joanna35 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 23:07 To pewnie kwestia priorytetów, ale dla mnie zawsze na pierwszym miejscu są ludzie i relacje z nimi. Poszłabym na urodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 23:15 Sytuacja typu gniazdo wezow. Jesli rodzina ma (nawet uzasadnione) pretensje o pieniadze, uleganie hobby, pilnowanie wnuczki itp. to nie zalatwia sie tego metoda tworzenia takich sytuacji, bo to dziecinne i niczego nie rozwiazuje. Jakies symboliczne triumfy czy co? Babcia moze pokornie pokazac sie na urodzinach wnuczki, wraz z dziadkiem, i co z tego? Ani sprawy pieniedzy, ani hobby, ani pilnowania wnuczki nie rozwiaze to w najmniejszym stopniu. Nastepnego dnia sytuacja wraca do normy i rodzinka bedzie wozic sie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 23:33 pewnie i tak, i tak. Przypomniało mi się: moja trzyletnia córka mówiła "węż" (i oczywiście "węże") Równolatka, córka przyjaciołki: "wąże" (i "wąż", oczywiście). Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Co byście zrobiły? 10.04.12, 23:37 Jeżeli zdarzenie rzadkie i nieprzesuwalne, złożyłabym życzenia przed/ po wydarzeniu i pojechała. Mąż zrobiłby jakby wolał. Z tym, że u nas z konieczności - problemy logistyczne - nie ma nacisku na to, żeby obchody urodzin, imienin itd. odbywały się ściśle w te dni. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 06:19 Poniewaz zakladam, ze z corka bedziemy rozmawiac, to my bysmy pewnie obgadaly termin przyjecia zawczasu . Jezeli jednak nie daloby sie go z jakichs powodow zmienic (zakladajac, ze nie bylaby nim jedynie zlosliwosc), to pewnie z tego wyjazdu bym zrezygnowala i na urodziny poszla. I to nawet nie rozumiejac specjalnego znaczenia akurat tych pierwszych urodzin, traktuje je jak kazde inne. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Powariowałyście wszystkie? 11.04.12, 07:01 Czytam ten wątek i oczom nie wierzę. Powiedzmy, że sytuacja jest odwrotna: córka ma pasję (np tańczy, uprawia sport, whatever) Czy naprawdę nie wolno jej opuścic urodzin matki, albo świąt czy innej uroczystości rodzinnej i wyjechac np na zawody? cały wysiłek i czas włożony w swoje hobby powinna olać po to, aby zasiąść z rodziną na jednej z niezliczonych uroczystości? Czy przypadkiem nie jest tak, ze skala "przestępstwa" jest tak wielka, bo chodzi o jednak matkę, a właściwie babcię? wszak w tym wieku pasje są starczą fanaberią, przecież jej celem życia powinno być poświęcenie się rodzinie Zgroza mnie ogarnia, kiedy dorosłe osoby piszą takie rzeczy: nie chciałabym, aby hobby mojej mamy bylo ważniejsze niz ja Po co taka egzaltacja? przeciez nie poszło o odwiedziny w szpitalu, tylko o urodzinowy torcik. I znów korci mnie odwrócenie sytuacji - czy wyobrażacie sobie takie słowa w ustach matki? "nie chciałabym, aby hobby mojego dziecka było ważniejsze ode mnie" Byłby krzyk, że zaborcza, wywierająca presję i nie mająca własnego życia pijawka Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Powariowałyście wszystkie? 11.04.12, 07:59 Jest drobna różnica. Po pierwsze - osoba młoda dzięki pasji może wykreować swoje życie, babci już sukces nie grozi. Po drugie - wyobraź sobie dorosłą córkę, którą matka praktycznie utrzymuje, a ta realizuje swoje pasje, mając gdzieś, że ta matka pracując, nie ma kiedy zrobić zakupów, odpocząć, zadbać o siebie. Z pewnością taka matka byłaby zachwycona, gdyby córka olała ważną dla niej rocznicę. To wydarzenie to nie jakieś mistrzostwa, ale wystawa prac, za którą ta babxcia jeszcze płaci. A jak płaci, to jakiś wpływ na termin miała. Organizowanie jej w dniu urodzin wnuczki mogło być rzeczywiście niezależne od niej, ale ja bym wtedy z tej jednej wystawy po prostu wogóle zrezygnowała. Jest jeszcze 11 miesięcy w roku. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Powariowałyście wszystkie? 11.04.12, 09:28 Azile, wiesz co, mam wrażenie, że problem przez Ciebie opisany to tylko wierzchołek góry lodowej w relacjach matki i córki. Nie wiem, może się mylę, może stosuję przeniesienie, ale czy dziewczynie przez całe życie nie towarzyszyło przekonanie, ze jej potrzeby/uczucia/ona sama w hierarchii ważności matki była na dalszym miejscu? Jak rozumiem jest to Twoja rodzina, więc może masz jakieś włąsne obserwacje w temacie relacji między obu paniami. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Powariowałyście wszystkie? 11.04.12, 10:26 Wiesz, nie jestem tą dziewczyną i tak naprawdę trudno powiedzieć, co czuje. Ale odniosłam wrażenie, że dzieci nie były dla tej matki najważniejsze. Owszem, były bardzo ważne w rodzinie, bo ojciec inwestował w nie uczuciowo i materialnie, ale dla matki priorytetem była rodzina, z której wyszła : jej matka, brat i oczywiśxcie ona sama. Ta kobieta nie była złą matką, nie twierdzę, że zaniedbywała córki. Nie, nawet pod względem emocjonalnym ich nie zaniedbywała, ale zaobserwowałam dwie rzeczy : była o dzieci zazdrosna i rywalizowała z nimi o uczucia męża (ten człowiek przepada za dziećmi i nawet bratanicę żony rozpieszczał). Przez lata dziewczyna przyjmowała matkę, jaką była : lekkomyślną, wesołkowatą, bujającą w obłokach. Gdy sama została matką, zrozumiała, jak wielka to miłość i odpowiedzialność jednocześnie. I pojęła, że dla swego dziecka chce się tego, co najlepsze : żeby było od nas ładniejsze, zdolniejsze, żeby więcej w życiu osiągnęło, o ile tego właśnie zapragnie. Tak sobie teraz przypominam, że jak dziewczyny wybierały szkoły średnie, to robiły to z ojcem (tzn on je wspierał, doradzał, odradzał), natomiast matka była ponad takie problemy. Sama mam dzieci, one decydowały o wyborze szkoły, ale wszelkie za i przeciw dyskutowane było rodzinnie. A tam matce było to obojętne. Nawet jak na zebranie szła, to wracała , opowiadając o przystojnym nauczycielu i oczywiście pół dnia przeglądała szafę, aby zabłysnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
myga Re: Powariowałyście wszystkie? 11.04.12, 10:38 Azile, skoro jest taka jaka jest, to corka jej nie zmieni, a juz napewno nie tym, ze nie chce dostosowac daty przyjecia. Matce to absolutnie jest obojetne i slusznie, ze nie chce poddac dziecinnemu szantazowi. Corka dobrze zrobi, jezeli sie zastanowi, czego tak naprawde chce, a najlepiej niech przyjmie mame taka, jaka jest i to jest dorosle podejscie. Plotkowanie o wlasnej matce po dalszej rodzinie, obgadywanie itd napewno relacji matka-corka nie poprawia. Moze terapia dla corki? Odpowiedz Link Zgłoś
lacitadelle Re: Powariowałyście wszystkie? 11.04.12, 15:22 Rozumiem, że córka ma z matką problemy, jednak za nic nie rozumiem, jak ma się do nich sprawa tego "roczku". Z pozycji córki byłoby mi obojętne, czy matka będzie (roczku nie robiłam, kolejne urodziny owszem, dziadkowie nie zawsze byli, bez szczególnych powodów, było mi to obojętne, syn też jakoś nie ma traumy, dziadków uwielbia), matce opisanej w Twoich postach też to zapewne wisi (co jak najbardziej popieram). Jak dla mnie - nie ma kwestii, zrobiłabym urodziny, jak mi wygodnie, nie przejmowałabym się, czy mama będzie, nie miała nadziei, że ją to moje nieprzejmowanie w jakikolwiek sposób ruszy. Jedno, co bym na pewno zrobiła - sformalizowała kwestię podziału zysków z firmy. Odpowiedz Link Zgłoś
jak.z.nut Re: Powariowałyście wszystkie? 11.04.12, 10:05 Tyle że owa matka nie pracuje, bo taki układ miała z mężem a córce nic do tego. Córka wypłaca pensję ojcu ( współwłaścicielowi) a co on z ową kasą robi i na czyje hobby przeznacza, również nie powinno nikogo obchodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Oczywiście... 11.04.12, 10:35 Matka nie pracuje, bo taki miała układ z mężem. Tyle tylko, że gdyby kobieta nie żyła w krainie ułudy, to zauważyłaby, że bez pomocy córki wraz z tym mężem zostaliby zlicytowani i nie byłoby na nic. Córka nie zakręca ojcu kurka z kasą, bo go kocha, był wspaniałym ojcem, wspierał ją zawsze, a jego główną wadą jest to, że nie nadaje się do prowadzenia firmy, natomiast doskonale mu wychodzi życie ponad stan. Ta firma, to taka krowa, która żywi całą rodzinę. O tę krowę dba córka, bez niej zwierzę by zdechło, czyli firma upadła. Ojciec może ze swoimi pieniędzmi zrobić, co chce, ale jak można być tak tępym i nie zauważyć, że córka potrzebuje pomocy , kiedy pracuje na nich wszystkich. To matka i babcia, a nie jakaś obca baba. Nie widzi, co się dzieje. Nie wie, skąd się pieniądze biorą (bo do kieszeni męża same nie wskakują). Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Powariowałyście wszystkie? 11.04.12, 11:12 > Jest drobna różnica. Po pierwsze - osoba młoda dzięki pasji może wykreować swo > je życie, babci już sukces nie grozi. No i co z tego?? Prezentujesz poziom myslenia zacofanego garkotluka. I w ogole kwestia, ze jakis roczek dzidzi najwazniejszy na swiecie i na podstawie tego rozbieranie zycia rodziny na czynniki pierwsze wskazuje, na postepujace zidiocenie odpieluszkowe. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A widzisz... 11.04.12, 11:24 Zacofany garkotłuk, to wg ciebie ten, który nie pracuje, jest na urzymaniu męża, wychowuje dzieci, pomaga przy wnukach. A baba, która siedzi w domu, oddając się pasji, która jest kosztowna, na dodatek miernie oceniana przez krytyków i złamanego grosza nie przyniesie , to artystka, wolna od jakichkolwiek dolegliwości codziennego życia. Powinna być podziwiana i wspierana przez dzieci i wnuki, nawet, gdy są dla niej na 15 miejscu. Tu nie chodzi o roczek dzidzi, ale o to, że skoro córka z zięciem nie chcą imprezy przełożyć, to mają baby dość, o czym powinna pamiętać, gdy będzie mieć do nich interes. A zwłaszcza na wypadek, gdyby mąż i ojciec umarł, a obawy są, bo jest poważnie chory. Na jego dietę też ma wywalone i karmi go garmażerką, wmawiając, że sama zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: A widzisz... 11.04.12, 11:31 Alez ty jej nienawidzisz. Kim ona dla ciebie jest tak w ogole? Wiesz, to juz ktorys twoj watek o takiej tematyce (zaplatane latami toksyczne relacje rodzinne). Strasznie dziwne klimaty. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: A widzisz... 11.04.12, 11:47 Żeby kogoś nienawidzić, to trzeba mieć do niego jakiś stosunek emocjonalny. Nie jesteśmy spokrewnione i mnie osobiście (chyba) krzywdy nie zrobiła. Owszem, nie przepadam za nią, ale nie jest wyjątkiem, po prostu nie nadajemy na tych samych falach. Szkoda mi natomiast dziewczyny, bo wiem, że jej trochę głupio przed teściową, a na starość będzie musiała się zająć tą wyalienowaną z rzeczywistości matką i czarno to widzę. Po prostu. Wiesz co, ja też mam pasję. I w dodatku dochodową i mało kosztowną. Ale gdybym nie pracowała, to bym córce pomogła, bo rodzina jest ważniejsza, niż cokolwiek innego. W dodatku nie pracując zawodowo można doskonale połączyć pasję z opieką nad wnuczką od czasu do czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: A widzisz... 11.04.12, 11:53 azile.oli napisała: > Żeby kogoś nienawidzić, to trzeba mieć do niego jakiś stosunek emocjonalny. Moze przeczytaj jeszcze raz swoje wypowiedzi? > Nie jesteśmy spokrewnione i mnie osobiście (chyba) krzywdy nie zrobiła. Wszystko to o soobe trzecia? :o > Wiesz co, ja też mam pasję. I w dodatku dochodową i mało kosztowną. Ale gdybym > nie pracowała, to bym córce pomogła, bo rodzina jest ważniejsza, niż cokolwiek > innego. W dodatku nie pracując zawodowo można doskonale połączyć pasję z opiek > ą nad wnuczką od czasu do czasu. Jestes wspaniala, a tamta okropna (90% watkow na ematce) Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: A widzisz... 11.04.12, 12:01 > Wiesz co, ja też mam pasję. I w dodatku dochodową i mało kosztowną. Ale gdybym > nie pracowała, to bym córce pomogła, bo rodzina jest ważniejsza, niż cokolwiek > innego. W dodatku nie pracując zawodowo można doskonale połączyć pasję z opiek > ą nad wnuczką od czasu do czasu. Tylko co upowaznia Ciebie do dyktowania obcym osobom (do ktorych podobno nie masz nawet stosunku emocjonalnego...) co maja robic ze swoim zyciem? Naprawde nie widzisz, ze gucio Ci do tego co robi, jak czesto i z jakim skutkiem, ta kobieta? KIM TY JESTES, zeby decydowac, ze powinna robic to i to, a tego i tego nie? Przestan wtracac sie w nieswoje sprawy, dobrze Ci radze. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: A widzisz... 11.04.12, 11:57 A ja mysle, ze Ty sie powinnas leczyc, bo masz obsesje. Jeszcze zeby chodzilo o Twoja rodzine, ale Ty masz kompletnie niezdrowe hobby wtryniania sie w zycie innych. Guzik Cie powinna obchodzic ta kobieta i co robi, bo to NIE JEST TWOJA SPRAWA. Myslisz, ze ona powinna podporzadkowac sie temu co Ty uwazasz? Z jakiej racji roscisz sobie prawo do decydowania co ona ma ze swoim zyciem zrobic? Guzik Ci do tego. Rozumiesz? Zastanow sie dziewczyno nad soba. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Dosiu. 11.04.12, 12:10 Ty się nad sobą zastanów, jeśli tak emocjonalnie podchodzisz do wątków w necie. Nigdzie nie napisałam, że każę kobiecie coś robić, faktycznie, bezpośrednio nie moja sprawa, choć ostatnio życie mnie nauczyło, że trzeba uważać też n a dalszą rodzinę, np w kwestii przejmowania długów. Tak sobie piszę, bo chciałam poznać opinię innych na temat sytuacji, którą uważam za chorą, a ten roczek to tylko wisienka na torcie. Widać jednak, że część osób ma tu zdanie, że będąc dorosłym nie można od rodzica niczego oczekiwać, nawet tego, że zastanowi się nad sobą. Jak dzieci z domu wyfruną, to możemy kichać na dobre układy rodzinne, a w przyszłości oczekiwa, że te dzieci się nami zajmą, bo to przecież ich obowiązek. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dosiu. 11.04.12, 12:18 > Ty się nad sobą zastanów, jeśli tak emocjonalnie podchodzisz do wątków w necie Bo nic mnie bardziej nie wkurza niz wtrynianie sie w zycie innych i dyktowanie co maja robic. > Tak sobie piszę, bo chciałam poznać opinię innych na temat sytuacji, którą uwa > żam za chorą, Uwazasz za chora bo SMIE miec hobby? To chyba Ty masz cos nie tak z glowa, wiesz? > Widać jednak, że część osób ma tu zdanie, że będąc dorosłym nie można od rodzi > ca niczego oczekiwać, nawet tego, że zastanowi się nad sobą. Jak dzieci z domu > wyfruną, to możemy kichać na dobre układy rodzinne, a w przyszłości oczekiwa, > że te dzieci się nami zajmą, bo to przecież ich obowiązek. Kazdy jest kowalem swojego losu i kazdy MA PRAWO do priorytetow. Natomiast wtracanie sie i ocenianie, bedac zupelnie obca osoba, traci wscibstwem co najmniej, bardziej prawdopodobnie, niezdrowa obsesja. Roczek mogl byc zorganizowany w innym dniu, korona by jasniepanstwu nie spadla z glow zorganizowac ta debilna impre dla swojego bachorka w innym terminie. Organizowanie czegokolwiek na zlosc komus uwazam za gowniarstwo i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Dosiu. 11.04.12, 12:27 Napiszę ci jedno - jesteś chamska. Czemu piszesz, że mam coś z głową? Dlaczego nazywasz to dziecko bachorkiem? To nie moje dziecko, ale nic nikomu nie zrobiło złego, dziadkom tym bardziej. Czemu uważasz imprezę za debilną? Nie rozumiem tego i już. W naszym regionie jest tradycja świętowania roczku, nie znam nikogo, kto nazwałby to debliną imprezą. Jest w tobie tyle agresji, pal sześc, że skierowanej na mnie, jako założycielkę wątku, ale i na tę dziewczynę i jej dziecko, bo śmie mieć żal do matki, że nie może jej trochę pomóc, żeby obie miały pieniądze. Jak firma upadnie, to młodzi się pozbierają, rodzice wylądują pod mostem, gdyż cały majątek objęty jest hipoteką. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dosiu. 11.04.12, 12:35 > W naszym regionie jest tradycja świętowania roczku, nie znam nikogo, kto nazwa > łby to debliną imprezą. A ja uwazam, ze to debilna impreza jesli robi sie z niej orez przeciwko babci, ktora "smie" zorganizowac wystawe swoich prac. Jesli ustala sie termin na ten, a nie inny, mimo, ze z pewnoscia zorganizowanie imprezy babci to duzo wiecej zachodu. Demonstrowanie lekcewazenia dla zycia i hobby babci to zwyczajne chamstwo, a uzywanie do tego dziecka to idiotyzm. Coz to w ogole zestawienie pt. roczek dziecka waznieijszy niz jakies tam hobby babci. Smiechem bym Cie zabila na miejscu tej kobiety. > Jest w tobie tyle agresji, pal sześc, że skierowanej na mnie, jako założycielk > ę wątku, ale i na tę dziewczynę i jej dziecko, No widzisz, wreszcie dochodzisz do sedna. Jest w Tobie tyle agresji skierowanej przeciwko OBCEJ osobie, ze az sie zastanawiam DLACZEGO sie tym tak podniecasz... > i się pozbierają, rodzice wylądują pod mostem, gdyż cały majątek objęty jest hi > poteką. I to jest, jak rozumiem, Twoje zmartwienie? Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Dosiu. 11.04.12, 12:41 > No widzisz, wreszcie dochodzisz do sedna. Jest w Tobie tyle agresji skierowanej > przeciwko OBCEJ osobie, ze az sie zastanawiam DLACZEGO sie tym tak podniecasz. akurat dosiu z twoich postów wynika dokładnie to samo. No chyba, że my tutaj na forum nie jesteśmy dla ciebie OBCE osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Dosiu. 11.04.12, 12:45 Czy to moje zmartwienie. A owszem, może być moje, jak w porę się nie zorientuję, że spadkobiercy pozbyli się długów. Ale na dzień dzisiejszy nie moje. Czy babcia, zlecając organizację wystawy wzięła pod uwagę wogóle fakt, że termin zbiega się z urodzinami wnuczki? Jak dla mnie - nie wzięła, stąd decyzja córki, żeby niczego nie przekładać, nie robić służących z dziadków, którzy chcą pomóc i nie lekceważyć innych gości, którzy zostali już zaproszeni. Gdyby matka miała jakiekolwiek zrozumienie wobec planów córki, to ta raczej przełożyłaby urodziny, choćby ze względu na ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
upartamama Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 10:09 Czy ja dobrze rozumiem? czerpiesz na swoje hobby kasę z ich firmy i jeszcze masz czelność nie przyjść na urodziny wnuczki? Zakręciłabym Ci kurek z kasą za taki wybryk. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Źle rozumiesz 11.04.12, 10:14 Źle rozumiesz. Autorka wątku nie jest opisywaną babcią. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 10:40 Córka powinna porozmawiać z matką, bo ma do niej żal o wiele spraw, których złośliwością w nieprzesunięciu terminu wcale nie załatwi. Babcia nie ma obowiązku zajmować się wnuczką, jeśli córce zależy na tym aby babcia czasami pomogła, to powinna z nią o tym porozmawiać, a nie oczekiwać, że nagle niechętna dotąd babcia, stanie się wymarzoną opiekunką dla dziecka na własne życzenie. Babcia ma prawo do swojego hobby i wcale się nie dziwię, że nie chce opuścić wyjazdu, roczek to w końcu nie ślub i nie ma co przesadzać. Pieniędzy też nie ma co babci wypominać, córka z własnej woli weszła w rodzinny biznes z ojcem i dzieli się z nim zyskiem. Co ojciec robi ze swoją częścią pieniędzy to nie córki sprawa, córka otrzymuje swoje wynagrodzenie i pewnie nie chciałaby aby ktokolwiek ją krytykował za to, że połowę swoich pieniędzy wydaje np. na wspieranie akcji charytatywnych. Córka wchodząc w biznes ojca była już dorosła, wiedziała że matka w firmie nie pracuje, więc nie rozumiem skąd teraz te pretensje. Córka mogła założyć swoją własną firmę. Córka jednak postanowiła ojcu pomóc i zainwestować czas, pracę i pieniądze w jego firmę. Czy ten fakt daje jej prawo do wypominania ile ojciec kasy wydaje i dlaczego tak dużo to hobby matki kosztuje ? Babcia może nie jest do końca w porządku, chociaż nie znamy sytuacji z jej strony, ale takie dziecinne granie dzieckiem jest nie w porządku, nie tylko ze względu na babcię, ale na dziecko przede wszystkim. Artyści mają to do siebie, że bywają niezrozumiani przez otoczenie, ale tak to już jest, artystyczna dusza ma swoje prawa Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 10:43 Artyści mają to do siebie, że bywają niezrozumia > ni przez otoczenie, ale tak to już jest, artystyczna dusza ma swoje prawa Żart, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 10:47 Nie to nie jest żart, znam wielu artystów, bujających w obłokach, żyjących swoimi pięknymi marzeniami. Sęk w tym, że oni te marzenia realizują i żyją sobie w swoim pięknym świecie, co niektórym szarym, twardo stąpającym po ziemi osobom, wcale się nie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:24 Jakie to wzruszające, ach ci artyści jako te ptaszęta bujające w obłokach... Mamunia artystka powinna docenić, że dzięki pracy córki i zięcia ma co żreć i za co realizować swoją pasję i ze śpiewem na ustach grzecznie przyjść na pierwsze urodziny wnuczki. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:33 Wiesz, co, ja nie wiem, czy na starość nie zostanę artystką. I opłacalne, i społecznie akceptowalne, żadnych obowiązków, istny miód. Odpowiedz Link Zgłoś
myga Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:39 > Wiesz, co, ja nie wiem, czy na starość nie zostanę artystką. I opłacalne, i spo > łecznie akceptowalne, żadnych obowiązków, istny miód. ------- i bardzo dobrze zrobisz. Kiedy w koncu, jak nie na starosc wreszcie zaczac, jezeli zdrowie dopisze, robic to, co sie chce? Na calym swiecie emeryci tak wlasnie postepuja, ale w Polsce, jak juz sie dziecko urodzilo, to kamien na szyi do konca zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:42 Cudnownie, pod warunkiem, że robią to na własny koszt, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:49 triss_merigold6 napisała: > Cudnownie, pod warunkiem, że robią to na własny koszt, prawda? A na czyj koszt opisana babcia realizuje swoje hobby ? Na koszt córki, czy swojego męża ? Córka osobiście matce dokłada ze swojej pensji to tych zamiłowań ? Mąż babci finansuje jej te artystyczne uniesienia, córka nie dokłada do samorealizacji matki. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:59 Gdyby nie córka z zięciem to firma by padła. Mamunia jest tak głupia czy wygodniej jej udawać, że o tym nie wie, jak sądzisz? Artyści to jakiś gatunek specjalnej troski zwolniony z myślenia? Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 12:04 > Gdyby nie córka z zięciem to firma by padła. Mamunia jest tak głupia czy wygodn > iej jej udawać, że o tym nie wie, jak sądzisz? Może i by padła, ale czy ktokolwiek zmuszał córkę do inwestowania w tę firmę ? Córka dobrowolnie weszła w rodzinny interes i jak rozumiem oczekuje teraz od matki dozgonnej wdzięczności i dyspozycyjności, nie ładnie. > Artyści to jakiś gatunek specjalnej troski zwolniony z myślenia? To nie kwestia bycia artystą. Nikt nie chciałby aby ktoś, kto oferuje im pomoc, zobowiązywał go do czegokolwiek. Osobiście wolałabym aby ktoś mi nie pomógł, niż później miałabym się z wdzięczności albo podporządkować albo zostać obgadaną. Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 14:04 > Może i by padła, ale czy ktokolwiek zmuszał córkę do inwestowania w tę firmę ? > Córka dobrowolnie weszła w rodzinny interes i jak rozumiem oczekuje teraz od ma > tki dozgonnej wdzięczności i dyspozycyjności, nie ładnie. Przypominam, że mieszkamy w Polsce, gdyby córka nie zainwestowała w firmę to państwo zostaliby zlicytowani przez komornika i wtedy i tak przyszliby po pomoc do córki, jak również wszyscy by oczekiwali od córki, że biednym rodzicom pomoże. O czymś takim jak alimentacja rodziców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej pani słyszała? Rodzina to cała sieć układów i powiązań w różnych dziedzinach: finansowych, opiekuńczych, emocjonalnych itd. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 14:24 premeda napisała: > > Może i by padła, ale czy ktokolwiek zmuszał córkę do inwestowania w tę fi > rmę ? > > Córka dobrowolnie weszła w rodzinny interes i jak rozumiem oczekuje teraz > od ma > > tki dozgonnej wdzięczności i dyspozycyjności, nie ładnie. > Przypominam, że mieszkamy w Polsce, gdyby córka nie zainwestowała w firmę to pa > ństwo zostaliby zlicytowani przez komornika i wtedy i tak przyszliby po pomoc d > o córki, jak również wszyscy by oczekiwali od córki, że biednym rodzicom pomoże > . O czymś takim jak alimentacja rodziców znajdujących się w trudnej sytuacji > finansowej pani słyszała? > Rodzina to cała sieć układów i powiązań w różnych dziedzinach: finansowych, opi > ekuńczych, emocjonalnych itd. To działa w obie strony. Córka weszła w gotową już firmę, nie musiała od nowa firmy zakładać, budować wizerunku, pozyskiwać klientów do zupełnie nowego interesu. Owszem zainwestowała pracę i pieniądze, ale sama też korzyść z tego miała i ma do dziś. Gdyby nie weszła w biznes z ojcem, nie wiadomo jak losy firmy by się potoczyły, autorka pisze, że ojciec by sobie nie dał rady i zostaliby zlicytowani, na ile jest to prawdą, tego nie wiemy. Nawet jeśli faktycznie tak by się stało, to nie mamy pewności czy rodzice szukaliby pomocy u córki i czy ona udzieliłaby takowej. Obowiązek alimentacyjny jest i słusznie, taka jest kolej rzeczy, najpierw rodzice opiekują się dziećmi, a te kiedy dorosną, a rodzice nie dają rady, opiekują się starszyzną, nie widzę w tym nic dziwnego i oburzającego. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 12:00 Dokłada, nie pośrednio, ale dokłada. Tatuś nie bierze tych pieniędzy z powietrza, tylko z kasy firmy, którą córka uratowała przed plajtą i w której pracuje ona i jej mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 12:04 > Dokłada, nie pośrednio, 'Nie BEZpośrednio' miało być. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:58 Jeszcze tylko poczekam, aż córka z hipotetycznym zięciem założą firmę i będą mnie z jej kasy finansować. Nie pomogę im, bo nie muszę, nie zajmę się hipotetycznymi wnukami, bo nie muszę, nie przyjadę na urodziny wyżej wymienionych, bo nie muszę, nic nie muszę. Fajnie. Problem jest jeden - mam inne wyobrażenie i inne doświadczenie RODZINY. I nie, nie ma tylko dwóch opcji: babcina samorealizacja i długo długo nic albo rzucenie wszystkiego i poświęcenie się wyłącznie córce i wnukom. Są jeszcze warianty pośrednie, ale widać za mało widowiskowe, żeby o nich wspomnieć w tej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:38 Nie wiem co w tym wzruszającego, ot inne podejście do życia, normalna sprawa. Każdy jest jaki jest, artyści też. Córka i zięć z własnej woli pracują w firmie ojca, w sumie mieli łatwiej w życiu, bo nie musieli zakładać własnego biznesu od postaw, więc korzyść jest obopólna. Matka żyje z tego co zarabia jej mąż, a nie z pieniędzy dzieci, więc argument nietrafiony, no ale skoro córka pracuje w rodzinnej firmie, to mateczka powinna zamknąć paszczę i grzecznie być na każde zawołanie córeczki, bo ona PRACUJE !! Och och, klękajcie narody, bo ona pracuje. Każda z nas pracuje, a przynajmniej większość i nie jest to jakieś nie wiadomo co, normalna proza życia. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:42 Każda pracuje, popatrz, popatrz. Pani matka z wątku jednakowoż nie pracuje. Rozumiem, że artystów ta proza życia nie dotyczy? Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubańczykom, wobec tego matka nie powinna mieć żadnych oczekiwań odnośnie córki, zięcia i wnuków. Zwłaszcza czasowych i finansowych oczekiwań. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:46 Finansowe oczekiwania ma wobec własnego męża, który prawnie jest współwłaścicielem firmy i pobiera należną mu pensję, z której może finansować nawet skoki spadochronowe swojemu sąsiadowi. Tak się przyczepiłyście tego artystycznego zamiłowania babci, że aż dziw bierze. W innych wątkach każda się rozpisuje jakich to ona pasji nie ma, ale babci to już mieć ich nie wolno bo WNUCZKA SIĘ URODZIŁA, więc trzeba rzucić wszystko. To, że babcia osobiście nie zarabia jest wyborem i decyzją jej i jej męża, a nie córki i zięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
myga Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 11:46 > Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubańczykom, wobec tego matka nie powinna mieć żadnych oc > zekiwań odnośnie córki, zięcia i wnuków. Zwłaszcza czasowych i finansowych ocze > kiwań. ------- A dlaczego zakladasz, ze ona ma jakies specjalne oczekiwania? Poza tym ja mam pewne obserwacje, a troche zyje na tym swiecie, ze taka roszczeniowosc, jaka widze w tym konkretnym przypadku, dziala tylko w jedna strone, czyli mama ma oboawiazek wzgledem corki i wnuczki, w druga strone to juz niekoniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Roszczeniowość?! 11.04.12, 11:54 To nie jest roszczeniowość tylko wyrażenie zdania, że byłoby miło i stosownie gdyby babcia zechciała pojawić się na pierwszych urodzinach wnuczki. Niepracująca baba bez obowiązków rodzinnych ma pozostałe 364 dni w roku na realizowanie swoich artystycznych upodobań. Ale nie to nie, olać. Mnie by ta nieobecność uraziła jak cholera i przy najbliższej okazji wypunktowałabym w rodzinie bez skrupułów. To nie jest nieobecność z powodu choroby, wyjazdu służbowego czy opiekowania się kuzynką w odległym mieście, to czysta fanaberia i lekceważenie córki i jej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Roszczeniowość?! 11.04.12, 12:00 No tak, to co dla niej jest pasją, dla Ciebie jest fanaberią. Można to odwrócić, roczek to nie ślub czy poważna choroba z pobytem w szpitalu, żeby trzeba było rezygnować ze swoich planów. Wymaganie aby babcia olała wyjazd i przyszła na ten roczek jest czystą fanaberią i lekceważeniem babci oraz jej hobby. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: No nie mogę... 11.04.12, 12:00 Przecież ta matka nie ma żadnych obowiązków. Na miejscu córki powiedziałabym jej, że czas ruszyć do firmy, bo jest jeszcze całkiem młoda i zdrowa , a ojciec nie jest w stanie firmy ogarnąć. Z uwagi na to trzeba było zatrudnić dodatkowe osoby, co zwiększa koszty, a minimalizuje zyski, więc jeszcze jedna para rąk by się do pomocy przydała. Też mamy firmę rodzinną i jak trzeba, to dzieci i ja zakasujemy rękawy i bierzemy się do roboty, choć firma jest na męża, a mąż pomaga mnie, bo druga firma jest moja. Ale wszyscy z tego żyjemy. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: No nie mogę... 11.04.12, 12:10 To niech córka powie mamie "mamo, sytuacja w firmie jest nieciekawa, kasa zaczyna powoli topnieć, musimy zwiększyć zatrudnienie, co zmniejszy dochody zarówno Wasze jak i moje i mojej rodziny. Jeżeli chcesz żyć dalej na tym samym poziomie, powinnaś nam pomóc w firmie, żeby nie trzeba było kolejnej osoby zatrudniać. W przeciwnym razie obawiam się, że nie będzie Was już stać na realizację Twoich pasji, lepiej żebyś to Ty otrzymała wynagrodzenie za pracę niż nowa, obca osoba". Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: No nie mogę... 11.04.12, 12:17 To niech to wygarnie tej matce i ojcu, zrobia sobie wielka awanture i moze cos wyjdzie konstruktywnego, albo sie odpepowia w koncu i bedzie spokoj. Ja wiem, jak to jest, jak sie okazuje, ze bliski krewny ma cie w zadku, nic fajnego. Ale niestety trzeba to wziac na klate i odciac sie od nich poza kontaktami grzecznosciowymi. Przeciac wrzoda i tyle. To co wy robicie z ta corka, bo rozumiem, ze to z nia tak sie jarasz, to jakies toksyczne bagno. Niewazne, jak sie w koncu okaze z urodzinami, juz w tej chwili jest to kolejna kosc niezgody i okazja do zaliczania punktow w konflikcie i rozdzierania szat. Bedzie sie ten roczek pamietalo jako ten, kiedy "babcia sobie pojechala", "babcia sobie pojechala i zabrala dziadka", "babcia przyszla, ale prawie nie przyszla, taka to z niej babcia". Tylko ze to nie babcia (chocby i wyzuta z uczuc wszelakich) stworzyla ten wielki dramat i zepsula roczek, tylko wy same i wy go dalej nakrecacie. Jak wy musicie jej tylek obrabiac, zebys znala tyle szczegolow. Ty jako osoba z zewnatrz, to juz w ogole jest dziwaczne, a z tymi detalicznymi postami i analizami wrecz chore. Zebys chociaz przyszla tu po jakas rade na rozwiazanie sytuacji - nie, ty przyszlas po potepienie. Obcej ci osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Czemu... 11.04.12, 12:33 Wcale nie chodziło mi o potępienie, ale właśnie o radę, nawet nie dla mnie zresztą. Ja się z dziewczyną nie jaram, ani jedno słowo z moich ust przeciwko jej matce nie padło w realu. Owszem, Twoja rada, żeby pogadać z rodzicami jest dobra. Szczerze mówiąc, gdyby nie tyle wpisów , że roczek można olać, to bym nie ujawniała szczegółów codziennych relacji matka -córka. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Czemu... 11.04.12, 12:38 > Wcale nie chodziło mi o potępienie, ale właśnie o radę, nawet nie dla mnie zre > sztą. Przelozyc roczek na nastepny dzien! Proste? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Czemu... 11.04.12, 12:51 Nie no sorki, watek zalozylas ewidentnie pod haslem "czy poszlybyscie na ten roczek i dlaczego tak" lamane przez "bo to zla kobieta jest" A sytuacje corka ma niefajna, tylko ze ogolnie nie naprawi jej przez "zdobywanie punktow" i rozpamietywanie krzywd, zanim jeszcze zaszly. Czy jesli babcia przyjdzie, to naprawi to cos miedzy nimi? A skad. Cale tlo z firma i kasa zostanie jak zostalo, jesli maja to rodzicom za zle, to zadna obecnosc na zadnej imprezie tego nie zmieni. Tak naprawde to ci mlodzi powinni zaczac myslec nad usamodzielnieniem sie, i dac to odczuc ojcu. Skorzystali na wejsciu w firme rodzinna, odwdzieczyli sie utrzymujac ja, teraz czas na prace na wlasny rachunek. Dla mnie znacznie grozniejsze niz obecnosc czy nieobecnosc na urodzinach (dziadkowie moga sie pojawic z torcikiem trzy dni pozniej jak wroca i w normalnej rodzinie naprawde nikomu korona nie powinna spac z glowy) jest to, ze ojciec wyjmuje kase z firmy jak chce. To jest zwyczajnie niebezpieczne dla plynnosci finansowej, na pewno bardzo stresujace dla dzieci i ogolnie nie fair. Jak bedzie musial sie zastanowic, co robic, jesli dzieci zaczna dawac sygnaly o odejsciu, to sytuacja moze sie poprawic (pod wzgledem kontroli nad finansami, wkladu pracy babci, ustalenia zasad itp). A jesli nie wyciagnie wnioskow, to odejda i beda na czysto na swoim. Nie beda mieli wtedy zadnych watkow finansowych i sprawy babcino-wnuczkowe bedzie mozna rozpatrywac w aspekcie czysto rodzinnym, a nie rodzinno-finansowo-toksycznie-kijwiejakim. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 12:13 roszczeniowośc ? zaproszenie babci na urodziny wnuczki to roszczeniowość ? Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Jakie to wzruszające! 11.04.12, 12:15 iwles napisała: > > roszczeniowośc ? > zaproszenie babci na urodziny wnuczki to roszczeniowość ? A w którym miejscu wyczytałaś, że zaproszenie babci na urodziny wnuczki to roszczeniowość ? Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e2 Re: Jakie to wzruszające! 12.04.12, 20:39 samo zaproszenie to nie roszczeniowosc. Roszczeniowa postawa jest wtedy kiedy zakladasz ze chocby sie walilo i palilo babcia MUSI przyjsc. A co do firmy to raczej pewnie ejst sytuacja ze dziadek zysk zabiera (jako wlasciciel) i zamist inwestowac zeby sie firma dalej rozwijala inwstuje w hobby babci. Gdyby podkradal z kasy (corka ziec byli wspolwlascicielami) to by inaczej wygladalo - fizycznie by nie byl chyba w staniee kasy z firmy wyprowadzac. Corka i ziec powinni sie pogodzic z tym ze dopoki ojciec zyje sa tam pracownikami najemnymi (bynajmniej nie nie do zastapienia) Rozumiem ze patrzac perspektywicznie ich to zlosci. Takie zycie - kto inny musialby firme od podstaw zakladac starac sie o prace - a oni juz wszystko od poczatku mieli... zacietrzewienie zalozycielki watku zastanawiajace - przyznaj sie ze to ty jestes ta corka ;p Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Jakie to wzruszające! 12.04.12, 21:17 > ciciel) i zamist inwestowac zeby sie firma dalej rozwijala inwstuje w hobby bab > ci. Ciekawe co autorka rozumie przez inwestycje w hobby - to, ze babcia sobie kupi akwarele i pedzel od czasu do czasu? No, bezczelna Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Jakie to wzruszające! 12.04.12, 21:38 A tak poza tym - dobre hobby to jest coś, co potrafi utrzymać starszego człowieka (tak solidnie starszego, typu 75+) w dobrym stanie zdrowia psychicznego a nawet przy okazji fizycznego na lata. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: Starszy człowiek... 13.04.12, 10:43 Ale litości, nie zawsze będzie miała 52, za dziesięć to będzie 62, za piętnaście - no zresztą policz sobie Chodzi mi o zasadę - dobre hobby nie jest złe. Złe są układy w tej rodzinie, ale nie to, że pani ma hobby, bo to jest akurat super. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Starszy człowiek... 13.04.12, 10:54 Zgadzam się w zupełności, że hobby to wspaniała rzecz, ale dobrze, żeby nam realiów nie przysłaniało. Akurat w tym przypadku można połączyć hobby z innymi sprawami, z wiekiem to rzeczywiście może być trudniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Pracownicy najemni... 13.04.12, 08:16 Pisałam wcześniej, że córka jest współwłaścicielką. Tak, dziadek zysk zabiera , przez co są problemy w firmie. Babcia też potrafi po pieniądze podjechać, jak jej braknie. Oczywiście twierdzi, że za zgodą męża. W każdym razie raczej jest to z puli ojca potem odliczane, ale czasem te pieniądze są pobrane w najmniej odpowiednim momencie. Córce jest głupio zakazać księgowej, żeby pieniędzy matce nie dawała. Rozmowy z ojcem kończą się na tym, że niby się z córką zgadza. Facet nie potrafi się pogodzić, że już nie może bezkarnie rozporządzać funduszami. Najpierw blokował go brat, teraz córka. Ale brat miał większą siłę przebicia. Nie, nie jestem córką , mam 41 lat i prawie dorosłe dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Pracownicy najemni... 13.04.12, 11:10 Chcesz cos pomoc tym ludziom - kup im prezencie grupowa sesje u mediatora, a nie truj sobie watroby przezywaniem przez kolejny dzien. I nigdy nie przestanie mnie zadziwiac, jak z takiej ewidentnie toksycznej z winy calej rodzinki sytuacji kobieta wybierze sobie inna kobiete i ja ukrzyzuje za wszystkich... Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: he, he... 13.04.12, 11:25 Nie przeżywam. A w tej rodzinie można wiele zarzucić wszystkim, najmniej jednak córce. Dziwi mnie nalot na moją osobę - ja po prostu opisałam sytuację, bo dla mnie jest ona chora. Ale zauważyłam, że obecnie jest w modzie wymaganie tylko od dorosłych dzieci. Rodzice mają prawo do samorealizacji , nie muszą wykazywać się empatią, bo dokonali rzeczy niesamowitej : wychowali dzieci, które same na ten świat powołali, a teraz niech się te dzieci odwalą i zjawią znowu, jak trzeba będzie starszej matce/ojcu pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: he, he... 13.04.12, 11:36 azile.oli napisała: > Nie przeżywam. A w tej rodzinie można wiele zarzucić wszystkim, najmniej jedna > k córce. Ale najwazniejsze ze wszystkiego jest hobby babci. > Dziwi mnie nalot na moją osobę - ja po prostu opisałam sytuację, bo dla mnie je > st ona chora. Opisalas, i opisalas, i opisalas, i opisalas, i opisalas. Twoje zaangazowanie w zycie obcych ludzi przechodzi nawet srednia na forum, a to juz cos > Ale zauważyłam, że obecnie jest w modzie wymaganie tylko od dorosłych dzieci. > Rodzice mają prawo do samorealizacji , nie muszą wykazywać się empatią, bo doko > nali rzeczy niesamowitej : wychowali dzieci, które same na ten świat powołali, > a teraz niech się te dzieci odwalą i zjawią znowu, jak trzeba będzie starszej > matce/ojcu pomóc. Gdybys wierzyla, ze w tej sytuacji chodzi tylko o niewymaganie wzgledem rodzicow (przepraszam, rodzica!), to bys tego nie opisywala zawziecie w stu postach. Ale niektorzy ludzie kwitna w takich klimatach, a innych na same slowo "firma rodzinna" ciarki przechodza. Odpowiedz Link Zgłoś
hellulah Re: he, he... 13.04.12, 11:49 azile.oli, weź się obraź, ale rozmowa z tobą to jak grochem o ścianę. Nie chodzi o nalot na twoją osobę, tylko o to, że tu wiele forumek wykłada spokojnie dość logiczne racje, a ty się resetujesz i nadal swoje (i ok, nie musisz przecież się z nimi zgadzać, chociaż w sumie to chyba pytałaś o poradę?). A ty cały czas jakby wymuszasz odpowiedź, tak ta babcia jest ZUA. Tu sporo forumek nie zgadza się z tym, że: - winna jest przede wszystkim i głównie babcia; - jest winna, bo ma hobby, a przecież jest już stara i już nic wielkiego nie osiągnie, sukcesu z tego nie będzie (o ile pamiętam, mniej więcej twoje słowa); - dziadek, który współzarządza firmą i ma wgląd w finanse nie jest tu winny nierównego podziału zysków, biedny misio, tylko jego niedobra, hobbystyczna żona; - najważniejsze są urodziny 12-miesięcznego dziecka i wszystko inne, wszyscy inni muszą się do tych urodzin dostosować, oraz po prostu oczywistością i koniecznością jest spęd rodzinny w tym akurat, a nie innym, terminie. Za to wiele z forumek się zgadza, o jak najbardziej, że: - relacje w tej rodzinie są zaburzone na maksa; - wszyscy tam powinni coś z tym zrobić, strzelanie fochami już ni działa a tylko szkodzi, trzeba się brać za sensowne rozmowy czy terapię; - urodziny można tak zorganizować, żeby nie stosować szantażu wobec kogokolwiek; - z firmy każdy powinien czerpać tyle zysków, ile wypracował (czyli za nierówny podział odpowiada dziadek/ojciec); - córka powinna jednak pomyśleć o usamodzielnieniu się, jeśli negocjacje nie poprawią jej statusu w firmie. Odpowiedz Link Zgłoś
myga beti222 11.04.12, 10:49 Dokladnie tak, poza tym nie kazda kobieta spelnia sie jako matka, i macierzynstwo nie dla kazdej kobiety jest najwazniejsza rola do spelnienia w zyciu. W tym konkretnym przypadku tak pewnie jest. Zgadzam sie calkowicie ze wszystkim, co napisalas, bardzo dobrze to ujelas, corka wciaz chce na sile zmienic matke, to bardzo dziecinne podejscie, a juz granie kasa jest calkiem glupie. Jezeli nie byla wg corki dobra matka, to juz napewno nie bedzie taka babcia, jaka sobie wymarzyla, czyli opiekuncza i troskliwa, ale z czasem, moze byc wspaniala babcia dla nastolatki, taka, ktora odkryje jej swiat sztuki, hobby itd, niech tylko corka wydorosleje i przyjmie mame taka, jaka ona jest. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: beti222 11.04.12, 10:57 Dokładnie tak jak piszesz Myga. W naszym społeczeństwie przyjęło się, że kobieta to przede wszystkim matka, która bez mrugnięcia okiem poświęca się rodzinie, a babcia to już ma moralny obowiązek dla wnuków rzucić wszystko, co do tej pory robiła. Jasne, że można było lepiej, że może ta konkretna kobieta trochę zawiodła córkę, no ale bez przesady, krzywdy jej przecież nie zrobiła. Tak jak piszesz, babcia może w przyszłości mieć świetny kontakt z wnuczką, jeśli ta druga będzie również interesować się sztuką, to babcia pewnie z całego serca będzie uczyć i wspierać dziewczynkę. I to jest wg mnie ważniejsze niż obecność na roczku. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Wątpię 11.04.12, 11:05 Wątpię, by babcia zaczęła wspierać wnuczkę, bo nie potrafiła wspierać własnych córek, chyba w obawie, by nie były lepsze od niej. A teraz druga sprawa - owszem, nie dla każdego dzieci i wnuki są najważniejsze, ale bratanica była najważniejsza - zaopiekowana, zadbana, kochana, rozpieszczana. Tak trudno ofiarować własnej wnuczce choć raz w tygodniu to, co tamtej dawała na co dzień ? I wiecie co, ta dziewczyna miała teraz 18-tkę i ciocia zrezygnowała z wernisażu. Dodam, że pomoc i zaangażowanie tam idzie w jedną stronę - bratanica nie wspiera ciotki, przychodzi, jak jej trzeba coś kupić, albo inną rzecz zasponsorować. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Wątpię 11.04.12, 11:12 Czemu w takim razie córka nie zapyta matki wprost o co chodzi ? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Wiesz czemu? 11.04.12, 11:27 Bo z tą babą nie da się normalnie porozmawiać. Oczywiście zupełnie trzeźwo myśli, gdy jest jej to na rękę. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: Wiesz czemu? 11.04.12, 12:50 azile.oli napisała: > Bo z tą babą nie da się normalnie porozmawiać. Oczywiście zupełnie trzeźwo myś > li, gdy jest jej to na rękę. Mieszkasz u nich w domu?? Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Wiesz czemu? 11.04.12, 13:06 Nie, nie mieszkam, ale znam ją od 20 lat i kiedyś byłyśmy częstymi gośćmi u siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 10:52 Trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz - otóż ta córka ma męża i on też ma coś do powiedzenia w temacie daty organizacji imprezy, zwłaszcza, że angażują się jego rodzice. Ponieważ dziewczyna wie, że na swoją matkę nie ma co liczyć, jeśli chodzi o pomoc, to nie będzie ustawiała ludzi , którzy są jej życzliwi, by dopasować się do fanaberii mamusi. Ona matce pieniędy nie wypomina, natomiast chciałaby trochę pomocy, o czym mówi i zostaje to bez echa. Całe życie podporządkować hobby, nie zastanawiając się nawet, czy jej córka ma na hobby czas? I co, taką matkę trzeba zaakceptować bez żalu, bo już taka jest. Ciekawe, czemu tak wiele wątków pojawia się na temat dorosłych dzieci, wykorzystujących rodziców finansowo i do pomocy przy dzieciach ? I te dzieciory wredne są i roszczeniowe. Odpowiedz Link Zgłoś
myga Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 10:59 > I co, taką matkę trzeba zaakceptować bez żalu, bo już taka jest. -------- A jakie ma inne wyjscie? Nie zmieni matki, wiec tez zal szkodzi tylko jej, to ona cierpi z tego powodu. Jezeli zaakceptuje matke taka, jaka jest, naprawde duzo lepiej sie poczuje, a sama napisalas, ze na swoj sposob byla dobra matka. Jakiej pomocy ona konkretnie potrzebuje, bo wciaz nie precyzujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 11:01 > Ciekawe, czemu tak wiele wątków pojawia się na temat dorosłych dzieci, wykorzy > stujących rodziców finansowo i do pomocy przy dzieciach ? I te dzieciory wredne > są i roszczeniowe. Jeżeli dziadkowie wyrażają zgodę i chęci na pomoc to super, ale przecież nie muszą, nie mają takiego obowiązku. Wymawianie dziadkom, że nie zajmują się wnukami jest niestosowne. Dzieci są rodziców, a nie dziadków i wymaganie od dziadków aby opiekowali się wnukami, bo jak nie to foch, to wg mnie zwykła roszczeniowość. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 11:09 Rozumiem, że babcia, która być może za parę lat poprosi wnuczkę czy córkę o pomoc, może się spokojnie spodziewać odmowy? Nic nie jest niczyim obowiązkiem, nawet w rodzinie. Tylko trzeba pamiętać o tym, że przysługa bywa wzajemna i babcia może się kiedyś srodze zawieść. Chociaż gdy czytam o desperacji córki w żebraniu o zainteresowanie matki, to myśl, że pozostawi męża i dzieci, żeby dopieszczać primadonnę, nie jest tak całkiem od rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 11:16 Kawka, ale nie wiadomo jakie relacje będą za kilka lat między babcią a wnuczką. Nieobecność na roczku nie jest straszną traumą dla tego dziecka. Ich kontakty mogą być dobre i mogą mieć ze sobą świetny kontakt, mimo nieobecności babci na przyjęciu. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 11:30 Wybacz, ale nie wierzę w takie cudowne nawrócenia. Relacje w rodzinie buduje się od początku, i to latami, a płaszczyznę porozumienia opartą na hobby to można budować w klubie zainteresowań, a nie w rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 11:42 kawka74 napisała: > Wybacz, ale nie wierzę w takie cudowne nawrócenia. Relacje w rodzinie buduje si > ę od początku, i to latami, a płaszczyznę porozumienia opartą na hobby to można > budować w klubie zainteresowań, a nie w rodzinie. Owszem, relacje najlepiej budować od początku, niestety nie zawsze się da. Osobiście jestem zżyta z dziadkami, których po raz pierwszy zobaczyłam jak miałam niecałe 3 lata, mieszkali za granicą, ówczesny ustrój nie ułatwiał odwiedzin u dziadków, a oni sami z przyczyn zawodowych nie mogli opuścić miejsca pracy. Po trzech latach wrócili do kraju i jakoś nie przeżywam tego, że nie było ich na moim roczku, ba nawet na drugim roczku, ale za to później poświęcali mi sporo czasu i uwagi i do dzisiaj mamy ze sobą świetny kontakt. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 11:52 z dziadkami, których po raz pierwszy zobaczyłam jak miałam n > iecałe 3 lata, A przez te trzy lata się nie odzywali? Dawali Ci (czy raczej Twoim rodzicom) odczuć, że się Tobą interesują czy milczeli jak grób? Czy wspólne zainteresowania były podłożem Waszych relacji? za to później poświęcali mi sporo cza > su i uwagi I myślisz, że babcia artystka należy do tego samego gatunku? Śmiem wątpić. W Twoim przypadku istotna była kwestia geografii, tu przeszkoda leży w zupełnie innej sferze. O Wasze relacje troszczyli się, jak przypuszczam wszyscy, dziadkowie, Twoi rodzice i później Ty. Tutaj troska o relacje widoczna jest tylko po jednej stronie. Gdyby relacje były normalne, gdyby córka nie miała o co mieć żalu do matki, kwestia w ogóle by nie powstała. Ale to babcia, nie córka, powinna się zastanowić nad swoim życiem, powinna ruszyć mózgownicę i pomyśleć, czy jest w porządku. Obwinianie córki o to, że próbuje na różne sposoby zainteresować matkę jeśli nie sobą, to wnuczką, że jest histeryczką z pieluchowym zapaleniem mózgu, bo przecież imprezy urodzinowej roczniaka żadna wyluzowana, nowoczesna matka nie robi, że zachowuje się dziecinnie, bo mamusia ma prawo do samorealizacji, jest co najmniej głupie, jeśli nie wredne. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 12:13 > A przez te trzy lata się nie odzywali? Dawali Ci (czy raczej Twoim rodzicom) od > czuć, że się Tobą interesują czy milczeli jak grób? Czy wspólne zainteresowania > były podłożem Waszych relacji? Przypuszczam, że się interesowali, ale nie pamiętam nawet w jaki sposób to okazywali. Pewnie, że u mnie sytuacja jest inna, bo i dziadkowie są bardzo rodzinni i są bardzo za wnukami, ale nie zawsze jest tak, że jeśli od początku kontaktu nie ma to już tak zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 12:23 nie zawsze jest tak, że jeśli od początku kontaktu > nie ma to już tak zostanie. Zależy, jakie są podstawy braku kontaktu. Jeśli jest to niechęć babci, to nie wróżę zmiany relacji. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: Źle rozumiesz 11.04.12, 11:09 azile.oli napisała: > Trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz - otóż ta córka ma męża i on też ma > coś do powiedzenia w temacie daty organizacji imprezy, zwłaszcza, że angażują > się jego rodzice. > Ponieważ dziewczyna wie, że na swoją matkę nie ma co liczyć, jeśli chodzi o po > moc, to nie będzie ustawiała ludzi , którzy są jej życzliwi, by dopasować się d > o fanaberii mamusi. > Ona matce pieniędy nie wypomina, natomiast chciałaby trochę pomocy, o czym mów > i i zostaje to bez echa. Całe życie podporządkować hobby, nie zastanawiając się > nawet, czy jej córka ma na hobby czas? > I co, taką matkę trzeba zaakceptować bez żalu, bo już taka jest. > Ciekawe, czemu tak wiele wątków pojawia się na temat dorosłych dzieci, wykorzy > stujących rodziców finansowo i do pomocy przy dzieciach ? I te dzieciory wredne > są i roszczeniowe. Wiesz co, to co opisujesz, to jakas kompletnie chora i toksyczna sytuacja, w ktorej kwestia urodzin jest tak naprawde kompletnym bzdetem. Nie ma znaczenia, czy ona przyjdzie na urodziny, czy wybierze wyjazd, sytuacji to w zadnym stopniu nie naprawi. Dalej nikt nic nie wezmie na klate, tylko bedziecie sie kisic, obmawiac i dorabiac teorie. Ty jako jak rozumiem dalsza rodzina czy wrecz osoba trzecia juz spsychoanalizowalas tutaj i corke, i matke kilkadziesiat razy i omowilas finanse ich i calej rodziny. Jesli az tak ci zalezy, to zrob cos konkretnego, zeby zazegnac konflikt miedzy nimi, a nie wynos jakies detale na forum z wielkim oburzeniem... Odpowiedz Link Zgłoś
nitka111 Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 10:47 Sytuacja nieciekawa, ale mnie już nic nie zdziwi.... Sześć lat temu moja nieżyjąca już teściowa, miała do wyboru 2 terminy zgłoszenia się na badania do szpitala ( lekarz jej zaproponował): 1 zgłosić się w piątek i w następny piątek wyjść 2 zgłosić się w poniedziałek i w następny poniedziałek wyjść tak czy tak jeden weekend spędziłaby w szpitalu. Pierwszy weekend to chrzciny wnuka ( uprzedzając komentarze - teściowa jak najbardziej wierząca ), drugi festyn w pobliskiej gminie. Jak myślicie co wybrała??? odpuściła chrzciny, czego jej syn, a mój mąż długo nie mógł jej wybaczyć, zwłaszcza że powód był znany: otóż chciała wnuczkę a wredna synowa urodziła kolejnego wnuka ( młody był jej 7 wnukiem, w tym 6 chłopakiem, ma 1 wnuczkę i nie, nie miałyśmy większych konfliktów, przede mną o to samo obraziła się na córkę i drugą synową). A dla wnuka nie warto było poświęcić festynu ( jednego z kilku, które w ciągu wakacji się tam odbywają). Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 12:19 Do momentu pojawienia się tego wątku żyłam w błogiej nieświadomości - myślałam, że odpieluszkowe zapalenie mózgu to jakaś bujda. Bardzo się cieszę, że jakimś cudem ja, matka dwójki dzieci nie uległam tej zarazie. I mimo wszystko pozostaję w nadziei, że znakomita większość mam to jednak rozsądne, normalne KOBIETY. Odpowiedz Link Zgłoś
azile.oli Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 12:38 Ta dziewczyna nie ma odpieluszkowego zapalenia. Wróciła do pracy parę tygodni po porodzie, nawet macierzyńskiego nie wykorzystała, bo ojciec by zginął. Czy o takim zapaleniu świadczy fakt, że dziecko stało się ważniejsze, niż hobby matki? To normalne i świadczy o zdrowym instynkcie macierzyńskim. Poza tym to też walka o to, by samej nie dać się zajechać. Odpowiedz Link Zgłoś
beti222 Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 12:45 No dobrze, kobieta pracuje ciężko i dużo, ale czy to znaczy, że babcia ma obowiązek zająć się wnuczką, bo jak nie to foch ? Może babcia mogłaby pomóc, pewnie że byłoby fajnie, ale z pewnych powodów tego nie robi, dlaczego ? Niech córka porozmawia ze swoją matką, może coś tam od lat nie gra, może matka ma jakiś żal do córki, może ta ją czymś uraziła i nawet o tym nie pamięta ? Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 12:48 Pewnie, że tak może być. Tylko kogo to obchodzi. Wychodzi na to, że psim obowiązkiem babci jest zajmować się wnukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 12:46 azile.oli napisała: > Ta dziewczyna nie ma odpieluszkowego zapalenia. Wróciła do pracy parę tygodni > po porodzie, nawet macierzyńskiego nie wykorzystała, bo ojciec by zginął. > Czy o takim zapaleniu świadczy fakt, że dziecko stało się ważniejsze, niż hobb > y matki? Proszę bardzo, niech dziecko będzie najważniejsze dla matki. Nie rozumiem tylko dlaczego ma być najważniejsze dla babci. Wymaganie tego od babci świadczy imo o tym przysłowiowym odpieluszkowym zapaleniu mózgu. > To normalne i świadczy o zdrowym instynkcie macierzyńskim. Poza tym to też walk > a o to, by samej nie dać się zajechać. Daje się zajeżdżać na własne życzenie. Z tego co pisałaś dobrowolnie finansuje babci hobby. Strasznie jesteś zaangażowana w tą sprawę, niczym matka tego nieszczęsnego roczniaka. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 12:53 > Czy o takim zapaleniu świadczy fakt, że dziecko stało się ważniejsze, niż hobb > y matki? Oczywiscie, ze nie. Natomiast o takim zapaleniu swiadczy fakt, ze matka uwaza, ze jednoczesnie caly swiat powinien rowniez podzielac jej oddanie dziecku. Zorganizowanie urodzin dziecka NA ZLOSC komus, tylko, zeby doprowadzic do takiej konfrontacji, jak najbardziej swiadczy o zapaleniu, bo normalny czlowiek bierze pod uwage plany innych i nie wymaga aby wszyscy stawiali sie na roczek w podskokach. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 13:08 Ale przecież tu wcale nie chodzi o dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 12:51 caly szereg jakis przeroznych zaleznosci i zali, ktore trudno zrozumiec jak sie w srodku nie siedzi dla mnie roczek taka sobie okazja ukochana babcia moze dac prezent i sama wnuczke zabrac na lody w innym terminie, niekolidującym z jej planami - tez bedzie milo i zdjec narobic do albumu tez moze niekoniecznie siedziec z wujami i jesc salatki dziecko male roznicy mu nie robi a jak ma ich w zadku stale, to nawet jak najwiekszy kawalek torta wciagnie to i tak im sie nagle cudownie stosunek nie odmieni, czyz nie? Odpowiedz Link Zgłoś
ciastolina84 Re: Co byście zrobiły? 11.04.12, 13:15 Roczek to impreza dla dziecka a nie dla babci.Jesli babcia nie może wpaść w terminie to niech wpadnie kiedy indziej. Skoro hobby jest dla babci ważniejsze niż urodziny wnuczki to jaki jest sens przekładanie całej imprezy dla osoby kóra wcale może tego nie chcieć?? Ja bym zrobiła impreze bez babci, która z kolei może sama sobie wybrac inny termin odwiedzin. Jesli babcia się obrazi to coś z nią ewidentnie nie tak i z jej postrzeganiem tej całej sytuacji tez. Olała bym to. Odpowiedz Link Zgłoś