grouse1
01.04.12, 21:58
Syn siostry, mój chrześniak ma w tym roku komunię. Dziś przy okazji rodzinnego obiadu i ustalania miejsca wyjazdu na majowy weekend, zostaliśmy pouczeni przez siostrę, żebyśmy pamiętali, że czeka nas w maju jeszcze jeden większy wydatek. Ja "udałam głupa", ale już wiedziałam co się święci. Siostra poinformowała nas, że młody marzy o tablecie (konkretny model) i że ona już mu powiedziała, że chrzestna mu kupi. Szlag mnie trafił. Owszem stać mnie na kupno tego czegoś, ale uważam to za głupotę. Po co 9-latkowi tablet? Dla szpanu, bo raczej nie do nauki i innych pożytecznych rzeczy. Mam zamiar kupić biblię i opłacić młodemu kurs niemieckiego, a na jesień zabrać go wraz z nami do Eurodisneyland'u.
Z roku na rok ludzie coraz bardziej durnieją z tymi prezentami. Gdzie się podział wymiar religijny tej uroczystości? Jak dziecko ma myśleć o przyjęciu Ciała Chrystusa jak rodzice myślą o przyjęciu, gościach, wystrzałowych ciuchach i liście prezentów. Co się dzieje z tym światem? Jeśli na komunię wydają po 3000 zł na prezent to ile dają na 18-tkę, a na ślub?