czytanie przy jedzeniu

03.04.12, 00:02
Przeglądając sąsiedni wątek, znalazłem ciekawą dyskusję nt. czytania przy jedzeniu i przypomniało mi się - o czym nie myślałem od lat! - jak mój ojciec zwykł zwracać mi uwagę, kiedy się temu oddawałem: "Nie czytaj przy jedzeniu, bo będziesz miał głupie dzieci!". Znacie to powiedzenie? Nigdy później już go nie słyszałem.

Klątwa się na szczęście nie sprawdziła - i to w żadnym pokoleniu (bo mój ojciec sam czytał przy jedzeniubig_grin, ale tylko kiedy jadł sam).
    • tulka7 Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:05
      Moi rodzice nie czytali, a ja durna bywam jak butbig_grin Ja czytam pasjami (jak nie książki, to forum podczytuję), a te moje dzieci czasem za mądre jakoś nawetwink Dzieci nie czytają - będę prowadzić badania socjologiczne na wnukachbig_grin
      • marghe_72 Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:08
        znam inne powiedzenie o głupich dzieciach.. ale oni się z książkami nie rymuje ;D
        • borys314 Re: 03.04.12, 00:10
          Powiedz! Ja nie kojarzę... A ten sam rocznik jesteśmy, więc i zaplecze powinno być wspólne.wink
          • marghe_72 Re: 03.04.12, 00:13
            nie klep mnie po d.. bo będę miał dzieci głupie.
            raczej nie za wysokie loty big_grin
            • borys314 Re: 03.04.12, 00:15
              W życiu tego nie słyszałem! Ale przy najbliższej okazji zastosuję, żeby sobie utrwalić.big_grin
              • tulka7 Re: 03.04.12, 00:17
                Moja babcia stosuje to o klepaniu plus "nie gwiżdż w domu, bo nagwiżdżesz komu" big_grin
                • chomiczkami Re: 21.04.12, 18:42
                  Nie śpiewaj przy jedzeniu, bo twój mąż będzie miał głupią żonę. wink
                • feniks_z_popiolu Re: Gwizdanie w domu 22.04.12, 09:14
                  Ja uwielbiam jak mój mąż gwiżdże w domu. Tym bardziej, że sama nie umiem. Mąż ma b. dobry słuch i wokal teżsmile Niestety, jego rodzice hołdowali temu głupiemu przysłowiu i on ma opory.
                  Naprawdę głupie przysłowie
      • borys314 Re: 03.04.12, 00:09
        Mój syn czyta, ale przy jedzeniu nigdy (taki porządnicki). Aż strach myśleć, jakie te jego dzieci będą.wink
        • tulka7 Re: 03.04.12, 00:11
          Nie no - moje ogólnie też czytają i to dużo. Ale przy jedzeniu pełen Wersalwink A jak mnie czasem przyłapią nad jedzeniem z książką, czy lapkiem, to mam wykład.... Nie moje geny!! big_grin
          • borys314 Re: 03.04.12, 00:13
            > Ale przy jedzeniu pełen Wersalwink A
            > jak mnie czasem przyłapią nad jedzeniem z książką, czy lapkiem, to mam wykład.
            > ... Nie moje geny!! big_grin

            U mnie to samo!! Ja nie wiem, po kim on to ma. I kto tu kogo wychowuje.big_grin
            • tulka7 Re: 03.04.12, 00:15
              prawda?big_grin u mnie dochodzą jeszcze sytuacje typu: "nie mów mi, żebym siadał, bo zaraz wsiądzie ktoś starszy", "mama nie gwiżdż" i sto innychbig_grin wychowują mnie lepiejwink
              • borys314 Re: 03.04.12, 00:21
                Mój syn regularnie poprawia mi krawat (nie chce przyjąć, że ja wolę tak luźniej...) i narzeka: "A ty znowu nieogolony?!" (chyba nie wie, że trzydniowy zarost jest podobno sexy...). I bez litości wyrzuca mnie rano z łóżka z okrzykiem: "Wstawaj, skowronku!" (nawet w weekendy). Żmiję wyhodowałem na mym własnym łonie... big_grin
                • tulka7 Re: 03.04.12, 00:24
                  borys, ale u mnie ostatnio poprawianie poszło w inną stronębig_grin przed wyjściem na mecz usłyszałam od Młodego: "no dobra, wiem, że dresu to nie załozysz, ale chociaż dżinsy, a nie sukienkę jak zawsze..."big_grin (dodam, że się nie zastosowałam - w moim sektorze wolno w sukience) wink
                  • borys314 Re: 03.04.12, 00:30
                    W sukience na mecz! Kpisz czy o drogę pytasz?! (Kolejne powiedzonko, tym razem mojego dziadkatongue_out). A chociaż w jakiś transparent się zaopatrzyłaś albo stadionową przyśpiewkę? (ale to już by było: "mama, nie przeklinaj!"). big_grin
                    • tulka7 Re: 03.04.12, 00:36
                      zaopatrzyłam się w mikrofon, bo zawodowo na meczach z reguły bywamwink a i sukienka dlatego na miejscu, choć nigdy "pańciowata". Jak nie jestem zawodowo, to szalik jest i przyśpiewki teżbig_grin Młodym przyśpiewki też przetłumaczyłam, choć niezmiennie - bez mojego udziału - przy brzydszych słowach krzyczą "piiiiiiip" wink
                      • borys314 Re: 03.04.12, 00:38
                        Jak to - z mikrofonem? Komentujesz?! Bywanie zawodowo na meczach - marzenie każdego mężczyzny... wink
                        • tulka7 Re: 03.04.12, 00:40
                          i niektórych kobiet, w tym mniewink nie komentuję - na co dzień jestem prezenterką, hobbystycznie uzupełniam zespół reporterów o piłkęwink rozmawiam, nagrywam, itede. Mogę w sukiencebig_grin A swoją drogą - komu kibicuje borys?wink
                          • borys314 Re: 03.04.12, 00:44
                            Oczywiście, Legii.wink Ale to właściwie tylko patriotyzm lokalny, bo wielkim kibicem nie jestem. Nawet się na stadion narodowy nie pofatygowałem, kiedy otwierali. Sporty wolę uprawiać, nie oglądać.smile Więc jesteś bardziej prawdziwym mężczyzną ode mnie.big_grin A Ty komu kibicujesz?
                            • tulka7 Re: 03.04.12, 00:47
                              ze sportów uprawianych - karate (1kyu), paralotnie, wspinaczkabig_grin amatorsko jeszcze siatkówkabig_grin a z kibicowania - no cóż: "Nasze serca biją za Śląsk!"big_grin cholera, wyprzedziliscie nas w tabeli...uncertain
                              • borys314 Re: 03.04.12, 00:52
                                A wspinaczka to tak poważniej? Tzn. jeździsz w skały itd.? Lata temu (jeszcze przed narodzinami syna) uprawiałem wspinaczkę nawet przez dłuższy czas, ale poza ścianki wspinaczkowe nie wyszedłem, a potem - cóż, niedopilnowana asekuracja, spadłem z 5 metrów i kiedy się zrosłemwink, do tego sportu już nie wróciłem. Chociaż ostatnio coraz częściej mam ochotę. Twoje dzieci się wspinają?
                                • tulka7 Re: 03.04.12, 01:00
                                  jeżdżęsmile I mam pierwszy stopień taternika jaskiniowego. Spadłam kilka razy, kilka boleśniewink poza tym mam jobla na punkcie fajnych parków linowych i tyrolekwink Młody się wspina, Panna Księżniczka tylko na drzewa w ogrodziewink
                                  • borys314 Re: 03.04.12, 01:13
                                    Łaaa, to Ty profesjonalistka jesteś! I się nie zniechęcasz upadkami.smile Właśnie ostatnio się zastanawiałem, czy nie zabrać kiedyś syna na ścianę, ale boję się trochę, że powtórzy mój los. Choć on właśnie dużo rozsądniejszy ode mnie jest, więc w sumie nie tak prawdopodobne.wink
                                    • tulka7 Re: 03.04.12, 01:18
                                      nie wiem, ile lat ma syn, ale dzieciaki są bardziej zwinne, gibkie i łatwiej się węzłów ucząwink ale ja - mimo że wspinaczkę kocham - zostaję przy stanowisku, że dla dzieci to lepsze są jednak ogólnorozwojówkismile Pływanie, karate, itedesmile a wspinaczka raz w miesiącu - jako atrakcja - jak najbardziejsmile
                                      • borys314 Re: 03.04.12, 01:24
                                        Ma 13 lat, więc już nie takie dziecko.smile Teraz trenuje koszykówkę, ale po zakończeniu roku będzie rezygnował (za dużo urazów dłoni, a gra na instrumencie). Trzeba się przyszykować do wyboru innej dyscypliny - ja mam swój typ, ale nie chcę mu wmuszać.smile
                                        Też myślałem o tej wspinaczce bardziej jako o atrakcji (przynajmniej na początku), ale jak już mu to pokażę, to istnieje prawdopodobieństwo, że będzie chciał kontynuować. Więc muszę się dobrze zastanowić.wink
                                        • guderianka Re: 21.04.12, 17:23
                                          Mogę pod Was się podpiąć i koleżance pozazdrościć ? wink MOje marzenie, mam kurs wspinaczki skałkowej, jako nastolatka latałam po drzewach na linach i zjeżdzałam i z drzew i z różnych metalowych konstrukcji, Kurs zrobiłam jak Młodsza miała 6 mcy ale niestety brak kasy głównie spowodowal zniedbania w tej dziedzinie. Ale jak tylko skończę plany rozrodczo dzieciowe mam zamiar sie zmobilizowac i zacząć sie wspinać na poważnie wink Może uda mi sie dzieci wdrożyc bo talenta wykazują zwłaszcza Młodsza.
                                          Borys-na fotce Młodsza 6 lat-jak fryga wchodziła, .Na niższej Starsza niepełnosrpawna 12 lat-która do 5 roku życia jeździła w wózku, ze spastycznościa kończyń dolnych, zaburzenia czucia, stan po opercjach bioder i in :

                                          fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/X86afKjX7akqAsNJwX.jpg


                                          fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/gJaP9NoHf17wCogHzX.jpg
                                          • guderianka Re: foto jeszcze raz 21.04.12, 17:25

                                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/X86afKjX7akqAsNJwX.jpg
                                          • borys314 wspinaczka 21.04.12, 18:32
                                            Kto by pomyślał, że ten wątek jeszcze wypłynie.wink

                                            Wspinaczka to ciekawy sport, na pewno warto! Szkoda, że tak Ci życie weszło w paradę i rzuciłaś (to nie są przecież duże koszty - ot, buty i karnet na ścianę...). Dobrze mieć stałego partnera, bo to nie dość, że sympatyczne, to jeszcze mobilizuje do regularności. Tylko pamiętaj - różnica wagi podobno nie powinna być większa niż 20 kg. A ile Ty możesz ważyć przy tym 1.50 m - więc pewnie lepiej z kobietą. wink

                                            I chcesz tak na poważnie - tzn. z jeżdżeniem w skałki? To dla mnie ta magiczna granica, której nigdy nie przekroczyłem - najpierw nie było czasu i z Wawy nie po drodze (ludzie ze ściany jeździli w Sokoliki), potem upadek i przygoda się skończyła. Naprawdę - asekuracja przede wszystkim! Poczułem się za pewnie i dostałem za swoje.

                                            Dzieciaki dzielne i z pasją! (I w zupełnie różnej kolorystycewink). I fajną ścianę macie.
                                            • guderianka Re: wspinaczka 21.04.12, 19:44

                                              Dobre buty do wspinaczki to koszt -ok 500zł ( czyli buty dla całej rodziny wink, do tego magnezja, liny, uprząż, bloczki-wolę mieć swoje. Karnet to przy tym pikuś wink Z drobnymi facetami mogę być w parze - nie ufam kobietom hehe wink
                                              Chciałabym tak jeździć w skałki -najlepiej bez rodziny-sama ze swoją ekipą, no ale na to jeszcze musze poczekac przynajmniej kilka lat wink
                                              • borys314 Re: wspinaczka 21.04.12, 20:19
                                                > Dobre buty do wspinaczki to koszt -ok 500zł ( czyli buty dla całej rodziny wink,
                                                > do tego magnezja, liny, uprząż, bloczki-wolę mieć swoje. Karnet to przy tym pik
                                                > uś wink

                                                Tutaj widać, że dawno nie uprawiałem tego sportu. Wydaje mi się, że buty kosztowały mnie wtedy (1996-7?) ok. 200 zł. Magnezji nie lubiłem używać. Uprząż miałem swoją, ale nie przyszło mi do głowy, żeby kupować liny i bloczki. Chyba poważniej do tego podchodzisz ode mnie.wink
                                                W każdym razie - nie trzeba tego wszystkie mieć, żeby zacząć chodzić na ścianę. A regularne wspinanie teraz ułatwiłoby Ci start, kiedy już będziesz mogła się w to poważnie zaangażować.

                                                > Z drobnymi facetami mogę być w parze - nie ufam kobietom hehe wink

                                                Mam kilka koleżanek, które nie przepadają za kobietami - zawsze tylko koledzy i koledzy. Ale ja lubię chłopczyce.smile

                                                > Chciałabym tak jeździć w skałki -najlepiej bez rodziny-sama ze swoją ekipą, no
                                                > ale na to jeszcze musze poczekac przynajmniej kilka lat wink

                                                No tak, to mógłby być idealny wentyl bezpieczeństwa.smile
                                          • borys314 Re: 21.04.12, 18:45
                                            A tak poza tym - jak długo trwał ten kurs? Z kim się wtedy wspinałaś?
                                            • guderianka Re: 21.04.12, 19:48
                                              z nim

                                              www.geronimo.civ.pl/yeti.html
                                              Kurs skrócony stacjonarny trwał kurde -2 dni jakoś, koszt-zabij mnie nie pamiętam-300zł ?
    • donatta Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:10
      U nas cała rodzina czyta. Przy jedzeniu oraz przy czynnościach odwrotnych.
      • tulka7 Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:12
        donnata - przy odwrotnych to mogą być nawet etykiety szamponów, skład proszków, itede, ale coś do czytania być musi!big_grin
      • tulka7 Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:13
        donatta - źle mi się napisałobig_grin
      • aszp0 Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 17:09
        donatta napisała:

        > U nas cała rodzina czyta. Przy jedzeniu oraz przy czynnościach odwrotnych.


        Rozumiem, że niektórzy muszą się "wygadać", ale bez przesady...
        • imasumak Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 17:21
          Ojej, co cię tak poruszyło?
    • asocial Re: Demonizowanie czytania przy jedzeniu 03.04.12, 00:12
      Czytam przy jedzeniu tylko i wylacznie kiedy jem sama, jesli jem z kims, to zazwyczaj towarzystwo jest na tyle interesujace, zeby sobie porozmawiac.

      Mysle, ze ta cala niechec to czytania podczas posilkow bierze sie stad, ze jest to po prostu niegrzeczne w stosunku do wspol-jadaczy. Cos jak TV, tyle ze dla kazdego osobny. Mnie byloby niewatpliwie przykro, gdyby moj partner czy rodzice przy obiedzie lub kolacji cos czytali, zwlaszcza ze dla wielu rodzin to czesto jedyny moment, w ktorym moga wszyscy razem pobyc.

      Mnie najbardziej martwi czytanie na plazy (zwlaszcza ze za jakis miesiac zacznie sie sezon). Jesli ktos zna jakas taktyke wygodnego czytania na plazy bez ryzyka zdretwialych ramion, opalenia sie z plama w ksztalcie ksiazki, chetnie poczytam.
      • borys314 plaża i inne 03.04.12, 00:27
        > Mysle, ze ta cala niechec to czytania podczas posilkow bierze sie stad, ze jest
        > to po prostu niegrzeczne w stosunku do wspol-jadaczy. Cos jak TV, tyle ze dla
        > kazdego osobny. Mnie byloby niewatpliwie przykro, gdyby moj partner czy rodzice
        > przy obiedzie lub kolacji cos czytali, zwlaszcza ze dla wielu rodzin to czesto
        > jedyny moment, w ktorym moga wszyscy razem pobyc.

        To słuszna diagnoza. Ale ja sam nigdy nie czytałem, kiedy rzeczywiście siadaliśmy do wspólnego posiłku, tylko kiedy rodzice się rano krzątali, a ja jeszcze musiałem wypić obowiązkowe kakałkowink. Myślę, że nikt nie czyta, kiedy to rzeczywiście taki wspólny moment.

        Z plażą też mam problem - ale dlatego, że bolą mnie oczy i jeszcze łzawią.
        Na brzuchu się jakoś da, ewentualnie z bejsbolówką na leżaku.
        • asocial Re: plaża i inne 03.04.12, 00:33
          okulary sloneczne niezbedne, a czytanie lezac na brzuchu to chyba najbezpieczniejsza opcja.
    • demonii.larua Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:17
      Powiedzenia nie znam, ale czytam przy jedzeniu bardzo często - potomstwo również, znaczy te które potrafią czytać big_grin Lubię, to sobie nie odmawiam.
      • toxicity1 Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:27
        Ja znam tekst o fatalnych skutkach śpiewania przy jedzeniu.
        • tulka7 Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:28
          a jaki to, bo ja nie?big_grin
        • borys314 Re: 03.04.12, 00:30
          Powiedz, powiedz!
          • toxicity1 Re: 03.04.12, 00:40
            Śpiewanie/nucenie przy jedzeniu daje taki sam efekt jak czytanie.
            Oczywiście nie należy równiez majtać nogami.smile
        • asocial Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:32
          to podaj prosze, bo moj facet spiewa przy jedzeniu i czesto tez tanczy, a ja dostaje skretu kiszek na sam widok. Najgorsze jest to, ze jest w tym wszystkim dobry, skubaniec.
          toxicity1 napisała:

          > Ja znam tekst o fatalnych skutkach śpiewania przy jedzeniu.
          • borys314 Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:34
            > to podaj prosze, bo moj facet spiewa przy jedzeniu i czesto tez tanczy
            Mężczyzna wielu talentów...big_grin
          • dorcia1234 Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 18:44
            toxicity1 napisała:
            " Ja znam tekst o fatalnych skutkach śpiewania przy jedzeniu."

            u mnie się mówiło: nie śpiewaj przy jedzeniu bo dostaniesz głupią babę/ głupiego faceta smile
        • demonii.larua Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 00:48
          Dwójka moich to śpiewa, ale przy posiedzeniu na klopie big_grin
      • borys314 Re: 03.04.12, 00:33
        Ja - chyba przez to napominanie ojca, a teraz syna - zawsze mam wyrzut sumienia i już tak nie lubię. I jeszcze boję się ryzyka zachlapania, zwłaszcza co lepiej wydanych tomów...
        • demonii.larua Re: 03.04.12, 00:49
          Co lepiej wydane to ja tylko w łóżku, bo mam tą... dziurawą brodę big_grin
          • borys314 Re: 03.04.12, 00:55
            Dziurawa broda, powiadasz?wink Mam podobną przypadłość - ale tylko kiedy nie jem przy stole - zapomnij o gofrach na deptaku, lodach amerykańskich na mieście itd. - wszystko wyląduje na koszuli.wink
            • demonii.larua Re: 03.04.12, 01:00
              Bo w ogóle to kto wymyślił gofry z toną ubzdurzeń na nich? Lody gałkowe w wielkim waflu to jeszcze dam radę, ale maks 3 gałki. Powyżej to wiocha, nie dość że dziecka uwalone to jeszcze matka i bez tego ludzie się na nas gapią big_grin
              • tulka7 Re: 03.04.12, 01:03
                gofry to jest pikuś mały! ale te amerykańskie lody to dla czystych hardkorów są!big_grin
                • borys314 Re: 03.04.12, 01:06
                  Nooo, ja próbowałem być takim hardkorem - ale najwidoczniej nie jestem... wink

                  A gofry to pikuś?! To spróbuj z bitą śmietaną, truskawkami i polewą czekoladową. Zobaczymy, jak potem będziesz wyglądała! Phi!
                • demonii.larua Re: 03.04.12, 01:07
                  Oni na pewno czegoś do nich dosypują, bo niemożliwością jest by normalne lody tak szybko się upłynniały prosto na odzienie.
                  • tulka7 Re: 03.04.12, 01:12
                    i żeby takie gibajne były! normalnie jak wieża w Pizie!big_grin
                    • demonii.larua Re: 03.04.12, 01:13
                      Gorzej pani, gorzejbig_grin
                    • borys314 Re: 03.04.12, 01:15
                      A propos wieży w Pizie - już lody włoskie nie są tak hardkorowe! Mały jestem nawet w stanie opanować, duży zaczyna przeciekać dołem.
    • attiya Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 06:55
      jezu ale głupota....uncertain
      z całym szacunkiem
      czytałam przy jedzeniu,czytam i czytać będę
      dziecko - geniusz big_grin
    • rosapulchra-0 Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 06:58
      Ja słyszałam, że nie powinno się jeść do lustra, bo wtedy dzieci będzie się mieć głupie.
    • e_r_i_n Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 08:38
      Czytam przy jedzeniu i dziecko mam faktycznie głupie, bo też czyta wink
    • edorka1 Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 08:47
      Czytam przy jedzeniu, gotowaniu, i w kilku innych okolicznościach i moje młode o zgrozo też. Dzieci mam raczej bystre smile.
    • nabakier Re: czytanie przy jedzeniu 03.04.12, 08:58
      Generalnie czytamy przy jedzeniu i jemy przy czytaniu (bardziej to drugie) .

      - nie czytamy przy obiedzie i przy gościach;
      - czytamy przy podjadaniu (śniadania, kolacje i pomniejsze jemy każdy sobie w innym czasie i miejscu) ,
      - jemy przy kompach.

      Tak to z grubsza wygląda. Ogólnie zasada sumowania przyjemności to dobra zasada big_grin
      • borys314 Re: 21.04.12, 18:39
        > Ogólnie zasada sumowania przyjemności to dobra zasadabig_grin

        Zupełnie się zgadzam!smile
    • ywwy Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 17:17
      Pamiętam, że rodzice mówili, że nie można czytać przy jedzeniu, bo wtedy zapomina się o całym świecie, o wszystkim smile
    • guderianka Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 17:18
      Nie znam
      Z czułością wspominam czasy gdy miałam czas jeść i czytać-dwie wielkie przjemności jednoczesnie achhhhh (rozmarzyłam sie). Odkąd mam dzieci czytam...w kiblu tongue_out Ot, życie wink
    • anika772 Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 17:19
      Całe życie czytam przy jedzeniu (tak jak Twój tata- kiedy jem sama). Powiedzenia nie słyszałam.
    • morgen_stern Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 17:23
      Czytam przy jedzeniu od zawsze, do książki lub dobrego wąciku wszystko lepiej smakuje smile
    • agaja5b Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 18:02
      Jedynym w miarę logicznym jest to zakazujące bicia dzieciaka w ciemię, bo głupie będzie, przynajmniej ma uzasadnienie w świetle dzisiejszej wiedzy medycznej, ale jako ludzkość wciąż wszystkiego nie wiemy więc kto wie może i do reszty trzeba sie stosowaćsmile
      • borys314 Re: 21.04.12, 18:35
        Prawda! A ja lubię i kolekcjonuję różne takie powiedzonka.wink
    • edelstein Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 18:54
      Moja mama czytajac ksiazke przy jedzeniu piwiedziala do mnie
      -G nie czytaj,bo bedziesz miala glupiego meza.
      -Mamo ty tez czytasz
      -No ale ja swoja norme wyrobilam ( miala dwoch mezow)wink
      Tak czytam przy jedzeniu i przy gotowaniu tez,w lazience mam polke gdzie stoi przynajmniej jedna ksiazka,ale jak czasem ja wyniose to potem musze studiowac opakowania wszystkiego w okolicywink
      • borys314 Re: 21.04.12, 19:15
        Ale to ciekawe, że - mimo różnic w szczegółach i konfiguracjach - czytanie i głupota są ze sobą łączone. A to dość paradoksalne, bo wydaje się, że więcej czytają inteligentni ludzie, więc - zgodnie z prawdopodobieństwem - i ich dzieci będą mądre.

        > rzynajmniej jedna ksiazka,ale jak czasem ja wyniose to potem musze studiowac op
        > akowania wszystkiego w okolicywink
        Też to mam.wink Jak np. stoję w kolejce w drogerii, to czytam składy szamponów itd.
        • edelstein Re: 21.04.12, 19:21
          Beda madre,jak maz nie bedzie glupiwink
          • borys314 Re: 21.04.12, 19:23
            Święta prawda! O drugą połowę genów też trzeba zadbać. wink
            • edelstein Re: 21.04.12, 19:40
              Najlepiej czytajaca druga polowawinkSpotkalam takowych,duzo ksiazek czytali,ale z zarobkow to by karalucha nie utrzymali.Moj obecny to chyba w zyciu ksiazki nie przeczytal,przezulam te goezka prawde i zajelam sie zaletamiwink
    • imasumak Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 19:31
      Tego powiedzenia nie znałam smile.
      Ale moja mam zawsze mi mówiła jak widziała, że oblizuję łyżkę: "Będziesz miała męża łysego", co częściowo się sprawdziło, bo mój drugi mąż ze względu na postępujące łysienie, goli się niemal na zero wink.
      Albo gdy ćwiczyłam na fortepianie albo czytałam książkę, a ona wchodziła do pokoju, żeby pozamiatać lub odkurzyć, mówiła: "Wstań dziecko, bo Ci szczęście zamiotę", a chodziło dokładnie o to, że mam wziąć od niej tę miotłę lub odkurzacz i sama posprzątać wink.
      Zresztą moi rodzice byli mistrzami różnych powiedzonek, zwłaszcza mój śp Tatuś w tym celował, racząc nas typowo krakowskimi powiedzonkami, np : "Widziała paniusia, nowy czajnik i już siusia" wink.

      A czytać przy jedzeniu lubię. Staram się tego nie robić, ale jak jestem sama, to sobie nie żałuję wink
      • borys314 krakowskie 23.04.12, 17:40
        A może pamiętasz i przytoczyłabyś jakieś inne powiedzonka? Ja krakowskich nie znam, bo jestem z innej części kraju, a takie "złote myśli" bardzo lubię.smile
    • tankgirl5 Re: czytanie przy jedzeniu 21.04.12, 20:00
      AAa!
      ponieważ czytam przy każdej okazji to dość często słyszałam od taty:"Nie czytaj przy jedzeniu, bo będziesz miała głupie dzieci"big_grin hehehe oczywiście dodawał, że sam czytał;D
      hmm nie jesteś czasem moim bratem...?
      • borys314 nareszcie! 21.04.12, 20:05
        No nareszcie!smile Tyle wpisów w wątku, a nikt w tej formie tego powiedzonka nie słyszał.
        (Skąd pochodzisz? Może to regionalne?).

        Jestem jedynakiem, więc Twoim bratem raczej być nie mogę.wink
        (Boże, a może mój ojciec żył na dwie rodziny...wink).
        • tankgirl5 Re: nareszcie! 21.04.12, 20:19
          serio z tym bratem tak pomyślałam, bo w tym samym wiekuwink
          dolnyśląsk, a Ty?
          a! dalej to słyszę jak jestem u rodziców hehheh
          big_grin
          szczerze to myślałam, że to znane powiedzenie, znaczy nikt inny mi tak nie mówił;D
          • borys314 Re: nareszcie! 21.04.12, 20:35
            tankgirl5 napisała:
            > serio z tym bratem tak pomyślałam, bo w tym samym wiekuwink

            Mam w profilu zdjęcie z dzieciństwa, możesz się upewnić.wink

            > dolnyśląsk, a Ty?
            Warszawa - i mój ojciec też w Warszawie urodzony, więc nie mógł tego powiedzonka przywieźć skądinąd.
            Zatem musimy chyba wykluczyć pokrewieństwo, bo nie wiem, jak by mu się udało niepostrzeżenie jeździć w tę i z powrotem.wink
            To by była historia - spotkać na forum zaginioną siostrę i rozpoznać się po ojcowskim powiedzonku.big_grin A ile byśmy książek wydali, opisujących naszą historię.wink

            > szczerze to myślałam, że to znane powiedzenie, znaczy nikt inny mi tak nie mówił;D
            Ja też byłem przekonany, że to znane! To dla mnie naprawdę duże zaskoczenie, a dopytać nie mogę, bo rodzice niestety nie żyją.
            • tankgirl5 Re: nareszcie! 21.04.12, 23:29
              no, kariery nie zrobimy jako zaginione rodzeństwosmile
              obiecuję jednak, że zapytam tatę o powiedzenie skąd "to" powiedzenie wziął,
              jednak znając swojego tatę nie spodziewam się poważnej odpowiedzismile
              pozdrawiam
              • borys314 Re: nareszcie! 21.04.12, 23:45
                > no, kariery nie zrobimy jako zaginione rodzeństwosmile
                No szkoda...wink Ja to bym się nawet ucieszył, teraz mi brakuje rodzeństwa.

                > obiecuję jednak, że zapytam tatę o powiedzenie skąd "to" powiedzenie wziął
                Koniecznie! I koniecznie daj znać, jeśli uda Ci się wyciągnąć od Taty jakąś odpowiedź!smile

    • feniks_z_popiolu Re: czytanie przy jedzeniu 22.04.12, 09:10
      Moje dzieci zawsze podejmują próbę czytania przy jedzeniu. OK gdy jedzą same, też tak z mężem robimy. Ale przy rodzinnym posiłku gonię. To teraz nie wiem czy będę mieć głupie wnuki czy nie?
    • kub-ma Re: czytanie przy jedzeniu 22.04.12, 10:13
      O jak ja dawno tego powiedzenia nie słyszałam! Też mi tak mówiono w dzieciństwie. Nie stosuję się, bo samo jedzenie jest strasznie nudne, a książki są strasznie ciekawe.
      • borys314 Re: 23.04.12, 17:43
        To jest nas już troje!smile
        A Ty może wiesz, skąd się wzięło to powiedzenie?
        I - jeśli to nie tajemnica - skąd jesteś? (Próbuję dociec, czy to może mieć jakieś regionalne korzenie).
      • draconessa Re: czytanie przy jedzeniu 23.04.12, 17:46
        O, to to!!! uwielbiam sobie czytac przy sniadaniu!!! Cisza, spokoj, reszta domownikow jeszcze spi...
    • 1borgia Re: czytanie przy jedzeniu 22.04.12, 13:45
      kilka razy zdarzylo mi sie czytac przy jedzeniu (zwlaszcza ostatnio, przed kompem)
      fuj, nienawidze czytac lub ogladac tv przy jedzeniu, wlasciwie nigdy tego nie robie, ale zgrzeszylem, wstydze sie, postanowilem juz wiecej tego nie czynic.

      borgia
    • iin-ess Re: czytanie przy jedzeniu 22.04.12, 13:47
      u majej babci było: nie śpiewaj przy jedzeniu bo będziesz miała głupiego mężasmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja