Poczucie winy-jak sobie radzicie?

16.03.12, 20:42
np. czas spedzony w pracy podczas gdy 2letnie dziecko jest pod opieka niani albo babci,wywoluje ogromne poczucie winy. jak radzic sobie by nie zwariowac?
    • lusitania2 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 20:48
      kropeczka.7 napisała:

      > np. czas spedzony w pracy podczas gdy 2letnie dziecko jest pod opieka niani alb
      > o babci,wywoluje ogromne poczucie winy. jak radzic sobie by nie zwariowac?

      najlepiej odpuszczając sobie tę matczyną megalomanię.
      • kajmanik Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 20:51
        wziąc zimny prysznic i pozbyć sie egzaltacji.
    • kiszczynska Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 20:56
      sa tu takie co po 5 miesiacach p oszly do pracy
      bo musialy, bo je na dziecko nie bylo stac..
      dla mnie chore..


      kropeczka.7 napisała:

      > np. czas spedzony w pracy podczas gdy 2letnie dziecko jest pod opieka niani alb
      > o babci,wywoluje ogromne poczucie winy. jak radzic sobie by nie zwariowac?
      • kajmanik Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 21:00
        za bardzo uogólniasz. wróciłam do pracy po 3 miesiącach mimo ze mogłam sobie pozwolić na długie niepracowanie. tylko po co? istnieje zycie i wartości poza dzieckiem. przynajmniej dla mnie.
        • tempera_tura Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 22:16
          Po co? Tez pytanie...
          Patologia
          • kajmanik Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 11:45
            bo patologią są potrzeby i ambicje sięgające ciut powyżej deski do prasowania i pieluchwink
        • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 11:57
          To po kiego robilas dziecko,by je po 3miesiacach oddac do hodowli komus innemu?jesli na pierwszym miejscu sa inne wartosci to sie na nich skup,a nie robisz dziecko,by obcy mieli zajecie
          • kajmanik Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 12:02
            oddałaś dzieciaka do złobka ze taka jesteś nadwrażliwa? bo moją córką od 3 miesiąca życia do 4 lat kiedy poszłą do przedszkola przez 5 dni w tygodniu zajmowała sie moja matka więc ,,obcy" nie zarobił wink
            • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:12
              Nadal jest to oddanie innemu czlowiekowi na wychowanie.Po co robic dziecko jak sie nie jest mu w stanie nawet pol roku poswiecic?wspolczuje takim dzieciom
            • kiszczynska Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:18
              zajmowala sie nia twoja mataka? zamaistciebie????

              i nie widizsz ze cosjest nietak?????????

              chorp odwojnie


              kajmanik napisała:

              > oddałaś dzieciaka do złobka ze taka jesteś nadwrażliwa? bo moją córką od 3 mies
              > iąca życia do 4 lat kiedy poszłą do przedszkola przez 5 dni w tygodniu zajmowa
              > ła sie moja matka więc ,,obcy" nie zarobił wink
          • kiszczynska Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:17
            sadze, ze ona nie ma dziecka...


            edelstein napisała:

            > To po kiego robilas dziecko,by je po 3miesiacach oddac do hodowli komus innemu?
            > jesli na pierwszym miejscu sa inne wartosci to sie na nich skup,a nie robisz dz
            > iecko,by obcy mieli zajecie
    • aqua48 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 20:58
      kropeczka.7 napisała:

      > np. czas spedzony w pracy podczas gdy 2letnie dziecko jest pod opieka niani alb
      > o babci,wywoluje ogromne poczucie winy. jak radzic sobie by nie zwariowac?

      W czasie pracy najlepiej poświęcić się pracy i nie myśleć o dziecku pozostającym pod dobrą opieką, a po powrocie domu czule i bez poczucia winy zająć się dzieckiem i domowymi sprawami. To najlepsza metoda.
      • echtom Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 21:29
        > W czasie pracy najlepiej poświęcić się pracy i nie myśleć o dziecku pozostającym pod dobrą opieką,

        O to, to. Kiedy już zdecydowałam się zostawić dziecko pod czyjąś opieką, po wyjściu z domu zupełnie się wyłączałam i skupiałam na tym, co robię.
    • gagunia Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 21:03
      Nigdy nie miałam poczucia winy.
      Syn miał 2,5 roku jak został z obcą kobietą - znalezioną z ogłoszenia, na gwałt, w ciągu kilku dni, bo dostałam pracę i wynegocjowałam tydzień na znalezienie opieki.
    • sarling Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 21:04
      Masz poczucie winy, bo wyobrażasz sobie co myśli i czuje Twoje dziecko i z pewnością wyobrażasz sobie, że cierpi, stoi w oknie, trzymając Twoją bluzkę i łka cały czas.
      A teraz pomyśl, na ile, tak na rozum, jest to prawda? Że cały czas, że dzieje się straszna krzywda, że trauma do końca życia. Na rozum! 5%? 2%?
      Jeśli coś koło tego, to są to wyłącznie Twoje założenia, a dziecko może mieć się całkiem dobrze, choć pewnie niekoniecznie lubi moment rozstania.
      A Twoje p. winy jest po prostu nieadekwatne do całej sytuacji, więc możesz sobie odpuścić i pomyśleć jaki kolor szminki będzie Ci najbardziej pasował tej wiosny, kiedy sobie pójdziesz posiedzieć w robocie wink
      • babalutek Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 21:22
        Dwu letnie dziecko nie potrzebuje już mamusi non stop. Może mieć już swoje sprawy i swoje życie. Ty zostawiasz go z babcią która może zdać Ci pełną relację. Ja oddaje do złobka i nie wiem co ono tam dokładnie robi i czasem na wet nie wiem co jadło na obiad. A Ty w ramach wyrzutów sumienia możesz mu kupić nowe buty na wiosnęsmile
    • sueellen Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 21:26
      W czasie kiedy jestem w pracy młoda spędza ze swoim ojcem, nie mam więc poczucia winy.
    • hellulah Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 21:32
      Spójrz na to tak: wychowujesz dziecko do samodzielności, nie dla siebie, a dla świata. Każdy kolejny dzień to coraz dalsze oddzielanie się dziecka od ciebie. Zawsze będziecie (o ile coś się totalnie nie spartoli) połączeni taką cieniutką nitką, ale ona się musi robić coraz to dłuższa i luźniejsza. Pomyśl z dumą, moje dziecko rośnie, rozwija się, jest już tak duże, że nie musi wisieć o cyca, tylko może zostać z kimś innym na jakiś czas.

      (dżizas, czy to brzmi jak Coelho?)
    • kluska77 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 21:40
      Jeszcze roczek, będzie w przedszkolu. Też będziesz mieć poczucie winy? Dziecko nie potrzebuje towarzystwa matki przez 100% czasu. Poza wczesnymi miesiącami (karmienie) właściwie nawet lepiej gdy spędza czas w towarzystwie wielu osób (ojca, dziadków, wujów, cioć, opiekunek). Dzięki temu nie jest silnie przywiązany do matki i lepiej znosi pobyt w szkole w starszym wieku. Nie daj sobie wmówić, że zostawiając dziecko pod dobrą opieką wyrządzasz mu krzywdę, bo to wierutna bzdura. Dzieci pracujących matek często bywają bardziej zadowolone z dzieciństwa niż tych niepracujących (oczywiście uogólniam, ale to pochodna teorii że szczęśliwe matki mają szczęśliwe dzieci, a szczęśliwe matki zazwyczaj pracują).
      • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 12:00
        A naukowcy udowodnili,ze dziecko najlepiej sie rozwija bedac do 3roku zycia z matka.Bycie z mama nijak sie ma do tego jak bedzie w przedszkolu,szkole reagowalo na rozstanie.Teoretycznie jesli dziecko ma bardzo malo kontaktu z mama to,albo ma to w nosie kto sie nim opiekuje,albo dazy by miec tego kontaktu wiecej.
        • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 12:02
          ino jeszcze trzeba mieć za co się rozwijać
          jak kasy brak to każdy grosz się przydaje - wtedy se pomarzyć jedynie możesz o byciu z dzieckiem w domu, taka prawda

          nie kop edel dziewczyny tongue_out
          • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:23
            A wam to trzeba od razu pisac,ze nie chodzi o przypadki gdzie nie ma innego wyboru,sytuacja zyciowa zmusila.
            • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:39
              nooooo big_grin
              mi to trza jak krowie na rowie big_grin
              łopatologicznie big_grin
            • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:43
              a, i dodam, że jak tyrałam jak wół to moje dzieci jakoś nie sprawiały wrażenia szczęśliwych wink
              • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:48

                No ale miedzy "tyraniem jak wol", pracowaniem a lezeniem pepkiem do gory na kanapie to jednak jest znaczaca roznica.
                • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:51
                  sa miejsca, gdzie albo tyrasz jak wol albo spadasz wink sa zawody, w ktorych tyrasz jak wol albo spadasz i sa takie branze, gdzie tyrasz jak wol albo spadasz wink
                  no i w dobie kryzysu tez nie znajdziesz pracy wszedzie jesli zechcesz sie wymiksowac z ukladu wink

                  taki lajf wink

                  ciagle: to wszystko kwestia dokonanych wyborow i ustawienia priorytetow zyciowych
                • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 17:06
                  Kurcze ja teraz jeszcze w domu,a kanapy uzywam poznymi wieczorami.A prace sa rozne,niektore kloca sie z wychowywaniem dzieci,bo sa absorbujace i praca na pol gwizdka jest niemozliwa.
        • dziennik-niecodziennik Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 12:09
          naukowcy sobie a życie sobie. z czegoś żyć trzeba.
          • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 12:10
            ano właśnie!
          • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:17
            Argument finansowy nie byl podany w poscie kluski,a odnioslam sie do jej postu.Jak ktos nie ma dla dzieci czasu to ich nie robi,szczegolnie gdy nie ma czasu,bo kariera wazniejsza.Co innego gdy sytuacja zmusza, a co innego gdy to wybor matki,ktora ma inne priorytety.
            • dziennik-niecodziennik Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 20:00
              jest tez opcja tego ze pal szesc karierę, ale ktos się moze po prostu źle czuc zamkniety w domu. dziecko dzieckiem, cudowna sprawa naprawde, ale potwornie meczace jest robienie codziennie tego samego i brak mozliwosci otworzenia ust do osoby ktora odpowie cos konkretniejszego niz "gagaga".
              mnie siedzenie w domu z dzieckiem po prostu wykonczalo psychicznie. przeorganizowalismy z mężem zasady naszych prac i dzieki temu ze wrocilam do zawodu życie jest o wiele bardziej satysfakcjonujące.
              nie porzuciłabym dziecka dla pracy. ale całkiem zrezygnowac z pracy tez nie mogę. jest mi ona potrzebna. i tyle.
              • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 21:37
                Kurcze na serio kazdego dnia robilas to samo?w pracy tez sie czesto robi to samo dzien w dzien,bedac z dzieckiem mozna czas dowolnie naginac.No i sa tez osoby dorosle,nie trzeba caly dzien gadac tylko z dzieckiem.
                • dziennik-niecodziennik Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 22:09
                  > Kurcze na serio kazdego dnia robilas to samo?

                  pobudka, przebrac, śniadanie, zabawa, drugie sniadanie, drzemka, spacer, obiad, zabawa, spacer, podwieczorek, zabawa, kolacja, kąpiel, spac. i ten schemat utrzymuje się do dzis. caaaały czaaas to samo. a jak jeszcze pogoda brzydka albo dziecko chore to siedzisz całymi dniami w czterech scianach. no oszalec mozna.

                  > w pracy tez sie czesto robi to samo dzien w dzien,bedac z dzieckiem mozna czas dowolnie naginac.

                  sam fakt ze sie spotyka ludzi, ze sie wychodzi z domu, ze sie coś robi innego niż codzienna rutyna w domu (ktora siłą rzeczy jest odtwórcza, monotonna i nużąca) juz wiele daje.

                  > No i sa tez osoby dorosle,nie trzeba caly dzien gadac tylko z dzieckiem.

                  jakie dorosłe osoby posiadasz w domu oprócz męza? bo ja żadnych. jak męza w domu nei ma to nie ma do kogo geby otworzyc. a potem on wraca, opowiada co sie u nich w pracy działo, co u kogo sie wydarzyło, "a wpadł X i mowil ze cos tam", "a spotkałem Y i sobie pogadaliśmy o czymś tam" - a mnie skręca na siódmą stronę bo cóż ja dziś robiłam? pobudka, przebrac, sniadanie, zabawa...
                  • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 22:53
                    Wstajemy,sniadanie w pizamach,prysznic,patrzymy jaka pogoda,jak ladnie to na dwor,nie pod dom,jedziemy gdzies(zoo,wildpark,las,jezioro,zamek,od cholery tego,przez trzy lata nie ogarnelam wszystkiego),albo z innymi mamami albo samemu i spotykam po drodze znajomych,jakas kawka czy cus,,jak brzydko to basen,plac zabaw pod dachem,aquazoo samej albo i nie,bo to sasiad czas ma,albo ojciec chrzestny,a to ktos z rodziny z Pl przyjedzie.Czasem mam tyle ciekawych zajec,ze dom lezy odlogiem i kwiczy o uwage.Posilki byly i sa mniej wiecej o podobnych porach,ale zdarza,ze sie dosc w czasie przesuwaja.Szczegolnie jak sa jakies imprezy dziecece typu urodziny,a wlasnie urodziny dochodza.Prysznic wieczorem,eee tam czasem mamy dzien brudasa,z reguly o 20w lozlu,ale tez bywaja dni gdzie o 22jeszcze nas dom nie ujrzal.Na wakacjach to i do 3w nocy syn lata.Moje dziecko raz w zyciu bylo chore,mialo goraczke przez trzy dni,a wtedy nadrabialam zaleglosci w czytaniu.Zamienilam laptopa na komorke,by ematke odwiedzac gdy syn wariuje z dzieciakami albo gdy gotuje.Ogolnie to pierwsze co zrobie jak syn pojdzie od nastepnego miesiaca na caly dzien do przedszkola to wreszcie poleze na kanapie i poczytam.Te trzy lata byly dalekie od monotonnosci dla mnie,chetnie odetchne.
        • babalutek Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 12:56
          Jacy naukowcy?
          link do badań poproszę.
          Pewnie Amerykańscy?
          • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:25
            Wujek google umarl?poszukaj sama jak cie interesuje
          • panikorbka-to-ja Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 21:24
            nie amerykańscy tylko kościołkowi, nasi rodzimi
            wiadomo, że pracująca matka to patologia sama, dziecko musi mieć rosół domowy, ciepło ogniska, mamę, co wypierze skarpetki i tatę, co wytłumaczy matme, jak odpocznie styrany po pracy, mama nie wytłumaczy bo za głupia..
            wszelkie stany pośrednie, mamy na część etatu, ojcowie na ojcowskim, to panie te nowomodne wymysły...
            a żłobki to kołchoźniczy wymysł
        • lolinka2 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 12:59
          bo nie mieli odpowiednio dużej grupy badawczej dzieci pozostających od maleńkości z ojcem przez większość czasu.... itp.

          stąd tendencyjne wyniki.

          Okazałoby się zapewne, że chodzi o STAŁEGO opiekuna, nastawionego na odbieranie potrzeb dziecka i reagowanie na nie, związanego z dzieckiem emocjonalnie.
          • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:21
            Ojciec czy matka wszystko jedno,tak dlugo jak sa to rodzice nie ma to znaczenia,a jesli ktos robi dziecko z mysla babcia sie zajmie to nie powinien sie rozmnazac,bo i po co?
        • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:28
          Wiesz, edel siedzi na niemieckim socjalu to jej latwo gadac smile.
          A ty si enie przejmuj, skoro musialas isc do pracy, to po prostu tak jest.
          • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:33
            A ty gdzies to wyczytala?zamiast pisac klamstwa lepiej zamilcz
            • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:36
              No chyba ze twoj konkubent cie utrzymuje smile.
              • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:39
                No i znow pudlo,nie mam konkubenta,a mowilam bys zamilkla
                • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:45
                  LMAA.

                  No to jak nie chodzisz do pracy, nie zyjesz z socjalu ani z konkubenta, to chyba powietrzem zyjesz....
                  • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:48
                    Akurat to nie twoj interes skad ja pieniadze mam,a to,ze nie musze w tym celu miec kpnkubenta i korzystac z socjalu to coz moje szczescie.
                • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:47
                  A tu jak nic pisze ze konkubent
                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,134176621,134178936,Re_Dorosly_wybredny_niejadek_.html
                  • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:50
                    Gdzies ty tam wyczytala,ze to konkubent?
                    • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:53
                      Niemaz czyli konkubent smile
                      • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:56
                        Zeby byc w konkubinacie trzeba miec wspolne gospodarstwo domowe.
          • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:33
            i edel nie zna realiow
            ze jak ktoś wpadnie to na terenie RP nie moze dokonac aborcji
            a nie kazdego stac na turystyke aborcyjną

            i koleczko sie zamyka
            a za cos zyc trzeba

            troche inny kraj, troche inne realia, troche inne mozliwosci
            • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:36
              Yenna, to nawet nie chodzi o wpadniecie.
              Czasem to po prostu konieczna koniecznosc, a edel nic do tego.
              • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:45
                Skrytykowalam moim zdaniem durne argumenty kluski za zostawianiem,nie bylo tam argumentu finansowego,wylacznie pseudonaukowe wywody,ze dziecko bedzie lepiej sie odnajdywac w przedszkolu czy szkole.
                • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:49
                  Edelstein, zalezy czyje badania i kto je sponsorowal.
                  Jest wiele sprzecznych badan z soba, a sytuacje zyciowe nie sa proste.

                  Kobieta np. samotna siedzaca 3 lata w domu z dzieckiem, np. w Niemczech bedzie najprawdopodobniej zyla z socjalu, jesli ojciec nie bedzie mogl placic odpowiednich alimentow.

                  No a w Pl to tylko obgryzanie tynku zostanie.
                  • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:54
                    Tylko my nie piszemy o trudnych sytuacjach,odnioslam sie do konkretnego postu i tyle.Oczywiscie zaraz odezwala sie rzesza ematek,ze co jesli sytuacja zmusza.O tym w poscie nie bylo,a ja nikogo nie krytykowalam chyba,ze zostawia dziecko dla wlasnego widzi mi sie,woli kariere,ale to insza inszosc.
                    • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:25
                      no ale tutaj też w poście nie masz napisane, że dziewczyna zostawiła dzieciaka dla kariery czy własnego widzimisię
                      • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:32
                        O co ci chodzi?ze szukasz dziury w calym to wiem,ale serio wystarczyloby powiedziec. sorry“dopowiedzialam sobie“.
                        • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:33
                          A i napisalam wyraznie,ze “widzimisie“to insza inszosc i wynika z tego,ze dyskutowac na ten temat nie bede.
                          • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:41
                            nie, no doczytałam powyżej o co Ci kaman big_grin wink
                            ok, ok, nic nie gadam tongue_out
              • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:54
                ano dokładnie
                czasem nawet to kwestia: miec dziecko teraz lub nigdy (kwestie zdrowotne)

                i co? i nic
                nie nam oceniać, jak sobie ludzie życie układają, póki ich nie sponsorujemy tongue_out
                • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:00
                  A teraz madralo przeczytaj moj post do kluski i wypisz gdzie to ja potepialam kobiety,ktore ida do pracy,bo musza.Twoje wlasne interpretacje mnie nie interesuja,fakty poprosze.
                  • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:05
                    A tu: "To po kiego robilas dziecko,by je po 3miesiacach oddac do hodowli komus innemu?jesli na pierwszym miejscu sa inne wartosci to sie na nich skup,a nie robisz dziecko,by obcy mieli zajecie."
                    • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:37
                      To nie jest post do kluski na ktory odpowiedziala yenna i moze zacytuj jak juz i tak jestes w zlym miejscu tez post na ktory odpowiedzialam,nie bylo tam nic o potrzebie finansowej wrocenia do pracy,a to,ze nie toleruje rodzenia dziecka w celu hodowli przez innych jesli matka ma mozliwosc zostania z dzieckiem nie jest tajemnica.
                      • moni692 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:43

                        No ale czy tylko potrzeba finansowa usprawiedliwa to, ze matka do pracy chce/musi wrocic?
                        Moze po 3-letnim macierzynskim nie bedzie miala juz miejsca, zeby gdziekolwiek wracac.
                        Bardziej prawdopodobne jest w miejscach pracy specjalistow, gdzie samo wprowadzenie i przyuczenie do danego sposobu pracy trwa okolo 6-12 miesiecy, zanim sie zacznie wogole produktywnie pracowac.
                        Znikniecie po krotkim czasie na 3 lata macierzynskiego jest wtedy jak strzal we wlasna stope.
                        • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:50
                          owszem
                          ale nie można zjeść ciastka i mieć ciastka
                          jeśli się dokonuje takiego a nie innego wyboru życiowego, to trza ponosić konsekwencje

                          jesli wybierasz siedzenie w domu, to ponosisz konsekwencje, prawda?
                          jesli idziesz do pracy, bo np chcesz, to też ponosisz

                          zycie polega na koniecznosci dokonywania wyborow

                          wobec tego twierdzę, ze w takim wypadku należy odpuscic sobie pefekcjonizm i jesli sie juz wybralo pewnien model ion uwiera - to albo przemyslec decyzje i zastanowic sie, czy mozna to zmienic, albo polubic/zaakceptowac dane rozwiazanie

                          sie nie da inaczej
                        • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 17:11
                          Trzeba dokonac wyboru,nie mozna miec wszystkiego.Ja wiedzialam doskonale,ze jesli urodze to pewne drzwi sie dla mnie zamkna,a wlasciwie sporo drzwi sie zamknie,takie zycie.
                  • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:44
                    no już doczytałam big_grin
                    i tak, nie zgadzam się z opcją, że mama to musi koniecznie pracować bo inaczej bedzie miala glupie dzieci tongue_out
            • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 15:42
              Podziemia aborcyjnego nie ma?a to sie ucieszabig_grin i jeszcze bardziej uciesza sie,ze nikt nie sprzedaje tabletek wczesnoporonnych.I cudownym trafem kliniki aborcyjne w Pl maja natlok Polek.Cuda panie,cuda.
              • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:47
                jest podziemie, jest
                ale nie każdego stać
                generalnie - jak kogoś stać na aborcje to i stać na dobrą, skuteczną antykoncepcję
                no i jeszcze dorzuć ostratyzm i wzbudzanie syndromu poaborcyjnego poprzez szerokie pranie mózgu kobietom (chodzi mi o te niewierzące; wierzących nie tykam, bo wiem, ze jak się wierzy, to się ma jakies zasady i generalnie popieram podejscie)

                chory kraj, mówię Ci
                • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:52
                  co ja piszę
                  ostracyzm
                  • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 17:18
                    Ale sporo nie da sobie wmowic syndromu i kase ma,bo serio te kliniki zagraniczne ciesza sie powodzeniemwink to,ze podejscie w Pl do aborcji jest nienormalne to ja wiem.Do ciazy tez nie jest vide musisz 3razy do lekarza, bo inaczej zero becikowego.Traktuje sie kobiete jak bezwolny,durny inkubator.
        • kalarepka83 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:25
          Tyle, ze nie każda matka ma siłę, pomysł i chęć by spędzić z dzieckiem w domu 3 lata. Spędzenie 3 lat w domu z matką, która po prostu nie potrafi spędzać z dzieckiem sensownie tyle czasu dziennie, to mordęga, dla matki i dziecka.
          • edelstein Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 16:41
            Urodzenie dziecka i odstawienie jego z miejsca do obcych(bo sie woli kariere robic) tez jest mordega,ale dla dziecka.Cud,ze kobiety nie popelnily masowo samobojstw,bo kiedys one zajmowaly sie tylko domem i dziecmi.
    • sanrio Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 16.03.12, 22:17
      nie znam tego uczucia.
    • yenna_m Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 11:49
      wyluzować
      perfekcjonisci mają przefikane w życiu
    • dziennik-niecodziennik Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 11:53
      podejmujemy słuszne decyzje. poczucie ze to co robię jest najlepszym rozwiązaniem danej sytuacji likwiduje poczucie winy całkowicie.
    • twojabogini Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 13:59
      Poczucie winy nie pojawia się znikąd. To ważny sygnał, ze coś robisz wbrew sobie, wbrew swoim zasadom lub szkodząc komuś innemu.
      Poczucie winy u mamy, która pozostawia pod opieką innej osoby malucha (nawet jeśli jest to kochająca babcia lub wykwalifikowana opiekunka) - systematycznie i na długi czas jest do przewidzenia.
      Dziecko do trzeciego roku życia potrzebuje jednego stałego opiekuna. Na tym etapie rozwoju zniknięcie mamy na większość część dnia nie jest dla dziecka korzystne.
      Nie przekonują mnie argumenty typu "nie stać nas", "kobieta ma prawo do rozwoju" itp. Decydując się na dziecko decydujemy się automatycznie jakąś część swojego życia przeznaczyć dziecku. Czasem nieuniknione jest też przejściowe obniżenie stopy życiowej.
      Nie uważam, że kobieta ma cały swój czas poświęcić dziecku, że nie może nigdzie wyjść, że nie prawa do swoich zajęć, czy do pracy zawodowej. Dziecko powinno także pozostawać pod opieką innych osób niż mama - babci, tatusia, dziadziusia, cioci, a także opiekunki - gdy np. rodzice chcą gdzieś wyjść razem. Wszystko to jednak przez pierwsze lata życia dziecko powinno odbywać się niejako obok dziecka, a nie jego kosztem.
      • noemi29 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 14:15
        Cóż...życie dorosłego człowieka polega na dokonywaniu wyborów i zawsze jest coś za coś.

        (Małe dziecko potrzebuje pieluch, ubrań, dobrego jedzenia itd. Mam jednak wrażenie, że często ludzie skupiają się na tych potrzebach, a zapominają, że najważniejsze i najpilniejsze są potrzeby emocjonalne.)
        • ankh_morkpork Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 20:25
          że najważniejsze i najpilniejsze są potrzeby emocjonalne.)

          Zamkniecie matki z dzieckiem w domu na trzy lata nie gwarantuje, że potrzeby emocjonalne dziecka zostaną zaspokojone. Poza tym matka też człowiek i jej potrzeby emocjonalne też są ważne, i ma ona prawo do potrzeb innych niż przecieranie marchewki i siedzenie przy piaskownicy dzień w dzień.
          • twojabogini Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 20:51
            Zamknięcie matki z dzieckiem w domu na trzy lata? Nikt nie pisze o takim rozwiązaniu, bo to chore. Mama jak najbardziej powinna spędzać czas również bez dziecka, poza domem. Ale nie stale przez 8 do 10 godzin dziennie.
            Obecność stałego opiekuna przez pierwsze trzy lata życia dziecka jest jego potrzebą emocjonalną - więc jeśli mama przez te trzy lata większość swojego czasu poświeci dziecku (a nie cały swój czas), to potrzeba ta zostanie zaspokojona. Nawet , a zwłaszcza gdy mama będzie czasem znudzona albo zniecierpliwiona. To właśnie o to chodzi - o kontakt z żywym zaangażowanym emocjonalnie człowiekiem.
            W przypadku gdy opieka matki nad dzieckiem polega na siedzeniu przy piaskownicy dzień w dzień i przecieraniu marchwi - to dowód na jej silne upośledzenie społeczne, nieumiejętność zorganizowania sobie i dziecku czasu. Tu nie jest problemem konieczność opieki nad małym dzieckiem, tylko sposób w jaki opiekę tą matka organizuje.

            • princess_yo_yo Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 22:59
              haha, rozumiem w takim razie ze do tak mniej wiecej polowy XX wieku ludzkosc skladala sie wylacznie z emocjonalnie niezaspokajonych socjopatow, wszak takie cuda jak zaangazowany staly opiekun przez 3 pierwsze lata zycia sie zdarzaly dosc (r)rzadko.
              • twojabogini Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 18.03.12, 11:27
                Wrzucasz całą przeszłość ludzkości do jednego worka, czy masz na myśli ostatnie stulecia?

                Wiek XIX, w którym dzieci traktowane były bardzo instrumentalnie wydał w efekcie zdeformowane i kalekie społeczeństwa, pełne neurotycznych osobników, zaburzonych osobowości, dewiacji seksualnych. Sposób wychowania oparty na "formowaniu charakterów", pomijaniu potrzeb dziecka, wczesnym oddzielaniu od matki stworzyły ludzi podporządkowanych, gotowych ponieść się każdej ideologii. Tak jak piszesz - niezaspokojonych socjopatów.
                Do wieku XVIII wychowanie przebiegało naturalnie. Stały opiekun był normą, podobnie jak obecność obojga rodziców i wychowanie w rodzinie wielopokoleniowej. Wielu ludzi jest przekonanych, że nie - opierają się jednak na filmach, książkach które beletryzują rzeczywistość i ja ubarwiają. Gdywidzisz film o średniowieczu w którym w małej chałupce mieszka rodzina nuklearna składająca się z rodziców i dzieci - to widzisz obraz nie mający nic wspólnego z rzeczywistością!
                Jest np. prawdą, że w wyższych sferach zatrudniano mamki (jedną stałą do dziecka na pierwsze lata życia, matka była kompletnie w cieniu i się nie angażowała, więc postulat stałego opiekuna był spełniony swoją drogą) ale dotyczyło to najwyżej 10% społeczeństwa. resztę dzieci wychowywali rodzice. Nie było pracy zawodowej, nie było szkół powszechnych .
          • noemi29 Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 23:52
            ankh_morkpork napisała:
            Zamkniecie matki z dzieckiem w domu na trzy lata nie gwarantuje, że potrzeby em
            > ocjonalne dziecka zostaną zaspokojone. Poza tym matka też człowiek i jej potrze
            > by emocjonalne też są ważne, i ma ona prawo do potrzeb innych niż przecieranie
            > marchewki i siedzenie przy piaskownicy dzień w dzień.

            yyyyyyyyyy????? Nie rozumiem. To matka nie ma życia poza pracą? Nie ma znajomych? Przyjaciół? Rodziny? Hobby? Nie znam osobiście żadnej osoby (matki i ojca też) którzy będąc na wychowawczym siedzieliby całe dnie przy piaskownicy. Wręcz przeciwnie. Wszystkim moim znajomym po urodzeniu dziecka jakość życia sie poprawiła. Życie towarzyskie rozkwitło. Niektórzy wyedukowali się, zrobili dodatkowe kursy, uprawnienia.

            Albo praca, albo nic? No dziwne to trochę i niepokojące gdy ktoś nie ma życia osobistego.
    • gupia_rzona Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 17:58
      szczerze? nie mam poczucia winy. Jeśli dziecko ma mieć chleb, to ja muszę pracować.
      • bi_scotti Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 18:23
        Cokolwiek by nie mowili jacykolwiek naukowcy, gdybym miala byc w domu z dzieckiem/dziecmi dluzej niz kilka tygodni po porodzie, skonczyloby sie to dlugotrwalym leczeniem psychiatrycznym i to nie byloby dobre dla nikogo. Co nie znaczy, ze moich dzieci nie kocham smile
        Poczucie winy mam za rozne slowa, ktore padly gdy mieli po iles tam lat, za rozne idiotyzmy, ktorych sie w procesie wychowania nie da uniknac, za upor lub jego brak w roznych sprawach ... Ale takie samo poczucie winy mam gdy mysle o swoich slowach/zachowaniach wobec mojego meza, rodzicow, przyjaciol ... Life. Nie da sie przejsc przez zycie krysztalowo nie robiac/nie mowiac bzdur lub nie raniac nikogo. Rowniez wlasnych dzieci lub innych kochanych ludzi.
        Co nie znaczy, ze zostawianie dziecka (w jakimkolwiek wieku!!!) pod DOBRA, ZAUFANA OPIEKA powinno budzic poczucie winy. Nie powinno! Tak dlugo jak dziecko jest zadbane, dobrze traktowane i poprzeczka jest mocno powyzej basics typu "nie dzieje sie krzywda", w pracy nalezy zajac sie praca, na spotkaniu towarzyskim nalezy sie zajac towarzystwem a u fryzjera plotkami o gwiazdach filmowych albo sasiadach - to nie sa momenty do skupiania sie na poczuciu winy wobec dziecka, ktore ma sie dobrze.
    • lilly_about Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 20:08
      Że co? Dobre, nie posiadam takowego uczucia.
    • ankh_morkpork Dżizas, co za bzdury. 17.03.12, 20:20
      Wariujesz z poczucia winy, bo pracujesz, a dziecko jest w tym czasie pod opieką babci? A może to tatuś potomstwa powinien się pochlastać, bo nie jest w stanie samodzielnie zarobić na utrzymanie rodziny, żebyś mogła siedzieć 4 lata w domciu i własnorecznie przecierać marchewunię przez siteczko dla Słoneczka?

      > np. czas spedzony w pracy podczas gdy 2letnie dziecko jest pod opieka niani alb
      > o babci,wywoluje ogromne poczucie winy. jak radzic sobie by nie zwariowac?

      Dawno takiej głupoty nie czytałam, serio.

      Kobiety są różne wiesz? Jedne lubią siedzieć z dziecmi w domu, a drugie lubią swoją pracę i wracają do niej tak szybko, jak się da. Trzecie chciałyby siedzieć z dzieckiem w domu, ale muszą pracować, bo z jednej pensji ich rodzina niw wyżyje. A czwarte marzą o pracy, ale w tym prorodzinnym kraju zabrakło miejsca w żłobku / przedszkolu dla ich dziecka, a babcie chore / daleko / jużich nie ma.

      To głupie pytanie z pierwszego postu jest wręcz obraźliwe.
      • twojabogini Re: Dżizas, co za bzdury. 17.03.12, 21:03
        > Kobiety są różne wiesz? Jedne lubią siedzieć z dziecmi w domu, a drugie lubią s
        > woją pracę i wracają do niej tak szybko, jak się da. Trzecie chciałyby siedzieć
        > z dzieckiem w domu, ale muszą pracować, bo z jednej pensji ich rodzina niw wyż
        > yje. A czwarte marzą o pracy, ale w tym prorodzinnym kraju zabrakło miejsca w ż
        > łobku / przedszkolu dla ich dziecka, a babcie chore / daleko / jużich nie ma.

        Może i kobiety są różne. Za to dzieci potrzeby mają jednakowe. Należy do nich przebywanie pod opieką jednego stałego opiekuna przez pierwsze trzy lata życia. Idealnie gdy tym opiekunem będzie rodzic. Jeśli żadne z rodziców nie chce pełnić tej funkcji i przeznaczyć trzech lat życia na zaspokojenie potrzeb dziecka - to nie ma sensu na to dziecko się decydować.
        Nie wyobrażam sobie życia bez mojej pracy zawodowej, zresztą przez trzy lata po prostu bym wypadła - zdezaktualizowałaby się moja wiedza chociażby. Jednak moim priorytetem jest dziecko - jego potrzeby są ważniejsze niż moje. Na mnie i na jego tacie ciąży odpowiedzialność. Organizuję swoją pracę tak, aby nie kolidowała z potrzebami dziecka.

        Co do konieczności pracy mam - to są kwestie do rozstrzygnięcia przed urodzeniem dziecka, a nie po. Albo zgadzam się na przejściowe obniżenie statusu materialnego albo uznaję, ze mnie nie stać - i nie decyduję się na dziecko.

        Czasem kłopoty finansowe pojawiają się po urodzeniu dziecka - nadal priorytetem jest potrzeba dziecka, a nie status materialny rodziny. dziecko ma gdzieś jakim wózkiem jeździ, a nawet czy w ogóle ma wózek, czy ma ubranka firmowe, czy używane.

        Zresztą uważam, że w pierwszych latach życia dziecka również ojcowie powinni ograniczyć aktywność zawodową i zorganizować ją w taki sposób, aby przynajmniej parę godzin dziennie spędzać w domu.

        Dzieci to nie modne gadżety, tylko ludzie - o określonych potrzebach.
        • panikorbka-to-ja Re: Dżizas, co za bzdury. 17.03.12, 22:01
          wiesz, urocze jest to twoje przekonanie o własnej wyższości i wyższości i absolutnej słuszności twoich poglądów.. nikt Ci przecież nie broni przeznaczyć i 18 lat życia na zaspokajanie potrzeb dziecka, a nawet więcej
          ja tylko jestem ciekawa, gdzie w aspekcie historycznym i antropologicznym dominujący jest układ jeden na jeden, matka i dziecko, chyba naturalniejsze jest, że cała rodzina, a nawet wspólnota włączała się w wychowanie dziecka. Tak wiem, ojciec też może ograniczyć działalność zawodową, a babcia powinna być zawsze pod ręką, bo inaczej dzieciątko wyjdzie niewątpliwie poszkodowane na psychice z okresu przedprzedszkolnego,
          • dziennik-niecodziennik Re: Dżizas, co za bzdury. 17.03.12, 22:11
            no, matka niepracująca, ojciec ograniczy działalnosc zawodową, a życ będą "mit Luft und Liebe", bo na chleb nie starczy.
            big_grin
            • panikorbka-to-ja Re: Dżizas, co za bzdury. 17.03.12, 22:17
              albo z MOPSusmile
              nie no, jeżeli matka chce i ma warunki ku temu, żeby zostać z dzieckiem 3 lata w domu, ok i sprawia jej to satysfakcje, ok, stać ją ok - bardzo pięknie
              ale twierdzenie, że matki zatrudniające opiekunki, babcie, żłobki do opieki nad potomstwem nie powinny mieć dzieci jest lekko od czapy
              no chyba że sie siedzi na niemieckim, angielskim czy jakimś innym socialu to można sobie zawsze teorie dobudować
              na polskim należy od razu wbić zęby w ścianę

          • twojabogini Re: Dżizas, co za bzdury. 18.03.12, 11:38
            panikorbka-to-ja napisała:

            > wiesz, urocze jest to twoje przekonanie o własnej wyższości i wyższości i absol
            > utnej słuszności twoich poglądów..

            To nie moje poglądy tylko psychologów rozwojowych. Uważam je za słuszne. Znajdują potwierdzenie w moich obserwacjach. dzieci, które miały stałego opiekuna przez pierwsze trzy lata życia sprawiają mniej problemów wychowawczych od dzieci, które tego pozbawiono. Mają też mniej zaburzeń emocjonalnych.

            > ja tylko jestem ciekawa, gdzie w aspekcie historycznym i antropologicznym domin
            > ujący jest układ jeden na jeden, matka i dziecko, chyba naturalniejsze jest, że
            > cała rodzina, a nawet wspólnota włączała się w wychowanie dziecka.

            Tu się zgodzę. Niemniej jednak przez pierwsze lata życia dziecko było u mamusi przy spódnicy/cycu lub u taty na rekach. Kobiety z dziećmi funkcjonowały społecznie, a nie zamykały się w izolacji sam na sam z dzieckiem. Wspólnota wspierała rodziców. Tak więc przez większą część historii ludzkości dziecko było z mamą przez pierwsze lata życia. To wynika z natury biologicznej ssaków o wyższej formie organizacji, które sa bezradne przez pierwsze lata życia.

            Tak wiem, o
            > jciec też może ograniczyć działalność zawodową, a babcia powinna być zawsze pod
            > ręką, bo inaczej dzieciątko wyjdzie niewątpliwie poszkodowane na psychice z ok
            > resu przedprzedszkolnego,

            Okres przedszkolny to inna bajka, mówimy o dzieciach do 3 roku życia. Co do dziadków i innych członków rodziny - oczywiście, że świetnie jeśli są zaangażowani.
        • ankh_morkpork Re: Dżizas, co za bzdury. 18.03.12, 20:08
          > Należy do nich przebywanie pod opieką jednego stałego opiekuna przez pierwsze trzy lata życia.

          Kto tak twierdzi? Możesz podać linki do _wiarygobnych_ i _konkretnych_ badań naukowych potwierdzających cytowaną powyżej hipotezę?

          >Organizuję swoją pracę tak, aby nie kolidowała z potrzebami dziecka.

          Ale nie siedzisz kołkiem w domciu cały dzień? Podjęłaś pracę zawodową przed ukończeniem przez dziecko 3-ech lat?
          • twojabogini Re: Dżizas, co za bzdury. 19.03.12, 10:41
            > Ale nie siedzisz kołkiem w domciu cały dzień? Podjęłaś pracę zawodową przed uko
            > ńczeniem przez dziecko 3-ech lat?

            Oczywiście, że pracuję. Lubię moją pracę i jej potrzebuję, bo to moja pasja. Ale pracę organizuję tak żeby nie kolidowała nigdy z potrzebami dziecka. Po pierwsze pracuję w domu. Po drugie przeciętnie pracuję około dwóch godzin dziennie. Jeśli dziecko choruje/ząbkuje itp. nie pracuję. Na swoim etacie wzięłam urlop wychowawczy.

            Wydaje mi się, ze ty całą sprawę widzisz czarno-biało. albo mama pracuje, albo siedzi kamieniem w domu 3 lata. Nie lubię rutyny i oszalałabym gdyby każdy dzień wyglądał tak samo. Nie uważam, że mama ma pierwsze trzy lata życia nie zostawiać dziecka ani na chwilę, bo to nienaturalne, nie służy ani jej ani dziecku.
            Jeśli dla kobiety jedyną alternatywą bycia poza domem jest praca, to coś jest z nią nie tak. Jeśli opieka nad małym dzieckiem ma polegać na jak piszesz siedzeniu kołkiem w domciu - to coś jest bardzo nie tak. Z kobietą i z jej partnerem
    • virtual_moth Re: Poczucie winy-jak sobie radzicie? 17.03.12, 22:29
      kropeczka.7 napisała:

      > jak radzic sobie by nie zwariowac?

      Kompletnie sobie nie radziłam póki córka nie skonczyła 8 lat. Mysle, ze o mało co nie straciłam przez to pracy (wpadałam do szefa z róznymi propozycjami z dupy wzietymi srednio raz na pół roku) i naprawde dziwie sie, ze mnie jeszcze trzymaja, chyba jednak jestem dla nich cennatongue_out A jestem samotna matka i musze prace miec.
      Najwiekszy kryzys miałam własnie z rok temu, juz nie wyrabiałam. Ja w ogóle sie dziwie, ze dla kogos to dziwne, choc sama jestem wyzwolona feministka, w miare niezalezna zyciowo, która wykonuje dosc skomplikowana i twórcza prace. Zrobic sobie dziecko a potem nie móc spedzac z nim czasu? Dla mnie to niestety był i jest horror. Ostatnio na szczescie sytuacja sie zmieniła - córka zaczeła dojrzewac i odczepiac sie od mojej spódnicy, odczułam dużą psychiczna ulge.
      Jesli masz tak jak ja, to masz problem. Imho zaleczy go bogaty facet, problem co dalej, gdy dziecko odczepi sie od spódnicy ;P
    • imasumak Najlepiej iść na terapię ;). 18.03.12, 00:10
      Ja rozumiem, że może ci być przykro, że nie jesteś z dzieckiem przez większość dnia, ale żeby wariować?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja