech ten czlowiek poczety 20-30 lat temu, sie wali.

          A swoja droga namawianie do nieodpowiedzialnego rodzicielstwa tez by moglo byc przestepstwem, gdyby prawo mialo rece i nogi.
      • policjawkrainieczarow Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:10
        On mówi że to jeszcze nie dziecko? Posadź go przed monitore
        > m i wygoogluj mu obrazy takiego płodu. Gdzieś jest taka stronka z fotkami tydzi
        > eń po tygodniu. Pokaż że teraz tak wygląda Wasze DZIECKO, ze widać serduszko i
        > oczy.

        Speaking of przemoc psychiczna, dokładnie na tym polegala pewna propozycja republikanskiej partii w USA (a potrafia być jeszcze większymi betonami, niz radio maryja): kobietom, które sa zdecydowane na aborcje (a powody można miec różne i zazwczaj są powazne), obowiązkowo kazac najpierw popatrzec na swoją ciążę na USG. Bo doskonale wiedzą, jaką to wywołuje presję psychiczną.
        • chipsi Re: zmuszona do aborcji :(( 16.02.12, 09:54
          Polish please tongue_out
          Z przemocą psychiczną mamy do czynienia w przypadku męża tej kobiety. Namawia ją do zrobienia czegoś wbrew sobie i prawu. Pokazanie fotografii płodu jest uświadomieniem a nie przemocą. Nikt jej nie każe pokazywać mężowi filmów o aborcji.
    • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:00
      Powiedz a jak się zachował kiedy dowiedział się o pierwszej ciąży.... u mężczyzn to dość częsty mechanizm, o ciążą, kuźwa, ale wpada, ale spoko usuniemy.... u nich ciążowe emocje nie działają, włączają się dopiero przy namacalnym dziecku, lub pierwszym kopniaku przez brzucho... część kobiet da się od razu zmanipulować, lub pomyśli sobie tak samo, część nie... i o ile sugestia nie jest niczym niezwykłym u mężczyzny, o tyle przymus jest już przejawem niedorozwoju emocjonalnego i może mąż jest pracowity w robocie, ale czy w życiu rodzinnym/domowym równie pracowity, czy już dość wygodny...
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:05
        Wtedy z powodu ciąży absolutnie nie był zadowolony, ale w żadnym wypadku mu to do głowy nie przyszło. Było zupełnie inaczej.
    • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:01
      Pojechałyście po mężu autorki wątku jak po łysej kobyle! Naprawdę sądzicie, że ona ma być jedyną decydującą? On nie ma nic do gadania? Ma się grzecznie podporządkować jako 'sprawca' (o niebiosa!) ciąży????
      • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:05
        nie, ale on tez nie może być jedyna stroną decydującą, to autorka poniesie wszelkie konsekwencje aborcji, to chyba jasne. Już gdzieś pisałam, że sugestia aborcji jest dla mnie naturalnym odruchem obronnym u mężczyzny, ale zmuszanie kobiety i stawianie sprawy na ostrzu noża, bez wsparcia, bo tak i już, to... no jak to nazwać?? chamstwo i samolubność to za ostro?
        kobieta czuje się zaszczuta, nie wie co zrobić, wie, że nie chce, ale się boi...
        • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:08
          net79 napisała:
          > nie, ale on tez nie może być jedyna stroną decydującą, to autorka poniesie wsze
          > lkie konsekwencje aborcji, to chyba jasne.

          A ona może być 'jedyną stroną decydującą'? Bo jak zdecyduje się urodzić to tak właśnie będzie. Niestety w tej kwestii nie można spotkać się w pół drogi. Jeżeli ona urodzi to z kolei on będzie ponosił konsekwencje jej decyzji. To nie będzie zmuszanie jego?
          • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:10
            Wtedy będą ponosić oboje. Po łyżeczkowaniu i psycha może siąść i ciało, Po tabsach wątrobawink
            Powiedz jaki może być kompromis w takiej sytuacji?
            • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:17
              net79 napisała:
              > Wtedy będą ponosić oboje. Po łyżeczkowaniu i psycha może siąść i ciało, Po tabs
              > ach wątrobawink
              > Powiedz jaki może być kompromis w takiej sytuacji?

              Napisałam przecież, że w tej sytuacji nie można się spotkać w pół drogi. Protestuję jednak przeciw ostrym słowom skierowanym przeciw mężowi autorki wątku i sugerowaniu jej, że ona ma podjąć sama decyzję nie patrząc na to czego on chce.
              • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:35
                dobrze, załóżmy, że ona bardzo chce on wcale, jak sprawiedliwie rozsądzić, czyja racja ważniejsza, kto ma podjąć decyzje, czas tika, nie mają kilku lat na rozważania.
                Inna sytuacja jest jeśli ona tak samo jak on nie chce, ale się waha, tu rozmowy jeszcze raz rozmowy, nie za włosy i na fotel.
                • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:39
                  W którymś miejscu pisałam już, tylko nie pamiętam gdzie, że jeszcze raz spróbuję. Spodziewam się po raz kolejny tej samej odpowiedzi.
          • 3-mamuska Re: zmuszona do aborcji :(( 16.02.12, 02:00
            araceli napisała:

            > net79 napisała:
            > > nie, ale on tez nie może być jedyna stroną decydującą, to autorka poniesi
            > e wsze
            > > lkie konsekwencje aborcji, to chyba jasne.
            >
            > A ona może być 'jedyną stroną decydującą'? Bo jak zdecyduje się urodzić to tak
            > właśnie będzie. Niestety w tej kwestii nie można spotkać się w pół drogi. Jeżel
            > i ona urodzi to z kolei on będzie ponosił konsekwencje jej decyzji. To nie będz
            > ie zmuszanie jego?

            ON nie bedzie ponosil konsekwencje jej decyzji,tylko swojej o uprawianiu seksu z zona,wiec... ,jak narazie aborcja jest w polsce nielegalna ,a idac z kobieta do lozka wie ,ze jesli kobieta zajdzie w ciaze to bedzie dziecko.
            Wiec to nie byla tylko jej decyzja.

            A jak to forum ladnie glosi to nie ma 100% pewnego zabezpieczenia,no chyba ze sie nie uprawia seksusmile
            • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 16.02.12, 08:35
              3-mamuska napisała:
              > ON nie bedzie ponosil konsekwencje jej decyzji,tylko swojej o uprawianiu seksu
              > z zona,wiec... ,jak narazie aborcja jest w polsce nielegalna ,a idac z kobieta
              > do lozka wie ,ze jesli kobieta zajdzie w ciaze to bedzie dziecko.
              > Wiec to nie byla tylko jej decyzja.

              Legalna czy nielegalna aborcja jest w Polsce możliwa. Konsekwencje urodzenia natomiast poniesie cała rodzina - starsze dziecko też. Myślisz, że łatwo będzie powiedzieć starszemu np. 'nie stać nas na twoje leczenie zębów bo masz braciszka/siostrzyczkę'?

              Ja nie piszę, żeby decydować się na aborcję ale żeby nie być ślepym, że decyzja o urodzeniu wbrew mężowi będzie taka super. Nie będzie.
        • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:10
          Bardzo celnie ujęte. Faktycznie ostro o moim mężu, ale też tak myślę,że decyzja musi być obustronna i jak najbardziej konstruktywna. Rzeczywiści konsekwencje, jak już w tych kategoriach, powinny ponieść obie strony. Faktycznie czuję się zaszczuta i naprawdę nie wiem co robić, choć coraz dalsza jestem od ulegnięcia mu.
      • cherry.coke Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:09
        Ani ona nie ma byc jedyna decydujaca, ani on. Tylko ze on to wlasnie robi.

        Gdyby maz zachowal sie inaczej - usiadl i rozwazyl z zona wszystkie mozliwosci i argumenty - to byc moze podjeliby decyzje o usunieciu tak czy owak, skoro okolicznosci sa takie a nie inne. Ale wtedy zona moglaby sie pod nia podpisac i czuc zupelnie inaczej. To jest wazna zyciowa decyzja, i jak ma z nia pozniej zyc wiedzac, ze zrobila cos bez przekonania, a pod przymusem? Teraz ona czuje odruchowy, i sluszny, opor przed tym przymusem, co tylko utrudnia podjecie decyzji na teraz oraz ukazuje jej nowe oblicze meza, czyli czlowieka, z ktorym planowala spedzic przyszlosc.
        • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:15
          cherry.coke napisała:
          > Ani ona nie ma byc jedyna decydujaca, ani on. Tylko ze on to wlasni

          A Wy podżegacie ją do odwrócenia sytuacji.

          > Gdyby maz zachowal sie inaczej - usiadl i rozwazyl z zona wszystkie mozliwosci
          > i argumenty - to byc moze podjeliby decyzje o usunieciu tak czy owak, skoro oko
          > licznosci sa takie a nie inne. Ale wtedy zona moglaby sie pod nia podpisac i cz
          > uc zupelnie inaczej. To jest wazna zyciowa decyzja, i jak ma z nia pozniej zyc
          > wiedzac, ze zrobila cos bez przekonania, a pod przymusem?

          A wiesz, że nie rozważył? To, że zachowuje się spokojnie a nie histeryzuje nie znaczy, że sprawy nie przemyślał. To chyba nią teraz (co zrozumiałe) targają hormony.
          • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:21
            Sytuację oceniam trzeźwo i nie z punktu hormonów, wiem co czuję i jestem tego pewna. Mąż ze mną nie chciał w ogóle rozmawiać i słuchać moich argumentów.
            • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:23
              vega_bw napisała:
              > Sytuację oceniam trzeźwo i nie z punktu hormonów, wiem co czuję i jestem tego p
              > ewna. Mąż ze mną nie chciał w ogóle rozmawiać i słuchać moich argumentów.

              Ale to co 'czujesz' to chyba nie jest 'trzeźwo'? Bo zdaje się, że mąż przedstawił twarde argumenty a Ty po prostu chcesz urodzić, bo tak (co zrozumiałe) czujesz.
              • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:26
                co to są twarde argumenty w ww sprawie?
                • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:27
                  net79 napisała:
                  > co to są twarde argumenty w ww sprawie?

                  Na przykład kwestie możliwości utrzymania dziecka. Zdaje się, że autorka też je rozumie ale po prostu chce tego dziecka i tyle.
                  • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:30
                    Nie wiemy na ile jest to twardy argument, autorka nie krystalizuje sprawy finansów, pisze jedynie, że są ludzie którzy maja mniej i dają radę. Czyli jeśli maja razem np3,5 lub 4 koła i brak kredytu na mieszkanie, lub niskie raty, to dla mnie nie jest to twardy argument, wiem za ile żyłam z dzieciakami i wiem co zrobił mój mąż jak sytuacja nie była różowa.
                    • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:34
                      net79 napisała:
                      > Nie wiemy na ile jest to twardy argument, autorka nie krystalizuje sprawy finan
                      > sów, pisze jedynie, że są ludzie którzy maja mniej i dają radę. Czyli jeśli maj
                      > a razem np3,5 lub 4 koła i brak kredytu na mieszkanie, lub niskie raty, to dla
                      > mnie nie jest to twardy argument, wiem za ile żyłam z dzieciakami i wiem co zro
                      > bił mój mąż jak sytuacja nie była różowa.

                      Na chwilę obecną mają po opłatach 600zł/miesiąc na 3 osoby na życie. Twardy argument?
                      • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:36
                        Poprawka 800 nie 600. Wiele nie zmienia sad
                        • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:46
                          ]niestety twardy, ale powstaje pytanie, czy jest realna możliwość to zmienić....
                  • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:32
                    Twarde argumenty jak pisałam wcześniej, to dokładne wyliczenie ile i co kosztuje, ile kosztuje nas dorastający syn, ew. wyprawka dla dziecka i późniejsze jego koszty utrzymania, utrzymanie siebie i mieszkania. Jak pisałam, rozumiem, że może być bardzo trudno. Razem na utrzymanie mamy 2200 zł, z czego 1400 kosztuje utrzymanie mieszkania i niezbędnych mediów. Reszta zostaje na życie. Jak widzicie na trzy osoby to niewiele. Rozumiem jego argumenty,ale nie potrafię się pogodzić ze stwierdzeniem, że nas absolutnie nie stać i dlatego mam usunąć.
          • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:22
            Dla mnie to, ze przemyślał jest jasne skoro przy słabej sytuacji materialnej zamówił tabletki poronne za kilkaset złotych. Nie podżegam autorki, aby na siłę stawiała się mężowi, ale przebóg jeśli chce się postawić niech się stawia i wie, że nikt nie może jej namówić do uszkodzenia własnego ciała po przymusem, a ona jeszcze pokornie zrobi herbatkę do popicia jakże cennej pigułki, a potem po cichu będzie łykać łzy żałując, że się tak bardzo go bała i zastanawiając się co ona z nim jeszcze robi, skoro on tylko pogłaskał ją po pogłowie, uśmiechnął się i powiedział dobrze, a kilka dni później znów ciągnął do łózka mówiąc po cichu: zaufaj mi.
          • cherry.coke Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:23
            araceli napisała:

            > A Wy podżegacie ją do odwrócenia sytuacji.

            Dlaczego do odwrocenia? Obie strony maja prawo wyrazic swoje zdanie i dyskutowac, on jej to prawo odebral. Niestety jak to ktos ujal, nie da sie urodzic troche, i jesli zdania roznia sie diametralnie, ostateczna decyzje powinna podjac noszaca ciaze. Tyle ze zdania moze nie musialy sie roznic diametralnie, gdyby maz zechcial nawiazac dialog. Nawet gdyby wspolne rozwazanie zakonczylo sie "ja uwazam tak i tak, a ty zrobisz co chcesz", to i tak jest to lepsze od "ja uwazam tak i tak, wiec tak zrobisz".

            > A wiesz, że nie rozważył? To, że zachowuje się spokojnie a nie histeryzuje nie
            > znaczy, że sprawy nie przemyślał. To chyba nią teraz (co zrozumiałe) targają ho
            > rmony.

            Z nia nie rozwazyl, jej nakazal.
          • nangaparbat3 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 22:01
            araceli napisała:

            > A wiesz, że nie rozważył? To, że zachowuje się spokojnie a nie histeryzuje nie
            > znaczy, że sprawy nie przemyślał. To chyba nią teraz (co zrozumiałe) targają ho
            > rmony.

            Jeśli jest spokojny, nazwałabym to spokojem psychopaty. Chyba że ma jakieś niezmiernie ważne powody, o których nie powiedział żonie.
            Na przykład w jego rodzinie była jakaś poważna choroba dziedziczona w linii męskiej.
            Ale to raczej mało prawdopodobne.
      • andaba Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:12
        No zaraz, ale wobec prawa to chyba nie ma innego wyjścia jak zaakceptowac istniejący stan rzeczy. Ja nie wiem, że nikt na to nie wpadł, że facet namawia żonę do morderstwa, w dodatku do morderstwa własnego dziecka.

        Ciekawe, co byś powiedziałą, gdyby twój mąz rzekł: wiesz, jednak Krzysiu/Kasia nie powinien/powinna sie urodzić, chyba musimy go/ją zabić, bo za dużo nas kosztuje i miejsca za dużo zajmuje.

        • k1k2 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 18:10
          > No zaraz, ale wobec prawa to chyba nie ma innego wyjścia jak zaakceptowac istni
          > ejący stan rzeczy. Ja nie wiem, że nikt na to nie wpadł, że facet namawia żonę
          > do morderstwa, w dodatku do morderstwa własnego dziecka

          I co, kobieta, facet, oraz juz urodzone dzieci maja w wypadku nieplanowanej ciazy cierpiec bo mamy zacofane prawo?

          Wez sie schowaj z tym morderstwem. Chyba ze masz rowniez cos do powiedzienia n/t kary smierci.
          • andaba Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 18:54
            k1k2 napisała:

            > I co, kobieta, facet, oraz juz urodzone dzieci maja w wypadku nieplanowanej cia
            > zy cierpiec bo mamy zacofane prawo?

            No zaraz, po piersze to wygląda na to, że z powodu usunięcia ciąży cierpiałaby kobieta.
            A po drugie to ja nie bardzo wiem jakiego cierpienia może przysporzyć urodzenie dziecka? Nie licząc cierpienia przy porodzie? Czy ewentualne niewielkie obniżenie dochodów rodziny na łebka to od razu cierpienie?
            • k1k2 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 21:14
              jesli autorka chce urodzic to dziecko, to oczywiscie ze ma prawo je urodzic. ja mowie o kobietach (a wlasciwie rodzinach) w ogole.


              > A po drugie to ja nie bardzo wiem jakiego cierpienia może przysporzyć urodzenie
              > dziecka? Nie licząc cierpienia przy porodzie? Czy ewentualne niewielkie obniże
              > nie dochodów rodziny na łebka to od razu cierpienie?

              Fizyczne skutki kolejnej ciazy i porodu dla kobiety.
              Mniej czasu dla siebie, partnera, i dzieci ktore sie juz ma.
              Obnizenie dochodow na lebka ktore moze zepchnac srdednio zarabiajaca rodzine w strone ubostwa, a uboga w strone nedzy.
              Ryzyko niepowodzen, chorob, itp (zreszta sukcesow i radosci tez rzecz jasna, ale mowimy o cierpieniach).

              nie dla kazdego wychowywanie kolejnego dziecka to sama radosc, zreszta nie bez powody czesc rodzicow po pierwszym mowi: kochamy je nad zycie, ale.... oby nie bylo powtorki z hardkoru odchowywania potomka.
              • andaba Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 22:12

                k1k2 napisała:
                Obnizenie dochodow na lebka ktore moze zepchnac srdednio zarabiajaca rodzine w
                > strone ubostwa, a uboga w strone nedzy.

                Po prostu straszne!

                Nie wiem kóre dziecko sprawiłoby, żebym została nędzarką, a milionerką nie jestem...
                • k1k2 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 22:27
                  tak, straszne

                  a poziom ubostwa w Polsce jaki jest? cos ponad 12%, prawda? myslisz ze te dzieci chodza na prywatne korepetycje i basen? ze rodzicow stac na dentyste? juz o wycieczkach szkolnych nie mowie.

                  a zreszta, argument ekonomiczny to nie jedyny przemawaijacy za prawem kobiety do jej wlasnego ciala, i za obowiazkiem planowania zycia w odpowiedzialny sposob. nie w kazdej sytuacji kolejne dziecko to dar i radosc. spotkalas sie kiedys z kobieta ktora zaszla w ciaze i poronila, i przyjela to z mieszanymi uczuciami: smutkiem ale i ulga? I co, to tez jest moralnie niepoprawne? czy raczej moze byc, bo "Bog dal, Bog wzial"

                  Widzisz, nie wszyscy oddaja planowanie swojego zycia w rece boga.

                  • andaba Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 23:54
                    k1k2 napisała:

                    > a zreszta, argument ekonomiczny to nie jedyny przemawaijacy za prawem kobiety d
                    > o jej wlasnego ciala,


                    Skarbie, czy ty przeczytałaś pierwszy post?
                    Bo ta uwaga o decydowaniu kobiety o własnym ciele jest od czapy w tym wątku, nie uważasz?
                    • k1k2 Re: zmuszona do aborcji :(( 16.02.12, 00:42
                      daruj sobie protekcjonalny ton.
                      nigdzie nie pisze ze AUTORKA ma dokonac aborcji.

                      ps. dziekuje za dalsza rozmowe.
                    • cherry.coke Re: zmuszona do aborcji :(( 16.02.12, 01:00
                      andaba napisała:

                      > Skarbie, czy ty przeczytałaś pierwszy post?
                      > Bo ta uwaga o decydowaniu kobiety o własnym ciele jest od czapy w tym wątku, ni
                      > e uważasz?

                      Dlaczego? Decydowanie o wlasnym ciele moze oznaczac zarowno decyzje o aborcji (uniknieciu niechcianej ciazy), jak i decyzje o ciazy (obronie przed niechciana aborcja).
      • olena.s Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:16
        Tak, teraz maz nie ma nic do gadania, bo kobieta ma w sprawie utrzymania/przerwania ciazy zwyczajnie wiecej do gadania.
        Jako absolutna zwolenniczka prawa do wyboru uwazam, ze nie powinnas przerywac ciazy pod przymusem.
        • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:19
          olena.s napisała:
          > Tak, teraz maz nie ma nic do gadania, bo kobieta ma w sprawie utrzymania/przerw
          > ania ciazy zwyczajnie wiecej do gadania.
          > Jako absolutna zwolenniczka prawa do wyboru uwazam, ze nie powinnas przerywac c
          > iazy pod przymusem.

          Czy w takim razie - skoro on nie ma nic do gadania to uważasz, że nie powinien mieć również obowiązków względem dziecka. Coś na zasadzie, że skoro ona sama chciała to sama je teraz ma utrzymać i wychować? Czy w tej kwestii też nie będzie miał prawa wyboru?
          • andaba Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:23
            Jest różnica między łożeniem na spłodzone przez siebie dziecko, azmuszaniem żony do aborcji - której to konsekwencje zdrowotne i psychiczne poniesie tylko ona.

            Podobną sytuacja byłoby, gdyby zona upierając się przy urodzeniu dziecka urodziwszy wyjechała na antypody bez podania adresu, a dziecko zostawiła mężowi.
            • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:29
              andaba napisała:
              > Jest różnica między łożeniem na spłodzone przez siebie dziecko, azmuszaniem żon
              > y do aborcji - której to konsekwencje zdrowotne i psychiczne poniesie tylko ona

              A no ciekawe co by szanowne e-mamy powiedziały jakby sytuacja była odwrotna - jakby on chciał a ona nie, bo nie dadzą rady utrzymać. Idę o zakład, że w tym przypadku też by optowały, że mąż taki potwór i ona ma decydować!
              • sanciasancia Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:39
                > A no ciekawe co by szanowne e-mamy powiedziały jakby sytuacja była odwrotna - j
                > akby on chciał a ona nie, bo nie dadzą rady utrzymać. Idę o zakład, że w tym pr
                > zypadku też by optowały, że mąż taki potwór i ona ma decydować!
                Owszem. Do kobiety należy ostateczna decyzja, bo to jest jej macica. I to kobieta ponosi największe konsekwencje. Zmuszenie kobiety do urodzenia jeśli nie chce/aborcji jeśli chce urodzić jest działaniem przeciwko jej dobru i ja się na to osobiście nie zgadzam. I nie wydaje mi się, że szkoda mężczyzny z nieurodzenia się dziecka, które on chciał była symetryczna, chociażby dlatego, że to kobieta i jej ciało są "polem bitwy", a na tym etapie mężczyzna jest tylko obserwatorem mniej lub bardziej biernym.
                • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:41
                  sanciasancia napisała:
                  > I nie wydaje mi się, że szkoda mężczyzny z nieurodzenia
                  > się dziecka, które on chciał była symetryczna, chociażby dlatego, że to kobiet
                  > a i jej ciało są "polem bitwy", a na tym etapie mężczyzna jest tylko obserwator
                  > em mniej lub bardziej biernym.

                  Biologicznie racja ale czy psychika mężczyzny zupełnie się nie liczy?
                  • sanciasancia Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:43
                    Psychika mężczyzny potencjalnie poniesie mniejsze szkody niż psychika kobiety zmuszonej do aborcji.
                    Sorki, sytuacja jest niesymetryczna, a z analogii leje się, jak z dziurawego śrubokręta.
                  • cherry.coke Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:04
                    Moim zdaniem liczy sie i to bardzo, ale niestety jest to jedna z takich kwestii w zyciu, gdzie nie mozna osiagnac kompromisu polegajacego na sprawiedliwym podziale. Z racji natury procesu.

                    Czytalam kiedys bardzo poruszajacy watek na innym forum, gdzie para juz sie wlasciwie rozstawala, ale jeszcze udalo im sie wykonac wpadke. Nie byly to mlodziaki i facetowi wlaczyl sie instynkt ojcowski, bardzo chcial zatrzymac to dziecko, a partnerka chciala usunac. Prosil ja, zeby urodzila i oddala je mu na wychowanie, ale jednak zdecydowala sie nie rodzic (jeszcze w gre wchodzily jakies poprzednie dzieci, kwestie zdrowotne itp.). Facet cierpial, ale ona zmuszona tez cierpialaby. Nie ma wygranych.
              • cherry.coke Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:40
                Niestety sytuacja nigdy nie bedzie w pelni symetryczna, bo tylko jedna osoba moze nosic ciaze. Ale owszem, gdyby zona zdecydowala sie usunac bez zadnego dialogu z mezem, to uznalabym to za megaswinstwo.
              • nangaparbat3 A co Ty się Araceli tak wzburzasz? 15.02.12, 22:13
                araceli napisała:

                > A no ciekawe co by szanowne e-mamy powiedziały jakby sytuacja była odwrotna - j
                > akby on chciał a ona nie, bo nie dadzą rady utrzymać.

                To kobieta jest w ciązy, kobieta karmi, to jest biologia i bardzo nierówno rozłożono obciążenia. Najcięższa praca w żaden sposób nie da się porównać z ciążą, bo nie ma bliższego i bardziej intymnego - na poziomie ciała - związku niż między matką a płodem. I dlatego wszelkie narzucanie kobiecie decyzji w sprawie ciąży jest gwałtem.
                • araceli Re: A co Ty się Araceli tak wzburzasz? 16.02.12, 08:21
                  nangaparbat3 napisała:
                  > To kobieta jest w ciązy, kobieta karmi, to jest biologia i bardzo nierówno rozł
                  > ożono obciążenia. Najcięższa praca w żaden sposób nie da się porównać z ciążą,
                  > bo nie ma bliższego i bardziej intymnego - na poziomie ciała - związku niż międ
                  > zy matką a płodem. I dlatego wszelkie narzucanie kobiecie decyzji w sprawie cią
                  > ży jest gwałtem.

                  Naprawdę jesteś tak krótkowzroczna? Dziecko to dla Ciebie tylko ciąża i poród? A dalej to co?

                  Skoro sądzisz, że dziecko to wyłączna decyzja kobiety to niech ta kobieta na to dziecko zarabia, opiekuje się, wychowuje. SAMA - tak jak SAMA zdecydowała.
                  • nangaparbat3 Re: A co Ty się Araceli tak wzburzasz? 16.02.12, 16:52
                    A małoż to takich???
                    I wiele z nich wcale samodzielnie nie decydowało tongue_out
          • asia_i_p Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:07
            Moment, ona go nie wpuściła w maliny - to nie była wpadka kontrolowana, tylko wpadka.
            Nie wiem, jak dobrze znali swoje poglądy wcześniej, ale mój mąż żeniąc się ze mną doskonale wiedział, że nigdy nie usunę ciąży - i akceptując mnie z takimi poglądami zaakceptował swoje utrzymywanie dzieci zrodzonych z ewentualnych wpadek.
            Jest różnica między zmuszeniem do ograniczenia się finansowego (jeśli żona postawi na swoim) a zmuszeniem do zabicia człowieka (jeśli na swoim postawi mąż). Raz jeszcze podkreślam, że nie chcę tu wchodzić w dyskusję, czy aborcja to zabicie człowieka - ale jeśli dla autorki wątku płód to dziecko, czyli człowiek, to dla niej to jest zabicie człowieka i namawianie akurat jej do aborcji jest namawianiem do zabójstwa.
            • nangaparbat3 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 22:16
              Asia - dla mnie sześciotygodniowa ciąża to na pewno nie dziecko, a mimo to na myśl o wymuszeniu aborcji czuję zupełnie fizyczny ból i wydaje mi się, że nie mogłabym dotknąć kogoś ani zaufać komuś, kto by to zrobił.
      • asia_i_p Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:02
        Jedyną decydującą nie - ale środki antykoncepcyjne to nie cukierki na kaszel, a to ona będzie je łykać. Tak jakby jej udział w sprawie, przynajmniej na początku jest większy.
        Poza tym, dla niego to nie jest człowiek, a dla niej to jest człowiek i facet powinien sobie zdać sprawę, że nakłania ją do zabójstwa. Niekoniecznie obiektywnie, nie chcę się o to kłócić, ale namawia, żeby zabiła istotę, którą ona uważa za człowieka. No cholera, ja bym nie miała śmiałości namawiać wegetarianina na kotlet, znając jego poglądy i wiedząc, co to dla niego znaczy.
    • kosmitka06 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:09
      Ja osobiście nie wiem czy umiałabym żyć i ufać takiemu mężowi jak Twój. Z jego podejściem, postępowaniem itp. Nawet jeżeli pójdziesz za ciosem, zrobisz to co on mów to czy w przyszłości nie będziesz żałowała...? Nie będzie Ci się łza w oku kręciła jak będziesz patrzyła na inne dzieci? Jak będziesz liczyła ile by Twoje dziecko miało lat? Jak byś szykowała mu urodzinki? Czy to byłby syn czy córka?
      Wiadomo że fizycznie też nie będzie Ci lekko, dwoje dzieci, trudna sytuacja materialna itp.
      Jestem w ciężkim szoku, że ktoś z kim się żyje, tworzy "rodzinę" może coś takiego powiedzieć. Nie zaakceptować rodzonego dziecka sad Nie wierzę że nigdy nie rozmawialiście co by było w razie wpadki?
      Facetowi coś ewidentnie "przeszkadza". Taka niechęć i od razu prosi Cię o zrobienie takiego kroku... dziwne uncertain
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:15
        Zdarzyło się kiedyś,że pękła prezerwatywa i mogło dojść do wpadki. Wtedy było krótko i zgodnie- antykoncepcja 72 godziny. Teraz absolutnie nic nie zapowiadało wpadki, antykoncepcja jak należy. Tylko co z tego, bo zawiodła. 14 lat się sprawdzała i co? Dwie kreski na teście.
      • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:17
        Niestety nie jest to dziwne, dziwny jest sposób... wszystko powinno być od każdej strony przedyskutowane, wszystkie za i przeciw, obie strony powinny brać uczucia drugiej pod uwagę i zrobić konkretny rachunek jakie mogą być konsekwencje takiej decyzji, a jakie takie, bez wyolbrzymiania, bo dla jednych słabe warunki finansowe to jest 400 koła na 4 os. rodzinę
        , dla innych 1500 zł dla innych 2500...Mój mąż tez miał wiele obaw, długo musiałam go przekonywać do drugiego dziecka, udało się, a mimo wszystko ciążą tak szybko był zaskoczony, ale przełknął i wiem, że z każdym dzieckiem robił się w mich oczach lepszym człowiekiem mimo pierwotnego oporu.
    • aniakoles może taki tekst do niego przemówi 15.02.12, 13:11
      https://mainhg.demotywatory.pl/uploads/201202/1328278406_by_bzuku17_500.jpg
      • cherry.coke Re: może taki tekst do niego przemówi 15.02.12, 13:16
        Genialne, moze poprosimy jeszcze ten demotywator, gdzie mala Madzia z Sosnowca jest patronka abortowanych dzieci?
      • chipsi Re: może taki tekst do niego przemówi 15.02.12, 13:48
        Do mnie historyjka z demota przemawia
      • k1k2 Re: może taki tekst do niego przemówi 15.02.12, 18:17
        sorry, ale trzeba byc debilem po prostu zeby porownywac milosc i chec ochrony zarodka do milosci checi ochrony dziecka ktore sie wychowuje od lat.

        Zreszta jakos o te zarodki najczesciej walcza osoby trzecie, ktore nie musza potem ponosic trudow, obciazen, i wyrzeczen rodzicielstwa. Taki latwy heroizm. A krytykuje sie matki ktora chca zapewnic INNEMU, URODZONEMU dziecku jak najlepsze warunki rozwoju.

        Bo "zycie juz narodzone" malo kogo obchodzi.
    • izabellaz1 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:23
      vega_bw napisała:

      > Doszło do tego, że zamówił pigułki poronne przez internet.

      Podaj mu je wraz ze szklanką wody i powiedz "na zdrowie".
      • kosmitka06 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:26
        izabellaz1 napisała:

        > Podaj mu je wraz ze szklanką wody i powiedz "na zdrowie".

        Dobre big_grin Całkiem niezła myśl... ciekawe co by zrobił wink
        • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:39
          smile kobieta nie zastraszona tak by właśnie postąpiła, choćby z samej złości, ze zdecydował za nich obojesmile gdyby chciała łyknęła by po cichu. Autorko wątku, czy mąż w stosunku do Ciebie bywa agresywny, pomijając zupełnie opisaną sytuację?
          • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:45
            Fizycznie nigdy. Psychicznie zdarza mu się przesadzić. Do tej pory umiałam sobie z tym poradzić- potrafiłam go postawić do pionu, a teraz... nie mam siły wszystkiego pisać od początku, spójrz na mój pierwszy wpis...
            • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:53
              Rozumiem, przykro mi bardzo, faktycznie sytuacje finansowa macie nie ciekawą, choć nie napiszę, że nigdy w takiej nie byłam...mężczyźni bardzo się tym przejmują, bo czują się za ten fakt odpowiedzialni, jak urodzi się kolejne dziecko, będzie ciągły lęk i presja, ze nie da rady, a przecież taka jego rola jako przywódcy stada. Myśl, zastanów się mocno. Trzymam kciuki.
              Mój maż na koniec drugiej ciąży dostał dobrą pracę, zanim to się stało byl w mocno depresyjnym nastroju, ale on po prostu miał szczęście.
    • sanciasancia Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:42
      Strasznie nieprzyjemna sytuacja. Nie wyobrażam sobie usunięcia ciąży w sytuacji, w której chce się urodzić.
      Niezależnie od wyniku nacisków, zaczęłabym na pana męża naciskać, żeby sobie podwiązał jajowody, skoro tak bardzo nie chce już dzieci. Wtedy już nie będzie problemu kolejnej wpadki.
      • rozamund Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:47
        > Niezależnie od wyniku nacisków, zaczęłabym na pana męża naciskać, żeby sobie po
        > dwiązał jajowody, skoro tak bardzo nie chce już dzieci. Wtedy już nie będzie pr
        > oblemu kolejnej wpadki.

        Jak już, to chyba nasieniowody big_grin
        • sanciasancia Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:51
          Ups. Ciekawe, co Freud powiedziałby o moim małżeństwie.
          Nasieniowody oczywiście.
    • zielony_marcepan Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:43
      Jakis czas temu czytalam watek na forum aborcja.Problem troche jak twoj,moze zechcesz poczytac:

      forum.gazeta.pl/forum/w,20823,131094887,131094887,Trudna_decyzja_i_odmienne_zdania.html
      Niewatpliwie znalazlas sie w bardzo trudnej sytuacji.Jednak jesli masz chocby cien watpliwosci co do dokonania aborcji,to absolutnie nie powinnas poddawac sie temu zabiegowi.Mozesz to bardzo odchorowac.
      Ach i jeszcze jedno,6 tc to zaden zlepek komorek!Mimo,ze jest to bardzo wczesna ciaza to plod ma juz bijace serce.
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:49
        Uściślając: ok 6 tyg. od ostatniej miesiączki, nie od zapłodnienia, żeby nie było niejasności. Nie zmienia to faktu,że jestem wykończona psychicznie i postawiona pod ścianą. Mąż wie, że moje zdanie jest takie: usunąć bo ja mogę tego nie przeżyć, albo dziecko jest nieuleczalnie chore i i tak nie przeżyje.
        • zielony_marcepan Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:57
          >Uściślając: ok 6 tyg. od ostatniej miesiączki, nie od zapłodnienia, żeby nie by
          > ło niejasności.

          Wlasnie to mialam na mysli.Wiek plodu liczy sie od pierwszego dnia ostatniej miesiaczki.W 6tc bije mu juz serce.Rozwoj nastepuje bardzo szybko dlatego argument,ze ''to tylko zlepek komorek'' jest argumentem od czapy.
    • kobieta306 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:49
      słuchaj, nie wiem , nie znam się ale tak na zdrowy rozum. Jak te tabletki poronne nie zadziałają do końca, a tylko uszkodzą płód, to urodzisz chore dziecko.
      Przenigdy, niezaleznie od oststecznej decyzji, nie bierz jakiś tam pigułek z internetu, co to cholera wie jak działaja i co za szkody porobią.
      • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 13:56
        Prawda.
        • pulcino3 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:47
          Może to zabrzmi banalnie, ale to dziecko nie pojawia się w twojej rodzinie bez przyczyny i powinno być przyjęte jak najcieplej, taka szóstka w totka, cud który zaowocuje w przyszłości.
    • asia_i_p Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:19
      Wiesz, to jest dopiero kilka dni. On na razie czuję potrzebę odwrócenia czasu - i tak naprawdę do tego dąży. Nie żeby usunąć tę ciążę, tylko żeby jej nie było, żeby było dobrze, żeby się nic nie stało.
      Jeżeli już teraz piszesz "dziecko jest", to raczej nie masz poglądów pozwalających na przerwanie ciąży i wybranie się następnego dnia na grilla do znajomych. Uświadom to mężowi. Uświadom mu, że dla niego to jest zlepek komórek, a dla ciebie dziecko, istota ludzka - że naukowo możecie się o to kłócić dwa dni, ale i tak on ciebie, z twojego punktu widzenia patrząc, namawia na zabójstwo. I, niezależnie jakie on ma poglądy, a nawet niezależnie od tego jaka jest obiektywna prawda, ty przy swoich poglądach poniesiesz psychiczne konsekwencje zabójstwa.

      Z drugiej strony, pamiętaj też o jego poglądach - o tym, że według niego to nie jest dziecko, czyli on ze swojego punktu widzenia nie namawia cię na nic złego. Ze swojego punktu widzenia on chce dla ciebie i dla całej rodziny jak najlepiej. Swojego punktu widzenia broń, ale oceniając męża bierz pod uwagę, że on myśli inaczej niż ty.

      Postaw twardo swoją granicę, ale też okaż zrozumienie dla jego obaw, bo one są realne. Siądźcie razem, policzcie, jak się zmienia wasza sytuacja finansowa przy małym dziecku. Zastanówcie się nad twoim powrotem do pracy - kiedy, co z dzieckiem, może praca w domu; nad tym, jakie potrzeby mozna ograniczyć, co kupić niekoniecznie nowego, gdzie zwiększyć dochody. Bo inaczej ten facet czuje, że na niego spada cała odpowiedzialność fianansowa i może się bać.
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:29
        Prawdę rzecz biorąc przy obecnej sytuacji materialnej, to nie za bardzo mamy z czego zrezygnować, a co do ew. powrotu do pracy, to nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby do pracy nie wrócić. Przecież mąż to nie muł, który ma dźwigać na barkach utrzymanie rodziny. Może moja pensja jest malutka, ale zawsze to coś. W końcu nikt nie każe kupować dziecku nowiutkich rzeczy, można po dzieciaczkach znajomych i rodziny pozbierać, kupić używane, rozumiem, że boi się o przyszłość, ale reszta jak pisałam wcześniej.
        • an_ni Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:35
          nie no spoko, mozesz dzieciaka nie szczepic, nie odzywiac zdrowo, na zlobek i przedszkole to chyba tez cie nie stac
          nie pracowalas na pelen etat mimo b. niskich dochodow i majac duze dziecko a teraz rozwijasz idee pracy z niemowlem
          • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:42
            Rozumiem,że mamy wolny kraj i każdy ma prawo wolnej wypowiedzi. Rozumiem,że każdy odbiera różne sprawy inaczej. Myślisz, że gdybym mogła, to nie pracowała bym więcej, albo mój mąż? Myślisz,że gdybyśmy byli zabezpieczeni materialnie, albo mieli choć większe dochody, to miałabym takie dylematy moralne? Nie, przyjęła bym sytuację z uśmiechem i naprawdę się ucieszyła. Najłatwiej gromić i oceniać, a nawet szydzić.
            • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:44
              Staram się być rozsądnym człowiekiem, realnie podchodzącym do życia i różnych spraw, ale w tej kwestii serce i rozum jakoś nie chcą współdziałać.
              • ania_dentystka Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 15:03
                To może jednak czasem warto kierować się rozumem.
                Można dziecku a właściwie dzieciom, bo jedno już masz, zafundować taki los: nie ma na świeże owoce, leczenie zębów, nadobowiązkowe szczepienia, buty po 3 dziecku w rodzinie, mowy nie ma o wycieczce szkolnej, kupnie książek, wyjściu do kina. Wakacje to Lato w mieście. O dodatkowej nauce języka obcego, czy uprawianiu sportu lepiej zapomnieć. Gadżety- nie dla Was itd. Można tak, od tego rzadko się umiera.
                Jestem przeciwniczką wszelkich internetowych "wynalazków" w tym "wywołujących miesiączkę". To może być katastrofa dla zdrowia i zagrożenie życia.
                Co do aborcji się nie wypowiadam- w Polsce jest nielegalna, a podziemie aborcyjne drogie.
                Co robić? Jednoznacznej recepty na to nie ma. Wiem co ja bym zrobiła, ale jest to tak niepopularne, tak niepoprawne, że nie powiem.
                • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 15:56
                  Nie mam zamiaru nikogo oceniać, ani piętnować. Każdy robi co mu sumienie podpowiada. Moje absolutnie nie zgadza się z sumieniem mojego męża. Taka jestem i tyle. To wszystko jest zbyt skomplikowane żeby tak w jednym zdaniu. Cieszę się, że jesteś taka twarda, że " na pewno" wiesz co byś zrobiła. Życzę Ci byś nigdy nie musiała stawać przed takim dylematem, jak mój. Uwierz mi, nie ma w tym, co mówię ani grama sarkazmu, ani zawiści. Po prostu tak uważam.
                • bi_scotti Re: zmuszona do aborcji :(( 16.02.12, 00:14
                  ania_dentystka napisała:

                  > To może jednak czasem warto kierować się rozumem.
                  > Można dziecku a właściwie dzieciom, bo jedno już masz, zafundować taki los: nie
                  > ma na świeże owoce, leczenie zębów, nadobowiązkowe szczepienia, buty po 3 dzie
                  > cku w rodzinie, mowy nie ma o wycieczce szkolnej, kupnie książek, wyjściu do ki
                  > na. Wakacje to Lato w mieście. O dodatkowej nauce języka obcego, czy uprawianiu
                  > sportu lepiej zapomnieć. Gadżety- nie dla Was itd. Można tak, od tego rzadko s
                  > ię umiera.
                  > Jestem przeciwniczką wszelkich internetowych "wynalazków" w tym "wywołujących m
                  > iesiączkę". To może być katastrofa dla zdrowia i zagrożenie życia.
                  > Co do aborcji się nie wypowiadam- w Polsce jest nielegalna, a podziemie aborcyj
                  > ne drogie.
                  > Co robić? Jednoznacznej recepty na to nie ma. Wiem co ja bym zrobiła, ale jest
                  > to tak niepopularne, tak niepoprawne, że nie powiem.

                  Mysle bardzo podobnie i dodalabym jeszcze kwestie samego malzenstwa, ktore moze tego calego ambarasu nie prztrwac niezaleznie od decyzji autorki watku, ALE jednoczesnie:
                  1. facet wiedzial jakie moga byc skutki stosunku plciowego i jesli na 100% nie chcial wiecej dzieci to powinien byl sie albo poddac vasectomy, albo szklanka wody zamiast - kazda inna opcja pozostawia ulamek procenta mozliwosci splodzenia dziecka i jesli sie tak ryzykuje to potem nie mozna oczekiwac, ze kobieta "po prostu" usunie
                  2. to nie jest zadna rozmowa gdy maz mowi "masz usunac" i kropka - dwoje bliskich sobie (???) ludzi musi miec dla siebie czas, cierpliwosc i wystarczajaco uczucia zeby sie wzajemnie wysluchac, sprawe obgadac i przynajmniej szukac jakiegos wspolnego (!!!) rozwiazania - w opisanym przypadku, autorka pozostala z dylematem sama & that sucks sad
                  3. wewnetrzna zgoda na aborcje jest niezbedna - jesli sie tego dokona wylacznie z powodu namowy albo pod wplywem przemocy psychicznej, istnieje duza szansa na trafienie z deszczu pod rynne - zastapienie jednego problemu nastepnym - to nie jest zadne rozwiazanie

            • an_ni Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:47
              mysle ze chciec to móc
      • twojabogini Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:54
        asia_i_p napisała:

        > Z drugiej strony, pamiętaj też o jego poglądach - o tym, że według niego to nie
        > jest dziecko, czyli on ze swojego punktu widzenia nie namawia cię na nic złego


        Rozwijający się płód nie jest dzieckiem, ale też nie jest zlepkiem komórek. Jest płodem. Płodem, do którego kobieta ma prawo czuć miłość, chęć donoszenia go, ale także niechęć do tego aby płód rozwinął się i stał się dzieckiem. Nie ma natomiast czegoś takiego jak "zlepek komórek" albo płód-dziecko (nawet prawo karne nie przewiduje za dokonanie aborcji kary takiej samej jak za zabicie człowieka). Oceniajmy problem realnie, a nie ideologicznie. Pewne fakty są faktami, płód jest płodem i nazwanie go zlepkiem komórek to manipulacja. Zresztą nieprzekonująca.

        > . Ze swojego punktu widzenia on chce dla ciebie i dla całej rodziny jak najlepi
        > ej.

        Chce jak najlepiej? Kupując pigułki w internecie, chcąc jak najszybciej załatwić sprawę? Ryzykując życiem i zdrowiem kobiety, którą kocha?Czy to na pewno postępowanie odpowiedzialnego za rodzinę mężczyzny, kierującego się miłością i dobrem bliskich?

        Swojego punktu widzenia broń, ale oceniając męża bierz pod uwagę, że on myś
        > li inaczej niż ty.
        Myśli inaczej i kieruje się jedynie swoja osobą i swoja wygodą. Odmawiając partnerce nie tylko wsparcia, które powinien jej zapewnić, ale nawet wysłuchania jej stanowiska. I stosując nacisk psychiczny. Tak - zdecydowanie wzięłabym to pod uwagę podejmując decyzję.
        • hellulah Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:08
          twojabogini, tylko że słowo "dziecko" określa relacje rodzinne, i owszem, płód jest dzieckiem danej kobiety i danego mężczyzny, ponieważ jest istotą złożoną z ich DNA, czyli nie ciotką, nie wujem, tylko dzieckiem.

          Co nie zmienia faktu, że jest jednocześnie ludzkim płodem (bo to inny poziom nazewnictwa przecież) niezdolnym do samodzielnego życia, czyli istota ludzką na takim etapie rozwoju, który wedle pewnych siatek pojęciowych dopuszcza aborcję, czyli zakończenie jego egzystencji. Przy okazji, tak, to jest system (no może nie zlepek) złożony z komórek. Jedno (dziecko jako istota, posiadająca dwoje dawców DNA) nie wyklucza drugiego (płód czyli etap rozwoju, wczesny, bez świadomości, bez samodzielności) ani trzeciego (zlepek komórek, czyli nie cegła i nie trampki, a organizm wielokomórkowy w ciągłym rozwoju, nadal pozbawiony wielu funkcji dojrzałego człowieka).

          To tak a propos nazewnictwa.
        • policjawkrainieczarow bredzisz 15.02.12, 21:43
          Płód – w embriologii zarodek ssaków od momentu, kiedy można rozpoznać cechy morfologiczne dla danego gatunku. U ludzi zarodek stadium płodu osiąga w 8 tygodniu ciąży.
    • twojabogini Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:43
      Jesteś pod ogromna presją, przeżywasz wiele trudnych emocji. Przede wszystkim, zanim podejmiesz decyzje postaraj się je uporządkować. Przeczytałam wszystkie twoje posty i z nich wyłania mi się taki obraz sytuacji:
      - aborcję dopuszczasz jedynie w przypadku zagrożenia życia kobiety lub ciężkich uszkodzeń płodu,
      - jesteś wewnętrznie gotowa na urodzenie dziecka, pomimo trudnych warunków materialnych, czujesz że byłabyś w stanie sobie poradzić, mając przy sobie wspierającego męża,
      - nie czujesz się przygotowana do samotnego macierzyństwa, obawiasz się, że twoja decyzja o urodzeniu dziecka mogłaby doprowadzić do tego, że dziecko, które już macie straciłoby pełną rodzinę, że nie poradziłabyś sobie finansowo sama z dwójką dzieci,
      - samą ciążę odbierasz pozytywnie, nie odczuwasz chęci jak najszybszego jej zakończenia,
      - odczuwasz żal i zawód, w związku z postawą twojego męża, który nie bierze pod uwagę twojego zdania, twoich odczuć, czujesz że nie możesz na niego liczyć i obawiasz się, że niezależnie od twojej decyzji twoje małżeństwo może się i tak rozpaść.

      Przede wszystkim - niezależnie od wszystkiego nie decyduj się na połknięcie pigułek zakupionych przez Internet! Istnieje duże ryzyko, że nie doprowadzą one do poronienia, a jedynie do uszkodzenia płodu, ogromne jest też ryzyko zdrowotne po twojej stronie. To nie wygląda tak, że połkniesz pigułki i dostaniesz miesiączki! "Zwykle jednak poronienie indukowane właściwymi lekami nie wymaga żadnej interwencji lekarskiej, może odbyć się w domu, zagrodzie, na polu, etc. Wiąże się oczywiście z bólem, cierpieniem kobiety, ale jej życiu nic już nie zagraża". A co w przypadku jeśli leki są niewłaściwe? Przed zabiegiem konieczne jest też wykonanie badania usg, by potwierdzić ciążę, jej wiek, a także wykluczyć ciążę pozamaciczną. Niezbędne jest oznaczenie grupy krwi - choćby na wypadek powikłań. Zatem nie można wszystkiego zostawić w rękach kobiety: potrzebna jest, zwykle minimalna, ale jednak niezbędna, pomoc lekarza. Nie ryzykuj swoim życiem! Masz już dziecko, które powinno wychowywać się z mamą!

      Po drugie - masz jeszcze czas na podjęcie decyzji. Zabiegi najczęściej wykonuje się około 12 tygodnia ciąży, aborcja farmakologiczna jest ze wskazań medycznych dopuszczana do 8-9 tygodnia ciąży.

      Przemyśl przede wszystkim, jak oceniasz swoje małżeństwo. Z twoich postów wynika, że nie jest ci lekko, że jest wiele rzeczy, które musisz "znosić". Zastanów się nad zaangażowaniem twojego męża w dotychczasową rodzinę, opiekę nad waszym wspólnym dzieckiem. Wiele wskazuje na to, że obecna sytuacja, gdy mąż traktuje cie przedmiotowo, nie tylko pomijając twoje emocje i odmawiając ci wsparcia, ale przede wszystkim starając się "rozwiązać" problem najtańszym kosztem, ryzykując twoim życiem i zdrowiem nie jest nowa, tyle że do tej pory wszystko jakoś sobie tłumaczyłaś. Miałaś prawo oczekiwać od męża wsparcia i zrozumienia oraz uszanowania twojej decyzji o urodzeniu dziecka.
      Rozważ też swoje własne odczucia związane z ciążą. Nie jestem przeciwniczką aborcji w trudnej dla kobiety sytuacji. Sama zdecydowałam się kiedyś na przerwanie ciąży pochodzącej z gwałtu. Ale dokonanie aborcji, żeby oszczędzić mężowi problemów to właśnie gwałt na sobie, ryzykujesz swoją równowagą psychiczną. W ten sposób nie zapewnisz też trwałości związku.
      Jeśli chodzi o możliwość poradzenia sobie z dwójką dzieci - jeśli uwolnisz się ze złego związku, rozsądnie przemyślisz strategię poradzenia sobie - to niekoniecznie od razu wszystko się ułoży idealnie, ale niekoniecznie też będzie fatalnie. Nie wahaj się korzystać z pomocy, jest tez pomoc instytucjonalna - tylko trzeba umieć do niej dotrzeć. Ze swojej strony mogę ci zaoferować nieodpłatną pomoc prawną dotycząca uzyskania rozwodu, uzyskania alimentów na ciebie i dzieci. Są też sposoby, aby uzyskać większe świadczenie w okresie przebywania na urlopie macierzyńskim, niestety wtedy bez prawa do urlopu wychowawczego (podczas którego przy niskich dochodach można otrzymać zasiłek w wysokości 400 zł oraz świadczenia rodzinne - razem nieco więcej niż 500 zł). Nie musisz wszystkiego dla dziecka kupować, zorganizowanie rzeczy dla maluszka, od łóżeczka po ubranka nie jest problemem, wiele razy organizowałam zbiórkę wyprawek i udało się na czas skompletować wszystkie potrzebne rzeczy a nawet więcej. Samotność z dziećmi niekoniecznie oznacza biedę.
      Oczywiście zbiórkę rzeczy dla maluszka można przeprowadzić także w sytuacji, gdy zostaniesz z mężem, podobnie jak w razie trudności finansowych - zorganizowanie pomocy rzeczowej i finansowej.
      Jeśli zdecydujesz się na nie donoszenie ciąży, koniecznie przed ostatecznym krokiem zapewnij sobie pomoc psychologa!
      Pozdrawiam cię i życzę z ci całego serca, żeby udało ci się podjąć mądrą decyzję, taką która będzie w zgodzie z tobą i twoimi przekonaniami.
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 15:02
        Bardzo dziękuję za konstruktywną ocenę sytuacji. Twoja wypowiedź bardzo mi pomogła. Wcale nie ukrywam,że kocham męża i nie ukrywam również,że boję się samotnego macierzyństwa. Chyba rzeczywiście najrozsądniej będzie jeszcze raz " wziąć to na klatę". Faktycznie upłynęło kilka dni i może emocje trochę opadły. Moje wprawdzie nie, bo dalej podtrzymuję swoje wcześniejsze stanowiska,że stoję na rozdrożu, albo pod ścianą, jak kto woli. Jeszcze raz spróbuję. Zobaczymy. Może do męża coś w końcu dotrze. Nie chcę nic na siłę, jeżeli faktycznie mąż zdecyduje,że od chodzi, to tak czy inaczej go nie zatrzymam. Boję się.
        • twojabogini Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 15:11
          trzymaj się i w razie gdybyś potrzebowała pomocy, albo po prostu chciała pogadać - daj znać na priva do mnie.
        • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:06
          bardzo wzruszająca wypowiedź i bardzo rozsądna moim zdaniem, daj znać nawet na priva co zdecydowałaś, w razie czego będziemy wspieraćsmile
      • araceli Postawa życzeniowa :) 15.02.12, 15:20
        twojabogini napisała:
        > Jeśli chodzi o możliwość poradzenia sobie z dwójką dzieci - jeśli uwolnisz się
        > ze złego związku, rozsądnie przemyślisz strategię poradzenia sobie - to niekoni
        > ecznie od razu wszystko się ułoży idealnie, ale niekoniecznie też będzie fataln
        > ie. Nie wahaj się korzystać z pomocy, jest tez pomoc instytucjonalna - tylko tr
        > zeba umieć do niej dotrzeć. Ze swojej strony mogę ci zaoferować nieodpłatną pom
        > oc prawną dotycząca uzyskania rozwodu, uzyskania alimentów na ciebie i dzieci.
        > Są też sposoby, aby uzyskać większe świadczenie w okresie przebywania na urlopi
        > e macierzyńskim, niestety wtedy bez prawa do urlopu wychowawczego (podczas któr
        > ego przy niskich dochodach można otrzymać zasiłek w wysokości 400 zł oraz świad
        > czenia rodzinne - razem nieco więcej niż 500 zł). Nie musisz wszystkiego dla dz
        > iecka kupować, zorganizowanie rzeczy dla maluszka, od łóżeczka po ubranka nie j
        > est problemem, wiele razy organizowałam zbiórkę wyprawek i udało się na czas sk
        > ompletować wszystkie potrzebne rzeczy a nawet więcej. Samotność z dziećmi nieko
        > niecznie oznacza biedę.


        Boszzz - nieźle życzeniowa postawa! Jasne 'uwolnij się od złego związku' a sąd to ci cud malina zasądzi alimenty od człowieka, który jakieś 1500zł zarabia! Normalnie kokosy! Na dzieci i kosmetyczkę dla niej. I jeszcze 500zł zasiłku dostaniesz! Nosz jak królowa żyć będzie big_grin Ważne, że ze 'złego związku' się uwolni!
        • twojabogini Re: Postawa życzeniowa :) 16.02.12, 11:35
          araceli napisała:

          Jasne 'uwolnij się od złego związku' a sąd
          > to ci cud malina zasądzi alimenty od człowieka, który jakieś 1500zł zarabia! No
          > rmalnie kokosy! Na dzieci i kosmetyczkę dla niej. I jeszcze 500zł zasiłku dosta
          > niesz! Nosz jak królowa żyć będzie big_grin Ważne, że ze 'złego związku' się uwolni!

          Nie napisałam, że kobieta uwalniając się ze złego związku będzie żyć jak królowa, napisałam, że nie będzie fatalnie i że w razie trudności może liczyć na pomoc.
          Jeśli związek autorki postu jest zły - a to może ocenić tylko ona - to tkwienie w nim nie przysłuży się ani jej ani dziecku/dzieciom. Nie można tkwić w złym związku tylko z powodu lęku że "sobie nie poradzę". Tak robi wiele kobiet, a ich lęk wynika najczęściej z tego, iż właśnie związek - a dokładniej partner - jest źródłem ich zaniżonej samooceny, oceny własnej zdolności do samodzielnego życia, radzenia sobie. Im dłużej taki związek trwa, tym kobiecie trudniej się z niego wyplątać - z roku na rok coraz mniej wierzy w swoje siły, zamyka się koło jej przyjaciół, zawęża krąg osób do których mogłaby się zwrócić o pomoc. Wzrasta poczucie, że gdyby powiedziała, jak naprawdę wygląda jej życie - nikt by nie uwierzył, więc boi się wyjść na wariatkę.
          Jeśli alternatywą jest nieco skromniejsze życie przez jakiś czas i konieczność skorzystania z pomocy innych - to jest to lepsza alternatywa, bo stwarza szansę na poprawę sytuacji. Tkwiąc w złym związku, w którym dochodzi do przemocy psychicznej, dominacji nad kobietą, przedmiotowego traktowania, kobieta szansę na poprawę sytuacji życiowej ma niemal zerowe.
          To co mnie zszokowało w twoim poście - to bardzo materialne podejście do problemu. Twoim zdaniem lepiej tkwić w złym związku, tylko dlatego, że ma się zapewnione minimum egzystencji? Niestety wiele kobiet tak robi - i żyją w piekle, one i ich dzieci.
          • araceli Re: Postawa życzeniowa :) 16.02.12, 11:48
            twojabogini napisała:
            > Jeśli alternatywą jest nieco skromniejsze życie przez jakiś czas i konieczność
            > skorzystania z pomocy innych - to jest to lepsza alternatywa, bo stwarza szansę
            > na poprawę sytuacji.

            'Nieco skromniejsze'???? Ona już teraz żyje na granicy ubóstwa. Jaka szansa na poprawę sytuacji??? To co piszesz to czysta postawa życzeniowa - ułuda.

            A cały ten 'zły związek' polega na tym, że mężczyzna podchodzi racjonalnie do życia. Rzeczywiście - potwór!! Lepiej żyć powietrzem - szczególnie w przypadku dzieci!
    • rosapulchra-0 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:49
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,131094740,131094740,zmuszana_do_aborcji.html
      • verdana Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 14:58
        żeby bylo jasne - nie jestem fundamentalną przeciwniczka aborcji. Ale pod jednym warunkiem - aby dokonać aborcji trzeba być przekonanym, ze dziecka się absolutnie nie chce. W Twoim wypadku ta aborcja bedzie dla Ciebie, niezaleznie od poglądów i przekonań, zabiciem dziecka, które juz jest.
        Nie wiem, co mysli mąż, ale to, co robi, jest przemocą - nie moze zmuszać matki do zabicia dziecka, skoro ona tego dziecka chce.
        Moja rada - nie dyskutuj, powiedz wprost, jasno i wyraźnie, ze urodzisz. Nie ma zadnej dyskusji o usunięciu ciąży. Jesli zaczniesz dyskutować - i tak nie wygrasz, a byc moze mężowi będzie łatwiej pogodzić sie z sytuacja, na którą nie ma już wpływu.
        • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 15:24
          verdana napisała:
          > Moja rada - nie dyskutuj, powiedz wprost, jasno i wyraźnie, ze urodzisz. Nie ma
          > zadnej dyskusji o usunięciu ciąży. Jesli zaczniesz dyskutować -
          > i tak nie wygrasz, a byc moze mężowi będzie łatwiej pogodzić sie z sytuacja,
          > na którą nie ma już wpływu.

          A Ty naprawdę sądzisz, że w tej sytuacji chodzi o wygraną???? Jasne 'moje na wierzchu'!
          • verdana Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:13
            Nie wygra z meżem. On nie chce dziecka i już, a to nie jest kwestia do dyskusji i tyle.
            • araceli Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:20
              verdana napisała:
              > Nie wygra z meżem. On nie chce dziecka i już, a to nie jest kwestia do dyskusji
              > i tyle.

              Nie jest? Bo co? Bo ona ma 'wygrać' z mężem? Ich życie to 'gra'???? Gratuluję podejścia do partnera życiowego, który ma 'przegrać'!
    • katecat1 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 15:24
      A myślałaś o tym żeby urodzić i oddać do adopcji?
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:05
        Rozważałam. Tylko boję się, że to absolutnie by się nie udało. Z mojej strony, oczywiście. Jestem bardzo emocjonalna, co nie znaczy, że rozchwiana, albo histeryczna. Kocham całą sobą. I może dlatego dla wielu z was rozstanie z takim trudnym typem męża jak mój było by całkiem proste. Dla mnie nie. Jest dla mnie kimś bardzo ważnym, kocham go, co nie znaczy, że w tej chwili lubię. Być może dlatego,że spotkałam się z odpowiedzią, której kompletnie się nie spodziewałam.
        • kiszczynska przestan trlollwowac 15.02.12, 16:09
          chcesz sprawidz co ic odpowiedza, nudizsz sie?
          • vega_bw Re: przestan trlollwowac 15.02.12, 16:21
            Jeżeli tak podchodzisz do sprawy, to bardzo proszę, pilnuj swojego szanownego nosa i nie zabieraj głosu, jak tak naprawdę nie masz nic do powiedzenia, albo znajdź sobie inne, ciekawsze zajęcie. Pozdrawiam "cieplutko".
    • bez_seller Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:07
      vega_bw napisała:

      > Z jednej strony skoro dziecko już jest, to nie mam prawa go zabić. I ja tak właśnie czuję.

      Jesli tak czujesz, to w czym problem? Chyba nie bedziesz swiadomie nastawac na zycie swojego dziecka? Jesli czujesz, ze nie masz prawa zabic, to nie zabijaj i znajdz sile, zeby swoje dziecko przed zabiciem obronic. W koncu nie walczysz z calym swiatem, a tylko z ojcem tego dziecka.

      • bez_seller Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:10
        Powiedz mezowi, ze tak go kochasz, ze nie jestes w stanie zabic jego dziecka, czastki jego samego.
      • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:16
        Już pisałam wcześniej,że spróbuję jeszcze raz z mężem porozmawiać. Może troszkę się uspokoił i jego wyskok z pigułkami był spowodowany szokiem. Kurczę, wszystko może... Co ma być, to będzie. W sumie chyba podświadomie bałam się mu powiedzieć o ciąży, a mimo to ,to zrobiłam.
        Spróbuję porozmawiać...
        • katecat1 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:24
          ponawiam pytanie- myślałaś o oddaniu dziecka do adopcji?
          • vega_bw Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:30
            Pisałam o tym wcześniej, po pierwszym Twoim pytaniu.
            Wpisuję jeszcze raz:Rozważałam. Tylko boję się, że to absolutnie by się nie udało. Z mojej strony, oczywiście. Jestem bardzo emocjonalna, co nie znaczy, że rozchwiana, albo histeryczna. Kocham całą sobą. I może dlatego dla wielu z was rozstanie z takim trudnym typem męża jak mój było by całkiem proste. Dla mnie nie. Jest dla mnie kimś bardzo ważnym, kocham go, co nie znaczy, że w tej chwili lubię. Być może dlatego,że spotkałam się z odpowiedzią, której kompletnie się nie spodziewałam. Tak samo odnoszę się do adopcji. To nie bycie psem ogrodnika, ale zwyczajnie jak by oddać cząstkę siebie, choć kompletnie nie chcesz. Nie wiem, jak to inaczej wytłumaczyć. Instynkt macierzyński?
            • katecat1 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:40
              . Tak samo odnoszę się do adopcji. To nie bycie psem ogrodnika, a
              > le zwyczajnie jak by oddać cząstkę siebie, choć kompletnie nie chcesz. Nie wiem
              > , jak to inaczej wytłumaczyć. Instynkt macierzyński?
              No ale to chyba lepiej niż zabić cząstkę siebie, zabić dziecko. Albo skazać je,nawet podświadomie, na poczucie winy,za to, że rozpadła się rodzina. I takie rozwiązanie daje Ci/Wam więcej czasu. Może się jeszcze ułoży, może mąż zmieni zdanie.
              Aborcja jest decyzją nieodwracalną i też nie gwarantuje Wam dalszego trwania w związku, wręcz poczucie winy i żalu wobec drugiej osoby prawie na pewno go zniszczy. I Ciebie przy okazji.
              • net79 Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 17:20
                Ja osobiście nie wiem co jest lepsze, dla matki może oddanie, dla dziecka aborcja, albo na odwrót, zależy co je może w życiu spotkać... Myślę, że każdy/każda z nas inaczej na to patrzy.
        • bez_seller Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 18:23
          A w Polsce mozna usunac ciaze?

          Moze problem lezy tez w tym, ze sama nie wiesz czy chcesz miec to dziecko.
          Wiesz co bys czula, gdyby nastapilo naturalne poronienie?
          Smutek czy ulge?
          • walpurga Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 18:30
            wlasnie o tym mowa. o naturalnym poronieniu. partner nie-chcacy dziecka bedzie szczesliwy, twoje jazmo zniknie, wiec bedzie ulga. przyroda sama upomni sie o to, co jej, a wy wyjdziecie z problemu niewinni, z podniesiona glowa i radoscia na przyszlosc. wydaje mi sie, ze poronienie scali wasz zwiazek.

            walpurga
    • przeciwcialo Re: zmuszona do aborcji :(( 15.02.12, 16:34
      Nie potrafiłabym byc z mężczyzna który kazałby mi usunąć wspólne dziecko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja