default
14.05.12, 11:18
Czy macie/znacie takich facetów, którzy wszystkie prace, które normalni ludzie powierzają fachowcom, chcą wykonywać sami ? W imię pokrętnie pojętej „oszczędności” (moim zdaniem – raczej skąpstwa), co zresztą potem niejednokrotnie się mści, bo praca wykonana przez amatora potem i tak musi być poprawiana przez fachowca, nieraz za większe pieniądze niż gdyby od początku powierzyć wykonanie właściwej osobie. Albo – rzecz jest prosta, ale mozolna i zamiast komuś zapłacić i mieć zrobione w kilka dni, sam męczy się wieczorami przez kilka miesięcy.
Jak z nim gadać, żeby go przekonać, że nie ma sensu by sam robił miesiącami płot , jeśli znany nam Ukrainiec zrobi to w kilka dni ?
Jak namówić go na odżałowanie 500 zł za montaż drzwi – ja mam poważne obawy, czy on jest w stanie sam to zrobić, a jeśli nawet – czy potem te drzwi nie wylecą od jednego kopnięcia
Z pracami ogrodowymi już się pogodziłam, bo to w zasadzie jego hobby i „ma rękę” do ogrodu, a trawnik mamy najpiękniejszy w okolicy, mimo stada psów (swoją drogą, to to co on robi z tym trawnikiem zakrawa na jakąś obsesję

)
Ale ostatnio znowu wyjechał z dachem – że sam osobiście wymieni dachówkę (oczywiście nigdy tego nie robił, ale co tam – Polak potrafi !).
Kiedyś bardzo chciałam mieć panią do sprzątania – ale oczywiście znowu : „nikt obcy mi w domu nie posprząta tak jak ja chcę” oraz „nie masz na co wydawać pieniędzy”. No i nie mam pani do sprzątania…
Nie mam także zamontowanych nowych drzwi – zarówno drzwi, jak i dachówka leżą sobie w garażu, bo on nie ma czasu się tym zająć (bo robi ten nieszczęsny płot z szybkością 3 sztachet dziennie + szaleje z trawnikiem i rabatami ).
Dzisiaj wspomniał coś o wymianie terakoty na tarasie…. Już się boję

Jak któraś ma podobny egzemplarz, to niech mi podpowie – jak sobie z takim radzić, jak go przekonywać ???