Serce mi pękało!

12.06.04, 19:18
Właśnie wróciliśmy z naszym 18 miesięcznym synkiem ze szpitala. W domu były
cztery dorosłe osoby a on rozciął sobie łuk brwiowy.Może gdybym bardziej go
pilnowała to by nic się nie stało, a tak krew lała się strumieniem mały
bardzo płakał ale szybko się uspokoił i pojechaliśmy na ostry dyżur bo rana
była bardzo głęboka i trzeba było zszyć. W szpitalu jakiś gburowaty lekarz go
obejrzał i powiedział, że mamy wyjść bo oni sobie poradzą. Oczywiście z mężem
zostaliśmy ale długo tego nie zapomnimy. Kubuś siedział spokojnie, aż do czasu
gdy lekarz wbił mu igłę ze znieczuleniem w brew, mały się szarpał tak, że
trzeba było powtarzać to dwa razy. Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby mój synek
tak żałośnie płakał, to nawet nie był płacz tylko szloch, a ja słyszałam
jedynie mamuusia, mamuusia i tak w kółko, jeszcze do teraz dzwoni mi to w
uszach. A mamusia stała tam obok bezsilna i nie potrafiła pomóc. Poryczałam
się z tej bezsilności, mogłam trzymać go tylko za rączkę, a on patrzył nie
rozumiejąc dlaczego przyglądam się i nic nie robię żeby przestało go boleć.
Widok był okropny jedna siostra trzymała mu głowę, druga nóżki i brzuszek,
krew się lała, a on tylko mamusia i mamusia. Nawet mój mąż, kawał chłopa, miał
łzy w oczach.
Pierwszy raz w życiu doświadczyłam takiej bezsilności, czułam prawie fizyczny
ból. Wiem, że rana się zagoi, może pozostanie blizna - to nie ma wielkiego
znaczenia ale patrzenie na cierpienie własnego dziecka jest czymś najgorszym
co rodziców może spotkać.
Musiałam się wygadać bo jeszcze teraz się trzęsę a muszę się uspokoić bo
obecie jestem w 21 tygodniu ciąży, lekarz zabronił się denerwować ( oczekujemy
braciszka dla Kubusia), a moje nerwy na pewno udzielają się dzidzi. Gdy teraz
patrzę na niego jak śpi (zasnął od razu po przyjściu do domu) myślę sobie co
jeszcze to życie nam przyniesie? Oby nic gorszego! A mały, mam nadzieję szybko
zapomni i jutro znów będę powtarzać Kubusiu,powoli, nie biegaj tak.
Pozdrawiam Sandra mama Kubusia 18 miesięcy i dzidzi 21 tydz.
    • koleandra Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 19:33
      Wiem o czym mówisz Sandro. Kiedy Ada miała pół roku trafiła do szpitala i tam
      wkłuwali jej wenflon. Nie mogli znaleźć żyły i kłuli kilka razy, nam kazali
      wyjść, to trwało z pół godziny. Ona tak płakała, że jeszcze nigdy nie słyszałam
      żeby tak płakała. W pewnym momencie aż straciła głos i dalej był bezgłośny albo
      chrapliwy szloch. Popłakaliśmy się pod drzwiami oboje z mężem, myślałam, że
      zwariuję. Po wszystkim Ada zasnęła i jeszcze dłuuugo szlochała przez sen. Nigdy
      tego nie zapomnę, do tej pory przechodzą mnie dreszcze jak sobie o tym
      przypomnę. Jedyne czym Cię mogę pocieszyc to to, że to dziecko niedługo o
      wszystkim zapomni i było to robione dla jego dobra.
      • dorotaww Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 20:48
        wiem co czujesz gdy moja mała miała 6 miesięcy, trafiliśmy do szpitala z
        zatruciem pokarmowym, mała musiała dostać kroplówki, nie mogły znaleźc żyły,
        dwie godziny szukały jej w głowie, w między czasie stwierdziły ze dziecko
        trzeba ogolić, włączyły jakąś straszna maszynkę, która strasznie głośno
        chodziła, wygoliły małej głowe, przez dwie godziny w nocy, bo trafilismy do
        szpitala o 23,30, próbowały znaleźć żyłe, co niby trafiły, ona pękała, i znowu
        sie wkówały, w głowe, stopy, ręce, nawet żyłe, tak jak pobiera sie krew
        dorosłemu, wtedy krew trysnęła na podłoge dużym strumienie, KOSZMAr, na sali
        byłysmy o 1,30. Mała po chwili zasneła, Był to straszny widok i ta bezsilnośc,
        bylismy obok, ona płakała a nie mogliśmy pomóc.
        Teraz ma 3 latka i napewno nie pamieta.
        Szpital staramy sie unikać, bo mamy złe wspomnienia.
        POzdrawiam i całusy dla malca.
        • ewa2233 Re: Serce mi pękało! 14.06.04, 09:27
          A mój syn, obecnie prawie 10 latek, byl 3 razy w szpitalu
          i dobrze te "przeboje" pamięta!
          My z mężem z resztą też!
          Teksty "fachowców" podobne:
          - proszę wyjść, poradzimy sobie
          - ty to jesteś histeryk
          (po wcześniejszych pobytach, wiedział co to znaczy założenie wenflonu,
          że tylko teoretycznie jest to prosta sprawa - i TROCHĘ (!) płakał).

          Poza tym miał robioną punkcję kręgosłupa (miał sepsę), a lekarka Mu
          powiedziała, że tylko posmaruje plecy.
          Potem bał się WSZYSTKIEGO - mówił, że go tu oszukują.

          A przy podpisywaniu zgody na punkcję, myślałam, że zemdleję!

          Pozdrawiam wszystkich, którzy też mają "trudne" szpitalne wspomnienia.
    • mama_kacperka Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 20:46
      Miesiac temu tez wyladowalismy z Kacperkiem w szpitalu,bo wdrapal sie na fotel
      i spadl buzia na podloge.Pojechalismy do szpitala by go zbadali,lekarz
      powiedzial ze musimy zostac na obserwacje(podejrzenie wstrzasu
      mozgu).Pielegniarki musialy mu pobrac krew,kazaly nam wyjsc z pokoju.Ale po
      chwili przerazliwego placzu weszlam i wyrwalam go z ich rak i sama trzymalam
      go.Do dzis pamietam jego oczka przerazone i pelne bolu.Czasem mysle ze nigdy
      nie zapomne tego wzroku pelnego cierpienia.Wiem ze duzo moze jeszcze sie
      zdarzyc upadkow,stluczen i skaleczen.Ale na sama mysl o tamtym zdarzeniu boli
      mnie serce.A Kacperek po 3 godzinach od upadku biegal po odziale jak
      nowonarodzony tylko ze z posiniaczona buzia.Pozdrawiam was serdecznie i przykro
      mi ze tez musialyscie przez to przejsc.
      Lidak mama Kacperka
    • szymanka Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 21:00
      kurczę, dziewczyny poryczałam się. Czy tak musi być? Czy nie ma jakichś
      znieczuleń miejscowych? typu, popsikać przed kłuciem? lekarzem nie jestem, ale
      przecież to niemożliwe! obecna medycyna stoi na tak wysokim poziomie, klonujemy
      zarodki a nie potrafimy dziecka uchronić od bólu? Coś z nami nie tak?
      • alpepe Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 21:22
        ależ są, tyle tylko, że lekarze wyśmiewają to jako zbędna fanaberię...
      • pesteczka5 Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 22:14
        szymanka napisała:

        > kurczę, dziewczyny poryczałam się. Czy tak musi być? Czy nie ma jakichś
        > znieczuleń miejscowych? typu, popsikać przed kłuciem?


        popsikać, posmarować i czekać godzinę
        Tylko że jak się nie znajdzie żyły, to w tym nastepnym miejscu znowu
        posmarować ... etc.
        Poza tym, dzieci płaczą nie tylko z tego bólu, lecz ze strachu, dlatego, że się
        je trzyma... Często wcale nie płaczą mniej z Emla, a czasem płaczą właśnie przy
        jego zakładaniu (np. moje własne).

        A czasem czekać nie można.

        Uwierzcie, nie zawsze personel jest bezduszny... Wiem, jak to boli, także
        płakałam, gdy moje dzieci (oj często) przeżywały to, co Wasze. Znam to uczucie.

        Ale nie miejcie żalu do całego swiata!
    • kama04 Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 21:28
      Strasznie Ci współczuje i Twojej dzidzi - z całego serca. Jak moje
      poprzedniczki znam ten ból bezsilności. Dziękuje Bogu że moje dziecko jest
      zdrowe...
      W ubiegłe wakacje moje dziecko miało wyciąganego z głowy kleszcza. Robił to
      chirurg na izbie przyjęć. To był koszmar. Ja go trzymałam na kolanach, jedna
      pielęgniarka za głowę, druga ręce a dziadek trzymał nogi. Akcja trwała naprawdę
      długo. W końcu lekarz zalecil znieczulenie - zastrzyk, potem chwile czekaliśmy
      i znów to samo!!!! Koszmar!!!
      W zimę zwichnął zęba i to też straszny koszmar...
      Tą sytuację już pamięta i często wspomina że miał "ała" w buzi. Trudno się
      dziwić...
      Nie chce myśleć co jeszcze może sie wydarzyć, teraz ma 26 miesiecy.
      Pozdrawiam serdecznie
    • kruffa Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 21:38
      Strasznie ci współczuję. Byłam już 2 razy z córką w szpitalu i wiem jak wygląda
      pobieranie krwi.
      Na oddziale na który jeźdździmy znam już wszystkie pielęgniarki, ale NIGDY nie
      zostawiam małej samej, na żaden nawet najprostszy zabieg. To zawsze ja przymam
      ją za rączki, tulę, spiewam.
      Strasznie mi się smutno zrobiło sad(
    • mirinda11 Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 21:41
      jejku skąd ja to znam to uczucie bezsilności...miałam kiedyś moje przeżycia tu
      opisać ale nie chciałam do tego wracać..nadal nie chcę ale....
      moja 6 miesieczna córka zupełnie niepotrzebnie została skierowana do
      szpitala...bo trzeba było zrobić zdiecie płuc a w przychodni nie mają warunków
      i bla bla bla. więc pojechałyśmy do szpitala...tam zrobiono zdięcie, które
      nawiasem mówiąc nic nie wykazało ( czego dowiedziałam sie po fakcie) no ale
      zuzie trzeba było przyjąć...do dziś nie wiem czemu... z tego co wywnioskowałam
      to dlatego że nie można sobie w szpitalu od tak zdięcia rtg zrobić bo to
      kosztuje i trzeba być przyjetym...a przyjęcie do szpitala łączy sie z pobraniem
      krwi, moczu ....zabrali mi ja i powiedzieli żebym nie szła bo i tak nic nie
      pomoge i na nic sie nie przydam...boże jak oni mogli mi tak powiedzieć!!! przez
      chwile stałam i wyłam pod drzwiami razem z zuzulką a potem tam wparowałam i
      g...mnie obchodziło co oni sobie o mnie pomyślą...
      Ci ludzie chyba nie wiedzą co to znaczy dla dziecka!!!!
      i to maja być szpitale przyjazne dzieciom???
      dodam że zuzi nic nie było i po godzinie zabrałam ja na żadanie do domu....a
      lekarka nie protestowała i jeszcze mnie poparła...bo w takich warunkach jakie
      tam panowały ona mogłaby się dopiero rozchorować!!!! a błąd popełniła lekarka w
      izbie przyjęc!!
      współczuje wam. i nikomu takich przeżyć nie życze.
      pozdrawiamy papa
    • solka11 Re: Serce mi pękało! 12.06.04, 22:16
      No właśnie, może wypowie się ktoś doświadczony praktycznie bądź teoretycznie:
      czy doświadczanie bólu w objęciach Mamy/Taty jest dla dziecka lepsze,czy
      gorsze? (Mam na mysli uraz psychiczny,kojarzenie sytuacji stresowej z
      obecnością "przyzwalającego" rodzica).Tez mamy niemiłe wspomnienia
      szpitalne,okołourodzeniowe,więc może sie zatarły...
    • abakus2 . 13.06.04, 01:05
      Polecam "Wybór Zofii" Alana Pakuli.
      Nabierzecie dystansu...
      • szymanka Re: . 13.06.04, 22:39
        abakus2, chyba nie bardzo rozumiem. Chodzi Ci o to, że są rzeczy ważne i
        ważniejsze?
        Ja nie chcę nabierać dystansu. W danym momencie najważniejsze dla mnie jest
        cierpienie mojego dziecka, mam się od tego zdystansować?
        Ja też polecam "Wybór Zofii", ale raczej nie w takim kontekście.
    • pyrtol Re: Serce mi pękało! 13.06.04, 15:29
      Wiem co czujesz, moja coreczka( 23 mce)w kwietniu zaraz przed swietami
      uderzyla sie o lozko i rozwalila czolo. Tez byla szyta. Mieszkamy w USA i
      niestety szycie rany u dziecka wyglada podobnie jak w Polsce. Zawinely panie
      moja bidulke jak nalesnik w kocyk, zeby sie nie mogla ruszac, w trakcie szycia
      mysmy nie mogli jej dotykac, zeby zarazki sie nie dostaly do rany no i
      znieczulaly ja przez jakis czas. Najpierw pisikaly zeby mniej bolalo przy
      wkuwaniu igly, a potem czyscily rane. Koszmar!!. Krew sie lala, moje dziecko z
      przerazeniem w oczach wrzeszczalo w nieboglosy, a ja nie moglam nic zrobic!
      Nawet przy szyciu wrzeszczala mimo ze nie powinno ja bylo bolec. Nie wiem jakie
      szwy ma Twoja coreczka, ale zdejmowanie tez jest traumatyczne, bo dziecko to
      nie da sobie dotknac rany, a co dopiero przecinac i wyciagac szwy. Takze
      jeszcze jeden przykry epizod Was czeka przy zdejmowaniu. Niestety moja coreczka
      ma blizne i to wyrazna mimo iz ladnie miala wszystko zszyte sadMoze luk brwiowy
      lepiej sie goi niz czolo. Nie wiem jak rodzice przechodza operacje i inne
      zabiegi u dzieci, ale to jest koszmar. Mam nadzieje ze nigdy wiecej tego nie
      doswiadczymy.
      Trzymajcie sie
      Ola
    • diara Re: Serce mi pękało! 13.06.04, 16:19
      Znam doskonale to uczucie bezsilnosci, gdy widzac jak dziecko cierpi nie mozna
      nic zrobic. Byliśmy z synkiem w szpitalach 6 tygodni i wszelkie kłucia były na
      porządku dziennym. Jak pierwszy raz wkłuwali mu wenflon w główkę to ryczałam
      jak bóbr. Później za każdym razem jak pielęgniarki brały go do zabiegówki serce
      mi się krajało.
      Ale najgorsza była operacja. Miał wadę serca.
      W ten dzień rano miał kroplówkę a my z mężem siedzieliśmy nad łóżeczkiem..
      Później wiozłam go w wózku na blok operacyjny i tak strasznie płakałam. Teraz
      jak sobie to przypominam to łzy same mi się cisną do oczu. A on był taki
      spokojny....
      Przed salą operacyjną wzięła go pielęgniarka a my musieliśmy zostać na
      korytarzu. Operacja miała trwać 5 godzin. To były najokropniejsze 5 godzin w
      moim życiu. Najpierw płakaliśmy razem z mężem a później już graliśmy w jakieś
      głupie gry żeby tylko nie myśleć co się dzieje z naszym malutkim synkiem.
      Przed operacją poinformowano nas, że operacja jest bardzo trudna i
      skomplikowana i niczego nam nie obiecują.
      Trzęsę się cała jak o tym myślę.
      Jak skończyła się operacja przenieśli go na intensywną terapię. Mogliśmy go
      zobaczyć. Leżał biedaczek podączony do respiratora i różnych innych maszyn i
      komputerów. Wszędzie miał rurki i dren w klatce piersiowej. Teraz miały być
      decydujące 48 godzin. Czekaliśmy aż Mały zacznie sam oddychać. Oczywiście
      pojechaliśmy do domu, bo na intensywnej nie można przebywać. Mogliśmy za to
      dzwonić o każdej porze dnia i nocy.
      Na drugi dzień synek się wybudził....
      Wszystko skończyło się dobrze. Ale tego co przeszłam nie życzę nikomu.
    • sandra76 Re: Serce mi pękało! 13.06.04, 22:19
      Dziękuję Wam dziewczyny za zrozumienie, jak czytałam wasze historie to łezki
      same napływały mi do oczu. Z Kubusiem już wszystko w porządku, dziś rano wstał
      jak nowo narodzony tylko że we wtorek idziemy zdejmować szwy i boję się powtórki
      tego koszmaru.
      Myślę, że matka zawsze cierpi, gdy z jej ukochanym dzieciaczkiem dzieje się coś
      niedobrego. Życzę wam wszystkim żeby takie przypadki zdarzały się w naszym życiu
      jak najrzadziej.
      Pozdrawiam serdecznie Sandra.
      • lilaa Re: Serce mi pękało! 13.06.04, 22:36
        Nie, ja sobie takiej sytuacji nie potrafie sobie wyobrazic!!!
        Ja placze przy kazdej szczepionce, ktora robia mojemu synkowi. Ostatnio byl tak
        dzielny i nawet nie zaplakal - pielegniarki sie smialy ze za miesiac Sebek moze
        przyjsc sam bez mamy. Ale ja wiem, ze on nie plakal bo akurat ja go trzymalam i
        bidulek szukal mojej piersi.
        Bardzo ci wspolczuje takich strasznych przezyc.
        trzymaj sie i badzmy zawsze z naszymi dziecmi, nawet bezsilni...
        • anatemka Re: Serce mi pękało! 13.06.04, 22:52
          Właśnie dzisiaj kułam 3,5 letniego chlopca. Zakładałam mu wenflon. Udało mi się
          za piatym razem, wszystkie żyły mu pękały. Mama trzymała go na kolanach, a on
          strasznie krzyczał(wcale się zreszta nie dziwie). Nie sprawiało mi przyjemności
          takie "znęcanie" się nad nim. Wolałabym załozyc wenflon za pierwszym razem i
          iść pisac dokumentacje. Ale czasami się nie da. Matki czasem patrza na nas jak
          na katów. A przeciez wystarczy pójść do lekarza i powiedzieć że nie zgadza się
          na leczenie dożylne. Mi tez serce pękało, jak młody złamał rękę i zakładali mu
          gips a on darł się w niebogłosy. Ale mam miec pretensje do chirurga i
          pielegniarki o to, że trzymali go tak aby się nie ruszał?! Że usztywniali rękę?!
          Emla działa. Ale całego dziecka nie sposób nia wysmarować. Nawet najpiekniejsza
          żyła pęknie, jesli dziecko sie ruszy.
          • piola1 Re: Serce mi pękało! 14.06.04, 08:51
            Też przeszłam przez koszmar, którym było dla mnie zakładanie wenflonu mojemu
            dziecku. Anatemko, ja rozumiem, że to wszystko dla dobra dziecka, przecież ktoś
            to musi zrobić, ktoś musi założyć wenflon, zrobić zastrzyk, ale nie rozumiem
            jednej sprawy: dlaczego odbiera się rodzicom prawo do bycia z dzieckiem podczas
            ty zabiegów? Tego właśnie pojąć nie mogę..... Mojego MAteusza zabrali mi do
            założenia wenflonu a on tak strasznie płakał, pewnie bardziej z nerwów i
            osłabienia, a mnie się serce krajało. Powinnyśmy mieć wybór i móc decydować czy
            chcemy być przy dziecku w takich wypadkach. Nie wiem czy w tym wypadku dziecko
            będzie kojarzyło nas jako matki, które były i nie pomogły, ale przecież na
            szczepieniach też trzymamy nasze dzieci i nawet się nad tym nie zastanawiamy.
            Jeśłi zaś chodzi o to, że można nie zgodzić się na leczenie dożylne i jeszcze
            parę innych rzeczy to zapewniam cię, że wiele matek po prostu o tym nie ma
            pojęcia. Ja na ten przykład również. Mi szpital kojarzy się przede wszystkim z
            wenflonem, zastrzykami i kroplówką, niestety. Może będziesz tak miła i
            podpowiesz do czego mamy prawo i czego możemy domagać się od personelu
            szpitalnego, na co możemy nie wyrażać zgody?
            Pozdrawiam
            Ola
    • justyna1212 Re: Serce mi pękało! 14.06.04, 09:01
      Czy naprawdę nie można zrobić czegoś, by tak nie bolało!!! Czytając Twój list,
      mam wrażenie, że lekarz mógł robić to delikatniej, przecież to malutkie
      dziecko! Według mnie lekarze powinni zrobić wszystko co w ich mocy, by
      zminimalizować ból. A co do strachu. Ja też myślę, ze dziecko płacze, bo jest
      dodatkowo przerażone tą sytuacją. Wiem to nawet po sobie. Czeka mnie wyrwanie
      zęba i ja bardziej boję się tego, ze znów pielęgniarka będzie przytrzymywać mi
      głowę, niż samego bólu. Podobnie było przy porodzie. Bardziej bałam się
      wkłuwania wenflonu (o mało nie zemdlałam) niż bólu porodowego. Boże, tak bardzo
      chcę, by dziciaczki nie cierpiały...
    • anek.anek Re: Serce mi pękało! 14.06.04, 12:27
      Sandra, przeżyłam już ze swoim niedługo trzyletnim synem już bardzo wiele
      takich sytuacji. Kiedy miał profilaktycznie zakładane gipsy na stopy musiało go
      trzymać czasem nawet pięć osób żeby lekarz mógł je prawidlowo uformować. On się
      wydzirał wniebogłosy, to był koszmar, ale wiedziałam, że lekarz robi to dla
      jego dobra. Przeszliśmy też trzy tygodnie w szpitalu - miał co prawdna założony
      wenflon, ale i tak przy każdym podawaniu leków płakał (mało powiedziane, że
      płakał), nie mówiąc o tym, jak miał pobierany płyn rdzeniowy do badania (z
      kręgosłupa). Przy drugim razie oddaliśmy go w ręce pielęgniarek i nie
      wchodziliśmy nawet do gabinetu zabiegowego - i było o wiele szybciej i
      spokojniej. Już nie raz też się przekonałam,że obecność rodzica wzmaga histerię
      i płacz - dzieci po prostu lepiej i spokojniej przyjmują takie zabiegi jesli
      rodziców nie mają w zasięgu wzorku - jeśli ich widzą to płaczą, bo mają
      nadzieję, że rodzic się zlituje i jednak odpuści... To jest straszne, ale są
      sytuacje kiedy trzeba coś takiego bolesnego z\robić. Jesli lekarz bądż
      pielęgniarka w szpitalu powie wam, żebyście nie byli obecni przy zabiegu, to z
      własnych doświadczeń polecam wam jednak ebyście się z tym zgodzili - bądźcie za
      drzwiami i umówcie się, że jeśli będzie problem to wtedy wejdziecie. Ale
      naprawdę maluchy częsciej lepiej znoszą wszelkie zastrzyki itd bez obecności
      rodzica...
    • sandra76 Re: Serce mi pękało! 14.06.04, 22:15
      Drogie dziewczyny. Ja pisząc to wszystko nie dodałam, że nie mam pretensji do
      sióstr ani do lekarza. Doskonale wiem, że małego trzeba było trzymać bo się
      szarpał i bez tego nic by nie zrobiono, wiem, że to dla jego dobra, a siostry
      nie robią takich rzeczy z przyjemnością. Chodziło mi o to, co w tym momencie
      czułam ja jako matka patrząc na płaczące i szarpiące się ze strachu dziecko.
      Moim zdaniem o tym czy zostać z dzieckiem w takiej sytuacji powinni jednak
      decydować rodzice. My zostaliśmy i chociaż wszyscy okropnie to przeżyli to
      stając jeszcze raz przed takim wyborem zrobiła bym to samo.Mam jednak nadzieję,
      że takiego wyboru nie będę już musiała dokonywać, czego i wam życzę.
      Pozdrawiam Sandra.
      • anek.anek Re: Serce mi pękało! 15.06.04, 11:25
        Sandra, ja napisałam, że jeśli lekarz prosi, to lepiej dla wszystkich żeby
        wyjśc, bo dziecko lepiej to znosi bez rodziców.
        Kżdy maluch jest inny, ale w przypadku mojego to się sprawdza.
        Nie starczyłoby mi rąk i nóg żeby policzyć ile razy maluch był poddany takiej
        przykrej "operacji". w pewnym momencie - to straszne, ale się trochę zaczęliśmy
        uodparniać a kiedy przestaliśmy wchodzić do zabiegowego, to się okazało, że
        naprawdę tak jest lepiej. Rozważ to następnym razem.
    • justyna1212 Re: Serce mi pękało! 15.06.04, 15:23
      A ja nie chciałabym zostać sama w takiej chwili. Nawet jako dorosła osoba.
      Takie jest moje odczucie.
      • verdana Re: Serce mi pękało! 15.06.04, 15:48
        Niestety, ja też byłam za tym, zeby dziecko było z matką. Ale kiedy czytam te
        posty, to zaczynam miec watpliwości - czy wy jednak trochę nie przesadzacie.
        Moja córka też była w szpitalu, miała robione bardzo nieprzyjemne badania
        (cewnikowanie itd) - była beze mnie (6 lat). I wcale nie wspomina tego jako
        taką traumę - bolało, owszem, ale lekarz pocieszał i trzymał za rękę (do dziś
        jestem wdzięczna temu facetowi, że tylko po to był cały czas na sali
        zabiegowej). Ale wyobrazam sobie, że robienie wielu rzeczy, które bolą, ale
        msza być wykonane szybko i skutecznie w obecnosci histeryzującej matki po
        prostu nie wychodzi. Co innego gdy matka jest spokojna - ale taka będzie sama
        trzymała dziecko i nie oburzała się, że je boli. Czasami ból można zmniejszyć -
        np. u dentysty, a czasami potrzebny jest pospiech. A najwiekszym stresem dla
        dziecka może być widok płaczącej przy byle szczepieniu atki - bo to znaczy, ze
        dzieje się coś strasznego.
        • piola1 Re: Serce mi pękało! 15.06.04, 16:14
          Oczywiście przecież zdajemy sobie sprawę z tego, że to wszystko dla dobra
          dziecka. Zadaniem lekarza jest dziecko wyleczyć a pielęgniarki podać zastrzyk
          lub pobrać krew. I powtarzam, że moim zdaniem rodzic powinien mieć wybór tego
          czy chce być z dzieckiem. Bo właśnie zdaję sobie sprawę, że są rózne matki,
          jedne spokojne i opanowane, a drugie płaczące nawet przy szczepieniu. Ja należę
          do tych pierwszych, ale uwierz mi byłam bardziej spanikowana na korytarzu niżeli
          byłabym w środku. To naturalny odruch, że słyszać szloch dziecka i nie widząc co
          się z nim w danej chwili dzieje matka reaguje stresowo. Oczywiście małemu
          dziecku nie jesteś w stanie wytłumaczyć dlaczego musi miec zrobione jakieś
          badania, bo ono tego nie zrozumie, ale nie pojmie też dlaczego jakaś obca pani
          trzyma go na siłę, gdy on sie wyrywa, dlaczego to nie mama. Co innego dziecko
          starsze, jemu można już wiele wytłumaczyć, a nawet jeśli jest się z nim przy
          najprostszych zabiegach to wydaje mi się, że w takim wypadku czuje się
          pewniej.Ja byłam przy zdejmowaniu wenflonu mojemu synkowi, choć wiele ludzi mi
          mówiło, że to widok nie wesoły. Dla mnie nic strasznego w tym nie było,
          trzymałam małego, przytulałam go do siebie a pani pielęgniarka szybko i sprawnie
          załatwiła sprawę. Mały nawet nie zapłakał.
          Zresztą dziewczyny, co tu dużo gadać. Popatrzcie na nas same, dlaczego większość
          z nas woli poród z mężem lub bliską osobą? Odpowiedź ta jest dla mnie jasna i
          wiem, że tego samego oczekuje ode mnie moje dziecko.
          Pozdrawiam
        • aga_rn Re: Serce mi pękało! 15.06.04, 16:35
          Verdana, ale co innego wyprosic naprawde histeryzujaca matke z gabinetu (taka,
          ktora naprawde nie pomaga a wrecz szkodzi), a co innego uznac z gory ze
          wszystkie matki histeryzuja i zabraniac im bycia z dziecmi. A to chyba bywa
          jeszcze gdzieniegdzie problemem.
          Powiem tylko tyle ze pracuje w sluzbie zdrowia w Kanadzie, co prawde nie
          bezposrednio z dziecmi, ale znam tutejsze trendy. I od lat matka/rodzic moze
          przebywac z dzieckiem, takze podczas zabiegow (jest to nawet wskazane).
          Natomiast podkresla sie aby nie zmuszac rodzicow (tych ktorzy wola poczekac na
          zewnatrz) i uszanowac ich wybor.
          Czyli totalnie odwrotne podejscie ...
Pełna wersja