A co WY odstawiłyście?

21.02.12, 23:01
dawnymi czasy: mama poprosiła o ugotowanie rosołu
nastawiłam wszystko, a jakże, po czym gotowałam
i gotowałam
i gotowałam
no bo rosół długo sie gotuje, prawda?

z góry warzyw i mięsa wyszły mi ledwo dwa talerze - baaaardzo esencjonalne, a jakże smile
    • beataj1 Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:11
      Pokłóciłam sie z chłopem podczas jazdy samochodem. W pewnym momencie on się gdzieś zatrzymał coś załatwić a ja strzeliłam focha i wysiadłam z samochodu w poczuciu głębokiej krzywdy. Oczywiście nie odbierałam od Niego telefonu bo przecież byłam słusznie urażona. Przygoda skończyła się tak że on wrócił do domu do ciepła a ja wieczorem w deszczu wracałam piechotą 3 kilometry przekonana że mu TAK pokazałam że na pewno zapamięta na lata.
      Od tej pory rozsądniej strzelam focha a chłop niestety sie nic nie nauczył smile

      Drugie osiągnięcie: skręciłam za jednym zamachem obie kostki podczas zwykłego spaceru po płaskim i bezpiecznym terenie. By przykryć wstyd z własnego kalectwa wymyśliłam historyjkę o lesie, wystającym korzeniu i dziurze po krecie. A w pracy przyznałam sie tylko do jednej nogi...
      • imasumak Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:20
        beataj1 napisała:
        Przygoda skończyła się tak że on wrócił do domu do ciepła a ja wieczorem w deszczu wracałam piechotą 3 kilometry przekonana że mu TAK pokazałam że na pewno zapamięta na lata.

        Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie żeby mój facet w takiej sytuacji wrócił sam do domu. Nie odważyłby się wink
        • beataj1 Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:25
          Wiesz ale ja poszłam jakimiś bocznymi drogami by mnie nie znalazł (w przekonaniu że daję mu taką nauczkę że hoho), czekanie na mnie nie miałoby sensu bo jak coś sobie wbije do głowy to nie odpuszczam - na szczęście takie odpały zdarzają mi sie bardzo rzadko a po tej akcji w ogóle. Dla mnie jego zachowanie było rozsądne czego niestety nie mogę powiedzieć o swoim.
          • gku25 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 09:22
            Ile miałaś lat? 16?
            • morgen_stern Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 10:14
              Nie zes*raj się tongue_out
              • majenkir Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 18:07
                Dla mnie to tez dziecinada.....
                • beataj1 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 21:23
                  Ależ oczywiście że to była dziecinada. Przecież to nie jest watek pod tytułem: chwile w moim życiu z których jestem najbardziej dumna.
                  Zachowałam się głupio czego jestem całkowicie świadoma i co jakiś czas biorę na klatę nabijanie się ze mnie mojego faceta.
    • nangaparbat3 Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:17
      Ochochochocho.....
      - upiekłam ciasto, którego nawet pies nie chciał jeść
      - usilowałam wstawić wiadro na śmieci do lodówki, i dziwiłam się, że nie wchodzi
      - odcedziłam wodę z makaronu na podłogę (i własne stopy - to mnie otrzeźwiło)
      - płonący wosk do malowania jajek gasiłam wodą, co spowodowało wybuch - obłok płomieni wzniósł sie ku sufitowi; córka to wszystko narysowała potem (obserwowała z przedpokoju)
      - smarowałam psa lekiem zapominając o rozcieńczeniu go 1 do 10 (biedak przeżył i nawet się wykurował, co dziwniejsze nie przestał mnie kochać; nie krzyczcie na mnie, to było 27 lat temu, przedawnienie chyba obejmuje już)
      Przypadków gotowania rosołu czy czegokolwiek DO SKUTKU nie zliczę - zwłaszcza jajka wspaniale wybuchają.
      -
      • chloe30 Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:22
        nangaparbat3 napisała:

        > Ochochochocho.....
        >
        > - usilowałam wstawić wiadro na śmieci do lodówki, i dziwiłam się, że nie wchodz
        > i

        to mnie najbardziej zaintrygowało - w jakim celu?

        >
        https://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif

        Pomoc dla Natalki
        • imasumak Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:24
          NIe dopatruj się wszędzie celu - ja do lodówki chowałam różne rzeczy - np parasol i portfel. smile
        • nangaparbat3 Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:38
          Pomyliłam lodówkę z szafką pod zlewem.
          • chloe30 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 08:08
            nangaparbat3 napisała:

            > Pomyliłam lodówkę z szafką pod zlewem.

            zmęczona juz byłam i szukałam jakiegoś realnego powodu smile

            ale potem przypomniała mi sie mama, która nowo kupione majtki schowała do zamrażalnika po czym usilnie ich szukała i pomstowała, że pewnie w sklepie zostały big_grin
            • nangaparbat3 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 08:18
              NAjcześciej szukam rzeczy, ktore schowałam na miejsce - po prostu takiej opcji nawet nie rozpatruję, choć niesłusznie.
              O portfelach w lodówce słyszałam nie raz, ale o majtkach w zamrażalniku jeszcze nie smile
              • default Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 09:31
                Ja słyszałam o rajstopach w zamrażalniku - podobno to świetny sposób na przedłużenie ich trwałości. Tzn. po zakupie trzeba na jakiś czas schować je zamrażalnika i dopiero potem nosić. Nie sprawdzałam, bo nie noszę rajstop.
              • sanciasancia Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 20:43
                Ja słyszałam o kluczykach do samochodu w zamrażarce.
      • sueellen Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:25
        oj tak, tez nastawilam jajka w akademiku a potem poszlam po (bylego) narzeczonego na dworzec. Kiedy wrocilismy, znajomi przeklinali idiotke, ktora to zrobila a ja oburzalam sie strasznie razem z nimi nie dajac nic po sobie poznac. Po kilkugodzinnej imprezie, wrocilismy do pokoju (narzeczony i ja), przytulalismy sie, robilo sie milo, a on w pewnym momemcie:

        - przyznaj sie, czyje to jajka byly?
        - coooo? jakie jajka??
        - no, te w kuchnni...
        - a te...
        - a byly jakies inne?
        - no nniiieee...
        • wespuczi Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:40
          ja marchewke gotowlam - wracam beztrosko po spacerze - cos smierdzi na pietrze, pytam sie sasiada co sie dzieje, a on na to ze ktos marchewke gotuje tylko ze bez wody (wygotowalo sie). polowa pietra przezywala ale nikt nie wylaczyl palnika uncertain
      • aandzia43 Nanga, szacun! Jesteś wielka :-D 22.02.12, 01:52
        A ja skromniej. Kiedyś wsiadłam na rower po odpoczynku na łące i bardzo się dziwiłam, że jakoś tak dziwnie i mało efektywnie jedzie. Poskarżyłam się małżowi, małż zerknął z wyżyn swojego bicykla i załamany zaczął drzeć resztkę włosów z głowy. Okazało się, że wsiadłam na rower ze skręconą kierownicą i przednim kołem o 180 stopni. Długo oglądał mój pojazd i zastanawiał się, jak to w ogóle pojechało. Nad tym, jak można było jechać i nie zauważyć tak odmiennego stanu swojego pojazdu, nie zastanawiał się nawet - sytuacja poza jego wyobraźnią.
      • rosapulchra-0 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 17:22
        Kocham cię za to ciasto!!! big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • sueellen Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:18
      no to dobry rosol byl smile sama taki robie na mrozenie.
      Ja kiedys rosol chorej babci ugotowalam, bo po szpitalu byla, a WIADOMO, ze najlepszy dla chorych rosol (co za debil to wymyslil). To nic, ze na jelita chorowala! No i wszystko byloby dobrze gdyby nie to ze zamiast soli (mialo byc bez kosteczki knorra) wsypalam kwasek cytrynowy. Babcia zjadla bez skrzywienia! I wnuczke pochwalila.
      • czar_bajry Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:22
        Aj ja ciągle coś odstawiambig_grin
      • anulla1 Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:25
        A ja kiedyś odcedziłam rosół do zlewu. Warzywa i mięso zostały.....
    • imasumak Parę dni temu 21.02.12, 23:29
      mama koleżanki mojej córki przyjechała po nią, zagadałyśmy się, a ja wzięłam do ręki kurtkę córki w celu założenia jej na nią. W pewnym momencie zorientowałam się, że zakładam ją na osłupiałą mamę koleżanki wink
      • viki711 Re: Parę dni temu 22.02.12, 09:56
        Wygrałaś!!!!! wink
        A mnie boli brzuch ze śmiechu
    • iceland.3 Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:29
      - Niedawno po raz pierwszy usmazyłam moje i tylko moje nalesniki. Tylko dałam za duzo mąki i były takie twarde, że nie dało ich się zwinąć w rulonik. Ale chłop mimo to pochwalił i zjadł.
      - Dostaje czasami "smiechawk"i no wiecie nawet w intymnych sytuacjach. I kiedyś nie mogłam sie kochac z chłopem bo sie smiałam na całego i każde dotkniecie mnie łaskotało i po prostu nie mogłam,a ze śmiechu az brzuch mnie bolał taki miałam humorsmilesmile. Z poczatku jego mina bezcenna, a potem to sie już ze mna smiał.
    • atowlasnieja Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:45
      ja dałam radę SPALIĆ rosół. Został tylko osad (taki zwęglony) na dnie garnka. Raz "posoliłam" ziemniaki grysikiem i się dziwiłam, że "sól" się nie rozpuszcza
    • czarnaalineczka Re: A co WY odstawiłyście? 21.02.12, 23:48
      przypalilam wode big_grin
      a dokladnie to spalilam czajnik
      jak juz go wystudzilam i mialam sie zabrac do mycia
      to stwierdzilam ze go najpierw odkamienie
      i mu dno odpadlo big_grin

      w ogole spalilam cala mase rzeczy tongue_out
      i wynalazlam bron
      robilam jajecznice
      nalalam na patelnie olej pokruszylam duza ilosc suszonych ostrych papryczek
      podpalilam gaz
      i poszlam zamknac zwierzaki w sypialni zeby nie zebraly o jajka
      a w sypialni mam kompa wiec wiecie big_grin
      jak sobie przypomnialam i otworzylam drzwi to zobaczylam kleby ostrego drazniacego dymu
      zamknelam drzwi otworzylam okno
      zrobilam maske gazowa ( majtki zmoczone w herbacie )
      i z tym na twarzy pobieglam do kuchni
      ( zwierzaki zostaly w sypialni)
      wylaczylam gaz zdjelam patelnie
      pootwieralam wszystkie okna i przezylismy
      zwierzaki nawet nie zalzawione chyba nie wiedzialy co sie dzieje

      jak cos obieram w wiekszej ilosci to prawie zawsze w ktoryms momencie wrzucam
      obrane do obierkow a obierki go garnka
      • d.o.s.i.a Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 16:31
        Autentycznie sie poplakalam ze smiechu big_grin
      • atojaxxl Nobel za maskę p-gaz !!!! 22.02.12, 18:54
        Dziewczyno, płaczę, śmieję się i turlam z radości !!!! Moja bujna wyobraźnia pracuje pełną parą .Najlepsza rzecz, jaka czytałam na tym forum !!!!
    • aleksandra1357 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 00:07
      Kupiłam sobie specjalne zioła do sałatki i wszystkie składniki. Pokroiłam, wymieszałam i z upodobaniem posypałam tymi zakupionymi ziołami. Po czym wzięłam książkę i jem sałatkę. Nagle zaglądam do miski i się przeraziłam: co to za paprochy na sałacie? Nie domyłam jej? I dalejże strzepywać to czarne paskudztwo, ale tyle tego było, że z żalem wywaliłam sałatkę do kosza... Po czym przypomniałam sobie, że to były te specjalne zioła, które nadawały sens sałatce...

      Założyłam bluzkę na lewą stronę, a jak mi zwrócono uwagę, to brnęłam w zaparte, że teraz jest taka moda...
    • nutka07 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 00:18
      Oczyszczalam twarz zmywaczem do paznokci.
    • nutka07 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 00:42
      Ostatnio dwa razy 'wciskalam' roczniakowi smoczek, a on nie chcial i sie odsuwal. Dopiero jak wydal z siebie jakies slowa, zorientowalam sie ze to moj trzylatek.


      Kiedys jak zwykle rano otwieralam w sypialni okno i czuje ze ktos cos pali, po chwili widze ze dym leci i wtedy sie zorientowalam, ze dym jest z mojej kuchni. W mikrofalowce piekla sie ciabata, wpadlam do kuchni a tam nic nie bylo widac, zatrzymalam pieczenie, probowalam otworzyc okno i nie moglam, wybieglam zlapalam oddech i znowu wbieglam zrzucilam wszystko z parapetu, otworzylam okno i ucieklam. Musialam zle wcisnac program, bo stalo sie to w ciagu 2-3min.


      Robilam brokuly z miesem na smietanie, wrzucilam oregano a ze mialam jakis serek topiony to go dorzucilam. Nie robilam wczesniej z serkiem i danie mi kompletnie nie wyszlo, potem jednak zauwazylam ze to nie wina sera tylko teflonu ktory odszedl z patelni, jakos dziwnie smakowalo. Wywalilam wszystko i wtedy sie okazalo ze teflon jest, a ten smak to byla zbyt duza ilosc oregano.
    • kaszunia Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 00:43
      Ja sobie kupiłam ostatnio bardzo drogą farbę do włosów. I tak sobie rozmawiam z siostrą, przygotowując tę farbę i tak sobie wesoło mieszam składniki, i już siostra ma mi nakładać na głowę, gdy przypomniało mi się, że odżywki nie zaniosłam do łazienki. Biorę to pudełko, patrzę, a tam barwnik. Okazało się, że utleniacz wymieszałam z odżywką, zamiast z barwnikiem uncertain Aż się boję co bym ciekawego miała na głowie, gdybym to nałożyła smile
    • demonii.larua Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 00:46
      Oj, przypaliłam całą masę jedzenia min. wysadziłam jajka (nie w mikrofali), które na suficie utworzyły malowniczą kompozycję.
      Ostatnio poszłam do szkoły po córkę w drodze powrotnej z wyceny - łaziłam po szkole szukając dzieciaka - byłam przekonana że jest na świetlicy, panie zdenerwowane bo dziecka nie widziały - telefon do wychowawczyni, ta że młodej w szkole nie było w ogóle, tu już nerwa dostałam konkretnego że mi dzieciak zginął, pędzę do domu mało nóg nie połamię i się mi przed drzwiami przypomniało, że młoda chora w domu siedzi big_grin
    • kropkacom Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 08:29
      Ja standardowo. Wyprowadziłam córkę z przedszkola w zimę w papciach. I pamiętam początki gotowania jak makaron gotowałam bezpośrednio w pomidorówce. Przy kolejnym podgrzaniu zupa wyglądała wiadomo jak... tongue_out
    • volta2 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 09:17
      ja mieszkam w kraju gdzie nie jeżdżą kierowcy a stado baranów, które sobie prawko kupuje, więc efetky mojego prowadzenia auta są czasami opłakane.

      i tak miałam małą stłuczkę, ale tylko wgniecenie pod halogenem było widoczne. no mówię wieczorem mężowi, że auto lekko stuknięte, ten się nie przejął i rano dopiero miał obejrzeć.

      wychodzimy rano a tu na aucie ani śladu stłuczki. zadowolona byłam a jakże, choć trochę się zdziwiłam że tak sama z siebie ta blacha giętka i wróciła do normalnego kształtu.

      nie minął tydzień, jak auto w ścisku na skrzyżowaniu zaczepiło o moją blachę z numerem rej i zabrało ze sobą, w sensie - nie urwało, ale wygięło i w zasadzie zgięło na pół, tak że numer był niewidoczny.
      mąż trochę pobiadolił, ale - nie minął dzień a tu tablica odgięta, numer widoczny, lekka rysa po zgięciu widoczna - ale nie jest źle, da się z taką jeździć. wieczorem więc dziękuję mężowi - że to wyprostował, że jest ok. a on na to, że on się nie dotykał do żadnej tablicy, że przecież w pracy był.

      no i o ile mogłam uwierzyć że blacha się wcześniej sama naprawiła, o tyle tablica sama wyprostować się nie mogła i skoro to nie mąż, to kto to naprawił?
      no i wyszło, że mam tajemniczego amatora naprawiacza mojego auta.
      zaczęłam się zastanawiać, kiedy mi zacznie auto myć, ale do tego nie doszło, bo się wyprowadziłam zaraz po tych stłuczkach.

      zdarza mi się jechać w jakieś miejsce, myślę o tym miejscu intensywnie, bywa, że mam nawet pasażera z którym w to miejsce jedziemy razem - a i tak jechać zwylke używaną drogą do domu. i w połowie drogi się orientować, że przecież nie do domu jadę!!!

      gotuję tylko z timerem - nawet na makaron muszę nastwić, bo inaczej zapominam, że coś gotuję i nieszczęście gotowe.
      ostatnio ryż - zamiast 10 minut gotował się ok. 40 - na pierwszym zakresie i garnki cudowne nieprzypalające mam, więc się uratował, i dał zjeść, ale stracha miałam że chałupa się pali.
    • morgen_stern Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 10:16
      Ja już nie będę wspominać mojego najlepszego numeru, ale są takie weteranki, które pewnie pamiętają tongue_out
      • aqua48 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 10:21
        Starannie wyrzuciłam do śmieci bilety na pociąg (sprzątanie przed wyjazdem) musieliśmy cały kubeł wywalić na podłogę i odklejać je od obierzyn. Na szczęście zdążyliśmy przed odejściem pociągu. Przypalone garnki, bo zajęłam się czymś innym też na porządku dziennym. Podgrzewałam zakamieniałą czarną pastę do butów w metalowym pojemniczku na palniku gazowym, oczywiście w efekcie cała kuchenka była w płynnej paście. Wkręciłam sobie mikser we włosy, wyrywając ładny placek nad czołem i dzieckiem będąc wyprałam psa w proszku ixi. Przeżył.
      • e_r_i_n Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 10:30
        Ała
      • mama_kotula Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 22:52
        morgen_stern napisała:
        > Ja już nie będę wspominać mojego najlepszego numeru, ale są takie weteranki, kt
        > óre pewnie pamiętają tongue_out

        Czy to ten numer, co go odstawiłaś dwukrotnie? hyhyhyhy
      • pieskuba Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 23:12
        Klasyczny, morgensternowy numer z nożyczkami? Pamiętamy, pamiętamy!
        Au.
    • asia_i_p Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 10:19
      Odcedziłam rosół. I tak go odcedzając, chciałam zajrzeć, czy jest dość klarowny, i wtedy się zorientowałam, że go odcedzam jak makaron, czyli do zlewu, a nie do garnka.
      • elske Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 10:34
        Kilkanaście lat temu pilnowałam mieszkania mojej kuzynki przez okres świąteczny. Wieczorem idę do łazienki, żeby się wykąpać ,patrzę a ona ma tyle ciekawych kosmetyków. Tak sobie to oglądam , a na jednej tubce pisze piling . Myślę sobie super, wypróbuję . Wycisnęłam trochę na dłoń , zaczęłam rozsmarowywać na policzku, a tu mnie zaczyna skóra piec. Czytam jeszcze raz napis na tubce, a tam pisze: piling do stóp big_grin.
    • asia_i_p Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 10:32
      No i mam jeszcze na koncie dwa wejścia.
      Jedno na studiach, na wykład do tzw. "Szeptacza". Sala tak idiotycznie zaplanowana, że spóźniony musi przejść koło wykładowcy, nie da się wejść niepostrzeżenie. Weszłam, facet przerwał wykład, cały rok się na mnie gapi, a ja chciałam jakoś szybko przekazać, żeby na mnie nie zwracał uwagi, a ja po cichu pójdę na miejsce i już nie przeszkadzam - więc przyłożyłam palec do ust i szepnęłam "ćśśśśś". Cały rok ryknął śmiechem, "Szeptacz" na szczęście też podszedł do sprawy humorystycznie.
      Drugie - szkolenie z programowania neurolingwistycznego w Kolegium Nauczycielskim. Weszłam spóźniona, przeprosiłam, siadłam - na tablicy piszą coś po niemiecku - najpierw próbowałam to jakoś uzasadnić, ale w końcu pochylam się do sąsiadki i pytam - to nie to szkolenie. Przeprosiłam, wyszłam. I jeśli to była taka grupa jednorazowa na szkoleniu, to OK - ale jeśli to była stała grupa, to fajnie musiało wyglądać z ich punktu widzenia.

      No i parę numerów standardowych z początku macierzyństwa:
      - próba włożenia dziecku pieluchy na lewą stronę (nie standardowe tył na przód, tylko tą zewnętrzną folią do środka);
      - szeptanie błagalnie "ćśśśśśś" do gotującego się czajnika, zamiast go wyłączyć;
      - moment przestrachu przy rannym przewijaniu - mąż podsłuchał, jak mówię do dziecka "Słonko, jeśli tu leży pielucha to CO ja ci w nocy założyłam?".
    • czarnaalineczka Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 11:10
      dzisiaj big_grin
      ambitnie postanowilam wyczyscic kuchenke szczoteczka do zebow
      kuchenka lsni
      pokretla sa idealnie biale big_grin
    • tosterowa Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 11:20
      Próbowałam zagotować olej na frytki tongue_out
      • niutaki Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 11:41
        teraz nie pamietam, co nie znaczy ze nie odwalam, (mam klopoty z pamiecia i koncentracja ostatniosad) ale kiedys zalalam kawe zupa pomidorowa, kiedys tez odpalilam odpalone juz auto.
        • redheadfreaq Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 11:50
          W porannym zamotaniu zdarzają mi się dziwne rzeczy - jak wsypanie cukru do kubka (do pełna) zamiast do cukiernicy, czy postawienie czajnika na kuchence i nieodpalenie gazu.

          Trudno to może nazwać odstawieniem, ale dziś spiesząc się do metra próbowałam przeskoczyć bramkę, a raczej przełożyć nad nią nogę (nie chciało mi się szukać portfela w torbie) i elegancko pękły mi spodnie na dupsku. W trzech miejscach naraz. Bardzo. Kupione ze 3 tygodnie temu. Pół godziny później, goniąc tramwaj, prawie zwichnęłam kolano.
        • czarnaalineczka Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 11:56
          a ja sobie czesto robie jednoczesnie kawe i herbate
          biore dwa kubki , nastawiam wode
          do jednego kubka wrzucam herbate i kawe
          do drugiego podwojna ilosc slodziku
          i zastanawiam sie co jest nie tak tongue_out
    • gupia_rzona Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 12:03
      - Rano chodzę na autopilocie zazwyczaj. Kiedyś odkręciłam słoik z kawą, obok postawiłam kubek a jak woda doszła, wlałam ją do słoika. Cała kawa poszła się bujać.

      - nie mogłam dosięgnąć do górnej szafki w kuchni, więc wymyśliłam że wejdę po uchwytach od dolnych szuflad. Najniższa wytrzymała, wyższa już nie. Spadłam obdzierając piszczel. Mężowi nie powiedziałam jak urwałam uchwyt smile

      - wracałam zmęczona ze spaceru. Dziecko wyprowadziło mnie chwilę wcześniej z równowagi, siaty niosłam itd.
      Weszłam do domu, zajęłam się swoimi sprawami, poszłam spać... Rano dzwonek do drzwi - Sąsiadka pokazuje mi, że klucz w zamku siedzi. Całą noc...

      - supermarket. Mam ciężką torebkę i laptopa. Szukam pościeli i nie mogę znaleźć rozmiaru. Postawiłam torebkę na podłodze, znalazłam pościel i zadowolona poszłam sobie połazić. Po jakichś 15-stu minutach zorientowałam się, że mam sam laptop. Wpadłam w histerię. Prosiłam o pomoc ochronę. Po pół godzinie pogodzona ze stratą znalazłam torebkę. Ktoś ją powiesił na stojaku z nowymi torebkami. Ale portfel wyczyścił.

      - jakiś miesiąc temu. Jechałam do chrześnicy na urodziny. Wcześniej poszłam po prezent. Szukałam długo czegoś odpowiedniego. Zadowolona z zakupu wsiadłam do tramwaju. W drodze zadzwonił mi telefon, a że byłam 1 przystanek od celu i nie lubię gadać w środkach komunikacji publicznej, wysiadłam.
      Jak skończyłam rozmowę uświadomiłam sobie, że prezent pojechał sobie dalej. DOBIEGŁAM do kolejnego przystanku, minął mnie kolejny tramwaj - nie zdążyłam wsiąść. Podjechał 3-ci smile wsiadłam złorzecząc. Podjechałam na pętlę (3 przystanki), znalazłam tramwaj a w nim mój prezent big_grin
      ja naprawdę mam zazwyczej więcej szczęścia niż rozumu
      Moja siostra jakby tu była na pewno poznałaby mój nick teraz...
    • beataj1 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 12:26
      Przypomniało mi się jeszcze jedno. Kiedyś pod prysznicem pomyliłam odświeżający żel do mycia twarzy z żelem intymnym. Umyłam się i nagle czuje jakiś dziwny przeciąg w dolnych rejonach. Minęło parę chwil i dziewczyny muszę się przyznać że takiej świeżości tam nigdy nie czułam....
    • karolciab125 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 12:50
      Wlazłam na grabie smile
      No centralnie...
      Sama je zostawiłam zębami do góry, a potem o nich zapomniałam i wlazłam, jak w kreskówce dosłownie smile
    • chipsi Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 14:44
      Postanowiłam na własnym ślubie nie wyglądać jak córka młynarza i skorzystałam raz z solarium. Po powrocie do domu mało nie zemdlałam przed lustrem; miałam piękne białe okularki na twarzy i to odbite razem z gumkami... Długo walczyłam z wykałaczką i samoopalaczem żeby to zatuszować.

      Musiałam szybko dojechać na rowerze w pewne miejsce, więc wybrałam drogę na skróty. Za dobrze skrótu nie znałam więc wjechałam w wysoką trawę, w trawie była dziura, w dziurę wpadło przednie koło a ja poleciałam dalej, prawie jak motylek. Na miejsce dotarłam obdarta, ubłocona, z trawą we włosach prowadząc pogięty rower...
    • vivi.bon Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 15:13
      Przyjęłam pana dowożącego jedzenie, niepomna, że mam na twarzy maseczkę czekoladową. Jak na złość akurat musiałam go wyczepić na temat zmiany właściciela restauracji i strasznie się dziwiłam czemu on taki mało wylewny i zestrachany.
      • konwalka Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 15:28
        ja opowiem, ale bedzie cos brzydkiego tongue_out
        dawno, dawno temu, w narzeczenstwie hormonalnym, postanowilismy sie zabawić z moim ukochanym- dzisiaj mężem w taką tirówkę i klienta. Ja w kusej kiecce wysiadłam z samochodu na poboczu, on odjechał kilkaset metrow, potem mial podjechać i mnie zaczepic, potem ja do auta, no i tak dalej..
        stanełam sobie z nóżka podgietą, słomkę zachecająco w buźke ciuckam, kocio sie przeciagam, bo mój juz nadjeżdża
        wygielam sie mega seksualnie e strone samochodu i wtedy -ZONK!
        to jakis innym samochód, z innym chłopem
        facet mnie pyta, ile, ja w sekunde ukucnelam i przyglądam się kamykom, a kolor przybrałam zachodu słonca w miedzyzdrojach
        facet jeszcze nie odjechal, kiedy mój oblubieniec z piskiem opon podjechał
        tamten ruszyl z kopyta, ale wczesniej jeszcze postukał sie w głowę
        a my, hormonalni narzeczeni, pożarlismy się jak nigdy wczesniej
        ano, dostałam o...l jak koza za obierki, ze "musiałam jakos tak stać, że tamten sie zatrzymał"
        • d.o.s.i.a Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 16:42
          Masz drugie miejsce u mnie big_grin
          • konwalka Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 16:49
            > Masz drugie miejsce u mnie big_grin

            mła?
        • tosterowa Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 16:55
          zajebistesmile
        • viki711 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 17:05
          płaczę ze śmiechu smile
Pełna wersja