cherry0904
13.05.12, 15:56
Witam ponownie
Pisze odnośnie tej sprawy z meżem... jego 3 kropek na fiucie..
Umówiłam sie na wizyte u ginekologa prywatnie.. na jutro.. sęk w tym ze w sobote dostalam miesiączkę. I nie wiem czy jutro jechać czy przełożyć... wizyte.. czy poczekać do 21.05 na wizyte na nfz.. w sumie jak pojdę do facia to moze spotka mnie lepsze zrozumienie...
Zrobilam wtedy takze fotkę na papierze toaletowym tych upławów.. nie wiem pokazać, poprosić o kwitek że taką a nie inna chorobę wykryto?
Druga sprawa jak to ogarnąć... bo narazie nie mogę czynić kroków pochopnych.
Musze stanać na nogi, ale czuje sie jak w klatce.. tyle lat drania wspierałam... wybaczalam i tolerowalam to nieudacznictwo zyciowe..i kłamstwa z firmą dorwał sie do kasy to pokazuje co potrafi...
Zostawia mi jak jedzie w trase 2- 2, 5 tys.. ... ja wszystkiego nie wydaje, ale zaczne mocniej przycinac kasę, bo narazie mam odłożone tylko 3tys zł. o ktorych o nie wie.
Dałam sie zapędzić w kozi róg, albo jestem z człowiekiem nie tym co trzeba

Mogłabym sie wyprowadzic od razu, ale gdzie pojdę.. rodzice wyjeżdzają mają małe mieszkanie.. siostra mieszka u dziadkow.. dziecko tu chodzi do szkoły..
moge sie wyprowadzic do dziadka, ale ona biedny jest po wylewie.. sam wymaga pomocy.. pomagam mu na tyle ile moge dobrze ze sam funkcjonuje.. ale nie zwale sie mu na głowę.. bo ma niską rente 1 tyś. sama go wspomagam finansowo lub prezentami. W obecnej sytuacji ja bez pracy... i wyprowadzka..Kurde no, ale nie umiem udawać, a moze powinnam nauczyć sie dla dobra dziecka? narazie poki nie stane na nogi? Pozatym ON PRACUJE NA CZARNO-kase ma do łapy.. TAKŻE może sie wykręcać od płacenia na dziecko.. dadzą mi grosze z funduszu alimentacyjnego.. jak to udownic ze pracuje na czarno brac dokumety w ktorych sie podpisuje z firmy o kserować ,.. zawsze moge mu z teczki wyciagnac i nie zauważy..
Nie wiem nie wiem co robić..udawać słodka idiotkę.. ale boje się ze mnie czymś zarazi, brzydzę sie nim.. juz...
Dlatego tak mi zależy aby zrobił mnie jak kiedyś mi obiecywał współwłaścicielem mieszkania (dostał w spadku bo dziadkach)w razie rozwodu... polowa mieszkania moja.. a to byloby zabezpieczenie dla dziecka.. ale tez czuje ze on tego nie zrobi.. a ja jestem stratna bo moja rodzina full kasy włozyla w remont tego mieszkania.. na faktury dla niego bo mial firme..
Tak wiec mysle jesli zrobi mnie współwłaścielem to jeden pokój jest mój i dziecka.. ale marzenie ścietej głowy.. nie musiałabym sie wyprowadzać...
Ps- Od naszej rozmowy z nim we wtorek telefonicznej kiedy to wyjechal... i powiedzialam ze marne szanse aby sie zarazic przez deske zwłaszcza facet.. i ironicznie powiedzialam no a moze biedny misiu byla pościel niedoprana w hotelu i sie zaraziłeś?(to zacytowałam od jednej z was

a on a co ty sugerujesz i mnie oskarżasz.. a ja sie wylaczylam W sr. natomiast sms czy moze zadzwonić - a ja nic.. cisza... dzis mamy niedziele, a on olał.. nie odzywa sie ... nic.. to do niego nie podobne.. kiedyś nie raz sie pożarliśmy i zabiegał a teraz ma w d.. z pewnością jest coś na rzeczy...
Kobiety co mi radzicie .. proszę mną wstrząsnac!
szukam pracy.. ale nie mam po szkole opieki nad dzieckiem.. tesciowa niby obiecywala a jak przyszło co do czego to wywinela kota ogonem
Nie mam sił na nic... caly czas płacze... jestem wrakiem...
Owszem moge z dnia na dzien sie spakowac i isć do dziadka.. ale co to da. z czego bede żyla..