Wrrrr faceci

24.04.12, 10:57
Wiem, wiem zaraz mnie zlinczujecie.
Jakiś czas temu rozstałam się z facetem. Powody w sumie typowe. Ostatnio dość oschły, "przepracowany", brak seksu, w sumie brak związku, zabiegany, a jak znalazł łaskawie czas to dla kolegów. Nie wnikam czy zdradzał czy nie bo i tak miałam go serdecznie dość.
A teraz do sedna.
Ostatnio umówiłam się z naszym wspólnym dobrym kumplem na piwko. Od słowa do słowa doszło między nami do drobnych pieszczot. Nie problem w tym, że do nich doszło, tylko w tym, że on jest żonaty, a w zasadzie od kilku lat w separacji. Dziewczyna wyprowadziła się do innego miasta, nie utrzymuja kontaktów. I tak się zastanawiam. Czy zdrady faktycznie nigdy nie da się usprawiedliwić?
    • adellante12 Re: Wrrrr faceci 24.04.12, 11:03
      Bzykasz się z żonatym i szukasz usprawiedliwienia?
      Idź i nie grzesz wiecej... Odmów zdrowaśke a on niech odmówi dwie.
      Dorosli jesteście i wiecie chyba co robicie? Wasza sprawa wasza morlaność.
      I zastanawiam się tylko czemu warczysz na facetów. To Ty mu wlazłaś do łóżka a nie on tobie. Bez twojej chęci i zgody do niczego by nie doszło...
      Warcz na siebie. Albo się zamknij.
      • leniwy_pierog Re: Wrrrr faceci 24.04.12, 13:11
        Nie, to on jej wlazł do łóżka. Myślisz, ze bez jego chęci i zgody doszłoby do czegoś?
      • chcesztomasz Re: Wrrrr faceci 24.04.12, 17:41
        Co ty pieprzysz za przeproszeniem?

        Naprawdę uważasz, że separacja i małżeństwo to jedno i to samo? i serio wierzysz, ze człowiek będzie siedział i płakał, pościł, żył jak mniszek kiedy jego JESZCZE żona żyje sobie gdzieś daleko daleko. Z jakiegoś powodu ta separacja się pojawiła i ma ona to do siebie, ze często jest wstępem przed rozwodem.

        To Ty mu wlazłaś do łóżka a
        > nie on tobie.

        hmm a czemu tak? A czemu on nie mógł jej wleźć - mężczyzna to jakiś podgatunek niedorozwinięty umysłowo czy jak? Bez jego chęci i zgody tez by się odbyło czy nie odbyło he he?
    • a.va Re: Wrrrr faceci 24.04.12, 11:16
      Jakiej zdrady? Ja tu nie widzę żadnej zdrady.
      A twój nick i temat wątku to z jakiego powodu? Bo w opisie sytuacji nic nie wskazuje na to, żeby faceci zrobili ci coś złego.
    • sumire Re: Wrrrr faceci 24.04.12, 11:20
      ale to nie zdrada. oczywiście pod warunkiem, że separacja jest naprawdę, a nie deklaratywna. wszyscy znamy historie o panach, którzy 'już wcale nie sypiają z żoną, nawet z nią nie rozmawiają' itp. itd.
      i też nie wiem, o co chodzi ze złością na facetów wink
      • atowlasnieja Re: Wrrrr faceci 24.04.12, 11:26
        też mi się nasunęło, że bywają "separacje" i separacje (takie z orzeczeniem sądu).

        A jeśli autorce chodzi o to że ona zdradziła męża... to inna para kaloszy.
      • facettoklopot Re: Wrrrr faceci 24.04.12, 11:44
        Zdrada nie jest deklarowana ale faktyczna. Znam ich to małżeństwo, a właściwie tego męża jakieś 10 lat, dobrze znam jego rodziców. Żona wyjechała do innego miasta ze 3 lata temu, właściwie nie utrzymują ze sobą kontaktów, poza obgadywaniem spraw związanych z córką.
        A złość na facetów?? Na razie tak mam. Od rozstania nie minęło dużo czasu. Bardziej warcze na byłego, bo mu się przypomniało o moim istnieniu. Nagle przestał być egoistą. Nie wiem czy coś wyczuł (następnego dnia widzieliśmy się w trójkę). Kolega posłużył bardziej za "pocieszyciela". Jako para pewnie byśmy się pozjadali żywcem. Znam powody wyjazdu żony i wiem ze on nie był dobrym mężem, ale i ona nie była idealna. Ciągle prowadzili jakieś wojny podjazdowe. Chociaż dla dobra córy próbowali to sklecić nie wyszło.
    • antyideal Re: Wrrrr faceci 24.04.12, 12:51
      Cus wydumany ten Twoj problem nieco wink
      Skoro kolega i jego zona od kilku lat zyja osobno to chyba zycia w celibacie od siebie
      wzajemnie nie oczekują ? Nawiasem mowiac dobrze zrobili, jesli nie mogli sie dogadac,
      ze rozstali sie, przynajmniej dziecko ma spokojne zycie.
      A byly moze nie tyle wyczuł, ze cos zaszło, co kolega pochwalil mu się ? wink
      • facettoklopot Re: Wrrrr faceci 24.04.12, 13:49
        Nie dogadywali się to fakt. wieczne fochy, kłótnie z jej strony a on i tak robił co chciał. Teraz przynajmniej gadają jakoś bardziej cywilizowanie i dogaduja się w kwestiach dotyczących córki, więc może i lepiej.Czy wydumany to nie wiem jakoś mi dziwnie i tyle. Po pierwsze jest to bardzo dobry kumpel byłego (mamy wpłacone zaliczki na wspólne wakacje), które mimo rozstania miały dojść do skutku. Po drugie to jest to mój bardzo dobry kumpel i nie myślałam o nim w ten sposób. po trzecie czasami mi się wygadywał o jakiś jego pannach, czasami więcej niż mojemu byłemu. jakoś mi teraz głupio. Za dobrze go znam.
        Nie pochwalił się, bo nie miał kiedy. Zupełny brak kontaktu ze światem mieliśmy (to może być przyczyna jego domysłów, bo raczej nie wyłączam telefonu) były przyszedł bez zapowiedzi na wódeczkę i zastał mnie. Ale to, że tam byłam to go nie zdziwiło, tak się czasami zdarzało, jak były nie mógł przyjść a my chcieliśmy pogadać czy piwka napić. Pies ogrodnika. Jemu coś się odmieniło i każdym widzi przyczynę mojej niechęci powrotu.
        • borys314 Re: 24.04.12, 17:31
          W tym kontekście pojęcie zdrady w ogóle by mi nie przemknęło przez głowę. A nawet jeśli jego sytuacja małżeńska jest niejasna, to Ty jesteś sama, więc czemu się przejmujesz? Rozumiałbym te rozterki moralne, gdybyś Ty kogoś zdradzała, ale tak?

          > Po drugie to jest to mój bardzo dobry kumpel i nie myślałam o nim w ten sposób.

          Spokojnie, takie sytuacje się zdarzają. Najważniejsze, to nie dopuścić teraz, żeby Wam to zrujnowało znajomość. Szkoda koleżeństwa.
          • facettoklopot Re: 25.04.12, 03:02
            Nie rozpatruje tego w kontekście zdrady z mojej strony bo ja jestem w porządku. Rozstałam się. Nawet to, ze on jest żonaty (nie jestem wredna małpa, która czyha na małżeński kryzys), nie jest kłopotem wielkim. Rozterki mam bo to jednak przyjaciel. Byłego, mój.

            Spokojnie, takie sytuacje się zdarzają. Najważniejsze, to nie dopuścić teraz, ż
            > eby Wam to zrujnowało znajomość. Szkoda koleżeństwa.

            Nie zniszczy, nie widzę powodu, ja mu życzę jak najlepiej. Chciałabym, żeby (oboje) dojrzeli do rozwodu, ale nie dla mnie. Teraz jest nam dobrze (nie musimy nic ukrywać, ale byśmy sobie głowy porozwalali jakbyśmy byli w związkusmile).
            Rozterki mam, bo... Nie wiem jak się zachować.
            Były dziś zadzwonił i spytał czy możemy się spotkał. Chwile pogadaliśmy i ex zadzwonił po przyjaciela. Widzieliśmy się we trójkę (jak pisałam Ex się coś domyśla), tylko spytał czy ma szanse powiedziałam, że nie, ale rozmowa, dyskusje były jak zawsze. Na tym się skończyło. Były odprowadził mnie na przystanek i do tematy nie wracał. Chyba bardziej obawiam się relacji między przyjaciółmi. Znamy się wszyscy od dzieciaka.
            Z Exem też się przyjaźniłam od wielu lat i między nami to niewiele zmieni, mam tylko obawy, ze zmieni coś w relacji między chłopakami jak były się dowie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja