smutny "roczek":(

18.06.04, 23:05
wiem ,że bywają większe problemy, ale...
W środę mój synek obchodził roczek-powinno to byc radosne świeto, ale nie
moglismy się śmiać... Tego dnia rano odszedł nasz pies-wycieńczony chorobą.
W przeddzien dowiedzielismy sie, że ma wielkiego guza w brzuchu i mielismy
wybór:operacja z małą szansą na przeżycie albo uspienie.zawsze jest jakaś
nadzieja, więc zdecydowalismy sie na zabieg. Nastepnego dnia rano zadzwonil
lekarz, ze pies zdechł podczas usypiania- serce nie wytrzymalo narkozy...
Może ktos z was sie zasmieje, może ktos sie oburzy, że ludzue umieraja , a ja
tu nas psem dramatyzuje.Ale ON był naszym przyjacielem od prawie 6 lat,
pamietam jeszcze jak mąż przywiózl go w kartoniku po szklankachwink To byl
bokser, a kto zna tą rasę wie, że nie ma chyba bardziej żywiolowych i
przyjaznych stworzen.Nie ma go juz z nami, najbardziej zal mi córki (10
lat) ,ktora rozpacza najbardziejsad
Roczek synkowi wyprawiamy za tydzień,bo teraz jest chory, a i zal po stracie
przyjaciela nieco osłabnie.
Dzięki za wysluchanie!M.
    • gocha71 Re: smutny "roczek":( 18.06.04, 23:25
      Doskonale cię rozumiem. Dla mnie w twoim smutku nie ma nic śmiesznego: przeciez
      ten pies byl członkiem waszej rodziny. Kochajmy i szanujmy zwierzęta, one sa
      przecierz naszymi mniejszymi bracmi.
      Pozdrawiam, Gocha
    • gruszka_edziecko Re: smutny "roczek":( 19.06.04, 01:38
      Bardzo Ci współczuję. Pies to dla mnie członek rodziny.
      Mam psa-znajdę, ktory zaraz po przygarnięciu potwornie chorował. Wiele osób się
      dziwiło, że wywalam mnóstwo pieniędzy na "jakiegoś kundla" i to świeżo
      wziętego. Dla mnie było oczywiste, że z chwilą przekroczenia progu naszego
      mieszkania suka stała się częścią naszego domu.
      Do tej pory pamiętamy datę odejścia naszego poprzedniego psa. Choć w naszej
      rodzinie zdarzyło się wiele innych smutnych rzeczy.
      Pozdrawiam,
      gRuszka
    • ann007 Re: smutny "roczek":( 19.06.04, 09:04
      Rozumiem Cię doskonale, wczoraj musieliśmy uśpić naszego psa. Pisałam o tym w
      wątku "stary pies", więc nie będę powtarzać okoliczności. Teraz siedzę i
      odruchowo nasłuchuję stukotu łap po podłodze, Krzyś (też roczny) rano poszedł
      zajrzeć na psie posłanie, a ja co jakiś czas pobekuję... Smutno.
      • verdana Re: smutny "roczek":( 19.06.04, 13:36
        Jak mozna się smiać, albo nie rozumieć! Oczywiscie, ze pies jest członkiem
        rodziny. Zawsze oburzaja mnie w poradnikach (głównie amerykańskich)
        zdania "Uszanuj żal dziecka, gdy umrze lub zachoruje jego ulubione zwierzatko" -
        to co, rodzice serca nie mają? Sami nie żałują? Jak zachorował nasz 7-
        tygodniowy kotek i wet. powiedział, ze nie dożyje rana płakałam ja, mój 18-
        letni syn, 15 letnia córka a mąż snuł sie z kąta w kąt. A mieliśmy tego kotka
        tylko 3 dni. (Aby nie było zbyt łzawo kotek rano wstał, zeżarł miskę żarcia i
        pół kanapy, i zyje sobie jako olbrzymie bydlę do dziś).
Pełna wersja