lipsmacker
16.02.12, 10:26
Mlody chlopak z patologicznej rodziny mieszkajacej na przedmiesciach sredniego miasta, 14 osob na 80m2, matka z ojcem chleja na okraglo, 3 siostry rodza dzieci rozmaitym ojcom, wszystko siedzi na kupie. Wyksztalcenie srednie, chlopak poki co sam nie pije i jest robotny (prace ma za najnizsza krajowa jak to w jego wojewodztwie, Polska B), wiec udaje mu sie podlapac prace zagranica. Legalna, uczy sie angielskiego, zaczyna studia na informatyce. Poltora roku pracuje, raz ma moment zwatpienia gdy umiera mu w Polsce bliski czlonek rodziny, ostatecznie jednej decyduje sie zostac. Najbardziej doskwiera mu samotnosc, nie udaje mu sie znalezc 'tej jedynej'. Ostatecznie decyduje sie na sprowadzenie z Polski dziewczyny ktora poznal przez internet bedac jeszcze w Polsce, przed jego wyjazdem zdazyli sie pare razy spotkac. W pracy dostaje awans i zaczyna zarabiac 2 x tyle co dotychczas, na zlotowki wychodzi mu okolo 14stu tysiecy na miesiac. Dziewczyna przyjezdza i szybko planuja slub aby ja przypisac na stale do jego wizy. Ona pochodzi wprawdzie z normalnej (chyba) ale biednej rodziny, mieszkala z rodzocami i 3ka malego rodzenstwa w 3 malych pokojach. Garsc jego przyjaciol w prezencie wyprawia im slub, dostaja w sumie wszystko lacznie ze slubnymi ubiorami, oplaceniem obiadu dla garsci gosci, slubnym samochodem, fotografem. I nagle 5 dni po slubie oznajmiaja ze jednak wracaja razem, natychmiast do Polski, on rezygnuje z pracy i ze studiow. Jako powod podaje ze obowiazki w pracy go przerastaja. W Polsce czeka na nia praca za 1500zl na reke, na niego nic.
Przyjaciele sa w szoku bo znaja jego sytuacje rodzinna, uwazaja ze dziewczyna namieszala mu w glowie bo wszyscy zauwazyli sie ze od jej przyjazdu zmienil sie diametralnie, stal sie bucowaty i chwilowo bezczelny. Dodam ze dziewczyna nie reprezentuje soba nic, ani madra ani ladna, jak juz sie odezwie to burknieciem.
Ja uwazam ze jesli juz chce wracac to powinien chodziaz te studia skonczyc, zostalo mu pol roku, mialby chociaz dyplom z zagranicznej uczelni.
Co myslicie?