tabakierka2
26.03.12, 09:43
Wasza najbliższa przyjaciółka jest w małżeństwie w którym nie jest szczęśliwa (mało powiedziane) - związek trwa 2 rok (wcześniej kilka lat byli parą). Już wcześniej nijak się nie układało - jej zalezało, ona odwiedzała pana w mieszkaniu (mieszkał z mamą i z siostrą), pan zwykle wracał z pracy (mało ambitnej -pan po 30stce, ona dwadzieścia kilka lat), mama przynosiła mu obiad do pokoju, pan pochłaniał obiad w milczeniu, zainteresowany wyłącznie sobą i komputerem. Czasami gdzieś wychodzili, ale niechętnie (on nie chciał).
Ona pochodzi z trudnej rodziny - pełnej, ale pan-tata trzymał rodzinę krótko. Zależało jej na szybkim usamodzielnieniu się. Ale jej facet niekoniecznie miał podobne plany ( w mieszkaniu miał spokój, mógł godzinami siedzieć przed kompem, zero obowiązków, zero zobowiązań).
Schodzili się i rozchodzili. Pan kilka razy przejawiał nieładne zachowania - typu agresywnego w stsosunku do niej. Ale w końcu się pobrali. I teraz jest problem - pan nie chce dzieci, ona chce. On całe dnie spędza przed kompem/na piłkarzykach etc. Ona ciągle sama - czyli można powiedzieć, ze schemat z jego czasów kawaleskich właściwie się powtarza. Co jakiś czas mają poważniejszą sprzeczkę, czasami z rękoczynami, a później ciche dni przez tygodnie...
mieszkanie wynajmują, właściwie poza ślubem (kościelny!) nic ich nie łączy...
Przyjaciółka zgasła, jest ciągle w depresyjnym nastroju. Wiem, że się nie rozwiodą (raczej), a tkwią oboje w jakiejś nienormalnej sytuacji.
Co byście doradziły? w ogóle można tu jakoś pomóc im obojgu?
pan z tych, co to 'bo ty, to to twoja wina' etc. więc pewnie terapia małzeńska nie wchodzi w grę.
Trochę chaotycznie napisałam, bo jestem wzburzona.
Macie jakieś pomysły?