Faceci u ginekologa

26.04.12, 20:05
Wlasnie wrócilam od gina.Jakas nowa moda nastala- pod gabinetem na 10 pacjentek 7 w towarzystwie swoich misiow.Przede mna para wychodzi z gabinetu.Jak rozumiem razem sobie usg ogladaja. Ona rozkraczona z sonda w pochwie, a pan obok stoi i za reke trzyma? Tak to sie odbywa?Wizyty do gina w parze, do urologa czy proktologa tez pewnie razem chadzaja.
Jakie to słodkie..
    • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:09
      A co w tym dziwnego, że facet chce zobaczyć na usg swoje dziecko?
      A może ma jakieś pytania do lekarza i kobita już ma go serdecznie dość i woli,żeby gina męczył pytaniami?
      Mój mąz nie chodził ze mną do ginekologa bo nie było wtedy takiej możliwości. Ale gdyby mógł to na bank by był na każdej ciążowej wizycie.
      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:14
        A co tam niby widac? Szaro i cienie.Bez przesady, zeby z tego seans rodzinny robic.
        • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:17
          Dla mnie było widać dużo, dla męża też. Nawet, jak nie widać wszystkiego od razu - wszak nie jesteśmy specami od usg, to lekarz zawsze wytłumaczył, co i jak, że tutaj ręka (to akurat widać), tutaj twarz (też naprawdę widać), naprawdę jest to coś, nie wiem dlaczego miałabym takiego widoku odmawiać mężowi.
        • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:17
          Może dla Ciebie to szaro i cenie dla kogoś to dziecko nawet jeśli widzi początkowo tylko szarości i cienie.
          Szczególnie jeśli to dziecko wyczekane
          • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:20
            Wiem,co to ciaza i wyczekane dziecko.To nadal tylko cien i szarosc na monitorze.
            • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:21
              Dla Ciebie to nadal cienie i szarości. Dla innych obraz ich dziecka, które chcą zobaczyć i który - ten widok - robi na nich niesamowite wrażenie. Takie dziwne, że nie wszyscy podchodzą do różnych kwestii tak samo?
              • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:22
                Sorry, ale mnie to po prostu smieszy.To gabinet lekarski,a nie miejsce na jakies ckliwe uniesienia przyszlych rodzicow.
                • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:26
                  Ciebie śmieszy facet z kobitą na usg a kobita z facetem pewnie wspólczułą ci, że musisz sama chodzić na badania bo pan mąz się nawet nie pofatyguje zobaczyć dziecko.
                  • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:28
                    No nijak po mnie nie widac,bym w ciazy byla.Pewnie nadal mi wspolczuja, wizyta bez meskiej obstawy musi byc megatraumatyczna.Ja to jestem dzielna jednak.
                    • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:30
                      Nijak też nie rozumiesz co do ciebie się pisze.
                      bo ja o tym co było a ty o tym co jest. no chyba , że ty z tych co to dzieci nie mają a się wymądrzają. to wtedy to insza inszość to fakt...
                      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:56
                        14 lat temu faceta na oczy nie widzialam pod gabinetem gina.To wynalazek obecnych czasow.
                        • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:01
                          No to spalmy na stosie facetów za to, że nie są tak samo bezmyślni i samolubni jak ci 14 lat temu.
                          • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:10
                            Tu bardziej chodzi o przegiecie w druga stronę.
                          • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:03
                            Ale mojego ojca nie palmy, co? Brat zaraz będzie miał lat 15, a tato chadzał na usg, dziwny jakiś (nic dziwnego, że córka też popieprzona big_grin).
                        • madzioreck Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:06
                          A 150 lat temu chłop mógł kobitą pole orać, niezależna kobieta to nowy wynalazek, więc do diabła z nim.
                          Pomyśl, co piszesz.
                          • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:08
                            Pisze jak bylo.Zadna krzywda kobiecie sie nie dziala,naprawde.
                            • guderianka Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:13
                              Do kiepskich ginekologów ganiasz. Kiepskie usg mają-bo mało czytelne i same szarości widać.
                              p.s. 13 lat temu bywałam na usg z Mężem. No ale mieszkałam na prowincji. Eh te prowincjonalne zwyczaje tongue_out
                              • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:20
                                To jeden z najlepszych lekarzy w miescie.Ciaze mi uratowal i nie tylko mnie.Takiemu specowi taki sprzet wystarczy.Byle jaki konowal pewnie by sie nie polapal, musi miec w kolorze i pelnym wymiarze.
                                • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:43
                                  No to Ty musisz być jakaś (nie napiszę głupia bo wytną) ale niekumata-skoro lekarz jest spec, sprzęt pewnie nie najgorszy a Ty tylko szarości widzisz. Nie martw się, ludzie mają rożne ułomności winkA tu takie szary nosek i usta wink :


                                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/QX49DmbvKSvys1331X.jpg
                                  • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:44
                                    Nie, nie jestem głupia, tylko moze zbyt malo egzaltowana-naprawde nie widze nic magicznego w takim obrazku z usg.No nic.
                                    • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:53
                                      Lola, to chyba kwestia emocjonalności

                                      Poza tym czym innym jest ta cecha-przez jednych posiadana a przez innych nie-a czym innym pisanie, że na szarym obrazku nic nie widać więc czym się podniecać. Bo na obrazku owszem, widac sporo, i niektórym sprawia radość oglądanie tego obrazka i podglądanie malucha-a innym nie. Jakby jednak było nie masz prawa oceniać czy czyjaś emocjonalność jest dobra czy zła, tak jak nikt nie ma prawa oceniać czy brak u Ciebie tej cechy jest dobry czy zły. Po prostu tak jst. Pozwol ludziom cieszyć sie z tego, z czego pragną się cieszyc, robić to co chca robić- bez obrażania ich, uwłaczania im.
                                    • ciociacesia obrazek jak obrazek 27.04.12, 11:55
                                      bahor jak bahor.
                                      ale niektorzy lubia patrzec na zdujecia bahorów na roznych etapach rozwoju, zwłaszcza jesli dziela czesc materialu genetycznego z owymi bahorami
                                      • guderianka Re: obrazek jak obrazek 27.04.12, 12:02
                                        no tak
                                        na dobrą sprawę jak się obrazek nie spodoba wyskrobać możesz i po sprawie..
                                        • ciociacesia wy fotoszopowac 27.04.12, 12:33
                                          teraz sie nie wyskrobuje, to przestarzala metoda. teraz sie fotoszopuje. bylo nie ma i jakby nigdy nie bylo
                                          • guderianka Re: wy fotoszopowac 27.04.12, 12:47
                                            no tak..easy come easy go..
                                  • seniorita_24 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:02
                                    Piękne zdjęcie, szarość w niczym go nie psuje. A USG od 13go tygodnia robi się najczęściej przez brzuch.
                            • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:13
                              A teraz się dzieje? Co złego jest w tym, że facet interesuje się swoim dzieckiem?
                              ciągle kobiety narzekają, że faceci nie pomagają im przy dzieciach, że ciągle mówi się, że to matka jest odpowiedzialna za dziecko a o ojcu nic się nie wspomina. I jak ojciec wykazuje zainteresowanie własnym dzieckiem to zamiast przyklasknąć takiemu facetowi to się go oblewa wiadrem prawie, że pomyj bo jak mógł? jak śmiał? no patologia...
                              to się baby zdecydujta czego chcecie...
                              • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:16
                                Ja tam wole zainteresowanie dziećmi już po urodzeniu wink
                                • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:21
                                  A się teraz w ogóle nie będą interesować o ! wink
                                  No naprawdę babom to się nie dogodzi big_grin
                                • ciociacesia a bo to ttrzeba wybrac? 26.04.12, 21:22
                                  albo przed albo po. nie ma ze mozna miec oba. szkoda... (choc moj przyklad faktycznie pokazuje te prawidlowosc tongue_out)
                                  • przeciwcialo Re: a bo to ttrzeba wybrac? 26.04.12, 21:32
                                    No ale napisałam co ja wolę wink
                                    • nanuk24 Re: a bo to ttrzeba wybrac? 26.04.12, 22:01
                                      widocznie niemialas okazji sprawdzic. Czyzby luby malo wyrywny?
                                      • przeciwcialo Re: a bo to ttrzeba wybrac? 26.04.12, 22:17
                                        Kurcze, tak trudno czytać ze zrozumieniem?
                                        To jak z czekoladą- lubie czekoladę ale białą wolę bardziej.
                                • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:21
                                  przeciwcialo napisała:

                                  > Ja tam wole zainteresowanie dziećmi już po urodzeniu wink



                                  A czy jedno wyklucza drugie ? wink
                                  • naomi19 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:43
                                    Wręcz przeciwnie!
                                    • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:33
                                      No właśnie. Jak widac dla niektórych nie jest to takie oczywiste
                        • lukas.2004 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:22
                          A 30 lat temu to absolutna większość kobiet wogóle obywała się bez usg, spora część to nawet do lekarza nie poszła. A lat temu 100, to nawet w polu rodziły.
                        • nabakier Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:30
                          Lola, mało widziałaś. Naprawdę.
                        • zona_mi Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:36
                          lola211 napisała:

                          > 14 lat temu faceta na oczy nie widzialam pod gabinetem gina.

                          Zyskałam pewność, że chodziłyśmy do innych lekarzy.
                        • blekitny.zamek Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:36
                          14 lat temu faceta na oczy nie widzialam pod gabinetem gina.To wynalazek obecny
                          > ch czasow.

                          To przez rok się wiele zmieniło wink bo 13 lat temu mój mąż był na każdym usg i zapewniam cię,że nie był jedynym facetem w poczekalni.
                        • 3-mamuska Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:55
                          lola211 napisała:

                          > 14 lat temu faceta na oczy nie widzialam pod gabinetem gina.To wynalazek obecny
                          > ch czasow.
                          No starej daty jestes i dlatego tak myślisz.
                          • 3-mamuska Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:12
                            3-mamuska napisała:

                            > lola211 napisała:
                            >
                            > > 14 lat temu faceta na oczy nie widzialam pod gabinetem gina.To wynalazek
                            > obecny
                            > > ch czasow.
                            > No starej daty jestes i dlatego tak myślisz.
                            14 lat temu pod gabinetem nie było facetów, bo np ja USG państwowe było tylko 1 w przychodzi i tam robiono USG a nie w gabinecie ginekologicznym.
                            I każdego dnia robiono usg z innej dziedziny medycyny,
                            W przychodni wojskowej tez gabinet usg był oddzielnym gabinetem i usg zapisywało się oddzielnie na inny dzień, i tam faceci chodzili.
                            Teraz każdy ginekolog ( No może prawie) ma usg i robi się je przy niemal każdej wizycie.
                            Dlatego jest inaczej.
                            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 17:56
                              Ale ja tez chodzilam na usg i facetow nie widywalam.
                              • guderianka Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 14:14
                                lola-a ja nie widziałam kolibra -a jednak one istnieją wink
                • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:29
                  Lola, do obrazu ematki z bidetem nalezy dodac partnera towarzyszącego u ginekologa.
                  To uzupełni obraz.
                  Ja tez nie rozumiem takiego czegoś.
                  • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:36
                    Widziałam, ze to napiszesz. Chyba za bardzo was znam. A mnie facet w wieku osiemnastu lat pod chałupę nie odstawiał, ale usg kilka lat później gdzie zobaczyliśmy dwa bijące serca i te szarości do końca życia nie zapomnimy oboje big_grin
                    • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:39
                      No patologia do kwadratu! wink tobie to i bidet i lustro i koty i psy i teściowa nie pomogą żeby nie być patologią.
                    • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:42
                      No dobra, dla bliźniaków mozna zrobić wyjątek.
                      • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:47
                        Ulżyło mi. Ale jesteś pewna? Bo my się dopiero wtedy dowiedzieliśmy, że bliźniaki big_grin
                  • totorotot Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:36
                    niech ze faceci laza do upojenia, ale denerwujace jest, jak siedzi misio na dupie obok swojej rozrosnietej ciezarnej, a inna wielka ciezarna stoi, bo misji musi siedzieć.
                    • totorotot Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:39
                      mialo być: niech se
                      oraz misio musi siedziec

                      komórka mi zmienia slowa
            • rosapulchra-0 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:29
              Ciekawe.. ja mam nagrania ze swoich usg i na jednym z nich wyraźnie widać, jak moje dziecko otwiera i zamyka oczy.
              • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:34
                Jakie dziecko rosa?? To ty nie wiesz, że na ematce dziecko zaczyna być dzieckiem dopiero po przejściu przez drogi rodne ewentualnie po wyjęciu z brzucha. Wcześniej jest niezidentyfikowany obiekt, może nie tyle latający, co raczej pływający??
                Wiem, że wredna jestem dzisiaj, można to na hormony zwalić.
                • rosapulchra-0 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:46
                  Ja tam nie wiem, jak inne ematki, moje dzieci zaczęły być ludźmi w chwili poczęcia. I już!
                  • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:49
                    No ja mam taki niepopularny pogląd, że nie tylko twoje dzieci ale wszystkie inne też. Alem w mniejszości. Wiem, że dygresja bezsensu, ale nie mogłam się powstrzymać. Ta dyskusja jak się ją porówna z poglądami pewnych ematek na kwestie aborcji jest bardzo pouczająca.
                    • rosapulchra-0 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:30
                      Pocieszę cię - takich jak my jest zdecydowanie więcej smile
            • nabakier Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:00
              Głupoty opowiadasz. Ja na USG -uważaj: lat 20 temu- oglądałam komory serca mojego dziecka i kręgosłup i inne szczegóły. Kwestia jakości sprzętu. a obraz czarno-biały chyba Ci nie zubaża percepcji?
          • mary_lu Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:20
            Szarości i cienie? Wszystko widać, najfajniejszy jest maluch z oczami z boków głowy wink

            My widzieliśmy dziecko i płakaliśmy ze wzruszenia. Fajnie było big_grin
            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:21
              Tak, zwlaszcza w I trymestrze.
              • mary_lu Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:26
                Oczy z boku głowy ma właśnie wtedy.

                Nie wiem, jak na jakichś archaicznych aparatach, ale teraz widać wszystko.
                • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:29
                  No na tym akurat nie widac.
                  • mary_lu Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:42
                    Na tym, co go nie ma w gabinecie? big_grin
                    • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:44
                      Sie pomylilas, bo o tym gabinecie, co go tam nie ma ,nie ja pisalam.W tym jest.
              • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:28
                no tak, w pierwszym trymestrze tez. a co?
                szarości i cienie - owszem, ale nie tylko. także pikające serduszko, ktore mozna i zobaczyc, i uslyszec. takze malego czlowieczka ruszajacego się i zmieniajacego pozycję, machającego rekami i nogami. w pierwszym trymestrze mozesz sobie pooglądac nawet palce u rąk i nóg dziecka.
                mnie nie dziwi że facet też chce zobaczyc swojego malucha. przeciez nie opowiesz mu tego widoku. do tej pory pamietam twarz mojego meza jak zobaczyl pierwszy raz naszą corkę i usłyszał jej serce.
            • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:34
              Brutalnie powiem ze płakac ze wzruszenia to się powinno jak dziecko szczęśliwie przyjdzie na świat a nie jak ma oczy z boku głowy.
              • mary_lu Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:39
                Brutalnie powiem, że co najmniej dziwne jest mówienie komuś, kiedy NALEŻY płakać big_grin
                • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:44
                  Taaaa....
              • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:55
                My chyba zbyt racjonalne jestesmy po prostu.A tu trzeba emocji, uczuc - test z dwiema kreskami w ramki oprawic i na sciane obok zdjec z usg.I album- album koniecznie dla potomnych.Plus obowiazkowo co miesiac seans pt:nasze dziecko na ekranie w gabinecie ginekologicznym.
                • ciociacesia nie no przeciez jest jeden 27.04.12, 00:41
                  prawidlowy wrorzec - wszystko co przed porodem wyrzucic zapomniec bo liczy sie tylko dzidzia urodzona a kto czyni inaczej ten durak i egzaltowany buc
              • ewa-krystyna Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 12:29
                przeciwcialo napisała:

                > Brutalnie powiem ze płakac ze wzruszenia to się powinno jak dziecko szczęśliwie
                > przyjdzie na świat a nie jak ma oczy z boku głowy.


                ja plakalam dwa razy: raz jak w 8 t pierwszej ciazy techniczka mi powiedziala,ze ona serduszka nie widzi i drugi raz jak w 8 t kolejnej ciazy wreszcie mi powiedziala,ze widzi juz serduszko i teraz poraz 3 poplakalam sie dopiero w domu jak mi powiedziala,ze ona niczego nie widzi.... a powinna juz kolejne serduszko zobaczyc.....
                • ciociacesia ja ryczalam w tramwaju 27.04.12, 15:24
                  w drodze do dmu dopiero.
                  na na kontroli po tygodniu serducho juz bylo a 9ty tydzien okazał sie byc 5tym
        • 18_lipcowa1 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:34
          lola211 napisała:

          > A co tam niby widac? Szaro i cienie.Bez przesady, zeby z tego seans rodzinny ro
          > bic.


          oj widac zes dawno w ciazy byla
          a ze twoj dziadek z tobą nie chodził to zrozumiale
          dziadki tak mają.stare pokolenie,ciaza- babska sprawa
          młodsi ojcowie jednak sa zainteresowani
          • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:38
            Moj facet ze mna nie chodzil, bo by mi do glowy taki pomysl nie wpadl.Jakbym go poprosila, to by poszedl.W gabinecie od zawsze jestem ja i lekarz.Dorosła jestem.
            I badz laskawa go nie obrazac.Z tego co tu czytałam bulwersowalo cie obrazanie twojego dziecka-ja twojej rodziny nie tykam i tego samego wymagam od ciebie.Poniała?
            • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:39
              > Moj facet ze mna nie chodzil, bo by mi do glowy taki pomysl nie wpadl.Jakbym go
              > poprosila, to by poszedl.

              a sam na to nie wpadł że moze pójsc i popatrzec? nie interesowało go to? nie chciał usłyszec nic o tym jak sie rozwija jego potomek?
              no dziwne dla mnie, dziwne.
              • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:48
                Nawet nie wiedzxial, kiedy mam wizyty, bo go nie informowalam.Po co pytam sie? Jak umawiam sie do dentysty to tez nie informuje wszem i wobec.Moja wizyta i moja sprawa.
                • 3-mamuska Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:35
                  lola211 napisała:

                  > Nawet nie wiedzxial, kiedy mam wizyty, bo go nie informowalam.Po co pytam sie?
                  > Jak umawiam sie do dentysty to tez nie informuje wszem i wobec.Moja wizyta i mo
                  > ja sprawa.
                  No to mi ciebie szkoda i to bardzo.
                  Mój teść ma takie podejście i nawet nie wie jak idzie leczenie teściowej chorej na raka.
                  Bo to jej choroba jej sprawa żadnego wsparcia ani zainteresowania.
                  Dzwonię kiedyś do nich odbiera on bo jest sam, pytam i jak mama a on na to nic nie wiem nie interesuje mnie to, szok nie interesować się żona która może umrzeć.
                  Ale właśnie teściowa miała takie myślenie jak ty i o niczym mu nie mówiła i dla niego to normalne, tylko teraz przy takjej chorobie potrzebuje zainteresowania, a on przyzwyczajony ze to nie jego sprawa ma gdzieś.
                  Biedna jestes oj biedna.
                  A dziecko na i matkę i ojca, lekarz i ty i twoje ciało i o dziecku nic mu nie mówisz dowie się po narodzinach.
                  • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 21:38
                    Mylisz sie.
                    Przeszlismy kilka trudnych momentów i zawsze wowczas jedno moglo liczyc na drugie(vide moja historia z wielomiesiecznym pobytem w szpitalu).To sa sytuacje innej rangi niz zwykla wizyta u lekarza.
              • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:51
                Twój partner/mąż to taki niewierny Tomasz co jak sam nie doświedczy to nie uwierzy?
                To dopiero dziwne.
                • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:02
                  A co tam usg, wziernik i dawaj od srodka ogladac, wespol z lekarzem.
            • 18_lipcowa1 [...] 26.04.12, 20:41
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • jagienka75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:46
              lola211 napisała:

              > Moj facet ze mna nie chodzil, bo by mi do glowy taki pomysl nie wpadl.


              Może wpadł, tylko on nie chciał?
            • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:47
              Dokładnie. W gabinecie jest miejsce dla mnie, lekarza, jeśli trzeba pielęgniarki. reszta to tłum.
              • ciociacesia a ja na połowkowe 26.04.12, 21:00
                to i starszego bahora zobiore. seans rodzinny bo ciaza to rodzinna sprawa tongue_out wszyscy beda sluchac mojego narzekania to niech tez jakies atrakcje majo
            • 3-mamuska Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:28
              lola211 napisała:

              > Moj facet ze mna nie chodzil, bo by mi do glowy taki pomysl nie wpadl.Jakbym go
              > poprosila, to by poszedl.W gabinecie od zawsze jestem ja i lekarz.Dorosła jest
              > em.
              > I badz laskawa go nie obrazac.Z tego co tu czytałam bulwersowalo cie obrazanie
              > twojego dziecka-ja twojej rodziny nie tykam i tego samego wymagam od ciebie.Pon
              > iała?
              No ty go nie poprosilas zeby poszedł z tobą, a może inni ojcowie chcą.
              To ze twój nie widzi zainteresowania własnym dzieckiem jak jest jeszcze w brzuchu mamy to wasz problem.
              Albo on chciał ale znając twój punkt widzenia bal się spytać czy może iść z tobą.
        • beliska Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:24
          Dla Ciebie szaro i nic ciekawego, dla nas było to nasze dziecko.
          Jak wiadomo dziecko jest częścią rodziny, więc w seansie rodzinnym
          jak to zgrabnie ujęłas ojciec jak nabardziej
          chciał uczsestniczyć. Zdziwiłabym się, gdyby nie miał chęci.
        • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 07:35
          Teraz sa lepsze usg i calkiem dobrze widac. Dopiero jak dziecko jest juz duze to troche trudno odroznic co gdzie ale lekarz tlumaczy.
        • 3-mamuska Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:51
          lola211 napisała:

          > A co tam niby widac? Szaro i cienie.Bez przesady, zeby z tego seans rodzinny ro
          > bic.
          To musiała mieć strasznie do dupy USG jeśli było widzac cienie i szarości.
          Na moim USG był mąż siostra ,moja mama, syn, siostry syn.
      • nanuk24 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:50
        No, ale hola!
        toz mowa o USG dopochwowym, toz nic nie widac.
    • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:11
      Też to ostatnio zauważyłam, jak byłam ostatnio to dwie pary przede mną były. Nie wiem w jakim celu, bo usg się robi w innym gabinecie.
      • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:13
        Mógł być od pytań, wszak wizyta nie dotyczy tylko jego kobiety, ale też jego dziecka smile U mnie w przychodni czasem są zdziwieni, że do pediatry wchodzi i mama i tata, jakby dziecko było tylko matki suspicious Ojciec też może się interesować.
        • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:13
          Nie dziwi mnie zainteresowanie tylko wspólna wizyta. To nie to samo smile
        • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:15
          Mama i tata i robi sie tłum.Nie ufa jedno drugiemu, czy jedno nie potrafi sobie poradzic?
        • kali_pso Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:18
          U mnie w przychodni czasem są zdziwieni, że do pediatry wchodzi i mama
          > i tata, jakby dziecko było tylko matki suspicious Ojciec też może się interesować.


          To czemu sam z dziećmi nie przychodzi?
          • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:20
            Bo interesują się oboje? Bo w trakcie wizyty dwie osoby mogą mieć zupełnie różne przemyślenia i pytania? Dlaczego to takie dziwne, że za dziecko odpowiedzialni są i interesują się oboje rodzice?
          • iwoniaw Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:20
            Zapewne żeby się Lole i Kalipso miały czemu dziwować big_grin
            • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:26
              to może niech sobie dziewczęta posadzą dziwaczki i razem z dziwaczkami będą się dziwować.
            • kali_pso Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:34

              Owszem- pielgrzymki rodzinne do przychodni z kaszlem czy katarem dziecka to nie jest jak dla mnie żaden powód do opiewania jakiegoś wyjątkowego zaangażowania i zainteresowania ojcowskiego stanem dziecka.
              • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:46
                a skad ty wiesz z jakimi problemami rodzice przychodza do przychodni na litosc boska??

                nie kazdy ma zdrowe dziecko i leci do lekarza bo katarek, moje dziecko ma powazniejsze problemy ze zdrowiem i zawsze w miare mozliwosci chodzilismy razem przewaznie dlatego ze jezdzilismy samochodem wiec maz jako kierowca tam byl wiec i wchodzil z nami coz w tym dziwnego, otrzymywalismy duzo informacji zalcen itd wiec zawsze to co ja zapomnialam ,pamietal maztongue_out potem juz 2 byla potrzebna coby jedno rozbieralo a drugie trzymalo zeby dzieciak nie uciekl, sama na pewno nie dalabym rady bo syn moj po tatusiu maly "hardkorowy koksu" jesttongue_out co to komu dupe zawraca czemu u lekarza czy pediatry czy gina jest dwoje malzonkow..

                oj zal tylek sciska ze inni sa ze soba zżyci i zwiazani a wy ze swoimi mezami nie...to was chlop ma w 4 literach nie znaczy ze nie istnieja malzenstwa kochajace sie i interesujace swoimi sprawami nawzajem!
                • kali_pso Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:16
                  > a skad ty wiesz z jakimi problemami rodzice przychodza do przychodni na litosc
                  > boska??

                  A skąd ty wiesz, że z takimi nie przychodzą?winkP

                  otrzymywalismy duzo informacji zalcen itd w
                  > iec zawsze to co ja zapomnialam ,pamietal maztongue_out

                  Wspaniel, że się tak uzupełniacie- do spowiedzi też razem chodzicie? ty się spowiadasz a mąż zapamiętuje pokutę?
                  • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:25
                    > Wspaniel, że się tak uzupełniacie- do spowiedzi też razem chodzicie? ty się spo
                    > wiadasz a mąż zapamiętuje pokutę?

                    nie porównuj idiotko chorego dziecka do spowiedzi, masz zdrowe piekne sliczne dziecko? to ciesz jape śliń monitor

                    jesli nie potrafisz zrozumiec ze jak czlowiek sie dowiaduje ze ma ciezko chore dziecko i jesli to dziecko dostaje milion zalecen wskazan przeciwskazan to jedna osoba moze nie spamietac...ah zapomnialam ty masz meza tylko do bzykania i placenia rachunkow...to sorry ja mam meza do pomocy..ups
                    • kali_pso Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:52

                      Coraz lepiejwink
                      Pamietaj- jak się umówisz do psychiatry, zabierz męża koniecznie ze sobą. Nie powinnaś być sama, to ci chyba szkodziwinkP
                      • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:52
                        nie boj sie, nie wybieram sie
                        • adellante12 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:07
                          roksanka_3 napisała:

                          > nie boj sie, nie wybieram sie


                          A szkoda... oj szkoda....
                          • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:30
                            no wiem ze tego nie przezeyjecie..ale niestetysmile
                • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:16
                  Wez mnie nie rozsmieszaj.To nie jest przyklad na kochajace sie malzenstwo tylko na totalna bezradnosc dorosłych ludzi w obliczu czegos tak prozaicznego jak dojazd do przychodni i wizyta u lekarza.Zwykla czynnosc urasta do rangi wydarzenia, w ktorym musza uczestniczyc we dwoje ,bo jedno sobie nie radzi.
                  • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:28
                    lola211 napisała:

                    > Wez mnie nie rozsmieszaj.To nie jest przyklad na kochajace sie malzenstwo tylko
                    > na totalna bezradnosc dorosłych ludzi w obliczu czegos tak prozaicznego jak do
                    > jazd do przychodni i wizyta u lekarza.Zwykla czynnosc urasta do rangi wydarzeni
                    > a, w ktorym musza uczestniczyc we dwoje ,bo jedno sobie nie radzi.

                    masz chore dziecko?????????????
                    jesli nie to sie przymknij
                    co do gina moze nie ma potrzeby zeby chodzic we 2 a jesli ktos chce? żal dupcie sciska az tak bardzo? co cie to kobieto obchodzi?
                    • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:47
                      Frustratka czy niezrownowazonas?
                      • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:52
                        raczej zdegustowana takimi glupimi babami
          • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:20
            Pewnie potrzebuje wsparciabig_grin.
          • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:30
            bo dziecko ma dwoje rodziców i jak moga to niech idą we dwójkę. co w tym dziwnego?
            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:41
              I tak wszystko robia razem we dwojke? Razem do przedszkola odprowadzaja i razem zmieniaja pieluchy?
              Oboje sa rodzicami,ale to wcale nie oznacza, ze zwyklych czynnosci nie moga wykonywac w pojedynke.
              • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:42
                a czemu nie?
                my z mezem jak mamy mozliwosc fizyczną po prostu to wszystko przy dziecku robimy razem. razem przewijamy, razem kąpiemy, razem karmimy, razem chodzimy na spacery, razem sie bawimy, razm podajemy lekarstwa. jestesmy rodziną do cholery, to naturalne ze jestesmy razem i sie zajmuemy sobą nawzajem.
                • nanuk24 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:46
                  Lojezu, jak wyglada wspolne zmienianie pieluchy?
                  Jedno trzyma nogi, drugie wyciaga pieluchy i wyciera tylek etc? nie pozabijaliscie sie jeszcze?
                  • ciociacesia bo ty pieluche zmieniasz 26.04.12, 21:03
                    w pomieszczeniu metr na metr? ze sie zabijasz przy tym?
                    • lola211 Re: bo ty pieluche zmieniasz 26.04.12, 21:06
                      Jak blizniaki syjamskie normalnie.
                      • ciociacesia no 26.04.12, 21:11
                        zrosniete łokciem
                        wg mnie latwiej jest jak jedna osoba podaje oprzyrzadowanie, czy zabawia diecko w trakcie, ale co ja tam wiem, ja nawet przewijaka nie mialam
                        • nanuk24 Re: no 26.04.12, 21:48
                          aaz strach pomyslec, jak ty sobie radzisz, kiedy chlopa w domu nie ma, a przewinac musisz. na 112 dzwonisz?
                          • dziennik-niecodziennik Re: no 26.04.12, 22:15
                            a jest gdzies powiedziane ze samodzielnie sobie nie radzą/radzimy? po prostu razem raźniej. no nie wiem, kurde, dla mnei to naturalne jest, mozna samemu, a mozna i razem. w czym problem? big_grin
                  • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:13
                    jedno rozbiera dziecko, drugie wyciera dupkę i zmienia pieluchę, a potem znów pierwsze ubiera dziecko.
                    czemu mielibysmy sie pozabijac? łazienke mamy dużą, miejsca starczy.
                • kali_pso Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:46

                  ...i co jedno trzyma łyzkę a drugie nalewa syrop? Absurdy dzisiejszego świata rodzinnego mnie porażają czasem...
                  • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:00
                    Mam wrazenie, ze to z jakiegos lęku wynika.Ze jak by nie daj boze cos sie zrobilo samemu, to rodzina sie rozpadnie.
                    Nie no, faktycznie dochodzi do absurdu.
                    • lipsmacker Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:36
                      Dziwny watek. Co Ci przeszkadza czy ktos chodzi sam, w parze czy tez cala rodzina? Jego sprawa. My z mezem tak mamy ze w sumie od 14 lat nie przestajemy gadac a wiec czesto jesli mamy czas to w wiele dziwnych miejsc chodzimy razem bo caly czas nawijamy po drodze.
                • ciociacesia oj wez 26.04.12, 21:03
                  > my z mezem jak mamy mozliwosc fizyczną po prostu to wszystko przy dziecku robim
                  > y razem. razem przewijamy, razem kąpiemy, razem karmimy, razem chodzimy na spac
                  > ery, razem sie bawimy, razm podajemy lekarstwa. jestesmy rodziną do cholery, to
                  > naturalne ze jestesmy razem i sie zajmuemy sobą nawzajem.

                  nieekonomiczni jestescie. tak czas na dziecko marnowac, podczas gdy jedno mogloby sie choc troche porozrywac, forum powertowac, ksiazke przeczytac
                  • dziennik-niecodziennik Re: oj wez 26.04.12, 22:17
                    nooo...
                    i w ogole jacys dziwni jestesmy. lubimy sie dzieckiem zajmowac, lubimy to robic razem. jakies dziwadła big_grin
                    • szironna Re: oj wez 27.04.12, 13:07
                      no dziwadła normalnie wink toż to chore żeby ludzie tworzący rodzinę robili cokolwiek razem nie? winkwink weź mi nie mów że i w jednym łóżku śpicie ;-p

                      dziennik-niecodziennik pozdrawiam smile
                      niektórym to tu chyba żal d..ę ściska ;-p
                      • dziennik-niecodziennik Re: oj wez 27.04.12, 14:01
                        no. śpimy. degeneraci normalnie big_grin big_grin big_grin
                        pozdrawiam wzajemnie smile
              • 3-mamuska Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:45
                lola211 napisała:

                > I tak wszystko robia razem we dwojke? Razem do przedszkola odprowadzaja i razem
                > zmieniaja pieluchy?
                > Oboje sa rodzicami,ale to wcale nie oznacza, ze zwyklych czynnosci nie moga wyk
                > onywac w pojedynke.
                Odprowadzają na zmianę i zmieniają pieluche na zmianę. Chorym dzieckiem interesują się oboje.
            • kali_pso Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:49

              Dla mnie dziwnym jest tłumaczenie - "dziecko ma dwoje rodziców"- więc idziemy razem do lekarza coby podyskutowac nad kolorem wydzieliny z nosa...ale rozumiem- dystansu do pewnych spraw nabiera się z czasemwinkP
            • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:14
              Troche tłoczno jak tyle ludzi się wpakuje do nieiwelkich zazwyczaj gabinetów.
              • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:19
                I tłoczno przed.Kilka takich rodzinek i robi sie tłum w poczekalni.A juz najlepiej jest, gdy chorzy podpieraja sciany, bo kazda taka parka zajmuje po 2 krzesla.
      • nanuk24 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:48
        Ni
        > e wiem w jakim celu, bo usg się robi w innym gabinecie.

        Wklada palce do pochwybig_grin Chyba nie sadzisz, ze partner z prawdziwego zdarzenia pozwoli na takie rzeczy lekarzowibig_grin
    • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:11
      Po 1, facet może czekać w poczekalni tak normalnie, bez potrzeby uczestniczenia w wizycie. Mnie mąż zawoził na wizyty, bo wolałam nie prowadzić auta, jeśli nie musiałam. Po 2, facet uczestniczył w usg, ale przez powłoki brzuszne, nie dopochwowe, a przez powłoki to można wykonać usg w ciąży już ok. 12 tygodnia i fajnie widać. Nadal takie wielkie zgorszenie?
      • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:13
        Ale u mnie panowie wchodzili na normalną wizytę, bo usg robi się w gabinecie po drugiej stronie korytarza.
      • zdzisnadzis Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:14
        Lola to bardzo zgorzkniała kobita co pokazuje w swoich postach ;] tak więc nie ma co rozkminiac..
        • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:16
          He he, wszystko mozna o mnie napisac, ale nie ze zgorzkniala, bo to nijak sie ma rzeczywistosci.Próbuj dalej.
          • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:50
            a jak to inaczej nazwac?tongue_out żal ci ze inne maja fajnych chlopow co sie zonami wogole interesuja, pomagaja itd...uuuu żal big_grin
    • jak_matrioszka Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:12
      Moj byl ze mna u gina, ja z nim u dentysty, w ramach podnoszenia na duchu. Obowiazku nie ma, zakazu tez nie. Czy Tobie uwagi czynili, ze sama jestes?
    • antyideal Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:15
      Jesli sie przez ostatnich lat nic nie zmienilo to dzieciecia sie za pomoca USG dopochwowego nie oglada ?
      • antyideal Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:15
        ostatnich 8 lat
      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:17
        Oglada sie wczesna ciaze, a sadzac po braku brzucha kilku, ciaza jesli w ogole byla, to niskozaawansowana.
        • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:19
          lola211 napisała:

          Wczesną za pomocą dopochwowego, ale już pierwsze genetyczne (10 - 14 tydzień) jest przez brzuch, którego jeszcze nie widać, więc co się czepiasz?
          • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:24
            I ten facet idzie tam po to, by ogladac kilkucentymetrowego potomka? Faktycznie mega przezycie, jak wczesniej faceci mogli bez tego zyc?
            • alexa0000 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:29
              Po prostu często jesli cos sie zobaczy, inaczej sie do tego podchodzi. Zwłaszcza facet, który nie ma tego czegoś we własnym brzuchu, dla niego to czysta abstrakcja. Babom to trudno dogodzić. Albo faceci nie interesują sie, nie przeżywają, a jak chcą się trochę zaangażować, to też źle.
              • antyideal Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:32
                E tam, ja do konca ciazy udawałam, ze cos tam dostrzegam.
                Mezczyzni pewnie tak samo udają wink
            • 18_lipcowa1 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:36


              lola211 napisała:

              > I ten facet idzie tam po to, by ogladac kilkucentymetrowego potomka? Faktycznie
              > mega przezycie, jak wczesniej faceci mogli bez tego zyc?



              tak po to idzie
              i to jest wzruszające
              jakbys miała młodego chłopa to bys zrozumiała
              mój ojciec tez nie rozumie jak mozna chodzic, ale on ma 52 lata
              • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:43
                Cale szczescie nie mam mlodego chlopa, co ze mna wysiaduje pod gabinetem ginekologicznym.
                Mnie taki chlop nie jest potrzebny ani troche.
                • 18_lipcowa1 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:43
                  lola211 napisała:

                  > Cale szczescie nie mam mlodego chlopa, co ze mna wysiaduje pod gabinetem gineko
                  > logicznym.
                  > Mnie taki chlop nie jest potrzebny ani troche.



                  to szkoda mi cieibie
                  • lineczkaa Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:22
                    18_lipcowa1 napisała:

                    > lola211 napisała:
                    >
                    > > Cale szczescie nie mam mlodego chlopa, co ze mna wysiaduje pod gabinetem
                    > gineko
                    > > logicznym.
                    > > Mnie taki chlop nie jest potrzebny ani troche.
                    >
                    >
                    >
                    > to szkoda mi cieibie

                    oj lipcowa, jeszcze trochę i twoje rozdwojenie zacznie być jednostka chorobową.
                • zdzisnadzis Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:45
                  lola211 napisała:

                  > Cale szczescie nie mam mlodego chlopa, co ze mna wysiaduje pod gabinetem gineko
                  > logicznym.
                  > Mnie taki chlop nie jest potrzebny ani troche.

                  Ale widocznie innym jest to potrzebne ale ciężko ci widzę zrozumieć to z twoją ciężko kapującą mózgownica, przykre ...
                  • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:18
                    Ty zdzichu jestes pewnie stalym bywalcem u ginabig_grin
                    • zdzisnadzis Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:31
                      lola211 napisała:

                      > Ty zdzichu jestes pewnie stalym bywalcem u ginabig_grin

                      No jestem bo tak sie składa, ze jestem kobietą..nigdzie nie ma wytycznych ze login ma byc typowo kobiecy..I niech cie głowa nie boli - z misiem nie chadzam ale w pełni jestem wstanie zrozumiec ze inna kobieta może miec taka potrzebe, szkoda ze ty jakas taka mało wyrozumiała..
                • ciociacesia kazdemu wg potrzeb 26.04.12, 21:10
                  ty nie masz bo nie potrzebujesz, ja potrzebuje wlasnie takiego i mam
                • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:53
                  lola211 napisała:

                  > Cale szczescie nie mam mlodego chlopa, co ze mna wysiaduje pod gabinetem gineko
                  > logicznym.
                  > Mnie taki chlop nie jest potrzebny ani troche.

                  a do czego?? coby splodzil i tyle, reszta twoja kwestia, a pozniej jak szanowny staruszek zasiadzie z piwskiem przy tv ciebie i dziecko majac daleko w 4 lit. bedziesz psioczyc i se w brode pluc zes go do tego gina nie zaciagnela i nie zainteresowala rodzinatongue_out
                  • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:26
                    Za samodzielna jestem, by mnie chlop musial na kazdym kroku wspierac.On ma swoje zadania, a ja swoje.I nie bedzie mi wystawal pod gabinetem, bo nie jestem zniedolezniala staruszka ani panna,ktora trzeba wozic, bo sama nie potrafi.
                    • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:30
                      ooo jaka samodzielna, jak cie chlop w tylek kopnie i znajdzie lepszy egzemplarz to sobie znakomicie poradzisz..noo to przynajmniej tyle
            • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:11
              Tak, takie mega przeżycie. Dziwni jesteśmy, cieszyliśmy się z dzieci i okazja do ich oglądnięcia i posłuchania była nie do zmarnowania.
        • antyideal Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:25
          lola211 napisała:

          > Oglada sie wczesna ciaze, a sadzac po braku brzucha kilku, ciaza jesli w ogole
          > byla, to niskozaawansowana.

          Moze to po prostu rozmowa byla, przygotowawcza przed ciążą, czy cos w tym stylu,
          mlodzi_ambitni_wszystko planujacy rozne moga miec pomysly wink
          • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:32
            a mzoe poszli porozmawiac z lekarzem o antykoncepcji? czemu to ma byc sprawa wylącznie kobiety? facetom tez by sie przydało wiedziec cos nieco na ten temat.
          • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:34
            Bym zrozumiala, gdyby to był wyjatek.Ale to byla wiekszosc pacjentek- z brzuchami i bez.
            No i naprawde nie wiem, czego podczas takiej rozmowy sama kobieta nie potrafi zalatwic,ze az musi koniecznie partnera ciagnac?
            • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:36
              bo ciąża dotyczy obojga partnerów i dobrze jest jak na takie rozmowy przychodza razem.
              • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:26
                Ciaza dotyczy kobiety, jej organizmu.Facet ani tego nie czuje, ani nie pomoze w niczym.Wszystkie informacje moze uzyskac od swojej kobiety, jesli tak go interesuje, ile plod mierzy, wazy oraz kiedy pani bedzie miala badanie moczu do wykonania.
                • 18_lipcowa1 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:28
                  Ło matko
                  toz moje dwa tescie - lat 64 i 61 tak nie mówią
                  gdzies ty sie chowała?


                  lola211 napisała:

                  > Ciaza dotyczy kobiety, jej organizmu.Facet ani tego nie czuje, ani nie pomoze w
                  > niczym.Wszystkie informacje moze uzyskac od swojej kobiety, jesli tak go inter
                  > esuje, ile plod mierzy, wazy oraz kiedy pani bedzie miala badanie moczu do wyko
                  > nania.
                  • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:32
                    Pewnie z dala od cywilizacji fasolek i brzusiow.
                  • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:59
                    Napisz koniecznie jak twoi teściowie sie wykazywali jak owe teściowe były w ciązy.
        • 18_lipcowa1 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:43

          lola211 napisała:

          > Oglada sie wczesna ciaze, a sadzac po braku brzucha kilku, ciaza jesli w ogole
          > byla, to niskozaawansowana.


          mi brzuch było widac dopiero w 6 mies
          do tego czasu miałam kilka usg ( min w 22tyg ) na ktorych było DOSKONALE widac dziecko i jego zachowanie
          dlaczego moj maz miał tego nie widziec?????????????
        • ciociacesia ja bylam we wczesnej ciazy 26.04.12, 21:06
          gdzies tak do 20tego tygodnia. sadzac po braku brzucha
      • mary_lu Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:18
        W pierwszych tygodniach ciązy jednak USG dopochwowe. Nawet w pierwszych kilkunastu tygodniach, jeśli matka z tych grubszych.

        Mój mąż planował wyjść przy USG dopochwowym, ale w gabinecie było wszystko ustawione tak, ze ojciec mógł widzieć tylko ekran monitora, a nie dolną połowę ciała kobitki.
        • antyideal Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:28
          mary_lu napisała:

          > Mój mąż planował wyjść przy USG dopochwowym, ale w gabinecie było wszystko usta
          > wione tak, ze ojciec mógł widzieć tylko ekran monitora, a nie dolną połowę ciał
          > a kobitki.

          To by było gdyby zobaczył...wink
        • 18_lipcowa1 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:52
          a nie dolną połowę ciał
          > a kobitki.


          ło matko
          kobita z sondą w pochwie
          normalnie powód do rozwodu
          • ciociacesia rozwodu 26.04.12, 21:14
            albo wzwodu tongue_out
    • mary_lu Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:15
      Może ten lekarz prowadzi też ciąże? Ze mną mąż chodził na wizyty w ciąży jak tylko mógł urwać się z pracy. Było to dla niego ważne, lubił ogladać dziecko na USG, wspierał mnie, bo ciąża była z problemami i nigdy nie wiedziałam, co tym razem usłyszę od lekarza.

      Mój brat kiedyś wszedł do ginekologa, bo pomylił gabinety big_grin
    • kali_pso Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:17

      Tiaaaa i pewnie wszyscy są tam z własnej woli, nieprzymuszonej potencjalnymi kwasami i "nie wyobrażam sobie by mogło go tam nie być" ze strony kobietywink Tak jak i przy porodziewinkP
      • methinks Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:24
        Nie wiem jak inni, ale bylem na wszystkich USG i przy porodzie z wlasnej nieprzymuszonej woli. Pomijajac to, ze chcialem uczestniczyc w porodzie wlasnego dziecka, to jeszcze jest to ciekawe zjawisko z samego biologicznego punktu widzenia.
        • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:26
          Proponuje jeszcze asyste przy wypalaniu nadżerki, tez moze byc ciekawie.
          • methinks Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:31
            Pomysle wink

            Ale musze przyznac, ze nie do konca rozumiem, z czym Ty masz problem. Z tym, ze ktos ma inny swiatopoglad i co innego go interesuje niz Ciebie? Wstydzisz sie, ze panowie siedza w gabinecie, albo przed drzwiami doń? Jakiz jest powod Twojego czepialstwa i blyskotliwej, ale tylko wg Ciebie, szydery?
            • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:45
              Ja wiem z czym ma problem! Ja wiem! <podskakuje jak tygrysek>
            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:31
              To nie jest problem, to jest po prostu ocena zjawiska, panie.Obecnosc faceta w gabinecie ginekologa budzi u mnie wesolosc.
              • methinks Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:34
                Doceniam wysublimowane poczucie humoru.
      • mary_lu Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:25
        Ta, bo prawdziwy facet to z przyjemnością lata tylko do serwisu z autem, wizyty u położnika czy na porodówce nie tylko nie chce i nic go to nie obchodzi, ale jeszcze boi się i brzydzi. Zemdleje i wstrętu fizycznego do kobiety nabiera.
        • nanuk24 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:06

          > Ta, bo prawdziwy facet to z przyjemnością lata tylko do serwisu z autem,

          oj durnas, do sklepu po piwo, po piw, kochanawink
      • girl.anachronism Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:34
        taaak, bo przecież to kobieta ma za zadanie wycisnąć z siebie dziecko pocąc się, zdychając ze zmęczenia i rzygając jak kot. facet nie ma obowiązku nawet jej wspierać duchowo wink ma dostać umyte i ubrane dziecko do rąk i żyć w przekonaniu, że rodzić dzieci to tak, jak defekować - rach ciach i po sprawie wink
        • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:35
          Prestensje do natury, ze tak to urządziła.
          Zasraz sie okaze ,ze czuły dotyk misia jest w stanie zniwelowac bole porodowe.
          A moze jak bedzie przec z nia razem, to szybciej urodza?
          Jak dobrze pojdzie, to i piersia karmil bedzie.Jak razem to razem.
          • 18_lipcowa1 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:39
            aha czaję
            ty jestes tak wdzieczna swemu wybawcy
            ze cie z patologicznego domu wybawił
            ze go zwalniasz z wszystkich uwłaczajacych mu obowiazków
            pewnie sama urodzilas, sama sie na porodówke zawiozłas ,a potem sama do domu
            on tylko rzucił okiem na dziecko i tyle
            co ? przyznaj


            lola211 napisała:

            > Prestensje do natury, ze tak to urządziła.
            > Zasraz sie okaze ,ze czuły dotyk misia jest w stanie zniwelowac bole porodowe.
            > A moze jak bedzie przec z nia razem, to szybciej urodza?
            > Jak dobrze pojdzie, to i piersia karmil bedzie.Jak razem to razem.
            >
            • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:45
              o ile pamiętam to lola pisała o tym jak jej facet zajmował się nią w czasie ciąży czy choroby. Nie pamiętam szczegółów, ale stanowczo wymagało to więcej wysiłku niż zachwyt nad serduszkiem w gabinecie. Jeśli coś pokręciłam lola to przepraszam.
              • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:49
                A jaki ty masz interes droga moja w tej dyskusji? Nie bój żaby mąż też będzie chciał zobaczyć fasolkę wink
                • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:01
                  Dziwi Cię, że nie tylko kobiety w ciąży chodzą do ginekologa?? jednak Cię nie doceniałam suspicious
                  • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:10
                    Mnie już nic nie dziwi big_grin Od dawana...
                    • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:17
                      No wiec uwaga, uwaga kropka moja ulubiona informuje Cię, że drzwi gabinetu ginekologicznego nie otwierają się magicznie dopiero w momencie zaciążenia. Niektórzy chodzą tam regularnie i w związku z tym obserwują co się dzieje pod drzwiami gabinetu tongue_out a jak obserwują to mają refleksje i się wypowiadają na temat nawet jeśli ich bezpośrednio nie dotyczy.. . Ciekawość poznawcza. Sama powinnaś to wiedzieć, bo mimo, żeś niewierząca uwielbiasz wątki pt. "Zły kościół katolicki".
                      • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:25
                        Lola jest ciekawa po ca partnerzy chodzą z partnerkami do gina? big_grin No przeca są zmuszeni big_grin I na ręce chcą patrzeć nieszczęsnemu panu lekarzowi.

                        A tak poważnie, niejedna forumka napisała po co panowie robią u ginekologa. Wspierają, dowiadując się. I na koniec - każdemu według potrzeb.
                        • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:27
                          I przepraszam za bałagan w mojej wypowiedzi...
              • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:55
                Tak, dobrze pamietasz.Gdy lezalam na podtrzymaniu kilka miesiecy codziennie byl przy mnie, karmil, mył,znosil fochy i łzy.Jednoczesnie nie przekraczal progu gabinetu i nie roztkliwial sie nad usg.
                • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:11
                  No właśnie, sprowadzanie zainteresowania dzieckiem do ekscytowania się serduszkiem na usg jest niepoważne. Facet ma się interesować nie tylko kiedy jest fajnie i miło, ale również wtedy kiedy jest trudno, kiedy są kłopoty i kiedy potrzeba wsparcia, kiedy rzeczywistość skrzeczy. I się dowiedziałaś, że masz starego, niezainteresowanego faceta. Ciekawe ile mężów emam jakby przyszło do takiej codziennej opieki nad chorą osobą by zachowało się na poziomie? Mój wrodzony sceptycyzm mówi mi, że masowych chętnych do np. mycia żonie tyłka by nie było (to przykład, nie odniesienie do waszej sytuacji oczywiście).
                  Tak się wcięłam ale mnie zawsze ujmuje takie zachowanie i jakoś mi to co pisałaś zapadło w pamięć.
                  • alexa0000 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:18
                    > No właśnie, sprowadzanie zainteresowania dzieckiem do ekscytowania się serduszk
                    > iem na usg jest niepoważne. Facet ma się interesować nie tylko kiedy jest fajni
                    > e i miło, ale również wtedy kiedy jest trudno, kiedy są kłopoty i kiedy potrzeb
                    > a wsparcia, kiedy rzeczywistość skrzeczy.

                    No, mnie skrzeczala dosc głosno w trakcie porodu, a obecność męża bardzo mi pomogła. Ale Lola nabija się z asysty mężowskiej przy porodzie.
                    • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:27
                      A na usg chodził, bo jak nie chodził to nieważne czy był wsparciem w czasie porodu czy potem zmieniał pieluchy, nie interesuje się dzieckiem i już.
                      • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:33
                        Każdemu według potrzeb. Ja nie skreśliłam swojego jak jako nastolatek wracał do bursy, ty nie skreślisz jak nie zobaczy dziecka na usg. Proste.
                        • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:39
                          Nie skreślę nawet jak uprze się, żeby zobaczyć, ogólne nie mam zamiaru go skreślać smile
                          • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:44
                            No to super. big_grin
                      • alexa0000 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:36
                        Nie Iiusco ,nie chodził. I ja i on mielismy USG i obrazki tam, głeboko.

                        Tu chodzi o cos innego.

                        Sonda w pochwie i maz obok -be.

                        Maz myjący cipkę lezacej zonie-si.

                        Mąz przy porodzie-be.

                        A przeciez nie musiał, bo jety w szpitalu personel. I mnóstwo osób moze się obyc bez męża myjacego cipke. To przeciez takie krepujace, nespa? Nie rozumiem, jak mozna myc zonę. Żona jest niezalezna i samowystarczalna i powinna sobie doskonale dac radę.

                        To, co Lolowe, jest si, to nielolowe, jest be.
                        • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:44
                          Ja nie lola muszę się przyznać szczerze smile ani jej rzecznikiem nie jestem, poradzi sobie sama, ja się odniosłam do wypowiedzi lipcowej, w której ta nasza forumowa gwiazda przedstawiała wizję okropnego faceta loli, który się dzieckiem nie interesuje, bo na usg nie chodził. Ograniczanie zainteresowania do paru gestów jest głupie.
                          Doskonale wiesz, że leżąca żona nie jest samowystarczalna i tu jest różnica. Ja zresztą nie mam nic przeciwko obecności męża przy porodzie, niemniej rodzinne pielgrzymki do ginekologa (u mnie nie tylko na usg o czym pisałam) śmieszą mnie. Moje prawo, nie?
                          --
                          Zabierz wszystkie własne myśli
                          Zabierz swego szczęścia łut.
                          Tam, gdzie wszystko jeszcze dla ciebie
                          Czekaj dnia, przyjdzie znów.
                          • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:51
                            > śmieszą mnie
                            > . Moje prawo, nie?

                            Co cię śmieszy?
                            • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:56
                              Kropko masz problem ze znalezieniem podmiotu w tym zdaniu??
                              Mam Ci zrobić rozbiór logiczny?
                              • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:59
                                Znaczy dopełnienia, ale wtopa, chyba powinnam się jednak wyspać big_grin
                                • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:02
                                  No raczej...
                          • alexa0000 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:59
                            Przepraszam, nie wiedziałam, że odnosiłas sie do wypowiedzi Lipcowej. Szczerze mówiąc dziwie się, że komukolwiek chce sie odnosić do jej wypowiedzi.
                            Tłok w poczekalniach i zajmowanie krzeseł pacjentkom to dla mnie bardziej problem kultury, nie zasadności przyjścia z kobieta ciężarną do ginekologa.
                            Co do samowystarczalnosci leżącej kobiety: równie dobrze dla mnie mycie mnie przez mojego męża moze wydawac mi się sprawą kuriozalną i krepująca i nie uważam, żeby moja racja była mniej mojsza od racji dotyczącej "słodyczy" obecnosci męza przy sondzie tkwiacej w pochwie.


                            • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:02
                              No tak, każdy na to patrzy inaczej.
                              • alexa0000 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:08
                                > No tak, każdy na to patrzy inaczej.

                                No wlaśniesmile
                            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:19
                              Mnie to krępowalo, ale nie mialam wyjscia.Lezalabym brudna i smierdzaca, a upal byl wowczas nieziemski.Bo w to, ze codziennie ktos z personelu mialby mi w tym pomoc chyba nie wierzysz?
                              Zreszta- w takiej sytuacji czlowiek szybko pozbywa sie wstydu.Musi zalatwiac sie do basenu w obecnosci innych pacjentow, przy tym mycie ciala przez partnera to pikus.Caly czas jednak trzeba pamietac, ze to stan wyzszej koniecznosci.
                        • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:55
                          Roznica jest taka,ze jak sie lezy plackiem z nogami wyzej przez kilka miesiecy to sie jest skazanym na innych.Cos jak sparalizowani ludzie.Natomiast jak sie jest zdrowym,ma 2 rece i chodzi to naprawde nie ma koniecznosci, by odwiedzac lekarza we dwoje.Dwie zupelnie rozne sytuacje.I ze strony pacjenta i lekarza, bo mniemam, ze im to tez utrudnia prace.Inna rzecz.Co jesli kobieta ma cos do ukrycia, co jest wazne z medycznego punktu widzenia, a czego partner wiedziec nie powinien? Przemilczy byc moze bardzo wazna rzecz, no bo mysio pysio wiecznie obok.
                          • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:04
                            Ale twój nie jest misio to w czym problem?
                          • alexa0000 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:04
                            Lola, kobieta zaradna i dorosła nie bedzie miec z tym problemu. Czy gdyby mąż nie mył, nikt z personelu by tego nie zrobił? W ostatecznosci mozna opłacic kogoś. Dla chcącego nic trudnego.
                            • iuscogens Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:07
                              No w szpitalach państwowych na personel bym jednak nie liczyła...
                              mam bardzo negatywne doświadczenia.
                            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:24
                              Nie wiesz, o czym piszesz.Widac nie bylas nigdy w takiej sytuacji.Ciesz sie.
                              Personel nie pomoze, a poza tym myslisz, ze mycie przez zupelnie obca osobe nie jest krepujace? Sto razy bardziej niz przez partnera.Ja mialam problem z tym, ze przychodzil do mnie szpitalny masazysta i masowal mi nogi, bo mi miesnie zanikały.Koldra w gore, ja bez gaci i dawaj masowac.Srac trzeba bylo w basen, gdy pacjenci wkolo leza.Pełne upokorzenie, a potem to jest ci wszystko jedno.Optyka sie zmienia.Bo musisz sie jakos dostosowac do sytuacji.
                              • alexa0000 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 08:26
                                Wybacz, ale nie tobie oceniać co wiem, a czego nie wiem.

                                Wiem jedno: to co ty przeżyłaś się na co się zgadzałaś jest ok. To, na co inni się zdecydują nie jest ok, bo ty tak uważasz. Masz dużo zrozumienia dla jednej sytuacji, bo ty w niej byłaś przy czym zerowe dla tej, w której są inni. To postawa, która mnie jest obca i mnie odrzuca. To tyle.
                                • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:49
                                  Farmazonisz.Nie odrózniasz sytuacji trudnych od zwyklych ,codziennych.To tak jakbys stawiala znak rownosci pomiedzy obecnoscia non stop przy łozku osoby sparalizowanej a rezygnacji z pracy, bo dziecko ma katarek.
                                  • alexa0000 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 12:11
                                    "Farmazonisz"? To tak się teraz zwraca uprzejmie do innych, Ms comme il faut?
                                    To znaczy według ciebie może tak, farmazonię. Ale przyjmij, ze oprócz twojego punktu widzenia istnieją jeszcze cudze.
                                    Dla mnie totalną porażką może być pozwalanie na to,żeby mój mąż, ktoś, kto ma mnie pożądać ogladał mnie brudną, smierdzacą, zarosnietą, mył mnie i oporządzal . Obleśne. Aseksualne i wpływające na pożycie . Ale może ty mu to nakazałaś, a mis musiał się zgodzić?

                                    • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:32
                                      Nie dosc ,ze farmazonisz to jeszcze brak ci wyobrazni.
                                  • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 18:00
                                    No ciaza to jest jakby sytuacja nieco odmienna.
                          • hellulah Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:10
                            > Natomiast jak sie jest zdrowym,ma 2 rece i chodzi
                            > to naprawde nie ma koniecznosci, by odwiedzac le
                            > karza we dwoje.

                            Nie ma konieczności. Święta racja.

                            Ale nie ma też zakazu, prawda? I wiesz co? Niektórzy tak po prostu lubią, laboga.
                            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:26
                              Niektórzy tak po prostu lubią, labog
                              > a.

                              No, domyslam sie, po tym co dzis zaobserwowalam.
                              • hellulah Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:32
                                No to nie staraj się udowodnić, że ludzie robią tak bo gupi, bo niesamodzielni - to mogą być powody, ale nie muszą, naprawdę można być samodzielnym aż do bólu i ogólnie estetą i wyzwolonym ideałem i po prostu tak chcieć.
                                • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:34
                                  No to mamy odpowiedz- w magiczny sposob nowe pokolenie chlopów chce i sie interesuje- tak sami z siebie na to wpadli.
            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 21:40
              Jedno wielkie pudło, lipcowa.
          • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:41
            > Prestensje do natury, ze tak to urządziła.
            > Zasraz sie okaze ,ze czuły dotyk misia jest w stanie zniwelowac bole porodowe.
            > A moze jak bedzie przec z nia razem, to szybciej urodza?

            A zebys wiedziala Lola ze moze urodzic szybciej. Widac nie masz wielkiego pojecia na tema przebiegu porodu. Obecnosc i wsparcie partnera moze wplynac na poziom stresu. A stres to adrenalina, ktora w pierwszej fazie hamuje porod. Stres ma tez wplyw na odczuwanie bolu.
      • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:38
        Jakie z własnej woli? No uwiązani łańcuchami szli i płakali. big_grin
    • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:25
      Widziałam niedawno jak się delkiwent na cytologie z pania pchał, połozna go wyprosiła.
      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:36
        Jak moglabig_grin.
    • rosapulchra-0 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:27
      Wielokrotnie byłam z mężem w gabinecie podczas wizyty u gina. Nie widzę w tym nic dziwnego.
      • nabakier Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:40
        Ja też. I nie tylko u gina. Moje usg innych części ciała też ogląda. Taki dziwak wink
        Aaa....przywożąc mnie i odwożąc, rzecz jasna.
        I rejestrując mnie, i wykupując leki. Nienormalny jakiś.
        big_grin
    • atowlasnieja Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:29
      Lola a ten gin nie specjalizuje się czasem w wspomaganiu w zajściu w ciążę? W takim przypadku chyba całkiem do rzeczy jak pogada z facetem. Tak przypuszczam bo procedur nie znam.
      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:39
        Nie, standardowy gin od chorób i ciaz juz istniejacych.
        • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:41
          standardowy ginekolog podstawy wspomagania płodnosci i zachodzenia w ciążę tez zna i ptorafi pokierowac.
          • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:38
            I oni wszyscy akurat pojawili sie dzis o tej samej godzinie..
    • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:30
      Czyli już wiemy, że z Lolą facet nie chodzi big_grin

      A ja widziałam dziecko leżące na podłodze na płasko przed sklepem. Matka zajęta rozmową. To jest dopiero historia big_grin big_grin big_grin
    • chcesztomasz Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:33
      się głupio pytasz... przecież wiadomo powszechnie ze lekarze ginekolodzy to zboczeńcy i chamy wiec wielki, dzielny misio pójdzie tam z dziewczyną/kobietą/ żoną aby bronić jej jaskini z całym dobrodziejstwem. w ogolę wchodzi moda aby gabinety ginekologiczne posiadały dodatkową panią do pomocy więc zaczęły być miejscem publicznym - niedługo będą to wizyty rodzinne no bo jak to nie pokazać dzieciom, babci, cioci jadzi no i ojcu tego i owego?
    • 18_lipcowa1 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:33
      tak oglądają razem usg WSPOLNE dziecko - co w tym złego/dziwnego???????
      facet nie odczuwa ciazy tak jak kobieta, to chociaz sobie popatrzy

      aha- jak sie ma sondę w pochwie, to nie jest sie jakos strasznie rozkraczonym
      i na dodatek sie przykrywa
    • anka_z_lasu Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:34
      A jeśli para ma na przykład problemy z płodnością i przyszła się skonsultować? Tu problem dotyczy obojga.
      • sadosia75 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:44
        to pan może się konsultować przez maila.
    • ciociacesia zazdroscisz? 26.04.12, 20:47
      pms czy czy tylko typowo kobieca solidarnosc?
    • klubgogo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:49
      Raz w życiu mąż był ze mną nie tyle u gina, co na usg, przez powłoki brzuszne, bo usg połówkow, zobaczył maleństwo i tyle. NIe wyobrażam sobie uczestnictwa partnera w badaniu ginekologicznym, po co? Chodziłam wprawdzie do gabinetu, w którym fotel jest w pokoju obok, a rozmowę lekarz przeprowadza przy stoliku i badanie może wypaść intymnie, ale dla mnie to przesada.
    • yenna_m Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:50
      i powiem Ci, że bardzo mi się ta moda podoba
      o!
    • moofka Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 20:54
      znam ten gatunek, jak bylam w ciazy to sie naogladalam
      wladczo pchali sie do gabinetu, za damę mowili po co przyszli i dyskutowac chcieli
      ale to poloznik starej daty byl i predziutko panow i wladcow wypraszali za drzwi
      ale kto przebije jedna taka konkubine z bliskiej rodziny
      on urlop bierze specjalnie zeby ja do posredniaka zawiezc na comiesieczne podpisanie listy big_grin
    • guderianka Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:10
      Mój Miś też chadza. Na czas badania vaginalnego siedzi w innym pomieszczeniu a na usg-przez powłoki brzuszne. Nie ciągam go, nie zmuszam, wręcz sugeruję że nie musi chodzić-a on się uparł co miesiąc dzieciaka oglądać. No co za okropny Miś tongue_out
      • ciociacesia a fe 26.04.12, 21:19
        okropny mis smile

        kurcze ja nie rozumiem jak mozna nie rozumiec ze nie wszyscy maja tak jak ja i widza tam tylko szare kreski i cienie. jak to jest ze ja ich moge zrozumiec i nie dziwuje sie ich podejsciu a oni tacy zadziwieni i zlosliwi?
        • guderianka Re: a fe 27.04.12, 09:45
          No jak to jak ?
          Jak ktoś ma szaro w głowie ale nie od nadmiaru neuronów to tak właśnie bywa.. wink
      • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:26
        Mis jak Miś. Kolega lekarz specjalista od usg czesto mówił że Misiów to bardziej sprzęt interesuje niż dziecko wink
        Poza tym comiesięczne usg niezagrożonej ciązy nie jest wskazane. Potem takie "podgrzane" mauchy wcale nie sa zdrowe.
        Sensowny lekarz nie robi tylu usg nawet jak ma go obok fotela ginekologicznego.
        • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:32
          Dlaczego tak dyskredytujecie tych facetów? Nie kumam. Kolega nie nie robił usg swojej zony (o ile takową ma)? Tez by się z siebie śmiał?
          • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:36
            I jeszcze, ja wiem, ze tu działa różnica pokoleń. Jednak nadal nie rozumiem czemu facet jest dobry jak pannę do drzwi doprowadzi na randce, a "be" jak chce zobaczyć wyczekane dziecko?
            • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:42
              Odprowadzając dodomu zapewnie jej bezpieczeństwo, w gabinecie raczej nic kobiecie nie grozi wink
              • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:44
                Czyli tu troska i zaangażowanie są ok, a tam nie?
                • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:59
                  Jakby dwie rozne sytuacje.
                  Facet odprowadza panne, by nie stala sie jej krzywda.
                  A po co wchodzi z nia do gabinetu? Czy aby w tym przypadku ta troska nie jest przesadna?
                  • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:07
                    Już pytałam innej dziewuszki skąd wie co pan sobie myśli jak ją odprowadza big_grin Nie odpowiedziała. Ja wiem, mit dzielnego ułana wiecznie żywy. Tu nie ma wątpliwości rozumiem. Pan idący z partnerką to misio big_grin Przepraszam - biedny, zmuszony misio. Też nie ma wątpliwości.

                    A ja sobie kombinuje tak - niech każdy zajmie się sobą i swoimi problemami. Bo chyba panowie ci w tym gabinecie towarzyszyć nie chcieli, prawda?
                  • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:47
                    A po co wchodzi z nia do gabinetu?

                    Bo może
                    Prawda jakie proste wink
                    Ona chce by on był, on chce być, lekarz nie ma nic przeciw. I po co tu misiowe ideologie dopisywac wink?
                    • moofka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:57
                      guderianka napisała:

                      > A po co wchodzi z nia do gabinetu?
                      >
                      > Bo może
                      > Prawda jakie proste wink
                      > Ona chce by on był, on chce być, lekarz nie ma nic przeciw. I po co tu misiowe
                      > ideologie dopisywac wink?
                      >

                      ale co on chce wiedziec surprised
                      mowimy o doroslych kobietach nieuposledzonych
                      dla mnie to jest niepojete, ze ktos az do takiej intymnosci dopuszcza chlopa
                      probuje sobie wyobrazic - ze chlop wchodzi ze mna do dentysty i z nim dyskutuje o stanie mojego uzebienia
                      a u ginekologa normalne, bo co
                      pan i wladca przyprowadzil swoje podwozie na przeglad i ma zyczenie wiedziec?
                      chore
                      a jak sie do tego ma tajemnica lekarska na przyklad?
                      • dziennik-niecodziennik Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:07
                        po pierwsze - mówimy o wizycie ciążowej z wykonywanym USG czy o normalnej wizycie kontrolnej? bo przy pierwszym obecnosc ojca dziecka wydaje mi sie w pełni uzasadniona, w drugim - zaskakująca co najmniej, ale jak ktos tak chce to niech sobie ma.
                        po drugie - jesli pacjentka zgadza sie na obecnosc w gabinecie osoby trzeciej, to automatycznie zgadza sie na to zeby została ona poinformowana o sprawach normalnie objętych tajemnicą lekarską. na tej samej zasadzie na jakeij informacji mozna udzielac najblizszej rodzinie osoby hospitalizowanej mniej wiecej.

                        PS. właśnie w radio leci reklama społeczna partnerskich relacji rodziców w wychowywaniu dzieci. chyba zadzwonie i powiem ze jednak sie nei znają big_grin
                      • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:12
                        dla mnie to jest niepojete, ze ktos az do takiej intymnosci dopuszcza chlopa



                        Jaka intymność ? Jeżdzenie glowicą od usg po brzuchu by widzieć to, co się tam zasiało to intymnosć ? w jakim aspekcie-bo ja nie rozumiem? Jeżeli badanie usg jest intymnością, oglądanie swojego dziecka jest intymnością to pozycie seksualne rozumiem w ciemności, z dziura w kroku w koszulinie i broń boże faceta przy porodzie ?

                        a jak sie do tego ma tajemnica lekarska na przyklad?


                        jaka tajemnica, nie rozumiem ? skoro pacjentka wyraża zgodę i chęć na obecnoć Meża-to tym samym daje prawo i znak, że Mąż jest nie tylko kierowcą/szoferem/bodyugardem/i co tam jeszcze ale partnerem, który jest dopuszczony do "tajemnic" związnych z zyciem jego partnerki i jego dziecka.
                        • moofka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:32
                          guderianka napisała:

                          > dla mnie to jest niepojete, ze ktos az do takiej intymnosci dopuszcza chlop
                          > a
                          >

                          >
                          >
                          > Jaka intymność ? Jeżdzenie glowicą od usg po brzuchu by widzieć to, co się tam
                          > zasiało to intymnosć ? w jakim aspekcie-bo ja nie rozumiem? Jeżeli badanie usg
                          > jest intymnością, oglądanie swojego dziecka jest intymnością to pozycie seksual
                          > ne rozumiem w ciemności, z dziura w kroku w koszulinie i broń boże faceta przy
                          > porodzie ?

                          a tam
                          dziura w koszulinie dlaczego?
                          to jest sprawa obojga jak sobie koszuline sciagaj i ich wspolna frajda

                          porod to sytuacja gdzie naprawde bardzo potrzebne jest wsparcie drugiej osoby
                          i taka zwykla pomoc

                          wchodzenie razem do gabinetu ginekologa i omawianie kwestii zaparc ciazowych, wynikow i uplawow
                          nie jest

                          rowniez antykoncepcji uwazam nie
                          w tych najintymniejszych sprawach to jest sprawa miedzy lekarzem a pacjentka

                          badanie usg w zaawansowanej ciazy to co innego
                          ale po pierwsze to jest chwila na ktora prosi sie ojca, kiedy pacjentka jest juz gotowa i inne kwestie z lekarzem omowila

                          a lola mowi zdaje sie o innej sytuacji
                          ja tez
                          >
                          > a jak sie do tego ma tajemnica lekarska na przyklad?
                          >

                          >
                          > jaka tajemnica, nie rozumiem ? skoro pacjentka wyraża zgodę i chęć na obecnoć M
                          > eża-to tym samym daje prawo i znak, że Mąż jest nie tylko kierowcą/szoferem/bod
                          > yugardem/i co tam jeszcze ale partnerem, który jest dopuszczony do "tajemnic" z
                          > wiąznych z zyciem jego partnerki i jego dziecka.
                          • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:51
                            Opisałaś wszystko ze swojej perspektywy- dla Ciebie ważna jest obecność faceta w czasie porodu-dla innej kobiety niepojęta. Będziesz miała śmiałość ją za to skyrtykować ?
                            Dla Ciebie wspólna wizyta w gabinecie i rozmowa o antykoncepcji to sprawa lekarza i pacjentki a dla innej kobiety-sprawy dotyczące współżycia (sama nazwa mówi "współ"/wespół) do sprawy dotyczące zarówno jej i jej partnera -masz odwagę skrytykowac takie podejście tylko dlatego, ze jest inne od Twojego ?

                            I jeszcze jedna sprawa-naprawdę nie ma sensu rozstrząsać i szukac racjonalnych przyczyn dla których niektórzy są z partnerem w czasie usg a inni nie. Powinno wystaczyć, że niektórzy chcą a inni nie. Po prostu, bez dopisywania zbędnej ideologii.

                            badanie usg w zaawansowanej ciazy to co innego
                            > ale po pierwsze to jest chwila na ktora prosi sie ojca, kiedy pacjentka jest ju
                            > z gotowa i inne kwestie z lekarzem omowila



                            dlaczego co innego ? bo płód w zaawansowanej ciązy naprawdę zaczął być dzieckiem ojca a wcześniej był ojcem matki ? wink
                            • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:51
                              tfu

                              a wczesniej był tylko dzieckiem matki -miało być w ostatnim zdaniu
                            • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:34
                              > Powinno
                              > wystaczyć, że niektórzy chcą a inni nie. Po prostu, bez dopisywania zbędnej ide
                              > ologii.

                              Guderianko, dobrze piszesz, pisałam podobnie wczoraj z wieczora - ale nie dociera, więc pewnie i nie dotrze.

                              Ja tylko dodam, tak w kwestii tej zaawansowanej-niezaawansowanej ciąży: moja ciąża zaczynała się od dość dramatycznych okoliczności - takie tam banalne poronienie zagrażające i podejrzenie ciąży ektopowej (och, nic takiego, ojciec dziecka nie powinien w ogóle się tym zajmować, prawda?). Właśnie widok tej plamki czy jak to lola nazwała, na właściwym miejscy, był tym, co uradowało niezmiernie mojego faceta, który owszem i, był obecny przy badaniu i razem ze mną wysłuchał prognoz i zaleceń lekarskich.
                              • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:56
                                Hellulah-niestety ludzie mają zbyt mało empatii by pojąc pewne rzeczy. zbyt mało wyobraźni by zauwazyć-że każdy ma swoją emocjonalnośc, sposób na życie, układ partnerski itp. proponowałabym bardziej skupić się na tych panach :pierdzących, żłopiących browary, wychodzacych na nocne balangi, uściskanych z toksyczną mamusią-niż na facetach angazujących się w życie rodziny i przejmujących się wyjątkowym do cholery-stanem żony
                                • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:57
                                  > proponowałabym bardziej skupić się na tych panach :pierdzących
                                  > , żłopiących browary, wychodzacych na nocne balangi, uściskanych z toksyczną ma
                                  > musią-niż na facetach angazujących się w życie rodziny i przejmujących się wyją
                                  > tkowym do cholery-stanem żony

                                  I to jest najlepsze podsumowanie smile
                                  • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:34
                                    Ide o zaklad, ze gros tym tatusiow spod ginekologicznych gabinetow wlasnie tak spedza wolny czas.
                                    • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:37
                                      Świetna reguła!!

                                      A Ci co nie chodzą na usg z żonami-są czułymi ojcami i mężami, interesują się pasjami żony, wzajemnie wspierają się w codziennych obowiązkach,pewnie nawet korzystają z bidetu. Lola-jesteś boska!! big_grin
                                      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 21:42
                                        Taka sama regula jak ta tu wmawiana, ze ci co odwiedzaja gina to na 100% zatroskani, czuli, kochajacy mezusie i ojcowie.A faceci, ktorzy nie uczestnicza w tym cyrku to zwykle chamy majace rodzine gdzies.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 21:45
                                          A czemu nazywasz to cyrkiem? Dlatego, że Ty masz inny pogląd na ten temat?
                                        • guderianka Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 08:32
                                          Dokładnie, zgadzam się. Wystarczy nie generalizować, nie przeginać ani w jedną ani w drugą stronę i przede wszystkim-nie obrażać-do czego się nie stosujesz
                      • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:43
                        > probuje sobie wyobrazic - ze chlop wchodzi ze mna do dentysty i z nim dyskutuje
                        > o stanie mojego uzebienia

                        Moofciu droga, wyobraź sobie (tylko z krzesła nie spadnij), że taka np. hellulah chodziła i chadza do ortodonty/stomatologa wraz ze swoim mężem i się jej zdarza dyskutować z lekarzem o stanie uzębienia partnera, serio serio.

                        Czy to oznacza, że jestem panią i władczynią męża mego? wink - niezłe, niezłe smile
                        • moofka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:47
                          > Moofciu droga, wyobraź sobie (tylko z krzesła nie spadnij), że taka np. hellula
                          > h chodziła i chadza do ortodonty/stomatologa wraz ze swoim mężem i się jej zdar
                          > za dyskutować z lekarzem o stanie uzębienia partnera, serio serio.

                          mnie nie dziwi w odniesieniu do innych - pisalam o sobie
                          znam - niewielu wprawdzie - ale znam
                          metrykalnie doroslych facetow, ale mentalnie synusiow mamusi
                          a czasem zonci, jak predko pod skrzydelkami przefrunie
                          na ematce tez popularne
                          mnie sie wydaje ze nawet z synem sie do gabinetu lazi gdzies tak do 15 roku zycia
                          potem juz nie wypada wink
                          • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:58
                            Niestety to nie kwestia jakiegoś sv ale przepisów-nieletni nie może byc sam u lekarza. jeśli lekarz takowego przyjmuje, bada i przepisuje leki-może mieć paragraf

                            Poza tym-po co od razu upupiać i sprowadzać pewne sytuacje do absurdu. Naprawdę życie nie jest zerojedynkowe-wink
                            • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:06
                              Pierdoły. W renomowanej przychodni córkę nastolatke rejestruje i jestem pod gabinetem. Jest badana, ma zapisywane leki. Co innego jeśli rodzice nie ma w poblizu a nie ma też zagrożenia życia.
                          • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 12:20
                            No patcz pani, musiałaś dokopać? ale nie trafiłaś smile Mój facet jest ooooo bardzo daleki od bycia czyimkolwiek mentalnym synkiem, nawet nie wiesz, jak bardzo smile

                            Widzisz - są różne sytuacje i układy, nie wszystkie musisz ogarniać czy znać z autopsji.

                            My np. nosiliśmy druty jednocześnie (do kompletu z dzieckiem smile - całym stadkiem) jako dorosłe byki, oczywiście robiliśmy to prywatnie, ze wspólnego budżetu, więc decyzje o takim czy innym postępowaniu były, jakby nie patrzeć, wspólne; na dodatek ja byłam zafascynowana postępami w leczeniu, a że mojemu facetowi to absolutnie nie przeszkadzało, mogłam sobie pogadać z naszą przemiłą ortodontką, patrząc jak zakłada ligaturki smile
                        • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:52
                          > Moofciu droga, wyobraź sobie (tylko z krzesła nie spadnij), że taka np. hellula
                          > h chodziła i chadza do ortodonty/stomatologa wraz ze swoim mężem i się jej zdar
                          > za dyskutować z lekarzem o stanie uzębienia partnera, serio serio.
                          >

                          A możesz mi wyjaśnić sens dyskusji z lekarzem o zębach twojego partnera? Pytam całkiem serio, bo być może nie ja go nie widzę, a jednak jest.
                          Bo rozumiem dyskusję gdy sama jestem specjalistą w jakiejś dziedzinie i chcę coś skonsultować, albo sprawdzić, czy lekarz kitu nie wciska, choć jak mniemam będąc dentystą sama bym chłopa leczyła.
                          No chyba, że chłop ma ciągle takie zabiegi, że mówić nie może, ale wtedy przecież pewne rzeczy omawia się przed zabiegiem?
                          • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 11:59
                            A możesz mi wyjaśnić sens dyskusji z lekarzem o zębach twojego partnera?


                            a czy sens być musi ?czy trzeba wszystko racjonalizowac, wyjasniać, ubierac w logikę ?
                            Nie
                            tak sie po prostu zdarza i już.
                            Dopóki to nikogo nie krzywdzi-po cholerę się wtrącać, rozstrząsać i krytykowac?
                            • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 12:13
                              Ale właśnie często krzywdzi, innych chorych.
                              Muszą stać pod ścianą, zamiast sobie usiąść, muszą dłużej czekać na wizytę,
                              muszą przebywać wśród 2 razy większej ilości osób, wzrasta ryzyko zarażenia, jest większy hałas, mniej tlenu.
                              Tak wiem, dla niektórych brzmi to niewarygodnie, może wy chodzicie to samych wspaniale wyposażonych poczekalni, ale te w których ja bywam najczęściej to albo przedpokoje w kamieniach, albo sale ze zbyt małą ilością krzeseł na taką ilość ludzi, okna zamknięte lub nie ma ich wcale.
                              Do lekarza, co może jest pewnym zaskoczeniem, chodzą ludzie chorzy - leczyć się. Chorzy czesto są słabsi, zmęczeni, bolą ich różne rzeczy. Mają niższą odporność, w tym także, fizyczną.
                              A tu zdrowa mama, zdrowy tata i zdrowa babcia przyszli posiedzieć na krzesłach w poczekalni
                              i każdy z nich chce podyskutować z lekarzem, bo mają czułą emocjonalność.
                              • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 12:46
                                Czy aby na pewno obie piszemy o wizycie u ginekologa ?
                                • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:19
                                  Odpisałaś na mój post o sensie dyskusji z dentystą o zębach partnera.
                                  Więc raczej nie piszemy o wizycie u ginekologa, chyba że ten dentysta ma dwie specjalizacjesmile

                                  Ale wracając, problem tłoku, większej ilości osób, a więc również stwarzenie większej ilości zródeł zarażenia, brak miejsc do siedzenia, przedłużenie czasu wizyty itp. uciążliwości wynikajace z faktu, że zamiast jednej osoby, przychodzą, dwie lub trzy dotyczy każdego lekarza. Sądzisz, że do ginekologa przychodzą jedynie zdrowe kobiety w ciąży?
                                  Dla mnie lekarz to jest lekarz, jak sama nazwa wskazuje, leczy. Miejsc do zacieśniania więzi rodzinnych jest na prawdę dużo. Nie musi to być koniecznie poczekalnia z innymi chorymi.
                                  I w takim miejscu przypadałaby się jednak bardziej rozumowe, logiczne podejście.
                                  Kwestia priorytetów, oczywiście.
                                  • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:33
                                    > Odpisałaś na mój post o sensie dyskusji z dentystą o zębach partnera.

                                    A na co niby i jak miałam odpisać smile skoro napisałaś dokładnie tak:

                                    >>A możesz mi wyjaśnić sens dyskusji z lekarzem o zębach twojego partnera? Pytam całkiem
                                    >> serio, bo być może nie ja go nie widzę, a jednak jest.

                                    No niby jak?

                                    > Sądzisz, że do ginekologa przychodzą je
                                    > dynie zdrowe kobiety w ciąży?

                                    A skąd u ciebie nenia to przypuszczenie?

                                    Oczywiście, że niektóre mogą być ciężko chore i np. pod opieką drugiej osoby, która chorą dowiozła/doprowadziła.

                                    > Dla mnie lekarz to jest lekarz, jak sama nazwa wskazuje, leczy.

                                    Owszem. Tylko że proces leczenia dotyczy bardzo często nie tylko bezpośredniego pacjenta. Jak najbardziej rozumowo i logicznie rzecz biorąc. U ginekologa to może być kwestia antykoncepcji czy infekcji wywołanej np. rzęsistkiem czy drożdżakami, albo wspólnego dziecka. U specjalisty a bo ja wiem, alergologa, kwestia podawania leków i diety wspólnego dziecka. U onkologa rokowania co do życia męża lub żony...

                                    > Miejsc do zacieśniania więzi rodzinnych jest na prawdę dużo. Nie musi to być koniecznie
                                    > poczekalnia z innymi chorymi.

                                    A skąd pomysł, że wspólna wizyta służy akurat zacieśnianiu więzi rodzinnych?

                                    Ale wy niektóre tu macie problemy.

                                    Jak czekam na swoją kolej u lekarza (inna sprawa, że czekam raczej niedługo, bo zwykle na konkretną godzinę), nie zastanawiam się, czy np. inna pacjenta przyszła z siostrą, bo się tak źle czuje, że bałaby się sama wyjść na ulicę, żeby nie zemdleć, czy np. dlatego, że potem idą do galerii obkupić się w ciuchy z sieciówek, czy może to nie siostra, a partnerka, i razem się będą leczyć z grzybicy.

                                    Spaczyłyście mnie, o wy (niektóre) ematki, teraz już nie spojrzę obojętnym okiem na ludzi w poczekalni!!! przymusowo będę analizować, kto i czy w ogóle ma prawo tam być LOL
                                    • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:45
                                      hellulah napisała:

                                      > > Odpisałaś na mój post o sensie dyskusji z dentystą o zębach partnera.
                                      >

                                      Pisałam do guderianki, na jej pytanie o czym dyskutujemy.
                                      • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:01
                                        A to sorry, nie korzystam z drzewka za każdym razem. Przepraszam.
                                        • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:04
                                          No przecież nie ma za cosmile
                                    • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:57
                                      > Spaczyłyście mnie, o wy (niektóre) ematki, teraz już nie spojrzę obojętnym o
                                      > kiem na ludzi w poczekalni!!! przymusowo będę analizować, kto i czy w ogóle ma
                                      > prawo tam być LOL



                                      Hellulah, całkiem serio piszę, spójrz.
                                      Być może ty jesteś wrażliwą, myślącą osobą i zupełnie nie potrzebujesz takich uwag, więc nie traktuj ich osobiście, bo nie piszę personalnie do ciebie.
                                      Nie każdy młody łysy w poczekalni to kibol, nie każdy z wypiekami na twarzy
                                      to rumiany czerstwy dziadzio. Czasem to chorzy ludzie którzy musią stać, w hałasie, tłoku i zwiększać ryzyko narażenia własnego zdrowia, bo inni chce poczuć prawdzie emoecjonalnie wsparcie u lekarza, bo wielu do lekarza boi się chodzić.
                                      Tylko, że jak na jednej szali położysz zdrowie człowieka, a na drugiej emocjonalność czy wygodą to ja nie mam wątpliwości czym się powinnam kierować.
                                      Ja widać wielu ma, dlatego tak wygląda w przychodniach, poczekalniach u lekarzy, w szpitalach.
                                      Wylewamy dziecko z kąpielą. Poczytaj sobie choćby opinie kobiet na porodówkach, które nie mają chwili dla siebie, bo przy sąsiadce non stop dyżuruje rodzina.
                                      I na ten aspekt również należy zwracać uwagę, a nie tylko rozpuszczać sie w zachwytach nad troskliwością i bliskością własnej rodziny.
                                  • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:35
                                    A co do dwóch specjalizacji, to wiesz, często się trafiają pary ginekolog i stomatolog smile - tak więc, nie wywołuj wilka z lasu... żebym nie zażartowała o wspólnym fotelu...
                                  • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:38
                                    Nie odpisywałam na temat dentysty, przeczytaj uważnie proszę

                                    Dla mnie lekarz to jest lekarz, jak sama nazwa wskazuje, leczy. Miejsc do zacie
                                    > śniania więzi rodzinnych jest na prawdę dużo. Nie musi to być koniecznie poczek
                                    > alnia z innymi chorymi.


                                    Oczywiście że nie. Zacieśnianie więzi to skutek uboczny. Wydaje mi się-ale mogę się mylić-że takie podwójne wizyty występują tylko w przypadku ciąży -to po pierwsze. Po drugie-nie wiem czy do gabientu w przychodni nfz jest możliwość by wszedł partner z żoną. Nie wiem bo nigdy nie byłam na takiej wizycie, 'od zawsze'chodzę prywatnie. A tam nie ma kolejek, problemu nikt nie robi, jest intymność w czasie badania i standardem jest usg w towarzystwie taty. Mój gin na kolejne usg wręcz zapraszał Meża.

                                    Kwestia priorytetów piszesz- nie, kwestia wyboru i emocjonalności. Priorytety nie mają nic do rzeczy.
                                    • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 15:55
                                      Ja też go gina chodze prywatnie, podobnie jak większość znanych mi kobiet.
                                      I kolejki są, lola też pisze o kolejce, a nie sądzę, żeby nie była prywatnie.
                                      Generalnie, przynajmnie na moich terenach, czasy gdy prywatnie nie było kolejek
                                      dość dawno się skończyły, służba zdrowia stoi na tak niskim poziomie a terminy są tak odległe, ze większość osób chodzi do specjalistów prywatnie, bo inaczej musiałby czekać w porywach do pół roku i lepiej.
                                      Ilosć pacjentów bardzo się zwiększa, a poczekalnie nie są z gumy. Jakie były takie są.

                                      > Kwestia priorytetów piszesz- nie, kwestia wyboru i emocjonalności. Priorytety n
                                      > ie mają nic do rzeczy.


                                      Wiesz co jeśli te wizyty mają jakiś sens, to tak. W innych przypadkach ja przynajmniej wolę, żeby mój mąż posiedział w aucie, niż jakaś inna kobieta miałaby przez mnie doświadczać niewygód, albo jej zdrowie mogłoby być narażone, bo mąż musi mnie trzymać za rękę w poczekalni. Zapytaj lekarza, zresztą wydaje mi się, że ledzeppelin, wypowiedziała się w tym wątku, że skupisko ludzi zwiększa możliwość zarażenia.
                                      I teraz zestaw twoją emocjonalność z możliwością poważnych powikłań zdrowotnych u innej osoby. Widzisz teraz priorytety?
                                      Skąd wiesz, co ciebie czeka, twoją matkę, dzieci, meża, może też kiedys będą pozbawieni odporności na skutek róznych chorób, i będziesz przed dylematem iść do lekarza gdzie kłębi się tłum czesto zbędnych z punktu widzenia medycyny osób towarzyszących, czy może olać leczenie?

                                      Dlatego, jeżeli ty idziesz z mężem do lekarza, nie ma tłoku, wchodzicie na umówioną godzinę i nie narażacie zdrowia innych bo jesteście tacy emocjonalni, to ok. Ja nie pisze o takich przypadkach. Zauważ jednak, że istnieje druga strona medalu, gdzie osoby towarzyszace, nie z powodu wskazań medycznych, ale z własnego widzimisia tworza tłok, zajmują miejsca, stwarzają zagrożenie i utrudniają dostęp do lekarza osobom słabszym i chorym.
                                      • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:23
                                        I teraz zestaw twoją emocjonalność z możliwością poważnych powikłań zdrowotnych
                                        > u innej osoby. Widzisz teraz priorytety?


                                        Nie, nie widzę. Zwłaszcza w sytuacji gdy idę do lekarza na konkretną godzinę i nie ma żadnej kolejki. Poza tym-idąc tym tokiem rozumowania powinno się unikać wszelkich skupisk bo zwiększa się ryzyko zarażenia-a więc sklepy, baseny, restauracje itp.

                                        Skąd wiesz, co ciebie czeka, twoją matkę, dzieci, meża, może też kiedys będą po
                                        > zbawieni odporności na skutek róznych chorób, i będziesz przed dylematem iść do
                                        > lekarza gdzie kłębi się tłum czesto zbędnych z punktu widzenia medycyny osób t
                                        > owarzyszących, czy może olać leczenie?



                                        Nie wiem ale wiem, że wybiorę lekarza, gdzie kolejek nie ma. Proste. Pomijając gabinet prywatny. Uwierzysz, że u lekarza rodzinnego też nie czekam w kolejce ? Nie wiem co tlum przed gabinetem. Szczęściara ze mnie czy tez troll ? wink
                                        Zauważ jednak, że istnieje druga strona m
                                        > edalu, gdzie osoby towarzyszace, nie z powodu wskazań medycznych, ale z własneg
                                        > o widzimisia tworza tłok, zajmują miejsca, stwarzają zagrożenie i utrudniają do
                                        > stęp do lekarza osobom słabszym i chorym.


                                        ale chyba nie o takim przypadku został założony wątek ?
                                        • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 17:19
                                          guderianka napisała:

                                          > I teraz zestaw twoją emocjonalność z możliwością poważnych powikłań zdrowotn
                                          > ych
                                          > > u innej osoby. Widzisz teraz priorytety?
                                          >

                                          >
                                          > Nie, nie widzę. Zwłaszcza w sytuacji gdy idę do lekarza na konkretną godzinę i
                                          > nie ma żadnej kolejki. Poza tym-idąc tym tokiem rozumowania powinno się unikać
                                          > wszelkich skupisk bo zwiększa się ryzyko zarażenia-a więc sklepy, baseny, resta
                                          > uracje itp.

                                          Ja jako pacjenta onkologiczna w trakcie chemioterapii unikam sklepów, restauracji czy kin.
                                          Ale do lekarzy MUSZĘ chodzić. Czy to tak trudno zrozumieć?
                                          Cały czas właśnie o tym piszę, do lekarza chodzą również ludzie CHORZY, którzy MUSZĄ się leczyć. Do wydaje mi sie, ze w amoku emocjonalnych przeżyć, zapomina się że lekarze leczą ludzi, to jest ich głównym zadaniem a nie urocze gawendy z emocjonalnymi rodzicami.

                                          Do ginekologa chodzi cała masa pacjentek onkologicznych.
                                          Nowotwory narządów rodnych i piersi to chyba najczestsze nowotwory na jakie zapadają kobiety.
                                          Idę do lekarza, z zerową odpornością, osłabione, z uszkodzonym szpikiem, małopłytkowatością, osłabionymi mięśniami, małą liczbą leukocytów i tysiacem innych dolegliwości i wpadają do poczekalni pełnej emocjonalnych misów trzymajacych sie za łapki, którzy nawet nie ruszą d.upy oślepieni miłością do swojej wybranki.

                                          > Nie wiem ale wiem, że wybiorę lekarza, gdzie kolejek nie ma. Proste. Pomijając
                                          > gabinet prywatny. Uwierzysz, że u lekarza rodzinnego też nie czekam w kolejce ?
                                          > Nie wiem co tlum przed gabinetem. Szczęściara ze mnie czy tez troll ? wink


                                          Och, jakie to proste. Nie życzę ci, abyś się przekonała jakie to proste szukać po całym mieście lekarza, u którego nie ma kolejek. Szczególnie wtedy gdy tracisz włosy, krwawisz z nosa i pochwy, masz afty w ustach, zaburzenia rytmu serca i wiele innych atrakcji, a lekarz u którego są kolejki uchodzi przy okazji za wybitnego specjalistę i leczy cię od 12 lat, ale ty musisz szukać innego, albo prosić czułych misiów o ustąpienie miejsca w poczekalni i a potem siedzieć w tłumie i duchocie, modląc się, zeby cię nikt nie zaraził, bo przecież wszystko jest takie proste.

                                          > ale chyba nie o takim przypadku został założony wątek ?

                                          Ale ja o nich piszę i piszę, ale widzę że nie dociera. Bo zdrowe panie MUSZĄ chodzić z misiem do lekarza, bo to takie wzruszające jest. Takie dobre i emocjonalne.

                                          A te chore TO POWINNY poszukać sobie innego lekarza.
                                          • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 18:31
                                            Nieniu, jakby mąż przy stwierdzonym u mnie nowotworze ze mną do lekarza biegał to bym była mu wdzięczna.
                                            • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 19:08
                                              No ja też mojemu jestem wdzięczna, nie rozumiem o co ci chodzi?
                                              • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 19:15
                                                Że powinnaś rozumieć po te "misie" chodzą ze swoimi partnerkami do ginekologa.
                                                • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 19:16
                                                  Miało być: "po co te..".
                                                • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 19:49
                                                  Ale mój misiu czeka na mnie w aucie przed gabinetem lekarskimsmile

                                                  Inaczej będzie kwitł na krześle i jakaś pani w ciąży bedzie musiała sobie postać. Albo on bedzie stał i podpierał ścianę. Plus narażał innych na inne niedogodności, o których wcześniej pisałam.

                                                  Nie jest lekarzem, wiedzy medycznej nie posiada, ginekologa raczej nie zagnie, a bez przerwy trzymana za rączkę być nie muszę. W sytuacji gdy będę omdlewać albo będę mieć kłopoty z wysławianiem lub zapamiętywaniem poproszę go o pomoc. Ale emocjonalne przeżycia nie mają dla mnie tak dużego znaczenia, żeby narażać inne pacjentki, ktore, zakładam przychodzą z ważnych powodów do lekarza, przede wszystkim się leczyć.
                                                  • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 20:05
                                                    A jak nie ma auta to ma stać koniecznie przed budynkiem? No jak rany, ta rozmowa brnie...
                                                  • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 20:19
                                                    A jak nie ma nóg to jak ma stać, prawda? No brnie, brnie...
                                                  • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 20:25
                                                    Heh, a to mi dzisiaj zarzucono manipulację big_grin No, chyba, ze ty naprawdę uważasz, ze partner nie powinien mieć wstępu do poczekalni i gabinetu. To jak?
                                          • guderianka Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 08:38
                                            Ja jako pacjenta onkologiczna w trakcie chemioterapii unikam sklepów, restaurac
                                            > ji czy kin.
                                            > Ale do lekarzy MUSZĘ chodzić. Czy to tak trudno zrozumieć?



                                            Ależ rozumiem. I współczuję. I życzę powodzenia w terapii. Co nie znaczy, że w każdej kobiecie mam widzieć pacjentkę onkologiczną. Może jeszcze w maseczce powinnam chodzić, żeby przez przypadek kogoś u ginekologa nie zarazić. Albo jeszcze lepiej-zamawiać lekarza na wizyty domowe ?
                                            • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 10:53
                                              Prosiłam już żeby mi nie współczuć. Ty bardziej, że u osoby, która jak sama twierdzi wyznaje zasadę "Life is brutal" i radzi bieganie po mieście w poszukiwaniu innego ginekologa pacjentom onkologicznym brzmi to nieco kuriozalnie.

                                              A wracając do meritum czy wy w ogóle czytacie co się do was pisze? Czy ja gdzieś napisałam, że nikt nigdy nie może przyjść do lekarza z osobą towarzyszącą? Przecież piszę konsekwentnie i wyraźnie, że jeżeli są sytuacje trudne, wymagające pomocy to oczywistą rzeczą jest, aby osoba towarzysząca była.
                                              Zadałam wcześeniej pytanie, jaki wszsym zdaniem jest sens, cel rozmowy z lekarzem z dodatkową osobą towarzyszącą

                                              guderianka odpisała cytuję:

                                              "a czy sens być musi ?czy trzeba wszystko racjonalizowac, wyjasniać, ubierac w logikę ?
                                              Nie tak sie po prostu zdarza i już."

                                              helullah tak, cytuję:

                                              "Postępy w leczeniu zgryzu były zdumiewające i szczerze mnie fascynowały, a facetowi nie robiło żadnej różnicy, czy np. gadam z ortodontką, czy nie, on jak i ja nie z tych wrażliwych, ani nie z tych wstydliwych. Wyobraź sobie, że naprawdę są ludzie, których to nie krępuje, serio serio.

                                              Niektóre decyzje dotyczyły nie tylko zarządzania naszym czasem (np. ustalanie wizyt), ale także poważnych wydatków lub np. konieczności pójścia na urlop, a to są nasze jak najbardziej wspólne sprawy. Wygodnie nam było - zamiast streszczać wyjaśnienia lekarek - od razu wziąć udział w planowaniu i procesie decyzyjnym."

                                              Czyli powody jakie wymieniacie to: sensu nie ma, ale tak się po prostu zdarza, zafascynowanie zgryzem męża, brak skrępowania w zaglądaniu sobie w zęby, zarządzanie czasem, planowanie urlopu i niechęć do streszczania wyjaśnień lekarki.

                                              Dzień później guderianka:

                                              "że ja z moim Misiem byłam w szpitalu na IP gdy wdało mu się zakażenie po pogryzieniu przez psa a potem w domu leki do ust mu podawałam
                                              i że byłam z moim Misiem w poczekalni i trzymałam za rękę i podnosiłam na duchu, gdy czekalam na laserową korekcję oczu a potem go pod rękę wzięłam i prowadziłam"

                                              helullah

                                              "Nadal uważasz, że np. podjęcie decyzji typu "kroimy pół żuchwy pod narkozą, przez tydzień albo dwa nie będzie można po tym gadać" to jest kwestia "emocjonalnych głasków"? Ok, jak wolisz. "


                                              Jak widać dramatyzm mocno wzrasta. Ale to oczywiście ja jestem ta zła która nie pozwala prowadzić ociemniałego męża za rękę, czy rozmawiać o krojeniu żuchwy pod narkozą.
                                              Sorki, dziewczyny, ale to wy wypisujecie jakieś pierdoły typu "a czy musi mieć sens, a może ja tak chcę i już" po czym wytaczacie armaty typu zakażony mąż, czy krojona żuchwa.

                                              Widzicie rożnice pomiędzy tymi odpowiedziami?

                                              Kolejna sprawa. Bardzo się cieszę do chodzicie do lekarzy gdzie są komfortowe, puste przychodnie. Co prawda z prasy, radia i telewizji dochodzą zewsząd informacje o dość tragicznych warunkach w jakich Polacy muszą się leczyć i moje obserwacje niestety to potwierdzają, ale ok - macie to szczęście.
                                              A teraz UWAGA pytanie: czy ja piszę o pustych poczekalniach, albo o lekarzach do których prawie nikt nie chodzi, w związku z czym nie powstaje ani problem tłoku, ani duchoty, ani braku miejsc, ani ewentualnych dodatkowych zarazków? No, jak wam się wydaje z toku moich wypowiedzi? Chyba dacie radę ustalić odpowiedź na to pytanie?

                                              Jak już ogarniecie te trudne zagadnienia, oraz ustalicie czy idziecie z partnerem do lekarza
                                              bo jest pogryziony przez psa, czy ma operację oczu, a nie dlatego, że "nie ma sensu, ale ja tak chcę" zabierając cenne miesjca w zatłoczonych poczekalniach będzie można prowadzić dalszą dyskusję w sposób uporządkowany i logiczny. Inaczej to zwyczajna nawalanka, w której wszyscy mówią, ale nikt nie słucha.




                                              • guderianka Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 14:25
                                                Ja nie wiem w ogóle jaki jest sens rozmowy między nami skoro wątek porusza konkretną sytuację , którą Ty rozdmuchałaś do absurdu. To, że "life is brutal" nie oznacza, iz mam zbawiać świat i martwić się o wszystkich jak również tego, że jest mi przykro że zachorowalaś-czy to Ci sie podoba czy nie

                                                Dramatyzm wzrasta w miarę rozwoju dyskusji-to chyba naturalne i dające się do zauważenia nawet w Twoich postach. Po jakiego grzyba chcesz doszukiwać się sensu w zyciu innych?Co Cię to obchodzi ? Sensu może nie byc-może być ochota. Może byc sens i potrzeba-ale nie masz rentgena ani szklanej kuli aby to zobaczyć i oceniać. Życie nie jest zerojedynkowe- sytuacje są różne, czasem wymagającego obecności kogoś innego ze względu na bezpieczeństwo, opiekę, a czasami po prostu dla kaprysu. Gdzie widzisz brak logiki ?
                                                Mi ta dyskusja nie przypomina nawalanki-nie wiem skąd w Tobie takie odczucie-raczej zamknięcie się na meritum i uparte krążenie wokół swojego przykładu. Przypominam-tematem wiodącym tego wątku jest wizyta kobiety u lekarza ginekologa z obraźliwym podejściem do obecności partnera owej pani. Ty pierwsza zboczyłaś z tego tematu powołując się na dentystów, pacjentów w skrajnych przypadkach itp- i w dodatku dziwisz się, że odpowiadając na Twoje 'zarzuty'rozbudowuje się temat o nowe sytuacje wink
                                                Doprawdy dziwne.
                                                Podsumowujac-moje zdanie
                                                Jeśli lekarz, kobieta i jej partner nie mają nic przeciwko temu, nie ma żadnych przeciwskazań a partner chce uczestniczyć w badaniu -to jest to ich sprawa , a nie powód do obrażania i wysuwania dalekosiężnych wniosków, zwłaszcza gdy rzecz dotyczy wizyty z usg ciąży.
                                                Uczestnictwo partnera w wizycie u lekarza może wynikać z troski, emocjonalności, ochoty na zobaczenie potomka, dbałości o rodzinę jak również z zapewnienia bezpieczeństwa, zapamiętania informacji, ewentualnej pomocy. I dopóki nie sprawia to problemu dwojgu i lekarzowi-innym nic do tego.
                                              • hellulah Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 14:32
                                                Ale co proponujesz, w takiej konkretnej sytuacji:

                                                - mąż i żona mają cykliczne wizyty u tego samego lekarza;
                                                - jest to specjalista z pogranicza medycyny estetycznej (stanów zagrożenia życia niet);
                                                - lekarz chętnie udziela wyjaśnień co do przebiegu terapii, rokowania;
                                                - czy w gabinecie są dwie osoby, czy jedna, trwa to tyle samo;
                                                - lekarz (prywatny przedsiębiorca, jakby nie patrzeć) sam ustala terminy i czas trwania wizyt (tak, aby wszyscy jego pacjenci byli zadowoleni);
                                                - wizyty są na konkretną godzinę;
                                                - w poczekalni jest ok. tuzina miejsc;
                                                - w gabinecie jest krzesło dla osoby towarzyszącej;
                                                - mąż i żona wspólnie podejmują decyzje co do terapii.

                                                To co trzeba robić, w takiej sytuacji, żebyś była zadowolona?
                                                • guderianka Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 14:38
                                                  ja wiem ja wiem!!

                                                  błąd popełniliście zapisując się do tego samego lekarza!
                                                  Zona do jednego, Mąż do drugiego-i to koniecznie w innym punkcie miasta-żeby każde osobno jechalo bo wspólna jazda bez sytuacji zagrożenia zycia jest wiesz...taka misiowa wink
                            • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 12:48
                              > Dopóki to nikogo nie krzywdzi-po cholerę się wtrącać, rozstrząsać i krytykowac?

                              Oj, bo widzisz, na takim roztrząsaniu i krytykowaniu buduje się poczucie własnej wartości i ważności ("Taka hellulah robi coś, co nie wypada robić, a ja wiem, co wypada, i jestem od niej lepsiejsza, ach jaka lepsiejsza!")

                          • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:05
                            Pisałam już wyżej/niżej (nie korzystam z drzewka): dla mnie sens w tym jest, dla ciebie i innych nie musi.

                            Jak nie chcesz, nie rób tak jak ja - przejrzyj uważnie wątek - nigdzie nie krytykowałam takich, co nie chodzą z nikim do lekarzy. A róbcie, co uważacie za słuszne.

                            Razem chodziliśmy/chodzimy do ortodonty i często razem do stomatologa, ponieważ równolegle nas leczono, mamy stałych i prawie że zaprzyjaźnionych (przez te lata i cykliczne wizyty) lekarzy. Postępy w leczeniu zgryzu były zdumiewające i szczerze mnie fascynowały, a facetowi nie robiło żadnej różnicy, czy np. gadam z ortodontką, czy nie, on jak i ja nie z tych wrażliwych, ani nie z tych wstydliwych. Wyobraź sobie, że naprawdę są ludzie, których to nie krępuje, serio serio.

                            Niektóre decyzje dotyczyły nie tylko zarządzania naszym czasem (np. ustalanie wizyt), ale także poważnych wydatków lub np. konieczności pójścia na urlop, a to są nasze jak najbardziej wspólne sprawy. Wygodnie nam było - zamiast streszczać wyjaśnienia lekarek - od razu wziąć udział w planowaniu i procesie decyzyjnym. O zgrozo! ortodontka sama zapraszała, żebym zobaczyła jakie są postępu u męża, a jakie u córki smile i tłumaczyła detale specjalnie dla mnie.

                            Znam przypadki wspólnych wizyty w mniej miłych okolicznościach, przy naprawdę smutnych i poważnych chorobach (np. taki rak wątroby), sama z mężem wspólnie bywałam na konsultacjach medycznych dziecka (znowu - żeby nie bawić się w głuchy telefon). Obecnie do ginekologa chodzę raczej sama, czasami z mężem, jak mamy "po drodze" i coś załatwiamy "na mieście". W ciąży o ile niejasno pamiętam, chyba raczej sama, bo mąż zazwyczaj miał nieprzekładalne zajęcia, pod koniec chyba z nim, coś pamiętam, że wiązał mi glany smile

                            Nie przypominam sobie, żeby któreś z nas jako "nadmiarowy" pacjent zajmowało miejsca w poczekalni, bo albo szło się na wyznaczoną ściśle godzinę, albo np. mąż ustępował miejsca czy wychodził do hallu.
                            • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:40
                              Och, to było do przewidzenia, że pojawi się ckliwa historia o odważnej, niekrępującej się sobą rodzince , która zawsze razem dzielnie chodzi do ortodonty i romantycznie zagląda sobie w zęby. No i super, że się sobą nie krepujecie, serio, serio.
                              Tylko, że ja zupełnie nie o tym, bo mnie szczerze mówiąc totalnie wisi, gdzie sobie kto zagląda.

                              Dalej - nigdzie nie piszę, żeby nie konsultować z lekarzem poważnych przypadków chorobowych, ale żeby mieć umiejętność odróżniania powąznych przypadków od pierół typu - idziemy razem, bo będzie nam raźniej, albo choć ze mną do lekarza, bo nie potrafię zapamiętać, czy mam Jasio ma brać czy nie brać witaminę C.

                              > Nie przypominam sobie, żeby któreś z nas jako "nadmiarowy" pacjent zajmowało mi
                              > ejsca w poczekalni, bo albo szło się na wyznaczoną ściśle godzinę, albo np. mąż
                              > ustępował miejsca czy wychodził do hallu.

                              No tak, jak ty sobie nie przypominasz, a mąż wychodził do hallu, to zjawisko przepełnionych osobami towarzyszącymi przychodni i poczekalni nie istnieje.
                              • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 14:05
                                Ale teraz to chyba do mnie wink ?

                                Nie wiem, czy historia ckliwa - no, skoro tak napisałaś, to dla ciebie na pewno ckliwa. Dla mnie to moja codzienność.
                              • hellulah Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:11
                                > Tylko, że ja zupełnie nie o tym, bo mnie szczerze mówiąc totalnie wisi, gdzie s
                                > obie kto zagląda.

                                W takim razie ktoś włamał się na twoje konto i napisał w poście pytanie o naszego stomatologa i wspólne wizyty smile

                                Musisz koniecznie coś z tym zrobić, takie włamania hackerów są niebezpieczne smile

                                A to, że można przewidzieć, że nie każdy jest ulepiony pod jeden strychulec a ludzie są różni - tak, masz rację nenia1, to faktycznie można przewidzieć.

                                Rozumiem, że się zapętliłaś, i że teraz twoim argumentem jest argument ad personam. Ok, chcesz mnie ośmieszyć i zdyskredytować, ale to tylko świadczy o braku innych, sensownych argumentów.

                                Nie pisałam, że podziwianie koronkowej roboty naszej ortodontki było "romantyczne". Dla mnie było interesujące. I nie wiem, czy moja rodzina jest "odważna" - wiem jedno, jeśli wszyscy troje mieliśmy regularne wizyty w tym samym gabinecie na drugim końcu miasta, nie wpadłabym na to, żeby dla zasady (nieurażania neni1) ustalać terminy dla każdego z nas osobno smile

                                > > Nie przypominam sobie, żeby któreś z nas jako "nadmiarowy" pacjent zajmow
                                > ało mi
                                > > ejsca w poczekalni, bo albo szło się na wyznaczoną ściśle godzinę, albo n
                                > p. mąż
                                > > ustępował miejsca czy wychodził do hallu.
                                >
                                > No tak, jak ty sobie nie przypominasz, a mąż wychodził do hallu, to zjawisko pr
                                > zepełnionych osobami towarzyszącymi przychodni i poczekalni nie istnieje.

                                Może istnieje, czemu nie. Jestem w stanie uwierzyć, że bywają chamscy pacjenci tudzież ich opiekunowie/towarzysze, którzy np. nie ustępują miejsca ciężarnym. Czemu nie? pewnie bywa i tak.

                                Jednak chyba nie powinnaś mi zabraniać zabierania do lekarzy męża/przyjaciółki/teściowej, jeśli nawet ja potrafię tak to zorganizować, że problemu nie ma, nawet jeśli czeka w poczekali więcej osób; a mówiąc ogólniej, można tak to zorganizować, żeby problemu nie było, więc nie rób go na siłę.

                                > Dalej - nigdzie nie piszę, żeby nie konsultować z lekarzem poważnych przypadków
                                > chorobowych, ale żeby mieć umiejętność odróżniania powąznych przypadków od pie
                                > rół typu - idziemy razem, bo będzie nam raźniej, albo choć ze mną do lekarza, b
                                > o nie potrafię zapamiętać, czy mam Jasio ma brać czy nie brać witaminę C.

                                Czyli znowu sprowadzasz rzecz do tego, że ty masz prawo decydować (bardzo zaocznie i właściwie bez przesłanek), co jest dla kogoś pierdółką, a co nie.

                                Masz rentgen w oczach czy coś? Wiesz na 100%, po co idzie do gina facet ze swoją partnerką, i że jest to pierdółka? Wow.

                                Rozumiem, że jak mój partner szedł ze mną wyjaśnić kwestię ciąży ektopowej, to aby takie nenie uspokoić, powinien w poczekalni powiedzieć:

                                "Proszę pań, moja dziewczyna zaczyna krwawić i ma gorączkę. Ginekolog stwierdził badaniem ciążę w jajowodzie. Boję się o moją dziewczynę i nasze dziecko. Czy to jest dobry powód, żebyście mnie tu łaskawie zniosły? Wcale nie chodzi o rutynową wizytę, nie myślcie sobie. Dziękuję."

                                (tylko nie wiem, do kogo by mówił, poczekalnia była akurat pusta smile )

                                Ciekawe, czemu ja się nie zastanawiam, co robią w poczekalni do onkologa (specjalizującego się w chorobach piersi) ci mężowie albo te przyjaciółki pacjentek i dlaczego te osoby mi nie przeszkadzają.
                                • nenia1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 17:40
                                  hellulah napisała:

                                  > > Tylko, że ja zupełnie nie o tym, bo mnie szczerze mówiąc totalnie wisi, g
                                  > dzie s
                                  > > obie kto zagląda.
                                  >
                                  > W takim razie ktoś włamał się na twoje konto i napisał w poście pytanie o nasze
                                  > go stomatologa i wspólne wizyty smile
                                  >
                                  > Musisz koniecznie coś z tym zrobić, takie włamania hackerów są niebezpieczne smile

                                  Tak, zapytałam, ale nie dlatego, że mnie interesuje czy zaglądasz czy nie w zęby swojemu partnerowi. To wasza sprawa. Interesuje mnie dlaczego ludzie u lekarza, czesto z błachych powodów, nie mając wiedzy lekarskiej gremialnie wchodzą do gabinetów i "dyskutują" narazając innych pacjentow, często chorych i słabych na dłuższe czekanie. No bo skoro lekarz rozmawia z mamą, tatą i babcią to zazwyczaj trwa to dlużej niż gdy rozmawia tylko z tatą.

                                  Ja na to patrze tak, idę do lekarza, bo jestem chora, albo coś wymaga kontroli, bonus w postaci emocjonalnych głasków jest sprawą drugorzędną.
                                  Rozumiem, że dbasz o męża, że się nim interesujesz, czy że interesuje cię praca ortodontki, ale wybacz, jeśli zestawię to, z tym że inny chory, osłabiony pacjent będzie musiał dłużej czekać, albo będzie narażony na więcej zarazków bo przyjdziesz ty, dziecko, mąż i teściowa bo lubicie podziwiać kryształowe zamki w zębach męża to o czym my tu rozmawiamy?
                                  Tak, wiem, wy nie, u was nie ma kolejek, wasi meżowie nie siadają, nikomu nie przeszkadzacie. W takim razie nie piszę o was, ale ludzie, którzy nawet nie dostrzegają, tych dla których głównie istnieją lekarze - czyli chorych - istnieją. Ale dla tych ludzi wszystko jest proste.
                                  Bo to takie proste, ważniejsze jest potrzymanie żonki za rączkę w poczekalni od czyjejś choroby.
                                  • hellulah Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 08:52
                                    Zapiekłaś się na swoje pozycji. Ok, można to nazwać konsekwencją w wygłaszaniu poglądów i pochwalić smile

                                    Nadal uważasz, że np. podjęcie decyzji typu "kroimy pół żuchwy pod narkozą, przez tydzień albo dwa nie będzie można po tym gadać (=pracować z klientami), kosztować to będzie xxxx, albo robimy to i tamto" to jest kwestia "emocjonalnych głasków"? Ok, jak wolisz.

                                    I skąd to założenie, że moja obecność w gabinecie i przysłuchiwanie się wyjaśnieniem ortodontki (BTW, mąż nie nosił szafirowych zamków, tylko o ile pamiętam tytanowe smile ) powoduje opóźnienia w przyjmowaniu kolejnych pacjentów? Hej, to był prywatny gabinet - pacjenci-klienci, no pomyśl trochę.

                                    Naprawdę dla twojej satysfakcji powinniśmy w poczekalni u ww. lekarki udawać, że nie jesteśmy razem? albo wnerwiać lekarkę ustalaniem trzech osobnych terminów? żartujesz sobie, prawda?

                                    Nawiasem mówiąc, jak ktoś jest chory i osłabiony, to odwołuje wizytę u ortodonty i idzie do innego lekarza, innej poczekalni - tym

                                    > Rozumiem, że dbasz o męża, że się nim interesujesz, czy że interesuje cię praca
                                    > ortodontki, ale wybacz, jeśli zestawię to, z tym że inny chory, osłabiony pacj
                                    > ent będzie musiał dłużej czekać

                                    ...to się naprawdę nie popisałaś smile

                                    > Bo to takie proste, ważniejsze jest potrzymanie żonki za rączkę w poczekalni od
                                    > czyjejś choroby.

                                    A nie dociera, że ta żona może być właśnie chora i że potrzymanie za rękę może właśnie ratuję jej życie?

                                    Naprawdę masz rentgen w oczach i wiesz, kto i na co choruje? Do lekarza zdrowi ludzie jako pacjenci nie chodzą, nawet kontrole się robi po chorobie. Nie tobie oceniać, kto i na ile cierpi, boi się, wymaga opieki.

                                    Zapomniałaś odpowiedzieć na moje pytanie: co sadzisz o mężach/koleżankach/siostrach w poczekalni u onkologa? Też uruchamiasz swój niezawodny rentgen, żeby ocenić, która chora, a która tylko na przegląd i jeszcze nie chora (i nie ma prawa do towarzystwa)?


                                    • guderianka Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 09:00
                                      tak mi się przypomniało-jak mogło mi wylecieć z głowy ?

                                      że ja z moim Misiem byłam w szpitalu na IP gdy wdało mu się zakażenie po pogryzieniu przez psa a potem w domu leki do ust mu podawałam
                                      i że byłam z moim Misiem w poczekalni i trzymałam za rękę i podnosiłam na duchu, gdy czekalam na laserową korekcję oczu a potem go pod rękę wzięłam i prowadziłam

                                      o kurde. co sobie ludzie musieli pomyślec. o kurde
                                      • toxicity1 Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 14:27
                                        guderianka napisała:

                                        >> i że byłam z moim Misiem w poczekalni i trzymałam za rękę i podnosiłam na duchu
                                        > , gdy czekalam na laserową korekcję oczu a potem go pod rękę wzięłam i prowadzi
                                        > łam

                                        Cooo? Podnosiłaś na duchu misia, bo TY miałaś laserową korekcję wzroku???
                                        Pewnie się martwił, jak będzie wyglądało jego życie ze ślepą żoną/partnerką (gdyby coś poszło źle).big_grin
                                        • guderianka Re: Faceci u ginekologa 28.04.12, 14:36
                                          On miał operacjęwink
                      • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 18:23
                        mowimy o doroslych kobietach nieuposledzonych
                        > dla mnie to jest niepojete, ze ktos az do takiej intymnosci dopuszcza chlopa

                        Ja zaczelam chodzic z facetem jak mi sie zrobila ciaza zagrozona. Mialam pèotwornego stresa, i niech mi tu Lola mowi, ze to normalna sytuacja, codzienna. Psychicznie sie szykowalam na cios, ze mi powiedza, ze juz nie zyje, ze obumarlo, ze sie nie rozwija. I normalnie serce na tej lezance mi galopowalo ze 130 tak ze samym aparatem nie mogla ginekolog odroznic mojego tetna od plodu. I cisnienie mi sie robilo wysokie. I potrzebowalam po ludzku osoby bliskiej w razie gdybym musiala uslyszec, ze juz ciazy nie ma. To bylo w pierwszej ciazy. W drugiej chodzilismy razem bo tak sie utarlo w pierwszej.
          • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:40
            Lekarze zazwyczaj nie leczą swoich żon i dzieci, nie odbieraja porodów i nie operują jesli skalpela na gardle nie mają. Zwykle oddają ich w ręcek koleżanek i kolegów po fachu.
            • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:46
              Rozumiem, ze usg ciąży żony też omijają szerokim łukiem, bo kolega wyśmieje? big_grin Piękne...
              • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:55
                Nie rozpraszał się na aparacie jak Misiowei elektronicy wink
                • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:01
                  Z twoich postów wyczytuje, ze rasowy ginekolog to wstydliwy jest i ma kłopoty z uwagą. Nic fajnego w sumie.
                  • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:08
                    Zaczęło sie od kolegi radiologa a ty portret psychologiczny ginekologa napisałaś big_grin
                    • kropkacom Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:11
                      No w kazdym razie, wstydliwi są? big_grin
        • guderianka usg 27.04.12, 09:46
          Niestety nie masz racji. Fale usg nie wpływają na płód-nie szkodzą. Zaleca się tylko 3 usg przy zdrowej ciązy bo....za tyle płaci NFZ big_grin
          • przeciwcialo Re: usg 27.04.12, 16:04
            I tyle usg w zupełności zdrowej ciąży wystarczy. Kiepscy ginekolodzy musza dorabiać na comiesięcznych usg.
            • guderianka Re: usg 27.04.12, 16:25
              To zaraz przeciwciało. Usg szkodzi dziecku czy też jest robione by ginekolog mógł zarobić ?Kiepski ginekolog? Bo ja nie piszę o kompetencjach lekarzy, którzy zapewne swoje dyplomy zakupili na targu a swoje doświadczenie mają wymyślone a ich prace doktorskie to plagiaty. Ja odniosłam się do Twojej tezy o szkodliwości usg wykonywanego co miesiąc
      • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:31
        >Na czas badania vaginalnego siedzi w innym pomieszczeniu ....

        A tego nie rozumiem...
        Nigdy nie widział Twojej cipki, że się wstydzi?
        • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:43
          Mało kto lubi jak mu patrza na rece, facet w innym pomieszczeniue to lepszy komfort pracy dla lekarza.
          • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 12:43
            Ważniejszy jest komfort pacjentki.
      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:52
        W tym gabinecie jest biurko,a po lewej samolot.Obok samolotu usg.Jak pani lezy rozkraczona do badania, to pan siedzi przy biurku i albo ma wzrok wbity w blat albo oglada swoja pania w tejze pieknej sytuacji.Cos jakby kupę robic publicznie.A potem do biurka i zalecenia" badania na wr, hiv, mocz".Pani ma upławy, wiec rozumiem, ze pan musi o tym wiedziec.Ja sie pytam- po co temu facetowi ta wiedza? Dobra, zobaczyl sobie te swoje dziecko na tym usg i co? Bedzie raz za razem latal na kolejne seanse?To jest jakies ogolne odmóżdzenie na punkcie ciazy.Stada chlopów pod gabinetami,sami kochajacy dzidziusie juz od chwili poczecia-tylko skad tyle dzieci chowa sie bez ojcow, ktorzy nagle znikaja z ich zycia.
        • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:59
          Latanie na wizyty jest mniej kosztowne i czasochłonne niż późniejsze wychowywanie dzieci.
          Ja wyżej napisałam, bardziej cenie sobie poporodowe zainteresowanie dziecmi.
          • nie-matka Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:07
            Ale jedno nie wyklucza drugiego.
          • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:52
            Tak, jakby nie mozna miec jednego i drugiegotongue_out
            Nie wszyscy latajacy do gina sa obecnymi ojcami ale przewaznie wszyscy obecni ojcowie chetnie lataja do gina.
        • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:02
          a skad ty madralko mozesz wiedziec po co oni tam ida i jak bedzie wygladac badanie?????????????????? zagladasz przez dziurke od klucza coby wylapac i pozniej na forum opisac patologiczne sytuacje??
        • nie-matka Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:02
          Jesli kobieta ma upławy to może to być np. grzybica wtedy leczy się też partner, może po to mu ta wiedza. Poza tym co jest złego w tym, że facet będzie wiedział że kobieta ma zrobić badanie wr, hiv czy co tam jeszcze...? No i tak abstrahując może też mu to uświadomi bardziej namacalnie, że przygody na boku bez zabezpieczenia to narażanie zdrowia partnerki i dziecka.

          Aha i dlaczego rozkraczenie się kobiety u lekarza jest porównane do robienia kupy, a w łóżku taka sama pozycja to miłość i kwiatuszki?
          • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:32
            Widac obcy jest mi ekshibicjonizm, a dla innych to calkiem naturalne.Jak rozumiem do lekarzy innych specjalnosci takze razem? Bo jak sie zlapie grype, to dotyczyc bedzie i partnera,moze sie biedaczysko zarazic.Informacja od zony nie wystarczy,trzeba osobiscie,od lekarza.
            • nabakier Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:43
              Np. do onkologa to chodziłam z mężem. Dziwne, nie?
              • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:56
                To akurat calkiem zrozumiale.
                • nabakier Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 07:55
                  A jak powiem, że badania okołoonkologiczne piersi i narządów rodnych, to co będzie?
                  • lola211 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:41
                    To na tyle powazne schorzenia, ze obecnosc bliskiej osoby jest jak najbardziej wskazana.Dla podtrzymania na duchu.
                    Ciaza nie choroba.
                    • toxicity1 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 16:48
                      Rozumiem Cię Lola, jak też tak mam.
                      Kiedy mąż pytał o szczegóły porodu, odpowiedziałam, że nie chcę o tym opowiadać.
                      I tyle.
                      Ale ja raczej skryta jestem.wink
                • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:32
                  lola211 napisała:

                  > To akurat calkiem zrozumiale.
                  boo?
            • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:44
              a jak w szpitalu przy badaniu ginekologicznym jest tuzin stazystow i drugi tuzin lekarzy to co? odwracasz sie na piecie i wychodzisz? bo sie nie bedziesz obnazac przed wiecej niz jedna osoba? tak cie przeraza twoj maz? to jak on ci splodzil to dziecko?big_grin po ciemku w opasce na oczach? toz to hardcore i zboczenietongue_out

              cos ty kobieto grype porownujesz do ciazy? no nienormalna jakas jestes
              • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:03
                ja bym wyszla
                • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:00
                  taaaa czuj sie ze by so pozwolili
                  • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:01
                    "ci"
                  • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 22:12
                    A co by mi zrobili???
                    Przywiazali do fotela?big_grin
                    • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 29.04.12, 09:53
                      jak ja bylam w szpitalu to nie mialam zadnej mozliwosci, wzywano na badanie i co? mialam sie obrazic na nich tupnac nozka i powiedziec nie? badzmy dorosli to sa lekarze lub przyszli lekarze
                      • franczii Re: Faceci u ginekologa 29.04.12, 10:36
                        No nie ja nie pytalam, czy sluszne jest zeby uczestniczyli czy niesluszne a pytalam o to co by mi mogli zrobic gdybym nie chciala, zeby w badaniu gin. uczestniczyl tlum obcych ludzi.
                        I od razu tupac nozka lub sie obrazac, a co to bez histerii sie powiedziec nie da, ze sie nie chce tylu ludzi przy badaniu bo to krepujace?
                      • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 29.04.12, 20:53
                        Jeżeli Ci to przeszkadzało miałaś pełne prawo.
                        --
                        https://www.suwaczki.com/tickers/5r9dgrg5lq5akzd5.png
          • crises Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 07:58
            To lekarz wypisuje też od razu leki dla partnera. W tym akurat przypadku nie musi go oglądać, naprawdę.
        • guderianka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:50
          Pani ma upławy, wiec
          > rozumiem, ze pan musi o tym wiedzie



          jeśli upławy są wynikiem infekcji grzybicznej lub drożdżycowej to i tak się dowie wink
        • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 20:53
          Skoro Panom nie przeszkadzają rozkraczone Panie w pisemkach czemu ma im przeszkadzać i traumatyzować ich własna Pani w takiej samej dokładnie pozycji?
    • nie-matka Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:23
      Powodów może być wiele:
      1. Choroba, wtedy leczy się para i pan może chcieć zadać kilka pytań
      2. Problemy z płodnością lub potencjalne problemy i para może chcieć przedyskutować je wspólnie z lekarzem
      3. Ciąża, dziecko spłodzili oboje i pan chce poczuć również namacalny dowód na istnienie potomka,jakby nie było, mężczyźni są przeważnie wzrokowcami, co innego zobaczyć abstrakcyjne dwie kreski na teście, a co innego żywą miniaturkę człowieka w brzuchu kobiety, kiedy jeszcze nic innego nie widać.

      I naprawdę nie wiem co jest takiego niewłaściwego w tym, że partner chce być w gabinecie, przecież nie wpycha się do gabinetu obcym kobietom, tylko swojej. Co więcej pacjent ma prawo, a lekarz obowiązek do wpuszczenia osoby bliskiej do gabinetu, nie może sobie wyprosić takiej osoby. Mój partner trzymał mi głowę podczas wymiotów, kiedy lałam się prawie przez ręcę, podawał mi chusteczki jak krwawiłam z nosa jak zarzynane prosie, nawet! podaje mi papier toaletowy jeśli zajdzie taka potrzeba, czy kupuje tampony lub wykupuje tabletki antykoncepcyjne. No ale my nie mamy bidetu wink.
    • mynia_pynia Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:24
      To trzeba było przyjść na umówioną godzinę a nie pałętać się pod gabinetem na 30 min wcześniej wink.
    • vivi.bon Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:31
      Nie pojmuję w czym problem. Pchał się któryś razem z Tobą do gabinetu?
      • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:01
        pomylil zony/partnerkiwink Imho po ostatniej wizycie zapragnelam,by nastepnym razem uczestniczyl,bo juz po nirj zadal mi milion pytan i przestudiowal ulotke zapisanego lekutongue_out a w ciazy nie jestemtongue_out
        W szpitalu tez ze mna byl,czekal pod gabinetem,pewnie lola bylaby zdegustowana,ze smial,powinnam byla taksowka albo autobusem sie tluctongue_out
        • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:03
          Aha-kierowcy..I tak wszedzie go ciagasz,zamiast sama prawko zrobic?
          • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:10
            Roznica miedzy twoim,a moim facetem,on sam chce i nie potrzebuje go ciagac nigdzie.Wspolczuje kobietom co musza wszystko same,bo facet palcem nie kiwnie,dobrze cie wytresowaltongue_out
            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:33
              Co ty biedna poczniesz, jak go zabraknie? Z domu nie wyjdziesz, no bo jak? Kto cie bedzie wozil?
              • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:43
                Smieszysz mnie,na serio myslisz,ze ty jedna masz na swiecie prawo jazdy?no w sumie musisz miec skoro zdana jestes zawsze sama na siebietongue_out
                • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:03
                  Z tym zawsze to bym sie kłocila, natomiast bardzo sobie chwale fakt,ze oboje jestesmy na tyle samodzielni,ze nie musimy jedno drugiego ciagac po to,by zalatwic prosta rzecz.Jedno do lekarza, a drugie w tym czasie obiad ugotuje.Oszczednosc czasu i zbednej fatygi.
                  • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:11
                    No skoro uwazasz zawiezienie sie samej z bolami do porodu,do szpitala np.za prosta rzecz to o czym my mowimy?poza tym nie chodzi o to czy kobieta moze sama pojechac do ginekologa tylko o to,ze partner chce w tym uczestniczyc,nie jako kierowca,bo go zwyczajnie to szare tlo interesuje,antykoncepcja go interesuje,problemy z plodnoscia czy zakazenie,gdzie musza leczyc sie oboje.
                    • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:29
                      Zaczelismy od wizyty w poradni, a prosze- doszlismy do porodu.
                      Juz widze, jak ci wszyscy faceci sazywo zainteresowani szarymi cieniami i uplawami.Jasne..Ja bym sie zastanowila, co to za gosc, ktorego takie sprawy interesuja, serio.
                      • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:35
                        Odpisalas na moj post gdzie pisalam,ze moj wiozl mnie do szpitala.Szpital to nie poradnia.Mnie by interesoealo gdyby partner mial jakas bakterie wymagajaca leczenia obojga albo problemy z plodnoscia,bo wybacz,watpie by ci sie zwierzali czemu sa u tego ginekologa razem.I tak,istnieja faceci co sie interesuja i przejmuja i o bpshhe nie brzydza sie krwi miesiecznej.
                        • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:38
                          Powinni zostac ginekologami.A tak zamiast zarabiac konkretne pieniadze za free realizuja swoje ginekologiczne pasje.
                          • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:40
                            Jasne lola jasne,jak zlapiesz niechcacy bakterie wymagajaca leczenia obojga to nie fatyguj meza,bo po cotongue_out
                            • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:53
                              Odpukac przez ponad 20 lat nas to ominęlo.
                              • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:34
                                niegdy nie jest za pozno!! czego zycie ci z calego sercatongue_out
          • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:10
            a co cie to?
          • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:48
            Ja tam prawko mam, ale w ciąży wolałam jeździć mniej, niż więcej, bo za kierownicą nie mogłam z wielkim brzuchem prawie leżeć. A jak mnie łapały skurcze, to głupio byłoby w tym momencie się odrywać od kierowania. Taka niesamowystarczalna jestem. Ale jak trzeba było, bo nie mógł mnie zawieźć na badania, czy coś, to jeździłam.
            • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:50
              Powinnas byla sie sama na porodowke zawiezcwink
              • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:53
                Sama to ja się bujałam ponad 2 godziny w nocy, bo nie wiedziałam, czy rodzę, czy nie (podobno nie da się przegapić porodu suspicious nie wiem, kto to wymyślił), a nie chciałam męża budzić, bo niewyspany będzie suspicious Było mi bardzo głupio, że w nocy się poród zaczął, jak mógł! big_grin
                • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:57
                  Mi powiedzieli,ze rodze,ja tam myslalam,ze to znow falszywy alarm.Po co go chcialas budzic,skoro prawko masz to wg loli moglas sama jechacwink
                  • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:05
                    No też właśnie nie budziłam, bo to na pewno fałszywy alarm i mnie się wydaje. Ale przy skurczach co 3 minuty to stwierdziłam, że co tam, obudzę, najwyżej się pobujamy po mieście w nocy, fajnie się jeździ big_grin A mogłam jechać sama, skoro podejrzewałam, że to tylko takie fałszywe alarmy wredne!
                    • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:13
                      W srodku nocy fajnie sie po miescie jezdzi,a drogowka wyrozumiala jak widzi rodzaca kobiete to i gazu mozna dodacbig_grin
                      • wuika Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:19
                        Nie, nie, musiał jechać wolno. W ogóle bardzo zabawnie było, bo w 1 szpitalu nas odesłali, a kretyn lekarz nastraszył, że to już zaraz i dlaczego tak późno (wspominałam, że nie da się przegapić porodu? suspicious) i mamy natychmiast jechać do kliniki. A jazda po polskich drogach to tylko te skurcze wzmagała, a miały się wyciszyć, żeby zdążyć do innego szpitala dojechać, więc jechał wolniutko i uważnie.
                        • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 23:31
                          Ja nigdy nie zrozumiem czemu w pl odsyla sie rodzace kobiety.Dobrze,ze zdazyliscie na czaswink
                          • wuika Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:09
                            Ja też nie rozumiałam. Rozumiem - bliźniaki, a to nie była klinika. Tylko kij z tym, że rozmowa z moją lekarką odbyła się tydzień wcześniej w obecności tego lekarza, który nie zająknął się słowem, że on bliźniaków na oddział nie przyjmie. Tydzień później ja się zjawiam, a on do mnie, że to nie klinika. A to spadaj, chłopie, zdążymy do innego szpitala (na szczęście w promieniu 20km miałam 2 kliniki i mój szpital, w którym ostatecznie urodziłam smile ). Taki jakiś dziwny, albo nie chciało mu się robić cesarki zaraz przed końcem dyżuru.
          • nabakier Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 07:57
            Lola, ja mam prawko i mąż mnie wozi po lekarzach i nie tylko po lekarzach. I co?
            • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:35
              to wg lolci zes niesamodzielna i ubezwlasnowolnionatongue_out i co bedzie jak go nie bedzietongue_out
              • nabakier Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 13:18
                będę jeździła taksówką smile
      • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:01
        pomylil zony/partnerkiwink Imho po ostatniej wizycie zapragnelam,by nastepnym razem uczestniczyl,bo juz po nirj zadal mi milion pytan i przestudiowal ulotke zapisanego lekutongue_out a w ciazy nie jestemtongue_out
        W szpitalu tez ze mna byl,czekal pod gabinetem,pewnie lola bylaby zdegustowana,ze smial,powinnam byla taksowka albo autobusem sie tluctongue_out
    • moofka Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:32
      na polowkowe tez chlopa zabieralam, wtedy juz jest na co popatrzec
      grzecznie czekal pod gabinetem, az poprosza
      ale takie dyskutowanie chlopa z ginem ktore ogladalam nie kojarzy mi sie dobrze
      ladowal sie razem z dama w drzwi i od progu mial najwiecej do powiedzenia
      odbieram to jako jakas totalna kontrole i uprzedmiotowienie swojej kobiety
      takie ze juz pardon, musi wszystko wiedziec i wszedzie zajrzec
      co ciekawe to nie byly stateczne malzenstwa tylko mlodociani w gaciami w kroku wink
      za pierwszej ciazy tego nie bylo
      • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:35
        Madrze i z sensem.
      • lola211 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:12
        > co ciekawe to nie byly stateczne malzenstwa tylko mlodociani w gaciami w kroku

        O, to to.Tu tez nie bylo zadnego mezczyzny tylko takie mlode chloptasie.
        • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:46
          lola211 napisała:

          > > co ciekawe to nie byly stateczne malzenstwa tylko mlodociani w gaciami w
          > kroku
          >
          > O, to to.Tu tez nie bylo zadnego mezczyzny tylko takie mlode chloptasie.


          nie kazdy ma starego chlopa, niektorzy wola mlodszychtongue_out
          • przeciwcialo Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:51
            Z owymi chłoptasiami sa raczej młodziutkie dziewczyny więc preferencje do młodszych byłyby karalne wink. Czterdziestka z 25 latkiem to raczej rzedkość a już cięzarna czterdziestka w ciąży z 25 latkiem to już rzadka rzadkość wink
            • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:00
              noi coz w tym dziwnego? ja mloda jestemwiec i mam mlodego chlopa
              gdybym ze mna w poczekalni siedzial 50latek to byloby juz ok? bo "rozkroku w kolanach" by nie mial?
          • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:52
            Moj ma 33 mlody?wink
            • roksanka_3 Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 09:01
              a krok w kolanach? jak tak to nie bierz goze soba do poczekalnitongue_out
      • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:07
        ale takie dyskutowanie chlopa z ginem ktore ogladalam nie kojarzy mi sie dobrze
        > ladowal sie razem z dama w drzwi i od progu mial najwiecej do powiedzenia

        Moofka co TY w tym gabinecie robilas?
        Chlop swoj ale ty obca baba?
        • moofka Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 10:15
          franczii napisała:

          > ale takie dyskutowanie chlopa z ginem ktore ogladalam nie kojarzy mi sie dobrze
          > > ladowal sie razem z dama w drzwi i od progu mial najwiecej do powiedzenia
          >
          > Moofka co TY w tym gabinecie robilas?
          > Chlop swoj ale ty obca baba?

          siedzialam w poczekalni, czekalam na swoja kolej
          otwieraly sie drzwi i do gabinetu ladowala sie parka ramie w ramie
          ale jak mowie, moj poloznik byl starej daty i uwazal ze sprawa jest meidzy nim a pacjentka
          a nie misiem ogladaczem
          • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 12:44
            A jeżeli pacjentka ma inne zdanie? Czy dla niego pacjentka to takie nic?
          • franczii Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 17:42
            > ale jak mowie, moj poloznik byl starej daty i uwazal ze sprawa jest meidzy nim
            > a pacjentka

            No widac starej i to bardzo starej daty, jeszcze z czasow przed wprowadzeniem czegos takiego jak karta praw pacjenta.
            • gazeta_mi_placi Re: Faceci u ginekologa 27.04.12, 20:54
              10/10
    • kura28 Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 21:44
      Na "zwykłe" wizyty chodzę sama.
      Na USG zawsze z ojcem dziecka. I nie mam wrażenia, że go ciągnę na siłę, po prostu sam chce posłuchać bicia serca, dowiedzieć się czy dziecko się dobrze rozwija. Wydaje mi się, że bardziej przeżywa te wizyty niż ja.

      • edelstein Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:02
        Wole miec faceta,ktory interesuje sie moim zdrowiem i takiego mam.Antykoncepcja jest nasza wspolna sprawa,a nie tylko moja,wiec tym bardziej dziecko jest wspolna sprawa.Niech zgadne zazdrosc cie wziela,ze faceci tych kobiet interesuja sie partnerkami,dziecmi,antykoncepcja,a twoj facet ma to gleboko w d... .
      • niutaki Re: Faceci u ginekologa 26.04.12, 22:07
        A ja uwazam ze kazdemu wedle potrzeb, chce to lazi i patrzy, nie chce to nie, normalnie mnie to wali. Jak chca niech nawet trojkami przychodza, jak sie do gabinetu zmieszcza i taka maja potrzebe. Ludzie sa rozni, to ze ich nie rozumiemy nie swiadczy zaraz o slusznosci i wyzszosci naszego postepowania i wyborow.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja