Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;(

13.05.12, 13:13
Kochane, moja labradorka która jest z nami 4 miesiące ma jedną, jedyną wadę.
Nie potrafi sama zostawać w domu.
Owszem, pozostanie w spokoju przez ok pół godz a po upływie tego czasu zaczyna szczekać, a ma donośny głos, co nie podoba się sąsiadowi mieszkającemu pod nami. Sasiad wzywa Straż Miejską, już raz wezwał i nie było ciekawie.....
Jak nauczyć sunię zostawać w domu bezproblemowo?
I czy w tym wieku (ok półtora roku) można jeszcze psa tego nauczyć?
    • mruwa9 Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 13:15
      znalezc zlobek dla psow czy innego opiekuna, ktory sie zajmie psem, gdy domownikow nie ma.
      W niektorych krajach zreszta sa na to przepisy, ze zwierzeta nie moga pozostawac same w domu dluzej, niz kilka godzin.
      • miniofilka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 13:19
        Niestety żłobek odpada, bo to wysokie koszty.
        Mnie chodzi o to, by psinka została na 2-3 godz sama i nie szczekała, bo sąsiad dostaje szału.
        Właśnie nie mam z kim zostawić...
        • mruwa9 Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 13:22
          no to sorry, jak rozumiem, wzielas psa ze schroniska, "po przejsciach", trzeba bylo uwzglednic rozne ewentualnosci zorganizowania opieki nad takim psem oraz wlasne mozliwosci finansowe, aby te wlasciwa opieke zwierzeciu zapewnic.
          Mnie tez by sasiedztwo takiego wyjca doprowadzilo do szalu, nie dziwie sie twojemu sasiadowi.
          Wlasnie przez takie sytuacje (i takich wlascicieli) nie cierpie psow.
          • nabakier Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 13:31
            Zostawiać w oddaleniu od potencjalnych źródeł niepokoju, czyli np. od przedpokoju, gdzie dochodzą dźwięki z klatki schodowej.
            Ostatecznie, zakładać namordnik.
          • miniofilka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 13:34
            Ja Ciebie rozumiem, ale dlatego pytam, jak pieska nauczyć zostawania samej w domku.
            Do schrona nie oddam w życiu, bo kocham z całego serca Kesi.
            I nie wyje tylko szczeka.
    • zdzisnadzis Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 13:41
      Labrador i bloki jak sie domyślam to jakies nieporozumienie, to raz.. A może jakas opaska w formie kaganca na mordke?? bedzie pies nieszczesliwy ale nie zaszczeka
      • verdana Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 14:12
        Jeśli pies ma być w domu pare godzin w kagańcu, bez mozliwości napicia sie czegos, to lepiej oddać go komuś - to niedopuszczalne.
        Proponuję poradę u psychologa dla zwięrzat. Serio. Albo - rozwiązanie kłopotliwe, choć na ogół skuteczne - dokupienie drugiego zwierzecia. Nie psa, bo zbyt klopotliwe, ale na przyklad kota. Pies szczeka, bo jest sam - z kotem będzie miał towarzystwo i ludzie nie bedą mu aż tak niezbędni. Słyszałam nawet o wypadku, gdy wystarczyła swinka morska i pies ucichł.
        • nabakier Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 14:21
          Racja, nie pomyślalam o tym piciu.
        • miniofilka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 19:52
          heh, tylko, że nie wiem, czy moja sunia lubi koty - na spacerach na nie szczeka, ale nie jest agresywna
          • morekac Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 15.05.12, 15:58
            Bo to nie są jej koty. To zasadnicza różnica.
            Mój pies sypia ze swoim kotem w jednym łóżku oraz pozwala mu grzebać w swojej misce. Nieswoje koty goni. wink
      • zakonna Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 17:50
        no sorry ale nie ma nic złego w tym, że landroverek big_grin sobie w bloku mieszka. Mój ma się świetnie na trzecim piętrze smile
    • girl.anachronism Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 14:16
      o ile to nie chodzi o WASZĄ nieobecność, a jedynie o brak opieki i "bodźców", to zostawiajcie jej włączony telewizor bądź radio nastawione na wiadomości lub jakiś dialog. tak zawsze robiliśmy z jamniczką przy dłuższej nieobecności i była spokojniejsza, gdy słyszała ludzki głos.
    • panizalewska Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 14:24
      Zgadzam się z Verdaną w całej rozciągłości. Poszukaj psiego behawiorysty / psychologa.
      Moja kuzynka miała taką samą sytuację ze swoją jack-russel-terrierką (tak to się pisze?). Profesjonalna rada stosunkowo niewiele kosztuje, wprowadzasz konsekwentny trening, efekt po kilku tygodniach, spokój na resztę życia dla Ciebie, psiaka i sąsiadów.
      I żadne kagańce nie będą potrzebne smile
      • chomiczkami Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 09:18
        Zoopsycholodzy w tym kraju nie budzą mojego zaufania, bo jedyna szkoła, która ich szkoli, to pacynka stworzona do dojenia naiwnych wink.

        Kup psu radio i rób treningi wychodzenia. Najlepiej bez wylewnych pożegnań i powitań. Pół godzinki wyjście do sklepu (dobrze, by ktoś pod drzwiami siedział i skontrolował, czy pies naprawdę szczeka i kiedy zaczyna smile), potem godzinkę, no i wreszcie te 2-3 godziny już normalnie. Pies musi się przyzwyczaić, że jest sam, ale że zawsze ktoś wróci. Psy czasu liczyć nie potrafią, niestety...

        Poza tym - zapewnić rozrywkę, by się miała czym zająć. Osobiście lubię piłkę ze smakołykami. Taką np. nokautimg2.pl/p-9d-62-9d626487b8c2b7b2aedc466fd34983b1500x500/slimcat-pilka-na-smakolyki-niebieska.jpg. A w tle radyjko (jeśli słuchacie, gdy jesteście w domu, a potem wyłączycie przy wychodzeniu, to robi się za cicho), które nieco do tego odwróci uwagę psa od klatki schodowej.
    • mag7714 Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 15:12
      Przed wyjściem z domu daj jej jakąś dużą, twardą kość (do kupienia w sklepach zoologicznych) -zajmie się gryzieniem i nie będzie szczekać.

      U nas to działa-nasza co prawda nie szczeka, ale niszczy wszystko co się da,kiedy zostaje sama. A kość zajmuje jej czas.
      • cherry.coke Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 15:24
        Kosc jest dobra. Moj nie szczeka sam z siebie, wiec gryzaki daje mu dla przyjemnosci i zeby sie nie nudzil, ale widac, jak go zajmuja smile Radio tez jest dobre, moja ciotka tak pomaga swojemu psu. Sprobuj tych rzeczy, a jesli trzeba behawiorysty, dostaniesz cwiczenia. Powiedz wtedy sasiadowi, ze pies przechodzi trening.
    • hamerykanka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 16:21
      To nie jest jedyna, ale kolejna wada, z ktora masz problem.
      Trening. Sa DVD, ktore pokaza, jak nauczyc psa, rowniez roznego rodzaju "Its me or the Dog czy podobne programy.
      Kosc lub kong wypchany przysmakami.

      W ostatecznosci sa specjalne obroze treningowe, niekoniecznie razace pradem, ale np spryskujace psia morde woda lub kazace utradzwiekami.
      • cherry.coke Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 16:25
        Ale przynajmniej dziewczyna je zauwaza i szuka rozwiazania. Mlody labrador to wulkan energii i nie bedzie idealny tak od razu smile
        • hamerykanka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 20:29
          Ja wiem smile
          Chodzilo mi o to, ze za pierwszym razem tez byl jeden problem, teraz nastepny jedyny problem...po prostu rozsmieszylo mnie smile
          • cherry.coke Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 20:35
            No, miniofilka chyba sie wlasnie przekonuje, jak to jest z psiakami, zwlaszcza mlodymi smile Ale dotra sie, przy odrobinie pracy.
            • hamerykanka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 02:01
              Tez tak mysle smile
    • lampka_witoszowska Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 16:35
      ja mje psy uczyłam szybko i skutecznie tak:

      zostawały same wybiegane,

      na początek na krótko, ale codziennie, od pół godziny, potem godzinę, potem trochę dłużej,

      po moim powrocie cieszyłam się i chwaliłam psa za grzeczne oczekiwanie na powrót rodziny niezależnie od jego zachowania podczas samotności i szkód jakie wyrządzały

      każdy z nich zostawał sam, zadziałało i 16 lat temu, i rok temu

      • lampka_witoszowska Re: dodatkowo 13.05.12, 22:20
        podobno psa uspokaja włączone radio - jeśli gra podczas obecności wlaścicieli

        i na pewno warto poświęcić i zostawić "do tulenia" psu (noszoną, nie po praniu)bluzę/sweter/koszulkę należącą do ukochanego domownika na czas nieobecności
    • freakwave Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 16:43
      pies ktory ustawiony jest w psio ludzkim stadzie na pozycji szefa po opuszczeniu chalupy przez domownikow odczuwa taki lek jak matka o zagubione dzieci, stad to wycie i szczekanie, czasem niszczenie. psa trzeba odciazyc pokazujac mu jego miejsce w stadzie odpowiednimi metodami - pozorowane jedzenie - gdy dajesz psu jesc najpierw udajesz ze jesz z jego miski kiedy ty i wszyscy domownicy zjecie dopiero dostaje pies. druga rzecz wychodzenie z domu - pies zawsze wychodzi ostatni nie ma prawa przepychac sie w drzwiach lub wychodzic przed wami, tak samo wchodzenie do domu, realizujesz to w ten sposob ze przy wychodzeniu przed drzwiami wyjsciowymi psu dajesz komende siad! otwierasz drzwi przechodzisz przez nie stajesz na 10 sekund w drzwiach dopiero na komende np juz odslaniasz psu przejscie i pozwalasz wyjsc, to samo z wchodzeniem - cyrk powtarzasz zawsze chyba ze zauwazysz ze pies sam z siebie zostaje wyraznie z tylu.
      miska i jedzenie jeszcze - jesli czegos nie zje nie ma prawa zostac w misce, jak pies odejdzie zarcie dyskretnie usuwasz, dyskretnie, bo odbieranie psu na sile zarcia to straszna padaka - szef nie walczy o jedzenie ci co sa pod nim jedza na koncu, wiec takie odbieranie miski pies bedzie widzial jako walke o jedzenie ustawi ciebie na pozycji nizej od siebie.
      na spacerze - nie ma obszczekiwania innych psow,to ty jestes szefem i ty reagujesz na ewentualne zagrozenia dla stada nie pies, jak to realizowac - jak sie zapedzi przy oszczekiwaniu jakiegos psa komenda siad na przemian z lezec, do momentu kiedy sie podda i zauwazy ze ty rzadzisz wowczas spokojnie mozesz udac sie w sobie tylko wiadomym kierunku wraz z nieznerwicowanym psem.
      co do zachowania w domu podczas wychodzenia - zero kontaktu z psem, zero pozegnan, wychodzisz i juz.
      mozna potrenowac jak masz wolny dzien, wchodzic i wychodzic w krotkim czasie tak zbey pies widzial ze sie krzatasz krecisz ze jak wyjdziesz to zaraz wrocisz.
      powroty do domu - totalna ignorancja dla psa, ktory wiadomo jak przychodzi wlasciciel odstawia taniec radosci - w ogole na niego nie patrzysz krzatasz sie robisz cokolwiek aby widzial ze nie on jest najwazniejszy, jak sie uspokoi - to mozna dosc latwo poznac bo zwykle idzie na swoje miejsce i robi mine "o co kaman?" wowczas mozna go przywolac poglaskac dac smakolyk.

      to kilka prostych zasad, sprobuj wcielac je w zycie bardzo konsekwentnie, powinno pomoc, jesli sie nie uda to takze doradzam spotkanie z behawiorysta.
    • mama303 Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 16:44
      Wyspacerować i wymęczyć przed pozostawieniem psa samego.
    • zakonna Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 17:15
      prawdopodobnie ma lęk separacyjny i gdy zostaje sama ma maksymalnego stresa. Jak przy każdym problemie można z psem pracować metodami pozytywnymi, dużo można znaleźć w internecie na ten temat. Ale akurat lęk separacyjny jest bardzo trudno całkiem wyeliminować.
      Myślę, że rada o odwiedzeniu psiego behawiorysty nie jest taka zła bo wzięłaś psa po przejściach i z czasem coraz więcej różnych zachowań może się u niego pojawiać.
      I kolejny raz apeluję, żebyś tych bzdur o dominacji i hierarchii nie czytała. Bardzo Ci radzę, żebyś się sama dokształciła w temacie pozytywnych metod szkolenia a potem możesz zająć się uczeniem psa.

      • freakwave Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 18:46
        jak mniemam jestes psim behawiorysta skoro tak z gory wypowiadasz sie na temat metod wychowania psa big_grin
        te bzdury dominacyjno hierarchiczne dzialaja, zalecone po wizycie u behawiorysty na szkoleniu i co powiesz na to?
        • zakonna Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 20:50
          jestem praktykiem w szkoleniu psów. Owszem, metody oparte na teorii dominacji działają ale mnie nie interesuje sprowadzanie psa do poziomu wycieraczki, dla mnie takie sposoby działania są nie do zaakceptowania. Wolę pracę z psem opartą na budowaniu więzi i zaufania, oparte na wzmocnieniu pozytywnym. Metody pozytywne DZIAŁAJĄ BARDZO DOBRZE I SĄ SKUTECZNE, ale wymagają od człowieka czasu i ochoty.
          A to, że jakiś behawiorysta w jakim ośrodku zalecił metody oparte na przestarzałej teorii dominacji to nie jest żaden argument. Na pęczki znam takich "behawiorystów". Mnie nie interesuje tłamszenie psa, członka rodziny, i pokazywanie mu, że jest nieistotnym sprzętem.
          • konwalka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 23:26
            ze metoda bodzcow pozytywnych spotkałam sie w uk, gdzie ejst ona chyba dość popularna
            efekty rewelacyjne, oczy otwierałam ze zdumienia
            najpierw oczywiscie ze zdziwienia, ze mam nie reagowac na "psie grzechy", az do momentu, gdy najwieksza kara bedzie brak nagrody
            wymaga wysiłku, dłuzszego pewnie czasu niż darcie się, klapsy czy co tam jeszcze
            ja polecam goraco
            aha- psu na mysl nie przyszło by stawac na czele (?) stada
          • freakwave Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 10:03
            prosze cie w takim razie zmotywuj pozytywnie mlodego haszczaka aby nie uciekal puszczony luzem smile
            • zakonna Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 18:42
              praca nad tym żeby pies wracał na wołanie to długi i żmudny proces, który przeprowadza się małymi kroczkami, od podstaw. Haszczak czy nie haszczak, z każdym psem można pracować metodami pozytywnymi.
              A ja nie bardzo wiem jaki cudem pies miałby chcieć stworzyć stado z osobnikami innego gatunku, i nie wiem jakim cudem taka kolejność przechodzenia przez drzwi ma pokazywać hierarchię. zgodnie z tym to podekscytowany pies, który pcha się na spacer to chce dominować ale ten sam pies jak wraca wybiegany i się wlecze za panem to już nie chce dominować. sorry ale dla mnie teoria dominacji jest dziurawa jak sito i ma niewiele wspólnego ze współczesnymi opracowaniami na temat psychiki psów. Wielu behawiorystów stosuje te beznadziejne metody tłamszenia psa bo tak jest po prosto o wiele łatwiej.

              • freakwave Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 21:07
                ja mojego nie tlamsze, a jasne zasady teorii dominacji dzialają w naszym przypadku - nikt nie rzuca psem o glebę, chyba cos ci cie pomylilo.
                co do drzwi moj pchal sie i wracajac i wychodzac przodem.
            • konwalka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 19:54
              sorka freak, nie pomoge, nie jestem psim behawiorystą, na huskych nie znam sie nic a nic
              mam owczarka niem, staram sie docierac do nowosci wychowawczo-tresurowych (?), gadac, wymieniac opinie, etc
              najwiekszym szokiem były dla mnie gry planszowe dla owczarkow, ale jeszcze sie nie zdecydowalam
              teoria dominacji do mnnie, niespecjalisty, kompletnie nie przemawia
              jesli uczysz psa, ze to ty wchodzisz pierwszy do domu, to znaczy tylko i wylacznie tyle, ze wchodzicie w takiej kolejnosci i szlus zadncyh psich przemyslen i analiz w tym nie ma
              jak wsiadasz za kierownice, apies jedzie z tyłu, to nie znaczy, że w małym psim mózdzku roja i kłębia się wnioski- ale on jest zayebistym kierowcą, orowadzi tak pieknie, a ja jestem nizej w hierarchii, to siedze spiety pasami na siedzeniu
              nie ustalam kolejnosci jedzenia w domu- pies dostaje wtedy, kiedy jest głodny, a nie jest to codziennie godzina 13- to nie antybiotyk (np po spacerze dwugodzinnym wypija hektolitr wody i pozera poltorej duzej puszki jedzenia)
              co do wracania na komende, to hm... morza cieropliwosci zycze uncertain
              ja po polgodzinie czekania, podczas ktorego to czekania mowilam sółowa, co do których nie miałam pojecia, ze je znam, gdy pies podbiegl, przez zacisniete zeby wycedzilam dobry pies i poszlysmy do domu
              z kazdym spacerem czas oczekiwania i klatw skracał sie znacznie
              i jeszcze jedno- NIGDY nie zauwazylam zadnych cech dominacji u mojego psa
              po cichu ci sie przyznam, ze mysle, ze to sciema jest
              • zakonna Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 19:59
                he he he Konwalka pięknie ujęła to czego ja nie umiem w słowa ubrać. Pies nie kombinuje jak nad nami przejąć władzę, nie analizuje kto pierwszy w drzwi się zmieścił, nie zastanawia się w kącie nad znaczeniem kolejności podawania posiłków domownikom.
                • freakwave Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 21:11
                  ok, pies moze tak bo jest z natury glupi, syberian nie, to specyficzna rasa.
              • freakwave Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 21:10
                moze dlatego ze masz inna rase, moj na lince treningowej wykonuje wszystkie komendy z odleglosci rowniez jak tylko poczuje ze nie ma smyczy idzie w polske i nawet teletakt nie pomaga, wraca pozniej z kura z lisem etc. to taka rasa i w tresurze haszczakow teoria dominacji spisuje sie doskonale, moze dlatego ze z psow chyba najblizej polnocnym zaprzegowcom do wilka
                • konwalka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 21:57
                  robiłam kiedys duzy reporttaz o facecie, ktory hoduje syberiany i malamuty i od lat startuje w zawodach
                  psy ułozone, opanowane komendy, osiagniecia miedzynarodowe
                  i w czasie naszej rozmowy te psy poszły w cholere, na nic nie zdały sie wołania, komendy i wszytsko- facet musiał gonic psy samochodem i zagnac je do malej zatoczki, skad dopiero uładził towarzycho
                  moze instynkt jest jednak na pierwszym miejscu u tych psow?
                  nie wiem, nie biore sie za wychowanie i za kupno psa tej rasy
                  u mojej owczarzycy teoria bodzcow pozytywnych dziala doskonale
                  • freakwave Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 22:37
                    wlasnie one takie sa raz ze zyja w stadzie wedlug regul stada, dwa ze sa bardzo niezalezne i nie ma sily na ucieczki uncertain
                    co do psio ludzkiego stada - przyklad glupi z mojego podworka, moj jak ktorys z domownikow wychodzu to nawoluje jakis czas niezaleznie czy reszta jest w domu to dosc charakterystyczne wilcze zachowanie, dlatego ja jak najbardziej jestem za madrze stosowana teoria dominacji co nie znaczy ze tlamsze psa rzucam nim o glebe i cholera wie co tam jeszcze komus sie roi.
                    moj pies jak dobrze wykonuje komende zawsze jest nagradzany, mimo to jak puscic luzem, to nawet udziec wolowy nie dziala zeby wrocil big_grin
                    • konwalka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 15.05.12, 15:53
                      ale nie mozesz traktowac zachowan atawistycznych jako próby zdominowania wlasciciela
                      widze, ze w pl odchodzi sie juz pomalu od teorii dominacji
                      prosze, z brzega
                      www.psy24.pl/1635-Mit-teorii-dominacji-pies-i-czlowiek.html
                    • zakonna Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 15.05.12, 16:04
                      owszem, husky mają bardzo silny instynkt gonienia za zdobyczą i lubią zwiedzać świat na własną rękę. Ale to nie zmienia faktu, że teoria dominacji jest nieaktualna po prostu w świetle nowych badań nad psychiką psów. A mi się nóż w kieszeni otwiera jak czytam o tym, że psu trzeba pokazać kto jest panem i władcą. Nie twierdzę, że Twój pies jest źle traktowany, ale teoria dominacji nie ma już racji bytu w nowych metodach szkolenia psów.
    • bea.bea Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 17:40
      sporo tych problemów...czas zatrudnić odpowiedniego człowieka do pomocy przy wychowaniu psa....
    • poppy_pi Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 20:47
      Mój pies niestety nigdy się nie odzwyczaił od wycia i szczekania gdy nie było nas w domu. Jak był sam 5 minut-wył 5 minut, jak 5 godzin-wył 5 godzin! uncertain Było nam żal i jego, i sąsiadów. Próbowaliśmy zostawiać włączone radio i tv, żegnać się czule, nie żegnać się wcale, wychodzić kiedy spał, zostawiać kości do obgryzania, smakołyki, wyprowadzać wcześniej na długi spacer, nagradzać za bycie cicho...i nic nie działało sad Nawet gdy w domu zamieszkał kot! Zaczęliśmy go zaprowadzać do sąsiadki i zostawał pod jej opieką gdy nas nie było w domu. To były jednak czasy kiedy o psich psychologach nikt nie słyszał, dziś bym do takiego się udała i Tobie też to radzę.
    • miniofilka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 22:33
      Dzięki Wam za wszystkie rady!smile
    • beliska Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 13.05.12, 23:07
      Miałam moloskę, która była dobrze ułozonym psem, inteligentnym, ale nie nie znosiła rozłąki z nami. Było to bardzo uciązliwe. Nijak nie mogliśmy sobie poradzic, żadne metody nie działały. Minęło jej, jak w domu pojawiło się towarzystwo i to nie psie, a kocie. Miała ponad 2,5roku wtedy.
    • zebra12 Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 05:37
      Lęk separacyjny częsty jest u psów po przejściach. Może warto zostawić psu np wielką gicz cielęcą do żucia? Stopniowo wydłużać czas rozłąki, najpierw zostawiać samą w drugim pokoju, potem dopiero w domu. Niektórym psom pomaga włączone radio, inne chętnie oglądają tv.
      Biorąc psa ze schroniska szukałąm sprawdzonego pod tym kątem, bo nie ma mnie w domu po kilka godzin.
    • nie-matka Re: Moja labradorka ma jedną jedyną wadę;( 14.05.12, 11:21
      Jak zrozumiałam masz psicę od niedawna i ze schronu. I piszesz, że do tej pory była grzeczna i zasadniczo nie masz problemów "ale"... Psiak ze schronu, trafiając do nowego domku często gęsto jest psem idealnym przez czas aklimatyzacji. Bo jest to dla niego nowe miejsce, nie zna zasad, więc obserwuje. Jak się oswaja i czuje pewniej zaczyna próbować co może i gdzie są granice. To normalne. I najgorsze co można zrobić w takim momencie to próbować wynagrodzić doznane krzywdy i nieba przychylać, nic nie wymagając. Psiak żyje tu i teraz. I tu i teraz trzeba go nauczyć że to może i jest dozwolone, a to nie i tego nie można.

      Sama popełniłam masę błędów, a błędy znacznie trudniej odpracować niż nauczyć czegoś nowego poprawnie od razu. Z zostawaniem samemu moje psisko też ma problem, a właściwie ja mam problem z nim, bo zaniedbałam ten aspekt w szczenięctwie, psiak niemalże wszędzie nam towarzyszył i zostawał sam sporadycznie. Efekty oczywiście są. I jak najbardziej mozna to wyprostować, tym bardziej, że mój owczarek jak szczeknie to słychać go na dworze, przy zamkniętych oknach smile. Więc tak:
      - obroże antyszczekowe, proste, najprostsze rozwiązanie, ale i jedno z droższych. W życiu bym nie założyła moje psu obroży za kilkanaście złotych z allegro. Porządna antyszczekowa obroża to w Polsce wydatek rzędu kilkuset złotych. Co ważne jak dla mnie jest bardziej humanitarna niż te pryskające czymś w nos psa. Jest to krótki impuls elektryczny (sama sprawdzałam na sobie siłę tych impulsów i ich działanie), ale zanim impuls pójdzie poprzedzany jest "dzwonkiem ostrzegawczym" czyli wibracją. Pies bardzo szybko się uczy, ze jak zaczyna coś tam się pluć i zaczyna obroża wibrować to lepiej przestać bo będzie zaraz bardziej nieprzyjemnie. Zalety: skuteczny, szybko, prosto i niewymagająco od włąściciela niczego poza zasobnością portfela.
      - klatka i przyuczenie psa do zostawania w klatce. Klatka ma być traktowana przez psa jako azyl i miejsce odpoczynku. Uczysz psa, że tam ma ciszę i spokój, tam są przyjemności, zabawka czy smaczki. Najpierw oswajasz go z klatką kiedy jest ona cały czas otwarta, wrzucasz tam smaczki, dajesz tam konga, chwalisz za wejście tam i nie przeszkadzasz tam psu, to jego azyl. Potem zamykasz go na chwilę będąc w domu i nagradzasz solennie chwilkę później, później zostawiasz go na dłużej i dłużej. Zawsze wchodzisz i wypuszczasz jak jest cicho, nigdy jak szczeka czy piszczy (bo pies się nauczy wymuszania). Zalety na pewno masz ocalone mieszkanie, a pies w klatce spokojnie te 2-3 godzinki prześpi, wady musisz włożyć kawał swojego czasu i pracy, ale się opłaca, bo klatkę mozesz zabrać zawsze ze sobą i zostawiać psa w niej także, w nowych miesjcach bez obaw, np hotelach.
      - ogólna zasada: psa zostawiasz wybawionego i wybieganego, ale nie na zasadzie wracasz z fajnego spacerku i po 5 minutach wychodzisz, pies musi mieć chwilkę w domu na wyciszenie się, bezpośrednio po spacerze jeszcze często gęsto jest zbyt nakręcony.
      - ja robię tak: psa zostawiam samego zawsze po spacerze. Daje jedzenie do miski, pies u mnie bez pozwolenia nie może ruszyć żarcia, wychodząc przy drzwiach rzucam komendę pozwalającą jeść i bez zbędnych ceregieli, czy pożegnać wychodzę. Pies ma do wyboru albo miotać się przy drzwiach albo zacząć jeść. Po jedzeniu, ponieważ jest wybiegany, ma pusty pęcherz i pełny brzuch układa się do snu. I taka zaspana morda mnie wita jak wracam wink. ZAWSZE witam się z psem po przyjściu, zawsze! Na początku możesz dawać do jedzenia coś co pies uwielbia, w jakiś sposób to dosmaczać, z czasem możesz redukować te porcje i zostawiać coś tylko symbolicznie, aż zupełnie się z tego wycofać. Ja mimo to zawsze coś tam mu zostawiam w misce, to taki nasz rytuał wink.
      - możesz jeszcze spróbować najpierw go zamykać na chwilkę w innym pomieszczeniu, jak zaczyna szczekać wpadasz z impetem i rozmachem, groźna miną, i grożnym tonem coś do niego mówisz typu "nie", "fe" "spokój", pies zaskoczony najpierw zamknie jadaczkę, ty natychmiast się wycofujesz i dosłownie po chwilce wchodzisz jak jest cisza (cisza musi być) i go nagradzasz za to że jest cicho. I tak wielokrotnie. Wychodzisz i wracasz nagradzając za ciszę.

      To takie rady ode mnie. Sposobów jest naprawdę mnóstwo i wiele z nich może Ci podpowiedzieć fajny trener, ale fajny, nie na zasadzie tylko wtykania smaczków i ignorowania niepożadanych zachowań. Bo później widzę takie miotające się i ujadające pieski na smyczy których zdesperowani właściciele próbują wetknąć mu smaczka do paszczy lub wymachują mu piłeczką przed nosem, a zwierzątko ma to w czterech literach smile. Jest akcja jest reakcja. To moja zasada, fajne zachowanie które ja akceptuję nagradzam, negatywne przerywam i uniemożliwiam, natychmiast pokazując jakie jest w zamian akceptowalne przeze mnie i to znowu nagradzam.

      To się napisałam, ciekawam czy ktoś w ogóle przez to przebrnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja