A co WY odstawiłyście?

    • kotek-3 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 15:16
      Niedawno padlo nam zelazko i maz pojechal do sklepu kupic nowe. wieczorem zadowolona zabieram sie do prasowania. po chwili mowie mezowi ze to zelasko jest nie fajne bo nie dobrze prasuje i jakos para nie wychodzi i kiedy prasuje dziwny zapach ma. Ale nic pomyslalam moze tak ma byc i po kilku prasowan bedzie lepiej. Na drugi dzien maz zabiera sia za prasowanie. NAgle dziwnie na mnie sie paczal i mi pokazuje ze na spodzie zelazka byl przyklejony specjalny plastik zeby nie uszkodzic stope zelazka. I wtedy wzystko zrozumialam...
      • kasia191273 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 16:23
        wekowałam słoiki z grzybkami marynowanymi, metodą w garnku z wrzątkiem
        wstawiłam i ...poszłam spać

        w nocy ktoś z domowników poczuł swąd i w półśnie i w ciemności wyłączył tylko gaz i wrócił do łóżka

        a grzybki ekplodowały, tworząc na suficie mozaikę w kolorze brązowym z wbitymi fragmentami szkła, co się okazało nad ranem


    • anorektycznazdzira Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 16:39
      Całkiem niedawno dojechałam z synem prawie do pracy zamiast go oddać do przedszkola na naszym osiedlu. A ten cicho siedział z tyłu zadowolony jak 150, że ze mną do pracy jedziesmile
    • nabakier Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 17:02
      - Pomyliłam pralkę z lodówką i ciuchy włożyłam do lodówki, po czym usiłowałam nasypać proszku, no ale nie było gdzie.
      - Pomyliłam szafkę na buty z pralką, w której wylądowały moje kozaki.

      - Bywam czasem panem Hilarym, a raz Hilarym była cała rodzina- wszyscy szukali moich okularów, które nam na nosie- ta zbiorowa indolencja wzrokowa mnie fascynuje.

      - Mąż czekał na mnie w samochodzie, ja wsiadłam, ale..do samochodu stojącego przed naszym (miał inny kolor i w ogóle był inny). Wsiadając opieprzyłam kierowcę (czyli domniemanego męża), że na moi siedzeniu leżą jakieś papiery. Facet wydukał tylko "ale, ale...", a ja na to zaczęłam: "żadne ale.." no i się zorientowałam. Myślałam, że ulecę w powietrze! co gorsza, zamiast po ludzku przeprosić i wyjaśnić, rzuciłam jakieś : "o kurde, pardon" i uciekłam. Uważam to za mój rekord głupoty.
    • rosapulchra-0 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 17:17
      Założyłam się z koleżanką, że jak głowa się zmieści między pręty w kratach okiennych, to reszta ciała również. Koleżanka mieszkała na parterze, pod jej mieszkaniem były piwnice, które miały swoje okna i one również były okratowane, tylko że poziomo. Jednym słowem - stanęłam na jednych kratach i wsadziłam łeb między kraty w oknie. I tak stałam sobie radośnie jakieś dwie godziny w środku nocy i czekałam na pomoc. Zakład oczywiście przegrałam uncertain
      Na swoje usprawiedliwienie dodam, że byłam wówczas młoda i nie do końca trzeźwa.

      Innym razem, z tą samą koleżanką, wpadłyśmy na genialny pomysł i postanowiłyśmy sprawdzić jak dużo wody zmieści się do prezerwatywy. Nalewałyśmy wodę do gumy bezpośrednio w wannie. Zrobił się ogromny balon, więc postanowiłyśmy go przenieść na wagę. Matce tej koleżanki (bo to u niej w domu było) zalanie mieszkania tłumaczyłyśmy atakiem paniki na widok prusaka i postanowiłyśmy go utopić.
    • black-cat Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 17:20
      Przed blokiem spotkałam sąsiadkę. Zamiast "dzień dobry" powiedziałam "dziękuję". Odpowiedziała "nie ma za co".
      Zdarzało mi się chować różne rzeczy do lodówki: portfel, pilot do telewizora, komórkę.
      Byłam na wakacjach u babci na wsi. Ponieważ miejsce cudowne, tuż pod lasem, zamiast w domu postanowiliśmy, jak za dawnych, młodszych lat spać z mężem pod namiotami. Mieliśmy dwa namioty. Jeden dla mnie, męża i córki, drugi dla szwagra, którego zabraliśmy ze sobą, żeby odreagował rozwód. Ponieważ wieczorem chłopaki trochę wypili, ja położyłam się spać w jednym namiocie z córką, mój mąż postanowił spać w drugim namiocie, a szwagrowi zachciało się spędzić noc w śpiworze pod chmurką. W nocy córce zachciało się do taty. Przed namiotem pochrapywał szwagier, więc cicho przeszłyśmy do drugiego namiotu. Córka schowała się do śpiwora, ja weszłam pod śpiwór, którym przykryty był mąż, przytuliłam się i zasnęłam. Rano moje zdziwienie było duże, kiedy moja córka obudziła nas słowami: "ooo, cześć wujek, a gdzie tatuś?". Tatuś spał pod namiotemsmile
      • karolciab125 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 20:32
        Ja powiedziałam sąsiadowi o 6 rano "dobry wieczór" - jego mina bezcenna smile
        Na usprawiedliwienie dodam, że to zima była i ciemno wink
    • nenia1 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 17:31
      1. W trakcie gorączkowego pośpiechu (zaspałam) czesząc włosy zostawiłam grzebień (kolor ostry róż) w czuprynie z tyłu głowy i tak "wystrojona" pojechałam tramwajem do pracy budząc ogólną wesołość.
      2. Pomyliłam klatki schodowe, weszłam na swoje piętro, numer na drzwiach się zgadza, ale coś mnie tknęło, ze drzwi jakieś inne i zastukałam. Mróz mi przeszedł po grzbiecie bo drzwi do mojego (jak sądziłam) domu otwarła mi obca kobieta i pyta "słucham?". Przypomniały mi się te wszystkie filmy gdzie ktoś kradnie tożsamość głównego bohatera i kasuje wszystkim najbliższym pamieć. Tak mnie zatkało, że nie wiedziałam co powiedzieć i wyjąkałam na szybko "chyba na pani balkon koszulka z suszarki mi spadła". Kobieta poszłam sprawdzić, koszulki nie było, ja oszołomiona wychodzę z klaki schodowej na zewnątrz myśląć co dalej...jaką ulgę przeżyłam gdy okazało się, ze to klatka obok.
      3. Mój tata zaczął hodować cytrynę w doniczce, niestety przeżywał bardzo bo nie owocowała
      przez kilka długich lat.
      Któregoś dnia dzwoni z radosną nowiną, że pojawiła się mała, zielona kulka.
      Parę dni później byłam z moim znajomym u taty (tata na chwilę wybył) i mówiąc "patrz mojemu tacie cytryna owocuje!" dotknęłam jedyną małą kulkę palcem...i kulka odpadła.
      Przez następne 10 minut trwały gorączkowe poszukiwania czegos do klejenia, na szczęście znalazłam plastelinę. Radość mojego taty trwała jeszcze parę dni, kulka ponownie odpadła, tyle że jemu. Zadzwonił do mnie skarżąc się na okrutny los a ja szczerze mu współczułam.
      4. W czasach bujnej młodości kiedy jeszcze paliłam a nawet piłam, wracaliśmy "z buta" z kumplem po imprezie do domu. Kumpel pyta "zapalisz" ja "zapalę" ale wiało wtedy okrutnie prosto nam w twarz, więc obróciliśmy się plecami do kierunku marszu, żeby się udało papierosy zapalić. Po zapaleniu ruszyliśmy prostu i po pół godzinie ze zdziwnieniem odkryliśmy, ze jesteśmy z powrotem na miejscu imprezy.


    • nanuk24 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 20:05
      ja jestem w tym miSZCZem.

      ostatnio poszlam do lekarza z samego rana. Nie musze opisywac, ze mi sie cholernie nie chcialo. Do lekarza mam daleko. Ale dojechalam. Przy okienku w recepcji podaje swoje nazwisko(bylam umowiona na konkretny dzien i godzine). Po czym pani mi mowi, ze jestem umowiona na jutrotongue_out


      Dawno temu...
      Znajomi mieli para znajomych miala po mnie przyjechac samochodem, a ja wiedzialam jedynie, ze ich samochod jest maly koloru srebrnego. ubrana juz, wygladajac przez okno zobaczylam maly srebrny samochod, ktory stanal na wprost drzwi moich wejsciowych. zeszlam na dol, wsiadlam do auta i sie przywitalam i cos tam zaczelam mowic. jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy zobaczylam zamiast opare znajomych, trzech roslych chlopow z rodziawionymi paszczami. Zdecydowanie nie mowili po polskutongue_out Wysiadlam w podskokachtongue_out


      teraz wiem, ze sie pograzetongue_out

      zadzwonilam spanikowana do meza, ze cos mi w samochodzie strzelilo i ze sie napis zwiazany z hamulcem pojawil i w ogole. Maz wstrzymal oddech, by nie wybuchnac smiechem i powiedzial, ze wlaczylam zapewne kolanem hamulec reczny i musze go wylaczyc. Zwatpil calkiem, gdzy zdziwiona zapytalam: "to my mamy hamulec reczny!?". na usprawiedliwienie dodam, ze jezdze samochodem z automatycznia skrzynia biegow i hamulec jest mniej wiecej na wysokosci kolana lewego, wiec moglam nie wiedziec, co to za wajcha wystajaca i ze moge niechcaco kolanem nacisnactongue_out

      Kopnelam wnerwiona w sciane i zrobilam dziure na wylot.
      Raz, chcialam powiesic obraz w pokoju i mlotkiem zamiast w gwozdzia, trafilam w sciane i mlotek wbil sie w scian, zrobilam wieksza dziure przy wyciaganiu tegoz mlotka.
    • nanuk24 Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 20:06
      Przedwczoraj ugotowalam ziemniaki.
      Nie wiem, jak to sie stalo, ale zamiast soli, dodalam cukier.
    • redheadfreaq Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 21:10
      Przed chwilą.

      Luby bierze prysznic, a ja się wycieram. Nagle on mówi "Ojej" - patrzę, z nosa leci mu krew. Co zrobiłam? Z wielkim przejęciem podałam mu kawałek papieru toaletowego. Tak, pod prysznic.
    • mathiola Re: A co WY odstawiłyście? 22.02.12, 23:19
      Już to kiedyś pisałam (za długo jestem na forum). Ale powtórzę.
      1. Przed świętami gotowałam kapustę. Kilka dni zawsze gotuję - nastawiam na mały płomień, gotuję i wyłączam. Na drugi dzień to samo. Nastawiłam więc, zagotowałam, wyłączyłam i pojechałam z rodziną na zakupy do hipermarketu. Nie było nas kilka godzin. Po powrocie, wchodząc po schodach myślę: ale komuś się kapusta przypala, śmierdzi na całej klatce. Okazało się, że to moja. Nie wyłączyłam, tylko tak myślałam. Zebrałam z góry co zjadliwe, resztę wyrzuciłam. Została połowa, ale była pyszna, taka trochę wędzona wink
      2. Obiad robiłam. Ziemniaki ugotowałam, odcedziłam, postawiłam na gazie celem odparowania.... i poszłam na plac zabaw z młodym.
      Wróciłam po godzinie i dziwiłam się, komu się chciało pod blokiem rozpalać ognisko i piec ziemniaki. To moje były. Przez godzinę się piekły na sucho na gazie. Zdjęłam górę i była ok, taka trochę wędzona wink
      3. Kwiatek mi wysechł. Włożyłam do pod kran i puściłam maleńki strumień wody. Po czym ubrałam się i pojechałam na kawę do przyjaciółki. Mąż zadzwonił po godzinie, nie pytajcie co mówił.
      4. Gotowałam kość dla psa. Pilnowałam, żeby wyłączyć po ugotowaniu, ale w międzyczasie straciłam zainteresowanie, poszłam się myć i spać. Mąż mnie obudził niecenzuralnymi słowy wink
      5. Naleśniki robiłam. Z kilograma mąki. Stałam i stałam i stałam przy tej patelni.... W końcu wylałam ostatnią porcję ciasta na patelnię i poszłam pod prysznic.
      Po wyjściu z łazienki zapytałam męża: a co tu tak śmierdzi? Gotowałeś coś??
      I tak dalej.
Pełna wersja