Co zrobić w takiej sytuacji?

18.05.12, 19:02
Jemy obiad. Po obiedzie ma być deser, dajmy na to lody lub ciasto. Jedno z dzieci, 3,5-latka, odmawia zjedzenia obiadu. Nie zjada prawie nic (z np. 7 rzeczy do wyboru - zupa, 3 warzywa, surówka, kotlet, ziemniaki). Co robicie w takiej sytuacji? Odpuszczacie, niech zje ten deser zamiast obiadu, trudno, nie umrze od tego? Odwołujecie deser dla wszystkich, w tym dla pozostałych dzieci? Jesteście twarde i nie pozwalacie jej zjeść deseru, a inni jedzą zgodnie z planem? Dodam, że zdarza się to nagminnie.
    • gazeta_mi_placi Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:04
      Głodzimy bachora, nie da mu się żreć raz, drugi i najpóźniej za trzecim razem zje wszystko jak ta lala.
      • czar_bajry Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 00:50
        Głodzimy bachora, nie da mu się żreć raz, drugi i najpóźniej za trzecim razem z
        > je wszystko jak ta lala.

        Wiedziałam żeś bratnia duszabig_grin
    • sadosia75 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:05
      Nie ma obiadu nie ma deseru.
      Z jednym ale na obiad zazwyczaj jest to co moje dzieci lubią jeść. Nie dostają czegoś do czego muszą być zmuszane ( np. nieszczęsna pomidorowa ) i jeśli nie jedzą obiadu ( do wyboru zupa ew drugie ) to nie ma deseru. bez deseru żyć można, bez obiadku to już trochę kiepskawo.
      • owianka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:11
        No dobra, tylko co z innymi? Katujemy dziecko i każemy patrzeć, jak pozostali zajadają się tym deserem? Czy jak?

        Rzecz w tym, że moje dziecko lubi wyłącznie niezdrowe potrawy typu pierogi/naleśniki z serem, i najlepiej z cukrem. Na obiad jest zazwyczaj zupa, 1-2 warzywa gotowane, kotlet, często surówka. Potrafi niczego z tego nie ruszyć. Nie zje również niczego typu zapiekanka, leczo, risotto itd.
        • jak_matrioszka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:15
          I wlasnie dlatego ja bym nie dala deseru. Nalesniki na slodko to deser, wiec laski nie robi ze zje. Wiem ze to trudno na wlasnych dzieciach przeprowadzic, ale to Ty jestes dorosla i odpowiedzialna za mlode, a nie one za siebie i za to co na talerzu.
          • owianka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:20
            Właśnie jakby dostała naleśniki z serem/dżemem, to zjadłaby od razu trzy. Ale tego typu jedzenie jest wyjątkowo i wtedy problemu nie ma. Jest, kiedy jemy >normalny< obiad.
            • gwen_s Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:56
              pozostali zjedli obiad więc deser się należy...
              mój młody też jest mega wybrednym niejadkiem, nawet nie chce próbować, ja nie zmuszam bo sama do takich należę, ale ma kilka ulubionych dać (u nas właśnie pomidorowa) często zamrażam w pojemnikach, lub zostawiam jemu na drugi dzień i robię coś czego on nie lubi, ale sam obiad ma taki jaki chce...
              • czar_bajry Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 00:56
                ale sam obiad ma taki jaki chce...

                U mnie nie restauracja i wszyscy jedzą to samo, są sytuacje takie jak awersja do wątróbki, szpinaku i ryby co u niektórych domowników to wtedy nie zmuszam zjedzą coś innego. Raz są bardziej zadowoleni innym razem mniej ale jednak ten system się sprawdza...
                Moje dzieci najchętniej jadały by pizze, hamburgery, lazanie itpbig_grin
            • turzyca Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 23:47
              owianka napisała:

              > Właśnie jakby dostała naleśniki z serem/dżemem, to zjadłaby od razu trzy.

              A gdyby tak nalesniki z serem typu ostrowia i do tego drobno posiekane warzywa do wyboru? Albo nalesniki z miesem? Z pieczarkami? Z soczewica?
              • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 11:07
                Turzyca, przeczytaj jeszcze raz, jakie są kryteria wyboru jedzenia przez małą smile - warzywa, niesłodki ser czy soczewica się w nich zdecydowanie nie mieszczą, chyba, że będą posypane bardzo grubą warstwą cukru smile
        • 18_lipcowa1 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:20
          Dokładnie katujemy.
          Najczesciej po 1-2 razach sie uczą.
        • iin-ess Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:41
          owianka napisała:

          > No dobra, tylko co z innymi? Katujemy dziecko i każemy patrzeć, jak pozostali z
          > ajadają się tym deserem? Czy jak?
          >
          >No a dlaczego mamy karać dzieci, które zjadły obiad? Jak raz popatrzy następnym razem zje obiad. oczywiście nie musi zjeść wszystkiego i dwóch dań- wystarczy, ze cos wybierze
          • sadosia75 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:46
            A no dokładnie. Deser = nagroda za zjedzony obiad.
            Skoro dziecko nie zjadło obiadu ( nie wymagam, żeby talerz był opędzlowany do czysta ale żeby coś jednak to dziecię zjadło ) to deseru nie będzie. Skoro jedno dziecko zjadło obiad a drugie nie to oczywistym jest, że deser należy się temu,które zjadło.
            Ja jestem odpowiedzialna za to co jedzą moje dzieci. mogę iść na łatwiznę i karmić je niezdrowymi rzeczami plus deserki ale daleko na tym nie zajdziemy. dlatego też gotuję to co dzieci lubią jeść i mam choć minimalną pewność, że choć jedno danie z całego obiadu zostanie zjedzone przez moje dziecię.
            • spacey1 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 23:31
              raczej nie zaleca się nazywania deseru nagrodą za zjedzony obiad. I do mnie to przemawia. takie ujęcie tematu od razu stawia posiłek w pozycji czegoś, co jest tak obrzydliwe, że jak się już to zmęczy, to będzie nagroda. A deser (slodycze) czyni to jeszcze bardziej atrakcyjnym. Poza tym jadanie obiadu ma być czymś naturalnym, czynnością fizjologiczną, a nie wyczynem, którego dziecko "dokonuje" dla mamusi. Toteż bliższe jest mi podejście, że deser następuje po obiedzie, więc ten, kto nie zjadł obiadu po prostu nie może zjeść deseru. Mała różnica, ale dla mnie wyczuwalna.
              W tym konkretnym przypadku ja bym deseru niejadkowi nie dała, reszcie jak najbardziej
              • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 08:52
                spacey1 napisała:

                Toteż bliższe jest mi podejście, że deser następuje po obiedzie, w
                > ięc ten, kto nie zjadł obiadu po prostu nie może zjeść deseru. Mała różnica, al
                > e dla mnie wyczuwalna.

                Nastepnym posilkiem nastepujacym po obiedzie i deserze jest kolacja. Czy jak ktos nie jadl obiadu, deseru to tez nie dostaje kolacji? Czy jak dziecko nie zje śniadania to tez nie dostaje obiadu?
                Czy tylko ten konkretny posiłek - deser jest powiązany z obiadem i przychodzi w pakiecie wszystko albo nic? Bo jak tak to robisz dokładnie samo co reszta - traktujesz deser jak nagrodę.
                • franczii Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 14:24
                  Deser nie jest posilkiem tylko czescia posilku obiadu-kolacji.
                  Nastepnym po obiedzie posilkiem jest podwieczorek.
                • spacey1 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 17:51
                  Może tak: przed pójściem spać myjemy zęby. Nie idzie spać ten, kto nie umył jeszcze zębów. Czy spanie jest nagrodą za umycie zębów? Chodzi tu tylko i wyłącznie o niezabarwianie pozytywnie deseru a negatywnie obiadu, tylko o używanie następstwa. I oczywiście, że kolację osobnik dostaje. Po prostu deser jest w pakiecie z obiadem
                  • czarnaalineczka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 18:02
                    > Może tak: przed pójściem spać myjemy zęby. Nie idzie spać ten, kto nie umył jes
                    > zcze zębów
                    wyobrazilam sobie matke siedzaca przy dziecku o 3 w nocy
                    w reku trzymajaca trabke i trabiaca dziecku do ucha jak tylko zamknie oczy
                    i krzyczaca nie ma zebow nie ma spania big_grin
                    • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 18:18
                      czarnaalineczka napisała:

                      > > Może tak: przed pójściem spać myjemy zęby. Nie idzie spać ten, kto nie um
                      > ył jes
                      > > zcze zębów
                      > wyobrazilam sobie matke siedzaca przy dziecku o 3 w nocy
                      > w reku trzymajaca trabke i trabiaca dziecku do ucha jak tylko zamknie oczy
                      > i krzyczaca nie ma zebow nie ma spania big_grin

                      Dobre big_grin.
                      Moje dziecko to by pewnie nigdy nie mylo, żeby właśnie nie iść spać. wink
                  • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 18:14
                    spacey1 napisała:

                    > Po prostu deser jest w pakiec
                    > ie z obiadem

                    I serio masz takie durne dzieci ze nie widza ze to nagroda, coś za coś, nie ważne jak byś sobie to zwala? surprised?
                    • spacey1 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 18:25
                      nie, nie są durne. I oczywiście, że postrzegają deser jako nagrodę. Ale to dlatego, że niestety sama nie przestrzegałam tej zasady smile
              • sadosia75 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 21.05.12, 16:43
                Spacey możesz też mówić, że deser to nie jest nagroda za zjedzony obiad a sonda UFO. Serio to nie zmienia faktu, że deser jest nagrodą za zjedzony obiad bo jest słodkim dodatkiem ( często gęsto pożądanym dodatkiem przez całą rodzinę ) na który czeka się nie tylko przez cały obiad ale od chwili tworzenia deseru.
                Więc to czy nazywa się do nagrodą czy zasłużoną porcją obiadową to naprawdę nie ma większego znaczenia bo dziecko tak czy siak wie, że jest to coś super a jak jest czymś super to na bank jest nagrodą albo czymś w tym rodzaju.
                Moje dzieci jedzą to co lubią. Nie dostają np. jajecznicy,której nie lubią i nie chcą jeść. Nie dostają też naleśników z serem bo ich nie tkną. Więc nie ma mowy o tym, że obiad kojarzy się dla nich z czymś obrzydliwym. Nigdy nie usłyszałam z ich ust, że to jest obrzydliwe, tego nie zjedzą a w ogóle to dlaczego nie ma tego co lubią jeśc.
                Ale jeśli chcą zjeść deser to muszą zjeść choć jedno danie z całego obiadu.

                Toteż bliższe jest mi podejście, że deser następuje po obiedzie, w
                > ięc ten, kto nie zjadł obiadu po prostu nie może zjeść deseru. Mała różnica, al
                > e dla mnie wyczuwalna.


                Ja tam żadnej różnicy nie widzę. Nie mówię dziecku " a w nagrodę za zjedzony obiad dostaniesz deser" sprawa jest jasna. Obiad to konieczne danie, deser nie. Więc może nie jeść obiadu jeśli nie chce. Ale deseru też nie dostanie.
        • attiya Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:57
          ale nie danie dziecku deseru bo nie zjadł obiadu jest katowaniem??
          dobre sobie
          i dlaczego inni mają ponosić konsekwencję niezjedzenia obiadu przez jedna osobę?
          nie ma obiadu, nie ma deseru ale nie ma też przekąsek między głównymi posiłkami - pomijam owoce i warzywa
          nie zjedzony obiad skutkuje tym, że następny posiłek jest w wyznaczonej porze a po obiedzie nie ma nic więcej do jedzenia
          jak ktoś w innym wątku napisał - jemy to co kuchnia wydała
        • lola211 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 08:09
          Moja córka ma 14 lat.Do dzis nie zje wielu potraw.Taki typ.Walczylam roznymi sposobami, az w koncu poszlam po rozum do glowy i po prostu -serwuje sie jej to, co lubi.Z twojego zestawu tknęlaby moze ziemniaki, to wszystko.
          Tak, dalabym ten deser mimo wszystko.Bo jedzenie nie ma byc kara ani nagroda.Ma byc posilkiem.
          A co jest niezdrowego w nalesnikach z serem, to serio nie wiem.Cale pokolenia dzieci sie na nich wychowały.W dodatku odsmazanych na masełku i posypanych cukrem.Pycha.
          • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 11:15
            > Tak, dalabym ten deser mimo wszystko.Bo jedzenie nie ma byc kara ani nagroda.Ma
            > byc posilkiem.

            W efekcie dziecko jada tylko desery. Desery są jego posiłkiem. To jest hodowanie dzieci uzależnionych od cukru, którym cukier zastępuje pełnowartościowe posiłki.

            > A co jest niezdrowego w nalesnikach z serem, to serio nie wiem.Cale pokolenia d
            > zieci sie na nich wychowały.W dodatku odsmazanych na masełku i posypanych cukre
            > m.Pycha.

            No właśnie w naleśnikach z serem to niezdrowe jest dokładnie wszystko, może z wyjątkiem rodzynek. Wysokokaloryczny, ciężkostrawny zapychacz bez cienia witamin. Biała mąka, biały cukier, ścięte mleko krowie.
            • owianka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 14:47
              > No właśnie w naleśnikach z serem to niezdrowe jest dokładnie wszystko

              Dokładnie. Pycha owszem, ale żywieniowo samo zło wink Dlatego jadamy jak najrzadziej. Na nieszczęście moich dzieci.
              • nangaparbat3 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 12:36
                Twaróg jest niezdrowy?
                • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 13:24
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Twaróg jest niezdrowy?

                  A nie spotkałaś się jeszcze z tą myślą? Naprawdę, trudno się z nią ostatnio nie spotkać, zwłaszcza często bywając w sieci. Mleko krowie to jest produkt nie przeznaczony dla dorosłych ludzi, mamy problem z trawieniem go, nie jest DLA NAS źródłem wapnia ani niczego sensownego, bo nie przyswajamy tego z mleka, jest typowym ciężkostrawnym i mało wartościowym (dla nas, ludzi) zapychaczem żołądka, który może jest w stanie uchronić od śmierci głodowej, ale na pewno nie jest składnikiem optymalnej diety, który wspierałby rozwój dziecka czy dobre zdrowie dorosłego. Co prawda lobby mleczarskie, które forsuje akcje "pij mleko będziesz wielki", albo Danone czy Nestle będzie do upadłego twierdziło, że jest inaczej i wkłada gigantyczne środki w przekonywanie o tym opinii publicznej, środowiska medycznego i wyrabianiu pro-mlecznych postaw konsumenckich u ludzi, twierdzić tak też będzie przez jakiś czas część środowiska medycznego (tak samo jak ci od za chudego mleka z piersi albo porodów na leżąco, czy też antybiotyków na wirusowe zapalenie gardła), ale mleko krowie już dawno spadło z piedestału "zdrowego pokarmu" a już na pewno "zdrowego pokarmu dla dzieci" i jego pozycja z każdym rokiem jest coraz słabsza.
                  • nangaparbat3 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 14:13
                    Oczywiście że sie spotkałam, mnie samą mleko (slodkie) zawsze brzydziło i było przekleństwem mego dzieciństwa, więc też nie poiłam mlekiem dziecka. I to dziecko samo sobie mleko kupuje.
                    W tej kwestii mam jedną jedyną zasadę: niech słodkie mleko pije ten, kto czuje, że mu służy.
                    Ale twaróg to nie mleko, cokolwiek na ten temat czytałam, każdy pisze, że mleko sfermentowane jest OK - więc rozumiem, że twarog takoż.
                  • mdro Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 23:30
                    "Mleko krowie to jest produkt nie przeznaczony dla dorosłych ludzi, mamy problem z trawieniem go, nie jest DLA NAS źródłem wapnia ani niczego sensownego, bo nie przyswajamy tego z mleka, jest typowym ciężkostrawnym i mało wartościowym (dla nas, ludzi) zapychaczem żołądka, który może jest w stanie uchronić od śmierci głodowej, ale na pewno nie jest składnikiem optymalnej diety, który wspierałby rozwój dziecka czy dobre zdrowie dorosłego"

                    No akurat nie trawią mleka grupy niepochodzące od hodowców bydła, a nie wszyscy ludzie - to dobrze widać po procentach w poszczególnych krajach. To raz. Dwa, skoro ma nieprzyswajalne wapno, to dlaczego w takim Singapurze (Azja-od-kuchni o tym pisała) jest problem z prawidłowym kośćcem, a w Europie nie? I w końcu trzy - co w takim razie jest "przeznaczone" dla ludzi?
                • czarnaalineczka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 16:32
                  no co ty nie wiedzialas? tongue_out
                  pij mleko bedziesz kaleko
                  czy jakos tak to lecialo tongue_out
                  • nangaparbat3 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 17:53
                    big_grin
            • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 09:23
              falka32 napisała:

              > > Tak, dalabym ten deser mimo wszystko.Bo jedzenie nie ma byc kara ani nagr
              > oda.Ma
              > > byc posilkiem.
              >
              > W efekcie dziecko jada tylko desery. Desery są jego posiłkiem. To jest hodowani
              > e dzieci uzależnionych od cukru, którym cukier zastępuje pełnowartościowe posił
              > ki.

              Bzdura. Nie posiadam w swoim domu czegoś takiego jak deser opisywany w tym wątku. Dostęp do ciastek, słodyczy, lodów (w zależności co jest na stanie) dziecko ma nieograniczony. Są na stole, w lodówce, w zasięgu ręki w nielimitowanym zakresie do wyczerpania zapasów i dziwnym trafem dziecko jada wszystkie posiłki. Pomijam ze niektórych rzeczy nie tyka w ogóle lub w bardzo ograniczonym zakresie.
              Moje dziecko idąc do innych, do sklepu nie dostaje malpiego rozumu widząc deserowe rzeczy, nie są dla niego żadna atrakcja, nagroda, pokuszeniem - są czymś na równi z marchewka, bułka czy zupa. No po prostu są. W sklepie prosi o kupno zwykłej bagietki czy wody niż jakiś slodyczy
              No i właśnie jak ktoś tu wspomniał...o 4 litery będziecie dobie mogły rozbić te swoje nauki o deserze jak dziecie dostanie własna kasę i sklepik szkolny - pierwsze co zrobi to poleci sobie świństwa nakupowac
              • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 12:46
                > No i właśnie jak ktoś tu wspomniał...o 4 litery będziecie dobie mogły rozbić te
                > swoje nauki o deserze jak dziecie dostanie własna kasę i sklepik szkolny - pie
                > rwsze co zrobi to poleci sobie świństwa nakupowac

                A skąd to wiesz? Zresztą, nawet jeżeli tak by było, to będzie dla mnie znaczyło tyle, że nie wygram z wszechobecnym marketingiem koncernów sprzedających dzieciom i dorosłym uzależniający, toksyczny szit - i jako matka mogę tylko dołożyć wszelkich starań, żeby dziecko się od tego szitu uzależniło jak najpóźniej (bo to zawsze kilka kluczowych dla rozwoju lat), znało smak normalnego jedzenia oraz żeby miało jak najwięcej wiedzy o tym, co zjada i co jest w środku, czyli żeby rosło na konsumenta świadomego, a nie na takiego, który ma tak wyprany przez reklamy mózg, że uważa, że szyneczka i naleśniki z serem to samo dobro i zdrowie, a ze składu podanego na opakowaniach rozumie tylko wartość kaloryczną. I mogę mieć wtedy nadzieję, że nawet jak czasowo zgłupieje, to jakiś tam kapitał samodzielnego myślenia w nim zostanie zasiany i z czasem wykiełkuje.
                • lola211 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 14:35
                  Ty przeginasz za to w druga strone.
                  Obsesja na punkcie zdrowego zywienia jest choroba.
                • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 14:36
                  falka32 napisała:
                  > A skąd to wiesz? Zresztą, nawet jeżeli tak by było, to będzie dla mnie znaczyło
                  > tyle, że nie wygram z wszechobecnym marketingiem koncernów sprzedających dziec
                  > iom i dorosłym uzależniający, toksyczny szit - i jako matka mogę tylko dołożyć
                  > wszelkich starań, żeby dziecko się od tego szitu uzależniło jak najpóźniej (bo
                  > to zawsze kilka kluczowych dla rozwoju lat), znało smak normalnego jedzenia ora
                  > z żeby miało jak najwięcej wiedzy o tym, co zjada i co jest w środku, czyli żeb
                  > y rosło na konsumenta świadomego

                  Bo widzę co potrafią dzieci tak wychowywane. W gościach czyli u mnie rzucają sie i obzeraja lakociami do zarzygania (dosłownie). Nie potrafią sobie powiedzieć stop, nie potrafią samodzielnie ocenić gdzie kończy sie ochota na słodkie, a zaczyna niezdrowe obzarstwo, nie potrafią z grupy "deserowych" dan wybrać czegoś zdrowego tylko czekoladki i slodycze.
                  No i dlaczego świadomego konsumenta mam robić potem a nie teraz? Ja nie traktuje swojego dzieciecia jak idioty nierozumnego, bo młody... Świadomości uczę teraz
                  • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 17:32
                    > Bo widzę co potrafią dzieci tak wychowywane. W gościach czyli u mnie rzucają si
                    > e i obzeraja lakociami do zarzygania (dosłownie). Nie potrafią sobie powiedzieć
                    > stop, nie potrafią samodzielnie ocenić gdzie kończy sie ochota na słodkie, a z
                    > aczyna niezdrowe obzarstwo, nie potrafią z grupy "deserowych" dan wybrać czegoś
                    > zdrowego tylko czekoladki i slodycze.

                    I zakładasz, że za takie zachowanie odpowiada brak wcześniejszego dostępu do tego tak potrzebnego dziecku jedzenia? Dla mnie to tak samo, jak uodparnianie dziecka na pokusę alkoholową przez podawanie mu raz w tygodniu słodkiego likieru. To są rzeczy, które mają sztucznie przesterowany smak i zapach, dzięki czemu dla dziecka nieprzyzwyczajonego są atrakcyjne, bo mózg uznaje to za "lepsze" = "zdrowsze". Ja doskonale sama pamiętam, jak miałam 18 lat, upadła komuna i nagle w sklepach pojawiły się aromatyzowane jogurty, lody algidy we wszystkich kolorach tęczy, wolny dostęp do haribo - też się na to wszyscy najpierw rzuciliśmy, bo wydawało nam się to lepsze, smaczniejsze, niż siermiężny jogurt truskawkowy w kolorze szarym. Ale nie dlatego, że faktycznie było zdrowsze i lepsze, tylko dlatego, że miało dodatki, podkręcające smak i zapach - zorientowanie się w tym zajęło sporo czasu a niektórzy nigdy na to nie wpadli. Ci, którzy są wychowani od maleńkości na produktach przesterowanych smakowo i zapachowo, mają znacznie większą szansę, że normalne jedzenie, nie przyprawione kilogramem cukru ani glutaminianu sodu, nie będzie im smakowało, będzie (w kontraście z tym do czego są przyzwyczajeni) mdłe, bez smaku, będzie się wydawało jałowe i mało odżywcze. Malinowa mamba smakuje przecież o niebo bardziej malinowo, niż same maliny. Sprawdziłam to na sobie i dzieciach, z własnego doświadczenia - wystarczy na trochę odstawić całkowicie takie produkty w ogóle z diety i po jakimś czasie dopiero zaczyna się czuć prawdziwy smak normalnych potraw, które wcześniej wydawały się bez smaku i zapachu.
                    Ludzie, w tym dzieci, którzy są nieprzyzwyczajeni do tego, że jedzenie może być tak oszukane, mają prawo tak zareagować, jak opisałaś. I tu jest rola rodziców, żeby dzieci cały czas uświadamiać, co jedzą i że lepszość mamby polega wyłącznie na większej ilości dosypanej do niej czystej chemii. Dla większości ludzi, na przykład, granicznym doświadczeniem jest wizyta w fabryce parówek - po czymś takim nie bierze się już parówek do ust, dopóki się nie zapomni. Dopóki nie masz takiej wiedzy, parówki sa dla ciebie po prostu bardzo smaczne, co organizm odbiera jako synonim "zdrowe". Nasz naturalny mechanizm adaptacyjny, który służy do odróżniania dobrego jedzenia od niejedzenia, jest oszukiwany przez przemysł i zmysły dzieci padają ofiarą tego oszustwa. I wychodząc z takiego założenia, nie boję się tego, że moje dzieci zjedzą kilogram cukru na imprezie, i nie wyciągam z tego wniosku, że to jakaś klęska mojej metody (nie polega ona przecież na tym, żeby zabraniać dzieciom czegoś, czego potrzebują) tylko że naprawdę, koszmarnie trudno jest w dzisiejszych czasach nie dać się oszukać tym, którzy twierdzą, że produkują jedzenie - co nie znaczy, że należy się starać.
                    • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 18:04
                      falka32 napisała:
                      > I zakładasz, że za takie zachowanie odpowiada brak wcześniejszego dostępu do te
                      > go tak potrzebnego dziecku jedzenia?

                      A masz jakieś inne wytłumaczenie na dzike rzucanie sie na lakocie jakby sie ich nigdy w życiu nie widziało?
                      Do reszty nie potrafię sie odnieść bo to niesamowity bełkot, gdzie zaprzeczasz sama sobie. Ja nie muszę testów na dziecieciu wykonywać i od truskawkowej mamby woli truskawki solo, ze smietana lub bita smietana
                      • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 18:24
                        > A masz jakieś inne wytłumaczenie na dzike rzucanie sie na lakocie jakby sie ich
                        > nigdy w życiu nie widziało?
                        > Do reszty nie potrafię sie odnieść bo to niesamowity bełkot

                        Moje wytłumaczenie zawarte jest w poniższym bełkocie. Nic nie poradzę na to, że go nie rozumiesz i nie potrafisz się odnieść.
                        • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 19:02
                          falka32 napisała:

                          > > A masz jakieś inne wytłumaczenie na dzike rzucanie sie na lakocie jakby s
                          > ie ich
                          > > nigdy w życiu nie widziało?
                          > > Do reszty nie potrafię sie odnieść bo to niesamowity bełkot
                          >
                          > Moje wytłumaczenie zawarte jest w poniższym bełkocie. Nic nie poradzę na to, że
                          > go nie rozumiesz i nie potrafisz się odnieść.

                          Cóż...przeżyje bez wytłumaczenia smile nie jest mi ono do niczego potrzebne. Świadomość posiadania dziecka które potrafi wybrać truskawki zamiast sztucznie przesterowane rzeczy jak to nazywasz mimo ze są one w zasięgu ręki bezcenna.
                          W sumie zawsze stosowalam to o czym piszesz, zmienilabym tylko " na", na "z dostępem"... Tylko nie wiedzieć czemu ty nie stosujesz skoro to daje szanse na zdrowe jedzenie:
                          "Ci, którzy są wychowani od maleńkości na produktach przesterowanych smakowo i zapachowo, mają znacznie większą szansę, że normalne jedzenie, nie przyprawione kilogramem cukru ani glutaminianu sodu" big_grin

                          • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 23:13
                            Świa
                            > domość posiadania dziecka które potrafi wybrać truskawki zamiast sztucznie prze
                            > sterowane rzeczy jak to nazywasz mimo ze są one w zasięgu ręki bezcenna.

                            I oczywiście przypisujesz to wyłącznie sobie i swojej metodzie smile

                            > W sumie zawsze stosowalam to o czym piszesz, zmienilabym tylko " na", na "z do
                            > stępem"... Tylko nie wiedzieć czemu ty nie stosujesz skoro to daje szanse na zd
                            > rowe jedzenie:

                            Polecam czytanie zdań do końca:
                            "Ci, którzy są wychowani od maleńkości na produktach przesterowanych smakowo i zapachowo, mają znacznie większą szansę, że normalne jedzenie, nie przyprawione kilogramem cukru ani glutaminianu sodu, nie będzie im smakowało"
                            • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 23:32
                              falka32 napisała:
                              > Polecam czytanie zdań do końca:
                              > "Ci, którzy są wychowani od maleńkości na produktach przesterowanych smakowo i
                              > zapachowo, mają znacznie większą szansę, że normalne jedzenie, nie przyprawione
                              > kilogramem cukru ani glutaminianu sodu, nie będzie im smakowało"

                              Kulawa ta twoja belkotliwa teoria. Znam obcokrajowców którzy teoretycznie wychowani na smieciowym żarciu, tych przesterowanych produktach jaj je zwiesz i jakoś dobrego pomidora czy dobry owoc potrafią odroznic, żarcie takze.
                              Jak dla mnie to sie zwyczajnie boisz ze te twoje kulawe teorie mogą polec jak dasz dziecieciu wybór. Nie sztuka wybierać jak wyboru nie ma, a o to w tej całej bajce chodzi.

                            • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 23:43
                              falka32 napisała:

                              > I oczywiście przypisujesz to wyłącznie sobie i swojej metodzie smile

                              A oswiec mnie czemu mam przypisać? Pewnie sie dowiem ze ma kubki smakowy co nie lubią słodyczy i ze sie męczy je jedząc wink
                              Znane mi dzieci które maja dowolny dostęp lakoci na ich widok nie glupieja, nie urywający sie ze smyczy i nie napychaja sie na zapas, wszystkim co sie nawinie pod reke, bo matka nie widzi, bo właśnie pozwoliła.

                              • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 21.05.12, 00:35
                                > A oswiec mnie czemu mam przypisać? Pewnie sie dowiem ze ma kubki smakowy co nie
                                > lubią słodyczy i ze sie męczy je jedząc wink

                                Oświeciłam cię, ale że nie rozumiesz bełkotu, to przegapiłaś ten fragment. Przypisywanie wszystkich pozytywnych zachowań dziecka swoim metodom wychowawczym (a wszystkich złych genom na przykład, albo metodom babci, albo opatrzności, w każdym razie nie sobie) to dość popularna postawa, ale nie prowadzi do poszerzania horyzontów.

                                > Znane mi dzieci które maja dowolny dostęp lakoci na ich widok nie glupieja, nie
                                > urywający sie ze smyczy i nie napychaja sie na zapas, wszystkim co sie nawinie
                                > pod reke, bo matka nie widzi, bo właśnie pozwoliła.

                                No tak, oczywiście, masz rację, ty takie dzieci przecież znasz, więc to wyczerpuje kwestię. Dlatego właśnie dzieci, które zawsze mają nieograniczony dostęp do słodyczy, czipsów, fastfoodow i coli to chodzące okazy zdrowia, uwielbiające sałatę i bojkotujące sklepiki szkolne. Zaś te 9-letnie tłuściochy cięższe od własnych rodziców, żywiące się colą i czipsami, to na pewno dzieci z domów, gdzie przykładało się dużą wagę do zdrowego, nieprzetworzonego jedzenia i nie kupowało się słodyczy. Wygląda na to, że USA to powinien być kraj najzdrowszych ludzi świata.

                                PS. Mój dorosły prawie syn był żywiony "normalnie" czyli "słodycze są dla ludzi" - dokładnie tak, jak piszesz, również miał do nich swobodny dostęp, oprócz tego warzywa, owoce, zwykłe jedzenie. I nie rzucał się nawet na te słodycze, bo tygodniową potrójną dawkę cukru miał już na ogół wchłoniętą, jak przychodziło do jakiejś imprezy dla dzieci. Dzisiaj żywi się cukrem i kanapkami z żółtym serem albo dżemem, inne rzeczy uważa za niejadalne i niesmaczne. Jest przy tym chudy jak patyk. Mam nadzieję, że piszę zrozumiale, wykreśliłam sporo trudnych słów, żeby ci było łatwiej czytać i może wyłowisz z tego bełkotu, po co podałam ten przykład.
                                • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 21.05.12, 01:20
                                  falka32 napisała:

                                  > > A oswiec mnie czemu mam przypisać? Pewnie sie dowiem ze ma kubki smakowy
                                  > co nie
                                  > > lubią słodyczy i ze sie męczy je jedząc wink
                                  >
                                  > Oświeciłam cię, ale że nie rozumiesz bełkotu, to przegapiłaś ten fragment. Przy
                                  > pisywanie wszystkich pozytywnych zachowań dziecka swoim metodom wychowawczym (a
                                  > wszystkich złych genom na przykład, albo metodom babci, albo opatrzności, w ka
                                  > żdym razie nie sobie) to dość popularna postawa, ale nie prowadzi do poszerzani
                                  > a horyzontów.

                                  Buchacha.


                                  Dlatego właśnie dzieci, które zawsze mają nieograniczony dostęp do
                                  > słodyczy, czipsów, fastfoodow i coli to chodzące okazy zdrowia, uwielbiające s
                                  > ałatę i bojkotujące sklepiki szkolne. Zaś te 9-letnie tłuściochy cięższe od wła
                                  > snych rodziców, żywiące się colą i czipsami, to na pewno dzieci z domów, gdzie
                                  > przykładało się dużą wagę do zdrowego, nieprzetworzonego jedzenia i nie kupował
                                  > o się słodyczy. Wygląda na to, że USA to powinien być kraj najzdrowszych ludzi
                                  > świata.

                                  Za dużo sie naogladalas filmów o extremach i na dodatek jeszcze jakieś kompleksy i schizy wylaza
                                  >
                                  > PS. Mój dorosły prawie syn był żywiony "normalnie" czyli "słodycze są dla ludzi
                                  > " - dokładnie tak, jak piszesz, również miał do nich swobodny dostęp, oprócz te
                                  > go warzywa, owoce, zwykłe jedzenie. I nie rzucał się nawet na te słodycze, bo t
                                  > ygodniową potrójną dawkę cukru miał już na ogół wchłoniętą, jak przychodziło do
                                  > jakiejś imprezy dla dzieci. Dzisiaj żywi się cukrem i kanapkami z żółtym serem
                                  > albo dżemem, inne rzeczy uważa za niejadalne i niesmaczne. Jest przy tym chudy
                                  > jak patyk.

                                  Wow...nawet nie jestem zdziwiona. Przy takiej zeschizowanej zywieniowo mamusce trzeba zeswirowac. Miałas tak wczesniej czy sie teraz nasililo?
                                  • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 21.05.12, 22:49
                                    > Wow...nawet nie jestem zdziwiona. Przy takiej zeschizowanej zywieniowo mamusce
                                    > trzeba zeswirowac. Miałas tak wczesniej czy sie teraz nasililo?

                                    OJP, ty nawet nie umiesz czytać... a ja tracę czas na odpowiedzi...
              • mdro Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 23:44
                > Bzdura. Nie posiadam w swoim domu czegoś takiego jak deser opisywany w tym wątk
                > u. Dostęp do ciastek, słodyczy, lodów (w zależności co jest na stanie) dziecko
                > ma nieograniczony. Są na stole, w lodówce, w zasięgu ręki w nielimitowanym zakr
                > esie do wyczerpania zapasów i dziwnym trafem dziecko jada wszystkie posiłki.

                Ile Twoje dziecko ma lat? Bo może się trafić, że nawet nie zauważysz, jak nielimitowany dostęp do słodyczy poskutkuje nadwagą.

                Ja miałam dziecko które słodkie, owszem, lubiło, ale bez przesady - równie chętnie jak czekoladę czy ciastko zjadał marchewkę czy jabłko. I zrobił się z niego nastolatek z nadwagą, której prostym "bez słodyczy, więcej ruchu" zbić się nie dało. Natomiast u jego bardzo łakomego na słodycze i mączne potrawy brata do całkiem niezłej redukcji wagi wystarczyło ograniczenie słodkiego. Aha, żaden niejadkiem nie był.
                • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 21.05.12, 00:45
                  mdro napisała:

                  > Ile Twoje dziecko ma lat? Bo może się trafić, że nawet nie zauważysz, jak nieli
                  > mitowany dostęp do słodyczy poskutkuje nadwagą.

                  Limitowany tez moze skutkować tym samym. Tylko ze dziecie sie będzie obzerac kiedy rodzic nie będzie widziec. Jak czytam o tych wypasionych 2 daniowych obiadach z 7 opcjami do wyboru, deserach, podwieczorkach to wychodzi mi ze mam niejadka. wink

                  > I zrobił się z niego
                  > nastolatek z nadwagą, której prostym "bez słodyczy, więcej ruchu" zbić się nie
                  > dało.

                  Czyli genetyka (jesli do tego drugie dziecko tez otyle) lub zaburzenia jakieś w przemianie materii, hormonalne bo nawet spora otyłość można zwalić odpowiednia dieta i ruchem

                  • mdro Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 21.05.12, 20:24
                    > Limitowany tez moze skutkować tym samym. Tylko ze dziecie sie będzie obzerac ki
                    > edy rodzic nie będzie widziec.

                    OK, tylko nie przedstawiaj "swojej" metody jako tej właściwej, bo taka nie jest - i nawet w przypadku Twojego dziecka (z braku odpowiedzi wnioskuję, że wciąż małego) może się nie sprawdzić. Poza tym od pewnego wieku kupować sam sobie może i tak, bez względu na to, czy słodycze w domu są, czy nie. A poza tym przy kimś naprawdę łakomym nie ma czegoś takiego jak "nielimitowane" słodycze wink - i ja osobiście żałuję, że szlaban nie był postawiony szybciej i bardziej restrykcyjny, bo potem byłoby mniej problemów. Moment, kiedy z dość szczupłego dziecka robi się nastolatek przy tuszy naprawdę dość łatwo przegapić.

                    > Czyli genetyka (jesli do tego drugie dziecko tez otyle) lub zaburzenia jakieś w
                    > przemianie materii, hormonalne bo nawet spora otyłość można zwalić odpowiednia
                    > dieta i ruchem

                    A czy ja napisałam, że "odpowiednia dieta" nie poskutkowała? Napisałam, że nie poskutkowało proste przełożenie: bez słodyczy, więcej ruchu = spadek wagi.
            • lola211 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 14:04
              > No właśnie w naleśnikach z serem to niezdrowe jest dokładnie wszystko, może z w
              > yjątkiem rodzynek. Wysokokaloryczny, ciężkostrawny zapychacz bez cienia witamin
              > . Biała mąka, biały cukier, ścięte mleko krowie.

              Straszne..smiercionosne nalesniki..
              • verdana Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 14:25
                A ze sklepików szkolnych najczęściej korzystają wypuszczone na wolność dzieci świadomych konsumentów, pozbawione odrobiny niezdrowego szaleństwa w domu...
                • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 14:39
                  > A ze sklepików szkolnych najczęściej korzystają wypuszczone na wolność dzieci ś
                  > wiadomych konsumentów, pozbawione odrobiny niezdrowego szaleństwa w domu...

                  Nie rozumiem ironii i nie wiem, gdzie ona jest zawarta smile
                  Moim zdaniem dzieci świadomych konsumentów to taka sama rzadkość, jak dzieci wegetariańskie. I nie sądzisz chyba, że to oni są główną grupą docelową producentów śmieciowego żarcia i że to na nich zarabiają najwięcej.
                  Jeżeli można przeszkolić dzieci alergiczne, żeby się w sklepikach szkolnych nie rzucały na alergeny, to czemu nie można tak samo nauczyć reszty, żeby się nie rzucały na to, co im szkodzi?

                  Nie do końca rozumiem gloryfikowanie "odrobiny niezdrowego szaleństwa". Czy jak dam dziecku odrobinę wódki, to też będzie to tylko nieodmawianie niezdrowych przyjemności i uchronię go przed rzuceniem się na alkohol jak tylko zacznie sam chodzić do sklepu? Kurczę, jeżeli uważam coś za niezdrowe = szkodliwe, to staram się przed tym dziecko chronić, a nie uznawać, że to "odrobina przyjemności od której nikt nie umarł". Od odrobiny wódki też nikt nie umarł.
                  • hanalui Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 17:32
                    falka32 napisała:

                    > Jeżeli można przeszkolić dzieci alergiczne, żeby się w sklepikach szkolnych nie
                    > rzucały na alergeny, to czemu nie można tak samo nauczyć reszty, żeby się nie
                    > rzucały na to, co im szkodzi?

                    Można nauczyć, problem ze metoda niedawania niczego nie uczysz tylko po prostu nie dajesz. Nie sztuka swiadomie rezygnować z zapychania sie czekoladkami czy ciastkami jeśli ich nie ma. Ja tak świadomie zrezygnowalam z używania Porsche wink
                    >
                    > Czy jak
                    > dam dziecku odrobinę wódki, to też będzie to tylko nieodmawianie niezdrowych p
                    > rzyjemności i uchronię go przed rzuceniem się na alkohol jak tylko zacznie sam
                    > chodzić do sklepu?

                    Tak.. w dużej mierze tak. Korzystania z alkoholu czy ogólnie używek powinni nauczyć rodzice. Ale znam takich co kryją sie przed mama w wieku 30 lat ze pala papierosy.
                    Dzięki Bogu ze miałam normalnych rodziców i alkoholu nauczyli mnie pić w domu, na paczkę papierosów tez dostałam gdy przyszła odpowiednia pora. I co? I nico. Nie palę i moze butelkę wina na rok wypijam.
                    • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 18:00
                      > Tak.. w dużej mierze tak. Korzystania z alkoholu czy ogólnie używek powinni nau
                      > czyć rodzice.

                      Ja uważam zaś zupełnie odwrotnie, że rodzice powinni uczyć niekorzystania z używek.
        • sanrio Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 08:44
          Na obiad jest zazwyczaj zupa, 1-2 warzywa
          > gotowane, kotlet, często surówka. Potrafi niczego z tego nie ruszyć.

          mi też by się nie chciało jeść w kółko warzyw gotowanych i kotletów brrr.
          A przyszło ci do głowy, że ona tego nie lubi, że jej nie smakuje?
    • tempera_tura Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:08
      Zależy od towarzystwa. Jak bliska rodzina bez dodatkowego dziecka to wszyscy nie jedzą, jak wieksze towarzystwo z dziećmi innymi to reszta je a dziecko "bez obiadu" nie dostaje.
      • sueellen Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:11
        U mnie byłoby odwrotnie. Jesli duże towrzstwo, dostanie deser by nie histeryzowała (udam, że nie zauważyłam, że nie zjadla obiadu), jesli rodzinne grono, niech patrzy i choćby sajgon zrobiła i na kolanach błagała, nie dostanie deseru.
    • lepsza.polowa Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:09
      Bramka nr 3, tzn deser dostają wszyscy oprócz tego, kto nie zjadł obiadu. Zwłaszcza, że przy ustalaniu "co na obiad" biorę pod uwagę opinię potomstwa.
    • 18_lipcowa1 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:18
      Przerabiam temat na bieżąco. Nie ma obiadu=nie ma deseru. Nie chce jesc znaczy nie jest głodna i deser nie pomoże- najczęsciej działa.
    • anika772 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:21
      Zdarza się czasami. Jeseśmy twardzi, wszyscy jedzą deser, uparta nie. Robi sceny, a jakże, jednocześnie rozumie, że nie jada się deseru ZAMIAST obiadu. Najczęściej za jakiś czas-ok. godziny- zjada obiad, a potem deser.
    • iceland.3 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:26
      Ostatnio rozmawiałam z dalszą kuzynką, która narzekała, że jej córeczka(6l.) jest strasznym niejadkiem. Rzeczywiście dziewczynka szczuplutka ale tez ma drobnych rodziców. Przy rodzinnym obiedzie męczyła się przez godzinę po czym sie popłakała, ze tego nie zje. Rodzice najpierw twardo ją trzymali w koncu odpuscili ten rosol, mieso i warzywka. Po obiedzie dziewczynke miałam przypilnować na godzinę. I ciocia okazała sie najwspanialszą ciocia na świecie. Poszłam z dzieckiem do dobrej pizzerii gdzie sami robia pizzę bez konserwantów. Zamówiłam taka sytą z duzą ilością roznych warzyw zaznaczyłam, ze wiecej zapłace byleby było duzo swieżych warzyw i dziecko zjadło wiecej niz ja, z niejadka nagle stała sie łakomczuchem, a ciocia zyskała miano najlepszej cioci. Rodzicom dałam rade zeby małej sami robili domową pizzę jak tak lubi i dzieki temu trochę też rozbiją jej ten niejadkowy zaladek, a do pizzy mozna dodac wszystkiego dobrego miesa, szparagow, pomidorow. Potem była galaretka z dużą ilością owocówsmile. Bez zmuszania małej podpatrzyć co lubi i mozna wyczarowac rozne fajne rzeczy z niby jednej potrawy upchac troche czegos innego.
      • naomi19 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 22:12
        Rzeczywiście- codziennie ciasto drożdzowe, idealny sposób na zagrzybienie dzieciaka. Odcienie po medycynie, porażka...
        • zebra12 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 06:59
          A chleb, który jesz codziennie to niby nie jest ciastem drożdżowym????
    • klubgogo Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:49
      Jak nie zje nic z obiadu nie ma mowy o deserze, proste.
    • attiya Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:53
      deser jest po obiedzie, jesli dziecko nie zje obiadu nie ma deseru
      odwoływanie deseru dla wszystkich którzy zjedli obiad to nieporzoumienie
      raz na ruski rok może się to zdarzyć
      częściej niż raz na powiedzmy 10 dni to już coś nie tak
    • lineczkaa Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:54
      Trudna sprawa... bo to malutkie dziecko jeszcze i trudno wymagać zrozumienia niektórych zależności, coś za coś. Teoretycznie powinna nie dostać deseru, zanim nie zje obiadu, ale patrzenie jak reszta rodziny wcina ze smakiem w tym wieku to czyste okrucieństwo wink.

      A może zadziała nowy talerz i malutkie kawałki obiadu? U mnie to działa przy rzeczach uznanych przez Zwierza za "obrzydliwe". Nie wiem jak jest u Ciebie z pozostałym jedzeniem, ale u mnie był problem(Zwierz lat 6), bo obiadu nie, ale po kwadransie kanapeczki szły w żołas aż miło. Doszło do tego, że był to standard. Wystarczyła informacja, nie zjedzony obiad=brak kolacji (kanapkiwink). Wystarczyły dwa razy.
      • gootica Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 22:11
        6-latek to malutkie dziecko jeszcze??? ale dobrebig_grin dziecko w tym wieku zna zasady i reguły postępowania. Jeżeli nie zje obiadu to wie, że deser się nie należy, proste.
      • moni692 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 07:51
        Alez jakie to malutkie dziecko, ktore nie rozumie?

        Moja corka w tym wieku doskonale rozumiala co i jak.
        Wybor ma zawsze: albo zje i bedzie miala deser, albo nie zje (bo jest syta, wtedy i deser juz sie nie zmiesci) i zdeseru beda nici.
    • grouse1 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 19:59
      Po obiedzie wszyscy dostają deser oprócz tego dziecka.
      • majuszka77 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 20:17
        Już czas nauczyć że ma jeść co mama da ..nie zje nie ma deseru i do następnego posiłku nic.....niech sobie popatrzy na reszte to nie sadyzm tylko wychowanie....przecież wie że jak zje to dostanie a jak tego nie robi to to jest próba sił . A tak z drugiej strony to jak dostanie jak nie zje to reszta może pomyśleć że to nie fer ...
    • draconessa Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 20:16
      Nie dalabym deseru 3,5 latce. Nie widze powodu, aby odbierac deser reszcie biesiadnikow.
    • edelstein Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 20:32
      Raz w zyciu moj syn odmowil zjedzenia obiadu,jego porcje zjadl mpj facet,ale byla rozpacz,bo i deser przepadl i musial do kolacji czekacwinka tak poza tym nigdy sie nie zdarzylo,by nie zjadl,ale ja jestem konsekwentna obiad potem deser.Czyli u ciebie opcja nr 3,wszyscy jedza,ona nie i ma czekac do kolacji.Z tego co widze u znajomych dzieci niejadki to w wiekszosci wina rodzicow,ktorzy pozwalaja kaprysic i przygotowuja tysiac roznych dan,by dziecko zjadlo.Z moja siostra sie tak cackano i do dzis jest niejadkiem,tzn w domu jest,bo jak przyjezdza do mnie (jest juz dorosla)to je co fabryka dala.Na poczatku gmasila,ale jak pochodzila glodna,bo szkoda jej bylo kasy na imbiss to wszystko zjadla.Okazalo sie,ze i kurczaka zje i cebule tez i jeszcze inne rzeczy podobno wg niej niejadalne.Kiedys pytala jeszcze:co to jest? Po setnej odpowiedzi “obiad“przestala pytacwink moj syn jest tez nauczony,ze jedzenie na slodko to nie obiad,a wiec jak go ktos poczestowal nalesnikiem to zdziwiony spytal a gdzie obiad?big_grinponiewaz z glodu sie tak szybko nie umiera to mozna i trzy dni post dzieciakowi zrobic,o ile on wytrzymawink
    • anorektycznazdzira Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 21:33
      Ja, osoba bez serca i prowodyr terroru w rodzinie, twardo każę zjeść obiad. Jak nie chce i nie jest głodna to i deseru jeść nie musi. Inni jedzą. Mogę iść na układ polegając na zmniejszeniu porcji, ale co do zasad jestem nieugięta szczególnie, jeśli to się zdarza nagminnie. Niektóre dzieci w dobie żelków, coli, lodów i ciastek obecnych wszędzie i na ton mogłyby się całkowicie przerzucić na słodycze, gdyby im pozwolić.
      Moje własne dzieci prowadzone tą metodą doszły do tego, że zjadają obiad/kolację nawet jeśli dostaną słodycze ZANIM wjadą dania główne. Konsekwentne stosowanie się do własnych zasad działa cuda smile
    • wimperga Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 21:42
      Moja młodsza córka jest uparciuchem strasznym (nie da się ukryć, wdała się we mnie), zwykle grymasi przy stole i nie dostaje deseru póki nie zje obiadu (żelazna zasada bo gdyby mogła, żywiłaby sie samymi słodyczami). Nie widzę powodu dlaczego miałabym karać jej starszą siostrę, która jest aniołem (bynajmniej nie po mnie) i robi wszystko aby mnie zadowolić, więc i obiad je bez gadania (deser dostaje, oczywiście, bez wzgledu na "popisy" młodszej).
      • kisi_165 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 21.05.12, 00:35
        nie dała bym deseru ale i obiadu dziecku,które samo nie lubi. Są napewno potrawy,których Ty nie lubisz i nie tknęła byś nawet ona też ma takie prawo ponieważ to odrębna istota. Sama mam potrawy,których nie lubię dlatego nie podaje też takich mojej córce. Ewentualnie robię w ten dzień coś co ona zje chodź by to była zupa.
    • volta2 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 21:56
      u mnie podobnie jak u większości, czyli nie ma opcji, że dziecko nie zjada obiadu.

      ale też nie ma opcji, że gotuję obiad wiedząc, że dziecko tego dania akurat nie jada, u nas jest tak, że jak lubi to bierze często dokładkę, a jak nie lubi - to ma odruchy wymiotne i nie ma opcji, że coś wmuszę.

      czyli jak mam ochotę zjeść żurek, to muszę dzieci zabrać na zupę do restauracji/rozmrozić/zostawić z dnia poprzedniego, ale nie zmuszać do żurku.

      nie piszesz, czy to że nie je to wynik grymasów(dziś zje a za tydzień"nie lubi"), czy faktycznie nigdy tego czegoś nie jada i marudzi zawsze gdy to konkretne danie widzi.

      co do innych ludzi/dzieci dostających deser po zjedzonym obiedzie - dałabym, ale chyba dyskretnie, nie urządzała widowiska pt. my tu zjemy a ty patrz i przemyśl sprawę(chyba że chodzi o opcję dziś grymaszę)

      moje dzieci mnie ostatnio zakoczyły tym że dostały lody, które miały być zjedzone po obiedzie, one pobiegły do domu a ja zostałam na dłuższe zakupy w sklepie, gdy wychodziły rzuciłam by lody schowali do zamrażarki.
      ale nie liczyłam, że tak będzie - byłam pewna że jak wejdę z zakupami to papiery będą tylko szeleściły a tu niespodzianka - dzieci karnie schowały i czekały na obiad. szczerze, byłam zaskoczonasmile
      • ledzeppelin3 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 22:03
        Dziecko nie je obiadu-nie je deseru.
        Inna opcja to strzał w stopę i gwarancja, że dziecko nie będzie obiadu zjadać, bo i tak deser dostanie.
        Przemęczyć się dwa razy z wrzaskami dziecka i z naszym drżącym serduszkiem ("krzywdzę własne dziecko, ono mi tego nie zapomni, kiedyś ta trauma zaważy na jego ego, id i superego") i za trzecim / siódmym/ dziesiątym razem dziecko wszystko zje i tak już zostanie
    • sarling Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 22:54
      Mieliśmy takiego jegomościa.
      W wieku ok 3 lat zjechał z 75 do 25 centyla, bo nie jadł ani obiadu ani deseru.
      Potem zaczęliśmy negocjować co zje, ale miał to zjeść na bank.
      Jeśli wybrał sobie wyłącznie rosół lub pomidorową ok, ale miało być zjedzone.
      Jeśli tylko mięso z kurczaka - to samo.
      I jak się uda - deser. Metoda "na umowę" zaczeła genialnie działać smile
      Ale koleś oczywiście musiał też sprawdzić czy nie ma rodziców jeleni.
      Widziałam że coś kręci, bo zapowiedział zjedzenie jajecznicy.
      Zapytałam, czy jest pewien, bo może nie jeść, a jesli weźmie i nie zje, to nie tylko nie będzie nic słodkiego, to jeszcze będzie dodatkowa kara za kręcenie.
      Patrząc prosto w oczy stwierdził, że zje jajecznicę, kórej nie lubi.
      Zapowiedziałam, że wywale jego zabawkę, jesli będę musiała wywalić niezjedzoną jajecznicę.
      I wywaliłam.
      Był w tak ciężkim szoku (ja też trochę), że potem już nigdy nie kombinował i zjadał to co sobie nałozył lub zamówił.
      • zajola Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 23:03
        Moze pół obiadu, pół deseru? Jestem za niezmuszanie do jedzenia.
        • andaba Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 23:11
          jak nie zjadła zupełnie nic z obiadu nie ma mowy o deserze.

          Fakt, że mojej niespecjalnie żertej czterolatce daję takie porcje, że zjada, co satysfakcjonuje obydwie strony. Ja mam poczucie że dziecko obiad zjadło, ona ma poczucie, że się nie naraziła.
        • bozenka12 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 23:14
          kurcze widze to zupelnie inaczej niz wiekszosc. po pierwsze, po co deser Wam wszystkim? czy tak codziennie jecie lakocie po obiedzie? widzisz, sama wyrabiasz zle nawyki zywieniowe. nie tylko dla 3 latka. obiad powinniem byc zjadany z przyjemnoscia. nawet jesli zmusisz dziecko tym deserem to wyrobi sobie nawyk musze zjesc te okropne warzywa, zeby dorwac sie do cukru. i dopuki jest maly to bedzie to dzialac, jak podrosnie, bedzie kombinowac.
          ja bym zrobila tak : rezygnujemy z tych niezdrowych deserow. to jest moze w weekendy, ale nie codziennie. obiad przygotowujemy razem, dajemy dziecku opcje ( w miare rozsadku), mniejsze porcje moze, podjadamy czyms zdrowym niezapychajacym. Czesto jak dzieci pomagaja przy przygotowaniu posilkow, to sa bardziej chetne je zjesc.
          wiesz, 3 latek, na dodatek niejadek, nie zje obiadu wiedzac, ze zaraz beda lody. a karac, ze niezjedzenie obiadu to jakos tak dziwnie. objadac sie przy takim maluchu lodami tez dziwnie.
          po co wam te desery?
          • edelstein Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 10:13
            OJP! wspolczuje twoim dzieciom.Jeszcze nie spotkalam osob u ktorych nie byloby deseru.Co wiecej w przedszkolu syna gdzie zwraca sie uwage na zdrowe odzywianie deser jest zawsze.Na szczescie nie ma takich zafiksowanych rodzicow co kostke czekolady za zagrozenie zycia uwazaja.Niezdrowe nawyki wprowadzadz ty,ale bedzie jazda jak dzieciaki dostana wlasna kase i dopadna sie do szkolnego sklepiku.
            • falka32 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 11:37
              > OJP! wspolczuje twoim dzieciom.Jeszcze nie spotkalam osob u ktorych nie byloby
              > deseru.
              Niezdrowe nawyki wprowadzadz ty,ale bedzi
              > e jazda jak dzieciaki dostana wlasna kase i dopadna sie do szkolnego sklepiku.

              Ty żartujesz, czy piszesz serio? Nie uzależnianie własnych dzieci od cukru, wyrabianie u nich smaku na normalne jedzenie, nazywasz niezdrowym nawykiem??? Współczujesz tym dzieciom, że smakują im warzywa, że nie muszą wciągać codzieniej dawki cukru, żeby przetrwać? OJP.
              • edelstein Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 13:18
                No tak,bo deser to musi byc cukier,nie ma innych opcji poza tym ja jakos nie mam problemow z dzieckiem niejadkiem i co dziwne mimo zamilowania do cukru nie uznaje slodkich obiadow jako obiadow.O zgrozo jada warzywa,miesa,ryby,owoce morza i wszystko podane na talerzu.Wylizuje do czysta,a obiady jada dwa i desery dwa i jeszcze sniadania i kolacjebig_grin cuda panie cuda
            • wpak Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 13:08
              edelstein napisała:

              > OJP! wspolczuje twoim dzieciom.Jeszcze nie spotkalam osob u ktorych nie byloby
              > deseru.Co wiecej w przedszkolu syna gdzie zwraca sie uwage na zdrowe odzywianie
              > deser jest zawsze.Na szczescie nie ma takich zafiksowanych rodzicow co kostke
              > czekolady za zagrozenie zycia uwazaja.Niezdrowe nawyki wprowadzadz ty,ale bedzi
              > e jazda jak dzieciaki dostana wlasna kase i dopadna sie do szkolnego sklepiku.

              I wszystko jasne ! Jak pisalaś w innym watku
              <<Mój syn w ciagu miesiaca z kawalkiem przytyl cztery kilo.Znaczy,ze w przedszkolu dobrze karmia>>
              deserami smile
              • edelstein Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 13:24
                Twoje wnioski sa bledne,przytyl,bo je w przedszkolu i w domu.Nie podobaja mi sie dzieci rodem jak z Oswiecimia,bo zafiksowana mamusia warzywkami je tylko karmi.A potem rozpacz,bo dzieciak w pierwszej klasie tornistra nie udzwignie,bo wazy mniej niz 3latek.Moj osobisty,ktory trenuje i ma muskuly jak Beckham tez jada desery,zdrowe odzywianie to nie brak slodkosci w jadlospisie.
            • budyniowatowe Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 14:56
              edelstein napisała:

              > OJP! wspolczuje twoim dzieciom.Jeszcze nie spotkalam osob u ktorych nie byloby
              > deseru.Co wiecej w przedszkolu syna gdzie zwraca sie uwage na zdrowe odzywianie
              > deser jest zawsze.

              A co takiego cudownego jest w tych deserach? U mnie w domu sie nie praktykowalo dopychania slodkim po obiedzie (slodzkie sie jadlo przy innych okazjach). W swoim domu tez tego nie praktykuje. I w sumie to chyba nikogo nie znam cody zaraz po obiedzie obzeral sie slodyczami.
          • czarnaalineczka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 11:32
            ufff

            przywracasz mi wiare w ludzi
    • nabakier Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 23:21
      Nigdy nie zmuszałam dziecka do jedzenia czegokolwiek. I jakoś jedzą w zasadzie wszystko.

      Oczywiście, że dałabym ten deser. i zaczęła gotować...smaczniej.
      • zajola Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 23:35
        muszę powiedzieć, że ja tez w tej sytuacji widzę jakiś koszmar jedzeniowy. Nie wyobrazam sobie takiego karania. Taki maluch naprawdę nie potrzebuje wiele. Szczególnie jak jest niejadkiem. Jak ma dobre wyniki , rozwija się w normie, nie odstaje od rówieśników- nie zmuszać do jedzenia, nie przekarmiać. Będzie głodny- zawoła. Matkom tylko wydaje się , ze ONO NIC NI JE. To tak jak z tymi odchudzającymi się co to nic nie jedzą, a tyją. Je tyle ile może ile mu potrzeba.
        Zachęcać ale nie karać .
    • mruwa9 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 18.05.12, 23:51
      Moje dzieci wiedza, bo jest to z gory ustalone: jesli deser (zwykle lody w weekendy), to wylacznie po zjedzonym obiedzie. Nie zmuszam dzieci do jedzenia tego, czego nie lubia, gotuje to, co lubia, nie musza zjadac absolutnie calej porcji, do ostatniego kesa, ale sama oceniam, czy to, co zjadly, jest wystarczajaca porcja. Bez zjedzonego obiadu deseru nie ma (dla tego, kto nie zjadl). Po pierwszym razie nauczyly sie, ze opcja- deser zamiast obiadu- ne dziala.
    • virtual_moth Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 00:09
      owianka napisała:

      > Jedno z dzieci, 3,5-latka

      Czyli jest tych dzieci więcej. Z tego co obserwuję, dzieci z rodzenstwem (zwłaszcza licznym) nie są zbyt wybredne jesli chodzi o jedzenie. Niejedni jedynacy - niejadki mogliby miec niespozyty apetyt w takim srodowisku i nie drwię sobie w tym momencie, to jest nasladownictwo, pewien rodzicielski luz itd. Jeśli zatem jedno z 5 dzieci - rodzenstwa zachowuje sie dziwnie podczas posiłku, to oczywiscie poszłabym do lekarza. W przypadku jedynaka stosowac rady forumowiczek- zero deseru bez obiadu.
      • mruwa9 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 00:16
        nie wiem, skad ta teoria,ze wybredni sa tylko jedynacy. W mojej wielodzietnej rodzinie nie istnieje ani jedna potrawa, ktora jedza wszystkie dzieci. Sama pochodze z wielodzietnej rodziny i tez bylam bardzo wybredna, podobnie, jak moje rodzenstwo (dlatego nie potrafie nikogo zmuszac do jedzenia czegos, czego dzieco zdecydowanie ne lubi).
        • owianka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 14:53
          > W mojej wielodzietnej r
          > odzinie nie istnieje ani jedna potrawa, ktora jedza wszystkie dzieci.

          W naszej też już nie! Ostatnio nawet pomidorowej i pizzy niektórzy nie jadają (w tym rzeczona 3,5-latka). Właściwie jedyne potrawy, które bez marudzenia wciągnęłaby cała piątka, to rzeczone naleśniki/pierogi z dżemem, owocami lub serem + cukrem.
        • lady_nina Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 19:16
          tej teorii z jedynakami jakoś nie kupuję. moja odkąd ukończywszy rok porzuciła mleko i butelkę je praktycznie wszystko. nie lubi - kaparów, papryki i chrzanu.
          nigdy nie była zmuszana do jedzenia, jest drobna i je niewielkie porcje, ale podniebienie ma wyrobione. pewnie to "wina" tego, że uwielbiamy gotować i próbować nowe smaki; dziecko uwielbia również bywać w restauracjach. za to przybytki typu McD ma w głębokim poważaniu
    • lipsmacker Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 01:51
      U mnie to dopiero hardcore - nie podaje deserow, chyba ze mamy gosci. Na codzien jedyne slodycze jakie dzieci jedza to batonik muesli ze sniadaniem pakowanym do szkoly. Z obiadmi przewaznie nie ma problemow, starszego trzeba raczej hamowac bo uwielbia dokladki, mlodszy dlugo grzebie w talerzu i najczesciej zostawia tak z 1/3, ale je po trochu wszystkiego. Na przyklad wczoraj - dostal dwa kotlety z tunczyka i ziemniakow i 1/3 taleza brokul z sosem serowym. Zostawil pol kotleta.
    • feniks_z_popiolu Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 06:36
      To jakiś rodzaj wojny domowej? Niepojęte jak można tak się nakręcić przy rodzinnym stole na temat deseru. Po co wam ten deser? Po co ten szantaż: deser tylko po obiedzie? Ile to dziecko ma lat. Ile Ty masz lat, jesteś babcią tego dziecka? Bo metody takie babcine, mało racjonalne.
      Uznaj, że tyle ile dziecko zjadło czyli np. 1/4 ziemniaka to jego dzisiejszy obiad, daj wszystkim deser i nie nakręcaj atmosfery. Dziś zjadło 1/4 ziemniaka jutro zje ich 4 a pojutrze michę surówki.

      • volta2 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 06:56
        Dziś zjadło 1/4 ziemniaka ju
        > tro zje ich 4 a pojutrze michę surówki.

        chyba nie wiesz co piszesz,
        są takie dzieci co nie zjedzą ani dziś ani nigdy surówki czy ziemniaka i wierzę, że jeśli dziecko ma schizę na obiady to ją ma i autorka zamiast próbować sposobu, może czekać jakieś 5 lat na poprawę sytuacji.

        ja mam więcej szczęścia, bo mój niejadek akurat obiady lubi i zjada ale ma schizy na wędlinę, i nigdy jeszcze żadnej nie zjadł. ani jak miał rok, ani jak miał 3 lata, 7 i obecnie niemal 10. rzyga dalej na sam zapach szynki i tego typu wyrobów, ale o ile można jakoś żyć bez kanapek to już nie bardzo wyobrażam sobie wyhodowanie dziecka bez obiadów.

        dlatego m.innymi, mimo iż na forum się trochę ze mnie śmieją, przyznaję się do gotowania (co drugi dzień) obiadów dwudaniowych - bo to jedyne wartościowe posiłki dla dziecka w ciągu dnia, jakoś suchego chleba na śniadanie i kolację nie mogę uznać za mega odżywcze. i co z tego, że wyniki w normie? a kotleta nie chcę dawać 3 razy dziennie, bo pewnie by zjadł.
        • feniks_z_popiolu Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 07:08
          Dobrze wiem co piszę, moja córka była niejadkiem. I też miała fazy pt. jem tylko zielony groszek albo do ust nie wezmę kotleta. Przetrzymałam, dostosowałam się do upodobań. Teraz je wszystko.
          Piszą, że pierwsze 12 lat naganiasz do lodówki, następne 12 odganiasz od niej. My mamy właśnie 2-gi etap.
        • czarnaalineczka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 11:36
          > ja mam więcej szczęścia, bo mój niejadek akurat obiady lubi i zjada ale ma schi
          > zy na wędlinę, i nigdy jeszcze żadnej nie zjadł. ani jak miał rok, ani jak miał
          > 3 lata, 7 i obecnie niemal 10. rzyga dalej na sam zapach szynki i tego typu wy
          > robów

          i ma racje
      • owianka Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 14:27
        > Po co wam ten deser?

        No wiesz, chyba w każdym domu czasem jest ciasto/lody, nie? I dlaczego od razu szantaż? Czy każda informacja typu: dostaniesz X tylko wtedy jak zrobisz Y jest szantażem?
        • feniks_z_popiolu Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 20.05.12, 08:49
          czasem a nagminnie to chyba różnica?
    • zebra12 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 06:57
      Jeśli dziecko nie jest jakimś skrajnym niejadkiem i nie ma niedowagii plus anemii, to lepiej nie dać deseru. Jeśli zaś walczymy z niską wagą i jadłowstrętem, to dać cokolwiek, co dostarczy kalorie organizmowi.
    • ola33333 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 07:04
      niejadek nie dostalby deseru u mnie. Skoro na obiad bylo 7 rzeczy, to chyba niemozliwe zeby dziecko nic nie lubilo. Troche powinno zjesc, nie wymagalabym zeby zjadlo wszystko, ale przynajmniej troche, jesli np. mieso nie smakuje w danym dniu to niech zje ziemniaki i sorowke, nawet jesli nie wszystko, to chociaz troche.

      Moja corka byla niejadkiem jak byla mlodsza, wiec znam problem, ale na prawde nie mozna pozwalac na jedzenie samych slodyczy.
      • izak31 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 07:40
        co Wy z tymi deserami? Macie za dużo czasu czy co? A co powiecie na taki problem. Siostrzeniec mojego męża je nawet duzo rzeczy ale za to w takim tempie,ze az to budzi agresję. Naprawdę nie jestem zwolenniczką bicia dzieci ale jak patrze ta takiego memłoka to aż się niedobrze robi. Przestałam zapraszać szwagierkę i utrzymywać z nią kontakty bo po prostu nie mogę. W przedszkolu dzieci konczyły obiad a on jeszcze przy zupie.
        • sabciasal Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 10:36
          to faktycznie dobrze, ze przestałaś narażać dziecko na kontakty ze sobą. Bić dziecko za to, ze je wolno? nienormalna jesteś?
          • izak31 Re: Co zrobić w takiej sytuacji? 19.05.12, 11:43
            No ty chyba sama psychiczna jestes skoro sądzisz,ze bym uderzyła. Od ochoty i narastającej agresji to czynu to moze byc daleka droga.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja