Facet na zakupach...

12.05.12, 19:26


...konieczność? masochizm?

Byłam dzisiaj świadkiem dośc ciekawej sceny, którą obserwowałam z zaciekawieniem.

Ona, on i dwójka małych chłopców nudzących sie oczywiście potwornie a co za tym idzie - wrzeszczących, wchodzących pod regały z ubraniami i szlifujący podłogi rekami( które rzecz jasna wędrowały do buziwink- ale słodziaki to były, więc nie o nich będę pisaćwinkp
Pani chciała coś sobie kupić, ale nie do końca wiedziała co...pan wyglądał jak chodzący bilbord z napisem " NIE_CHCĘ_TU_BYĆ"- wszystko, o co pytała go pani kwitował miło:" Weź przestań", słodko " Taka szmata?", konkretnie " Ile to kosztuje?", wzmacniająco :" Okropne"...i śmiać mi się chciało i chciałam podejśc do niej i poradzić, coby chłopa z dziećmi na łąwce posadziła, ja jej doradzęwinkP- ładne toto było, młode i takie nieporadne, że aż we mnie miłośc do bliźniego wzbudziłasmile

A Wy ciagacie tych swoich misiów na zakupy, czy..wolicie spokój?winkP


    • dzoaann Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:30
      moj mis ciaga mnie, nienawidze zakupow i chyba sie zaopatrze w stosowna tabliczke z komentarzem...
    • kosmitka06 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:30
      Mój miś o dziwo nie marudzi na zakupach, tyle tylko że my zwykle po wejściu się "rozłączamy" i każde idzie za swoim wink Pozniej jak już się odnajdziemy kończymy robić zakupy razem. Mój jakoś nigdy (albo dawno i szczerze nie pamiętam) nie robił mi żadnych problemów.
      • cherry.coke Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:14
        Ja tak samo. Najczesciej kazde chodzi po swoje, i tylko jesli potrzeba dodatkowej porady, to sie wzywamy "a co sadzisz o tym".
    • marzeka1 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:33
      Dwa razy do roku lubimy w mężem wybrać się do galerii w czasie promocji; wtedy nastawiamy się na zakupy i jest ok; tyle że częściej ja odpadam: ilość ubrań, jakie przymierza mój mąż, zanim coś kupi, przerasta moje możliwości zniesienia tego big_grin spodnie dla synów i siebie - to sprawa męża- nie na moje nerwy.
      • kali_pso Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:37

        heheh..no to niczym mój- jak kupuje np. dzinsy to zanim kupi( oczywiście wracając do pierwszych, które przymierzał, jakąś godz. wcześniejwink- obejdzie wszystkie sklepy...

        Natomiast ja akurat lubię go mieć w pobliżu, bo jak powiem w domu- "Jedziemy, bo chcę buty sobie kupić, doradzisz mi"- to nie powiem- pojedzie, nie jęczy, chodzi i doradza. Ale co zauważyłam- musi wiedzieć, że jedziemy tylko po to- bo jak coś jest poszukiwane przy okazji zakupów np. spożywczych- koniec, mogiła, rozwód w powietrzuwinkp
    • madzioreck Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:34
      Mój misio zawsze ze mną jeździ na zakupy, i on szybciej umie mi wypatrzyć coś ładnego, niż ja. Mnie się na wieszakach nic nie podoba. No i nie mam cierpliwości, a on owszem. Jest nieznośny na zakupach tylko wtedy, kiedy robi się głodnywink
      • asia.asz Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 16:31
        u nas tak samo
        dlatego czesto swego misia ciagam zeby mi pomog i ocenil w czym ladnie wygladam
    • feniks_z_popiolu Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:35
      To mój mąż ma inną metodę. Co bym nie przymierzyła to mówi: super w tym wyglądasz, świetnie, kup sobie. Mogłabym założyć włosiennicę i też by było super. Byleby jak najszybciej wyjść ze sklepu. Nie zabieram go na żadne ciuchowe zakupy. Jak musieliśmy iść razem, w sensie całą rodziną, to zawsze wysyłałam męża z dziećmi na lody, na plac zabaw gdziekolwiek byleby nie z nimi.
    • kropkacom Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:36
      Na zakupy około dzieciowe misia nie targam za uszko. Na moje zakupy ciuchowe sam się targa. Ma gest i dobry gust.
      • kropkacom Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:45
        No i jeszcze z misiem potem do kawiarni wpadamy. big_grin
    • jak.z.nut Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:40
      Nie cierpię robić zakupów. Częściej kupuje odzież w necie, nigdy źle nie trafiłam rozmiarowo.
      Jeśli zdarza się jakaś galeria to zdecydowanie wiolę ze swoim facetem niż z koleżankąsmile z nim jest szybciej, poza tym też musi czasem sobie coś kupićsmile
    • gazeta_mi_placi Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:45
      Lepszy Miś na zakupach niż niepilnowane bachory.
      • kali_pso Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:54

        W tym konkretnym przypadku- pan był o wiele mniej strawny niż biegające dzieciwink
        • antyideal Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:57
          Najsmieszniejsi sa panowie spiacy na kanapie
          przed wejsciem do np. H&M big_grin
          • kali_pso Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:04

            wink ja częściej widuję takich podpartych, znurzonych, marzących pewnie o teleportacjismile
            • antyideal Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:13
              No nie wiem, ja mam czasem wrazenie, ze ta znurzona mina to na wypadek,
              gdyby zona kontrolnie zerkała zza szyby,
              a uwaga tak naprawde skupiona jest na defilujacym przed nosem
              tlumie atrakcyjnych kobiet i dziewczat wink
              • antyideal Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:15
                znużona
                cos mi tu nie pasowałowink
            • dziennik-niecodziennik Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:23
              ooo, taaaak, ta wystawa męskich ciał ze zmęczonymi i znudzonymi minami w korytarzach galerii... masakra big_grin
              • kali_pso Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:27

                ...pole do popisu dla socjologasmile albo studenta socjologii robiącego badania do pracy dyplomowej...poczytałabym chętnie jej wynikiwinkp
                • antyideal Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 21:26
                  Mam podejrzenie, dlaczego tak pokornie i bez buntu
                  choc z wyrazem cierpienia na obliczach czekaja przed tymi sklepami,
                  ale nie wiem, czy wypada sie na e-matce tymi przemysleniami dzielic tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 21:28
          A w czym on Ci przeszkadzał?
          • kali_pso Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 21:30

            A gdzie napisałam, że mi przeszkadzał?
    • antyideal Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:49
      Zakupów dzieciowych nie lubie, wiec oddaje dziecko ojcu
      z wykazem brakujacych czesci garderoby
      i robia sobie meskie zakupy a ja tylko
      doradzam telefoniczne i luzik mam wink

      A misie to misie zwykle trafiały lubiace zakupy
      i z wiekszym zapalem do chodzenia po sklepach niz ja,
      co to lubily doradzac, wybierac i przebierac.
      A ja wole sama.
    • guderianka Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:51
      Na codzienne zakupy chodzę sama. Na takie większe-raz na dwa tygodnie-jeździmy razem, bez dzieci, czasami Misiek jeździ sam, zalezy co trzeba kupić. Od lat mamy system kartkowy-przed wyjazdem spisujemy listę zakupów, jeździmy do jednego sklepu (auchan) więc kartkę spisuję wg kolejności regałów-dzięki temu idzie nam sprawnie i szybko. Misiek potr
    • czarnaalineczka Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:56
      zawsze chodze sama
      zadnego misia ani kolezanki, mamy ,siostry, kuzynki nie biore

      za to moj mnie ciaga i mam go zawsze wtedy ochote zabic suspicious
    • gwen_s Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 19:57
      z Misiem tylko i wyłącznie jak to on musi sobie zrobić zakupy, na moje zakupy nie zabieram go nigdy!!!
    • kkalipso Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:16
      Wolę sama ale,mój mąż jak już zobaczy,że stroję się i mówię,wychodzę na zakupy nagle przestaje być zmęczony i chce pędzić ze mną(zazdrosny czy co?).Tak więc przeważnie ruszamy rodzinnie,we trójkę.Zakupy staramy się robić w galeriach tam gdzie jest jakiś mały plac zabaw i wtedy on "przeważnie" zostaje z córką ,a ja spokojnie chodzę sobie i oglądam.Nie cierpię marketowych zakupów,dlatego mąż robi je sam w piatek po pracy...
    • rosapulchra-0 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:22
      Nie wiem, jak się dziś mój mąż zachowywał w centrum handlowym. Pojechał tam z najstarszą córką kupić buty na tzw. angielską studniówkę. Po kilku godzinach przymierzania kupili pierwsze buty. |Super!
      Ja dziś wiem, że tylko męża na takie zakupy będę wysyłać!
      Z córkami mam układ, że w razie co - wysyłają mi fotki na fb.
    • dziennik-niecodziennik Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:27
      moj na kazdych zakupach, takze spożywczych, wykazuje postawe "chodzmy juz stąd".
      generalnie musi miec cel - jak powiem "jedziemy kupic buty w Dajśmanie" to git, jedziemy i jest fajnie. ale niech tylko sprobuje po drodze wpasc gdzies tam zobaczyc ciuchy albo nawet zaproponowac "to jeszcze do CCC" - ooo, zaczynają się kłopoty.

      • kali_pso Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:28

        heheheh...opisałam to samo wyżej, jako schemat w mojej rodziniesmile
    • ewcia1980 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:35
      mój mąż nie lubi zakupów
      ja - owszem
      i lubię robić zakupy na spokojnie
      więc chodzę sama

      z mężem zakupy - to nie zakupy
      z dziećmi - to masakra

      przez ostatnie 3 lata miałam nianię do dzieci więc zakupy robiłam zawsze na spokojnie bo dzieci były z nianią
      i już się martwię jak to będzie od lipca jak niania przestanie do nas przychodzić a ja będę musiała na zakupy zabierać dzieci lub "podrzucać" je babci.

      na zakupy spożywcze idziemy razem jak organizujemy imprezę w domu i trzeba zrobić duże zakupy spożywczo-napojowo-alkoholowe
      • ceide.fields Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 20:49
        Nie, nie ulegamy tryndom z kolorowych celebryckich magazynów.

        Mąż ma dobry gust i kupuje sobie zwykle fajne rzeczy.

        Dobry gust mam i ja i mu się w tym podobam big_grin

        Dzieci nie ciągamy do sklepów, no chyba że kupujemy im coś, czego nie jesteśmy pewni jeśli chodzi o rozmiarówkę i "dopasowanie".
    • mruwa9 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 21:04
      na zakupy chodze sama, bo sama moge decydowac o tempie i kierunku marszu. Zadnego towarzystwa! Gdybym miala towarzyszyc najlepszej nawet przyjaciolce w zakupach ciuchowych, to czulabym sie dokladnie tak samo, jak opisywany facet (rzyg). Rozumiem go swietnie, bo sama nienawidze tego typu wypraw.
    • agni71 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 21:18
      Zdecydowanie wolę robic zakupy bez Misia i misiątek smile Jak ktos wyżej pisał, w swoim tempie, czasem w jednym sklepie potrafie i godzine przesiedzieć, dla mojego Misia byłoby to niestrawne, bo on w ogóle zakupów nie lubi robić.

      Ale czasem jedziemy wszyscy razem, tak jak dzisiaj (mebel w IKEi, sama tego nie przytargam, a dzieci nie mamy z kim zostawić), przy okazji (czego mis tez nie cierpi) zajrzeliśmy jeszcze do dwóch innych sklepów. Zachwycony nie był, ale sie przystosował wink

      Jednak wspólne wyjścia na zakupy staramy sie ograniczać do minimum....
    • beataj1 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 21:18
      Na zakupy kosmetyczno ciuchowe nigdy nie biorę chłopa. Ma tendencję do zadawania mi głupich pytań w stylu: jesteś pewna że tego potrzebujesz? albo: czy ty nie masz już podobnych butów. Szału można dostać i zwykle nic nie kupuje. Jak jadę sama albo z kumpelą zakupy to przyjemność - a potem kawka i kino.
      Zakupy spożywcze i mięsne robię zawsze z nim. Nikt tak nie czaruje pań w mięsnym jak on. Zawsze wie która wędlinka jest najświeższa a którego mięsa lepiej nie kupować. Pamięta gdzie są tańsze pomidory i które produkty lepiej kupić bo sie bardziej opłaca. Dzięki temu ja mówię że potrzebujemy np olej a on przeprowadza analizę półek i wybiera najlepszą ofertę cenowo i jakościowo itd.
    • triss_merigold6 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 21:47
      Masochizm. D
      Mój jest w stanie wytrzymać duże szybkie zakupy spożywczo-chemiczne w jakimś Tesco/Realu i to by było na tyle. Jeśli chcę przejść się przy okazji po innych sklepach, to pan z dziećmi zostaje wysłany na jakieś lody czy frytki - żeby usiedli i żeby zamknąć dziób starszakowi, który po pierwszych 10 minutach zaczyna jęczeć "ale chodźmy już stąd".
      Toleruje jeszcze zakupy konkretne (typu: odkurzacz, wózek, fotelik samochodowy, elektronika) i księgarnie - tu zdecydowanie nie marudzi.
      Generalnie odkąd przestałam być licealistką preferuję samodzielne szukanie ciuchów/butów/kosmetyków.
    • lola211 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 21:50
      Skoro razem łaza do ginekologa to tym bardziej na zakupy koniecznie.
      Tez dzis widzialam takie pary.Ona go prosi o porade, a on sie na tym w ogole nie zna.Gdyby miala na sobie worek na ziemniaki to tez by powiedzial, ze ladnie.Albo facet z dziewczyna w sephorze doradzajacy jej w sprawie podkladu do twarzy.Dla mnie to egzotyka.Po kiego ciagac goscia, gdy on ewidentnie sie nudzi? Zagadka.
      • kropkacom Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 06:55
        Z drugiej strony. Naprawdę nie możecie zdzierżyć towarzystwa faceta? Własnego? Ja rozumiem skąd te problemy potem. Nawet smsy od koleżanek nabierają sensu. Nie ma kontaktu. Tak, rozmowa w poczekalni, wspólne zakupy, wspólne wakacje, imprezy, spacery to budowanie więzi. W sumie chyba lepiej się bliżej nie wiązać skoro tak niewiele można potem razem zrobić. Zawłaszcza po pracy. Bo może zgodzimy się, że wspólna praca to przesada.
        • totorotot Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 09:48
          Ale mój mąż po prostu nie lubi chodzić po sklepach, boli go kręgosłup od stania. Czasem sam jedzie mi coś kupić, ale wtedy bierze na oko, o dziwo zawsze na mnie pasuje, dzięki czemu nie musi wystawac pod przebieralnia.

          Nie wyobrażam sobie, abym musiała mu towarzyszyć przy wybieraniu śrubek, które działają na mnie jak płachta na byka. A on pakuje w te worki, waży, zamienia, ogląda, rozmyśla- no tylko zabić dziada tępym śrubokrętem.
        • iuscogens Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:01
          hehe, uwielbiam Cię kropko, bez rozmowy w poczekalni nie ma więzi big_grin
          Co mają zakupy do wspólnych wakacji? Rozmawiać można w domu, na spacerze z psem (nie masz psów, nie masz wspólnych spacerów znaczy się nie masz więzi z mężem suspicious) zakupów odzieżowych nie lubię, staram się robić jak najmniej, co mogę to przez internet. Dla mnie zakupy to katorga. Jakbyś kropko pracowała 8 godzin dziennie plus jakieś 1,5-2 h traciła na dojazd to byś może wiedziała, że wspólne łażenie wszędzie, żeby budować więź w przymierzalni to strata czasu i lepiej tak podzielić obowiązki i czas, żeby mieć możliwość np. wyjścia razem do kina, teatru, restauracji albo po prostu pogrania sobie w scrabble wieczorem czy obejrzenia gry o tron smile
          czemu piszesz, że tak niewiele można razem robić?? Na jakiej podstawie? Bo ktoś nie lubi robić razem zakupów?? Chyba, ze dla Ciebie sensem życia są zakupy i nie rozumiesz, że jest wiele fajniejszych rzeczy, które można robić razem i które nie polegają na włóczeniu się po przymierzalniach? Jak dla kogoś zakupy to nieprzyjemny obowiązek to będzie starał się żeby to zrobić jak najszybciej a nie będzie myślał o nawiązywaniu więzi w przymierzalni.
          • iuscogens Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:12
            Żeby było jaśniej, nie problem w towarzystwie własnego męża, tylko może w danej czynności. To co prawda nie pasuje do twojej koncepcji nieudanych związków, które bez rozmowy w przymierzalni nie są stanie wspiąć się na wyższy poziom porozumienia duchowego, ale jest znacznie bliższe rzeczywistości. Ty wszędzie chodzisz z mężem?? Do mechanika też, żeby przy wymianie klocków hamulcowych nawiązywać więź?? Mam taką koleżankę, która dosłownie wszędzie łazi za mężem. Do sklepu, do lekarza, do znajomych, do rodziny, do tego mechanika też, nie ma za grosz własnych zainteresowań, własnego życia. Opcja żeby posiedziała w domu jak on pójdzie kupić mleko i poczytała książkę to kosmos. Ona nie czyta, ewentualnie czeka aż on wróci z pracy i będą mogli razem posłuchać audiobooka big_grin
            Więź buduje, że hoho, ale jednak wolę swój związek, w którym mąż nie dostaje zawału jak gdzieś wychodzę sama a ja nie przerywam czytania ciekawej ksiązki jak mąz jedzie na zakupy, żeby z nim podczas kupowana soczewicy więź nawiązywać. Ja jak najbardziej jestem za tym, żeby dużo rozmawiać, żartować, ogólnie spędzać czas razem, ale swoje życie też by się przydało mieć. Co ciekawe, od sierpnia jesteśmy w związku na odległość, czasu automatycznie znacznie mniej mamy i na więź nam to negatywnie nie wpłynęło, mimo, że sama po sklepach chodzę.
            • kropkacom Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:16
              Tak,ale kilka lat robienia wszystkiego osobno, bo jesteście dla siebie niestrawni i łączyć was będzie wspólny adres, kredyt i może dzieci. Nie, nie chodzi tylko o zakupy.
              • iuscogens Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:26
                eeeee, czy ty na pewno czytasz ze zrozumieniem??
                Bo jesli tak to zwróciłabyś zapewne uwagę, że uważam przykład zakupów za absolutnie chybiony bo jest mnóstwo rzeczy, które można robić razem. Chyba, że celowo to pominęłaś, żeby Ci do tezy pasowało suspicious
                Na razie ani kredytu, ani dzieci ani nawet adresu w dowodzie nie mamy wspólnego a związek nam kwitnie wink
                • kropkacom Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 12:08
                  Głupia nie jesteś, jakbyś chciała to byś zrozumiała. Eeeee....
                  • iuscogens Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 12:21
                    No ale czemu podpinasz się pod mój post i piszesz o robieniu wszystkiego osobno, skoro ja akurat o czymś innym pisałam.
                    • kropkacom Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 12:31
                      Bo widać widziałam w tym sens. Mam jeszcze raz przeczytać i ci zreferować co i jak? Przecież nie musiałaś odpisywać i ciągnąć tej rozmowy.
          • totorotot Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:24
            że wspól
            > ne łażenie wszędzie, żeby
            budować więź w przymierzalni
            to strata czas


            Zaryzykowałbym stwierdzenie, iż zakupy ubraniowe z mężem stanowić mogą raczej przyczynek do rozwodu.
        • kali_pso Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:04

          Cudnie, to wykaż jeszcze na czym polegało to "budowanie więzi" w tym konkretnym, opisanym przeze mnie przypadku, co? Bo, że awanturą w domu sie to wszystko skończyło albo zaraz po wyjściu ze sklepu była jakaś jazda, to więcej niż prawdopodobne.
          • kropkacom Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:11
            Wszystkie aż podskoczyłyście, co? big_grin Pisałam do Loli i odnosiłam się do tego co ona napisała. Tak, kalipso, tam szanowny małżonek powinien zostać z piwkiem przed TV. Na pewno jednak ma jakieś zalety...
        • lola211 Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:38
          Osobiscie w trosce o samopoczucie partnera oraz swoje wlasne na zakupy odziezowo obuwniczo kosmetyczne wybieram sie sama.Bo wiem, ze faceta to nudzi.Czysty egozim zmuszac misia do udzialu w czynnosci przymierzania kiecek i dobierania koloru szminki.
          Nie ma to nic wspolnego z nie możecie zdzierżyć towarzystwa faceta.
          Trzeba miec jakas wlasna babska przestrzen- dla higieny psychicznej.
          • iuscogens Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 11:11
            No właśnie, przymuszanie kogoś na siłę do czynności której nie lubi, żeby budować w ten sposób mityczną więź trochę się mija z celem.
            • kropkacom Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 12:06
              Spokojnie kobiety, nikt nikogo nie przymusza chyba big_grin

              Ja odbiłam w temacie trochę szerzej. Czemu? Bo Lola nagle przyplątała tu tą nieszczęsną poczekalnię jako ukazanie przywiązania i Bóg wie czego. Z tego co ja widzę to ludzie mają coraz mniej czasu wspólnego. Ile pracujecie? Ile pracują wasi partnerzy? Do tego dzieci, gotowanie, sprzątanie, zakupy. Tez osobno. Potem dla higieny każdy sobie. Wakacje tez osobno, bo tak prościej i nikt do nikogo się nie będzie uginał. W sumie, nie dziwię się, ze po kilku latach nie wiadomo z kim mieszkamy. Tak, widzę na co dzień takich ludzi. Nie jestem zaskoczona, ze się rozwodzą. Tak, odbiłam z tematu.
              • lola211 Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 12:35
                Takich , co osobno na wakacje jezdza to nie znam.
                Statystycznie ludzie pracuja po 8 godzin i popoludnia-wieczory maja dla siebie.Takoz weekendy.W tym wszystkim wizyta u lekarza czy kilkugodzinne osobne zakupy nie powinny odbic sie na więzi.
                Moim zdaniem wiecej dobrego zrobi wspolna kolacja niz kilkugodzinne snucie sie po sklepach.
                • kropkacom Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 12:41
                  Wiesz ilu ludzi w Polsce chodzi na kolacje, na kawę... Niewielu.
                  • lola211 Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 13:04
                    Czy ja wiem?
                    Widuje pary w knajpach czy na kawie.
                    A pyszna kolacje z winem mozna smialo w domu przygotowac.
                  • kali_pso Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 13:05

                    Budowac więzi w czasie kolacji czy kawy to i w domu można.
                  • totorotot Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 16:03
                    kropkacom napisała:

                    > Wiesz ilu ludzi w Polsce chodzi na kolacje, na kawę... Niewielu.


                    My chodzimy na kawę. Któreś z nas robi kawę, wyłazimy przed dom i siedzimy i sobie gadamy przez pół godzinki, a bachory mają prikaz: spie...ć w podskokach.
    • anorektycznazdzira Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 22:36
      U nas to zależy od misia nastroju. Jak ma wenę, potrafi nieźle doradzić, jak nie, to go nawet nie ruszam, 100 razy lepiej iść z córkąsmile
    • nanuk24 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 22:40
      Nie, w zyciu! Zadnych wspolnych zakupow. Pozabijalibysmy sietongue_out
    • estelka1 Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 23:01
      Ja nienawidzę chodzenia po sklepach. Dzięki Bogu mam tak standardowe wymiary, że bez bólu mogę kupować w necie, albo wysłużyć się córką, która ma fajne wyczucie stylu i wie, w czym mi dobrze. A zakupy jedzeniowe o dziwo mi nie przeszkadzają, choć nie jest to moje największe hobby
Inne wątki na temat:
Pełna wersja