sandra76
12.06.04, 19:18
Właśnie wróciliśmy z naszym 18 miesięcznym synkiem ze szpitala. W domu były
cztery dorosłe osoby a on rozciął sobie łuk brwiowy.Może gdybym bardziej go
pilnowała to by nic się nie stało, a tak krew lała się strumieniem mały
bardzo płakał ale szybko się uspokoił i pojechaliśmy na ostry dyżur bo rana
była bardzo głęboka i trzeba było zszyć. W szpitalu jakiś gburowaty lekarz go
obejrzał i powiedział, że mamy wyjść bo oni sobie poradzą. Oczywiście z mężem
zostaliśmy ale długo tego nie zapomnimy. Kubuś siedział spokojnie, aż do czasu
gdy lekarz wbił mu igłę ze znieczuleniem w brew, mały się szarpał tak, że
trzeba było powtarzać to dwa razy. Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby mój synek
tak żałośnie płakał, to nawet nie był płacz tylko szloch, a ja słyszałam
jedynie mamuusia, mamuusia i tak w kółko, jeszcze do teraz dzwoni mi to w
uszach. A mamusia stała tam obok bezsilna i nie potrafiła pomóc. Poryczałam
się z tej bezsilności, mogłam trzymać go tylko za rączkę, a on patrzył nie
rozumiejąc dlaczego przyglądam się i nic nie robię żeby przestało go boleć.
Widok był okropny jedna siostra trzymała mu głowę, druga nóżki i brzuszek,
krew się lała, a on tylko mamusia i mamusia. Nawet mój mąż, kawał chłopa, miał
łzy w oczach.
Pierwszy raz w życiu doświadczyłam takiej bezsilności, czułam prawie fizyczny
ból. Wiem, że rana się zagoi, może pozostanie blizna - to nie ma wielkiego
znaczenia ale patrzenie na cierpienie własnego dziecka jest czymś najgorszym
co rodziców może spotkać.
Musiałam się wygadać bo jeszcze teraz się trzęsę a muszę się uspokoić bo
obecie jestem w 21 tygodniu ciąży, lekarz zabronił się denerwować ( oczekujemy
braciszka dla Kubusia), a moje nerwy na pewno udzielają się dzidzi. Gdy teraz
patrzę na niego jak śpi (zasnął od razu po przyjściu do domu) myślę sobie co
jeszcze to życie nam przyniesie? Oby nic gorszego! A mały, mam nadzieję szybko
zapomni i jutro znów będę powtarzać Kubusiu,powoli, nie biegaj tak.
Pozdrawiam Sandra mama Kubusia 18 miesięcy i dzidzi 21 tydz.