Wojna religijna w rodzinie

12.03.12, 10:28
Witam wszystkie emamy.
Od wielu lat mam problem moją mamą. Nasze relacje układają się super, dopóki nie pojawi się temat mojej religijności. Od zawsze w domu był przymus chodzenia do kościoła. Wychowaniem religijnym tego nie można nazwać, to był po prostu fanatyzm. Pamiętam z dzieciństwa sytuacje, które by mogły każdemu obrzydzić kościół na całe życie.

Dziś mamy z siostrą ponad 30 lat, swoje rodziny i niezbyt żarliwy stosunek do wiary, ale mama nadal nie potrafi odpuścić. Ostatnio siostra powiedziała mi, że nie chce jej się jeździć do rodziców, bo każda niedziela czy święto kręci się tylko wokół tego kto kiedy pójdzie do kościoła, co kończy się awanturą.

Próbowałam porozmawiać z mamą i wytłumaczyć jej, że na wychowywanie nas jest już za późno i żeby zaakceptowała nasze wybory życiowe. Skończyło się tym, że się popłakała, jakie to ona ma niedobre dzieci, że nie warto było nam tyle w życiu pomagać i że wcale nie musi się z nami widywać w święta.
Oczywiście czuję się po tej rozmowie okropnie winna, bo prawdą jest, że wszystko jej zawdzięczam.

Boli mnie natomiast bardzo kiedy mówi, że inni mają lepsze dzieci, którym się tak w głowach nie poprzewracało jak nam. Nic nie jest ważne, ani że mamy szczęśliwe rodziny, ani że właśnie urodziłam dziecko po latach leczenia niepłodności. Za niechodzenie do kościoła skreśla nas całkowicie.
Ręce opadają.
Doradźcie proszę, jak z nią rozmawiać. Może powinnam schować zasady do kieszeni i chodzić do kościoła żeby nie wywoływać konfliktów?
Może ktoś miał podobną sytuację w domu?
    • triss_merigold6 Naprawdę wszystko jej zawdzięczasz? 12.03.12, 10:35
      Naprawdę wszystko jej zawdzięczasz? Nic nie dostałaś (emocjonalnie, czasowo) od ojca, dziadków, innych krewnych, sensownych ludzi, ktorych spotkałaś w życiu? Nic nie dostałaś od partnera/męża? Niczego nie zawdzięczasz własnej pracy, wysiłkowi, cierpliwości, staraniom?
      Pomyśl.
      Fanatyczkę z buta. Skup się na dziecku i swoim odpoczynku psychicznym i fizycznym.
    • edelstein Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 10:43
      Trzymam sie z daleka lub wymiguje umiejetnie.Ja sie w kosciele zwyczajnie nudze.
    • antyideal Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 10:47
      Zaproś ją na emame, niech zobaczy, ze są jeszcze gorsze dzieci niż Ty wink
      Trudna sytuacja, bo z fanatykami trudno dyskutowac. Ja bym nie ulegala.
      • morgen_stern Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 11:53
        Cytat> Zaproś ją na emame, niech zobaczy, ze są jeszcze gorsze dzieci niż Ty wink

        Dobry pomysł, coś jak w tym kawale, jak to nieszczęśliwemu kmiotkowi kazano wziąć do domu kozę.
        Powiedz matce, że wpadnę do niej na tydzień, po dwóch dniach już będzie wiedziała, jaką jesteś wspaniałą córką tongue_out
    • zdesperowanamama Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 10:50
      hej!
      Ja mam podobna sytuacje w domu. Jestem mamą 2 córeczek jednej 8 letniej a drugiej 10mcy. Mam z mężem ślub cywilny, bo jakoś się nie złożyło, żeby w Kościele ślub brać... Moja mama jak i teściowa cały czas nas moralizują, upominają. Nie jestem jakaś "poganinka" nie określam sie jako ateistka, po prostu mam dystans. Moje dzieci oczywiście wychowuje w tradycji chrześcijańskiej, głównie katolickiej chociaż pewne sprawy mnie w Kościele denerwują. Moja Teściowa ostatnio naopowiadala w swojej rodzinie, że pewnie nasza druga coreczka jest "bękartem" dlatego jeszcze jej nie ochrzciliśmy!! Dosłownie - ręce opadają.... Przykre to jest bo nie uważam, żeby chodzenie do kościola i leżenie krzyżem co niedziela stanowiło o naszej wierze i przekonaniach.
      Polecam kontakt do dominikanie.pl mozna napisac - pomogąsmile
      Ja byłam z Mamą na terapii u psychologa, niestety ona zrezygnowała po jednej wizycie..sad szkoda, bo nasze relacje na 100% by sie poprawiły. ja chodze dalej, w sumie nie dlatego że jestem jakas "psychiczna" ale wiem, że mama i ja mamy zaburzona komunikację. I jakiekolwiek rozmowy zawsze kończą sie kłótnią..
      Nie wiem gdzie mieszkasz,, ale w Krakowie jest fundacja pro Bono i tam można bezplatnie skorzystać z poradysmile
      Polecam książkę wydawnictwa Media Rodzina pt. jak mówić żeby dzieci nas sluchały (jakis tak byl tytuł). co prawda to komunikacja z dziećmi ale mnie naprawde pomogła w rozmowach z Mamą.
      Pozdrawiam!
    • feniks_z_popiolu Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 10:50
      Moja mama tez próbowała mnie "nawracać". Najpierw protestowałam, wyrażałam swoje zdanie. Teraz mama gada, gada, gada. A ja wtrącam od czasu do czasu słówko: Aha. Tak? Doprawdy? itp. itd. Jak pyta mnie czemu tak zdawkowo, to mówię, że moje zdanie zna i ono jak na razie się nie zmieniło. Wychodzę z założenia, że jej przecież nie zmienię. Jest jaka jest, trudno.
      Gorzej, że matka próbuje indoktrynować moje dzieci. Już nastoletnie, więc samodzielnie myślące ale łatwo nie mają: babcia gorliwa katoliczka, ojciec wojujący z KK, matka pośrodku.
      Mają intelektualną zagwozdkęsmile
      • miniofilka Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 11:01
        Ja mam teraz coś takiego w rodzinie, więc Ciebie rozumiem.
        Mąz ateista i do tego antyklerykalny, ja "świeża" ewangeliczka augsburska, moje dziecko katolik (jeszcze), moi rodzice bardzo praktykujący i fanatyczni katolicy.
        Asia ma osiem lat i programowo ma iść za rok do I Komunii Ś, ale czy pójdzie to czas pokaże.
        Od jakiegoś czasu prowadzam małą do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, dziecko uwielbia zajęcia w szkółce niedzielnej,marzę o tym, by porzuciła wyznanie katolickie, bo mi z nim całkiem nie po drodze.
        Staram się małej w przystępny sposób opowiadać o luteraniźmie i zwracać uwagę na różnice między oba wyznaniami.
        Co będzie czas pokaże.
        Moja mama ciągle do mnie wydzwania z pretensjami, że chcę małej pomieszać w głowie i że chce ją do sekty wprowadzić - jak zaczyna swoją gadkę, ucinam słowami, że wychowanie dziecka to nie jej sprawa i wyłączam komórkę.
        Nie daj się autorko wątku mamie, bądź stanowcza - wiara to twoja indywidualna sprawa i zapytaj mamy, czy czyta Pismo Św, czy tylko bazuje na czytaniach w kościele..
        • broceliande Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 11:11
          smile
          Ale z męzem ateistą nie ma konfliktów?
          • miniofilka Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 11:37
            Niesmile
            bo on jest tolerancyjny
            • mea.may Re: Wojna religijna w rodzinie 13.03.12, 06:29
              Mam to samo z teściówką - prawdziwy moher pałający uwielbieniem do Rydzyka i wszelakich kościelnych obrzędów, w kościele średnio dwa razy dziennie. Ja jestem wyklęta, bo nie dość, że nie mamy z małżonkiem ślubu kościelnego, nie chodzę do kościoła, nie ochrzciłam dziecka to jeszcze spotykam się ze Świadkami Jehowy.
    • tititu Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 10:58
      wcale nie musi się z nami widywać w święta.

      Zua Matka wystąpiła z konkretną propozycją i myślę, że to jest rozsądne.
      Możecie się spotykać w soboty, w weekendy, w długie weekendy, w wakacje, w ferie.
      Po co się spierać na tematy religijne.
      I przestań się zachowywać jak dziecko - jesteście z siostrą dorosłe i swoje poglądy powinnyście mieć.
      W ogóle nie rozumiem po co takie płacze.

      > Oczywiście czuję się po tej rozmowie okropnie winna, bo prawdą jest, że wszystk
      > o jej zawdzięczam.
      To może porozmawiaj o tym z jakąś fachową pomocą psy albo po prostu złap za kartę kredytową zrób się na bóstwo, kup sobie coś ekstra i zmień sposób podejścia do wspólnego spędzania czasu.
    • solaris31 Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 11:07
      współczuję Ci sad

      no cóż, mama ma prawo do boleści nad tym, że się w jej mniemaniu nie spisała jak trzeba, Ty masz prawo do własnych decyzji i własnego życia.

      pogodzić to będzie ciężko, pozostaje Ci tłumaczenie, że nie jesteś gorsza, że boli, jak matka tak mówi o Tobie.

      jeśli mama się z tym nie pogodzi, albo narazisz się na kolejne słuchanie / na co będziesz musiała się uodpornić/, albo niestety będziesz zmuszona do rozluźnienia kontaktów.

      gratuluję też wszystkim , którzy uważają, że problem jest błahy i najprościej się z matką nie widywać wcale. ech, gdyby zycie było takie proste... uncertain

      ktoś tu polecał stronkę Dominikanów - dobry pomysł wink też polecam.

      a szopki z chodzeniem do kościoła wbrew sobie nie rób, nic to nie da.
    • nabakier Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 11:12
      Współczuję. Ja miałam takich teściów, którzy nam wszystkim truli religijnie, że ojej. Ciągle wojna. Mieli ze mną o tyle ciężko, że niestety, oni wiedzą w tym zakresie nie grzeszą, a ja...cóż...grzeszę wink, a co więcej, poprowokować, jak ktoś się naprasza, też lubię. No i przegrywali sromotnie. Aż mi się znudziło nimi gadać i zaczęłam ich unikać. Mąż jeździł do nich, ja nie, dzieci też jakby mniej. Spasowali, jak mąż i ja zostaliśmy formalnymi apostatami smile Obecnie, już po rozwodzie, mój eks utrzymuje ściślejsze relacje z moja mamą, niż z własną. Bo moja mama acz wierząca, nie jest fanatyczką.

      Obecni teściowie są jeszcze lepsi, bo odmówili znajomości z synową rozwódką i ateistką, w dodatku również ich syn został apostatą, więc... big_grin

      Moja mama patrzy na obie pary moich teściów jak na kurioza, bo to SĄ kurioza. Ojciec, póki żył, też nie mógł się nadziwić, jak funkcjonuje fanatyzm religijny.
      Pewnie cie nie pocieszyłam moja historią, ale- nie jesteś jedyna. Tobie jest o tyle trudniej,ze to chodzi jednak o własną mamę, u mnie chodziło jednak TYLKO o teściów.
      • klawiatura_zablokowana Re: Wojna religijna w rodzinie 13.03.12, 00:10
        To ty niezła krzewicielka apostazji jesteś smile

        U mnie w domu tylko ja apostatka, ale za to im dłuższy kontakt z religijną rodziną męża (babcia+teściowa), tym bardziej umacniam się w swoim poglądzie. Wszystko już było: modlitwy za moją duszę, wciskanie medalików i świętych obrazków, ostatnio teściowa postawiła na książki edukacyjne. Jakie tam wspaniałe treści można znaleźć, odsyłam do bloga w linku. Mój mąż sprawę zlewa, ja zresztą też (mieszkamy oddzielnie) i to jest najlepsza strategia - rozbijają się o bierny opór naszego ignora i ani nie mogą się skonfrontować (czytaj: obrazić) ani niczego tym nie osiągają.

        Jednak z własną mamą jest ciężej i ja to rozumiem, moja mama jest raczej bogobojna niż wierząca, wierzy w chrzty, śluby kościelne i pogrzeby z księdzem, jeszcze w opłatek na Wigilię i to by było na tyle. Ale w sumie to ona mi najwięcej truła o tym, żeby się nagiąć, podporządkować i udawać dobrą katoliczkę dla świętego spokoju. Parę razy musiałam ją storpedować, ale też - własnej matce mogę więcej powiedzieć wprost niż teściowej. Tak więc i trudniej, i łatwiej.
    • broceliande Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 11:13
      Współczuję konfliktów.
      Też tak miałam z mamą, ale nie na religijnym tle. Tak samo jednak negowała mnie jako dobrą córkę. Moja się nie zmieniła, po prostu omijałam drażliwe tematy i czasem wyjeżdżałam wcześniej niż było umówone.
    • morgen_stern Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 11:13
      Nie wiem dlaczego, ale od razu pomyślałam o teściowej sadosi wink może coś doradzi smile
      • sadosia75 Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 14:49
        Ja też nie wiem dlaczego smile
        Sadosia doradzi : ignoruj temat.
        Naprawdę nie ma lepszego wyjścia. Możesz się ugiąć pod matkę i robić to czego ona oczekuje. Ale jak później dzieciom wyjaśnisz dlaczego chodziłaś do kościoła chociaż nie chciałaś? No i dzieci jednak też z tobą tam będą chodziły czyli co? powtórka z rozrywki?
        Możesz też próbować tłumaczyć ale skoro nie przyniosło to żadnego rezultatu przez tyle lat to myślisz, że kolejne dekady coś zmienią?
        Twoja Mama uważa, że jesteś złym dzieckiem bo nie chodzisz do kościoła. Może pora Mamie uświadomić, że to nie kościół i obecność w nim sprawia, że człowiek jest lepszy. Bo przecież wielu jest takich co to co niedziela jest w kościele w pierwszym rzędzie a trudno nazwać takiego przykładnym chrześcijaninem i dobrym człowiekiem.
        Możesz powiedzieć Mamie, że nie chcesz udawać katoliczki chodzącej do kościoła albo możesz po prostu przestać reagować na jej zaczepki i olewać temat.
        Świąt też bym nie spędzała z Mamą jeśli w trakcie świąt zaczyna swoje umoralnianie. Jest tyle okazji w roku żeby je spędzać razem z Mamą. Nie muszą to być koniecznie święta.
        Jednak spokój Twojej rodziny i Twój powinien być ważniejszy niż fałszywa wg. mnie otoczka chrześcijańska Twojej Mamy.
    • azile.oli Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 12:11
      No, to ja mam podobną matkę. Ja co prawda jestem wierząca, ale nikomu nic nie narzucam i zdarza się, że do kościoła nie pójdę. Zdaniem mojej matki nie tak mnie wychowała. A wychowywała mnie tak : do kościoła zawsze na określoną godzinę, która to godzina kolidowała jej z przygotowaniem obiadu , więc zdążyła się zawsze wydrzeć na mnie i na ojca , o byle co. Na ojca głównie o to, że nie chciał jej towarzyszyć, a na mnie o to, że jestem już gotowa. Zresztą zawsze się do tego kościoła spóźniałyśmy, a ona stukała obcasami przez sam środek, żeby usiąść w pierwszej ławce. A ja za nią, bo jakbym siadła z tyłu, to kolejna awantura - tym razem w drodze powrotnej.
      Pytałam kiedyś, czemu nie pójdziemy na wieczorną mszę, rano się wyśpimy, pomogę jej przy obiedzie. Nie. Bo nie i już (bo by się jej obecność tak w oczy nie rzucała).
      No i kiedyś ją zapytałam, w czym się czuje lepsza od matki, która w kościele nie była, ale w domu panowała miła atmosfera, nikt na nikogo nie krzyczał. Nie zrozumiała.
      Do dziś daje mi przykłady, że kuzyn z żoną i synem co niedziela są w kościele, a młody jest ministrantem. No , teraz już nie są, bo kuzyn siedzi, żona się wyprowadziła, a przykładny ministrant przy okazji wizyty u babci gwizdnął jej pudełko z biżuterią.

      • pade Azali 13.03.12, 00:34
        Czyli te lęki to jednak przez matkę...Z tego co wcześniej czytałam i tego, co teraz napisałaś widać, że to toksyczna osoba. Może podświadomie chcesz być lepszą matką niż ona i dlatego tak bardzo przejmujesz się dziećmi? Dodatkowo jesteś nadwrazliwa i nerwica gotowa?
        Ja mam wrażenie, czytając Ciebie, że za mało w Tobie JA, a za duzo matki, żony, córki, wnuczki itd. Terapeuta, leki, ok, ale chyba nie znalazłas jeszcze przyczyny tego stanu, a bez znalezienia przyczyny leczenie chyba nie da rezultatów...Czy ta przyczyną nie jest czasami Twoja mama?
        sorry za off top
        • azile.oli Re: Azali 13.03.12, 08:04
          Moja matka była toksyczna, teraz się trochę zmieniła i widać, że chce dobrze, ale i tak jest denerwująca. Wiem, że jej przykro, że się jej nie zwierzam, że rzadko się widujemy, że nie odbieram jej telefonów. Trudno, nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia i się zdystansowałam.
          A moja matka zmieniła swoje zachowanie pod wpływem mojego męża, który wyraźnie wytyczył jej granice. On ma z nią dużo lepsze układy, niż ja- jemu nie zrzędzi. Mąż wie, że matka nieźle mi dopiekła, ale niuansów nie zna.
          On ma zupełnie inną matkę - dzieci wytresowała, żeby jej było wygodnie, specjalnie się nimi nie przejmując. Nawet, jak się teściowa wrednie zachowa, to mąż przymknie oko, bo to matka, jej wolno. Jednocześnie wcale się jej zachowaniem nie przejmuje - ma inny charakter.
    • kamelia04.08.2007 Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 14:34
      skąd ja to znam - tak miałam dokłAdnie tak.
      Jest to jeden z wielu pól, na którym moi poniesli sromotna kleske, jako ludzie i jako rodzice. Zawiedli na całej linii.

      Było tak samo: spieprzone niedziele, bo trzeba było do koscioła isc(temat na niedziele, to było na która do koscioła i nie było wyjatku), nienawidziłam swiat, bo przed swietami awantury, a w swieta paciorek i jeszcze do koscioła. Oni (mój brat również) nie chcieli przyjac do wiadomosci, że jestem ateistka.
      To tak jak córka mówi matce, że jest lesbijka, a matka od tego momentu umawia córke na randki z chłopakami i zmusza do "zaciesniania" relacji z chłopakami (tak też jej kiedys powiedziałam, to mi odpowiedziała, że kazałby mi sie wyprowadzić).

      Byłam wiec żmiją wychowana na własnej piersi (raczej butelka z humana, bo przeciez pokarm "straciła"), albo z pogarda mówiono o mnie, że jestem zbuntowana, idź do spowiedzi, zrób rachunek sumienia, ewentualnie "nie odzwywaj sie na te tematy". Cała rodzina uznawała, że miała prawo sie do mnie odzwywac.
      Potem było wstydliwe ukrywanie przed reszta rodziny, bo przecież taki porzadny i spokojny (koń by sie usmiał) dom, a tu taka wyrodna córka. Jescze potem ojciec chodził płakac do ksiedza i przepraszac, że córka slubu koscielnego nie bierze. Matka zasugerowała, że może do slubu (cywilnego), to powinnam miec sukienke kolorowa.
      Babcia kiedys zapytała, czy może bym ochrzciła starsza córke (młodszej nie było wtedy jeszcze).

      Mówie tu o sytuacji, miedzy 15 lat (tyle miałam w momencie coming out'u) a 24 lata (gdy myslałam, że mnie zabija i wystawia walizki za drzwi, gdy powiedziałam, że nie pojde do koscioła w Wielkanoc). Potem było traktowanie tematu, jako tabu, albo jak zgniłego jajka.

      Na pierwsze swieta po slubie pojechałam do meza, potem sie w ogóle wyprowadziłam do meza- do innego kraju i od tego czasu już ani jednych swiat razem nie spedzilismy (ani bozego narodzenia, ani wielkanocy). W miedzyczasi tylko miedzy slubem a wyprowadzka musiałam sie znowu nawysłuchiwac na wszystkich swietach.

      To jeden z wielu tematów dlaczego nie tesknie za rodzicami.
      • bi_scotti Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 14:42
        A nie mozesz mamy poprosic zeby sie NARAZIE wiecej za Ciebie modlila i moze KIEDYS to cos pomoze? Niech sie modli, niech da na msze czy inne roraty. To jej pomoze sie wyzyc religijnie i dewocyjnie tylko postaw sprawe jasno: mamusiu, rozmawiaj o mojej wierze z Panem Bogiem ale nie ze mna! Jesli/gdy Pan Bog Cie wyslucha, to dam Ci znac smile
        • kamelia04.08.2007 Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 14:50
          jesli to do mnie, to chyba już dali spokój zrezygnowani, bo nawracanie ogniem i mieczem nie przyniosło sukcesu.
          Jest mi dobrze w mojej niewierze. Nie chce, żeby mi ktos mieszał i nawracał.

          Dla nich jednak moge byc sueperprezydenktą, czy odniesc nie wiadomo jaki sukces, czy byc nie wiem jak wykształcona, obyta i mówiaca jezykami multiobcymi - ale bedzie zawsze TO, co przekresli mnie i moje dokonania czy udane życie rodzinne (piekne dzieci plus kochajacy mąż, duży dom, elegancki samochód itd, itp). Jestem po prostu nieporzadna. Nie wiem jak to okreslić, ale chodzi o to, że kreche mam jako człowiek.
          • broceliande Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 15:06
            Mieszkasz za granicą, tak?
            Ponoć nawet katolicy emigranci olewają kościół, to tylko w Polsce takie podejście.
            Moi teściowie do kościoła nie chodzą, ale i tak mają za złe ślub cywilny i nieochrzczenie dziecka - wbrew oczywistym argumentom, że ja też chrztu nie mam.
            • kamelia04.08.2007 Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 15:26
              tyle, ze ja sie za katoliczke nie uważam (ale nia jestem formalnie, bo przeciez i ochrzczona, i komunia, i bierzmowanie w liceum, i religia, ale nie ma apostazji).
              Mój mąż jest "tylko" ochrzczony.

              Moi powinowaci tez mysleli, ze bedzie slub koscielny (teściowa, która sie moim meżem nigdy nie zajmowała, chciała, żeby zrobić ten slub koscileny cyt. jej dla przyjemności), a jak i tego slubu nie było, to mysleli, ze beda chrzciny na miejscu, bo przeciez slub byl w PL. Tego też sie nie doczekali i dali w końcu spokój.
              Oni są z tych, co slub, chrzest i pogrzeb w kosciele, i tyle zwiazków z kk.

              Nie wiem ze szczególami jak robia polscy katolicy za granicą. Ci Polacy, których spotkałam, to slub o ile mogą (czyli nie po rozwodzie) to maja w kosciele (w 90% w PL, jesli to nowa emigracja w 1. pokoleniu), dzieci maja ochrzczone, niektórzy posyłaja do prywatnych, najczesciej szkól katolickich. Do kosciola też chodza, ale nie co niedzielę.
              • broceliande Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 15:33
                Gratulacje tak w ogóle odwagi i uporu w kwestii odstąpienia od zasad, które jednak w domu obowiązywały - no i w naszym społeczeństwie.

                Wielu ludzi w okolicach bierzmowania stwierdza, że ich wiara to po prostu pomyłka, wręcz nie istnieje (mój mąż na przykład), ale nie każdy ma odwagę nie ulec ogólnej hipokryzji i wyłamać się ze ślubem czy chrzcinami.

                Bo do kościoła można nie chodzić, ale ten ślub i chrzest i pogrzeb ma być, bo co to szkodzi.
                Nawet ja byłam nagabywana, co mi szkodzi ochrzcić dziecko, a co dopiero ktoś, kto jednak ma potrzebne sakramenty.
                • kamelia04.08.2007 Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 16:11
                  tak własnie jest. Co ci szkodzi? zatkasz uszy, 40 minut i po wszystkim. Tak mówili, w tym i mój były. Dlatego tez miedzy innymi został byłym - w sprawach religii niestety nie ma kompromisu, albo ustepuje jedno, albo drugie.
                  Były to jeszcze był taki, że z ksieży niby sie smiał, z zakonnic chichotal, rAdio maryja przedrzeźniał, do koscioła na swieta zaledwie chodził, ale w temacie slubu, chrztu, chodzenia na religie i komunii, by nie popuscił.

                  W tym dniu, kiedy sie postawiłam, ze nie pojde na wielkanoc na te rezurekcje, to myslałam, że mnie zabija. Już sie zastanawiałam pod którym mostem bede spac. Awantura była, az sie dom tzrąsł.
                  Jak bedziesz mieszkać u siebie, to sobie bedziesz robic co chcesz, nie podoba sie, to sie wyprowadz, wymeldujemy cie. Gdybym była lesbijka, to by mi sie kazala wyprowadzic, itd, itp. Zatrzymali sie w drodze powrotnej od rodziny, zeby pójśc na trasie do kościoła, mysleli, ze z nimi pojde, powiedziałam, ze nie idę i zostaje w samochodzie. Gorszące historie.
                  Bo nie tak mnie wychowali, "wychowałam zmije na swojej piersi". Ateista w takim porzadnym katolickim domu, tu wszyscy byli katolikami (akutrat jedna prababcia była prawoslawna, ale sie przechrzciła i byla to wstydliwa tajemnica, bo przeciez w takiej porzadnej rodzinie ruskich i żydów nigdy nie było), nikt sie nie wyrodził. Moja niewiara jest obelga, hańbą, wstydem.
                  Nigdy sie z tym nie pogodzili i nie pogodzą. Mam wrażenie, że by woleli, bym sie rozwiodła i byla z dziecmi na ich utrzymaniu (dopiero by mnie zgnoili, gdybym była zależna od nich), ale chodzaca do koscioła, jak to oni sobie wyobrażaja

                  Mi moi starzy (jedna z forumowiczek pisze o matce swego męża tfuteściowa, ja o moich pisze starzy) obrzydzili dokumentnie i totalnie wiare. Moze i bym nie miała takiej awersji do koscioła, ale "dzieki" nim mam.
                  • broceliande Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 16:28
                    A posłuchaj takiej odwrotnej szopki:

                    Mój brat również jest nieochrzczony i ma ślub cywilny.
                    Ale jak mu się urodziło dziecko niepełnosprawne (bez dłoni), to się zdecydował ochrzcić, aby nic dziecka nie różniło od rówieśników, no bo przecież zjedzą w tym kraju.
                    I dalej jest ateistą, tylko dziecku stara się w głowie nie namieszać.
                    Powiedziałam, że rozumiem i w ogóle... ale kurczę, taki konformizm, nawet jak od niego nikt nie wymaga to sie sam w to wtłoczy.
                    Mój syn na religię nie chodzi. Teraz trzy dni wolnego - inni mają rekolekcjesmile
    • sonia-3 Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 14:54
      Oj miałam podobnie. Mama i Babcia, to gorliwe katoliczki, Babcia to już nawet dewotka. Jako dziecko miałam przechlapane. Na siłę musiałam chodzić do kościoła, czego nie lubiłam. Kropką nad i, była kara jaką dostałam od Mamy za coś tam. Mianowicie cały maj musiałam chodzić na majowe nabożeństwo, podczas gdy koleżanki biegały na podwórku. To bardzo skutecznie zniechęciło mnie do kościoła. Jak byłam już dorosła, i mieszkałam już na swoim, to i tak często gęsto słyszałam, że mam chodzić do kościoła, przynajmniej w niedzielę. I dla świętego spokoju, mówiłam, że byłam. Wiem, że to podłe tak kłamać, ale chciałam mieć święty spokój. I miałam.
    • aquuaa kosciol czy wiara 12.03.12, 15:01
      Pytanie: jestes wierzaca i niepraktykujaca czy tez niewierzaca?

      Jesli to pierwsze - mamie powinno wystraczyc, ze modlisz sie i 'rozmawiasz z Bogiem' bez udzialu Kosciola. Uswiadom ja i na tym zakoncz wszelkie dalsze dyskusje.
      Jesli to drugie - no coz - nie ma o czym rozmawiac z mama. Jak widzisz lata dyskusji nic nie daly, trzeba wiec otwarcie postawic granice: mamo - nie bede z Toba poruszac tego tematu koniec kropka (i na kazda probe podjecia tematu powtarzalabym dokladnie to samo slowo w slowo jak katarynka, zmieniajac temat na kazdy inny: o widze kupilas nowy obrus, wiesz ja tez szukam czegos ciekawego na stol).
      Jesli mama napotka tak mocny i konsekwentny opor - za entym razem odpusci gadanie. Oczywiscie sama bedzie sie z tym meczyc ale moze kiedys przyjdzie czas aby ona zrozumiala i uszanowala Wasz wybor a moze i nie.
      • rozowy_krolik Re: kosciol czy wiara 12.03.12, 16:42
        Jestem wierząca i jeszcze do niedawna praktykująca, ostatnio coraz mniej.
        Sama się dziwię, że rodzice całkowicie nie zniechęcili mnie do kościoła ich metodami wychowania w wierze. Pamiętam na przykład jak byłam liceum i siostra przyjechała na Wielkanoc do domu ze studiów, po długiej nieobecności. Przegadałyśmy pół nocy w sobotę, a rano rodzice urządzili nam straszną awanturę, że nie wstałyśmy i nie poszłyśmy z nimi na mszę o 6 rano. Pamiętam jak siedziałam przy śniadaniu wielkanocnym i łzy kapały mi do barszczu. Porażka!
        Ale widzę, że nie tylko ja tak miałam.
        Macie rację, czas się do tego zdystansować, chociaż to nie będzie łatwe. Czasami zachowuję się jakbym miała 10 lat.
        • kamelia04.08.2007 Re: kosciol czy wiara 12.03.12, 17:38
          rozowy_krolik napisała:

          > rano rodzice urządzili nam straszną awanturę, że nie wsta
          > łyśmy i nie poszłyśmy z nimi na mszę o 6 rano. Pamiętam jak siedziałam przy śni
          > adaniu wielkanocnym i łzy kapały mi do barszczu. Porażka!


          poznaje te "rodzinne" klimaty. Awantura przed swiatecznym paciorkiem, wyzwiska a wieczorem łamanie sie opłatkiem (oczywiście gnoi-dzieci sie nie przeprasza - nigdy mnie nie przeprosili, maja do mnie pretensje, że mam jakies zastrzeżenia).



          > Macie rację, czas się do tego zdystansować, chociaż to nie będzie łatwe.


          przestajesz spedzac swieta z rodzicami.
          Najgorszy jest pierwszy raz, bo sa przyzwczajeni, że zawsze i wszedzie, i to twój psi obowiązek przyjechac do domu (czyt. do domu rodziców, bo przeciez twój dom, gdzie mieszkasz z mężem i dziećmi, to nie dom, ty tylko wyjechałas), inaczej jestes wyrodna córka, bo starych rodziców zostawic, bo przeciez moze nastepnych świat nie doczekają i do rodziców jeździ sie tak długo, dopóki zyją, itp, itd w ten deseń.

          Jak juz oni ochłoną, obraża sie zupełenie, ty przestaniesz dzwonic, i okaze się, że jest ci dobrze bez tego wspolnego zurku z jajkiem, i bez tego karpia, i bez tego "na ktora idziecie do kościoła i dlaczego nie na sume/rezurekcję?"
          • pitahaya1 Re: kosciol czy wiara 12.03.12, 18:11
            kamelia04.08.2007 napisała:



            > Najgorszy jest pierwszy raz, bo sa przyzwczajeni, że zawsze i wszedzie, i to tw
            > ój psi obowiązek przyjechac do domu (czyt. do domu rodziców, bo przeciez twój d
            > om, gdzie mieszkasz z mężem i dziećmi, to nie dom, ty tylko wyjechałas), inacze
            > j jestes wyrodna córka, bo starych rodziców zostawic, bo przeciez moze nastepny
            > ch świat nie doczekają i do rodziców jeździ sie tak długo, dopóki zyją, itp, it
            > d w ten deseń.


            Normalnie jakbym e-matkę czytała.
            I wcale nie jest najgorszy pierwszy raz. Za pierwszym razem rodzice tłumacza sobie tym, że może praca, może zmęczenie, z pewnością choroba. Wszak ukochana córka tak bez powodu takiego afrontu by nie zrobiła.
            Przerabiam to po raz kolejny i jest coraz gorzej. Inaczej, trudniej o coraz gorzej.
    • klubgogo Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 18:09
      >Może powinnam schować zasady do kieszeni i chodzić do kościoła żeby nie wywoływać konfliktów?

      Na pewno nie to. Miałam troszkę podobną sytuację, bo mama, wierząca i praktykująca najpierw była świadkiem moich wybryków w obecności księdza, z trudem przyjęła jednak, że do kościoła nie chodzę. 2 razy w roku robi mi kazanie, że dziecko nieochrzszczone. Zawsze jednak staram się unikać tematu i jest ok, uszanowała naszą wolę.
      Porozmawiałbym z mamą raz a porządnie, choćby to miała być awantura, krzyki, cokolwiek, jeśli musisz, wykrzycz jej i powiedz, co o wszystkim myslisz. MOże w końcu zrozumie.
    • kol.3 Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 19:29
      Twoja matka jest zwyczajnie podła, że wygaduje takie rzeczy na Twój temat i jak widać żadna wiara i kościół nic jej nie pomagają.
      Dziecko dorośleje dokonuje swoich wyborów, a ona nie potrafi tego uszanować.
    • sofija_biala Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 20:05
      Współczuję Ci, wiem, jak ciężko wyrwać się emocjonalnie z domu tak, by te wszystkie raniące słowa już nie bolały. I trwa to bardzo długo, nawet jak się podejmie zdecydowane decyzje.
      Ja też wiele rodzicom zawdzięczam. I sporo w tym jest rzeczy, które musiałam przepracować przez lata, żeby uwolnić się z toksyczności. Bo były chwile dobre, były niestety i koszmarne kłótnie, wyzwiska, alkohol ale i niedzielny kościółek, bo przecież ważne jest, co ludzie widzą i co powiedzą.
      W dniu, kiedy moi rodzice dowiedzieli się, że wychodzę za mąż za rozwodnika, wyrzucili mnie z rodzinnego domu. Dosłownie musiałam oddać klucze.
      Usłyszałam na odchodne, że jestem dziwką, bo rozwaliłam małżeństwo (to nic, że narzeczonego poznałam po rozwodzie), że urodzę bękarty, że zmarnowałam im życie, że tyle poświęcili dla mnie, a teraz przyniosłam wstyd - itp.
      Trochę nimi wstrząsnęło, jak wylądowałam w szpitalu z zagrożeniem życia.
      Wstrząs spowodował, ze zostałam oficjalnie zaproszona z powrotem do domu - na święta. Oczywiście bez cywilnego męża. Słowa przepraszam za tamte wszystkie podłe słowa nie usłyszałam. Odmówiłam.
      Święta spędzamy z rodziną męża, z moherową teściową, która dała mi przez kilka lat naszej znajomości więcej normalności, ciepła i zrozumienia, niż matka przez całe życie.
      Boli mnie nadal to, że tak zostałam potraktowana, ale jednocześnie nie mieści mi się w głowie, jak można tak postąpić, tłumacząc swoją postawę wiarą w kk.

    • a-inka Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 20:25
      Witajsmile
      ja co prawda,aż takich jazd nie miałam,ale pamietam z dzieciństwa,jak MUSIAŁAM chodzic do koscioła,a rodzice nie szli,bo tak.... Dzisiaj sobię myslę,że byłam głupia-trzeba było iść za kosciół i tak nikt by nie sprawdził czy byłam czy nie...
      Potem,w liceum,odmieniło mi się i zaczęłam ganiac do koscioła -Oaza itp,to znowu było źle,że za często i kpiny w stylu:czy chcę być zakonnicą..
      Potem był czas,że nie chodziłam,a potem mieszkałam na wsi,na śląskiej wsi-o,tutaj spróbuj nie iśc do kościoła,to cię żywcem zjedzą-doswiadczyłam tego boleśnie.Kobieta od której wynajmowałam dom,gdy dowiedziała się,że nie mam ślubu koscielnego,powiedziała,że w życiu by nam domu nie wynajęła!
      Teraz nie chcę mieć z KK nic wspólnego.Mieszkam za granicą,dzieci nie chodzą na religię(ta jest w tkz polskiej szkole,do owej szkoły tez nie chodzą,bo tam jest własnie religia i koło się zamyka).Polska parafia-to wypisz wymaluj parafia, jak w PL-dla mnie jedno wielkie zakłamanie i dojenie kasy.Nawet angielscy biskupi katoliccy postulowali ponoć,aby do UK sprowadzić księży,ale zakonników.
      Z doświadczenia wiem,że strasznie trudno jest takiej osobie,jak twoja mama dac do zrozumienia,że masz swoje życie,swoje przekonania itd. Nieważne,że w kosciele rewia mody,większość myśli o wszystkim tylko nie o tym,co mówi ksiądz,nieważne-w kosciele musisz być,no bo co ludzie powiedzą?
      Przeraża mnie polski katolicyzm,a jednocześnie odczuwam potrzebę kontaktu z Bogiem i to jest zagwozdka...Z kim o tym pogadać,bo chyba nie z księdzem;/
      Pozdrawiam i powodzenia życzę,nie za duzo ci pomogłam...
      • miniofilka Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 21:25
        a-inka napisała:

        >
        > Przeraża mnie polski katolicyzm,a jednocześnie odczuwam potrzebę kontaktu z Bog
        > iem i to jest zagwozdka...Z kim o tym pogadać,bo chyba nie z księdzem;/
        > Pozdrawiam i powodzenia życzę,nie za duzo ci pomogłam...

        jeżeli szukasz kontaktu z Bogiem niekoniecznie musisz byc katoliczką.
        Poznaj prawdziwe Chrześcijaństwo pozbawione bajek - ewangelicyzmsmile
        >
    • estelka1 Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 20:43
      Mam, a właściwie miałam podobny problem z tatą. Jest bardzo wierzący, praktykujący i bardzo go boli, że my z córką nie chodzimy do kościoła. Próbował mnie nawracać, truć, wiele razy pokłóciliśmy się na ten temat. Aż w końcu odpuściłam. W sytuacjach, kiedy tacie jakoś specjalnie zależy na moim pójściu do kościoła, po prostu idę. Mam tu na myśli msze zamówione w intencji mamy, czy kogoś z rodziny taty, pogrzeby itp. Mnie nic nie ubędzie, a dla taty jest to ważne. Z czasem do taty dotarło, że niezależnie od swoich przekonań zawsze będę tą samą jego córką i od niedawna zaczynamy ostrożnie rozmawiać na religijne tematy. O dziwo z całkiem przyzwoitym skutkiem i bez kłótni
    • sueellen Re: Wojna religijna w rodzinie 12.03.12, 21:32
      Nie ma rady. Nastepnym razem gdy wpadniesz do mamy w niedzil, na pytanie o kościół powiedz, że myłaś juz rano.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja