ach, och, bon ton?

18.06.04, 09:28
kilka dni temu zrobiliśmy imprezę ogródkową na kilkanaście osób. wśród
zaproszonych gości były małżeństwa, ale było też kilka tzw. singli. no i
właśnie jedna z moich koleżanek, osoba samotna, raczej źle czująca się z tą
samotnością, jak mi się wydawało, niezbyt dobrze czuła się w tym
towarzystwie. chyba myślała, że tylko ona jest bez osoby towarzyszącej. i
wcale nie szło jej zintegrowanie się z imprezowiczami. po cichu wyciągnęła
mnie na stronę, nie żegnając się z nikim, pod pretekstem bólu brzucha,
wymknęła się z imprezy.
no i właśnie, po imprezie ludzie dzwonili do nas, dziękowali za udane
spotkanie; wymiana wrażeń i takie tam. tylko nie ta koleżanka. dlatego, że
nie zadzwoniła do nas do tej pory wydaje mi się, że niezbyt dobrze się
bawiła. zastanawiam się co zrobić w tej sytuacii, czy zadzwonić pierwszej,
czy też poczekać aż ona się do mnie odezwie?
a w ogóle, to jak to jest wg sawuar wiwru (kurcze, nie wiem jak to się
pisze?!)
aga
    • nyx Re: ach, och, bon ton? 18.06.04, 09:43
      czesc.
      myslę, ze powinnas zadzwonic sama. czujesz, ze moze kolezanka zle sie bawila na
      waszej imprezie, minelo pare dni i ona nie dzwoni. ty zadzwon. i zapros ja na
      kawe, do parku na spacer, tak po prostu, zeby pogadac. i posluchaj, moze ona
      bedzie chciala ci o czyms opowiedziec. mysle, ze zorientujesz sie z tonu,
      sposobu bycia, czy naprawde zle sie czula na waszym przyjeciu. czy moze po
      prostu miala zly dzien i nie byla w nastroju na spotkania.
      nie wiem, jak bliska osoba jest dla ciebie ta kolezanka, ale jesli znasz ja
      dobrze, to i ona dobrze zna ciebie.
      zadzwon po przyjacielsku i wyciagnij ja do jakiejs fajnej knajpki na kawe,
      wino, na to, co lubicie obie.
      to taka pierwsza mysl, ktora przyszla mi do glowy.
      pozdrawiam cie serdecznie i zycze pomyslnego rozwiazania calej sprawy smile
      trzymam kciuki
      nyx
    • anek.anek Re: ach, och, bon ton? 18.06.04, 11:06
      kultura wymaga żeby bez względu na to jak się bawiłeś na imprezie, nastepnego
      dnia (lub 2 dni po ) zadzwonić z podziekowaniem do gospodarzy.
      A może ona naprawdę źle się czuła? Możesz zadzwonić i zapytać czy wszystko ok.
    • agab51 Re: ach, och, bon ton? 18.06.04, 12:46
      dziękuję za odpowiedzi, przekonałyście mnie i chyba faktycznie zadzwonię do tej
      koleżanki.
      pozdrawiam serdecznie.
      aga
    • agusiah Re: ach, och, bon ton? 18.06.04, 12:49
      Wiesz co, może jestem mało kulturalna....
      Ale takie sztywne zasady regulujące kwestie kto do kogo dzwoni, kto powinien
      pierwszy się odezwać, kiedy należy podziękować za udaną imprezę itd. wydają mi
      się nieco anachroniczne w swobodnych kontaktach młodych ludzi. Co innego, gdyby
      spotkanie było półoficjalne - wtedy są jak najbardziej na miejscu.

      Do nas często znajomi wpadają na piwko czy grilla, my ostatnio rzadziej bywamy
      (dzidź w domu, to łatwiej się spotkać u nas). Wychodząc, dziekują za miły
      wieczór, i tyle. Ja zresztą robię podobnie. I nie rozliczasmy się na zasadzie:
      wizyta - rezwizyta, A dzwonimy do siebie i tak dość często, np. zapraszając się
      na półimprowizowane wieczorki.

      Reasumując - zadzwoń sobie do niej, pogadać. Pewnie miała zły dzień.
      Niekoniecznie dlatego, że jest singlem...
Pełna wersja