bella_roza
14.05.12, 15:06
Miałam w szkole najlepszą przyjaciółkę-nierozłączkę. Potem, jak ona peirwsza znalazła faceta to kontakt się rozluźnił ale nigdy go nie straciłyśmy całkiem. Przeprowadziłyśmy się w dwa różne kierunki od domów rodzinnych, dzieli nas ok 30km. Mamy dzieci w podobnym wieku. Widujemy się rzadko – może raz na rok lub rzadziej spotykamy się same. Jakies 2 lata temu byliśmy u niej całą rodziną na obiedzie. Dodam że mężowie świetnie się dogadują bo to czasem bywa kością niezgody. Dzieci również. ja ją od dawna zapraszam do siebie. A ona zawsze znajduje wymówkę żeby nie przyjechać. Może zresztą to i prawda jest ale z mojego punktu widzenia wygląda na wymówkę. Dzieci ona zawsze miała „bardziej” – np. basen dziecka w danym dniu oznacza że już nic innego nie może zaplanować. Kiedyś po slubie znajomych mielismy posiedzieć w knajpie, jej dziecko wtedy ok 2 lata grzecznie siedziało i gryzło bułkę, ona stwiedziła że muszą się zmywać bo dziecko zaraz zacznie ryczeć itp. Teraz dzieci są w wieku wczesnoszkolnym – moim zdaniem są w stanie znieść jednego dnia basen i wizytę u znajomych. A poza tym słyszę nieraz od niej że u innych znajomych bywa. Niedawno spędzałyśmy urlop w odległości 20km od siebie. Mieli do nas przyjechać – my mielismy wykupione posiłki plus inne zobowiązania więc dlatego ten kierunek. Okazało się to niemożliwe bo… dzieci wstają późno, trzeba im dać śniadanie, iść na plażę, potem szukać miejsca na obiad bo są głodne i już dzień się kończy. Czy tylko dla mnie takie tłumaczenie wygląda na dziwne? Po tej akcji zrobiło mi się naprawdę przykro i nie odzywam się do niej od ponad tygodnia.
Odnośnie wizyt w domu wpadłam jeszcze na pomysł że może nie lubi wizyt w moim mieszkaniu – ona ma duży dom z ogrodem. Czy to może być powód? Moje mieszkanie jest zwykłe ale też nie jest zapuszczoną śmierdzącą norą. Aha, na poziomie werbalnym jest wszystko cacy, tzn ona deklaruje że bardzo chciałaby się spotkać i co jakiś czas podejmujemy próbę umówienia się ale potem wszystko z jej strony upada. A to choroba dziecka, a to jej lub męża choroba a to wizyta teściów itp.
Napiszcie co o tym sądzicie.