8szklanka
05.05.12, 19:37
Nie pisze pod swoim nickiem, bo to trochę zbyt prywatne zwierzenia będą...
W skrócie - rodzice pili - ja, jak tylko była możliwość się wyprowadziłam. Za kilka lat zmarła moja mama. Jakiś czas po jej śmierci rodzina zaczęła mnie namawiać, żebym się do ojca wprowadziła, bo sam sobie nie radzi, bo biedny, nieszczęśliwy itd Że potrzebuje mocnej ręki i na pewno wszystko będzie dobrze. Tłukli mi to do łba i tłukli i w końcu zżerały mnie wyrzuty sumienia - że ja jedynaczka, że tylko go mam, że może rzeczywiście wyrodna córka ze mnie.
Wyremontowałam mu tą norę do stanu używalności i poszłam na to. Od tego czasu minęły trzy lata - niestety, ojciec pije nadal bez krępacji. Życie z nim to ciągła walka z kolegami melinującymi się tam pod moją nieobecność, z jego pijackim brudem i syfem. Tak się żyć nie da i nie chcę tego dalej ciągnąć. Powstała wielkopomna decyzja, aby się wyprowadzić. I co ? i pstro. Mam wyrzuty sumienia, że jak się wyprowadzę, to znowu z mieszkania będzie melina a on brudny, zarośnięty i ....samotny. Taka ze mnie głupia córka. W sumie to ani mnie nie bije, ani nie wynosi rzeczy na przepicie, ani nie robi żadnych awantur.....tylko samo życie z wiecznie pijanym człowiekiem jest tak potwornie męczące. Mam nawet wyrzuty sumienia, że chce mu pralkę zabrać ( w mieszkaniu do którego mam się wyprowadzić jej nie ma ). Szukając czegoś do wynajęcia też najchętniej sprawdzałam oferty blisko niego, żeby go odwiedzać. Toż to paranoja jest - facet ma w odwłoku moje zdanie i prośby a ja mam wyrzuty sumienia, że mam go zostawić samego.
Weźcie mnie pogońcie do galopu, bo się sama na siebie wkurzam - w nosie powinnam mieć jego samotność i pijackie problemy. A nie mam...cały czas się martwię jak sobie da radę. Odpowiedzialna się za starego, głupiego dziada czuję. I boję się, że umrze. I że do końca życia będę sobie wypominać, że gdybym została to by może żył. No jak ja mam sobie tą sieczkę poukładać?