Co byście zrobiły?

10.04.12, 19:18
Załóżcie, że jesteście babciami i Wasza pierwsza wnuczka kończy roczek. Córka i zięć zaplanowali z tej okazji przyjęcie. Jest to akurat w tym samym czasie , gdy wy macie pewne ważne wydarzenie, związane z Waszym hobby.
Nigdy nie pracowałyście, to hobby sprawia Wam wielką przyjemność, ale generuje spore koszty. Pieniądze czerpiecie z rodzinnej firmy, w której pracuje córka i zięć.
W tym czasie dzieckiem zajmuje się druga babcia. Córka i zięć z sobie znanych powodów imprezę organizują wtedy, kiedy roczek wypada i nie zamierzają jej przekładać ze względu na Wasze plany.
Ponieważ pasja jest w Waszym życiu bardzo ważna, nie rezygnujecie z wyjazdu.
Ale teraz pytanie : czy prosicie męża, aby z Wami jechał, czy raczej , aby poszedł na uroczystość do wnuczki (oczywiście dla dziecka nie ma to wielkiego znaczenia, ale dla jego rodziców już tak) ? Na wyjeździe nie będziecie czu się samnotne, bo wszystkich tam znacie.
Co robicie? Jedziecie same? Nie jedziecie? Namawiacie męża, aby został? Jedziecie z nim i dobrze się bawicie?
    • salma75 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:21
      Jadę, mąż robi to co uważa za stosowne/to na co ma ochotę.
      • andaba Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:24
        Średnio zachwycona jadę na urodziny wnuczki razem z mężem.
      • aurinko5 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:27
        Pojechałabym. Wnuczka jest na codzien, jeszcze nie jedne bedzie miała urodziny i inne uroczystosci. A mąż niech robi co chce.
        • 3-mamuska Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 22:50
          aurinko5 napisała:

          > Pojechałabym. Wnuczka jest na codzien, jeszcze nie jedne bedzie miała urodziny
          > i inne uroczystosci. A mąż niech robi co chce.
          Hobby jest codzień, wnuczki roczek raz w życiu jej/babci dziadka .

          Moje dzieci mowa o mojej mamie "babcia M" czyli babcia syna mojej siostry taka jest " kochana babunia" dla moich dzieci.
          • salma75 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 22:56
            3-mamuska napisała:

            > aurinko5 napisała:
            >
            > > Pojechałabym. Wnuczka jest na codzien, jeszcze nie jedne bedzie miała uro
            > dziny
            > > i inne uroczystosci. A mąż niech robi co chce.
            > Hobby jest codzień, wnuczki roczek raz w życiu jej/babci dziadka .

            A drugie urodzinki?
            I trzecie?
            Oraz czwarte, piąte, szóste....?
            Też są raz w życiu.
            Babcia ma obowiązek meldować się na każdych?
            • 3-mamuska Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 23:07
              salma75 napisała:

              > 3-mamuska napisała:
              >
              > > aurinko5 napisała:
              > >
              > > > Pojechałabym. Wnuczka jest na codzien, jeszcze nie jedne bedzie mia
              > ła uro
              > > dziny
              > > > i inne uroczystosci. A mąż niech robi co chce.
              > > Hobby jest codzień, wnuczki roczek raz w życiu jej/babci dziadka .
              >
              > A drugie urodzinki?
              > I trzecie?
              > Oraz czwarte, piąte, szóste....?
              > Też są raz w życiu.
              > Babcia ma obowiązek meldować się na każdych?
              >

              Moim zdaniem tak , urodziny, święta, dzień dziecka to raptem 4 razy do roku.

              Chodź 1 urodziny najczęściej świętuje się mocniej , reszta to już kwestia więzi rodzinnych.

              Jakoś dzieci uczy się ze jest dzień babci/ dziadka, święta i urodziny a starszym można młodszych olewac bo to dzieci, a to " ja" jestem naj.
      • jak_matrioszka Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:28
        Ja mam hobby na spolke z mezem i powiem szczerze mialabym zagwozdke! Potrafie sobie wyobrazic ze wyjazd zwiazany z hobby i urodziny wnuka wypadaja w tym samym dniu i pewnie porozmawialabym duzo wczesniej z corka i zieciem zeby mi poszli na reke i urodziny przelozyli. Nawet gdyby Malzonek mogl zostac i reprezentowac rodzine, to i tak bym o to prosila (co rozumiem u Was nie wchodzi w gre). Moje hobby daje mi pewne mozliwosci tylko raz do roku i to tylko przy sprzyjajacych okolicznosciach, dziecko musialoby mnie bardzo nienawidziec zeby mnie postawic przed takim wyborem.
    • ib_k Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:29
      oczywiście realizuję swoje hobby, mąż robi to co uzna za stosowne, dzieci powinne się dostosować a ich ewentualny foch uznałabym w tym wypadku za porażkę wychowawczą


      ps
      zupełnie nie wiem co ma do rzeczy to skąd są pieniądze na hobby czy fakt pracowania
      • azile.oli Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 19:39
        Co wtedy, jeśli córka zauważa, że aczkolwiek matka ma dużo radochy ze swego hobby, to jednak w żadnym stopniu nie chce się przyczynić do ułatwienia życia tym, którzy na to hobby pracują? Bo matka nie pracuje, nigdy nie pracowała. I dziewczynie jest zwyczajnie głupio przed teściową, że to jej podrzuca małą, gdy idzie do pracy. I to teściowie pomogą w organizacji przyjęcia, bo praca we własnej firmie nie przewiduje urlopów, tym bardziej, że jej ojca też być może w tym terminie nie będzie (pojedzie z matką). Zresztą, gdyby nie m łode pokolenie, to firma chyba by upadła.
        Gdyby matka na co dzień była babcią, to pewnie bez problemu impreza odbyłaby się w innym terminie.
        • salma75 Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 19:43
          azile.oli napisała:

          > Gdyby matka na co dzień była babcią, to pewnie bez problemu impreza odbyłaby s
          > ię w innym terminie.

          A po co Ci w takim razie na imprezie taka matka co to nie jest babcią?
        • myga [...] 10.04.12, 19:44
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • myga Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 19:46
            hobby oczywiście, i dziadkowi dziadkiem sucz nie pozwala być ino go na te hobby zaciąga uncertain
          • salma75 Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 19:47
            Co do tego hobby... Dobrowolnie za nie płacicie?
            • azile.oli Re: Ja to oglądam tylko... 10.04.12, 19:53
              Mąż kasę na hobby daje, zapewne dobrowolnie. Ale pieniędzy jest tyle, jaka jest kondycja firmy. A kondycja jest taka, jak bardzo starają się pracujący.
              Córka nie ma zapewne pretensji do matki, że ta nie pracuje, bo się przyzwyczaiła. Za to chyba ma żal, że korzysta ze wspólnej kasy, a wnuczką zajmuje się teściowa.
              • nangaparbat3 Re: Ja to oglądam tylko... 10.04.12, 20:02
                A jaka jest pozycja dziadka w tym całym rodzinno-finansowym układzie? Skąd się wzięła firma?
        • nangaparbat3 Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 19:46
          No tak. Jakieś grubsze żale i zawiści w rodzinie, od dawna. I brak urlopu, pewnie latami. Uroczystość bym przełożyła - jednak taki ukłon w strone czcigodnej właścicielki. I stanęłabym na głowie, żeby umożliwić sobie i mężowi wypoczynek co jakiś czas.
        • a.va Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 19:49
          Aha, czyli nie przenieśli terminu uroczystości, bo chcą ją ukarać za to, że nie opiekuje się wnuczkiem i nie pracuje? Ale chyba widzisz absurd tej sytuacji? To są dwie oddzielne sprawy i nie ma sensu ich rozwiązywać za pomocą urodzinowego przyjęcia.
          • azile.oli Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 19:57
            Mały problemik jest w tym, że gdyby nie praca córki, to niedługo by ją nie tylko na wyjazdy stać nie było, ale i na uprawianie kosztownego hobby.
            Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że dziecko ma też drugich dziadków, którzy jednak pomagają i może młodym głupio powiedzieć, że zmieniamy termin uroczystości ze względu na hobby mamusi.
            • sueellen Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 20:26
              skad się wzięła firma i kto jest jej właścicielem?
              • azile.oli Re: Pochodzenie firmy... 10.04.12, 20:35
                Firmę założył ojciec dziewczyny ze swoim bratem, po jakimś czasie ich drogi się rozeszły, podzielili się majątkiem i każdy miał własną firmę. Niestety, okazało się, że jeden z braci był motorem tej firmy , a pod rządami tego drugiego zaczęła ona podupadać.
                Dorosła już córka postanowiła pomóc ojcu, dużo rzeczy wyprostowała, zainwestowała swoje pieniądze i część firmy stała się jej własnością.
                Formalnie jest dwoje właścicieli, przy czym faktycznie zarząd sprawuje i wszystkiego pilnuje córka i jej mąż, który jest tam pracownikiem.
                Nie wiem, jak się dzielą pieniędzmi, ale bez córki ojciec nie miałby firmy, tylko komornika na głowie.
                • myga Re: Pochodzenie firmy... 10.04.12, 20:38
                  > Nie wiem, jak się dzielą pieniędzmi, ale bez córki ojciec nie miałby firmy, ty
                  > lko komornika na głowie.
                  --------
                  W to jakos nie bardzo wierze, tyle lat ojciec bez corki firme prowadzil i jakos nie zbankrutowala.
                  • azile.oli Re: Pochodzenie firmy... 10.04.12, 20:47
                    Ojciec prowadził firmę z bratem. I to dzięki bratu nie zbankrutowała, bo po ich rozstaniu facet zaraz narobił długów, natomiast firma tego drugiego brata funkcjonuje doskonale.
                    A bracia rozstali się z 2 powodów : ten pierwszy zauważył, że wszystko jest na jego głowie, ten drugi miał już dorosłą córkę, która wyszła za mąż i ewentualna wizja współpracy z bratanicą i jej mężem przestała pierwszemu z braci odpowiadać.
                    • ichi51e2 Re: Pochodzenie firmy... 12.04.12, 17:52
                      powiedz matce wprost - twoje hobby to za moja kase - a ja chce zebys byla na urodzinach malej (co z tego ze ma rok i w dupie kto bedzie?) wiec nie ma kasy. W czym problem?
            • a.va Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 20:49
              azile.oli napisała:

              > Mały problemik jest w tym, że gdyby nie praca córki, to niedługo by ją nie tyl
              > ko na wyjazdy stać nie było, ale i na uprawianie kosztownego hobby.
              > Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że dziecko ma też drugich dziadków, którzy jednak
              > pomagają i może młodym głupio powiedzieć, że zmieniamy termin uroczystości ze
              > względu na hobby mamusi.

              Bez sensu jest to zachowanie tych dzieci. Gdybym miała z matką problem, że nie zajmuje się moim dzieckiem, to bym powiedziała - słuchaj, nie podoba mi się, że nie zajmujesz się Agatką.
              Gdybym miała problem z tym, że matka ma kosztowne hobby, powiedziałabym - słuchaj, nie mamy tyle kasy, nie możemy ci dłużej dawać aż tyle.
              Gdybym miała problem z tym, że matka nie pracuje, powiedziałabym - słuchaj, nie podoba mi się, że nie pracujesz, pomyśl, co możesz zrobić w naszej firmie, bo mamy nawał pracy.

              Na pewno nie rozwiązywałabym żadnego z tych problemów za pomocą komunikatu: mamo, ponieważ nie pracujesz, nie opiekujesz się wnuczką i masz kosztowne hobby, to nie przesuniemy urodzin małej. Przecież to po prostu głupie.

              Drudzy dziadkowie będą urażeni, bo przesunie się urodziny ze względu na wyjazd drugiej babci? Chyba żartujesz? Co im za różnica, kiedy przyjdą?
              • myga Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 20:53
                > Bez sensu jest to zachowanie tych dzieci.
                -------
                Tez tak uwazam, jakies glupie podchody, zamiast porozmawiac szczerze z wlasna matka, a nie za jej plecami o niej plotkowac z cala rodzina meza.
              • azile.oli Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 21:03
                Zacznę od końca - drudzy dziadkowie pomagają organizować tę imprezę, bo młodzi mają małe mieszkanie, więc impreza odbędzie się u dziadków (w mieszkaniu w bloku, rodzice dziewczyny mają duży dom z ogrodem).
                Matka dziewczyny to taka artystka - córka jej o pomocy przy wnuczce, a ta jej idzie pokazywać najnowsze dzieło.
                Pieniędzy młodzi matce nie dają - ojciec bierze swoją część i on daje żonie, tu nie mają prawa ingerować, ale rzeczywiście, może pora porozmawiać z ojcem na temat podziału zysków. Zresztą, nawet, jak zyski małe, to on i tak bierze tyle, ile jemu i żonie potrzeba, czyli powoduje np mniejsze obroty, bo nie ma czym zapłacić za towar.
                Matka w firmie pracować nie chce, bo nie miałaby czasu na hobby.
                A tak wogóle, to dziewczynę boli chyba też to, że matka wyniańczyła córkę swojego brata, czyli jej kuzynkę (sporo młodszą), a tu się nie garnie do pomocy. Nawet poproszona - odmawia.
                • kawka74 Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 21:15
                  Ale, jak już zostałaś poinformowana, nie ma obowiązku. Nie ma żadnych obowiązków, pierwsze urodziny to przejaw odpieluchowego zapalenia mózgu, a prawo do samorealizacji jest święte.
                  Nie wiem, czy babcia zdaje sobie sprawę, że pracuje na relacje z córką i wnuczką, i że zbierze - za kilka czy kilkanaście lat - owoce tej pracy, które wcale a wcale mogą się jej nie spodobać.
                  • myga Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 21:22
                    > Nie wiem, czy babcia zdaje sobie sprawę, że pracuje na relacje z córką i wnuczką,
                    ------
                    z corka raczej juz popracowala, chyba niezbyt udane sa te relacje, natomiast z wnuczka moze miec calkiem udane, nieobecnosc na imprezie urodzinowej i popijawie z wujkami o tych relacjach jeszcze nie decyduje.
                    • kawka74 Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 21:30
                      > z corka raczej juz popracowala

                      I ma, co chciała.

                      natomiast z
                      > wnuczka moze miec calkiem udane

                      Może, ale widać nie chce.
                      • ib_k Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 21:36

                        > natomiast z
                        > > wnuczka moze miec calkiem udane
                        >
                        > Może, ale widać nie chce.

                        ale dlaczego nie chce?

                        czy to że nie zajmuje się roczną wnuczką na co dzień oznacza ze w przyszłości nie będzie miała z nią dobrych relacji?? przecież to bzdura! nie każdy nadaje się do opieki nad niemowlakiem ale to nie znaczy że nie będzie świetnie dogadywał się z nastolatkiem, szczególnie jeżeli znajdą wspólny język na bazie wspólnego hobby

                        uważam że wynurzenia autorki na temat finansów są co najmniej nie na miejscu, o ile nie jest tą pracującą córką...
                        • kawka74 Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 21:45
                          Na urodziny nie przyjedzie. Pomocy odmawia (i nie chodzi tu, jak widzę, o pomoc długofalową). Chętnie poświęci się dla brata i jego rodziny, dla córki i jej rodziny czasu ani sił już nie ma.
                          Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby babcia tego typu nagle zmieniła podejście do wnuczki o 180 stopni, kiedy ta podrośnie. I nie chce mi się wierzyć, że wnuczka olewana przez babcię nagle, kiedy podrośnie, zacznie się z nią świetnie dogadywać.
                          • nangaparbat3 Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 22:17
                            Mój ex miał stryja, którego nawet najświętsi w rodzinie ledwie tolerowali (słusznie), ale kiedy ex miał parę lat stryj zacząl wprowadzać go w tajniki swego hobby - autentycznie się wtedy zaprzyjaźnili i stryj jest jedną z najważniejszych osób w jego zyciu. W sumie stryj bardzo podobny do babci z wątku.
                • a.va Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 21:35
                  Azile, ale to naprawdę taki problem przesunąć te urodziny? Abstrahując od tego, czy pani jest idealną matką i babcią, czy nie. Skoro tak jej na tym wyjeździe zależy, to naprawdę mogliby przesunąć. To nie jest data nie do ruszenia. Owszem, ci drudzy dziadkowie, u których to ma być, mogą odmówić i wtedy nieprzesunięcie urodzin będzie zrozumiałe. Ale rodzice tej małej nawet nie spróbowali przesunąć, bo mają do matki żal o tysiące innych rzeczy. Nie tylko nie rozwiązują tym tamtych problemów, ale jeszcze stworzą nowy - że sobie pojechała zamiast przyjść na urodziny.

                  W rodzinie nie chodzi o to, kto wygrał, tylko żeby jakoś wzajemnie się dogadać. A oni, zamiast jasno wyrażać swoje potrzeby, obrażają się o urodziny.
                  • iwles Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 21:45

                    ja myśle, że może tam chodzi jeszcze o takie male niuanse, ze może babci wcale nie jest przykro, ze na urodzinach nie będzie?
                    Że te urodziny wnuczki dla niej nie mają większego znaczenia?

                    Nie wiem, czy w takiej sytuacji chcialabym podporządkowywać imprezę pod takich dziadkow, którym raczej nie zależy.
                    • 3-mamuska Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 23:15
                      iwles napisała:

                      >
                      > ja myśle, że może tam chodzi jeszcze o takie male niuanse, ze może babci wcale
                      > nie jest przykro, ze na urodzinach nie będzie?
                      > Że te urodziny wnuczki dla niej nie mają większego znaczenia?
                      >
                      > Nie wiem, czy w takiej sytuacji chcialabym podporządkowywać imprezę pod takich
                      > dziadkow, którym raczej nie zależy.
                      >
                      Dokładnie, bardzo ograniczylabym kontakty z taka matka/babcia.


          • 3-mamuska Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 23:03
            Fa.va napisała:

            > Aha, czyli nie przenieśli terminu uroczystości, bo chcą ją ukarać za to, że nie
            > opiekuje się wnuczkiem i nie pracuje? Ale chyba widzisz absurd tej sytuacji? T
            > o są dwie oddzielne sprawy i nie ma sensu ich rozwiązywać za pomocą urodzinoweg
            > o przyjęcia
            A może chcą sprawdzić co dla " babci " jest ważniejsze rodzinna czy hobby całe zycie.
            Nie dość ze nie pomaga to jeszcze raz w roku wypnie się na rodzine , bo egoistycznie chce być zawsze na pierwszym miejscu.
            I o ile babci nie musi pomagać zajmować się wnukami, może mieć własne sprawy, to jednak są momenty w życiu kiedy trzeba zrezygnować z czegoś dla rodziny, i nie bylo by to poświęcenie raz w roku.
            Potem zeby nie plakala ze córka/ wnuczka ma ja gdzieś, o odda do domu starców albo zadzwoni raz do roku.
            O więzi rodzinne trzeba dbać.
            Wiem to zarówno ze strony mojej mamy jak i teściowej ( chodź o na się stara)
            • hellulah Re: Ale co w przypadku, gdy... 10.04.12, 23:07
              > A może chcą sprawdzić co dla " babci " jest ważniejsze rodzinna czy hobby całe
              > zycie.

              No to użyję Tego Słowa: to jest patologia.

    • koralik12 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:31
      Nie potrafie odpowiedzieć, podane informacje sa za bardzo tendencyjne. Musiałabym poznac sytuacje równiez od strony babci a nie tylko od kogoś kto widzi to z boku. Bo ta osoba chociaż stara się być obiektywna to widac że ma tej babci coś za złe.
    • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:32
      Azile, w mojej rodzinie rodzice przesunęliby termin uroczystości tak, aby umożliwić babci i dziadkowi udział w obu imprezach.
    • nabakier Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:34
      Wybrałabym wyjazd. Do wnuczki wpadłabym z prezentem przed urodzinami, rodziców przeprosiła i poprosiła o wyrozumiałość. z Mężem to już zależy od tego, czy go to moje hobby kręci- jak kręci, niechby pojechał ze mną.
      Wnuczka i tak nie jarzy, o co biega, a od dorosłych dzieci można oczekiwać wyrozumiałości.
    • thorgalla Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:35
      Skoro przyjęcie jest dokładnie w dniu urodzin to chyba miałaś rok aby oswoić się z myślą,że wnuczka będzie miała urodziny.I dlaczego to oni mają się dostosowywać do Twoich planów?
      Jedź i rób co tam masz robić,wyrodna babcia jesteś i już.
      • jak_matrioszka Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:43
        Wyobraz sobie ze hobby babci to jakas gra, i zawody na wysokim szczeblu, do udzialu w ktorych babcia sie zakwalifikowala (20 najlepszych w kraju, a sport uprawiaja tysiace) odbywaja sie na drugim koncu Polski dokladnie tego dnia, kiedy wnuk ma urodziny.
        Teraz powiedz ze babcia miala rok na przygotowanie sie dostosowanie planow do reszty.
      • azile.oli Re: He,he... 10.04.12, 19:46
        To nie ja jestem tą babcią. Ja bym została i poszła na urodziny wnuczki. Ale to ja, a tamta babcia jest inną osobą, co rozumiem. Nie rozumiem, czemu ciągnie ze sobą męża.
        Pewnie, że to dorosły facet i swoje zdanie powinien mieć, w związku z czym jemu też się dziwię, że chce jechać.
        • salma75 Re: He,he... 10.04.12, 19:49
          azile.oli napisała:

          > To nie ja jestem tą babcią. Ja bym została i poszła na urodziny wnuczki. Ale t
          > o ja, a tamta babcia jest inną osobą, co rozumiem. Nie rozumiem, czemu ciągnie
          > ze sobą męża.
          > Pewnie, że to dorosły facet i swoje zdanie powinien mieć, w związku z czym jem
          > u też się dziwię, że chce jechać.

          A przyjmujesz do wiadomości, że być może nikt go nie "ciągnie", a on sam, tak po prostu, chce jechać?
        • nangaparbat3 Re: He,he... 10.04.12, 19:52
          Może ona kobieta-bluszcz?
      • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:50
        A któż powiedział, że przyjęcie musi się odbyc dokładnie w dniu urodzin? Czy to w ogole ma jakiekolwiek znaczenie? Tę datę mozna przesunąć - daty imprezy babci nijak się nie da.
        Jak już ktoś napisał, chodzi o ukaranie starszej pani. Byc może słusznie jej się należy, ale w skuteczność nie wierzę.
        • 3-mamuska Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 23:22
          nangaparbat3 napisała:

          > A któż powiedział, że przyjęcie musi się odbyc dokładnie w dniu urodzin? Czy to
          > w ogole ma jakiekolwiek znaczenie? Tę datę mozna przesunąć - daty imprezy babc
          > i nijak się nie da.
          > Jak już ktoś napisał, chodzi o ukaranie starszej pani. Byc może słusznie jej si
          > ę należy, ale w skuteczność nie wierzę.

          Może po prostu widza ze babci nie zależy, i dlatego nie zmieniają terminu, bo wypada w sobotę/ niedziele i reszta rodziny ma wolne mogą przyjść.
          Ja nie rozumiem dlaczego ? dla jednej osoby maja zmienić termin odwołać ciocie/ wujkow kuzynki, chrzestnych tylko dla babci która nie stara się o kontakty z wnuczka/ córka.
          • salma75 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 23:34
            3-mamuska napisała:

            > dla jednej osoby maja zmienić termin odwołać ciocie/
            > wujkow kuzynki, chrzestnych
            \...

            To tak wyglądają teraz urodziny roczniaka??
            • 3-mamuska Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 23:52
              salma75 napisała:

              > 3-mamuska napisała:
              >
              > > dla jednej osoby maja zmienić termin odwołać ciocie/
              > > wujkow kuzynki, chrzestnych
              \...
              >
              > To tak wyglądają teraz urodziny roczniaka??
              >
              >
              Tak na każde urodziny w Polsce przychodzą moje rodzeństwo z dziećmi, a to już 8 osób do tego 2 chrzestnych+ żona/ mąż i ich dzieci 3 , 2 babcie, 1 dziadek najbliższa rodzina .
              A i 2 moje kuzynki z którymi jesteśmy w stałym kontakcie z partnerami i swoim dziećmi to następne 6 osób.
              Wychodzi jeśli się nie pomyliłam około 24 osób.

    • a.va Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:36
      Uznałabym, że niechęć przełożenia przyjęcia jest ze strony dzieci zwykłym fochem (bo nie piszesz, że mają jakieś ważne powody) i w związku z tym pojechałabym na imprezę związaną z hobby bez żadnych wyrzutów sumienia. Co do męża - niech sam wybierze, na pewno nie namawiałabym, żeby szedł na urodziny reprezentować.
    • myga Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:39
      Ja bym pojechala, a maz tez, gdyby wybral wyjazd, to pojechal by ze mna. Napewno nie namawialabym, aby reprezentowal nas we wlasnej osobie. Jezeli wyjazd dawno planowany,a rodzicom zalezalo by na obecnosci dziadkow, to dostosowali by termin uroczystosci. Co innego, np komunia kub chrzciny, kiedy termin od rodzicow nie zalezy.
      .
    • princy-mincy Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:40
      a to babcia dopiero teraz sie dowiedziala, ze wnuczka konczy roczek akurat w takim a takim dniu??!!
    • kawka74 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:44
      Nie wiem, czy tak wyszło przypadkiem, czy tak miało być, ale kwestia męża zeszła na plan dalszy, a na front wybiła się babcia, która niczym ptak niebieski nie sieje i nie orze, córka i zięć finansują jej drogie hobby, a jej się nawet na pierwsze urodziny pierwszej wnuczki nie chce jechać.
      • jak_matrioszka Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:47
        Bo jak sie nas prosi zebysmy sie w role babci wcielily, to sie wcielamy i mowimy we wlasnym imieniu.
      • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:56
        Zdaje się, że pani jest wspołwłaścicielką firmy, w której oni pracują. Więc to raczej ona ich finansuje.
        • azile.oli Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 20:03
          I grosza do niej nie włożyła. Firma stanowiła odrębną własność męża, a teraz jest też własnością córki, która zainwestowała tam swoje pieniądze.
          • nangaparbat3 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 20:14
            Wygląda na to, że na początku nie dogadali jasno, kto i ile dostaje. Jeszcze raz: ukłon w strone starszej pani (czyli przesuniecie uroczystości), a potem jasne uregulowanie spraw finansowych. To nie do pomyślenia żeby dzieci miały decydować na co wolno jej wydać pieniądze, na co nie. Powinna dostawać jakąs stałą kwotę i z niej finansować to swoje hobby.
            • azile.oli Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 20:24
              Toteż dzieci nie decydują. Nawet do tej pory matkę wspierały. Problemem nie są tu bezpośrednio pieniądze, ale stosunek babci do rodziny. Zachwiana granica między samorealizacją, a normalnym życiem, gdzie inni mają swoje plany, obowiązki.
              I może jeszcze to, że ta pani nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego swojemu bratu i jego rodzinie. Tu jest zdolna do poświęceń.
              • myga Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 20:34
                Problemem nie są
                > tu bezpośrednio pieniądze, ale stosunek babci do rodziny. Zachwiana granica m
                > iędzy samorealizacją, a normalnym życiem, gdzie inni mają swoje plany, obowiązk
                > i.
                -------
                Problemem jest tutaj stosunek corki do matki. To ona wymyslila, ze mama ma byc przykladna babcia, a mama chce byc wolnym czlowiekiem i realizowac swoje hobby. Egoizm, ale nie matki lecz corki. Ot, ma role, a mam nijak w tej roli grac nie chce. Pierwsza rocznica to zadna wielka uroczystosc, tym bardziej, ze jezeli rodzicom dziecka zalezy na obecnosci dziadkow, to moga ja przelozyc. Nie jest to komunia ani chrzest ani wesele. Wyjazd natomiast zapewne dawno planowany i ustalony. Tak jak poprzedniczki, wczesniej bym zlozyla zyczenia i dalabym prezent. I czesc.
                • azile.oli Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 20:42
                  Egoistką moim zdaniem , jest tu matka. I wcale nie dlatego, że ma zamiar jechać, a dlatego, że nie widzi, że najbliżsi borykają się z pewnymi problemami, pracując w tym czasie także dlatego, aby ona miała na swoje hobby.
                  Obowiązkiem babci nie jest zajmowanie się wnuczką, ale gdy córka jest potrzebna w rodzinnej firmie, a ma kilkumiesięczne dziecko, to sytuacja trochę inaczej wygląda.
                  • myga Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 20:46
                    > Obowiązkiem babci nie jest zajmowanie się wnuczką, ale gdy córka jest potrzebn
                    > a w rodzinnej firmie, a ma kilkumiesięczne dziecko, to sytuacja trochę inaczej
                    > wygląda.
                    ------
                    Ale jak wyglada? Czego tak naprawde chce corka? Czy chodzi o obecnosc na rocznicowym przyjeciu, czy jest jakies drugie dno i jednak chodzi o zajmowanie sie wnuczka?
                    • azile.oli Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 20:51
                      Gdyby matka dziewczyny choć od czasu do czasu przestała się koncentrować na sobie i trochę się wnuczką zajęła, to córka imprezę przełożyłaby.
                      • myga Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 20:57
                        > Gdyby matka dziewczyny choć od czasu do czasu przestała się koncentrować na so
                        > bie i trochę się wnuczką zajęła, to córka imprezę przełożyłaby.
                        ------
                        Mam wrazenie, ze ta dziewczyna jest totalnie niedojrzala i wciaz chce byc mala dziewczynka, a nawet nia jest. Czyli moglaby impreze przelozyc, ale nie przelozy, bo chce mame ukarac. I wscieka sie, bo mamie ta impreza jest totalnie obojetna. A moze mama przejrzala manipulacje corki i nie chce byc manipulowana, slusznie zreszta?
                        • iwles Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:00

                          a może wprost przeciwnie? może córka chcialaby, zeby chociaz raz matka sama z siebie zrobila przyjemnośc rodzinie/ wnuczce i okazała im odbrobinę zainteresowania i że sa dla niej ważni ?
                          • myga Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:08
                            iwles napisała:
                            >może córka chcialaby, zeby chociaz raz matka sama z siebie zrobila przyjemnośc rodzinie/ wnuczce i okazała im odbrobinę zainteresowania i że sa dla niej ważni ?
                            -------
                            ale jak sama z siebie? Rezygnujac z wyjazdu? A uwazasz, ze to w porzadku stawiac blizka osobe w takiej sytuacji: zrezygnuj z czegos, co jest dla ciebie wazne, aby nam udowodnic, ze my jestesmy dla ciebie najwazniejsi? Ja osobiscie w tym upatruje wlasnie brak szacunku dla matki i chec manipulacji. Tym bardziej, ze nie jest jak sie okazuje problemem zmiana terminu imprezy,
                            • azile.oli Re: Chodzi raczej o to... 10.04.12, 21:15
                              Rzecz raczej w tym, że gdyby na co dzień matka okazywała, że córka i wnuczka są dla niej ważne, to nie byłoby problemu, że wyjeżdża w tym terminie. Córka naprawdę tolerancyjna , jeśli o hobby matki chodzi.
                              Ale, jeśli nie zauważa się, że własna córka jest zmęczona, że przydałaby jej się pomoc, że kiedy o tę pomoc prosiła, to należałoby jej udzielić, to coś jest nie tak.
                              I to ze strony matki.
                              • hellulah Re: Chodzi raczej o to... 10.04.12, 21:30
                                > Córka naprawdę tolerancyjna , jeśli o hobby matki chodzi.

                                O, jakie to miłe i wielkoduszne z jej strony smile
                            • 3-mamuska Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 23:30
                              myga napisała:

                              > iwles napisała:
                              > >może córka chcialaby, zeby chociaz raz matka sama z siebie zrobila przyjem
                              > nośc rodzinie/ wnuczce i okazała im odbrobinę zainteresowania i że sa dla niej
                              > ważni ?
                              > -------
                              > ale jak sama z siebie? Rezygnujac z wyjazdu? A uwazasz, ze to w porzadku stawia
                              > c blizka osobe w takiej sytuacji: zrezygnuj z czegos, co jest dla ciebie wazne,
                              > aby nam udowodnic, ze my jestesmy dla ciebie najwazniejsi? Ja osobiscie w tym
                              > upatruje wlasnie brak szacunku dla matki i chec manipulacji. Tym bardziej, ze n
                              > ie jest jak sie okazuje problemem zmiana terminu imprezy,

                              Sorry co jest dla ciebie wazne, dzieci czy np. Namalowanie obrazu gra na pianinie.
                              Babcia całe zycie była egoista zapatrzona w dusze artystyczna iw d...iw rodzina córki.
                              Dlaczego córka ma zmienić termin dla jednej osoby a babcia nie może zostać dla jednej osoby.
                              Na imprezę przyjdą tez inni gości, dlaczego córka ma zmienić termin i zapraszać innych na inny termin jak ten już dogadamy w 99% pasuje.
                        • kawka74 Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:06
                          Na litość, jakie manipulacje? Odbieranie zaproszenia na urodziny jako zamachu na swoją wolność i prawo do samorealizacji jest chore i fatalnie świadczy o matce, nie o córce.
                          • myga Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:17
                            kawka74 napisała:

                            > Na litość, jakie manipulacje? Odbieranie zaproszenia na urodziny jako zamachu n
                            > a swoją wolność i prawo do samorealizacji jest chore i fatalnie świadczy o matc
                            > e, nie o córce.
                            --------
                            nie przeczytalas dokladnie pierwszego postu? Przeciez data imprezy jest w terminie planowanego wyjazdu, na ktorym matce bardzo zalezy. Nie ma problemu z przesunieciem terminu imprezy, natomiast terminu wyjazdu przesunac sie nie da. Dlaczego fatalnie swiadczy o matce to, ze chce ona realizowac swoje hobby, a nie o corce to, ze nie chce ona przesunac termin imprezy, aby mama mogla byc obecna?

                            • kawka74 Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:28
                              Przeczytałam i pierwszy post, i kolejne bardzo dokładnie.
                              Może przeoczyłaś, ale sprawa urodzin jest wisienką na torcie, nie nagłym trzęsieniem ziemi.
                            • iwles Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:31

                              bo matka nie jest jedynym gościem na tej imprezie?
                              a datę imprezy zna od roku, od przyjścia na świat wnuczki ? wiec czym niby ma być zaskoczona? tym, że ten czas tak szybko leci i nie zauważyła, że to już rok? a może daty urodzenia wnuczki tez nie znała/nie zapamiętala ?


                              Wszystko jednak sprowadza się do tego, że jasno widac, co dla tej kobiety (babci) jest wazniejsze.
                              • hellulah Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:38
                                > bo matka nie jest jedynym gościem na tej imprezie?

                                Skoro tak, to czemu płakać, że matki na urodzinach nie będzie?

                                > a datę imprezy zna od roku, od przyjścia na świat wnuczki ?

                                Daj spokój. Powiedzmy że dziecko urodziło się we wtorek. Przecież, jak wiemy z forum, imprez z okazji wtorku się nie robi. Można zrobić np. w sobotę po tym wtorku albo nawet dwa tygodnie później - to zależy od wielu rzeczy, których nie sposób przewidzieć rok wcześniej.

                                Tego typu impreza (urodziny w stylu domówki) naprawdę jest łatwa do przesunięcia w terminie. I naprawdę jest to posiadówa dla dorosłych, a nie dla dziecka (roczek).
                              • salma75 Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:39
                                iwles napisała:


                                > Wszystko jednak sprowadza się do tego, że jasno widac, co dla tej kobiety (babc
                                > i) jest wazniejsze.


                                Na szali postawiła własną przyjemność i imprezę rodziców dziecka. Bo przecież chyba nie o wątpliwą przyjemność roczniaka tu chodzi. Dziwne jest takie uderzanie w pompatyczny ton "jasno widac, co dla tej kobiety (babci) jest wazniejsze.".

                                Dałabym krzyżyk na drogę własnej matce gdyby wybrała wyjazd.
                              • myga Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:44
                                iwles napisała:

                                > Wszystko jednak sprowadza się do tego, że jasno widac, co dla tej kobiety (babci) jest wazniejsze.
                                ---------
                                Ja osobiscie nie lubie stawiac moich bliskich przed takiego rodzaju alternatywami, staram sie byc elastyczna i lubie "aby wilk byl syty i owce cale". I nie chcialabym, aby mnie przed takimi wyborami tez stawiano, tym bardziej swiadomie, jak w tym przypadku. Czy gdyby matka nawet zrezygnowala z tego wyjazdu i poszla smutna i zla na te urodziny, to corka byla by zadowolona? I mam dokladnie takie wrazenie jak i ty, ze chodzi o postawienie matki do wyboru, co jest dla niej najwazniejsze, i bron boze niech to nie bedzie hobby!
                                • iwles Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:49

                                  wiesz, jakoś nie chciałabym, aby hobby mojej mamy bylo ważniejsze niz ja sad
                                  • salma75 Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:52
                                    No zaraz, to w końcu chodzi o imprezę wnusi czy o córkę?
                                  • myga Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:57
                                    > wiesz, jakoś nie chciałabym, aby hobby mojej mamy bylo ważniejsze niz ja sad
                                    --------
                                    Ale to twoja mama musi wciaz udowadniac, ze jestes dla niej najwazniejsza? I jak to zmierzyc? A jak jest was wiecej, nie jestes jedynaczka, to co?
                                    • iwles Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 22:10

                                      nie musi ciągle udowadniać, ale są takie chwile w zyciu, że chcę miec ( w sęsie, że czuję taka potrzebę), mame obok siebie, sa to zarowno chwile smutne, kiedy mnie wspiera, ale także chwile radosne, dla mnie ważne i wtedy mama ze mna tez te chwile dzieli. Tak, moja mama potrafi dzielić uwagę rowno pomiędzy swoje dzieci. To działa zreszta w obie strony, ja tez potrafię z czegos zrezygnować dla rodzicow. Tak to u nas dziala i fajnie się czuję, kiedy wiem, że możemy na siebie nawzajem liczyć.
                                      • 3-mamuska Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 23:44
                                        iwles napisała:

                                        >
                                        > nie musi ciągle udowadniać, ale są takie chwile w zyciu, że chcę miec ( w sęsie
                                        > , że czuję taka potrzebę), mame obok siebie, sa to zarowno chwile smutne, kiedy
                                        > mnie wspiera, ale także chwile radosne, dla mnie ważne i wtedy mama ze mna tez
                                        > te chwile dzieli. Tak, moja mama potrafi dzielić uwagę rowno pomiędzy swoje dz
                                        > ieci. To działa zreszta w obie strony, ja tez potrafię z czegos zrezygnować dla
                                        > rodzicow. Tak to u nas dziala i fajnie się czuję, kiedy wiem, że możemy na sie
                                        > bie nawzajem liczyć.
                                        >
                                        Moja mama została zaproszona przez moje siostry jako niespodziankę dla mnie kilka dni po narodzinach mojego synka.
                                        Ale syn siostry się wyglądał, więc ja wiedząc ze mama po podróży będzie zmęczona, zabraliśmy 5 dniowego synka w grudniu do babci, myśle na chwile wpadniemy.
                                        Poszłam do domu siostry gdzie mama mieszka jak jest w Londynie, i co babci nie ma , poleciała do koleżanki swojej, o 10 rano w sobotę gdzie w piątek/ sobote z lotniska do domu dotarły o 1 w nocy.
                                        I teraz się dziwi ze od 4 lat nie zaprosiliśmy jej wiecej do nas. A to tylko góra lodowa jej wybryków.
                                        A zeby nie było w Londynie spędziła 7 miesiecy więc miał czas zobaczyć się ze znajomymi.
                                        Ale kasę która jej dajemy zrobią miała na swoje wydatki to łapie chętnie wyciąga.
                                        Ale ja i wnuczek na końcu.


                                        Więc córce się nie dziwie ze nie zmienia terminu dla niezainteresowanej babci.
                                        Nie chcialabym robić dziecku imprezy 2 tygodnie po terminie urodzin, jak ktoś napisał
                                        • cherry.coke Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 23:51
                                          Nie rozumiem. Jestes od czterech lat obrazona na swoja matke, bo jak wpadlas bez zapowiedzi, to nie bylo jej w domu?
                                          • beti222 Re: Przypuszczam, że... 11.04.12, 09:10
                                            cherry.coke napisała:

                                            > Nie rozumiem. Jestes od czterech lat obrazona na swoja matke, bo jak wpadlas be
                                            > z zapowiedzi, to nie bylo jej w domu?

                                            No właśnie, ja też nie bardzo rozumiem, jak można obrazić się na kogoś, że nie ma go w domu kiedy wpadamy z niezapowiedzianą wizytą. Dziwne to jest.
                                            • azile.oli Re: Myślę, że... 11.04.12, 10:41
                                              Chodziło o to, że babcia nie była ciekawa widoku wnuka, tylko poleciała na ploty do koleżanki.
                                              Rozumiem, że nie wiedziała, że córka do niej przyjdzie, ale to od niej powinna wyjść inicjatywa, by zobaczyć dziecko. A dla niej ważniejsze były pogaduszki.
                                              W takich sytuacjach (typu narodziny wnuka) wszyscy znajomi znajdują się dla mnie na pięćdziesiątym planie.
                                              Ale ta matka to chyba podobną ma naturę do tej opisywanej w wątku.
                                              • cherry.coke Re: Myślę, że... 11.04.12, 11:03
                                                azile.oli napisała:

                                                > Chodziło o to, że babcia nie była ciekawa widoku wnuka, tylko poleciała na plo
                                                > ty do koleżanki.
                                                > Rozumiem, że nie wiedziała, że córka do niej przyjdzie, ale to od niej powinna
                                                > wyjść inicjatywa, by zobaczyć dziecko. A dla niej ważniejsze były pogaduszki.
                                                > W takich sytuacjach (typu narodziny wnuka) wszyscy znajomi znajdują się dla mn
                                                > ie na pięćdziesiątym planie.
                                                > Ale ta matka to chyba podobną ma naturę do tej opisywanej w wątku.

                                                Ale o 10 rano miala sie zwalac na glowe matce w pologu z pieciodniowym niemowleciem??? Dopiero byscie ja zjadly, gdyby tak zrobila.
                                                Wiesz co, ty sie chyba czepiasz dla czepiania.
                                              • d.o.s.i.a Re: Myślę, że... 11.04.12, 11:17
                                                > Chodziło o to, że babcia nie była ciekawa widoku wnuka, tylko poleciała na plo
                                                > ty do koleżanki.
                                                > Rozumiem, że nie wiedziała, że córka do niej przyjdzie, ale to od niej powinna
                                                > wyjść inicjatywa, by zobaczyć dziecko. A dla niej ważniejsze były pogaduszki.


                                                Ty sobie jaja robisz, prawda?
                                                Wiesz co, mam wrazenie, ze bardziej zyjesz zyciem kolezanki niz swoim. Mysle, ze powinnas sie zastanowic dlaczego tak sie dzieje, ze tak bardzo obchodzi Cie czyjes zycie.
                                                • azile.oli Re: Wiesz co... 11.04.12, 11:37
                                                  Wątek, jak wątek. O różnych dziwnych układach rodzinnych.
                                                  Skoro dziewczyna napisała, że ma do matki żal, to widocznie ma podobny pogląd jak ja - w sytuacjach takich, jak narodziny wnuka, to wnuk i córka są dla mnie najważniejsi.
                                                  Córki zadbały, żeby mama była wypoczęta, ale gdzie tam, ona siłę miała i pierwsze kroki skierowała do koleżanki. Chociaż by wcześniej zadzwoniła z pytaniem, jak tam noworodek i córka. Jak nie do samej zainteresowanej, to chociaż do jej sióstr.
                                                  Kurczę, narzekam na moją matkę, ale jednak ja i dzieci zawsze byliśmy dla niej priorytetem. Dużo zepsuła, ale jak tak czytam o układach matka -córka, tom chyba swojej pomnik postawię. Choć w jednej dziedzinie, ale jednak.
                                                  • cherry.coke Re: Wiesz co... 11.04.12, 11:47
                                                    No ale przeciez u siostr mieszkala, wiec byla na biezaco, nie musiala do nich dzwonic. A jej wizyta miala byc niespodzianka. Moim zdaniem to akurat super rozsadne, ze postanowila niespodzianki dla poloznicy nie uskuteczniac o 10 rano.
                                                    Twoja reakcja na ten watek tylko pokazuje, jak uprzedzenia znieksztalcaja ci obraz...
                                  • hellulah Re: Przypuszczam, że... 10.04.12, 21:57
                                    > wiesz, jakoś nie chciałabym, aby hobby mojej mamy bylo ważniejsze niz ja sad

                                    I padły Wielkie Słowa.

                                    Być może dla tamtej kobiety jej córka nie jest ważna, ale nie wynika to na bogów z faktu, że woli jechać na nieprzekładalną imprezę hobbystyczną, zamiast rezygnować z wyjazdu na rzecz nieco większej popołudniowej herbatki, której ktoś (dziwnym trafem, prawda?) nie ma ochoty przełożyć, (BO TAK!!!).
                • iwles Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 20:45

                  nie wierzę, że wyjazd byl zaplanowany, zanim wnuczka się urodzila. Babcia więc planując wyjazd, nawet kilka tygodni temu, musiala doskonale zdawać sobie sprawę, że pokrywa sie on z pierwszymi urodzinami wnuczki.
                  No coz, mi byloby przykro, gdyby moja mama tak sobie zaplanowala wyjazd, i jeszcze bardziej przykro, że wybor (w fazie planowania wyjazdu), nie stanowił dla niej żadnego problemu.

                  • kawka74 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 21:00
                    A jeśli już musi jechać, to chociaż męża mogłaby wypchnąć w delegację do wnuczki, ale i na takie poświęcenie jej nie stać.
                    • salma75 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 21:42
                      kawka74 napisała:

                      > A jeśli już musi jechać, to chociaż męża mogłaby wypchnąć w delegację do wnuczk
                      > i, ale i na takie poświęcenie jej nie stać.

                      Ludzie, do jakiej wnuczki? Przeca to jest impreza dorosłych, dziecko nic nie będzie z tego pamiętało, nic kojarzyło. Jest mu wszystko jedno czy babcia będzie czy jej zabraknie.
                      • kawka74 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 21:53
                        Ludzie, a co Was to obchodzi? Oni akurat chcą zrobić imprezę i ją robią, a to, że jakaś laska z nieznanego im forum ma w sobie tyle luzu, że szok z powodu celebracji pierwszych urodzin ją prawie zabija, to ich raczej nie interesuje.
                        • salma75 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 21:59
                          kawka74 napisała:

                          > Ludzie, a co Was to obchodzi? Oni akurat chcą zrobić imprezę i ją robią, a to,
                          > że jakaś laska z nieznanego im forum ma w sobie tyle luzu, że szok z powodu cel
                          > ebracji pierwszych urodzin ją prawie zabija, to ich raczej nie interesuje.


                          Kogoś zabił szok? Może biegnij udzielić pomocy cy cuś wink.
                          To my tu piszemy po to żeby udzielić porad owej rodzinie, względnie zainteresować ich swoim wpisem? A ja myślałam, że po prostu wyrażamy własną opinię na zadany temat smile.
                          • kawka74 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:01
                            A ja myślałam, że po prostu wyrażamy własną opinię na zada
                            > ny temat smile.

                            Zupełnie tak, jak ja. Wyraziłam swoją opinię o Twojej opinii, która nijak się ma do zadanego tematu.
                            • salma75 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:31
                              kawka74 napisała:

                              > A ja myślałam, że po prostu wyrażamy własną opinię na zada
                              > > ny temat smile.
                              >
                              > Zupełnie tak, jak ja. Wyraziłam swoją opinię o Twojej opinii, która nijak się m
                              > a do zadanego tematu.

                              Moja opinia dot. zacytowanego fragmentu, w którym sugerujesz, że babcia jedzie na imprezę do wnuczki. Śmiem wątpić. To głównie impreza rodziców, nie niewiele łapiącego roczniaka.

                              Twój tekst był ni wpiął ni wypiął, czego dotyczył?
                              • kawka74 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 23:00
                                To głównie impreza rodziców, nie niewiele
                                > łapiącego roczniaka

                                To chyba znamy inne roczniaki.
                                Nie liczy się pamięć (argument w stylu 'i tak nic nie będzie pamiętać' jest dla leni), liczy się przeżycie.
                                Przyjście babci na urodziny dziecka nie jest połechtaniem ego rodziców, tylko znakiem, że babci na wnuku zależy. Babcia, bez względu na to, jak bardzo Twój roczniak byłby niekumaty, przychodzi właśnie do niego, nie do jego rodziców, chociaż to oni robią kawkę i serwują ciasteczka.
                                • ichi51e2 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 12.04.12, 18:09
                                  ale bzdury - slabo sie robi. Takie imprezy to tylko i wylacznie ego rodzicow - dla dziecka jest to wrecz czesto nieprzyjemne obce ludzie macaja, caluja, zamet...
                                  W przyszla sobote moj 2 letni bratanek ma urodziny. W sumie jego matka no bo to dla niej ta impreza nie oszukujmy sie. Jestem w ciazy a bede sie musiala tluc na jakas glupia impreze dla 2latka... oczywiscie sami znajomi bratowej plus jakies dzieci dwuletnie... moim zdaniem taka impreza to znecanie sie nad doroslymi. Na miejscu babci tez bym sie wykrecala wyjazdem.

                                  ha ha ha - dla porownania moja szwagierka z kolei hucznie swietowala na fejsie urodziny swojej obecnie 15 letniej corki - zlozyla sobie zyczenia, wkleila zdjecia dzieciatka, przyjela gratulacje. Corka nawet nie ma konta na fb.
                                  • azile.oli Re: Wiesz co.... 13.04.12, 11:30
                                    Nie jedź na tę imprezę, jak ją uważasz za głupią.
                                    Moje dzieci rzeczywiście nie pamiętają swoich drugich urodzin, ale za to ja pamiętam, że świetnie się bawiły. Dwulatek , to nie odmóżdżone stworzenie - moje już mówiły, cieszyły się z prezentu, zdmuchnęły świeczki. Dziś mają pamiątkę w postaci zdjęć.
                      • iwles Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 21:59

                        roczny dzieciak to nie niemowlę, może i nie będzie pamiętało, kto na imprezie był, ale w momencie trwania imprezy wie, z kim się bawi.
                        Mój syn np. lubi oglądac zdjęcia smile i wtedy co? padnie pytanie: a gdzie babcia ?
                        co prawda zawsze można babcię wfotoszopować gdzies za stół, tylko po co ?
                        • salma75 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:24
                          iwles napisała:

                          >
                          > roczny dzieciak to nie niemowlę, może i nie będzie pamiętało, kto na imprezie b
                          > ył, ale w momencie trwania imprezy wie, z kim się bawi.


                          A kilka godzin później niewiele pamięta wink.


                          > Mój syn np. lubi oglądac zdjęcia smile i wtedy co? padnie pytanie: a gdzie babcia
                          > ?

                          Zapadnie krępująca, złowroga cisza... Brr...
                          wink

                          Wątpię czy takie pytanie padłoby, a jeśli już, to rozsądna matka odpowie "babcia miała wtedy ważny wyjazd" i po temacie.
                          Ktoś tu już pisał, to nie jest koronacja ani ślub. Urodziny powtórzą się jeszcze wiele razy.

                          > co prawda zawsze można babcię wfotoszopować gdzies za stół, tylko po co ?

                          No właśnie, po co. Wystarczy odrobina chęci i wszystko można dziecku wytłumaczyć.
                          • hellulah Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:31
                            > > Mój syn np. lubi oglądac zdjęcia smile i wtedy co? padnie pytanie: a gdzie b
                            > abcia
                            > > ?
                            >
                            > Zapadnie krępująca, złowroga cisza... Brr...
                            > wink

                            ...a można przecież do albumu wkleić fotki babci na tamtej hobbystycznej imprezie i opowiedzieć, czy się zajmowała, z czego była dumna, jakie miała sukcesy.
                            • salma75 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:37
                              Świetny pomysł!
                              Chyba, że koniecznie chce się pokazać babcię w złym świetle.... wink.
                          • iwles Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:43


                            > A kilka godzin później niewiele pamięta wink.

                            nie no, oczywiscie, że zawsze mozna zacząc sprawiac dziecku radośc i przyjemności tak od ok. 4 roku zycia, po co wczesniej, skoro i tak zapomni ? nie warto...
                            • salma75 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:50
                              Nie no, oczywiście, babcia musi rzucić wszystko i stawić się na imprezie o której dziecko wkrótce zapomni smile.
                              W jakim celu przejaskrawiasz? Tutaj sytuacja jest specyficzna, nikomu krzywda się nie stanie (a już na pewno nie dziecku), jeśli babcia zrealizuje swoje plany.
                              • zuzann-a Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 11.04.12, 09:11
                                salma75 napisała:

                                > Nie no, oczywiście, babcia musi rzucić wszystko i stawić się na imprezie o któr
                                > ej dziecko wkrótce zapomni smile.
                                > W jakim celu przejaskrawiasz? Tutaj sytuacja jest specyficzna, nikomu krzywda s
                                > ię nie stanie (a już na pewno nie dziecku), jeśli babcia zrealizuje swoje plany
                                > .

                                No nie wiem, a jak dziecko będzie miało traumę do końca życia??wink
                            • hellulah Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:54
                              Daj spokój, no serio nie widzisz w czym rzecz? Przyjemność dziecku babcia może sprawić, przychodząc na godzinkę kilka dni przed wyjazdem i tą nieszczęsną posiadówą. Ja bym bez obrażania się tak zrobiła, zaprosiła na poczęstunek niezależnie od imprezy "planowanej", skoro mama wyjeżdża. Naprawdę uważasz, że roczne dziecko odczuje różnicę?

                              Tu nie chodzi o dziecko, tylko o postawienie przez matkę dziecka na swoim, żeby się odegrać na babci za błędy zawinione i niezawinione (ta zazdrość o kuzynkę) i odpowiednio ją ustawić. Plus jeszcze jakaś taka jakby zawiść, albo taki posmak zawiści, że kobieta nie u garów, nie z dzieckami, ewentualnie nie w obejściu/u warsztatu, tylko fiu fiu jakiści hobby ma...
                              • azile.oli Re: Zaraz, zaraz... 11.04.12, 08:14
                                Myślisz, że córka zazdrości matce, że ta ma hobby? Ależ ta córka też hobby ma, ale realizuje go w ograniczonym zakresie , bo uwaga, pracuje. I nie na etacie, od godziny , do godziny, tylko we własnej firmie, gdzie trzeba czasem nawet w nocy podjechać.
                                Co do zazdrości o kuzynkę - ja nie sądzę, żeby ona była zazdrosna wtedy - po prostu teraz, gdy sama ma dziecko i potrzebuje pomocy, to przypomina sobie, że mamusia bez problemu wstawała rano i jechała na cały dzień do brata, bo mała była chora, a rodzicom szkoda było wziąć wolnego, bo kasa. A przecież mogli wynająć opiekunkę (jak tam ktoś wcześniej radził córce).
                              • thaures ? 11.04.12, 11:02
                                Jeżeli wiedziałabym,że babcia coś ma- to imprezę zorganizowałabym w innym terminie.
                                Mój syn kończy w tym miesiącu 18 lat- 3 dni wcześniej wyjeżdżam z mężem na tygodniową wycieczkę zagraniczną. Był tylko jeden termin tej wycieczki. Spytałam syna czy będzie miał coś przeciwko, jeżeli nas nie będzie. Stwierdził,że nie. Potem okazało się,że jego chrzestna również wyjeżdża. Poinformowała mnie wcześniej, żebym wiedziała i mogła jakoś wszystko zaplanować. Organizuję więc jego urodziny dla rodziny tydzień wcześniej- też dopasowując termin, by wszystkim pasował. I być może ktoś w duchu myśli,że nie powinnam wyjeżdżać, ale nikt nic mi nie powiedział- dla mnie najważniejsze, że mam " zgodę" syna na wyjazd. Zależało mi tylko, by impreza była przed terminem urodzin, a nie po.
                                • thaures Re: ? 11.04.12, 11:04
                                  Pojęcia nie mam dlaczego w tym miejscu mi się wkleiło.
                        • lady-z-gaga Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:36
                          > Mój syn np. lubi oglądac zdjęcia smile i wtedy co? padnie pytanie: a gdzie babcia

                          Ojej..... będzie scena prawie jak z Hitchcocka
                          bez psychologa dziecięcego się nie obejdzie big_grin
                          • iwles Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:39

                            no i kto zaplaci za terapię? babcia?
                  • nangaparbat3 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 22:24
                    Ta pani zdaje się nie ma żadnego wpływu na termin imprezy która odbywa się raz w roku i jest dla niej bardzo ważna.
              • mira59 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 20:45
                A czemu ta granica jest zachwiana?
                Babcia nie musi być pełnoetatową opiekunką wnuczki żeby być babcią.
                To dla babci "tylko" wnuczka, więc nie ma ona obowiązku względem tego dziecka. Swoje wychowała, usamodzielniło się, ba - doczekało się własnego dziecka; jest więc w pełni samodzielne i dorosłe.
                Kto powiedział, że babcia - dlatego, że nie pracuje - musi zajmować się wnuczką? Ona wcale nie musi mieć na to ochoty.
                Dziadek / mąż babci nie narzeka chyba, więc babcia wykonuje swoje domowe obowiązki, tak? Oprócz nich ma hobby, w którym się realizuje.
                Dziewczynie wstyd przed teściową, że ta niańczy wnuczkę na pełen etat. Rozumiem. Niech zatrudni opiekunkę lub odda dziecko do żłobka.

                Prawdę mówiąc nie przyszłoby mi do głowy mieć pretensje do babci moich dzieci (również niepracująca kobieta), że nie chce być ich pełnoetatową opiekunką. Ja z ojcem dzieci zdecydowaliśmy się je począć, więc to na nas spoczywa konieczność zapewnienia im opieki.
                • salma75 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 10.04.12, 21:45
                  No ale tu pono babcia musi się odwdzięczyć, bo dzieci finansują jej hobby i oczekują w zamian opieki nad dzieckiem.
                  • 3-mamuska Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 11.04.12, 00:05
                    salma75 napisała:

                    > No ale tu pono babcia musi się odwdzięczyć, bo dzieci finansują jej hobby i ocz
                    > ekują w zamian opieki nad dzieckiem.
                    >
                    Wcale nie, oczekują od czasu do czasu pomocy, bo babcia ma kasę z ich pracy a jak córka pada na twarz, to babcia nie weźmie na godzinę wnuczki na spacer bo ma hobby , codziennie od lat .

                    Ciekawe czy wy będziecie takie same? Tak naprawdę od serca pytam czy tez tak olejecie dzieci bo są dorosłe to niech ze zdjęcia wiedza ze maja matkę.
                    Nigdy nie wezmiecie wnuka na spacer, nie będziecie chodzić na urodziny, do przedszkola na występy na dzień babci?

                    Jeśli tak to szkoda mi waszych dzieci.

                    >
                    • hellulah Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 11.04.12, 01:37
                      > Jeśli tak to szkoda mi waszych dzieci.

                      Nie znasz się, pisze się: współczuję waszym dziecią.

                      Wiem, to jest już

                      https://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTOl9Y3UKUe0N-dWqCa1zMQJ_zNAmZbT_VaR9n58IHZG97XuKuvDA
                    • salma75 Re: Nie, pani nie jest współwłaścicielką firmy... 11.04.12, 12:34
                      3-mamuska napisała:

                      > Ciekawe czy wy będziecie takie same? Tak naprawdę od serca pytam czy tez tak o
                      > lejecie dzieci bo są dorosłe to niech ze zdjęcia wiedza ze maja matkę.

                      Mam nadzieję, że dzieci nie będą mieszkały za rogiem, albo nie daj boże w tym samym domu co ja, brrr... Ciężko byłoby mi wtedy olewać wink.
                      Mam nadzieję, że nie będą wymagały ode mnie stawiania się na każdych "urodzinkach" wnuka, tak jak ja nie wymagam tego od mojej mamy. Wolę normalne spotkania, niewymuszone poczuciem jakiegoś chorego obowiązku.

                      > Nigdy nie wezmiecie wnuka na spacer, nie będziecie chodzić na urodziny, do prze
                      > dszkola na występy na dzień babci?

                      Nigdy! Absolutnie nigdy!
                      Chyba, że będę w okolicy przelotem wink.


                      > Jeśli tak to szkoda mi waszych dzieci.


                      Wzruszyłam się.
                      Jak tylko wrócą ze szkoły zaraz je przytulę, te biedactwa co to pewnikiem wyrodną babcię dla dzieci będą miały smile.

                      Pssyt, pochwalę się... Moje dzieciaki nie miały wyprawianych pierwszych "urodzinek". Wyrodna matka kupiła mały torcik i dziecko zdmuchnęło świeczkę jeno w obecności rodziców. To potworność, c'nie? smile
        • kawka74 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:06
          Jak ona ich finansuje, jeśli to oni generują dochody?
          • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:17
            Z tego co Azile pisała wcześniej sądziłam, że firma jest dziadków, a dzieci w niej pracują. Są jedynie siłą roboczą, tongue_out
    • evrin Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:46
      w identycznej sytuacji moja mama wyjechala. bylo mi naprawde przykro bo wiedziala z rocznym wyprzedzeniem, kiedy sa urodziny dziecka. chyba nie ma bardziej przewidywalnej daty imprezy niz data urodzin... wszystko inne jest ruchome, gdy sie chce.

      > Nigdy nie pracowałyście, to hobby sprawia Wam wielką przyjemność, ale generuje
      > spore koszty. Pieniądze czerpiecie z rodzinnej firmy, w której pracuje córka i
      > zięć.
      > W tym czasie dzieckiem zajmuje się druga babcia

      czyli nie pracujesz, nie masz na codzien czasu dla dziecka, generujesz duze koszty i wszystkich masz gleboko...

      >Córka i zięć z sobie znanych
      > powodów imprezę organizują wtedy, kiedy roczek wypada i nie zamierzają jej prze
      > kładać ze względu na Wasze plany.

      no bardzo dziwne, rzeczywiscie... moja matkka to przy Tobie jednak zaangazowania babunia.

      Wspolczuje corce takiej egoistki za matke. miec swoje hobby to jedno ale chec bycia pepkiem swiata to przegiecie paly.

      ale takie czasy podobno... babcie zyja pelnia zycia, "swoje dzieci juz odchowały" itd itp.

      a malzonek niech sam wybierze... pantofel czy reszka.
      • evrin korekta 10.04.12, 19:50
        pisalysmy w tym samym czasie, ja i Ty odpowiedz do czyjegos postu.

        No wiec slusznie jest Ci zal i glupio przed tesciowa. czulabym sie tak samo. Matke olej, skoro ona Was olewa i na co dzien i od swieta. Bardzo wspolczuje.
      • toxicity1 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:51
        Ja wybrałabym roczek wnuczki.
        Ale ja mało rodzinna jestem...
      • salma75 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 19:51
        evrin napisała:

        > Wspolczuje corce takiej egoistki za matke. miec swoje hobby to jedno ale chec b
        > ycia pepkiem swiata to przegiecie paly.


        Wyjazd to chęć bycia pępkiem świata?
        • evrin Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:05
          wyjazd, gdy z rocznym wyprzedzeniem wiadomo, kiedy jest impreza? - tak

          jedyny mozliwy kompromis to zmiana daty imprezy urodzinowej a nie zmiana daty swoich wojazy - tak

          data imprezy zgodna z data urodzin traktowana jako widzimisie rodzicow - tak
    • ga-ti Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:01
      Naszemu dziecku zdarzyło się już obchodzić urodziny 2 razy w ciągu roku. Tak się składa, że urodziła się zaraz po świętach i nie zawsze wszyscy dziadkowie mogą być u nas w dzień urodzin, nie zawsze my w tym dniu jesteśmy w domu (np. jesteśmy u dziadków), więc robimy urodziny dwa razy, np. w domu i u dziadków; w domu dwukrotnie, z 2 tortami. Dziecko szczęśliwe z tego powodu smile
      Choć przyznam, że pierwsze urodziny dziecka są dla mnie jakimś szczególnym dniem i potrafię zrozumieć, że rodzice nie chcą ich przekładać.
      • azile.oli Re: Na usprawiedliwienie tej matki dodam... 10.04.12, 20:17
        Być może tej imprezy wyjazdowej nie dało się zorganizować w innym terminie, ale mimo wszystko pani miała wpływ na ustalanie daty. Tylko może inaczej się nie dało.
        Nie wiem, może np w kolejnym miesiącu byłoby to możliwe, pani zależało jednak, żeby już, a córka o tym wie.
        Tak dokładnie nie pytałam.
        Dziewczyna, to moja bliska rodzina, nie wnikałam w szczegóły, ale widać, że była zła.
        N a ojca chyba też.
    • guderianka Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:19
      Nie dopuściłabym do takiej sytuacji-zakładam, ze gdybym byla babcią byłabym na tyle blisko z córką/synem by wczesniej wiedzieć jakie mają plany w związku z urodzinami swojej córki. Gdybym wiedziała, że wypadają w tym właśnie czasie poinformowałabym rodziców dziecka i próbowała znaleźć jakieś wyjście-inny termin urodzin, inny termin wyjazdu, wysondowałabym czy moja nieobecność byłaby dla nich afrontem i mogłaby wpłynać na przyszłe relacje.
    • hellulah Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:21
      Jako osoba, która nie celebrowała "roczku" dziecka - chyba nie powinnam się wypowiadać smile

      Dla mnie pierwsze urodziny to nie jest absolutnie okazja do zawalania planów. Dziecko za małe, aby samo odczuło brak jednej z babć, rodzice co? niedopieszczeni jacyś? Jaka to przełomowa, wielka okazja? że urodziny dziecka? że pierwsze? że koniecznie trzeba się stawić w komplecie w danym terminie? na baczność może?

      Jeśli mąż nie byłby zaangażowany w to samo hobby, pojechałabym sama. Wolałabym jednak jechać z mężem, jakby chciał. Rodziców dziecka z prezentem i dobrym słowem odwiedziłabym (w wariancie B razem z mężem/dziadkiem dziecku) wcześniej/później (impreza, czerwony dywan rozwinięty przed stopami mi niepotrzebny).

      Inaczej byłoby przy - a bo ja wiem? no chociażby tej komunii u katolików, czy wesela wnuczki.
      • evrin Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:34
        widzisz, ja tez nie celebrowalam, zrobilismy grilla w zblizonym terminie. Jednak wiem ze dla wielu rodzicow, to bardzo wazna okazja, uroczystosc.
        • hellulah Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 21:28
          Kluczem w tej konkretnej sprawie są relacje rodzinne. Ja bym sobie marzyła takiego zięcia, który wespół z córką nie obrażą się, że akurat ważny dla mnie wyjazd może kolidować z dokładną datą urodzin. Pewnie mi się spełni, bo raz, że urodziny (w sensie - świętowania) często przesuwamy dość swobodnie, dwa - mam swoje hobby od zawsze, córka wychowuje się w domu, gdzie hobby to świętość, do której dopasowuje się wiele innych zobowiązań.

          Pytanie co jest ważniejsze w tej ważnej uroczystości? Czy fajna atmosfera bycia razem i świętowania, czy postawienie rodziców w roli gospodarzy/mistrzów ceremonii, żeby reszta rodziny mogła zademonstrować, przez pewne podporządkowanie się, swoje uznanie dla ich nowej funkcji społecznej (teraz to oni są rodzicami)? Ja zrozumiałam, że jak autorka pisze, tamta babcia nie wybrała sobie celowo terminu kolidującego z urodzinami, tylko nie chce w imię urodzin zrezygnować z ważnego hobbystycznego wyjazdu (termin narzucony z góry). Czyli tu upieranie się na ten termin urodzin albo na obecność tej babci to raczej hmm pewna złośliwość synowej i syna (czy tam córki i zięcia, nie pamiętam).
          • azile.oli Re: Po prostu... 10.04.12, 21:44
            Z uwagi, że matka nie bierze pod uwagę potrzeb córki , córka tym razem postawiła na pierwszym miejscyu swoje dziecko, męża i ludzi, którym na nich zależy, czyli teściów.
            Śmiem twierdzić, że miała prawo tym razem zadecydować, że będą one ważniejsze, niż hobby matki. Matka lubi mieć hobby, a córka imprezę swojego dziecka w dniu urodzin (żart, oczywiście).
            Uważacie, że hobby i samorealizacja mają jakiś priorytet i są ważniejsze od zwykłych , codziennych spraw, jakie załatwia córka, a które pozwalają im wszystkim żyć na przyzwoitym poziomie?
            • hellulah Re: Po prostu... 10.04.12, 21:52
              > Uważacie, że hobby i samorealizacja mają jakiś priorytet i są ważniejsze od zw
              > ykłych , codziennych spraw, jakie załatwia córka [...]

              Uważamy, że np. w przypadku kilku znanych mi hobby terminy są zawite i że nie można ich przesuwać, a pewnych wydarzeń, które odbywają się jedynie raz na długi czas, nie można tracić, żeby nie wypaść z obiegu. Dlatego rozumiemy babcię, która nie może wpłynąć na zmianę terminu wydarzenia hobbystycznego i chciałby w nim uczestniczyć.

              Domówka to jest jest coś, co łatwo przełożyć - jak się chce.

              Roczek dziecka to impreza dla dorosłych, dziecku nic do tego.
    • lady-z-gaga Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:22
      Dziecko kończy roczek, dobrze przeczytałam? to nie jest jej slub, ani koronacja, ani tez nie obejmuje tronu Piotrowego w tym dniu, jako pierwsza kobieta-papież?
      W takim razie robienie afery z powodu nieobecności babci uważam za objaw odpieluchowego zapalenia mózgu.
    • nanuk24 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:23
      Postal my do wnuka na urodziny.
      • nanuk24 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:24
        Poszlabym
    • sadosia75 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:46
      Jadę z mężem . Hobby poczeka. Wnuczka to jednak wnuczka.
      • ledzeppelin3 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:48
        Poszłabym do wnuczki.
        • kawka74 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:55
          Mnie się zdawało, że to będzie standardowa odpowiedź, a tu masz...
    • klubgogo Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 20:55
      Ta babcia to moja mama? Bo dla niej zawsze ważniejsze było hobby, nawet gdy błagałam, by posiedziała z chorym dzieckiem, bo nie mogę wziąc L4. A sama przesunęłabym imprezę.
    • salma75 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 21:14
      Chyba nie powinnam się w ogóle wypowiadać, bo nigdy nie łapałam tego szału związanego z "pierwszymi urodzinkami".


    • naomi19 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 21:57
      Gdybym była babcią nie zaplanowałabym wyjazdu w okolicach urodzin wnuczki. Dla mnie tego typu daty są ważne i już. Okazuję w ten sposób szacunek rodzinie.
    • na_pustyni Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 22:07
      miałam identyczną sytuację - moja mama nie przyszła na urodziny wnuczki (pierwszej i jedynej), tylko wyjechała nie na przypadkowo związany z hobby, ale zaplanowany o wiele wcześniej, wyjazd.. nie miałam żalu, musiałabym być skończoną egoistką, żeby się tak rozdrabniać
    • d.o.s.i.a Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 22:13
      Przede wszystkim uwazam roczek za tak poroniony pomysl, ze nie uczestniczylabym w takiej "imprezie". No chyba, ze jest to po prostu kawa z ciastkiem. Ale z tego co piszesz, to konkretna impreza. A sposob w jaki podchodza do tematu uwazam za niewatpliwa oznake odpieluszkowego zapalenia mozgu.
    • zolla78 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 22:22
      Na miejscy córki, odpuściłabym sobie proszenie, unormowała kwestie finansowe z ojcem tak by było sprawiedliwiej i na pewno nie zmieniałabym terminu urodzin dziecka.
      Gdybym matka była bardziej fair wobec córki i wnuczki, to terminu imprezy bym też nie zmieniła, ale nie miałabym żalu o nieobecność. W tej sytuacji, też trudno mówić o żalu, bo to bez sensu, trzeba sobie przejmowanie się taką matką i babcią odpuścić i tyle. Ale na pewno potraktowałabym to jako kropkę nad i i zmieniłabym zasady rozdziały pracy i przychodu z firmy.
    • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 22:42
      I tu jest pies porzebany, a w każdym razie jeden z psów:
      Ona jest zazdrosna o kuzynkę, czuje się przez matkę odsunięta, nie dość - albo wcale - nie kochana. Bo kuzynka kiedyś, w jakimś sensie, zajeła miejsce tej dziewczyny. Nawet jeśli ona sama była już wtedy dorosła.
      A tak w ogóle dlaczego babcia wychowywała bratanicę? Ile lat miała wtedy córka, a ile bratanica? Czy długo to trwało?
      Pogadałabym z tą panią o tym co czuła, kiedy matka zaopiekowała się kuzynką. Wtedy pewnie nie mogła matce o tym, co czuła, powiedzieć, na pewno nie wszystko, a teraz wyraża to poprzez zazdrość niejako w imieniu coreczki/wnuczki.
      Wiec pogadałabym z nią o tamtych czasach i przeżyciach, żeby zamiast oceniać matkę mogła powiedzieć, co czuła. Myślę, że to by jej - im - dobrze zrobiło.
      • azile.oli Re: Bratanica... 11.04.12, 08:31
        Między córką , a bratanicą jest 12 lat różnicy. Ciotka opiekowała się dziewczyną do 8 roku życia, tzn nawet , gdy ta mogła posiedzieć na świetlicy przywoziła ją do siebie i wymagała od licealistki, aby ta zabawiała kuzynkę.
        Czemu się nią zajmowała od okresu niemowlęcego - ano temu, że rodzice tamtej pracowali, żłobka nie chcieli, na niańkę im było szkoda, a mała ciągle chorowała.
        A jeszcze jedno - jako obserwator z boku, zauważyłam, że : matka się cieszy, że córki jej nie przerosły (tam jest jeszcze jedna siostra, o której nie pisałam, bo do wątku nic nie wnosi), latami nie mogła przeboleć, że one mają wyższe wykształcenie, a ona nie, więc poszła na studia płatne, które zmieniała, trwało to 10 lat , ale magistra zrobiła. Próbowała się dostać na studia doktoranckie, co jej się nie udało, ale już zapowiadała, że będzie mieć lepsze wykształcenie, niż jej dziewczyny. Obie odziedziczyły zdolności po matce, ale ta uznała, że nigdy jej nie dorównają, krytykowała ich prace. A to wszystko tak przy okazji, mimochodem i z uśmiechem na ustach.
        A córki ją mimo tego wspierały, złego słowa na nią nie powiedziały.
        Sytruacja się zmieniła, gdy starsza wyszła za mąż, została matką, priorytety jej się zmieniły i na przykładzie teściowej zobaczyła, że związki rodzinne mogą inaczej wyglądać.
        A teściowa to bynajmniej nie jakiś garkotłuk, tylko zadbana, młoda duchem babka, która jak trzeba, to pomoże.
        • jowita771 Re: Bratanica... 12.04.12, 17:09
          A takiej mamuśce to bym zrobiła na złość, odpuściłabym sobie rodzinną firmę i zaczęła na własny rachunek, a ojciec niech sobie radzi i zarabia na hobby małżonki. I powodzenia.
          • beti222 Re: Bratanica... 12.04.12, 21:07
            jowita771 napisał:

            > A takiej mamuśce to bym zrobiła na złość, odpuściłabym sobie rodzinną firmę i z
            > aczęła na własny rachunek, a ojciec niech sobie radzi i zarabia na hobby małżon
            > ki. I powodzenia.

            Tak powinna zrobić od początku, ale łatwiej jest wejść w już prosperującą firmę niż zaczynać coś od postaw, więc córka z zięciem też niezłe korzyści z tej współpracy mają.
            • azile.oli Re: Tego nie wiesz... 13.04.12, 08:20
              Niekoniecznie weszła w firmę z wygody, bo gdy wchodziła, to firma była w tarapatach. Szkoda jej było dorobku ojca - jak się dorasta widząc, że coś się rozwija i kwitnie, to jednak ma się nadzieję, że można to uratować.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja