A taka sytuacja emigracyjna?

16.02.12, 10:26
Mlody chlopak z patologicznej rodziny mieszkajacej na przedmiesciach sredniego miasta, 14 osob na 80m2, matka z ojcem chleja na okraglo, 3 siostry rodza dzieci rozmaitym ojcom, wszystko siedzi na kupie. Wyksztalcenie srednie, chlopak poki co sam nie pije i jest robotny (prace ma za najnizsza krajowa jak to w jego wojewodztwie, Polska B), wiec udaje mu sie podlapac prace zagranica. Legalna, uczy sie angielskiego, zaczyna studia na informatyce. Poltora roku pracuje, raz ma moment zwatpienia gdy umiera mu w Polsce bliski czlonek rodziny, ostatecznie jednej decyduje sie zostac. Najbardziej doskwiera mu samotnosc, nie udaje mu sie znalezc 'tej jedynej'. Ostatecznie decyduje sie na sprowadzenie z Polski dziewczyny ktora poznal przez internet bedac jeszcze w Polsce, przed jego wyjazdem zdazyli sie pare razy spotkac. W pracy dostaje awans i zaczyna zarabiac 2 x tyle co dotychczas, na zlotowki wychodzi mu okolo 14stu tysiecy na miesiac. Dziewczyna przyjezdza i szybko planuja slub aby ja przypisac na stale do jego wizy. Ona pochodzi wprawdzie z normalnej (chyba) ale biednej rodziny, mieszkala z rodzocami i 3ka malego rodzenstwa w 3 malych pokojach. Garsc jego przyjaciol w prezencie wyprawia im slub, dostaja w sumie wszystko lacznie ze slubnymi ubiorami, oplaceniem obiadu dla garsci gosci, slubnym samochodem, fotografem. I nagle 5 dni po slubie oznajmiaja ze jednak wracaja razem, natychmiast do Polski, on rezygnuje z pracy i ze studiow. Jako powod podaje ze obowiazki w pracy go przerastaja. W Polsce czeka na nia praca za 1500zl na reke, na niego nic.

Przyjaciele sa w szoku bo znaja jego sytuacje rodzinna, uwazaja ze dziewczyna namieszala mu w glowie bo wszyscy zauwazyli sie ze od jej przyjazdu zmienil sie diametralnie, stal sie bucowaty i chwilowo bezczelny. Dodam ze dziewczyna nie reprezentuje soba nic, ani madra ani ladna, jak juz sie odezwie to burknieciem.

Ja uwazam ze jesli juz chce wracac to powinien chodziaz te studia skonczyc, zostalo mu pol roku, mialby chociaz dyplom z zagranicznej uczelni.

Co myslicie?
    • marzeka1 Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 10:30
      Co sądzimy? że chrzani sobie życie, ale nie on jeden, nie on ostatni.
    • kali_pso Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 10:35

      Cóż...jego życie, niemniej głupio tak przekreślać to, co się osiągnęło...może brak mu woli walki, może sie wypalił, może ją kocha mocno i zrobi dla niej wszystkowink
      Może wierzy w to, że tutaj z tym, czego się nauczył pracę znajdzie szybko?
      • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 11:19
        Nie wiem jak sie mozna wypalic majac 25 lat, ja w tym wieku moglam gory przenosic. Pewnie wlasnie wierzy ze ze srednim angielskim i doswiadczeniem pracy znajdzie w Polsce prace szybko. Prawda jest taka ze Polska jest teraz pelna ludzi z dobrym angielskim, kilkoma fakultetami i doswiadczniem z zagranicy.
        • gazeta_mi_placi Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 11:21
          I osoby te też znajdują pracę, nie rób z Polski kraju trzeciego świata.
          Bywasz tu od wielkiego dzwona lub rzadziej, a wypowiadasz się jak stały bywalec naszego kraju.
          Zajmij się lepiej segregacją swoich szmat na handel.
    • gazeta_mi_placi Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 11:27
      >W pracy dostaje awans i zaczyna zarabiac
      > 2 x tyle co dotychczas, na zlotowki wychodzi mu okolo 14stu tysiecy na miesiac.

      A jakie są koszty przeciętnego utrzymania się zagranicą?

      >W Polsce czeka na nia praca za 1500zl na reke, na niego nic.

      Bezrobocie w Polsce jest na niskim poziomie. Nic się nie bój, znajdzie pracę.

      > Dodam ze dziewczyna nie
      > reprezentuje soba nic, ani madra ani ladna, jak juz sie odezwie to burknieciem.

      Skąd wiesz czy mądra? A może burczy bo podświadomie wie (widać nie jest tak głupia), że jej nie lubisz i uważasz ją za niemądrą i brzydką? Ja też ludzi o których wiem, że mnie nie lubią traktuję burknięciami, lizać butów im nie będę.
      Ty sama popatrz we własne lusterko.
      Sama jesteś spasiona, Twój mąż spaślak i dzieci też utuczone. Nie obrażaj się, sama tak pisałaś o sobie i swojej rodzinie smile
      Sami więc na własne życzenie niejako jesteście nieatrakcyjni, a innym wyrzucasz brak urody.
      Idź lepiej handluj dalej tymi używanymi szmatami, czuję że to biznes w sam raz dla Ciebie.
      • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 11:46
        A Ty gazeta lecisz na kazdy moj post jak pszczola do miodu i przewidywalna jestes do bolu.

        Wyczytalas gdzies ze mam dzieci spasione? Nie przypominam sobie zebym cos takiego pisala. Pisalam zdaje sie ze zmuszamy starszego do jak najwiekszej ilosci ruchu bo ma tendencje do nadwagi czy tez zle geny. Mlodszy jest jak patyczek. Ja cale zycie walcze z nadwaga ale teraz akurat na to nie narzekam i zapewniam Cie ze jestem 10 x ladniejsza niz ta dziewczyna.

        A moj interes to Cie meczy odkad pamietam i zastanawiam sie dlaczego. Czyzbys zzieleniala z zazdrosci jak wyczytalas na jakiej kasie siedza szmaciarze?
        • gazeta_mi_placi Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 11:48
          Marzę o pracy na starych szmatach sad
          • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 12:19
            Nie musisz marzyc. Wystarczy ze nie bedziesz szydzic z mojej bo ja sie jej nie wstydze, zywi moja rodzine i jeszcze 10 innych osob, ponadto wspiera finansowa duza organizacje charytatywna.

            Ciekawi mnie tez, jak Ty sobie wyobrazasz taka prace? I dlaczego niby mam w tych szmatach grzebac, szukam czegos czy cos? Glownie niestety siedze w biurze zajmujac sie ksiegowoscia, przygotowuje tereny na przyszle zbiorki, jestem w kontakcie z gminami i szkolami, czasem prowadze w gminie prelekcje o recyklingu, umawiam terminy kontenerow.
        • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 11:50
          A w Polsce wcale nie bywam od wielkiego dzwonu, mam tam nawet zdaje sie jakis dom smile I nie musze z Polski robic kraju 3go swiata bo ona niestety nim w wielu aspektach jest i tu nic nie pomoze ani moje ani Twoje zdanie.
          • gazeta_mi_placi Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 14:26
            Bywanie raz na kilka miesięcy nawet po kilka dni to nie to samo co stałe codzienne życie.
    • yoko0202 Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 12:27
      lipsmacker napisała:

      > Co myslicie?

      myślimy, że to jego życie, a przyjaciele powinni zająć się swoim.
      natomiast rozumiemy, że dla owych przyjaciół świadomość, iż facet jest po prostu szczęśliwy, i być może będzie do końca swoich dni szczęśliwy, żyjąc sobie ze swoją nową żoną i piątką dzieci z dala od przyjaciół w PL, być może nawet klepiąc biedę, jest nieco wqrwiająca, gdyż myśleli pewnie że będą się wszyscy razem przyjaźnić na wyłączność do końca świata, bez możliwości dopuszczenia do szacownego grona kogokolwiek, kto nie spełnia ich wymogów, jest w ich rozumieniu brzydki, niemiły itp.
      • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 12:38
        Jego zycie, oczywiscie. Tylko ze przez 2 lata przyjaciele pomagali mu na rozmaite sposoby, zalatwiajac prace, wizy jego i dziewczyny, mieszkanie, dajac odziez i wszystko co do zycia potrzebne. Na koncu OPLACILI SLUB. Zeby mlodzi mieli latwiej. Teraz czuja sie naciagnieci i maja do tego prawo. Tak samo jak do uwazania ze dziewczyna zmarnowala mu zycie.
        • gryzelda71 Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 12:46
          To przyjaciele liczyli na zwrot kosztów?Jak tak rozumiem rozgoryczenie.
          • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 12:56
            Nie, mysleli ze pomagaja pannie mlodej zostac w przybranym kraju pana mlodego. Oni otwarcie mowili ze taki jest cel slubu, a on caly czas przed jej przyjazdem usilowal dorwac jakakolwiek inna dziewczyne, najlepiej z obywatelstwem. Ta widzial doslownie 3 x przed sciagnieciem jej tu. A teraz rzuca dla niej wszystko na co tak dlugo i ciezko pracowal.
            • yoko0202 Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 13:00
              sorry ale to co piszesz brzmi jakby wyszło z ust wrednej mamuśki, której nie podoba się, że synek się ochajtał bez wcześniejszej dogłębnej konsultacji z całą rodziną.
              • bi_scotti Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 13:51
                Przypomina sie stary barowy dowcip "nie wytlumaczysz" - no, nie wytlumaczasz i juz ... Ani romatycznym milosnikom milosci przekonanym, ze ona wszystko wybaczy i wszystko zwyciezy nawet w przasnym mieszkanku za 1500 zl na miesiac, ani mlodej parze, ktora tak sie wlasnie dobrala. Kazdy swoj krzyz niesie na wlasny rachunek, czasem tylko mozna sie z boku lekko zdziwic, ze do tego na wlasne zyczenie.
                Nadzieje mozna miec, ze on jakies kredyty z tych studiow bedzie mogl w PL przepisac i moze go olsni zeby zdobytej wiedzy nie marnowac tylko jakiegos papierka sie dorobic - daj mu boze. A jak go nie olsni, to beda sie ze soba meczyc czas jakis az przeczytamy na ematce post mlodej kobiety z gromadka dzieci narzekajaca na chlopa bez pracy i mieszkanie z rodzina na kupie, i co by tu teraz zrobic - ematko! na pomoc!
                Life.
                • gazeta_mi_placi Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 14:28
                  Są ludzie którzy są normalnie w POLSCE układają życie, z pracą i z samodzielnym mieszkaniem.
                  Nie potrzebują do tego Kangurolandii.
                  • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 14:53
                    Oczywiscie, jest ich mnostwo. Ale nie tacy ktorzy w pochodza z patologicznej rodziny gdzie dzieci gloduja bo rodzice chleja. Tacy ludzie nie maja szans na polepszenie bytu w Polsce bo przewaznie nie maja dostepu ani do wyksztalcenia ani (co czesto idzie w parze) do porzadnego doswiadczenia zawodowego.
                    • gazeta_mi_placi Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 15:01
                      Rozczaruję Cię, znam co najmniej kilka osób z trzech takich patologicznych rodzin, w tym jeden chłopak został odebrany jako 10-latek takiej rodzinie i skończył w domu dziecka.
                      Zero patologii, wszystkie o których wspominam mieszkają w Polsce, jedna z tych osób ma stanowisko w biurze, wyższe wykształcenie, druga ma męża i dwójkę fajnych dzieciaków z których każde chodzi do prywatnej szkoły i na dodatkowe zajęcia, kolejna (ów chłopak) skończył studia i pracuje w budżetówce.
                      Możesz sobie marzyć, że osoby z patologicznych rodzin tylko za granicą rozwijają skrzydła.
                      Otóż mylisz się. Nie tylko. W Polsce też sobie radzą.
                      Oczywiście nie wszystkie, tak jak i nie wszystkie nawet mieszkające za granicą też sobie nieraz nie radzą w życiu i się staczają. Jak wszędzie.
                      Nie wyszło Ci w Polsce, więc teraz będziesz sobie to racjonalizować (normalne zjawisko w psychologii człowieka), że to wina tej zasranej Polski, a nie Ciebie smile
                      • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 15:15
                        Ale co mi konkretnie mialo wyjsc lub nie wyjsc w Polsce? Ja tu przyjechalam jako 9cio letnie dziecko. Mam tu rodzicow, brata, przyjaciol szkolnych. Cale dorosle zycie tu pracowalam. W Polsce spedzilam troche czasu w pozniejszym wieku gdy potrzebowala naszej obecnosci tesciowa, wtedy tez zainwestowalam w dom w Polsce ktory narazie trzymam bo przelicznik walutowy teraz jest na niekorzysc sprzedazy w PLN. Tak wiec nie bardzo rozumiem co mi zarzucasz. Caly czas usilujesz mnie wdeptac w ziemie za prosty fakt ze mieszkam zagranica i jestem z tego zadowolona. Co to nie wolno? Ja do przyjazdu tu nikogo nie namawiam, wrecz przeciwnie, zniechecam bo nie lubie przyjezdnych z wielkopanskimi oczekiwaniami.

                        Ciesze sie ze znasz ludzi z ciezka przeszloscia ktorym udalo sie ulozyc sobie zycie. Mam nadzieje ze w przypadku tego chlopaka bedzie tak samo. Szczerze mu tego zycze.
              • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 14:41
                Niby dlaczego tak brzmi? Dla mnie chlopak moze sie zenic z kim chce, nie moja broszka. Nie rozumiem po prostu jak mozna skreslic to na co sie 2 lata pracowalo a co stanowi lepsza przyszlosc. Znam jego rodzine, uwierz mi ze on nie ma do czego wracac. Tam nie bylo pieniedzy zeby napalic w piecu w najgorszy mroz, 14 osob siedzialo pod pierzynami zeby nie zamarznac. Marzyl o lepszej przyszlosci, pracowal na to 2 lata. Jest o pol roku od skonczenia szkoly. I rzuca to dla dziewczyny ktora widzial 3 x w zyciu, a nie mowie tu a jakiejsc lasce nie z tej ziemi. Tylko o fleji na ktora skarza sie wpollokatorzy ze zostawia tygodniami gary na stole.
                • gazeta_mi_placi [...] 16.02.12, 15:03
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 15:19
                    Czytaj ze zrozumieniem gazeta, dobrze? Chlopak nie jest zadnym informatykiem, nie ma skonczonych studiow. W pierwszym poscie napisalam ze moim zdaniem powinien chociaz skonczyc te studia bo ten papier moze mu dac szanse na lepsza prace jesli juz chce wrocic do Polski.

                    Prosze Cie zebys przestala wchodzic na kazdy moj post usilujac wdeptac mnie w ziemie. Z nieznanego mi powodu nie akceptujesz tego ze mieszkam zagranica i ze 'handluje szmatami' czyli eksportuje odziez uzywana. Zrozumialam. z tym ze to juz dawno, wiec nie wiem po kij sie ciagle tak produkujesz i plujesz jadem.
                    • arista80 Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 15:40
                      Po przeczytaniu tego watku nasuwa mi sie taka mysl: sa osoby ktore nie usiedza na miejscu i musza wiecznie podrozowac i sa takie, ktore nie sa w stanie zyc i pracowac za granica. Nie dlatego, ze nie daja sobie rady, ale dlatego, ze psychicznie tego nie wytrzymuja. Moj kuzyn postapil podobnie co niestety na dobre mu nie wyszlo (w sensie ekonomicznym), on jednak wciaz utrzymuje, ze nie zaluje swej decyzji. W skrocie chlopak pracowal we Wloszech, fizycznie, ale zarabial dobrze. Ja mieszkam godzine i pol drogi od miejsca w ktorym zyl i pracowal. Pare razy spotkalismy sie i zawsze narzekal choc do pierwszego mu starczalo, dom mial ladny, mial tez dziewczyne - Polke, ktora na odwrot byla zadowolona. Ile razy jednak go widzialam, widac bylo, ze chlopak nie byl szczesliwy. I ktoregos dnia tak z dnia na dzien rzucil wszystko po tym jak szef wydal mu jakies polecenie. Po prostu spakowal sie i wrocil do Polski. Po powrocie masa problemow, z dziewczyna sie rozstal, brak pracy, odezwaly sie stare niezbyt dobre znajomosci, no ale z pomoca jakos wyszedl na prosta. Teraz pracuje tez za okolo 1500 zl miesiecznie, dostaje tez pomoc od rodziny, ale mowi, ze jest szczesliwy.
                    • gazeta-mi-placi Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 15:46
                      Oj tam, oj tam smile
    • volta2 Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 15:43
      możliwe, że mieli co do pozostania w tymże kraju jak najlepsze intencje, ale mimo wszystko - dziewczyna się tu nie zaaklimatyzowała i chce wracać - bez względu na to, za ile tam w kraju praca na nią czeka.

      może planuje dziecko i wyobraża sobie pomoc matki(ona chyba nie z patologii?), może czeka na nią jakieś mieszkanko po babci?

      a chłopak - pisanie o nim, że planował ucapić jakaś obywatelkę dla samego obywatelstawa a nie dla uczucia, to spore oskarżenie, ale abstrahując od tego, jeśli mu się to nie udało - może zrozumiał, że będzie zawsze obywatelem II kategorii, i już mu się emigracji odechciało?

      mam w rodzinie podobną historię, z tym obywatelstwem w tle,
      kuzyn wyjechał do usa z rodzicami jako nastolatek, zdobył obywatelstwo, tam się uczył, i jak miał 20 lat to poznał pannę z polski, co to przyjechała na wakacje tylko, miała lat 18 i była rok przed maturą. wyjechać miała w sierpniu - ale nie wyjechała, bo w ciągu tych 2 miesięcy tak się w sobie zakochali, że zdążyli porandkować, i się pobrać, zresztą w sąsiednim stanie, bo w ich 20 latek jeszcze był niepełnoletni do małżeństwa.

      nikt z rodziny tego chłopaka nie uwierzył, że panna go kocha szczerze i prawdziwie, że chodziło jej tylko o to obywatelstwo.
      zresztą małżeństwa prawnie emigracyjny też nie uznał i kazali dziewczynie wyjechać do polski.
      powiedzieli, że będą obserwować sytuację.

      on przyjechał do niej jakoś w zimę, potem ona do niego na kolejny miesiac czy dwa i tak z rok byli małżeństwem na odległość. dziecka nie było.

      od tamtej pory minęło jakieś 8-9 lat a oni są dalej szczęśliwym małżeństwem, teraz już z dwójką dzieci. urząd emigracyjny uwierzył i rodzina też - że to nie była lipa.

      dodam tylko, że jak na moje babskie oko - to on jako 20 latek prezentował się bardzo atrakcyjnie wizualnie, ona - bardzo przeciętnie. na dodatek - jako ta wychodząca za mąż funcjonowała w rodzinie jako ta "bez matury nawet".
      • arista80 Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 15:49
        Ja mysle, ze po prostu czasem jest to cznnik psychologiczny - nie kazdy jest stworzony do emigracji. I chocby nie wiadomo jakie pieniadze mogly z tego byc, to fakt mieszkania w innym kraju, gdzie mowi sie innym jezykiem, nie ma tych najblizszych - przerasta.
      • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 16:15
        Przyszlo mi na mysl ze ona moze byc w ciazy bo w przeciagu 2mies pobytu dosc znacznie sie zaokraglila i to konkretnie w tulowiu. Sukienka slubna miesiac przed slubem byla idealna a w dniu slubu z trudnoscia sie dopiela (to nie zlosliwosc tylko fakt bo sama ja dopinalam). w takim wypadku rzeczywiscie nie maja tu czego szukac bo nie dostana zadnych swiadczen.

        Tymczasem z tym obywatelem drugiej kategorii to pudlo, Australia to od pokolen kociol roznych narodowosci i tak naprawde nikt nie wie kto jest rodowitym Aussie a kto nie. Jesli juz kogos sie traktuje gorzej to hindusa bo tych jest coraz wiecej i niestety ale w pelni sobie wypracowuja taka opinie.

        I jeszcze jedno - sluby "na obywatelstwo" to codziennosc, dzieje sie to i na wabika, i za pieniadze, i wedle umowy czy z rozsadku. On sie specjalnie z tym nie kryl wiec nie oskarzam tylko przytaczam fakty. Rozwazal nawet slub z kobieta ponad 2-krotnie od niego starsza, koncowo ona sie nie zdecydowala. W dalszej rodzinie mam taki przypadek sprzed 20stu lat gdzie kobieta zaplacila mezczyznie za slub, stawka wtedy byla 5tys dolarow. Los sprawil im figla i sie w sobie zakochali, maja dwojke dzieci w wieku nastoletnim.
    • ciezka_cholera Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 16:15
      lipsmacker napisała:

      W pracy dostaje awans i zaczyna zarabiac
      > 2 x tyle co dotychczas, na zlotowki wychodzi mu okolo 14stu tysiecy na miesiac.
      > Dziewczyna przyjezdza i szybko planuja slub aby ja przypisac na stale do jego
      > wizy. Ona pochodzi wprawdzie z normalnej (chyba) ale biednej rodziny, mieszkal
      > a z rodzocami i 3ka malego rodzenstwa w 3 malych pokojach. Garsc jego przyjaci
      > ol w prezencie wyprawia im slub, dostaja w sumie wszystko lacznie ze slubnymi u
      > biorami, oplaceniem obiadu dla garsci gosci, slubnym samochodem, fotografem


      Nie znam realiow kraju, o ktorym piszesz (Australia?, USA?), ale znam wyspiarskie (UK i RoI). W UK 14tys PLN miesiecznie (zakladam ze netto) daje okolo 40k GBP brutto na rok. To jest sporo ponad srednia krajowa, na singla naprawde wystarczajaco duzo, zeby zyc na bardzo przyzwoitym poziomie (zwlaszcza dla kogos, kto nawykl do oszczednosci). I po co wlasciwie ta garsc przyjaciol mu ten slub zasponsorowala? Nie stac go bylo? Nie mozna bylo, zwyczajnie, dac im prezentow (nawet niech to bedzie gotowka)? Tak swoja droga, mi tez moje wesele, moze nie az tak calutkie, ale w okolo 75%, zwrocilo sie z kopert, rozumiem, ze zaproszeni goscie powinni sie poczuwac do dyktowania mi teraz jak mam zyc?

      O jego sytuacji zas mysle, ze ma falszywych przyjaciol i najwyrazniej znudzila mu sie emigracja. Czy w PL bedzie mial lepiej, czy gorzej, to dopiero sie okaze i nie tylko czynniki finansowe powinny byc brane pod uwage przy takiej ocenie.
      • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 16:21
        To nie bylo zwrocenie sie kosztow z kopert. To bylo oplacenie kosztow - jedna para kupila im obraczki, kilka innych sie zlozylo na koszt przyjecia, jeszcze ktos inny zasponsorowal samochod. Wszystko dlatego ze powiedzial doslownie "musimy wziasc slub zeby Basia mogla zostac, ale nas nie stac bo skladam na samochod." A skoro 5 dni pozniej oznajmili ze wracaja to chyba wiedzieli o tym przed slubem, z racji czego na pokrycie kosztow przyjaciol naciagneli?

        CHYBA ze kilka dni po slubie okazalo sie ze ona jest w ciazy. Mozliwe.
        • ciezka_cholera Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 16:31
          lipsmacker napisała:

          Wszystko dlatego ze powiedzial doslownie "mus
          > imy wziasc slub zeby Basia mogla zostac, ale nas nie stac bo skladam na samocho
          > d."
          A skoro 5 dni pozniej oznajmili ze wracaja to chyba wiedzieli o tym przed
          > slubem, z racji czego na pokrycie kosztow przyjaciol naciagneli?

          Bo sa naciagaczami? W Twoim watku nie jest istotnym problemem co oni ze swoim zyciem postanowili zrobic, ale ze brzydko Was naciagneli. Wielkoduszni jestescie faktycznie, bo gdyby mi ktos tak powiedzial jak wytluszone, to po prostu odpowiedzialabym: w takim razie jak chcecie tego dokonac?
          • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 17:06
            Masz racje, tu sa 2 aspekty. Po pierwsze, chlopak pod wplywem dziewczyny rezygnuje z szansy zyciowej. Moze nam go byc zal albo nie, ja sprawe roztrzasam by ja zrozumiec, nie mam najmniejszego zamiaru ani interesu w tym by go namawiac do zostania. Po drugie, nieladnie sprawe zalatwil bo skoro planowali wyjechac to powinni o tym uprzedzic przed slubem a nie robic szopke. Pomijajac aspekty finansowe (nie wiem czy to wielkodusznosc, wyznaje zasade ze reka reke myje i co sie da to sie wroci w takiej czy innej formie), jest teraz ludziom po prostu niemilo bo sie zwyczajnie cieszyli ze pomagaja. Swiadkowa naprawde sie napracowala wiecej od nich bo praktycznie cala organizacja byla jej sprawa, oni tylko przychodzili i sie pytali czy zaproszenia sa gotowe, a czy krawat pod kolor juz jest?
            • gazeta_mi_placi Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 22:57
              Ty byłaś tą świadkową, że to tak Cię boli?
            • ciezka_cholera juz wiem! 17.02.12, 00:18
              W swietle wszystkich przytoczonych przez Ciebie faktow odpowiedz na dreczace Cie watpliwosci wydaje sie az nadto oczywista. Otoz bylo tak:

              Pan emigrant poznal online krajanke, spotkal kilka razy, zlakniony zwiazku uznal - "to ta". Klapki jednak opadly mu z oczu, gdy narzeczona przyjechala do niego, tyjaca z dnia na dzien fleja, nieciekawa i jeszcze z tendencja do agresji. Ze wzgledu na ostatnie, oraz mase narzeczonej, bal jej sie jednak powiedziec wprost, ze nie chce slubu, marzy zas o tym by wrocila do Kraju Ojcow. Wymyslil wiec, te szyta grubymi nicmi historyjke, o niemaniu piniendzy, wazniejszych od slubu wydatkach itd liczac, ze z braku slubu, a co za tym idzie wizy dla panienki sytuacja rozwiaze sie sama. Ale nie!! Pech chcial, ze niedomyslni przyjaciele zorganizowali wszystko, mimo ze stawal okoniem, nie bral udzialu w przygotowaniach i najogolniej dawal im do zrozumienia jak okrutnie go pograzaja... Teraz, biedak stlamszony przez zone hetere musi karnie wracac do PL, ale kogo za to winic???

              Ja to wiem, bo moj tez sie chcial wykpic, ale sie nie dalam. I teraz ciagam go po krajach roznych, dzieci kazalam narobic, utrzymywac mnie musi. Ciezko ma, tak jak zonaty chlop miec powinien i basta.
              • gazeta_mi_placi Re: juz wiem! 17.02.12, 10:06
                big_grin big_grin big_grin
            • gryzelda71 Re: A taka sytuacja emigracyjna? 17.02.12, 11:59
              Czy ten chłopak jest niepełnosprawny intelektualnie,skoro nawet ślubem musiały zająć się osoby obce?
              We wszystkim mu tak pomagali?
    • lipsmacker Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 17:19
      Jako fleje oceniam panne poniewaz
      - w domu gdzie wynajmuja pokoj wstaje od stolu i zostawia brudne talerze wlascicielowi do zmycia
      - gotujac zostawia syf w kuchni ktora dzieli z wlascicielem domu, np. makaron rozsypany po podlodze i gore brudnych garow nawet nie w zlewie tylko na blacie kuchennym
      - nie goli pach (tak! pierwszy raz sie z tym spotkalam od czasow lat 80-tych)
      - nie uzywa dezodorantu (tak!!! 2 x mialam watpliwa przyjemnosc siedziec z nia w samochodzie) Raz slyszalam jak kolezanka jej pyta czy jej pozyczyc dezodorantu bo naprawde czuc ja bylo na kilometr, a ona odpowiedziala ze nie lubi dezodorantow a i tak sie potem wykapie.

      Czy to nie jest fleja? Zeby nie wiem jak szczupla byla (skoro to glowny wymiernik atrakcyjnosci), to fleja!
      • gazeta_mi_placi Re: A taka sytuacja emigracyjna? 16.02.12, 22:56
        I co z tego? Jest fleją, ale może ma inne zalety? Czy bycie fleją wyklucza bycie dobrym człowiekiem? Czy fleje nie mają prawa do normalnego życia, do związku, do założenia rodziny?
        Akurat zasad higieny można każdego dość szybko nauczyć.
    • evee1 Re: A taka sytuacja emigracyjna? 17.02.12, 04:12
      Ale numer!!
      Ja tez troche sie dziwie, ze chlopak odrzucil mozliwosc skonczenia studiow. Przynajmniej mialby papier, ktory moglby sie na cos przydac w przyszlosci - nigdy nie wiadomo.... Co do wielkiej milosci do panny, to nawet jak ja tak strasznie kochal, to chyba krzywda by im sie nie stala, gdyby zostali tu troche dluzej.
      Co do oplacania slubu, to jezeli chlopak pozwolil znajomym pomoc w oplaceniu swojego slubu, to chyba uwazal ich za swoich przyjaciol, a organizacje ceremonii potraktowal jako prezent slubny. I fajnie. Na emigracji przyjaciol czesto traktuje sie jak rodzine, ale wtedy mozna odczuc nieprzyjemnie sytuacje, kiedy przyjaciele nie dziela sie z nami tak istotnymi informacjami czy planami. Ja w podobnej sytuacji nie tyle czulabym sie "wykorzystana" fianansowo czy czasowo (w gruncie rzeczy nie byly to pewnie jakies bardzo istotne sumy, czy duze poswiecenie), jak wiele osob tutaj probuje tutaj sugerowac, tylko bylabym rozczarowana tym, ze ktos kogo uwazam za dobrego przyjaciela nie uznal za stosowne podzielic sie ze mna informacja o swoich zamierzeniach. TYm bardziej jak uwazam, ze osoba popelnia zyciowa glupote.
    • barbaraonly Re: A taka sytuacja emigracyjna? 17.02.12, 04:42
      Szkoda, ze chlopak nie chce skonczyc studiowsad
      • riki_i Re: A taka sytuacja emigracyjna? 17.02.12, 11:14
        Tam, gdzie w grę wchodzą hormony, racjonalne działania często przegrywają z szaleństwem.
        Pan jest szalony z miłości i dlatego pędzi ku katastrofie, natomiast ta kobieta racjonalnie rozgrywa swoją życiową partię.

        Prosta panna z Polski poczuła się na antypodach niepewnie, a głębokie osadzenie swego wybranka w licznej grupie przyjaciół/znajomych/osób życzliwych odebrała jako wielkie zagrożenie dla swojej pozycji. Z tego powodu po krótkim ogarnięciu sytuacji uznała, że jedyne na co może się przydać owe grono, to naciągnięcie na ślub. A potem... potem trzeba wracać do swojskich czworaków, bo tam wiadomo jak z chłopem postępować, no i co najważniejsze, już się łatwo nie wyślizgnie z objęć swojej lady, która w szybkich abcugach urodzi mu co najmniej dwójkę dzieci. I przyszpili go tak, aby już na pewno nigdy nie wywiało go na drugi koniec świata.

        To co mnie uderza w tego typu historiach, to szalona nielojalność względem siebie naszych rodaków. W każdym zakątku świata szybko robimy sobie nawzajem słynną "małpiarnię z Chicago". Bardzo smutne.
        • jamesonwhiskey Re: A taka sytuacja emigracyjna? 17.02.12, 12:02
          > To co mnie uderza w tego typu historiach, to szalona nielojalność względem sieb
          > ie naszych rodaków. W każdym zakątku świata szybko robimy sobie nawzajem słynną
          > "małpiarnię z Chicago". Bardzo smutne.

          po czesci mozna to wytlumaczyc bieda
          znaczy przypuszczam ze te naciagajace mendy tak to sobie racionalizuja
          oni maja ja nie to bore
          ale z drugiej strony nawet to zabawne obserwowac sobie z bezpiecznej odleglosci co tez polaczki potrafia wyprawiac dla jednego euro albo dwoch
          • riki_i Re: A taka sytuacja emigracyjna? 17.02.12, 12:16
            zabawne jest dopóki tam nie trafisz, nigdy nie wiadomo.... Efekty tego są na niekorzyść nas wszystkich. Polacy nie liczą się w USA, nawet Jackowo rozkawałkowali jako okręg wyborczy pomiędzy sąsiednie dzielnice m.in. portorykańską. Swoją drogą, jak czytam jakie to koszmarne niziny społeczne emigrują, to się specjalnie nie dziwię.
            • jamesonwhiskey Re: A taka sytuacja emigracyjna? 17.02.12, 12:42
              > zabawne jest dopóki tam nie trafisz, nigdy nie wiadomo....

              a dlaczego mam trafic
              nie wybieram sie na zrywanie azbestu w sikago
    • ciocia_ala Re: A taka sytuacja emigracyjna? 17.02.12, 12:26
      Alez prawdopodobnie wizy nie wypalily i trzeba sie bylo zwijac do domku. Dla wiekszosci znajacych realia - studia plus praca - wszysko jest jasne.

      A co do przeliczania na zlotowki... zupelnie nie rozumiem po co. Koszty zycia za granica sa zupelnie inne niz w Polsce. Natomiast 14tys przeliczajac na jakaklowiek walute brzmi rzeczywiscie calkiem nieze jak na kawalera. No chyba, ze byla to Grenlandia wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja