Rozdawanie swojej wiedzy za darmo

27.04.12, 17:11
Jak się nauczyć zarabiać na tym co się umie robić?
Mam pewien fach w ręku. Wielu znajomych korzysta z niego. Niektórzy są mało ambitni więc dają mi fuchy do zrobienia i coś tam na tym sporadycznie dorobię. Wielu jednak jest takich, którzy wolą wiedzieć samemu jak się to robi więc podpytują mnie, jednorazowo dadzą jakiś prezencik bym im wytłumaczyła, itd. I oddaję swoją wiedzę po znajomości za flaszkę wina i czekoladki. Oni oszczędzają na wydatkach i dalej już sami sobie to robią a ja bym mogła mieć z nich jakiś stały dochód gdyby nie umieli tego robić.... Lubię uczyć kogoś więc to dla mnie nawet przyjemność im tłumaczyć gdyby nie to, że muszę zarabiać na chleb. A przez to, że kogoś nauczę, to ja nie mam dodatkowego zarobku.
Mam znajomego informatyka, który za każda usługę takze dla znajomych bierze pieniądze a jak ktoś go pyta o szczegóły programu to tak namiesza w tłumaczeniu, że pytający dalej nic nie wie i woli zapłacić by ktoś mu to zrobił niż próbowac samemu. A ja ciągle charytatywnie komuś doradzam, pokazuję że to co robię nie jest takie trudne i że sam sobie poradzi. I zaczyna mnie to wurzac bo ostatnio w pracy jest kiepsko i przydały by się dodatkowe dochody.
Jak przestawić przełącznik w głowie z trybu "muszę im pomagać" na tryb "muszę sama zarabiać"?
Ktoś wie??

    • owuosiona Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 27.04.12, 18:17
      Zrób sobie w Wordzie "zapytanie ofertowe", czy jak to się tam nazywa. Ofertę szkolenia po prostu. Profesjonalne, wszystko przemyśl i wylicz. Stawka brutto za godzinę warsztatów, czy co to tam jest, zmienna w zależności od tego ile osób uczestniczy, dolicz koszt przygotowania skryptu z teorią na podstawie dostępnej literatury, itp. itd. Nie zapomnij o dacie ważności oferty, inflacja zabójcza jest smile
      Jak ktoś z winkiem przyjdzie, to mu wręcz z uśmiechem i powiedz, żeby se podzielił kwotę z oferty na flaszki wina i spytaj, czy na pewno mu się zgadza rachunek, skoro z jedną startuje.
      Szkolenia są cholernie drogie. I na ogół warte wydanych pieniędzy, zwłaszcza, jeśli branża dochodowa.
      • gazetowa_krowa Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 27.04.12, 21:59
        Dobry pomysł tylko ja bym pokazała ofertę niepytana.
        Robisz cennik szkoleń i gotowych produktów i wysyłasz wszystkim znajomym. Możesz dodać, że cienko z kasą i szukasz fuchy.

        Nikt nie będzie zaskoczony, ani nie poczuje się wykorzystywany. Chyba, że ludzie mimo cennika i wcale nie lekkiej aluzji winko przyniosą.
        • d.o.s.i.a Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 09.05.12, 14:35
          Mysle, ze to doskonaly pomysl.
    • ga-ti Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 27.04.12, 20:24
      Zaintrygowałaś mnie swoim fachem smile
      W tym czasie to jakoś z PITami mi się kojarzy, ale może to coś innego.

      Niestety nie doradzę, bo też nie umiem znajomym rachunków wystawiać.
    • borys314 Re: 27.04.12, 21:51
      Mnie by nawet nie przyszło do głowy, żeby rozliczać znajomych. Ale u nas to działa w obie strony - tzn. oni też własnej woli wyświadczają mi różnego rodzaju przysługi. I trudno tutaj zmierzyć, kto komu więcej pomógł, czy czyja pomoc była więcej warta, wiadomo, że można na siebie liczyć.

      Ale jeśli w Twoim przypadku to nie działa w obie strony, to pewnie lepiej uzbroić się w asertywność. Albo możesz otwartym tekstem powiedzieć, że masz trudności finansowe i żeby np. polecali Cię swoim znajomym, gdyby oni potrzebowali podobnych usług. Ja tym sposobem dostałem nieoczekiwanie kilka dodatkowych zleceń - ktoś ze znajomych moich znajomych widział, co dla nich robiłem, podobał mu się styl, więc znajomi podawali kontakt do mnie.
      • jowita771 Re: 28.04.12, 09:17
        Wiesz, jeśli to działa w obie strony, to co innego. Jeśli jednak tylko autorka wyświadcza przysługę, to trochę nie halo.
        • borys314 Re: 28.04.12, 12:59
          Tyle że autorka tego wyraźnie nie zaznaczyła, dlatego wolałem dopytać - może i jej znajomi wyświadczają przysługi za butelkę wina albo i nie.
    • z17 Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 28.04.12, 01:18
      Problem jest wadliwie postawiony. Powinnaś zapytać , "w jaki sposób dotrzeć do potencjalnych klientów?", a nie "w jaki sposób zarobić na znajomych?"

      Na znajomych się nie zarabia, bo szybko przestają być znajomymi. Jeżeli wchodzą na głowę i nie dają żyć, wymyśla się wymówki, numery typu ten informatyk, a w ostateczności mówisz - zapraszam do mojego biura, umów się na wizytę, sorry, ale w domu nie zajmuję się pracą itp. itd. Taktowne wyznaczenie granic nie jest trudne dla inteligentnego człowieka.

      Ty zdaje się masz jakieś hobby, na którym chciałabyś zarobić, bo z postu wynika że ci znajomi są jak na razie jedyną grupą docelową. Nie wiem o jaki rodzaj działalności chodzi, więc trudno mi się wypowiadać w kwestii dotarcia do potencjalnych klientów. Ale jedno wiem na pewno - nie próbuj robić klientów ze znajomych. To się sprawdza tylko w bajeczkach akwizytorów badziewnych ubezpieczeń na życie oraz w bajeczkach członków rozmaitych sekt sprzedażowych mlm. Znajomi są od miłego spędzania czasu, a nie od interesów.
      • paliwodaj Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 28.04.12, 05:12
        tez mi sie wydaje, ze zarabia sie na klientach, a nie na osobach bliskich i blizszych. Jezeli nie chcesz im pomagac, powinnas to w jakis posob okazac lub powiedziec. Brzmi troche paskudnie, gdy opisujesz cala sytuacje, pomagasz a pozniej plujesz sobie w brode ,ze nie zarobials. Dla mnie to nie na miejscu. Jezeli juz decydujesz sie cos zrobic i wiesz ze albo za dziekuje , albo czekoladki to badz w pelni swiadoma swoich czynow.
        • bi_scotti Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 28.04.12, 05:57
          Nie rozumiem co to znaczy "na znajomych sie nie zarabia". Mam bliskiego znajomego dentyste, przyjaznie sie z mechanikiem samochodowym, bardzo zaprzyjazniona sasiadka jest accountant od podatkow. W zyciu by mi do glowy nie przyszlo korzystac z uslug tych BARDZO MI BLISKICH ludzi bez zaplacenia im za te uslugi! Moj maz wielu znajomym ulatwil zycie dzieki swojej wiedzy i tez za owo ulatwienie jest zawsze odpowiednio wynagradzany. Kazdy dorosly czlowiek rozumie przeciez, ze jesli cos jest czyims zawodem i ten ktos z tego zyje to trudno zeby charytatywnie wspieral wszystkich swoich krewnych i znajomych, bo by poszedl z torbami. Oczywiscie, znajomosc ma swoje "prawa" - np. wspomniany mechanik-przyjaciel zmieni mi opony z calorocznych na zimowe w expressowym tempie w wieczor przed zamiecia sniezna, bo mnie lubi ale ja przeciez za usluge zaplace, bo jak inaczej?
          Sprawdz sobie w net'cie jakis cennik uslug w dziedzinie, ktora jest Twoja profesja i przy nastepnej okazji po prostu wyjasnij, ze uslugi tego typu kosztuja tyle a tyle; Ty po znajomosci oferujesz usluge na wlasnej kanapie i ewentualnie mozesz podac herbate w trakcie tej swojej profesjonalnej dzialalnosci. Jesli komus zalezy na Twojej wiedzy to przeciez nie ma zadnego powodu zebys ja rozdawala na prawo i lewo bez zadnych benefitow. Chyba, ze odpowiada Ci dzialalnosc charytatywna. Wspomniana accountant taka wlasnie prowadzi w senior homes - liczy podatki starszym, ubogim ludziom za darmo. Ale to jej daje zupelnie inny rodzaj satysfakcji smile
          • grin_korso Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 28.04.12, 08:12
            Też wkurza mnie takie "na znajomych się nie zarabia", bo prowadzi do absurdów. Barter dlatego został zastąpiony przez pieniądze, że tak jest po prostu łatwiej i ludzie nie czują się pokrzywdzeni (przynajmniej nie tak bardzo). Jak ktoś poświęca regularnie swój wolny czas na tę "pomoc", a wie, że mógłby na tym zarobić, to często jest łosiem i znajomi traktują go jak łosia. A jak znajomi się obrażają, że za "pomoc", za którą na mieście płaciliby grube pieniądze ktoś bliski też żąda pieniędzy, to są często po prostu podłymi cwaniakami.
            Moja teściowa doświadczyła tego na własnej skórze jako księgowa. W kwietniu ma mnóstwo roboty, bo rozlicza swoich klientów. A znajomi najpierw dostarczali jej własne pity do rozliczenia (dla ciebie to chwilka), potem dołożyli do tego małżonków, potem dzieci, braci, siostry i zdarzało się, że teściowa miała rozliczyć nie tylko znajomego, a kilkanaście osób z jego rodziny. I to nie był jeden znajomy. No bo "dla ciebie to chwilka". Widziałam na własne oczy, jak przychodzili z całymi plikami dokumentów. I jeszcze ze zwrotem za vat od materiałów budowlanych (za dom zbudowany za "bagatela" - 400 000 zł) -no bo ty umiesz, co to dla ciebie. Ja spędziłam pół dnia, żeby 500 zł odliczyć...
            A w podziękowaniu - czekolada.
            I jak w końcu pojechałam po teściowej, żeby nie dała z siebie robić łosia, to zaczęła się stawiać. Tylko wymówki nic nie dawały, bo znajomi przychodzili na kawę w celach towarzyskich z plikiem dokumentów i mówili "pogadamy, a ty w międzyczasie..."
            I wyszło w końcu tak, że jak zaczęła brać pieniądze za usługę (taniej niż od zwykłych klientów), to znajomi przestali u niej to rozliczać. I robią to sami albo... chodzą do innych księgowych, płacąc czasem 2 razy więcej.
          • ceide.fields Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 28.04.12, 13:20
            Nie dziwię się, Za oceanem relacje międzyludzkie są dość płytkie, a kasa jest fundamentem wszystkiego. Polacy tam wyjeżdżający zmieniają się w niewiarygodny sposób w bardzo krótkim czasie.

            Od mnie przyjaciółka dentystka nie bierze pieniędzy, a w zasadzie bierze na zasadzie kosztów własnych - technika i materiałów. Tak samo inni znajomi i przyjaciele nie biorą pieniędzy albo biorą symboliczne zniżkowe kwoty. Tak samo robię i ja. Jeśli robię komuś bliskiemu przysługę, nie wyobrażam sobie zarabiania na tym i nie domagam się rewanżu symetrycznego, wystarczy "dziękuję" i butelka wina.

      • jolunia01 Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 09.05.12, 14:31
        z17 napisała:

        > Na znajomych się nie zarabia, bo szybko przestają być znajomymi. Jeżeli wchodzą
        > na głowę i nie dają żyć, wymyśla się wymówki, ...

        A dlaczego ja mam wymyślać wymówki i nie zarabiać na znajomych. Oni tak samo dobrze jak ja wiedzą, że wiedza kosztuje. A i czas nie jest z gumy. Skoro chcą, żebym coś absorbującego/wymagajacego specjalistycznej wiedzy zrobiła, to powinni liczyć się z kosztami. Mogę zrobic taniej i np. w sobotni wieczór (a nie w następną środę), ale przecież nie za darmo. Ja też mam prawo do odpoczynku (plotek, piwa, kawy, kina, teatru, spaceru po lesie....). Za nauczenie się wielu rzeczy zapłaciłam niemałe pieniądze, nie po po to, żeby je wydać, tylko żeby korzystać ze zdobytych kwalifikacji. Drobne przysługi sporadycznie - nie ma sprawy, ale naprawdę drobne i naprawdę sporadycznie.

        > Znajomi są od miłego spędzania czasu, a nie od interesów.

        Święte słowa.
    • guderianka Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 28.04.12, 09:20
      Nie tak łatwo przestawić. Musisz mieć poczucie własnej wartości i szacunku własnej pracy. Branie pieniędzy za coś, co wykonujesz na rzecz innych nie jest czymś złym czy niewłasciwym-zakładam , że gdyby nie Ty to znajomi poszliby do kogoś innego i zapłacili ?
      Nie wiem czym sie zajmujesz ale następnym razem poinformuj znajomych, że zdecydowałaś się zarabiać na swoich umiejętnościach i że od następnego razu wprowadzasz opłatę w wysokości takiej i takiej. Albo do Ciebie wrócą albo nie. Jak nie wrócą-maly kłopot, znajdź sobie obcych klientów, od których "łatwiej" brac kasę
    • lucerka78 Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 28.04.12, 12:48
      Kolezanka/kolega Cie pyta: czy moglabys mi wytlumaczyc, dac doslownie jedny wskazoweczke co do tego i oweg..

      Ty odpowiadasz: Jak najbardziej. Jednak ta rzecz jest bardzej skomplikowana niz myslisz. Wiem bo zajmuje sie tym zawodowo. Mozemy umowic sie na dany termin i wtedy bradzo chetnie wyjasnie o co w tym chodzi. Biore 40 PLN za godz. Zajmie nam to ze dwie...

      I finito!

    • a.va Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 28.04.12, 15:08
      To wszystko zależy od waszych relacji i tego, jak dużo czasu zajmuje ci to pomaganie i czy jest twoją pracą zarobkową.
      Ja np. wszystkim swoim znajomym pisałam cv i listy motywacyjne i nie przyszłoby mi do głowy chcieć za to kasy. Ale też nie było tak, że spędzałam nad tym długie godziny, po prostu jak ktoś miał problem, to przychodził, siadaliśmy, wyciągałam z niego, co potrafi, czego szuka, pisaliśmy i gotowe. Z kolei mi często znajomi prawnicy i informatycy doradzają w różnych sprawach i też nie chcą za to kasy. Więc nie wyobrażam sobie brania kasy od znajomych za drobne przysługi.

      Z tym że kiedy nie są to drobne przysługi, tylko konkret, to, owszem, płacę normalnie. Np. znajomej dentystce czy kosmetyczce płacę normalnie za zabieg, ale nie za to, że mi podpowie jakiego kremu używać.

      Podsumowując - łatwiej ci będzie brać kasę nie za to, że ich nauczysz (to się ludziom wydaje naturalną przysługą), tylko za to, że im zrobisz to coś, co potrafisz zrobić. Więc wykręcaj się od uczenia, skoro masz poczucie, że jest go za dużo i jesteś wykorzystywana, a proponuj zrobienie. Jednocześnie zacznij na tym zarabiać na obcych ludziach, wtedy znajomym będzie głupio brać od ciebie za darmo.
    • kkalipso Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 29.04.12, 18:18
      Ja uważam,że jeśli twoja pomoc jest tylko słowna i nie tracisz na tym pieniędzy czy czasu(rozmawiacie o tym w czasie spotkań)to nie powinnaś brać pieniędzy.Jeśli jest inaczej to jak najbardziej.Mój mąż jest specem od komputerów,naprawdę lubi to robić i zarabiać na tym pieniądze,pomógł znajomym na początku wiele razy ,ale od lat za usługi bierze pieniądze nikt się nie obraża,chętnie udziela rad przez tel.wtedy pomaga jak może- za darmo,znajomym oczywiście.Mamy znajomą fryzierkę,nam znajomym robi zniżki i tyle,ja wolę nie mieszać interesów ze znajomymi zawsze na tym wyszchodzimy poszkodowani....
      • sandrad2 Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 08.05.12, 23:10
        Wiesz, mam znajomych bliskich od których bym kasy nie brała a oni i tak się mi rewanżują np zasponsorowaniem kolacji w restauracji. Niestety oni mają swoich kolejnych znajomych (którzy już moimi tak bardzo nie są-nie utrzymujemy żadnych kontaktów towarzyskich oprócz przypadkowych spotkań czasem raz na kilka lat) którzy się odzywają do mnie tylko jak coś potrzebują ode mnie. I radośnie prawiąc mi komplementy jaka jestem wspaniała - nie rekompensują się materialnie za godzinę lub kilka godzin mojej intensywnej pracy. Np brat mojej znajomej, opowiada jak to mi się odwdzięczy za wykonanie pracy, i sru na początek roboty wino za 12 zł i mowa o tym jak bardzo się zrewanżuje na koniec. Pracę wartą 100zł odbiera i słyszę tylko "ach dziękuję jesteś wspaniała, fantastyczna". Inna koleżanka-kolegi, której nie znam, kolega pytał czy jej pomogę "oczywiście za kasę" , zgodziłam się , dwie godziny intensywnej pracy specjalistycznej -minimum 200zł się należało, a dziewczyna wyciąga czekoladki bo ona nie wiedziała jak mi się odwdzięczyć... I to żeby biedna była to bym zrozumiała... ale zarabia chyba więcej ode mnie, aż mi głosu zabrakło w gębie. I ten tekst jaka to jest wdzięczna że ja jej pomagam.... noż kurna ja się na zarabianie umawiałam a nie na pomaganie niebiednym...
        • mysia-mysia Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 10.05.12, 11:27
          W sprawie koleżanki kolegi tak mi sie nasuwa: czy przy umawianiu sie wspomniałaś cokolwiek o pieniądzach?
          • sandrad2 Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 10.05.12, 13:03
            Kolega umawiając nas sam użył stwierdzenia "czy mogłabyś to zrobić, oczywiście za pieniądze" . Więc przygotowana byłam na rozliczenie finansowe i tak zamierzałam policzyć jej taniej niż by zapłaciła na rynku, ale nie za ceną czekoladek.... To dla mnie obca osoba.
            • mysia-mysia Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 10.05.12, 13:50
              Z tego co mówisz wynika że była to jedyna wzmianka o pieniadzach PRZED wykonaniem usługi
              Powinnyscie wczesniej dogadać sie co do ceny i tego co ona mialaby za to dostać
              Jesli ona nie zaczęła tego tematu to ty powinnaś

              A co odpowiedzialas koledze? 'ok powiedz jej że mogę to zrobić za tyle i tyle' czy 'ok powiedz że może wpaść do mnie wtedy to a wtedy', jeśli to drugie to może kolega powtórzył jej że o pieniadzach nic nie wspominałaś a w ogóle to jesteś babka chetna do pomocy więc niech na wszelki wypadek weźmie czekoladki i zobaczy Jak się sytuacja rozwinie? Jak chcesz dostawać kasę to musisz się nauczyć to w jasny sposób komunikować przed
    • asocial Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 29.04.12, 18:29
      Bez przesady.
      Mam w najblizszej rodzinie i do glowy by mi nie przyszlo nie zaplacic mu np. za szkla czy szkla kontaktowe. Fakt, czasem zaproponuje, ze mi do oczu zajrzy za friko, ale dopoki nie moglam sie niczym konkretnym odwdzieczyc- chodzilam do innego okulisty. Teraz robie dla tego lekarza ¨darmowe¨ tlumaczenia, a on mi ¨za darmo¨ bada oczy. Za wszelkie materialy (szkla, oprawki) place, jak dostaje znizke to dodaje jakies wino.

      Brat mojego partnera ma dobrze prosperujaca knajpe- czasem nas tam zaprasza i zawsze kasuje 25% faktycznej ceny- wtedy my dajemy napiwek w wysokosci 75% ceny i wg mnie to normalne, chyba ze bardzo nalega i twierdzi, ze chce nas zaprosic.
      Moj dlugoletni przyjaciel organizuje mi wszystkie PITowe papiery za darmo, ale wiem, ze czasem potrzebuje uslug tlumacza i w ten sposob sie odplacam. Zle bym sie czula, gdybym za ladny usmiech dostawala uslugi, ktore od drugiej osoby wymagaja czasu i wysilku.
    • sandrad2 ech.. 08.05.12, 22:47
      Następnym razem was posłucham i na wstępie powiem ile kosztuje godzina szkolenia....
      Znowu mi wino przybyłosad Frajerka ze mnie i tyle.
      • policjawkrainieczarow Re: ech.. 09.05.12, 05:25
        Jesli nie potrafisz odmowic (a to dosc latwo zrozumiec, bo ludzie to potraktuja tak, jakbys im odebrala cos, co im sie nalezy, wiec wiadomo, ze mozna sie spodziewac kwasu), a chcesz na tym zarabiac i dac znajomym to do zrozumienia delikatnie, to mozesz jeszcze zrobic tak: zapowiedziec im, ze zdecydowalas sie zarabiac na swoich umiejetnosciach i cennik jest taki a taki (i tu im wreczyc ladnei wydrukowany), a za przyprowadzenie trzech klientow oferujesz godzine czy dwie swojej uslugi, czy za kazdego przyprowadzonego klienta oferujesz znizke 15% czy tam ile Ci sie oplaca.
        • gwen_s Re: ech.. 09.05.12, 09:49
          Dokładnie tak, jak ktoś następnym razem zapyta czy możesz wyświadczyć mu przysługę (Twoją pracę) to ok, niech pokaże Ci co chce a powiem ile to będzie kosztować...
          Ja z tych co o kasie to ostatnia rozmawiam, ale kurcze bez przesady, trzeba o swoje się upominać bo wiecznie Cię będą wykorzystywać.
      • nandadevir Re: ech.. 09.05.12, 19:24
        można wiedzieć co to za umiejętności? to tajemnica?
      • inguszetia_2006 Re: ech.. 09.05.12, 22:01
        sandrad2 napisała:

        > Następnym razem was posłucham i na wstępie powiem ile kosztuje godzina szkoleni
        > a....
        > Znowu mi wino przybyłosad Frajerka ze mnie i tyle.
        Witam,
        Oj, przestań z tą frajerką. Jesteś życzliwa i pomocna i tyle. Ja też pomagam ludziom za flaszkę wina. To na pocieszenie;-P Ale nie mam wyrzutów sumienia, bo umiem też odmawiać,jestem asertywna, nie mam czasu, to nie pomagam. Mam czas, proszę bardzo, zapraszam, pogadamy.
        Pzdr.
        Inguszetia
    • myelegans Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 09.05.12, 22:31
      Oczywiscie, ze powinnas pobierac oplaty za uslugi, bo to Twoja: wiedza i czas, a takich co to "po znajomosci" za butelke wina to spuscilabym po sznurku.
      mozesz dac temu oprawe i np. zrobic cennik uslug i rozeslac po znajomych, dalej moze juz pojsc poczta pantoflowa.
      Ja o znajomych dbam szczegolnie i korzystajac z ich uslug (fizykoterapeuta masazysta, intruktorka yogi, hydraulik) daje im zawsze ekstra napiwek, bo wiem, ze mnie rowniez upchaja po godzinach pracy, albo kolega-hydraulik przyjdzie w niedziele po poludniu, a wiem, ze wybieraja sie z zona na przyjecie, i mnie utyka pomiedzy, wiec go potraktuje odpowiednio za prace poza godzinami i fatyge.

    • garibaldia Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 11.05.12, 11:24
      Jak mawia mój znajomy "od kiedy Fenicjanie wymyślili pieniądze to słowo "dziękuję" stało się zbędne" tongue_out Muszę to chyba szefowej powiedzieć która zamiast płacenia za nadgodziny notorycznie uprawia grę "przepraszam za kłopot, dziękuję że to zrobiłaś".
    • mmsgallery Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 26.09.12, 21:42
      ciekawa jestem jak Ci idzie?
      Mozesz napisać?
    • marta-zs Re: Rozdawanie swojej wiedzy za darmo 26.09.12, 21:55
      ja swoja wiedze rozdaje, ze tak powiem za darmo wink rozliczam pity, wyliczam podatki, udzielam informacji jak, co, gdzie załatwić i jak cos zrobic, pomagam w angielskim, przypilnuje dzieci sasiadki, wszystko w granicach rozsądku, wtedy kiedy mam wolny czas i mi sie chce, za darmo. Czasem dostaje jakis drobny prezent dla siebie czy dziecka, ale szczerze na to nie licze, wrecz jest mi glupio, ale ja ogolnie lubie pomogac w granicach swoich mozliwosci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja