Facet na zakupach...

    • mika_p Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 23:04
      Zakupy ciuchowe lubię robić sama, ewentualnie z córką, bo jest już na tyle duża (7 lat), że można ją z przymierzalni wysłać z prośbą do ekspedientki o wymianę na inny rozmiar, fajne zwłaszcza przy spodniach.
      Mąż sobie zazwyczaj sam kupuje, ale bywa, że jedziemy do galerii we trójkę albo czwórkę, to sobie coś wypatrzy, no i potrafi zdyscyplinować Młodego.
      Młody (14 lat) jest jak facet z dowcipów: zakupy go bolą. Każdy ciuch zyskuje na atrakcyjności, jeśli jest przyniesiony do domu i wręczony z pytaniem: "pasuje?". Jak nie bardzo, to dziecie dostaje info: "OK, kupiłam tu i tu, dam ci paragon, jedź/idź sobie wymień", po czym okazuje się, ze właściwie to koszulka/bluza jest całkiem spoko. Natomiast na miejscu jest konkretny i nie daje się namówić na coś, co mnie sie wydaje fajne, a jemu nie smile Spożywkę potrafi nabyć, ale dzwoni w trakcie. Ale się rozwija, już nie pyta nad mrożonką "kamień czy kamyczki jest odpowiednie?"

      Małżonek spożywkę nabywa bez problemu, z kartką i bez kartki. Chemię domową też.
    • gazeta_mi_placi Re: Facet na zakupach... 12.05.12, 23:11
      Zamiast doradzać zająłby się bachorami, to nie psy na wybiegu żeby je swobodnie puszczać po sklepie.
      A potem po odszkodowanie do sklepu gdy nie pilnowany bachor sobie coś zrobi.
      Na ogół wtedy w gazecie pojawia się notatka o obojgu rodzicach którzy byli na zakupach, niby oboje rodziców a dzieciaka nie ma kto dopilnować.
    • totorotot Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 00:13
      Jeszcze na łeb nie upadłam, żeby go ciągnąć między łachy. Żywieniowe robi sam, albo ewentualnie jedziemy razem.
    • czar_bajry zdecydowanie ... 13.05.12, 00:17

      ...spokójbig_grin
      Ja ze swoim idę tylko wtedy jak on ma sobie coś kupić ale jak siłą rzeczy zaczynam oglądać a nie daj boże mierzyć dla siebie wtedy jest silny protest i totalne oburzenie... dla mnie mieliśmy kupowaćbig_grin
    • sarling Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 09:59
      Przez sklepy z ubraniami przelatuję jak burza - wchodzę, patrzę, kupuję (często bez mierzenia). Nie lubię chodzić z nikim, nawet z koleżankami, bo każdy ma swój rytm.
      Nie chodzimy też razem ze względu na naszą trzódkę uncertain
      Za to mój mąż najlepiej na świecie robi zakupy jedzeniowe, kompletnie to sobie odpuściłam.
    • klubgogo Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:02
      Żartujesz? Chłop na babskich zakupach? A za co mam go tak karać? Jestem bardzo wybredna i generalnie rzut okiem po wieszakach wystarczy, by stwierdzić, że nic się nie nadaje, więc łażę długo i kapryszę, ale towarzyszy mi chętnie córka, często pozwala podjąć ostateczną decyzję, gdy waham się między dwoma bluzkami czy szortami.
    • maggi9 Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 10:23
      Nie biorę chłopa na zakupy.A jesli biorę bo na przykład potrzebna mi podwózka samochodem a leje/jest zimno etc to sadzam go na ławce lub tez zostawiam w jakimś Empiku.Nie jest mi on absolutnie do niczego potrzebny bo sie nie zna.Ja potrafię ocenić czy wyglądam dobrze a jesli mam jakieś ogromne wątpliwości to wolę zabrać jakąś kobietę aby mi doradziła.
      Mój facet absolutnie nie znosi robić zakupów ubraniowych.I to nie tylko damskich.Dla siebie też.Ma alergię na sklepy, centra handlowe i przymierzalnie.
      • eliszka25 Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 11:08
        zanim mielismy dzieci lubilam chodzic z mezem na zakupy. zna moj gust i najczesciej zakupy z nim wygladaly tak, ze bralam kilka rzeczy, szlam do przymierzalni i juz w niej zostawalam, a on mi donosil to, co znalazl sam i wiedziel, ze mi sie spodoba. nie powiem, czulam sie fajnie w takim ukladzie smile. teraz nawet jak jedzie gdzies sam sluzbowo, to potrafi polazic po sklepach z damskimi ciuchami i przywiezc mi jakis fajny laszek. ciuchy ciazowe mialam w duzej czesci ze stanow, bo akurat maz wyjechal sluzbowo do californi i nakupil mi super ciuchow. najlepsze jest to, ze kupione bez mierzenia, a pasuja. nawet ostatnio u braffiterki, jak siedzialam w przymierzalni, to jej doradzal, jakie ma mi przyniesc staniki smile.

        niestety, odkad mamy nasze dwa potworki, to wygodniej nam jest, kiedy chodzimy na zakupy osobno. nie potrafie skupic sie na ogladaniu ciuchow, kiedy widze wlasnie znudzonych moich chlopakow wlazacych wszedzie i robiacych demolke. od razu mi sie zakupow odechciewa i wracamy do domu. wole zostawic ich z mezem i pojechac sama, mam wtedy czas tylko dla siebie. juz nie moge sie doczekac jesieni. wtedy mlodszy skonczy 3 lata i bedziemy mogli pojechac wszyscy do centrum handlowego, oddac potwory pod opieke na placu zabaw i razem pochodzic po sklepach.
    • franczii Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 11:01
      Bardzo rzadko chodzimy razem na zakupy. Ja wole sama robic zakupy dla siebie i wole zeby w tym czasie facet zajal sie naszymi dziecmi zebym ja mogla sobie spokojnie poogladac i wybrac zamiast pilnowac i uzerac sie z synami. Poza tym mojego faceta bardzo meczy lazenie po sklepach, atmosfera ch, chaos, nadmiar bodzcow zle na niego wplywaja. Ja potrafie sie wyizolowac i zablokowac doplyw tych bodzcow a on nie. Za to kiedy on musi sobie kupic cos do ubrania to idziemy wszyscy razem bo potrzebuje porady, wsparcia i dopingubig_grin
    • joanna35 Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 12:39
      Broń Boże! To dla mnie cieżkie przeżycie.
      • toxicity1 Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 12:54
        Zakupy ciuchowe dla siebie robię sama.
        Czasem proszę o konsultację córkę.
        Z mężem robie zakupy wtedy, kiedy to jemu trzeba coś kupić.
        Ciężko jest, ale przez lata wypracowałam sobie metodę, dzięki której straty w ludziach są zminimalizowane.wink
    • mruwa9 Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 13:16
      kali_pso napisała:

      >
      >
      > ...konieczność? masochizm?
      >

      Raczej sadyzm (wobec faceta), ktory niczemu dobremu nie sluzy.
    • asia_i_p Re: Facet na zakupach... 13.05.12, 19:39
      Zależy, co mam kupić. Przy spodniach i sukienkach wolę go jednak mieć ze sobą, bo ma oko do korzystnych dla mnie krojów i potrafi szczerze powiedzieć, czy pasuje. Wiem, że jak jemu się podoba krój, a mnie kolor, to ubranie jest trafione.
      • asia_i_p Re: Facet na zakupach... 14.05.12, 07:39
        Aha, tylko planowanie zakupów samodzielnych i zakupów z mężem wygląda inaczej. Na samodzielnych się snuję i zastanawiam, planuję następne zakupy, przyszłoroczne zakupy dla córki, itd. Na zakupach z mężem mam uprzednio zbadane, gdzie można dostać które ubranie, sprawdzam tylko te sklepy i tylko te konkretne rzeczy, po które przyjechałam - często mam na którychś zakupach obczajone, gdzie w sklepie wiszą te spodnie czy ta sukienka, wkładam, on ocenia, i załatwiamy sprawę raz dwa.
    • yenna_m Re: Facet na zakupach... 14.05.12, 00:28
      ciągam
      ale bez dzieci
      traumatyczne zakupy (ciuchy) załatwiamy tak, że mąż po cichutku idzie sobie do księgarni (bo mu tam siedzieć nie krzywda tongue_out ) a ja se mierzę do woli big_grin

      moje wybory i ewentualnie pytania o to, co wybrać kwituje stwierdzeniem "we wszystkim ci ładnie, kup obie" (w domyśle: byleby szybciej wyjść ze sklepu wink to taka jego odmiana billboard'a "nie chcę tu być") wink
    • kamelia04.08.2007 Re: Facet na zakupach... 14.05.12, 00:55
      dla mojego tez jest kara wyjazd na zakupy typu ciuchy, a jeszcze gorzej znosi, gdy jest to wyjazd do Paryza (bo tego miasta szczerze nienawidzi).
      Z zakupami cotygodniowymi w hipermarkecie nie ma problemu, ale nie daj boze ubrania....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja