O bidulach, adopcji i asystencie rodziny.

22.02.12, 18:54
Jakby nie było forumki bardzo lubią o rodzinie cudzej wyprawiać i wirtualnie dzieci do domu dziecka wysłać. Na pewno was zainteresuje:

www.polityka.pl/kraj/wywiady/1523985,1,wywiad-polskie-adopcje-polskie-bidule.read
www.polityka.pl/kraj/1524095,1,panstwu-potrzebny-asystent.read?backTo=http://www.polityka.pl/kraj/wywiady/1523985,1,wywiad-polskie-adopcje-polskie-bidule.read
    • figrut Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 19:01
      Mam obok siebie moją M. Ona w "kabarecie" spędziła dwa lata. Naprawdę ma co opowiadać i nie są to opowieści wesołe.
      • bi_scotti Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 20:33
        Bardzo wazne spostrzezenia na temat rodzin zastepczych, koniecznosci ich sprawdzania i wspierania tudziez tego, ze sa w sumie najlepszym dotad pratktykowanym rozwiazaniem (choc wszak nie idealnym ...), szczegolnie w przypadku tzw. "sierot spolecznych". No i wreszcie, wreszcie jakies publiczne wezwanie do wspierania nieudolnych rodzin biologicznych, uczenia ich i stalej pomocy, bo w ostatecznym rozrachunku to ma jednak wiecej sensu niz te nieszczesne "bidule" (coz za tragiczne slowo, az boli powiedziec czy napisac ...).
    • ell_anna Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 20:41
      "Kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej ma obowiązek wyznaczyć tzw. asystenta rodziny, który sprawdza, jakiego rodzaju kłopoty przeżywają jej członkowie. Asystent to menedżer rodziny. Kieruje ją do dalszej pomocy (na terapię, na zajęcia dodatkowe, do lekarzy specjalistów)."

      ehh, już to widzę...


      • joxanna Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 21:34
        No to ja powiem, że - może to jedyna w PL historia sukcesu - ale ja znam pewną dojrzałą, mądrą, radzącą sobie jak może kobietę, która miała straszne dzieciństwo w patologicznej rodzinie, przerwane pobytem w domu dziecka (na własne życzenie, żeby wyrwać się z domu w wieku 12 lat). Potem jako niedojrzała, nieporadna i zahukana 18 miała 2 dzieci, facet alkoholik, patologiczne otoczenie, ba, nawet w pewnym momencie rodzina (!) praktycznie zmusiła ją do oddania dzieci do domu dziecka. Jeszcze po drodze był ośrodek dla samotnych matek.

        Dzięki przytomnej osobie z OPS zaczęła regularnie pracować, dostała mieszkanie, dzieci odebrała, poszła na rozmaite warsztaty i terapie, faceta też zmusiła do terapii - i dziś (ma 30+lat) w życiu byście nie zgadli skąd się wywodzi.
        • bi_scotti Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 22:20
          joxanna napisała:

          > Dzięki przytomnej osobie z OPS zaczęła regularnie pracować, dostała mieszkanie,
          > dzieci odebrała, poszła na rozmaite warsztaty i terapie, faceta też zmusiła do
          > terapii - i dziś (ma 30+lat) w życiu byście nie zgadli skąd się wywodzi.

          No i chyba chodzi o to zeby tych "przytomnych" bylo wiecej (tylko tacy smile ) i zeby ingerencja/pomoc/wsparcie pojawialo sie nie gdy potrzebujaca osoba/rodzina jest na dnie ale tuz pod powierzchnia - wtedy zdecydowanie latwiej podac reke i wyciagac. Tak rozumiem ten plan stworzenia pozycyji "menadzerow". Wedlug mnie jest to warte inwestowania i sprobowania przedsiewziecie.
    • ilonka001988 Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 20:41
      A mnie zastanawia na czym taki asystent ma się znać. Bo jak rodzina patologiczna to można zrobić całą wyliczankę - uzależnienia, przemoc, molestowania, choroby psychiczne i traumy i tak dalej. Asystent ma po prostu koordynować kompleksowe leczenie rodziny? Czy sam się znać "na wszystkim" po trochu?

      Przeczytałam że ma być "menedżerem". Na nic się nie zdadzą umówienia szeregu specjalistów jak "asystent" nie będzie umiał przekonać rodziny do skorzystania z pomocy, bo to jest bardzo trudne a wręcz czasami niemożliwe. Do tego potrzebny dobry psycholog z dużym doświadczeniem, odporny psychicznie... dalej wymieniać?

      Skąd oni takich wezmą? Za jaką kasę?

      • ell_anna Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 20:44
        ilonka001988 napisała:
        Do tego potrzebny
        > dobry psycholog z dużym doświadczeniem, odporny psychicznie... dalej wymieniać ?

        z zapałem, pasją, bez własnej rodziny, dostępny 24h/dobę, taki trochę Judym
        • ilonka001988 Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 20:48
          No dosłownie... robota paskudnie niewdzięczna.

          • bi_scotti Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 20:54
            Social worker po prostu - musi byc jakis odpowiednik w polskiej rzeczywistosci. To sie sprawdza. Nie w 100%, zdecydowanie nie, ale w duzym procencie jednak tak. Warto inwestowac. Pod warunkiem, ze case load takiego social worker nie bedzie przytlaczajaca, bo wtedy to faktycznie niewiele moze taki czlowiek zrobic procz "odfajkowania", ze rodzine odwiedzil.
    • fajka7 Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 22.02.12, 22:03
      Asystent to menedżer rodziny. Kieruje ją do dalszej pomocy (na terapię, na zajęcia dodatkowe, do lekarzy specjalistów).

      Już to widzę w naszych warunkach jak kieruje. Chyba w kosmos. Jakie terapie, jakie zajęcia, jacy specjaliści?
      Trzeba by najpierw wpompować gigantyczną kasę i stworzyć cały system, gruntownie przeszkolić całą rzeszę ludzi, a potem sobie można ćwiczyć.
      Doprowadzenie do porządku patologicznej rodziny to nie jest "kurs szycia w weekend".

      Prawda jest taka, że wstępnie koszty ustawy oszacowano na 700–900 mln zł. Na razie przeznaczono na realizację 60 mln zł. Nawet nikt tych pieniędzy nie zauważy.

      To o czym rozmowa?
    • ell_anna Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 23.02.12, 08:26
      Druga strona medalu jest taka, że przy okazji wejścia w życie ustawy o wspieraniu rodziny... rykoszetem dostały ośrodki adopcyjne, które przestały istnieć. Gratuluję ustawodawcy tak dobrego mniemania o ustawie i jej cudownym działaniu, bo okazuje się, że istnienie ośrodków adopcyjnych w tym kraju jest niepotrzebne.
      • azile.oli Re: O bidulach, adopcji i asystencie rodziny. 23.02.12, 13:06
        Taki asystent sprawdziłby się w rodzinach biednych i nieudolnych, ale bez nałogów i przemocy. Na zasadzie - zamiast ryby, dajemy wędkę. Czasem wystarczy nauczyć kogoś, jak ma gospodarować pieniędzmi, pokazać, na czym polega dbanie o dzieci, proste sprawy - trzeba ugotować, wyprać, posprzątać. Po prostu wpajać im zasady normalnego, dorosłego życia, którego podstawą jest praca na utrzymanie rodziny.
        Tam, gdzie jest nałóg i przemoc już sobie taki zwykły pracownik socjalny nie poradzi tak łatwo, niestety. Dzieci z takich rodzin mają przekichane na starcie, choć niektórym się udaje wyjśc na prostą. Ale one mają już gorszy start, nawet, gdy znajdą się poza rodziną.
        Ja nie jestem entuzjastką odbierania dzieci rodzicom, a już w szczególności, gdy problemem są tylko bieda i nieporadnośc życiowa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja