Co z tym seksem

11.06.04, 16:42
Witam
Jestem już prawie dwa lata po porodzie. Mam slicznego synka i kochającego męża.
Niestety wogóle nie mam ochoty na seks. Przed ciążą mogłam się kochać nawet
codziennie. W czasie ciąży miałam nawet większą ochotę na seks niż przedtem, a
teraz lipa. Żal mi mojego męża bo wiem, że on by chciał a ja się odwracam do
niego plecami i udaję, że śpię. Bardzo mnie to denerwuje. Chciałabym zmienić
tą sytuację ale nie mam pojęcia jak to zrobić.
Pozdrawiam
Ania i Krystek (03.10.02)
    • anik801 Re: Co z tym seksem 12.06.04, 20:37
      to zupełnie tak jak ja!Moja córcia ma już pół roku a ja totalnie nie interesuje
      się seksem!Mój mąż jest wyrozumiały ale jak długo można?mamy dopiero 24l a tu
      prawie zero seksu...ja po prostu nie mam ochoty,jestem zmęczona po całym dniu z
      małą.Bardzo bym chciała żeby to się zmieniło,bo seks jest ważny no ale nie wiem
      jak to zmienić?
      • asiaasia1 Re: Co z tym seksem 12.06.04, 20:53
        hehe , a ja mam zupełnie odwrotnie , a mój m. jest za granicą od roku sad((
        starsza córka 23 miechy , młodsza 7 miechów , czas na zmajstrowanie 3.
        malucha smile))
        pozdrawiam ...
    • lideczka_27 Re: Co z tym seksem 12.06.04, 21:38
      Uważam dziewczyny iż dla dobra Waszych związków powinnyście udać się do
      specjalisty. Zazwyczaj jest on bardzo pomocny i seks małżeński znów rozkwita.
      Nie ma nic gorszego jak pozycja partnera odrzuconego, który kocha jak kochał i
      zapewne nadal pragnie jak pragnął. Dłuższa abstynencja zaniża poczucie wartości
      ("już mnie nie pragnie, już jej się nie podobam, może nie kocha" itd.);
      niektórzy wpadają we frustrację, inni w marazm, jeszcze inni szukają spełnienia
      na boku.

      Na Waszym miejscu poszłabym, jest to dyskomfort i dla Was i dla Waszych mężów
      (jeśli dyskomfort to nie jest zbyt łagodne określenie).

      pozdrawiam i życzę powodzenia
      lida
    • malenka200 Re: Co z tym seksem 12.06.04, 21:43
      Nie poradzę Ci na ten temat, bo u nas jest wręcz odwrotnie- mąż nie ma siły lub
      ochoty po całym dniu pracy na sex, a ja natomiast tak(pomimo,że opiekujesię
      cały dzień pięciomiesięcznym brzdącem). Pierwszy raz zrobiliśmy "to" 4,5 tyg po
      porodzie(poród normalnie dołem) i to z mojej inicjatywy. Wbrew temu co
      opowiadała moja kuzynka wcale nie bolało. Chyba inna jakaś jestem smile
    • lideczka_27 jeśli pozwolicie... 12.06.04, 21:49
      podam Wam linka do forum o braku seksu w małżeństwie. Problem jest potraktowany
      w równym stopniu przez obie płcie: zarówno mężczyzn, których kobiety przestały
      mieć ochotę na seks jak i żony "zaniedbywane" przez mężów.

      Są tam wątki pozwalające poznać uczucia strony "odrzuconej", powody, dla
      których ktoś rezygnuje z seksu; również porady jak to przezwyciężyć, słowa
      otuchy i nadziei od tych, którym się udało.

      pozdrawiam
      lida

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
      • ania_son Re: jeśli pozwolicie... 13.06.04, 00:12
        Ja dałam się namówić na sex 2 m-ce po porodzie, chociaż wydawało mi się, że nie
        mam ochoty i wydawało mi się, że będzie bolało. Teraz nie żałuję, że się
        zgodziłam. Po taiej długiej przerwie to było super przeżycie. Nadal jednak myśl
        o sexie mnie nie rusza, dopiero jak mąż mnie trochę rozkręci to nabieram ochoty
        i jest super. Bardzo go kocham i nawet jak sama nie mogła, albo nie chciałam
        się kochać, to z przyjemnością robiłam mu "inne rzeczy" i był zadowolony.
        Bardzo to doceniał i nie czuł się odrzucony.
      • felietonista Re: jeśli pozwolicie... 14.06.04, 09:24
        lideczka_27 napisała:

        > podam Wam linka do forum o braku seksu w małżeństwie. Problem jest
        potraktowany
        >
        > w równym stopniu przez obie płcie: zarówno mężczyzn, których kobiety
        przestały
        > mieć ochotę na seks jak i żony "zaniedbywane" przez mężów.
        >
        > Są tam wątki pozwalające poznać uczucia strony "odrzuconej", powody, dla
        > których ktoś rezygnuje z seksu; również porady jak to przezwyciężyć, słowa
        > otuchy i nadziei od tych, którym się udało.
        >
        > pozdrawiam
        > lida
        >

        Piszesz jak zupełna teoretyczka, która nie ma pojęcia o tym problemie. Tu
        chodzi o przezwyciężenie wewnętrznej niechęci - wątpię, żeby coś tu pomogły
        linki i czytanie. Może jedynie dla poświęcenia się drugiej osobie ale nie tylko
        na tym polega nasz problem.
        > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15128
    • annw51 Re: Co z tym seksem 14.06.04, 21:49
      Hej
      Dzięki za kilka słów otuchy i porady. Chyba naprawdę sama muszę z tym coś zrobić.
      Może zacznę bardziej wierzyć w siebie. Stworzę intymny nastrój i inaczej zacznę
      myśleć o sprawach łóżkowych. Może wtedy jakoś uda mi się przełamać tą barierę.
      Pozdrawiam
      Ania
      • sizi1 Re: Co z tym seksem 16.06.04, 14:45
        Może Cię to pocieszy i podniesie na duchu ale moja ochota "przyszła" po 2
        latach!! Najpierw problemem był potworny strach przed drugą ciążą a potem kiedy
        ten minął musiałam wyrzucić z pamięci traumatyczne przeżycia zwiazane z
        porodem. Przez 2 lata patrząc na mój brzuch (nie mówiąc o reszcie) przed oczami
        miałam poród..(zapewniam nietuzinkowy!!) Może specjalista pomógł by mi szybciej
        wyrzucic to głowy ale nie mialam ochoty na rozkopywanie tego i grzebanie w
        przeszłości.Wystarczylo mi półtoraroczne leczenie po nim.. Zresztą nie ważne co
        to było, wiedziałam w czym jest problem i po 2 latach udało się... Teraz jest
        znowu fantastycznie!!!
        Ania
    • anul1 Re: Co z tym seksem 16.06.04, 22:22
      I jest jeszcze jedna rzecz,bo jeśli karmisz piersią, to wydzielajace sie
      hormony powodują brak zainteresowania seksem.Ja podobnie jak Ty długo zmagałam
      sie z tym problemem, ale na szczęście mąż okazał się cierpliwy, wytrwały i
      wyciągnął mnie z tej "niemocy" czego i Tobie życzę!
      • verdana Re: Co z tym seksem 16.06.04, 22:31
        Kiedyś kobiety martwiły się, ze coś z nimi nie tak, bo mają ochotę na seks.
        Dziś martwią się, ze coś z nimi nie tak, bo nie mają. A z seksem, jak z
        jedzeniem - czasami człowiek jest głodny, a czasami nie. Ja wcale nie dziwię
        się matkom małych dzieci, ze nie mają ochoty na nic. Wieczorem człowiek jest
        tak skonany, ze idzie do łóżka żeby się wyspać, a seks traktuje jako kolejny
        obowiązek do zrobienia, odwali się i wreszcie można iść spać, póki nas dziecko
        nie obudzi... Jak dziecko jest starsze i mozna spokojnie sie wyspać, to i chęć
        zazwyczaj przychodzi. Ja jednka dla dobra zwiążku trochę bym poudawała. To
        teraz podobno niemodne i należy być szczerym w sprawach seksu, ale w tym
        względzie jestem staroświecka. Jak powie się mężowi, ze się nie ma ochoty
        chodzić z nim do łóżka, to na pewno przez całe lata będzie myślał, ze z nim coś
        jest nie tak, biedak.
Pełna wersja