Kulinarne koszmary z dzieciństwa

07.05.12, 21:37
Tak mnie naszło odnośnie podrobów. Macie takie koszmary kulinarne, którymi byliście karmieni, a dzisiaj jako dorośli nie możecie na to spojrzeć?

Ja mam i to sporo:
- zupy owocowe, moja babcia mnie tym karmiła, jak dla mnie był to kompot do którego wrzucono makaron
- kapusta z gołąbków, do dzisiaj jem tylko farsz z dużą ilością sosu pomidorowego
- ćwikła i buraczki, mama próbowała mnie zmusić do zjedzenia tego na kolację, więc uciekłam z domu, moja ucieczka skończyła na szóstym piętrze, bo mnie tato dogonił smile
- zupy mleczne, z ciepłym mlekiem ryż lub makaron, w przedszkolu potrafiłam przesiedzieć nad zupą taką cały dzień i nie tknąć, a dzisiaj nie tknę mleka, a już zwłaszcza ciepłego
- kasza manna, do dzisiaj nie znoszę żadnych papek, a z zup typu krem zjem tylko pomidorową

Jak mi się przypomni to dopiszę smile.
    • myga Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 21:51
      Twoja matka poprostu nie umiala gotowac. Te wszystkie wymienione potrawy (za wyjatkiem zup owocowych) moje dzieci uwielbiaja.
      • nie-matka Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:14
        Eeee? No nie wiem czy nie umiała gotować, czy to ja byłam wybredna, bo nie bardzo widzę możliwość zepsucia buraczków do obiadu, liści z kapusty do gołąbków (tym bardziej, że farsz uwielbiałam) czy kaszy mannej. Pomijam już fakt, że jednak inni te potrawy spożywali i co więcej nawet im smakowało, w tym moja siostra młodsza wink.
    • karra-mia Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 21:58
      gotowana kiełbasa, parówka
      pamiętam do dziś, jak matka stała nade mną i pilnowała, żebym zjadła, a mi było niedobrze. Do dziś nie jem gotowanej żadnej kiełbasy, wszystkie jem surowe. Cała rodzina już wie, że jak serwuje się gdzieś frankfuterki np. to dla Karry zostawia się kilka surowychtongue_out
    • gazeta_mi_placi Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:01
      Krupnik i kaszanka.
    • godiva1 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:10
      Serwatka w przedszkolu. W cieple dni, najczesciej serwatka tez cieplawa.
    • platki_sniadaniowe Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:14
      nie mam,
      nikt mnie nie zmuszał do jedzenia czegoś czego nie lubię

      a wszystko to co napisałaś lubię, szczegolnie zupe owocową i kasze manną
      • zajola Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:17
        koszmar kolonii - zupa mleczna, grysik i mleko. w każdej postaci.
        Mleka nie pijam od ukończenia siedmiu miesięcy do dziś czyli ponad czterdzieści lat.
    • beverly1985 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:19
      Zupa owocowa (czyli kompot z makaronem, zabielany smietaną uncertain ).
      • najma78 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 11:09
        beverly1985 napisała:

        > Zupa owocowa (czyli kompot z makaronem, zabielany smietaną uncertain ).

        O matko....ktos wpadl na taki pomysl
        • methinks Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 15:21
          Nie wiem, ale uwielbiam wisniowa (z domowych sloikow) z makaronem i smietana na zimno, najlepiej prosto z lodowki. Latem mistrz.
    • kamunyak czernina i zimne nóżki 07.05.12, 22:21
      którymi to potrawami raczyła mnie moja babcia -macocha, czyli druga żona mojego dziadka (moja prawdziwa babcia na pewno by mi tego nie robiła).
      Czernina rosła mi w ustach bowiem kilka godzin wcześniej widziałam skad biorą się na nią produkty, a w zasadzie ten jeden podstawowy.
      Zimne nóżki bo zawierały zawsze pełno nie dających się pogryźć, i przełknąć, chrząstek.
      Przy czym babcia, poznanianka, była osobą, której dzieci nie mówiły "nie".
      W związku z tym do dzisiaj nie jadam powyższych dań, ani nikt w moim domu (bo nie ma kto zrobić).
      • gku25 Re: czernina i zimne nóżki 08.05.12, 15:41
        Ale czernina z wiśniami to mega wypas, tak jak kaszanka, mniam... Zimnych nóżek nigdy chyba nie jadłam, co to takiego?
        • annajustyna Re: czernina i zimne nóżki 09.05.12, 16:17
          Galaretka z nozek. I blagam (to do pan powyzej): manna to rzeczownik, nie przymiotnik! Czyli: kaszy manny, z kaszą manną, o kaszy mannie...
    • misiowamama-2 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:23
      Zupa kminkowa i ananasy w puszce.
      Te drugie przywoził tata z Węgier, cieszył się, że mógł kupować ukochanej córeczce. A ja w poczuciu wdzieczności jadłam na siłę. Żal mi było taty, że kupuje a ja taka niewdzięczna tongue_out I tak jadłam te ananasy dopóki nie zwymiotowałam (fe) do talerza, haha. Dziś lubię ale tylko świeże, te w puszce straszą "koszmarami kulinarnymi" z dzieciństwa wink
      • imogen0 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:44
        misiowamama-2 napisała:

        > ananasy w puszce.
        > Dziś lubię ale tylko świeże, te w puszce straszą "koszmaram
        > i kulinarnymi" z dzieciństwa wink
      • lubie.garfielda Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 10:35
        misiowamama-2 a wytłumaczyłaś czemu się porzygałaś? Z perspektywy osoby dorosłej byłoby mi podwójnie przykro gdybym się dowiedziała, że dziecko dla mojej przyjemności wcina coś, co je podnosi... Chociaż z drugiej strony w tamtych latach to dzieci "nie miały" upodobań (antypatii) żywieniowych: po prostu były niewychowane bo te grzeczne tak jak TY to wcinały każde g. nawet jeśli miały się porzygać. Stąd wniosek, że byłaś bardzo dobrze ułożoną i/lub bardzo kochającą córeczką.
        • misiowamama-2 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 09.05.12, 15:42
          lubie.garfielda napisała:

          Stąd wniosek, że byłaś bardzo dobrze ułożoną i/lub bardzo kochającą córeczką.

          hmmm, coś w tym jest. Ułożona...chyba faktycznie byłam. Kochajaca.... do dzis. Nawet teraz, ( mam 40 lat) gdy rodzice kupia mi nietrafiony prezent, nigdy nie pokażę, że nie podoba mi się, że jestem niezadowolona. Dziekuję im, mówię że jest Super, a oni cieszą się, że sprawili mi radość. Nie potrafię tej radości zepsuć...
          Jakiś czas temu kupili mi bluzkę, w której nie najlepiej się czułam. Ale, z kolei żeby sprawić im radość ,na imieniny taty ubrałam właśnie tę bluzkę. Było mi zupełnie obojętne czy się innym podobałam w niej czy nie. Dla mnie najcenniejszy był błysk w oczach taty gdy mnie w niej zobaczył wink
          Ot, po prostu zawsze BARDZO kochałam i będę kochała moich rodziców. są moimi najlepszymi przyjaciółmi...smile
          • a-ronka Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 09.05.12, 16:15
            misiowamama-2 napisała:

            > hmmm, coś w tym jest. Ułożona...chyba faktycznie byłam. Kochajaca.... do dzis.
            > Nawet teraz, ( mam 40 lat) gdy rodzice kupia mi nietrafiony prezent, nigdy nie
            > pokażę, że nie podoba mi się, że jestem niezadowolona. Dziekuję im, mówię że je
            > st Super, a oni cieszą się, że sprawili mi radość. Nie potrafię tej radości zep
            > suć...
            > Jakiś czas temu kupili mi bluzkę, w której nie najlepiej się czułam. Ale, z kol
            > ei żeby sprawić im radość ,na imieniny taty ubrałam właśnie tę bluzkę. Było mi
            > zupełnie obojętne czy się innym podobałam w niej czy nie. Dla mnie najcenniejsz
            > y był błysk w oczach taty gdy mnie w niej zobaczył wink
            > Ot, po prostu zawsze BARDZO kochałam i będę kochała moich rodziców. są moimi na
            > jlepszymi przyjaciółmi...smile

            OJP stara baba a taka głupia..............
            • misiowamama-2 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 10.05.12, 15:48
              a-ronka napisała:

              > OJP stara baba a taka głupia..............

              OJP big_grin hahaha , dobreee
              Ale nie masz racji. Ani stara wink ani głupia...
    • mgla_jedwabna Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:24
      Klasyka: szpinak i wątróbka. Szpinak jako ciemnozielony rzyg o zapachu tabletek czosnkowych, wątróbka z charakterystycznym smrodkiem. O ile do szpinaku w innej postaci przekonałam się w wieku dorosłym, to zapach wątróbki odrzuca mnie do dziś.
      • mgla_jedwabna Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:26
        No i gotowane parówki, zapomniałam.
      • e_r_i_n Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 13:03
        Mogłabym się podpisać - łącznie z przekonaniem się do szpinaku.
        Ale w tej przedszkolnej (bo to głównie tam) brejowatej papce szpinakowej coś jest - moje dziecko raz zostało zmuszone do jej zjedzenia. Paw na talerz ostudził nauczycielkę.
        A szpinak w domu uwielbia i zjada w różnej postaci.
        Te wymieniane zupy mleczne, kasze manny itd uwielbiam wink
    • an_ni Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:27
      tluste mieso w gulaszu - to z przedszkola
      kozuch na mleku tez z przedszkola
      ogorki w smietanie z cukrem , czyli mizeria na slodko
      salata ze smietana jako dodatek do obiadu
      watrobka smazona, w ogole wszelkie podroby
      potem doszly jajka, przed jajkiem na miekko oraz sadzonym uciekam wink
    • imogen0 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:40
      Ryż na słodko(z owocami,polany śmietaną)
      Zupa owocowa zabielana
      Gulasz i bigos gdzie trafiały sie tłuste kawałki mięsa

      O dziwo lubiłam i lubię podroby i zupy mlecznesmile
    • marghe_72 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:41
      Nic mi do głowy nie przychodzi.
      Nigdy nie byłam zmuszana do jedzenia. No, ale na brak apetytu nie narzekałam wink
      • mamba1234 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:56
        Zupa owocowa (odruch wymiotny mam nadal), owsianka (z takimi łupinkami), fasolka po bretońsku, mięso wszelkie (tolerowane tylko białe z kurczaka), czekolada (do dzisiaj), banany (dalej nie lubię), bawarka - to wypluwałam w przedszkolu pod dywan. A szpinak uwielbiam, musi być tylko dobrze przyrządzony wink
    • nanuk24 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:48
      nie mialam. Jadlam wszystko, co mi podano. Jedynie pitruszke z zupy wybieralam i wolalam ze stlu wybrac cos innego niz bigos, aczkolwiek jak do wyboru byl tylko bigos, to zjadalam bez grymaszenia.
      • znowu.to.samo Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:56
        Znana już na forum WONTRUPKA

        Raz na koloniach była, i okropna gruba kucharka zmuszała mnie do zjedzenia tego świństwa. Cofało mi się to, miałam odruch wymiotny a to babsko wpychało mi kolejne porcje....
    • donkaczka Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:51
      makaron z bialym serem polany skwarkami, na slono
      bleeeh

      ale ryz z jablkami? zapiekany? pycha przeciez smile
      • mamba1234 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:59
        Aaa, jeszcze makaron z białym serem na słodko. Łaaa, koszmar. A moje córki uwielbiają suspicious
      • mamaemmy Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 23:02
        każde mięso z dodatkiem chocby odrobiny tłuszczu,fuj!
        zupa mleczna
        zapiekanka warzywa z kielbasą-dzis bym zjadła ze smakiem,mniam!
        flaki

        Generalnie byłam niejadkiem,cale dziecinstwo jadlam ze smakiem tylko kanapki z pomidorem,ryby w ilości baardzo dużej,frytki i ruskie pierogi..A-i jajko w każdej postaci,oprócz sadzonego.
        • japanunieprzerywalempanieposle Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 00:52
          eee a kielbasa nie ma tluszczu ?
    • marghe_72 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 22:59
      errata (grunt to mieć sklerozę):
      cynaderki z kaszą na obozie
      śledź w śmietanie z ziemniakami na koloniach

      do dziś nie tykam.
    • hamerykanka Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 23:07
      Kasza manna na gesto z soczkiem, buee...
      Placki ziemniaczane i babka ziemniaczana, nawet zapach...(robi sie zielona)
      • anetuchap Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 23:37
        A ja babkę ziemniaczaną uwielbiam!
        Mnie nie zmuszano do jedzenia więc koszmarów nie mam,a tylko niezbyt lubiane potrawy.
        Nie przepadałam za śledziem w śmietanie z ziemniakami,krupnikiem i nie tknęłabym
        lanych klusek na słodko,ale na słono już lubiłam.
        Nie jestem zbyt wybredna,ja nawet wątróbkę lubię! Pamiętam gdy babcia gotowała rosół,to
        bardzo lubiłam tą wątróbkę ugotowaną,wtedy nie można było kupić drobiowej wątróbki
        tylko wieprzową,która jest gorsza. O! Gulaszu z kurzych serduszek nie lubiłam,flaków,
        flaków i barszczu białego.
      • nanuk24 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 01:46
        a ja zawsze wyjadalam mamie manne z miski, kiedy studzila na miodownik(aka ciasto czeskiewink)
        uwielbiam manne, lane kluski na mleku, owsianke i te inne straszne daniawink
    • ilonka001988 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 07.05.12, 23:57
      Jak sobie pomyślę to wszelkie żarcie poza domem - i tu zastanawiam się gdzie jedzenie było najgorsze - w przedszkolu, na koloniach czy w szpitalu.

      Przedszkole - praktycznie każda zupa. Mdły smak, każda taki sam miała, z rozgotowanym ryżem/makaronem. Gorzej, jak kucharki próbowały zrobić dwa dania w jednym - i te paskudne zupy zagęszczały mięsem (obowiązkowo rozgotowanym) albo ziemniakami. Wiele lat nie tknęłam żadnej zupy oprócz rosołu i babcinej zalewajki. Dlaczego? To były jedyne zupy których nie podawano w przedszkolu.

      Koszmar szpitala - te wszystkie mleczne zupy, papki z rozgotowanej marchewki czy jabłka, makaron na słodko. Co najlepsze raz leżałam odwodniona po jakimś żołądkowym syfie, ledwie żywa z wiecznym uczuciem cofania się po każdym łyku wody, a tutaj roznosi się obrzydliwy zapach mlecznej zupy... leżałam z nosem w poduszce aż dziw że się nie udusiłam big_grin W ogóle jak oni chcieli wyleczyć ludzi na tym oddziele, moja mama cuda na kiju wymyślała żebym cokolwiek zaczęła jeść i zdrowiała, teoretycznie jakbym miała jeść co tam dają to bym na pewno do zdrowia nie wróciła...

      Koszmar kolonii - ziemniaki dało się zjeść, ale raz wzięłam się za kotleta. Szukam mięsa szukam, odrzucam chrząstki, tłuszcz... został JEDEN kęs big_grin
      Nie wiem jak to mogło się stać, ale organizator doszedł do wniosku, że dzieciom w wakacje starczą przeciętnie trzy szklanki płynów - na śniadanie, obiad i kolację. Dokładnie tak, nie mieliśmy dostępu do picia. Ja kupowałam, młodsze dzieci np. piły wodę z kranu a potem wymiotowały przez całą noc. Trzy tygodnie, nikt nie wpadł na pomysł że powinien być dostęp do picia.

      Jednak... the winner is... kolonie, cała stołówka je zupę. Coś fasolowego. Szczęk łyżek, dzieciaki wcinają bo akurat z długiego spaceru wróciliśmy. Nagle jedna z opiekunek wstaje, kategorycznie każe przestać jeść zupę. Wszyscy łyżki odłożyli i patrzą. A ona mówi że w tej zupie są robaki. Fasolka wkładkę miała big_grin Pierwszy raz w życiu byłam wdzięczna kucharkom z przedszkola co mi tak zupy obrzydziły. Bo byłam jedna z nielicznych na sali co zupki nie jadły. Mina ludzi nad talerzami - bezcenna big_grin

      Przyjechałam z kolonii, mama się pyta jakie wrażenia. A ja jej opowiadam jak śmiesznie było, bo i robaczki w zupie były, i jedno dziecko raz nielubianą panią obrzygało paskudną mielonką z kolacji i tak dalej big_grin więcej na kolonie nie pojechałam, a zamiar był że za rok pojadę z młodszą siostrą wink
    • koza_w_rajtuzach Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 07:26
      w sumie to wszystko zawsze lubiłam jeść, ale jak nie miałam na coś ochoty to nigdy mnie do tego nie przymuszano.
      Najgorsze rzeczy jakie kiedykolwiek jadłam to u mojej babci, która ma skłonności do konfabulacji, mówiła np. że kiedyś dostała order za czystość tongue_out, a tak naprawdę zawsze miała w domu syf (mi też zdarza się mieć, ale to już hardcorowy syf był wink), no i zawsze tam śmierdziało, poza tym była kiepską kucharką. Moja babka spytała się mnie kiedyś "chcesz truskawki ze śmietaną?", zgodziłam się, bo zawsze lubiłam. Babka nazrywała truskawki prosto z ogródka, brudne z ziemią i zamiast je umyć wrzuciła do miski, dała śmietany i cukru i kazała jeść. Ta ziemia chrupała mi między zębami, doświadczenie jedyne w rodzaju... Ale gorsza była kiedyś zupa, którą mnie uraczyła. Zaproponowała mi kapuśniak, lubiłam, więc postanowiłam skorzystać. Poza kapustą w proporcji mniej więcej pół na pół była tam cebula, surowa w smaku, po prostu obrzydlistwo. Mało nie zwymiotowałam, a naprawdę należę do wszystkożernych, ale zjadłam, w życiu nic równie ohydnego nie jadłam. Kiedyś na jej i moich oczach kot polizał sałatkę, którą przygotowała, nie przejmując się tym zaniosła tą sałatkę gościom. Aha, jedzenie u niej mięsa ze świniaka, na którym było masa włosów to była normalna sprawa.
      Moja babka była super gospodynią tongue_out.
    • default Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 07:46
      Najgorzej wspominam wszelkie mięsne potrawy z przedszkola - zawsze były w tym mięsie chrząstki i tłuszcz... Chowałam to mięso po kieszeniach fartuszka, bo panie pilnowały, by wszystko było zjedzone.
      W domu raczej nie zmuszano mnie do jedzenia czegoś czego nie lubiłam, ale pamiętam dwie koszmarne zupy serwowane u cioci na wsi, które jakoś z trudem zjadałam - chyba z grzeczności - ale pozostawiły naprawdę okropne wspomnienie. Jedna to po prostu serwatka na gorąco (chyba z jakimiś przyprawami) i zagęszczona mąką (?) podawana z kartoflami i skwarkami. Druga - z przetartych suszonych śliwek, podawana z dodatkami j.w. Ta druga miała chyba nazwę "garus". Były to najgorsze obrzydlistwa, nawet osławiona czernina się przy nich chowa (zwłaszcza, że do czerniny nikt mnie niezmuszał, sama spróbowałam raz z własnej woli, w ramach eksperymentu smile)
    • franczii Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 09:51
      Na sile wpychali we mnie mleko (cieple ble) i zupy jarzynowe w ktorych plywaly rozne farfocle, brukselka itp. a ja nie znosilam nie wiedziec co na lyzke nabieram. Probowali zup mlecznych ale do tego nie zmusili. Dzis nie mam wstretu do mleka ani do jarzyn ale robie je na inny sposob.
      Za to pamietam od dziecinstwa mialam wstret do podrobow a nikt mnie nie zmuszal do jedzenia tychze. Flakow nie skosztowalam nigdy, sam wyglad mnie odrzucal i chyba nigdy nie skosztuje. Nie zjem zadnych wnetrznosci. Mialam tez wstret do kielbasy swojskiej i miesa tlustego. I to rowniez mi zostalo, czasami mnie najdzie i zjem kawalek kielbasy ale bardzo rzadko. Nie lubilam tez smaku masla i do dzis malo uzywam, tylko i wylacznie do przyrzadzania potraw, wypiekow. Chleba maslem nie posmaruje.
      Zup owocowych na szczescie u nas nikt nie gotowal. Ale raz na kolonii nam to dali i mi nie smakowalo. Co to w ogole za potrawa
    • kosmitka06 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 09:58
      - flaki
      - skwarki
      - pierogi/barszcz z płucek
      - zupa pomidorowa
      - leczo
      - wszystko co tłuste i żylaste
      Tego nie zjem, choćbym miała przymierać głodem. Pewnie jeszcze kilka innych potraw by się znalazło ale na chwilę obecną to.
    • mondovi Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 10:06
      W przedszkolu - ryż z sosem truskawkowym , kasza manna z syropem, kawa Inka, zupy mleczne na słodko. W domu - sos grzybowy zaciągnięty jajkiem, szpinak, flaki. tylko z awersji do flaków wyrosłam.
    • czekolada_kokosowa Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 10:08
      zupy owocowe, choć ogólnie bardzo lubię jeść zupy
      zupy mleczne z kaszami lub bez, po prostu nie znoszę gotowanego mleka ; co dziwniejsze przetwory mleczne uwielbiam tak samo jak zimne mleko
      od przedszkola nie znoszę budyniu, pewnie ma to związek z gotowanym mlekiem ; jedynym wyjątkiem jest budyń czekoladowy i to koniecznie winiar
      no i szpinak ; chociaż teraz jest masa przepisów na szpinak, nie wchodzi mi i już
      Za to jako dorosła już osoba nauczyłam się jeść paprykę i śledzie.
    • agniesia1973 Re: Kulinarne koszmary z dzieciństwa 08.05.12, 10:16
      Ja jestem z tych zmuszanych do jedzenia. Do tej pory pamiętam godzinne posiedzenia przy grochówce, krupniku, wątróbce itd. Swojego dziecka nie zmuszam do jedzenia, a tego czego nie lubi tym bardziej nie podaję.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja