Praca a życie rodzinne... czy sie decydować?

27.04.12, 09:04
Mam możliwość podjecia pracy w rodzinnym domu dziecka prowadzonym przez fundacje. Stanowisko wychowawcy. Mam odp. wykształcenie i nawet studia podyplomowe..
wszystko pieknie, ale system pracy jest jedno zmianowy.. nie wiem moze to i lepiej logistycznie ogarnać ( niż praca w sytemie na 3 zmiany bo i tak kuzyna w innym miescie pracuje od 6-14, 14-22,22-6)
Tutaj zmiana byłaby od 8-20 I OD 20-8, wychowawca jest sam całą zmianę ma pod sobą 14 wychowanków.. Dla mnie to szok.. aż mi kopara opadła...
Wiadomo że to rodzinny dom dziecka, trzeba samemu ogarnac wszystko jak to mama w domu.. dzieci w wieku od 5-16 lat, mają teoretycznie pomagać.
Zastanawiam się, czy np. na 1 zmianie juz tylko trzeba robić obiad, czy juz dzieciaki zostaly zaprowadzone do szkoly..
Do tego dochodzi sprawa, ze trzeba byc pod telefonem i czasem jest koniecznośc podjechania na pod dyżur.. na np. 13- 17 w dniu kiedy masz wolne, to samo jak coś sie zadzieje z dziecmi ktore masz przypisane sobie..
Szukają osoby dyspozycyjnej, z racji ze mam doświadczenie w prowadzeniu domu, i posiadania dziecka i wyksztalcenie odp. mam czas do namysłu do poniedzialku...
Kusi mnie ta praca, pracowałabym w zawodzie, wyrwała sie z domu... bo szukam pracy juz rok.. ale sa i minusy, mąż ma pracę gdzie wyjeżdza na 20 dni, czasem 25 w m-cu, potem ma wolne 8- 10 dni... mam tesciową ktora mowiła ze pomoże ze nie mam patrzeć na godziny pracy, ale o nockach nie było mowy..Tesc tez nie pracuje jest na rencie, mogą corkę wziąśc na noc do siebie i do szkoły zawiesć. Jednak mam obawy córka ma 5 lat, od wrzesnia idzie do 1 klasy.. nie wiem czy podołam... maż mowi , ze czas teraz dla mnie jest, ze mam myslec o sobie i jak tesciowie mówili ze pomogą to mam to wykorzystać. Dobra, jemu fajnie gadać.... bo go nie ma.. a jakby teśc nie mógl po córkę podjechać, to tesciowa musiałaby dygać tramwajem 45 min.
Sama nie wiem

O płacę nie pytalam jeszcze... zatrunienie na KP
    • helufpi Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:17
      Oprócz tego, że nie wiadomo za jaką pensję - a to chyba podstawowa rzecz przy decydowaniu się na pracę - nie napisałaś, ile dni w tygodniu masz pracować te 12 godzin, jaką dostaniesz umowę i jak jest zapisane w umowie to, że "czasem trzeba podjechać" w dzień wolny.
      Nie rozumiem też co miał na myśli Twój mąż mówiąc, że masz myśleć o sobie. Chyba myśląc o sobie nikt nie bierze tak ciężkiej pracy? A może uważacie, że to nie jest taka ciężka praca? W przeciwieństwie do Ciebie nie mam doświadczenia w prowadzeniu takiego domu, więc teoretyzuję, ale zawsze RDD kojarzyły mi się z orką na ugorze. Poza tym posiadając na stanie 5-letnie dziecko i męża w rozjazdach chyba nie jest się jednak tak bardzo dyspozycyjnym.
      • cherry0904 Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:24
        Zatrudnienie na KP a nie na Kartę Nauczyciela - system 40 h tygodniowo.
        O płacy powiedzieli, ze jak sie zgodze to przed podpisaniem umowy sie dowiem, mają jeszcze 2 osoby. I z 3 os. chcą 2 .
        Jesli chodzi o dyspozycyjność, to maż mowi ze mam dziecko powierzyć tesciom.
        • attiya Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:38
          z całym szacunkiem ale to ty jesteś matką, nie teściowie
          5-letnie dziecko chcesz "powierzyć" innym?
          to może od razu oddaj je do adopcji
          • cherry0904 Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:46
            Bez przesady, ja od 3 lat proszę meża o zmianę pracy.. i zero możliwości.. bo nigdzie indziej tak dobrze nie zarobi. Czy ja musze rezygnować z pracy bo jestem wyrodną matką?
            Szukalam pracy w normalnych godzinach.. ale bez skutecznie... Nigdy dziecka nikomu nie powierzałam... jak mialam prace w biurze sama ciągnelam bez pomocy tesciów..I ogarniałam wszystko.
    • panna.sarabella Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:24
      ja bym spróbowała, zawsze można się zwolnić jeśli uznasz ze jednak ta praca zbyt koliduje z organizacją życia rodzinnego. Tym bardziej że nie musisz prosić o pomoc rodziny w opiece nad dzieckiem, a sami to zaproponowali.

      Wiem o czym piszę - sama miałam kilka lat temu taką sytuację, praca doskonale płatna ale w pracy praktycznie cały dzień (praca zadaniowa), w dodatku problemy z szefową. Po pół roku, kiedy miałam dostać umowę na stałe, podziękowałam za współpracę i zrezygnowałam z pracy.

      Nie spróbujesz - będziesz się zastanawiać jak by to mogło być. Spróbujesz - zawsze będziesz mogła się wycofać, nikt cię tam siłą trzymać przecież nie będzie.
      • cherry0904 Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:26
        Właśnie, chcę spróbować, mam czas do poniedziałku na odp. I oni wtedy mi powiedzą czy tak czy nie. Tak bardzo chcialabym juz isć do pracy, mąż dobrze zarabia, ale ja tez chcę być niezależna.
        • kostruszka Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:31
          Oprócz spraw organizacyjnych przemyśl jeszcze kwestię, czy na pewno chcesz tam pracowac. To bardzo specyficzna praca - wbrew pozorom nie kończy się wraz z wyjściem do domu, bo często przenosi się problemy dzieci do własnego domu. Naprawdę bardzo trudno się zdystansować.
      • beatulek Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:32
        panna.sarabella napisała:

        > ja bym spróbowała, zawsze można się zwolnić jeśli uznasz ze jednak ta praca zby
        > t koliduje z organizacją życia rodzinnego.

        No niby racja ale w przypadku takiej pracy, gdzie ma się do czynienia z dziećmi z trudna przeszłością trzeba brać pod uwagę to, że one się przywiązują, nie mogą mieć co tydzień innej cioci....Jak to było w "Małym Księciu" - jesteś odpowiedzialna za to co oswoiłaś. To nie są dokumenty w biurze, które nic nie czują i wszystko im jedno kto je przekłada. Szczerze to ja nie zatrudniłabym do takiej pracy kogoś kto ma podejście "zawsze mogę się zwolnić jak coś mi nie będzie pasowało.
    • volta2 Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:35
      skoro deklaratywnie teściowie są chętni - to bym rozważała

      i czy w razie nagłej sytuacji nie mogłabyś swojego dziecka na noc zabrać ze sobą?
      czy takie przemieszanie świata domowego z rdd nie jest zabronione?

      a kwesita utajnienia pensji nie wróży dobrze
      cóż z tego, że ty się namyślisz,będziesz ważyła za i przeciw i dasz odpowiedź, że tak, a oni ci wyskoczą z minimalną? no tak się raczej nie robi, i tu sukcesu nie wróżę.

      miałam niedawno podobną sytuację, padło pytanie do męża czy nie chciałby pracować w indiach, ten zamiast od razu dopytać na ile i za ile, to mnie zmusił do rozważań, siebie też. i jak już byliśmy prawie gotowi to się okazało, że to zupełnie oferta nie dla nas. (no, ale to wina męża, że nie dopytał od razu, bo tu akurat nikt tajemicy by nie robił)
      • cherry0904 Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:42
        co do utajenia pensji, powiedzieli ze jak sie zdecydujęi beda mieli na bank kandydatów to wtedy sie dowiemy szczegółów. Zawsze można sie wycofać.
    • attiya Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:36
      czyli 12/12?
      i po 12 ha przerwy znowu 12 godzin pracy? Nie jest tak, że 24 ha przerwy?
      Bo jeśli inaczej, to nie zostawiałabym 5-letniego dziecka na głowie wszystkich, tylko nie matki
      sory ale wrócisz po nocy do domu, idziesz spać, wstajesz po 8 ha, zostaje ci tylko 4 godziny, odjąć dwie na dojazd do domu i z domu do pracy, faktycznie, można poszaleć uncertain
      • cherry0904 Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:41
        grafik ponoć ustawiany jest na m-c
        a jak system dokładnie nie dopytalam. Moja wina..w kazdym razie 40 h tyg, przy 7 dniowym dniu pracy.
    • kosmitka06 Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 09:47
      Ciężko tak doradzać nie znając dokładnie sytuacji. Ja podjęłam pracę na 8h i tygodniowo zmiany, czyli np. cały tydzień pierwsza, drugi druga itp. Nie daję rady fizycznie bo czasami jest tak że muszę zostać na 12h czyli od 6 do 18. Dziecko ogarniał rano mąż i zawoził do przedszkola, rodzice mieli odbierać, czasami zająć się do mojego powrotu. Jednak był to dla nich ogromny wysiłek, o 2 zmianie nie wspominając- mąż czasami wracał o 19-20 ja po 22 więc dziecko od 16 z nimi, na początku było oki ale pozniej zaczęło przeszkadzać. Ja nie dość że umęczona fizycznie (non stop w biegu i na nogach) to i psychicznie bo za plecami matka gderająca że dziś została z moim szatanem już ost raz (córka ma 6 lat).
      Teraz idzie długi weekend mogłabym zarobić bo potrzeba ludzi ale nie dam rady. Dziecko ma wolne od przedszkola, mąż też do pracy a nie ma mi kto z dzieckiem zostać bo rodzice chcą odpocząć uncertain
      Sama się zastanów jak będzie najlepiej, czy dasz radę, co by było gdyby teściowie nagle zniknęli, co wtedy?!
    • marianna72 Re: Praca a życie rodzinne... czy sie decydować? 27.04.12, 11:48
      Ja tak pracowalam w zeszlym roku przez 4 miesiace jako wychowawca w osrodku dla uzaleznionych.38 godzin tygodniowo, czasami 24 godzinne dyzury , noce i weekendy.Da sie przezyc my akurat mamy trojke dzieci ( najstarszy ma 19 lat wiec sam o siebie zadba ) dwojka mlodszych 8 i 6 lat.My nie mamy nikogo do pomocy bo Tesciowie nie zyja a moi rodzice mieszkaja daleko 1500km.Mam jednak meza na miejscu , ktory sie aktywnie udzielal i ma prace na miejscu ja jezdzilam 30 km w jedna strone .Teraz dostalam propozycje pol etatu czyli 19 godzin w innym osrodku oddalonym 60 km odleglosc mnie przeraza ze wzgledu na koszty benzyny ale byly by to dwa dojazdy tygodniowo jeden dyzur od 16.00.do 9.00 rano nastepnego dnia i weekendy od 9.00 do 9.00 nastepnego dnia wiec koszt benzyny by sie zaamortyzowala.
      Mozesz zawsze sprobowac jesli nie dsz rady podziekujesz , mi praca odpowiada wiec ,lubie to wiec jestem sklonna bo poswiecenwink)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja