ma_dre
01.04.12, 20:01
Oto moj pierwszy post z zapytaniem do ematek... Moze bede sobie pluc w brode, ale co tam!
Od nastu lat mieszkam zagranica. Malzonka mam zagranicznego, dzieci w zasadzie tez. Dobrze mi z tym. Prawie, ze, bo jednak chcialabym zeby nauczyly sie po polsku, ale z literatury i obserwacji wiem, ze czlowiek uzywa umiejetnosci tylko jak mu sa potrzebne, a jak nie to nie. Im polski nie jest do niczego potrzebny. Z dziadkami porozumiewaja sie krotko i zwiezle, na tyle na ile dadza rade. A dziadkow, ciocie, wujkaw widuja co najmniej raz do roku.
Tu gdzie mieszkam, nie mam jakichs wiekszych przyjazni. Jakos tak wyszlo, chyba nie chcialo mi sie inwestowac w glebsze znajomosci. Rodziny tez prawie wcale, oprocz meza i dzieci, ktorych to zabralabym do Polski ze soba. Tak ze jak stad wyjade to nikomu brakowac nie bede.
No i coraz czesciej mylse o powrocie do kraju, zeby zobaczyc co by bylo gdyby, a i zeby dzieci polskiego liznely wiecej niz co roku w wakacje.
No i tu mam dylemat. Troche sie boje ze nie bedzie mi sie w Polsce podobac, ze nie dam rady sie przyzwyczaic do polskich realiow...
Dodam ze nic, ale to nic nie stoi na przeszkodzie zebym przeprowadzila sie z rodzina do Polski na pare lat lub na dluzej...
Dodam ze przeprowadzilabym sie z wielkiej, kilkunastomilionowej aglomeracji na wies w poblizu wiekszych miast.
Co byscie zrobily na moim miejscu?