Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - proszę

11.03.12, 05:32
Budowę domu zaczęliśmy cztery lata temu, mieliśmy teoretycznie całą sumę potrzebną do wybudowania i wykończenia budynku. Niestety, kilka nietrafionych inwestycji, utrata pracy i życie z puli pieniędzy odłożonych na budowę sprawiły, że budowa stanęła na stanie surowym zamkniętym, zdołaliśmy jeszcze zrobić elektrykę, podbitkę na zewnątrz i zostaliśmy na zero. Ponieważ kasy już nie było, ja nie pracowałam (maleńkie dziecko) mąż dopiero znalazł pracę po utracie naszej firmy, zmuszeni byliśmy zamieszkać w niewykończonym domu. I trwa to już trzy lata. Jestem już bardzo zmęczona tą sytuacją, bez łazienki, bez ogrzewania, pali się w piecyku na węgiel, wszędzie sadza. Mąż jest gościem w domu, bardzo dużo pracuje. Mimo to wystarcza zaledwie na skromne życie (pomimo,że nie mamy żadnych długów) mnóstwo pieniędzy pochłania wiecznie psujący się samochód. Perspektywy na wykończenie choćby dołu nie ma żadnej, fakt, nawet jak ja wrócę za dwa miesiące do pracy nie odłożymy potrzebnej sumy, tzn. może i by się odłożyło, ale jakim kosztem?? A nie jesteśmy już najmłodsi, mąż kończy w tym roku 56 lat, ja jestem 23 lata młodsza. Dziecko rośnie, chciałabym,żeby miał wreszcie godziwe warunki. W związku z tym wymyślilśmy dwie opcje - zamieszkać na kilka lat u teściowej -mielibyśmy do dyspozycji pokój na piętrze, blisko jest przedszkole, teściowa i mieszkająca "po sąsiedzku" siostra męża zajęłyby się odprowadzaniem i odbieranie dziecka, ja pracowałabym wówczas na dwa etaty, mąż tak jak do tej pory,na trzy. Minus tej opcji- nie znosimy się z teściową, ona nie przepada za swoim wnukiem, a w takiej sytuacji dziecko przebywałoby głównie z nią ,poza tym ciasnota, wspólne korzystanie z kuchni i łazienki - będą awantury na bank. Szkoda mi poza tym dziecka, nie widywałoby tygodniami rodziców. Opcja druga- sprzedajemy dom i kupujemy gospodarstwo do remontu, w naszej okolicy jest ich sporo, za naprawdę niewielkie pieniądze. Trochę może by zostało,starczyłoby na samochód, który nie pożerałby tyle pieniędzy. I tak myślę, co lepsze?? Nie uśmiecha mi się ciułanie do końca życia na wykończenie chałupy, oszczędzanie na wszystkim, żadnych przyjemności i wakacji ,bo dom. Jak myślicie??
    • paartycja Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 05:51
      a nie możecie sprzedać tego domu cholerę i kupić mieszkania bloku?
      ja takiej sytuacji nawet 5 minut nie zastanawiałabym się..
    • joanna29 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 06:26
      Nie zamieszkał bym z teściowa. Kupno gospodarstwa to moim zdaniem będzie nietrafiony pomysł, bo kto będzie je remontowal. Zreszta jak takie tanie jest gospodarstwo do remontu w Twojej okolicy i i dom za duże pieniądze nie sprzedacie. Remont czegoś starego często jest droższy niż wykanczanie stanu surowego. A poza tym mąż pracuje na 3 etatach, Ty zaraz na 2 chcesz pracować i nie jesteście w stanie odłożyć nic na wykończenie?
      • lejdi111 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 07:08
        Opcja nr 1 z teściową całkowicie odpada tym bardziej, że się z teściową nie lubicie.Ponoć remontowanie starej chałupy wychodzi drożej niż postawienie nowej chatki w takim razie kupiłabym mieszkanie w blokach.Nie wyobrażam sobie mieszkać w takich warunkach o jakich piszesz nie mając w dodatku perspektyw na szybkie wykończenie.
    • kagrami Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 07:19
      Mam w rodzinie obydwa opisane przypadki. Pierwszy to moja kuzynka - im to choroba przeszkodziła w wykończeniu domu.. Żyją już w takim niewykończonym .. 20 lat. Nie do pozazdroszczenia..
      A ja zamieszkałam z rodzicami. Teraz jest ok, ale początki były nieciekawe.
      Moja intuicja mówi mi, że NIE Z TEŚCIOWĄ (mówię o tobie) Nie, nie nie....
      Na waszym miejscu sprzedałabym ten dom, który jest wam ciężarem i kupiłabym coś mniejszego.
      Życzę powrotu do normalności i żebyście więcej czasu spędzali razem - 2, 3 etaty?? To jakiś kosmos!
    • kub-ma Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 07:20
      Nawet gdybyście lubiły się z teściową, to mocno zastanawiałabym się nad zamieszkaniem u niej, a w sytuacji kiedy się nie lubicie, to takie rozwiązanie zupełnie odpada.
      To gospodarsto to trochę jak z deszczu pod rynnę. Z jednego remontu w drugi. Rozważałabym trzecią opcję: coś małego, ale wykończonego np.mieszkanie.
      • morwanna Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 07:25
        Gospodarstwa w "mojej okolicy" to znaczy jakieś 30 km od mojego aktualnego miejsca zamieszkania, tam ceny są naprawdę atrakcyjne.Do bloku absolutnie się nie nadaję, nie wyobrażam sobie mieszkania w mieście, to już wolę mieszkać tutaj, w niewykończonym domu bez kibla. Mąż pracuje ok. 350 godzin w miesiącu,zarabia około 4.500zł, góra 5000. Ja,jak wspomniałam,nie pracuję na razie.
        • azomim Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 08:33
          Spogladam "swiezym" okiem i wierzyc mi sie nie chce, ze wolisz mieszkac w niewykonczonym domu bez lazienki, niz w mieszkaniu w miescie...

          Nie mowiac juz o tym, ze niemlody juz maz pracujacy 350h w miesiacu tez juz pewnie dlugo nie pociagnie i wtedy dopiero bedziesz miala problem.

        • edelstein Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 09:31
          Wyobrazasz sobie mieszkanie z tesciowa majac do dyspozycji jeden pokoj,a nie wyobrazasz sobie mieszkania w mieszkaniu?mieszkanie nie musi byc w bloku i moze byc na wsi.W mojej rodzinie jedna z osob ma mieszkanie na wsi w trzyrodzinnym domu,jej mieszkanie ma prawie 180metrow kw.
          Skoro mieszkanie bez lazienki w nieeykonczonym domu wolisz,to tam mieszkaj.
        • kamelia04.08.2007 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 12.03.12, 11:12
          chcesz swiezym, to prosze bardzo:
          1. cisniecie sie z dzieckiem i mężem w pokoiczku u nielubianej tesciowej, ze wspólna kuchnia i łazienka odpada, nawet za dopłatą
          2. przeprowadzanie sie z jednej budowy bez łazienki i kibla, na ruine, bez łazienki i kibla odpada, równiez na dopłatą

          3. kupiłabym małe mieszkanie w mieście (za to z łazienka i kiblem), blisko przedszkola i przychodni, zeby nie zapierdzielac do miasta autobusem jezdzącym dwa razy na dzień (bo samochód albo zepsuty, albo mąz do pracy zabrał)
    • princessa.of.persia Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 07:51
      Ją bym kupiła coś mniejszego i odnowila. Z teściowa nie radzę mieszkać. to już bym wolała jak to napisała mieszkać w domu bez kibla. na dodatek nie lubisz sie z teściowa,macie tylko pokój do dyspozycji,wspolna kuchnia,łazienka....no ją bym na to nigdy nie poszła. ją mieszkam z teściowa,tzn mamy oddzielne dwa mieszkania a różnią nas dwa pietra. nie jest źle ale wolałabym gdzieś dalej...bo czasem są zgrzyty-a mamy wszystko oddzielne.
    • gwen_s Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 08:16
      jak dla mnie obie opcje odpadają...
      Sami wprowadzaliśmy się na posadzki praktycznie, ale z łazienkę.
      Gospodarstwo do remontu wyniesie Was podobnie jak kończenie nowego domu, nigdy nie wiesz w jakim stanie kupisz gospodarstwo- znajomi kupili, w tym samym czasie co my się wprowadziliśmy, wyszło drożej niż nas bo musieli powymieniać wszystko, łącznie z rurami....
      Z teściową też bym w życiu nie zamieszkała, tym bardziej jak piszesz, że nie przepada za wnukiem, to masakra jakaś.
      Najprostsze to sprzedać dom i kupić mieszkanie... chyba w tej sytuacji nie zastanawiałabym się nad innym rozwiązaniem...
      A i jeszcze skoro sporo kasy pochłania naprawa samochodu to nie lepiej kupić nowy (lub 2-3letni jak kto woli) na kredyt, spłacać kredyt zamiast dokładać do starego grata?
      • morwanna Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 09:38
        Właśnie dlatego zastanawiamy się co dalej, żeby mąż nie musiał się zaharowywać. Biorę pod uwagę głównie jego, bo ja jestem jeszcze młoda i dałabym radę wykończyć dom, chociaż dół, w ciągu 10-12 lat. Jednak mąż za 10 lat będzie już naprawdę niemłody, chcę zapewnić jemu i synowi względny spokój finansowy. Remont wcale nie musi pochłaniać majątku, znajomi kupili niewielki domek, najdroższy był dach - kosztował ich ponad trzydzieści tysięcy. W całość włożyli 150 tysięcy, za gospodarstwo ( dom 105m plus 1000m działka) dali 160 tysięcy. Myślę, że jednak zdecydujemy się na kupno gospodarstwa.
        • edelstein Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 09:56
          Domy do remontu maja to do siebie,ze kupujac je kupujesz kota w worku.Miesiac temu byl post kobiety,ktora taki dom kupila,a on sie okazal sakwa bez dna.Okazalo sie,ze okazja to nie byla.Musisz przyjac wszystkie mozliwe opcje,czy na peeno cie stac na osuszanie murow,wymienianie wszystkich instalacji itd.bo okaze sie,ze wszystko jest w stanie nedzy i rozpaczy.
        • gryzelda71 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 15:07
          Mieszkając w niewykończonym domu bez łazienki jesteś przyzwyczajona do kiepskich warunków,także kupujcie gospodarstwo.Korzyści żadnych,ale nie będziesz sobie zarzucać,że nic nie zrobiłaś.
      • sarah_black38 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:04
        Nie sprzedawałabym domu! Twój mąż jak na polskie warunki nieźle zarabia ( w wielu rodzinach 5 tys. zł to zarobki obojga małżonków) . Nie trzeba całego domu od razu wykańczać, można etapami - to co jest niezbędne do życia : kuchnia , łazienka i sypialnia. I nie kłaść włoskich płytek po kilkaset złotych za metr, można kupić po 20 , póki co. Nie pakowałabym się za żadne skarby do mieszkania z teściową.

        My też powoli wykańczaliśmy swój domek z podobnymi zarobkami, ja byłam na macierzyńskim, urodziłam drugie dziecko. Mała poszła do żłobka, potem do przedszkola. Do pracy dojeżdżałam ( i nadal to robię) prawie 20 km komunikacją publiczną . Wszystko to kwestia organizacji i priorytetów. Do pracy możesz iść, dziecko do przedszkola oddać, samochód zamienić na nowszy model , niekoniecznie wypasiony... Najważniejsze ,że długów nie macie, kredytu na karku też nie . Z jednym dzieckiem dacie radę.
    • iuscogens Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 09:35
      Ne chcę być złym prorokiem, ale na twoim miejscu wolałabym mieszkać w bloku niż być wdową. Ile jeszcze może wytrzymać organizm męża skoro tak dużo pracuje, to nie jest 30-latek.
      Samochód jest wam potrzebny?? Może zrezygnować z niego?
      Gospodarstwo do remontu to może być pułapka, zakopiecie się w znowu w tym remoncie.
      • myszmusia Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 09:46
        i do tego poza zakopaniem si ew remoncie dojdzie wieczny problem z dostaniem sie gdziekolwiek, tak daleko od wszystkiego nei da sie funkcjonowac bez dwóch samochodów, a dziecko? prezdszkole? szkoła? ciagłe wozenie wszedzie? gdzie tam zmiescisz prace dla siebei na dwa etaty, pilnowanie /robienie remontu itp...

        A "nie nadaje sie do bloku" nei zawsze mozna miec to co sie chcewink jesli ze sprzedazy tego domu który macie stac was na kupno mieszkania to jednak wez ta opcje pod uwage.

        Poza tym "gospodarstwo do remontu" tzn co ziemie zaczniesz uprawiac? bo ja kto ma byc dom poza miastem to pamietaj ze do teog dochodzi utzymanie biezace tego domu nie tylko remont, chociazby prozaiczne odśniezaniewink ktos to musi zrobic czyli albo ty , albo jesli znajdziesz ktos komu za to zapłącisz. i mnóstwo innych tego typu "przyjemnosci"wink
      • morwanna Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 09:46
        Samochód jest niezbędny mężowi do pracy. Nie kupimy nowego, bez sensu ładować się w kredyt, samochód nowy już po przekroczeniu progu salonu traci kilka procent swojej wartości, dochodzi drogie ubezpieczenie, serwisowanie itp. Dodam,że mąż też nie chce mieszkać w bloku w mieście.
        • myszmusia Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 09:49
          twoj wybór to między "nie chce" a "musze bo mnie nie stac"

          Jak odbijecie sie finansowo barzo mocno to zawze mozna mieszkanie sprzedac i znowu pakowac sie w domwink

          ty chyba po prostu chcesz potwierdzenia ze kupujac gospodarstwo "bo znajomi sobie poradzili" robisz dobrze.

          A moim zdaniem nie robisz
        • edelstein Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 09:51
          Czy tylko ja mam wrazenie,ze jestes skapa?tongue_out wszystko traci na wartosci w chwili kupna,przestan kupowactongue_out
          • paartycja Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 09:55
            a ja mam rażenie,że autorka i tak już podjęła decyzję i nic jej nie zmieni.
            pyta o zdanie nie wiem po co-do bloku nie pójdzie bo sobie nie wyobraża,starszy,zaharowany mąż jej nie wzrusza- no to ok...
            • edelstein Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:10
              Zaden facet,ktorego znam nie laduje kasy w rozwalajace sie auto,bo wie,ze to bez sensu.Podejrzewam,ze on by i nowe auto chcial,ale ona ma durna wizje przeznaczenia tej kasy na kupno gospodarstwa i jak on auto wymieni to zakup gospodarstwa szlag wezmie,bo wyzej s.a niz ma.Zastanawiam sie jak majac 5000 zl miesiecznie i zadnych kredytow nie mozna odlozyc by lazienke chociaz zrobic.
              • myszmusia Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:11
                Zastanawiam sie jak majac 5000 zl miesieczni
                > e i zadnych kredytow nie mozna odlozyc by lazienke chociaz zrobic.

                bo on ma pewnie jakas dziełalnosc a to koszty, bo wszedzie trzeba dojechac a benzyna droga, bo mieszkanie w takim domu wbrew pozorom jest drogie - samo ogrzanie łysych murów musi majatek kosztowac

                ale ona chyba faktyczni echce tylk opotwierdzenie "gospodarstwo jest ok"
                • edelstein Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:19
                  Dziw,ze ludzie z mniejszymi zarobkami sie buduja,remontuja.Znam samotna matke z dwojka dzieci z zarobkiem 2,5 tys zl.Zyla skromnie az lazienke zrobila,zajelo jej to jakies 8miesiecy.
            • kroliczyca80 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:12
              A ja z kolei gdzieś już widziałam identyczny wątek, chyba nawet kopiuj-wklej...
              Wg mnie teściowa odpada (patrz: wątek dziewczyny, która obserwuje zachowanie babci jakiejś biednej dziewczynki z przedszkola), odpada też ładowanie sie w nową chatę do remontu... Pozostaje szukać mieszkania na wsi.
        • pierwsze-wolne Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 12.03.12, 13:02
          A musi być nowy z salonu??
    • q_fla Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:05
      Imo obie opcje są strzałem w stopę.
      Stwierdzenie "nie nadaję się do bloku", gdy się mieszka w niewykończonym domu bez łazienki zwyczajnie mnie rozśmieszyło....
      • azile.oli Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:21
        Teściowa odpada i gospodarstwo do remontu moim zdaniem też. Szczerze mówiąc, to może się okazać, że wyjdzie wam drożej, niż wykończenie wlasnego domu. Wiem coś o tym, bo remontowałam i chociaż zmieniłam wszystkie instalacje itd to i tak ciągle coś się psuje.
        Nie wyobrażasz sobie mieszkania w mieście... Ale pomyśl, dziecko rośnie, za kilka lat to miasto będzie ułatwieniem, bo w przeciwnym razie będziesz musiała zainwestować w drugi samochód... Męża nie będzie, a dziecię do przedszkola, szkoły, na zajęcia trzeba dostarczyć.
        A jeśli tak bardzo nie chcesz tego mieszkania, to wykańczajcie ten dom, zaczynając od ogrzewania i łazienki. I zmińcie ten samochód, bo za kasę, którą wydaliście na remont , moglibyście mieć już pół nowego. Jasne, że na nowym się traci, ale nie myśl tymi kategoriami - nie będziecie go zaraz sprzedawać , bo to narzędzie pracy męża.
      • 18_lipcowa1 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 16:59

        > Stwierdzenie "nie nadaję się do bloku", gdy się mieszka w niewykończonym domu b
        > ez łazienki zwyczajnie mnie rozśmieszyło....



        dokładnie
        pożałowania godne
        szlachta co sie misce myje
    • ola33333 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:11
      piszesz, ze sie nie znosicie z tesciowa, a jestes pewna, ze ona sie zgodzi zebyscie sie do niej wprowadzili na kilka lat?? A siostra meza pali sie do bycia nianka dla twojego dziecka?
      Rozwazylabym opcje sprzedazy domu i kupna czegos mniejszego w godziwym stanie.
    • prophetess.pl Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:38
      Mam deja vu. Był już wątek o dużo młodszej żonie, niewykończonym domu, psującym się aucie, stracie firmy, pracy na kilka etatów itd... Przypuszczam, że takich rodzin w Polsce są tysiące i na szczęście, mimo biedy, wszystkie mają dostęp do internetu... Ciekawe czy mają to samo IP...
    • magata.d Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:41
      Moim zdaniem, jedynym rozwiązaniem dla Was jest kupno mieszkania. A jeżeli nie nadajesz sie do bloków (gdzie sa wszystkie wygody, kuchnia, łazienka, ciepło bez twojego zaangazowania itp.) to mieszkaj dalej w tym niewykończonym domu, bez łazienki itp., pakując bez sensu kupę kasy na jego utrzymanie, przede wszystkim ogrzanie. Kupno gospodarstwa to tak samo jakbys została tu gdzie jesteś. O mieszkaniu z teściową już moje poprzedniczki wszystko napisały. Nie jestem w stanie pojąc mentalności niektórych ludzi typu: "lepiej we własnym domu w spartańskich warunkach niż w bloku ze wszystkimi wygodami".
      • marzeka1 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:50
        Dla mnie każda z opisanych opcji jest fatalna:
        - nie wyobrażam sobie życia z niewykończonym domu bez łazienki
        - tak samo z nielubianą teściową.

        Wizja 56-letni facet pracuje po 350 godzin to dla mnie wizja wczesnego wdowieństwa i tyle;
        • kol.3 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 12:33
          Ponad 17 godzin dziennie przy wolnych weekendach.
    • sajgonetka Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:47
      a nie łatwiej wziąć niewielki kredyt na wykończenie łazienki, kuchni, zrobienie ogrzewania, sypialni i salonu???
      rata kredytu nie pochłonęłaby zbyt wiele waszych dochodów, a moglibyście doprowadzić dom do stanu używalności w ciągu 1 miesiąca.
      tym bardziej, ze twoj mąż dobrze zarabia, zaraz sezon grzewczy się skończy, a ty wracasz do pracy.
      kredyt nie gryzie!
    • starobrno Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 10:58
      Z tesciowa absolutnie nie. Sprzedajcie dom, kupcie male mieszkanie i samochod ok. 4 letni. Taki juz rocznie duzo nie traci na wartosci, a malo sie psuje. Reszte pieniedzy ulokujcie. Moze kupcie drugie mieszkanie i wynajmujcie? Ty wracasz do pracy, dziecko idzie do zlobka czy przedszkola i odkladacie na dom. Za dwa, trzy lata jak odbijecie sie od dna to wracasz do tematu domu/ gospodarstwa. Bo teraz remontowac gospodarstwo tez nie za bardzo macie za co - troche gotowki wam zostanie, ale jesli okaze sie, ze cos sie posypie - ogrzewanie, elektryka to wpadacie w wieksze bagno niz teraz jestescie.

      Ale mam wrazenie, ze ty juz sie zdecydowalas.
    • myelegans Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 12:37
      Sprzedalabym dom, kupila mieszkanie i pracowala na jeden etat. 56-letni maz pracujacy na 3 etaty to az sie prosi o zawal serca.
      Na prawde na wasza trojke potrzeba Wam duzego domu, na ktory Was nie stac?

      A co z wakacjami, czasem spedzonym z rodzina? Czas ucieka, dziecko rosnie i nikt wam tego czasu nie zwroci.
      Postaw na jakosc zycia,
    • solejrolia Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 13:03
      Zrobiłabym tak: wzięłabym kredyt, albo pożyczkę u rodziny, w pracy, no cokolwiek,
      wykończyła niezbędną kuchnię i łazienkę,
      oraz
      kupiła nowszy samochód (może nie jakiś super, np Skoda, Kia, Fiat, czy nawet starszy Ford, byle ekonomiczny w utrzymaniu, średniej klasy 5-6letnie auta nie są aż takie drogie) .

      Sezon grzewczy zaraz skończy się, jak zaczniesz pracować, to poprawi się Wam sytuacja. Wtedy wykończycie kolejne niezbędne rzeczy.

      W życiu nie zamieszkałabym z teściową, i po tylu wyrzeczeniach nie zrezygnowałabym z własnego nowego domu.
      A już w remont starej chałupy to na pewno bym się nie pchała, to jak z deszczu pod rynnę.
    • landora Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 13:16
      W życiu bym się nie zgodziła na mieszkanie przez tyle lat w domu bez łazienki. To ja już wolę małe mieszkanie, na którego wykończenie mnie stać.
      Mieszkanie z teściową - absolutnie nie.
      Gospodarstwo do remontu - moim zdaniem pakujecie się z deszczu pod rynnę.
      Co jest takiego strasznego w mieszkaniu w bloku? Jest takie powiedzenie: "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma".
      • q_fla Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 13:25
        > Co jest takiego strasznego w mieszkaniu w bloku?

        Według mojej teściowej ludzie mieszkajacy w bloku zaliczają się do tych z nizin społecznych.
        Dom posiadają ludzie z wyższych sfer, to czy się wali, lub nie stać ich na wykończenie wg teściowej nie ma znaczenia. wink
        • eliszka25 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 13:59
          dla mnie odpadaja obie opcje. nawet ze swoimi rodzicami na dluzsza mete bym mieszkac nie chciala, z tesciami daje rade ledwie kilka dni pod rzad.

          zeby kupic stary dom do remontu, to trzeba miec spore zasoby finansowe, bo w takim domu moze byc do wymiany wszystko. mnie sie marzy kupienie jakiegos starego, fajnego domku i zrobienie go w ciekawym stylu. tylko to jest zdecydowanie drozsze niz budowa nowego domu. skoro nie stac was na wykonczenie zbudowanego juz domu, to uwazasz, ze na kompletne wyremontowanie starego gospodarstwa bedzie was stac? raczej nie sadze.

          ja bym nie sprzedawala domu. po pierwsze pozbylabym sie samochodu, ktory jest studnia bez dna. sprzedac grata i kupic, nawet na raty (to tez mozliwe) kilkuletni samochod w dobrym stanie, ktory kilka lat pojezdzi bez wiekszych awarii. poza tym wzielabym chocby niewielki kredyt i wykonczyla przede wszystkim kuchnie, lazienke i przynajmniej 1 sypialnie. latem zainwestowalabym w ogrzewanie, a kolejnej zimy wykonczyla np. nastepne dwie sypialnie czy salon. 5000 zl, to naprawde nie jest maly dochod, poza tym posiadacie dom, wiec z pewnoscia z kredytem nie byloby problemu. kredyt, to naprawde nie jest diabel wcielony. zdecydowanie wolalabym wziac kredyt i wykonczyc dom niz mieszkac kilka lat nawet bez lazienki. jesli boicie sie kredytow jak ognia, to dla mnie jedyna opcja, to sprzedac dom i kupic WYKONCZONE mieszkanie. nie musi byc w duzym bloku w miescie. mieszkanie mozna kupic tez np. w 2-3-rodzinnym domu.

          jednak sadzac po twoich odpowiedziach, to raczej podjelas juz decyzje i nic jej nie zmieni. dla mnie pracowanie na 2 czy 3 etatach po to, zeby latami remontowac stary dom, to opcja totalnie bez sensu i w ogole nie do przyjecia.
        • kol.3 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 14:05
          Muszę powiedzieć mojemu kuzynowi, który właśnie wrzucił milion w mieszkanie w bloku, że się zalicza do nizin społecznych big_grinbig_grin.
          Grunt to teorie teściowych.
        • landora Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 15:11
          O nie, to i ja, i mój mąż, i moi rodzice jesteśmy nizinami społecznymi. I na co mi było to całe studiowanie, skoro i tak jestem niziną? big_grin
    • solejrolia Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 13:57
      Przeczytałam, że budowa rozpoczęła się 4 lata temu a Ty już mieszkasz, tylko w niewykończonym. (pokolenie naszych rodziców budowało znacznie dłużej)
      No to zorganizujcie to wykończanie, bo to można stopniowo robić, nie trzeba mieć wszystkiego od razu.
      Przeliczcie i przekalkulujcie wszystko, na co i ile potrzeba wam pieniędzy. Oczywiście priorytet to łazienka. pewnie najdrożej wyniosą wanna i/lub brodzik, kibelek, umywalka, ale płytki to teraz kładzie się tylko w newralgicznych miejscach, a nie dookoła i pod sufit, w marketach można kupić bardzo niedrogo.
      może macie wujka, czy znajomego, który będzie chciał dorobić i niedrogo położy wam te płytki. Może będzie robił wolniej, ale na pewno mniej zapłacicie niż ekipie specjalistycznej.
      a ogrzewanie można później, bo sezon grzewczy zaraz skończy się (my dziś od rana mamy wyłączone CO, wieczorem napalę w kominku-kozie, pójdą 2-3 szczapki drewna)

      w waszej sytuacji, zwłaszcza, że banki nie stoją nad wami, nie pozbywałabym się tak od razu nowego domu. wykończycie, a on nadal będzie nowy.

      w dom do remontu nie pchałabym się na pewno.
      chyba, ze miałabym kaprys i BARDZO dużo pieniędzy, to kupiłabym jakiś zabytek, jakiś młyn, albo Willę, czy dworek z sienią, z oknami drewnianymi, skrzynkowymi, wielką klatką schodową, cudownym strychem etc.....ale tu naprawdę musiałabym mieć kaprys, i dużo pieniedzy, by chcieć odrestaurować coś takiego...
    • nandadevir Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 14:13
      Rozumiem, że w tej sytuacji nie chcesz mieszkac w bloku. Nigdy nie pakowałabym się w jakieś stare gospodarstwo. nie sprzedawaj domu, tylko weżcie kredyt na jego wykończenie z małą ratą i kupiłabym jakieś 6 letnie auto. Pwoinnaś też się zastanowić jak dziewczyny ci już zresztą pisały i zadbać o zdrowie męża.
    • yoko0202 wymyślcie inną opcję 11.03.12, 14:49
      morwanna napisał:

      > e. Mimo to wystarcza zaledwie na skromne życie (pomimo,że nie mamy żadnych dług
      > ów) mnóstwo pieniędzy pochłania wiecznie psujący się samochód.

      to kupcie inny samochód, ja mam auto rocznik 96, i nie psuje się w ogóle, od 3 lat zmieniam tylko olej filtry itp. Dla porównania - poprzednie auto 8-letnie psuło się notorycznie

      > Perspektywy na wykończenie choćby dołu nie ma żadnej, fakt, nawet jak ja wrócę za dwa miesiące do pracy nie odłożymy potrzebnej sumy, tzn. może i by się odłożyło, ale jakim
      > kosztem??

      musicie od razu całość odłożyć? przecież można wykańczać po kawałku, zaczynając od rzeczy najpotrzebniejszych.
      znajomi moich rodziców, emeryci, ze swoich emerytur + niewielkiej kasy za wynajem kawalerki w mieście w ciągu 3 lat kompletnie wykończyli piękny domek na wsi

      > . W związku z tym wymyślilśmy dwie opcje - zamieszkać na kilka lat u teściowej
      jakby mi nawet ktoś zapłacić kupę kasy, to nie zamieszkałabym z teściową, u której są takie warunki i stosunki jak piszesz

      > Opcja druga- sprzedajemy dom i kupujemy gospodarstwo do remontu,
      byłabym ostrożna, możecie wpaść z deszczu pod rynnę.
      mój brat kupił coś takiego, wiele lat temu, wpakował w to ponad 50 tysięcy a i tak ciągle coś się sypie i jest mnóstwo do zrobienia.

      w takiej sytuacji ja bym się wzięła albo za wykańczanie na bieżąco, skoro idziesz do pracy więc pieniędzy będzie trochę więcej, albo rozejrzałabym się w okolicy za jakimś fajnym małym używanym domkiem, bez żadnego gospodarstwa, po prostu domek i niewielkie podwórko.
    • starobrno Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 15:40
      Tak sie zastanawiam, bo jesli przez 3 lata nie zdolali odkladac chocby po 100zl i zrobic tej lazienki, a wg. slow autorki watku nawet z druga pensja nie beda w stanie wykonczyc domu, to nasuwa mi sie pytanie, czy beda go w stanie utrzymac. Teraz tak, ale za 10 lat jak trzeba bedzie zaczac jakies remont robic lub troche pozniej, jak maz przejdzie na emeryture?

      Dom to fajna sprawa, ale samo ogrzewanie kosztuje majatek. W bloku jest cieplo, nawet przy zakreconych kaloryferach. Nie wyobrazam sobie takiego zycia z olowkiem w rece przez kolejne 10-15 lat. Mozna sie sprezyc i zyc tak 2-3 lata, majac przed soba upragniony cel, ale tyle czasu? Nie widujac sie razem, nie majac czasu (nawetnie pieniedzy) na pojscie chocby na lody?
    • ala_bama1 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 15:48
      Mieszkanie w bloku było by prawdziwym dobrodziejstwem w obecnej sytuacji, wiem bo przerobiłam : mieszkanie w domu na obrzeżach miasta, z wiecznie kopcącym piecem węglowym wszędzie daleko itd. U Ciebie jeszcze gorzej, praktycznie samotne rodzicielstwo...( swoją drogą dziwię że mąż godzi się na te etaty w TYM wieku) ale Twój wybór...a opcja z teściową w ogóle odpada. Teściowej pewnie żal synka - niech zgadnę? Tak na marginesie mnie tez byłoby żal chociaż mój ma dopiero 4 lata
    • beverly1985 Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 16:20
      Na pewno sprzedałabym ten niewykończony dom, a za uzyskane pieniądze albo a) kupila mały domek, ale wykończony!! b)kupila mieszkanie c) wynajęła dom (koszt wynajmu spłacając z odsetek od kwoty na koncie).
    • barbaraonly Re: Spójrzcie "świeżym" okiem i doradźcie - prosz 11.03.12, 16:40
      morwanna napisał:
      > teściowa i
      > mieszkająca "po sąsiedzku" siostra męża zajęłyby się odprowadzaniem i odbieran
      > ie dziecka,

      Skoro maz ma 56 lat, to ile ma tesciowa? Pewnie co najmniej z 76. Skonczy sie tak, ze wy bedziecie sie zajmowac tesciowa, a nie tesciowa wnukiem.
    • 18_lipcowa1 hehe następni ''budowniczowie'' domów 11.03.12, 16:58
      gó,,,no jedzą, nie dogrzeją, myją się w misce, na nic nie starcza, za chwilę wasze dziecko bedzie rzygało tą ''budową'' pożal sie boże
      ale jest dom z ogródkiem w którym piją poranną kawę


      Na dom to dzieci moje trzeba miec kase. Duzą kase. Na budowe, wykonczenie, utrzymanie anie sie pospólstwo porywa na dom a potem 20 lat chodzi w szmatach.
      • kali_pso Re: hehe następni ''budowniczowie'' domów 11.03.12, 18:08

        Jak zwykle Lipcowa w słowach nie przebierawink niemniej- zgadzam się co do istoty sprawy- aby budowac dom trzeba mieć pieniądze inaczej swoje najlepsze lata mozna spędzić w czarnej dooopie a nie we własnym domu...ja się nawet obawiam zmienić mieszkanie na wieksze o jeden pokój a niby oboje pracujemy i nie zarabiamy najgorzej...
        • czarnaalineczka Re: hehe następni ''budowniczowie'' domów 11.03.12, 18:39
          >aby budowac dom trzeba mieć pieniądze
          no ale przeciez pieniadze mieli
          tylko rozp**yli
Inne wątki na temat:
Pełna wersja