Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza

26.04.12, 23:52
Od jakiegoś czasu przy absolutnie każdym zakupie proponują coś jeszcze. Oczywiście nie muszę dodawać, że działa na mnie to jak płachta na byka, choć jakimś cudem udawało mi się powstrzymywać. Do dziś.
Dzieć chce loda. A że małe to to, kupuję 1 gałkę. Stoję w kolejce.
1. pan kupuje 1 gałkę. Pani pyta: jakieś dodatki?- bita śmietana, posypka? - Nie, dziękuję.
2. pani kupuje mały sok. Pani pyta: rurka z kremem do soku? Pani wielce zdziwona: -NIE.
3. Ja 3.: proszę jedną gałkę BEZ dodatkowej bitej śmietany, BEZ soku i BEZ rurki z kremem. A pani - WIELCE zdziwiona shockshockshock
    • yenna_m Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 26.04.12, 23:57
      big_grin big_grin big_grin
      widac taka polityka sprzedażowa
      bo widać nic nie dziala na klienta tak odstraszająco jak uświadomiona i unaoczniona w mediach wink wizja urubensowienia kształtow smile
    • lola211 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 26.04.12, 23:57
      Taki widac maja prikaz w celu zwiekszenia sprzedazy.Jak w orsayu oferowac bizu do bluzki lub na stacji benzynowej- karta na punkty? plyn do spryskiwaczy?faktura? kawa za 4 ,99 w promocji?Rany- ja tylko zatankowalam i chce zaplacic za paliwo, szybko i bez zbednych gadek.
      • toxicity1 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 00:00
        Wizja pojawienia się "tajemniczego klienta" i idących za tym konsekwencji powoduje, że pracownik musi robić z siebie idiotę. sad
        • lola211 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 00:02
          Dlatego grzecznie odpowiadam za kazdym razem, choc w srodku we mnie krzyczy.
          • toxicity1 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 00:07
            Trza mieć trochę zrozumienia dla boguduchawinnego pracownika. wink
            • jowita771 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 06:24
              Ale z drugiej strony - jak klienci nie będą dawać sygnałów, że ich to wkurza, to skąd szefowie firmy maja o tym wiedzieć? Im więcej klientów niezadowolonych, tym większa szansa, że zmieni się polityka firmy.
              Mnie też wkurza taka agresywna sprzedać.
              • madzioreck Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 01.05.12, 01:29
                > Ale z drugiej strony - jak klienci nie będą dawać sygnałów, że ich to wkurza, t
                > o skąd szefowie firmy maja o tym wiedzieć? Im więcej klientów niezadowolonych,
                > tym większa szansa, że zmieni się polityka firmy.

                Szefowie doskonale o tym wiedzą i nic ich to nie obchodzi. A jak nie wiedzą, to myślą, że się pracownikom proponować nie chce. Poza tym takie metody sprzedaży nie są nastawione na skuteczność 100%, jak skorzysta 1 na 20 to jest dobrze.
        • alexa0000 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 08:52
          > Wizja pojawienia się "tajemniczego klienta" i idących za tym konsekwencji powod
          > uje, że pracownik musi robić z siebie idiotę. sad

          A najśmieszniejsze, że często tajemniczego klienta też w.....ia taka sprzedaż wiązana...
          • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:06
            Powinien wówczas wdeptać sprzedawce w ziemięsmile
            Będzie to jasny sygnał,że do klienta nie powinno się słowem odezwać.Wszak kwotę może sobie sam wylukać na wyświetlaczu hehehe
            Ach te straty czasu wynikłe z powiedzenie 5 razy dziennie nie,dziękuje......
        • nochybatytyty Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 10:48
          To na pewno, zwłaszcza że moja przyjaciólka dorabia sobie jako tajemniczy klient, i zleceń od Grycana mają mnóstwo. Moim zdaniem to dobrze, widać że walczą o dobrą obsługę klienta, i słabsze, bardziej bucowate jednostki wyrzucają z pracy i to wszystko z korzyścią dla firmy.

          Dajcie spokój, nie chcecie tego dodatkowego wafelka, czy deseru, czy czegokolwiek innego - to mówicie "nie, dziękuję" i te dzewczyny dają wam spokój. Cała tajemnica smile

          A od lodów się aż tak nie tyje! big_grin (tzn ja w to święcie wierzęwink)
      • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:38
        Ostatnio na Shellu pan za mnie zatankował - wmurowało mnie. Nie wiem, czy dlatego, żem płci żeńskiej czy tak każdemu? Na nic się zdał mój protest.
        • kasnova Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 12:29
          Na Shellu tak właśnie jest - zawsze tankuje pracownik
          • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 12:41
            A po co? To chyba od niedawna, bo pamiętam, że na pewno tankowałam tam sama.
      • kali_pso Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 14:07

        Ok- ja rozumiem- kawa, płyn bo to zwieksza dochód- ale po kiego grzyba pytac o te fakturę? To klient sam nie powienien wiedzieć jak chce zapłacić? Co to stację obchodzic powinno? Może mi to ktoś wyjaśni, bo sensu nie widze, ale może się nie znam...
        • iwles Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 14:30

          Pewnie już mają doświadczenie i wiele razy zdarzało się, że po otrzymaniu paragonu klient chciał fakturę. Dla nich to niewielka różnica w czasie (kliknąć w inny przycisk na komputerze), i prawdopodobnie krócej twa zadanie pytania o fakturę, niż później pisanie tej faktury od nowa.
    • sueellen Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 26.04.12, 23:59
      i nie zapytła
      - a z wafelkiem?
      • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 00:11
        > i nie zapytła
        > - a z wafelkiem?

        Nie! A właśnie to powinna byłabig_grin
        Tak mnie to wkurza, że ja już jakieś 50% mniej kupuję. A jeszcze nigdy nie zażądałam "dodatku". Mało tego, nikt przede mną się nie skusił.
        • bi_scotti Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 01:35
          Prosze mi tu nie narzekac na LODY Grycana wink Juz wspominalam, ze jest to jeden z nielicznych polskich produktow, dla ktorych specjalnie jezdze do polskiego sklepu i place za pudelka z Cafe Latte jak "za zboze", bo sa warte kazdego centa! W sklepie, oczwiscie, nikt nie proponuje extra dodatkow ale nawet jak by proponowali to bym wybaczyla - grycanowe lody warte kazdej konwersacji z ekspedientka-naganiaczka big_grin
    • feniks_z_popiolu Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 05:27
      Lodów codziennie nie kupuję więc mogę wytrzymać. Ale w "Galerii wypieków Lubaszki" gdzie codziennie lub nawet 2xdziennie kupuję pieczywo teksty: a może coś słodkiego do chlebusia, pyszniutkiego makowczyka, pączusia - doprowadzają mnie do pasji. Rozumiem, że taka polityka firmy ale słuchanie tego niemal codziennie, koszmar. I jeszcze te zdrobnienia.
      A co do lodów Grycan to te kulki coraz bardziej mikroskopijne, nie wiem czy to też taka polityka firmy? W Arkadii piernikowa kulka była tylko nieco większa od guzika
      • jowita771 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 06:34
        U mnie na osiedlu pani z małego mięsnego sklepiku jest mistrzynią we wciskaniu ludziom towaru, zawsze coś proponuje, a że sklepik mały i atmosfera niemalże rodzinna, to wielu klientów nie potrafi odmówić. Sprzedawczyni kiedyś pobiła chyba rekord świata, jak próbowała klientkę namówić na karczek:

        Klientka: Poproszę schab
        Sprzedawczyni: Nie ma schabu, mam piękny karczek
        K: Karczku nie lubię, poproszę wobec tego kurczaka
        S: Już ważę kurczaka, a karczek mam bardzo ładny
        K: Dziękuję, nie lubię karczku
        S: No tak, tak, rozumiem, ale niech pani zobaczy, jaki ładny (pokazuje babie kawałek mięsa)
        K: No, ładny, ładny, ale ja nie lubię karczku
        S: Oczywiście. Kurczak 15 złotych, to zważyć też ten karczek?

        Myślałam, że parsknę śmiechem, ale kupująca była fest wkurzona i wcale jej się nie dziwię.
    • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 07:49
      Strasznie nerwowe jesteście ostatnimi czasy ematki.Zwykłe pytanie a was już wewnętrznie telepiesmile
      • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 08:12
        Nie, wcale nie jest zwykłe. Nie jest to pytanie z gatunku "chcę klienta jak najlepiej obsłużyć", tylko "taką mam procedurę i muszę to wyrecytować". W takim np. Empiku jest to cała seria pytań.

        Żal mi tych ludzi, bo wiem, że mają takie polecenie, ale ja mam prawo nie życzyć sobie, żeby marnowano mój czas, więc na samym początku daję jednoznaczny sygnał, że litanii sobie nie życzę, chcę tylko zapłacić za książkę/paliwo/whatever i wyjść. TŻ robi tak samo i serdecznie współczuję sprzedawcom, którzy przy nim upierają się przy kontynuowaniu melorecytacji, zostają wówczas tak zyebane, że mają o czym opowiadać z płaczem przy kolacji przez miesiąc.
        • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 08:18
          Och ileż byś zrobiła w tym czasie gdy pani zadaje pytanie a ty odpowiadasz nie.
          A TŻ cham zwykły

          TŻ robi tak samo i serdecznie współczuję sprzedawcom, którzy przy nim
          > upierają się przy kontynuowaniu melorecytacji, zostają wówczas tak zyebane, że
          > mają o czym opowiadać z płaczem przy kolacji przez miesiąc.
          • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 08:31
            Wykonaj eksperyment profesora Gedankena i przemnóż te naście sekund przez kilkadziesiąt takich sytuacji miesięcznie w przypadku kogoś, kto pracuje na własny rachunek, a stawkę godzinową ma wysoką.

            Jeżeli sprzedawca jest chamem, i nie reaguje na jednoznacznie podany komunikat, że ktoś sobie nie życzy, zasługuje na analogiczne potraktowanie, czyli wdeptanie w błoto. Żałuję, że ja tak nie potrafię.
            • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 08:36
              Da spokój z tym straconym czasem.
              Oby więcej tak świadomych klientów jak twój tż co to wdeptują chamskich sprzedawców w ziemię.Chamskich bo wypełniają polecenie odgórne.W życiu nie przyznałabym się do tego,a tu proszę wręcz z dumą napiszą jaki to tż milusi.
              • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 08:48
                Oczywiście - firma musi otrzymać czytelny sygnał, że klientów to wkurza - jak inaczej miałaby się o tym dowiedzieć, z lektury forum? Pracownik, który mnie obsługuje, jest dla mnie przedstawicielem firmy i jak mi się coś nie podoba, to mu mówię. A jak ktoś pracuje u aż takich kretynów, którzy wydają polecenie dokończenia litanii o płynie do spryskiwaczy i zakładaniu karty Vitay/Spyerdayalay, mimo wyraźnie wyrażonego protestu klienta, to może niech sobie poszuka normalnego pracodawcy.
                • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:03
                  Zachowanie twojego faceta to ów czytelny sygnał?
                  A może on mówi dziękuje,a ty z niech chama na forum robiszwink?
                  • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:13
                    Tak, to bardzo czytelny sygnał. Powinien być wystarczający. Nie, nie mówi "dziękuję", ale asertywnie wyjaśnia, że nie życzy sobie takich rytuałów i dlaczego. Robi to nader spokojnie, ale długo i nie daje sobie przerwać, dopóki nie skończy.
                    • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:15
                      Ojej zmieniłaś wersję?nie brzmi to już jak:

                      serdecznie współczuję sprzedawcom, którzy przy nim upierają się przy kontynuowaniu melorecytacji, zostają wówczas tak zyebane, że mają o czym opowiadać z płaczem przy kolacji przez miesiąc.

                      • iuscogens Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:32
                        No właśnie koleżanka się miesza w zeznaniach, bo chyba doszła do wniosku, że chwalenie się partnerem chamem nie jest powodem do dumy...
                        Jak można stwierdzać, że wykonywanie swojej pracy czyli zadanie paru pytań jest wdeptywanie w błoto analogicznym do zjebania sprzedawcy i doprowadzenie go do płaczu to niestety nie pojmę.
                      • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:41
                        Nie widzę sprzeczności. Jak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem: jest to parominutowa reprymenda, bez słów uważanych za obraźliwe, wygłoszona całkowicie spokojnie. Acz niezbyt uprzejma, przyznaję.
                        • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:43
                          I po tej reprymendzie bez obraźliwych słów na samo wspomnienie sprzedawca płaczesmile
                          • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:47
                            Generalnie wyżej to pisałam o "płaczu przy kolacji", czyli raczej domniemywam to wypłakiwanie się po fakcie, ale dwie sztuki się, owszem, rozpłakały, patrz post poniżej.
                            • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:49
                              Obciach mieć takiego chama za TŻ.
                              • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:05
                                Fantastycznie jest mieć asertywnego faceta, który reaguje, kiedy coś jest nie tak, i dba o mój komfort w zetknięciu z różnej maści usługodawcami.

                                Rozumiem, że Twój nie zareaguje na nieuprzejmego wobec Ciebie kelnera - współczuję. Faceci strasznie spsieli w ciągu ostatnich lat, codziennie dziękuję #deity, że trafił mi się taki oldskulowy, rycerski egzemplarz.
                                • iuscogens Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:34
                                  Jeszcze raz, wolno, powoli i wyraźnie spróbuję.
                                  1. Asertywność to dobra cecha nie tylko u faceta, u kobiety również.
                                  2. Zjebywanie kogoś/doprowadzanie do płaczu nie ma nic wspólnego z asertywnością.
                                  3. Zjebywanie kogoś/doprowadzanie do płaczu to objaw chamstwa i przerosnietego ego.
                                  4. Asertywna osoba umie bez chamstwa i obrażania głosić problem obsłudze i go rozwiązać.
                                  5. Asertywna osoba wie, że powinno się oddzielić pracownika jako osobę od firmy nawet jeśli ma się zastrzeżenia do jego pracy można to przedstawić żeby nie obrażać personalnie.
                                  6. Zjebywanie obsługi nie jest objawem dbania o komfort drugiej strony, raczej dostarcza powód do wstydu za zjebywacza.
                                  8. Rycerz to posiadał coś takiego jak ethos, można się cofnąć do średniowiecza np. i poczytać. Zjebywanie obsługi rycerskie nie jest.

                                  Nie wierzę, że nie rozumiesz. Widać to po tym, że przybrałaś dość desperacką linię argumentacyjną. Przeciwstawianie rycerskiego ukochanego, który dba o twój komfort nieasertywnym panom, którzy mają gdzieś swoje partnerki gdy się wie, że owa rycerskość polega na zjebywaniu obsługi jest dość żenująca. Zacytuję klasyka: "Kończ waść, wstydu oszczędź." Sobie przede wszystkim.
                                • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 11:25
                                  Asertywny jest.Ale nie jest chamski.Widze ze nie czaisz różnicy,nieźle cię ustawił twój tż.
                                  • aneta-skarpeta Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 13:50
                                    ja pierdziu
                                    szbciej powiedziec w empki 3 razy, nie dziekuje, poproszę siatkę, niz wyglaszac kilkuminutowe tyrady

                                    nie oszukujmy sie, az tak dlugo w empiku czy u grycana nie przepytuję- to sa ramtem 1-3 zdania i szybka odpowiedz NIE zalatwia sprawę i mozna w spokoju zjesc loda
                                    • hellulah Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 13:59
                                      Nie czytałam nawet wpisu o chamie, a chamstwa w stosunku do sprzedawców nie pochwalam.

                                      Jakoś mi się jednak nasunęło - w Empiku te pytania są lżejszym tonem wypowiadana i chyba takie... no ja tak odczuwam... mniej natarczywe, szybciej się od nich uwolnić. Takie skojarzenie.
                            • madzioreck Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 01.05.12, 01:32
                              > Generalnie wyżej to pisałam o "płaczu przy kolacji", czyli raczej domniemywam t
                              > o wypłakiwanie się po fakcie, ale dwie sztuki się, owszem, rozpłakały, patrz po
                              > st poniżej.

                              Skur...stwo w najczystszej postaci.
                          • iuscogens Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:49
                            od dziś mamy nowe znaczenie słowa zjebać kogoś, jest to parominutowa reprymenda bez obraźliwych słów. Tylko dziwne, że ukochanemu ematki nie żal czasu na te reprymendy.
                            • imasumak No dokładnie. Na to żeby odpowiedzieć na kilka 27.04.12, 12:09
                              pytań "tak" lub "nie" to nie ma czasu, ale robić kilkuminutową reprymendę to już ma big_grin.
                        • landora Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:24

                          > Nie widzę sprzeczności. Jak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem: jest to
                          > parominutowa reprymenda, bez słów uważanych za obraźliwe, wygłoszona całkowicie
                          > spokojnie. Acz niezbyt uprzejma, przyznaję.


                          A ile mógłby ten Twój TŻ zrobić w tym czasie, który przeznacza na opieprzanie ekspedientek, ho ho...
                          • iwles Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:29

                            że jeszcze wspomnę, ile czasu ukradł osobom stojącym za nim w kolejce ?
                            • chomiczkami Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 10:59
                              Niech im odda ich stawkę kilkuminutową. Jeżeli miesięcznie pięć minut człowiek traci z pytań "bo tak", a tutaj w jeden dzień traci przez tż crises pięć minut, i to nie jeden człowiek, ale kolejka, to straszne pieniądze będzie musiał wypłacić...
                          • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:35
                            Cóż, koszt niegodzenia się na każde g.ó.w.n.o. I zysk w przyszłości - na stacji, gdzie zawsze tankuje, nawet już nie próbują mu niczego wciskać.
                            • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 11:26
                              Niedługo przestaną też chama obsługiwać.
                              Alez perełke wyrwałas heheheeh
                    • iwles Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:24
                      sertywnie wyjaśnia, że nie życzy sobie takich rytuałów i dlaczego.
                      > Robi to nader spokojnie, ale długo i nie daje sobie przerwać, dopóki nie skończ
                      > y.


                      i na takie pierdoły czasu mu nie szkoda ? powtarzam, jego prywatnego czasu ? Niech przemnoży i przeliczy, ile by w tym czasie mógł popracować uncertain
                      Na jego miejscu (o ile jest sam dla siebie pracodawcą) poleciałabym sobie po premii za takie marnowanie czasu.
            • claudel6 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 12:22
              Proszę bardzo eksperyment wykonany – przemnożyłam – dałam 15 s na sytuacje (czyli dużo z górką) i 20 takich sytuacji miesięcznie – co też uważam, ze jest z górką, bo ja mam góra 5-10, a do sklepów chodzę i tankuję. Wyszło mi 5 minut.
              • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 12:59
                Jeśli nawet - to jest moje pięć minut i jeśli mnie wkurza utrata nawet pięciu minut, to mam prawo próbować coś z tym zrobić.
                • chomiczkami Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 10:58
                  Fakt. Chociaż jak tak człowiek o pięć minut się troszczy, to korki uliczne/rozwolnienie/wariujący pięciolatek doprowadzą go do szybkiego wylewu.
                • aneta-skarpeta Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 13:52
                  oczywiscie kazdy ma [prawo decydowac co robic ze swoimi 5 min w miesiacu

                  i kazdy sam decyduje czy chce byc burakiem czy nim nie chce byc

                  a wiecej czasu tracisz na tlumaczenie, denerwowanie się, stawianie etc
        • iuscogens Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:29
          No ja bym się publicznie nie chwaliła, że jestem z burakiem, który tak się zachowuje w stosunku do ludzi, którzy po prostu muszą wykonać swoją pracę. Bo te głupie pytania to jest właśnie cześć ich pracy. Zjebać sprzedawcę, żeby go doprowadzić do płaczu?? No macho z niego pierwsza klasa...współczuć nie należy sprzedawcom, ale tobie. Wstyd, naprawdę.
          • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:45
            E, przy nas rozpłakały się jak dotąd tylko dwie. Z czego jedna to była kelnerka, która miała pecha - po zgłoszeniu, że mięso jest surowe, a danie zimne - powiedzieć, że ona tu tylko podaje i nic nie poradzi na to, co robi kuchnia.

            Jeżeli sprzedawca wykonuje swoją pracę w sposób, który mnie nie zadowala, to musi się liczyć z tym, że zostanie zyebany. (I nic mnie nie obchodzi, czy on tak z własnej inicjatywy, czy tak mu kazali - to jest moim "punktem kontaktu" z firmą).
            • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:46
              Czemu obecnie zapanowała moda na chwalenie się buractwem?
              • iuscogens Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:51
                Też mnie to fascynuje...
              • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:56
                Raczej na chwalenie się asertywnością i troską o wspólne dobro. Może dzięki temu może za miesiąc czy dwa ktoś taki jak Ty nie będzie musiał znosić nachalnego nagabywania przez sprzedawcę, bo reakcja klientów da komuś do myślenia.

                Ale rozumiem, osoby niecnierobiące nie mają poczucia, że ktoś je okrada z cennego czasu, w którym mogłyby zarobić trochę kasy/ogarnąć chałupę/'pogadać z dzieckiem/pobzykać się z partnerem i cieszą się, jak w ogóle ktoś z nimi porozmawia, nawet jeśli ma to tylko formę "A może jeszcze frytki do tego?".
                • iwles Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:01

                  to twój mąż ma chyba wielki problem z zarabianiem kasy, albo ze spędzaniem czasu z dziećmi, bo jakoś nie szkoda mu kilku minut na chamski bezsensowny monolog, zamiast powiedzieć "nie, dziękuję", co zajmuje 1 sekundę.
                • iuscogens Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:04
                  Mylisz pojęcia, asertywność to nie jest zjebywanie ludzi (tak określiłaś te nader spokojne pogawędki partera z obsługą) oraz doprowadzanie ich do płaczu. Dobra wspólnego w gnojeniu ludzi też nie widzę, no niestety.
                  I chyba to jednak twój partner ma za dużo czasu, skoro trwoni go na paruminutowe reprymendy. Mi powiedzenie "Nie, dziękuję, nie jestem zainteresowana" zajmuje parę sekund. Patrz jaka oszczędność czasu.
                • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 11:28
                  A ileż twój asertywny cham nakradnie tego czasu wdeptując w ziemię za pytanie policzyłaś?
                  • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:00
                    Jak wspominałam - to są koszty zaznaczenia swojego stanowiska w tej sprawie, które potem procentują.
                    • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:05
                      O rany,pewnie w poważniejszej sprawie wali po ryju twój tż buahahahah
                      Pierwszy raz spotykam się,że pani przechwala się tż chamem.
                      • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:16
                        Za moich czasów mu się nie zdarzyło, aczkolwiek przypuszczam, że w sytuacji zagrożenia, owszem, waliłby po ryju.
                        • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:19
                          A sytuacja zagrożenia to jak pani zapyta,czy chce batonik w promocji co?
                          Na marginesie ż go widzą jak zwiewa w sytuacji zagrożenia realnego.Taki pieniacz sklepowy heheheh
            • iuscogens Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:53
              No i dobrze powiedziała, nie wiedziałaś do tej poty, że obowiązki kucharki nie sa takie same jak obowiązki kelnerki...wiele zaskoczeń Cię chyba jeszcze w życiu czeka.
              Naprawdę nie ma się co chwalić, że masz faceta, który lubi gnoić innych ludzi.
              • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:01
                Wybacz, siedzisz mentalnie w głębokiej komunie, gdzie ludzie cieszyli się, że po godzinie oczekiwania kelner łaskawie przyniósł przypalonego schabowego i zimne ziemniaki, a reakcja "ja tu tylko sprzątam" była uważana za coś normalnego. Ponad 20 lat to mało na wyleczenie prania mózgu to mało?!
                • iwles Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:05

                  szkoda, że wiele osób myli asertywność z chamstwem.
                  • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:08
                    Szkoda, że wiele osób zadowala się byle g.ó.w.n.e.m i daje sobie wejść na głowę przy każdej okazji.
                    • iwles Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:23

                      myślisz, że jak powiem pani w lodziarni: nie dziękuję, to ona i tak sypnie mi tą posypkę i doliczy do rachunku ?
                      Efekt chamskiego zachowania twojego męża i mojej kulturalnej odmowy jest ten sam - produktu mi nikt nie wcisnął, tylko moje zachowanie świadczy o mojej kulturze, a zachowanie twojego męża o jej całkowitym braku. No i mi zajmie to mniej czasu.
                    • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 11:31
                      Skoda,że nadal tyle pań wpatrzonych w chamów.smile
                      • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:02
                        Szkoda, że tu taka mentalna komuna - łykacie każdy syf i jeszcze jesteście w ogóle zadowolone, że Was w ogóle obsługują, co nie?
                        • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:06
                          Oj niezłe zjebki dostałaś od swego tż skoro w chamstwa już nie widzisz.
                          • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:17
                            Nie, jakoś nie potrafię dostrzec chamstwa w wytłumaczeniu panience zza lady, że to, co robi, jakoś nas nie zadowala, a wręcz przeciwnie.
                • czarnaalineczka Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 12:36
                  a powiedz mi skarbie gdzie to taka ziemia zyzna ?
        • claudel6 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 12:18
          Płaczesz ze śmiechu referując jak Twój TŻ robi się z siebie chama i zjebuje bogu ducha winnego sprzedawcę? Zadziwiające...
          • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:04
            Nie, ale jestem zadowolona, że mam faceta, który potrafi się postawić, jak mu się coś nie podoba, a nie jakieś mientkie kalesony.

            A "wina" sprzedawcy lub jej brak kompletnie mnie nie obchodzi, jeśli obsługa mnie nie satysfakcjonuje, z dowolnego powodu, to w pierwszej kolejności informuję osobę obsługującą.
            • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:08
              Wow
              Opier...panią bo kawę na stacji ZAPROPONUJE.Ależ i się stawia buahahahah.
              Zal mi was.
              • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:19
                Jeżeli pani po komunikacie: "Dziękuję, tylko paliwo" jeszcze proponuje:
                - rogalika za złotówkę,
                - płyn do spryskiwaczy,
                - myjnię,
                to ma, na co zasłużyła.
                • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:23
                  Na wpierdo.....
            • czarnaalineczka Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:12
              juz widze jak facet zyebujacy dziewczyne sprzedajaca lody stawia sie bandzie dresow
              big_grin
              • madzioreck Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 01.05.12, 01:38
                czarnaalineczka napisała:

                > juz widze jak facet zyebujacy dziewczyne sprzedajaca lody stawia sie bandzie dr
                > esow
                > big_grin

                Oj-tam-oj-tam, no gdzieś się chłopina musi wykazać walecznoscią...wink
                • corwin18 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 08.05.12, 10:20
                  taaaa .. Wykazuje się walecznością, obrazajac i wyzywajać swoją frustracje na Kobiecie która robi to co musi ... Proponują ci rurkę czy sok .. a spróbowałes ?? Bo i rurki i soki mają bardzo dobre smile Grycan zawsze stawiał na jakośc i to czuć !! smile Lody sa chyba najlepsze w polsce big_grin
                  • gazeta_mi_placi Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 08.05.12, 15:29
                    Rurkę z kremem bym zjadła.
                    • ida_listopadowa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 12.05.12, 23:20
                      NIE! RĘCE PRECZ OD RUREK! pamiętaj, że się odchudzasz smile
        • mysia125 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 16:59
          Najbardziej fascynujace jest to, ze laska spedzila 4 h na forum na to, zeby nam wyjasnic, jak jej asertywny facet swoja kilkuminutowa tyrada wdeptuje w ziemie personel, doprowadzajac go do placzu w celu...zaoszczedzenia czasu smile smile smile

          A wystarczy byc dla siebie milym. I miec usmiech na obliczu, zamiast paroksyzmu.
          I pare technik komunikacyjnych by sie przydalo, zeby dostac to, czego sie chce w taki sposob, zeby kogos nie urazic.


          (Ale wtedy by pewnie nie bylo juz na co narzekac, bo nie daj Bog Polakom sie odmieni i beda dla siebie zyczliwi, tfu, na psa urok!)

          • crises Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 17:36
            Rozrywka jak każda inna.

            (Wiem, trochę niska, coś jak kopanie spaniela-szczeniaczka)
            • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 18:26
              Na wyższą chyba cię nie stać co?big_grin
        • kali_pso Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 11:43

          Cóż, metod TŻ nie komentuję, bo zdaje sobie sprawę, że nerwy moga puścić zawsze...ale przyszło mi coś do głowy- firma powinna jednak prowadzic też trening interpersonalny- sprzedawcy, kelnerzy itp. sa niestety narażeni na różnej maści klientów- wartoby zwrócic uwage na to, żeby oprócz dobrej pamięci do klepania formułek wyuczonych w domu, umieli czytać mowę pozawerbalną, reagowali na zmienny ton w głosie...bo ja nawet stojąc za kims w kolejce potrafię wyczuć, że ta osoba robi się nerwowa a kasjer zupełnie tego nie wychwytuje i brnie dalejwinkp
          To tak do speców od marketingu byłowinkp
        • jagienka75 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 13:21
          TŻ robi tak samo i serdecznie współczuję sprzedawcom, którzy przy nim
          > upierają się przy kontynuowaniu melorecytacji, zostają wówczas tak zyebane, że
          > mają o czym opowiadać z płaczem przy kolacji przez miesiąc.


          Rzeczywiście, masz się czym chwalić.
          Nie wstyd Ci, że Twój TŻ jest chamem?
    • hotya Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 08:24
      Pewnie mają przykaz proponować. Był taki czas kiedy w Kauflandach kasjerki musiały pytać: i jak się dzisiaj udały zakupy? Kupiłam zapałki, bo akurat awaryjnie do sklepu wpadłam po jeden produkt, a kasjerka pyta czy zakupy się udały, czy jestem zadowolona, jakbym była na jakimś pchlim targu i polowała na cudeńka, perełki. Już nie pytają, pewnie pracodawcy zauwazyli jak sztucznie i śmiesznie to brzmi.
    • asia_i_p Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 08:29
      Prawdę mówiąc, ja to pytanie o bitą śmietanę i posypkę/polewę traktuję jako pytanie organizycajne - mam wrażenie, że wtedy się daje inny wafelek. Chociaż ta rurka do soku rzeczywiście sugerowałaby, że nie tylko o to chodzi. Tak zaraz - to na pewno była rurka z kremem, a nie rurka w sensie słomka?
      • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:47
        Słomki są wystawione, rurki z kremem zawsze oferują do soku, a sok do rurek z kremem. Serio.
        Nie wiem też jak to miałoby wpływać na organizcję - zamawiam, płacę, odbieram paragon, idę do innej osoby, patrzy na paragon, bierze odp. wafelek. Gdybym sobie przypomniała, że chcę bitą śmietanę, to jest dużo czasu, by dobrać odpowiedną bazę.
        • asia_i_p Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 16:57
          U nas ta sama osoba odbiera opłatę i nakłada lody - może dlatego pytanie o śmietanę wydawało mi się takie naturalne.
          • niteczka12 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 15:38
            M tam tez te "pytania pomocnicze" nie przeszkadzają - to jest chyba w myśl zasady "chcesz, tylko nie wiesz ,że chcesz" - także sprzedawcy chcą nam tę potrzebę uświadomić tongue_out Czasem człowiek zapomni o tej śmietanie i posypce, a potem aż szkoda, jak inni mają a ja nie wink
    • iwoniaw Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 08:35
      Mnie takie zachowania sprzedawców NIE wkurzają absolutnie. Jeśli nie chcę wafelka/rurki/soczku/gazety w promocji/masła do chleba/czego tam jeszcze, to mówię "nie, dziękuję" i nie pojmuję, w czym w ogóle macie problem?
      Jak was bankomat pyta, czy wydrukować potwierdzenie i czy chcecie jeszcze saldo sprawdzić, a wy tylko wypłacić 20 zł chciałyście, to też was szlag trafia i bank zmieniacie? big_grin
      • gryzelda71 Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 08:36
        Wdeptują bankomat w ziemię hehehehe
        • iwoniaw Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 08:39
          A jak jest wmontowany w ścianę? wink
          • iuscogens Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 09:41
            Prawdziwi macho co to się sprzedawców nie boi i ma doświadczenie w zjebywaniu ich (urocze słowo swoją drogą) z bankomatem też sobie poradzi. Spokojna głowa.
            Swoją drogą, jak mój choć raz coś takiego wyczynił (choć to abstrakt raczej) to bym się pod ziemię ze wstydu zapadła a nie chwaliła się tym na forum i publicznie żałowała, że ja zjebywać nie umiem...
            • gryzelda71 Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 09:45
              e tam,czytać jak i ja ze zrozumieniem nie umiesz.Wdeptanie w ziemię znaczy parominutową reprymendę bez słów obraźliwych hehehe.Ze też czasu na to nie szkoda.....
              • iuscogens Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 09:54
                Nader spokojną dodajmy...
                Właśnie przed chwilą napisałam, że koleżanka jakąś nową definicję słowa zjebać stworzyła...
                • iwoniaw Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 10:18
                  Taa... spokojną jak nie wiem co - ktoś wyżej coś pisał o wspominaniu wydarzenia przez obsługę _z płaczem_ przez długie miesiące?
        • kropkacom Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 08:42
          big_grin Dzięki za poprawę humoru z rana.

          Idę do apteki i może też będę mogła kogoś wdeptać w ziemię za pytania dodatkowe wink
          • czarnaalineczka Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 12:47
            uwazaj
            w aptece moga cie spytac czy chcesz darmowa gazetke
            juz zacznij zye... znaczy kilkuminutowa reprymende szykowac
      • feniks_z_popiolu Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 08:47
        Mam problem wewnętrzny, że tak powiem. Ale nie zdarzyło mi się niegrzecznie odburknąć. Nie słyszałam też by inni to robili. Mówię: nie, dziękuję. Myślę, że sprzedawczynie doskonale wiedzą jak to jest odbierane przez Klientów ale takie firma ma reguły i one muszą się podporządkować.
      • landora Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 10:45
        Mnie też to nie wkurza, mówię "nie, dziękuję" i idę dalej, co za problem?
        Z resztą wciskają tylko w niektórych supermarketach i na stacjach benzynowych.
      • paskudek1 Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 10:51
        iwonia, dzięki smile wizja zjebanego bankomatu rozśmieszyła mnie do łezsmile się będzie cham jeden dopytywał czy chcę potwierdzenie czy nie. Następnym razem kontrolnie go skopię, niech ma.
        A na serio to nie rozumiem czemu tak to ludzi denerwuje. Kazali im pytać to pytają. Podejrzewam że wcale tym zachwyceni nie są.
      • czarnaalineczka Re: Ludzie, co wyście tacy nerwowi? :-D 27.04.12, 12:41
        wtedy bankomat dostaje kilkuminutowa zye.. znaczy reprymende od bur.. znaczy bardzo asertywnego tzeta forumki
        po tej zye... reprymendzie bankomat idzie do domu i placze przy kolacji do swoich malych bankomacikow
    • bell82 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:37
      to jest tak zwana sprzedaż łączona..kto ma chociaż odrobinę pojęcia o handlu to wie na czym to polega i co za tym stoi ;] tak wiec nie ma sie co dziwic..
    • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:42
      Bardzo grzecznie i uprzejmnie jakieś tysiąc-pińcet-dwa-dziewińcet mówiłam sprzedającym, że ja wiem, że to nie ich wymysł i że tak im kazano, ale niech "górze" przekażą, że jest to bardzo denerwujące. I co? Pstro. Więc staram się nie chodzić.
      A jest to o tyle wkurzające, że zaczyna być stosowane nagminnie i wszędzie. Kiedyś ledwo co odeszłam od Grycana weszłam do kiosku po gazetę. A tam znów:
      - Poproszę "Zwierciało".
      - A może jeszcze "Twój styl"?
      - Dziękuję, mam prenumeratę.
      - To może "Sens"?
      - Nie, dziękuję.
      - A może "Party"? Świeżutki numer właśnie przyszedł.
      -... ( NIE NIE NIE!!!)

      To samo w Calzedoni - ledwo co człek wejdzie (jak jeszcze ma nerwy) a już czarno od doradców i konsultantów oferujących rajstopty w n-paku i skarpety w gratisie. Na szczęście rajstopy (dziecięce) do bani więc można sobie darować.
      • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:49
        > To samo w Calzedoni - ledwo co człek wejdzie (jak jeszcze ma nerwy) a już czarn
        > o od doradców i konsultantów

        No pacz,a u nas w galeriach w takich sklepach zwykle jedna pracownica....
        W zyciu nie zaproponowano mi kupna innych rzeczy w salonikach prasowych niż położyłam na ladę.Czy wam za bardzo wyobraźnie nie zaczyna pracować?
        Zaraz przeczytam,że jak kupuję doładowanie do simplusa to pani do t-mobile od razu proponujebig_grin
        • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 09:56
          Czy wam za bardzo wyobraźnie nie zaczyna pracować?

          Niestety nie. Wszystkie przykłady, które wyżej podałam, dotyczyły mnie, żadne tam koleżanka koleżanki czy kuzynka sąsiadki.
          • bell82 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:17
            kropkaa napisała:

            > Czy wam za bardzo wyobraźnie nie zaczyna pracować?
            >
            > Niestety nie. Wszystkie przykłady, które wyżej podałam, dotyczyły mnie, żadne t
            > am koleżanka koleżanki czy kuzynka sąsiadki.

            No ale nie miej za złe tym osobom które ci to proponuja, bo zazwyczaj jest to przykaz z góry..Sama dorabiałam w pewnej sieciówce w trakcie studiów i też musiałam proponowac głupie skarpety czy coś innego - bo takimi na pozór błahostkami zwiększa się sprzedaż i często ilosc łączonych transakcji pzrekłada się na premie dla pracowników. Proponuje więcej luzu ;]
            • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:28
              W moim przypadku prowadzi to ograniczenia kontaktów zakupowych.
              A jak muszę, to chyba zacznę recytować: gdybym chciała, bym powiedziała.
        • martishia7 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:27
          W Calzedonii to praktycznie za każdym razem. Kupuję tam regularnie rajstopy, zawsze panie proponują skarpetki do tego. W zeszłym tygodniu kupowałam płaszczyk - pani zaproponowała mi "dobranie szaliczka". Ja rozumiem, że one muszą. Ale jeżeli nie chodzi się na zakupy często i chce załatwić kilka spraw na raz, to może lekko rozdrażnić, kiedy w piątym z kolei sklepie człowieka atakują bezpośrednio.
          Tak poza wszystkim, czy ja wyglądam na matoła, który nie wie czego chce? Pytam retorycznie, bo nie wiesz jak wyglądam tongue_out . Gdybym czegoś chciała, to bym o to poprosiła, bądź wzięła i podeszła z tym do kasy.
          • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 10:30
            No właśnie też się martwię, że wyglądam na lelum-polelum, co to nawet nie wie, co chce kupić. Tak niska ocena mnie dołuje, a nie motywuje do kolejnego zakupu.
            • kali_pso Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 11:29

              łomatokobosko...niska samoocena bo babka od rajstop czy lodów zaproponuje coś dodatkowego?winkP Widocznie wiekszość z nas wygląda na lelum-polelum...czy twoja samoocena wzrośnie po tym watku?winkp
              • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 10.05.12, 01:55
                Po Twojej psychoanalizie chyba raczej niesmile
    • shellerka Grycan - lody - są absolutnie boskie 27.04.12, 10:42
      i złego słowa na nie nie dam powiedziećsmile
      ich bakaliowe to poezja...

      no i caffe latte....

      mniam

      nad nimi są tylko haagen dazs pralinkowesmile

      a co do obsługi - to teraz norma wszędzie - w tesco, na stacjach benzynowych, ja zawsze mówię, nie nie nie dziękuję i tyle.
    • gazeta_mi_placi Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:02
      Tych lodów akurat nie kupuję, ale też nie denerwuje nieco ten zwyczaj wciskania w innych sklepach/punktach usługowych różnych rzeczy.
      Rozumiem jednak, że nie jest to widzimisię sprzedawcy, więc nie wyżywam się na nim.
      Mówię tylko : "Nie dziękuję, to wszystko" i z bańki.
      Po co mam dokuczać komuś kto dostał takie zalecenie "z góry"?
      A jak ktoś bardzo nerwowy może wysłać maila do kierownictwa, że ta praktyka mu się nie podoba, a nie wyżywać się na sprzedawcy.
    • mathiola Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:20
      A bo to ostatnio jakiś nowy trend.
      Pani w warzywniaku też mnie pyta, czy życzę sobie koperek, kiedy ja proszę tylko o kilogram ziemniaków
      • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 13:24
        Bo jak ziemniaki młode to możesz podać z koperkiem,a nie na forum potem pytać co do ziemniakówbig_grin
      • imasumak Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 18:26
        mathiola napisała:

        Pani w warzywniaku też mnie pyta, czy życzę sobie koperek, kiedy ja proszę tylko o kilogram ziemniaków

        No bo jak to? Ziemniaki bez koperku? wink
        A tak poważnie, ja uważam, że jest to dość pozytywne zjawisko. Dzięki temu zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie nie miałam jeszcze czegoś kupić.
        • gryzelda71 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 27.04.12, 18:28
          Też tak to odbieram.
          Ale jak pierwszy raz weszłam do Etam po artykule o sklepach i pani do mnie tubalnym głosem z wnętrza sklepu dzień dobry to aż podskoczyłambig_grin,bo nie byłam przyzwyczajona do powitanie .
          • nochybatytyty Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 10:52

            Dajcie spokój, nie chcecie tego dodatkowego wafelka, czy deseru, czy czegokolwiek innego - to mówicie "nie, dziękuję" i te dzewczyny dają wam spokój. Cała tajemnica. Nie ma co opieprzać kogoś, kto dostał takie polecenie z góry i po prostu je realizuje.

            A od lodów się aż tak nie tyje! (tzn ja w to święcie wierzę), no i święta racja z lodami o smaku caffee latte <3 ja jeszcze lubię ichniejszą białą czekoladę, normalnie mają w lodach kawałki czekolady <3
    • hellulah Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 11:23
      Chyba już się spóźniłam i nic nowego nie napiszę smile

      Też mnie irytuje taka formuła. Owszem, z uśmiechem i pogodnie mówię, "Nie, dziękuję, poproszę tylko [to co kupuję] i nic poza tym", ale nie podoba mi się tego typu narzucanie wyborów. Gdyby forma zechciała wziąć to pod uwagę - tak jak np. Empik wziął pod uwagę niechęć klientów do bycia tykanymi, byłabym naprawdę uradowana i częściej kupowałabym w punktach Grycana.

      Ja kupując słodycze, dokonuję takiej szybkiej kalkulacji: ile pustych kalorii mogę wchłonąć, żeby sobie nie zaszkodzić. Skoro proszę o konkretny towar (coś absolutnie zbędnego z punktu widzenia odżywiania), to proszę o to i o tyle tego, ile uważam za stosowne skonsumować.

      Poza tym, takiego zakupu chciałabym dokonać szybko i bez wchodzenia w zbyteczną interakcję ze sprzedającym. Owszem, lubię się uśmiechnąć i poczuć (prawdziwy czy wyuczony/wymuszony) uśmiech w zamian, ale nie mam ochoty spędzać przy ladzie zbyt długo. Nie chodzi o prawdziwą stratę czasu, ale o subiektywne odczucie. Może tak jest i dlatego, że widzę już te pyszne lody i koktajle, ślina i kwas żołądkowy naciekają mimo świadomej woli, a ja tu muszę wchodzić w dyskusje ze sprzedającym... wink

      Na ryneczku mam sprzedawców, którzy i owszem, podrzucają propozycje, ale to co innego, inna sytuacja. Na rynek chodzę w wolne dni, niespiesznie, lubię zagadać ze sprzedawcami, a to o pogodzie, a to o kulinariach. Jakoś inaczej. U Grycana sprzedawcy wyszkoleni są w takim natarczywym, superplastikowym tonie tych zapytań, to całkiem co innego niż (ok wygłaszane zapewne z premedytacją, wiem) pogawędki ze sprzedawcami na rynku, inaczej to brzmi, no jakoś tak.

      Jestem asertywna i potrafię bez wysiłku, ot tak, jasno powiedzieć nie, ale szczerze - wolałabym, żeby dodatkowe zakupy proponowali u Grycana tylko klientom niezdecydowanym, rozglądającym się, a nie wszystkim jak leci.
      • ali-ja Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 01.05.12, 01:21
        Wiadomo, forma jest irytująca, skoro wiem co chcę kuppić to wiem, i nie potrzebuję żeby mnie ktoś pytał dodatkowosmile Ale powiem wam, ze dziś byłam u grycana na lodach na nowym świecie, i nie przypominam sobie żeby mnie pani zapytała 'czy podać soczek' czy cokowleik innego.. Może to nie jest reguła, może pojedyncze jednostki dopytują co by tu jeszcze polecic? E, nie ma co się spinać - ważne że lody dobre i tyle !
    • kali_pso Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 30.04.12, 11:36

      Tankuję na tej samej stacji prawie zawsze- zanim kasjer wypowie tym jakże_przekonującym_ do_zakupów_omdlewającym_tonem swoja formułkę- mówię, że nic nie chcę i ok. Nawet juz się śmieją z tego. Metody na TŻ crises jeszcze nie przetrenowałam- widze, że już..już chca zadać te same pytania...więc ich uprzedzamwinkp
    • madzioreck To naprawdę straszne 01.05.12, 01:48
      Straszna fatyga powiedzieć "Nie, dziękuję", z uśmiechem lub bez.

      I jeszcze taka ogólna myśl po przeczytaniu wątku - po latach pracy z klientem w takiej lub innej formie naprawdę mam wrażenie, że ludziom się w tyłkach poprzewracało, tak ogólnie. Jak sprzedawca proponuje - źle. Nie proponuje, też źle - a bo ja nie wiedziałam, że takie coś jest. Sprzedawca pyta, czy w czymś pomóc - natrętny cham, nie da się spokojnie rozejrzeć, nie podchodzi - ignoruje cham klientów, praca mu się nie podoba.
      Qrva, Ci ludzie nadskakują jak mogą, większość sprzedawców jest uprzejma, pomocna, ale nie, jeszcze źle. Bo śmie wykonywać swoją pracę. A ludziom się wydaje, że sklep czy punkt usługowy jest miejscem, w którym można spuścić trochę ciśnienia na kimś, kto nie może odpowiedzieć tym samym.
      Na szczęście większość klientów to normalni, sympatyczni ludzie, ale wystarczy kilku takich jak chamidło crises w tygodniu, żeby przestać lubić ludzi. Na szczęście po raz drugi moja szefowa nie pozwala na mieszanie z błotem swoich pracowników i nie wymaga, żeby pokornie znosić chamskie traktowanie, chwała jej za to.

      • kali_pso Re: To naprawdę straszne 01.05.12, 08:51
        Jak sprzedawca proponuje - źle. Nie proponuje, też źle -
        > a bo ja nie wiedziałam, że takie coś jest. Sprzedawca pyta, czy w czymś pomóc -
        > natrętny cham, nie da się spokojnie rozejrzeć, nie podchodzi - ignoruje cham k
        > lientów, praca mu się nie podoba.
        > Qrva, Ci ludzie nadskakują jak mogą, większość sprzedawców jest uprzejma, pomoc
        > na, ale nie, jeszcze źle.


        Ale to jest właśnie to o czym pisałam- oni kompletnie nie znają się na ludziach, nie potrafią odczytywać sygnałów od klienta i wszystkich traktują tak samo- tego co wygląda jak lelum polelum i tego, który juz do sklpeu wszedł jak chmura gradowa. To ja, niezaangazowany klient to widzę a ludzie, którzy mają pracować z innymi ludzmi na codzień- nie potrafią tego dostrzec. I stąd jest wiele tych nieporozumnień, scysji itp. Mysle, że trochę indywidualnego podejścia by się przydało i treningów...w edukacji odkryto to już dawno, w sprzedaży nie potrafią?winkp
        • ali-ja Re: To naprawdę straszne 01.05.12, 10:23
          jakiego indywidualnego podejscia?! hej, kalipso, pracowałaś kiedykolwiek w sklepie jako sprzedawca?wink zapewniam cię, ze jeśli siedzisz w pracy już dziewiątą godzinę i obsługujesz w kółko ludzi, to już nie ma masz siły, ochoty, no i przede wszystkim CZASU żeby się zastanawiać nad profilem psychologicznym klienta. a u grycana akurat to nawet nieźle, że pytają (o ile pytają), bo ja nie wszystkie promocje zauważam od razu, więc w sumie to i lepiej, a jak nie mam ochoty na nic więcej to mówię nie, dziękuję, i po sprawie wink ludzie, zluzujcie trochę
          • kali_pso Re: To naprawdę straszne 01.05.12, 11:45

            Nie pracowałam, ale na codzień pracuję w szkole i to, co opisałaś równie dobrze mogłoby pasowac do mnie- ciagle to samo, ciagle dzieci, niektóre grymaszą, inne marudzą, inne nic nie chcą...ja często też nie mam czasu na zastanawianie się nad profilem bo i moja szkoła wybitnie specyficzna...ale staram się traktowac towarzystwo wybitnie indywidulanie bo inaczej niczego bym nie osiagneła...czemu pani w sklepie tak nie mogłaby? No powiedz, czemu? Bo kolejna osoba wchodzi do sklepu- a co to ma do rzeczy? Tak to bywa w sklepie, szkole , urzędzie itp.
            • madzioreck Re: To naprawdę straszne 02.05.12, 10:53
              No troszkę jednak nie wiesz, o czym mówisz. Sprzedaż to zupełnie inna bajka, niż szkoła - nie raz i nie dwa próbowałam wykorzystać "wyczucie" klienta i dać spokój z propozycjami - zgadnij, co na to siedzący za mną i obserwujący moją pracę kierownik...smile
              Kiedyś, siedząc na kasie w banku miałam rozdawać jakieś tam ulotki z promocją czegoś tam. Kontrolujący siedział i gapił mi się na ręce. Wiesz, jaki ochrzan dostałam, że nie dałam jednej ulotki klientce? Wyjaśniłam, że ta pani dostała ulotkę wczoraj, bo przychodzi często płacić pojedyncze rachunki - co usłyszałam? Że mam nie dyskutować.
              Naprawdę pomyślcie czasem, że nie zawsze jest tak, jak się wydaje i jak byłoby logiczne.
              Ja to wiem, i sama też zakładam, że nie wszystko jest durnym wymysłem pracownika, i że może jego tez skręca, ale tak mu kazali i cześć. Nie ma o co robić awantur i się wkurzac.
              • ali-ja Re: To naprawdę straszne 02.05.12, 19:01
                też kiedyś zdarzyło mi się pracować w sklepie, tylko że odzieżowym. pomyślcie, ile razy szlag was trafiał, jak sprzedawczynie podbiegały i pytały w czym mogą pomóc, czeho pani szuka, oj jak pani pięknie wygląda w tych spodniach - ja wiem, mnie też to irytuje i unikam takich sklepów, ale to napradę jest przykaz ODGÓRNY. i te dziewczyny z grycana też mają odgórnie powiedziane, że muszą proponować i już smile nie ma co ciągnąć tematu, jak ktoś nie chce soczku to mówi że nie, dziękuję, a zje pyszka lody i po sprawie smile
                • corwin18 Re: To naprawdę straszne 08.05.12, 10:17
                  Sprzedaż wiązana to atkualnie norma i nie ma cos ie wkurzać i tracić czasu na "opierniczanie" obsługi. Proponuja bo tak musza i tyle. a Grycan i taks ie obroni tym ze lody są jednymi z lepszych, a obsługa te pytania zadaje na tyle uprzejmie ze to nei przeszkadza i z uśmiechem przyjmują odmowę smile Z takim smakiem i obsługa nawet te głupie teksty o grycankach nie zaszkodza firmie !! big_grin
        • niteczka12 Re: To naprawdę straszne 07.05.12, 21:30
          hehh dobre to - nie wiem jak sprzedawca ma odczytywac z wyglądu klienta cechy psychologizen, przecież nie ma możliwości z nim pogadać. Dajcie już spokój, nikomu korona z głowy nie spadnie jak odpowie tak albo nie. Czasu z życia tez za wiele nie ubędzie
        • alexa0000 Re: To naprawdę straszne 08.05.12, 21:23
          > Ale to jest właśnie to o czym pisałam- oni kompletnie nie znają się na ludziach
          > , nie potrafią odczytywać sygnałów od klienta i wszystkich traktują tak samo

          No i nie maja prawa traktowac ich inaczej.
          Jakis czas temu zajechalismy do KFC. Spieszylismy sie bardzo, zamówilismy trzy rzeczy i nie moglam uwierzyć: zapytano mnie o to, czy chce powiekszony, czy dodatkowo to, czy sro, czy nie chcemy jeszcze zrobic jakies inne czary mary z zestawem, a to wszystko razy dwa- zamiast 20 sekund, stalismy przy tej maszynce do zamawiania przez kilka minut! W pewnym momencie przerwałam panu i złym głosem zapytałam, czy mozemy dostać. po prostu to, co zamówilismy?

          I bylam zła, ale wiem, ze oni tak musza. Frytki pewnie musza stać pod konkretnym katem tytce, kurczak musi miec odcien numer ochnascie z palety kolorów smażonych kurczaków, to i formułki maja wyryte na blache. I nie ma odstepstwa od tego i koniec.

          A firmy w trakcie okresowych badań nie obchodzi to, co mysli klient o tym, Interesuje ją , czy procedura była odpowiednio zachowana i tyle.
    • jo-asiunka Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 07.05.12, 21:37
      Też mnie to wkurza, ale chyba wszędzie w sieciach. W promodzie - a może naszyjnik, szal, w inglocie patyczki do skórek do lakieru albo zalotka do tuszu, w obuwniczym pastę przy zakupie butów. I tak w kółko
    • jamesonwhiskey Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 08.05.12, 15:51
      ostatnio mialem okazje sprobowac tej boskiej ambrozji, lodow grycan ,
      ktore to nawet niektorzy w kanadzie przeplacaja 3 razy zeby je spozyc
      i co ,tzw gowno
      chyba sol drogowa wypalila wam kubki smakowe bo te lody sa dosyc przecietne
      • nochybatytyty Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 08.05.12, 19:59
        E, głupoty. Akurat ich lody są naprawdę spokosmile W jakiś innych zdażały mi się jakieś grudki lodów, a oni akurat lody robią świetne. oprócz sorbetu pomarańczowego którego nie znoszę
      • niteczka12 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 09.05.12, 21:55
        hmm no cóż wszystko kwestia smaku. Ja tam uważam, że są świetne - lubie je przede wszystkim za naturalność - wiem, ze nie jem chemii tylko prawdziwe lody ze śmietanki i jajek . a w dzisiejsztch czasach, pelnych zapychaczy, to duzo znaczy
        • martula_n Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 09.05.12, 22:56
          Wiadomo, polska firma z tradycjami, a nie amerykańskie szambo. Nie to, zebym była wielką fanką lodów, ale jak jestem w jakimś centrum handlowym to zazwyczaj zachodze do grycana na lody i chyba się nigdy nie przejechałam
          • jamesonwhiskey Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 10.05.12, 00:55
            to powiem moze inaczej
            jak dla mnie lody byly powiedzmy poprawne ale dupy nie urywa
            po przeczytaniu setek peanow na ich temat jakos tak spodziwalem sie czegos wiecej
            • kropkaa Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 10.05.12, 01:54
              Zależy od smaku, moim zdaniem. O ile za bakaliowe dam się pokroić, to wychwalane tu latte wg mnie jest tak okropne, że dla mnie wręcz niezjadalne. I to dosłownie, bo kupiony pojemnik wylądował w zlewie - zdziwiło mnie to bardzo, bo lodoholiczką jestem wielką, a Grycana lubię. Oczywiście teraz raczej w markecie, żadne tam słuchanie litanii.
              • niteczka12 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 10.05.12, 16:08
                pewnie dlatego maja tyle smaków, żeby każdy miał coś dla siebie . Dlatego ja zawsze biorę dwie kulki jakichs klasycznych smakow a z jedna eksperymentuje - jakby co to zawsze będę miała coś do zjedzenia :p
                • smiecieciecie Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 10.05.12, 23:48
                  ja lubie te ich grycanowe latte, czasem je łacze ze śmietankowymi. ach i jeszcze sorbet cytrynowy!!!!!!!
                  • corwin18 Re: Grycan (lody, nie Grycanki) mnie wkurza 12.05.12, 13:20
                    JA tam najbardziej lubie bakaliowe, waniliowe i truskawkowe ...smile nawet Grycanki nie zniszcza w moich oczachw izerunku tej firmy smile)
Pełna wersja