Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia

19.05.12, 21:08
Mamy na emamie weganke z powolaniem do nawracania, jej watki pojawiaja sie regularnie i za kazdym razem wbudzaja w emamach ochote na schabowego. Z drugiej strony zdarzaja sie tez watki, gdzie ktos wyzna, ze zakupil psa w typie rasy X, powodujac tym samym lawine oskarzen o sadyzm, bezmyslnosc i krzywdzenie zwierzat. Zastanawiam sie, skad ta rozbieznosc. Tak naprawde pani Wegance (nie pamietam nicka) nie mozna zarzucic niespojnosci pogladow: uwaza ze zwierze to nie rzecz, wobec tego nie mamy prawa go jesc, robic z niego ubran ani eksploatowac intensywnie w jakikolwiek sposob (np trzymac cale zycie w malej klatce). Dla przecietnej ematki zwierze to nie rzecz, oczywiscie jesli mowa o psie, kocie lub chomiku, bo juz taka kure, krowe lub swinie mozna traktowac tak utylitarnie jak tylko sie da.
Kilka lat temu byla glosna sprawa sadysty wytapiajacego smalec z psow. Ogromnie bulwersujace zjawisko. Dlaczego nikogo nie dziwi ani nie gorszy smalec ze swin dostepny w kazdym sklepie? Swinie sa dokladnie tak samo mile i inteligentne jak psy.
Nie jestem wegetarianka, nie chce nikogo nawracac, zastanawia mnie wylacznie ta skrajna rozbieznosc. Straszenie wyszukiwaniem numeru IP pani, ktora nie dosc szybko zareagowala na chorobe szczeniaka, gorszenie sie sadyzmem 8-latka probujacego zameczyc kota w mrowisku przy braku jakichkolwiek watkow na temat hodowli klatkowej kur, uboju rytualnego, tudziez innych bolaczek dotykajacych zwierzeta "uzytkowe", o czym to swiadczy? W czym los tego nieszczesnego kota jest gorszy od losu kur trzymanych przez cale zycie w malenkich klatkach? Dlaczego osmiolatek zasluzyl na miano zwyrodnialca-sadysty, a wlasciciel fermy moze sie cieszyc spolecznym szacunkiem, nikt go o nic nie oskarza (albo prawie nikt, tylko nasza idealistka-weganka)? Powiecie, ze dzieciak zameczyl kota dla czystej przyjemnosci (niewykluczone, ze rowniez w celach poznawczych), zas wlasciciel fermy dziala dla osiagniecia zysku - jednakowoz nie sadze by zwierzetom to robilo specjana roznice.
Zapytam wprost - nie czujecie, drogie emamy, pewnego dysonansu piszac te ogromnie bardzo zaangazowane i oskarzycielskie posty jednoczesnie nakladajac sobie na talez dokladke piersi z kaczki?
    • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:19
      ciezka_cholera napisała:


      > Zapytam wprost - nie czujecie, drogie emamy, pewnego dysonansu

      aktualnie czuję, że jesteś kolejną osobą uważającą się za tego wybrańca, któremu nareszcie z sukcesem uda się rozbić gó... na atomy
      ale nie, nie uda ci się
      żyjemy w takim kręgu kulturowym, w którym kaczkę, świnkę, krówkę, kuraka opie...my na ciepło bo lubimy
      w peru tak samo opie...ją świnki morskie, a gdzieś indziej larwy z pniaczka
      tak nas przyzwyczajono
      takie mamy wdrukowane kody kulturowe
      ci którzy się odzwyczaili od mięsa i odrzucili te kody - są wegetarianami
      ci którzy nie odzwyczaili się od mięsa ale rozważają dlaczego świnka a nie kotek - rozbijają gó... na atomy
      • tosterowa Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:20
        big_grin
      • wuika Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:25
        Cudnie napisane big_grin
      • krejzimama Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:30
        żyjemy w takim kręgu kulturowym, w którym bijemy kobiety bo lubimy

        ci którzy się nie biją kobiet i odrzucili te kody - nie biją kobiet
        ci którzy nie biją ale rozważają dlaczego - rozbijają gó... na atomy

        To dzięki tym drugim udało się rozbić te kody.
        • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:46
          krejzimama napisał:

          > żyjemy w takim kręgu kulturowym, w którym bijemy kobiety bo lubimy

          podaj koniecznie lokalizację swojego kręgu, tak na wszelki wypadek. będzie wiadomo, gdzie należy udać się z własnym zapasem mineralnej i pod żadnym pozorem nie należy pić wody z kranu.
        • mimi_chicago Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:54
          Ignorance is bliss. Mysle, ze wiele osob ciagle ma idyliczna wizje chodowli zwierzat; na malych rodzinnnych formach. Dla mnie wiadrem zimnej wody, byla wizyta na olbrzymiej farmie bydla . Zapach, widok....ciezko zapomniec. Nie zamierzam wspomagac przemyslu, ktory powoduje bezcelowe, nadmierne cierpienie zwierzat a pracownikow tarktuje jak i zwierzeta...jednorazowo. Moze ktos powie, ze to nic nie zmieni. Ja uwazam, ze glosujemy wlasnie swoimi dolarami, albo zlotowkami....Dodam, ze nie jestem weganka, produkty zwierzece kupuje tylko od zaufanych farmerow. Dla zainteresowanych polecam film "Food Inc"
      • ciezka_cholera Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:33

        > ciezka_cholera napisała:
        >
        > żyjemy w takim kręgu kulturowym, w którym kaczkę, świnkę, krówkę, kuraka opie..
        > .my na ciepło bo lubimy

        Niewykluczone, ze osmiolatek z sasiedniego watku lubi robic eksperymenty na zywych kotach. Prawdopodobnie najblizszy mu kreg kulturowy zaklada, ze zwierze jest rzecza. O co, zatem, ten caly raban i ogolne zgorszenie?
        • ciezka_cholera Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:35
          popr: krag kulturowy
        • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:07
          i to jest właśnie rozbijanie gó.na na atomy.
          najbliższe otoczenie ośmiolatka, z wątku do którego nie dotarłam zresztą, to nie krąg kulturowy, ale środowisko wychowawcze, jak już
          krąg kulturowy to coś innego niż zły wpływ otoczenia czy brak pozytywnych wzorców
          • ciezka_cholera Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:29
            kosheen4 napisała:

            > i to jest właśnie rozbijanie gó.na na atomy.

            Uprasza sie o bardziej merytoryczne argumenty.

            > najbliższe otoczenie ośmiolatka, z wątku do którego nie dotarłam zresztą, to ni
            > e krąg kulturowy, ale środowisko wychowawcze, jak już
            > krąg kulturowy to coś innego niż zły wpływ otoczenia czy brak pozytywnych wzorc
            > ów

            Krag kulturowy to zapewne cos wiecej niz wielkomiejskie egzaltowane panienki, roztkliwiajace sie nad losem jeza pigmejskiego w miedzyczasie przegryzajac kotlecika ze swinki. W naszym kregu kulturowym wszystkie zwierzeta byly traktowane utylitarnie, pewnym mirem cieszyly sie wylacznie konie.
            • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:06
              ciezka_cholera napisała:

              > kosheen4 napisała:
              >
              > > i to jest właśnie rozbijanie gó.na na atomy.
              >
              > Uprasza sie o bardziej merytoryczne argumenty.

              no błagam, no. merytorycznie? o czym?
              żądasz niemożliwego - przykładasz do trupa bateryjkę, i oczekujesz że będzie tańczył

              post założycielski ma w sobie zero merytoryki. jest powtarzaniem kliszy, która na podatnych forach wywołuje burze. pod pojęciem kupa+atom rozumiem bezsensowne ubijanie tematu wielokrotnie już zajeżdżonego, w którym nie ma szansy na poszukiwanie prawdy jasnego płomienia i nowych nieodkrytych dróg. zapewne chciałaś wzniecić dyskusję i pobudzić do refleksji - ale metoda nasuwa się skojarzenie z pytaniem, jakim cyklicznie uczniowie uczęszczający na religię raczą księdza: czy wszechmogący Bóg jest w stanie stworzyć kamień, którego nie będzie mógł unieść.


              > W naszym kregu kulturowym wszystkie zwierzeta byly traktowane u
              > tylitarnie, pewnym mirem cieszyly sie wylacznie konie.

              ale dzisiaj cieszą się również pieski i kotki. kury, jako żywo, nikt na smyczy nie prowadzi.
              ech.
              • szmaragdowy.czad Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 10:14
                kosheen4 napisała:
                > post założycielski ma w sobie zero merytoryki.

                Jest jeszcze inna możliwość. Post ów ma w sobie sporo merytoryki ale zbyt wysoko ustalono próg poznawczy gdyż ....

                > takie mamy wdrukowane kody kulturowe

      • nangaparbat3 kosheen 20.05.12, 08:29
        To co napisałaś retorycznie dość zgrabne, merytorycznie w najlepszym razie żadne.
        • kosheen4 Re: kosheen 20.05.12, 11:54
          nangaparbat3 napisała:

          > To co napisałaś retorycznie dość zgrabne, merytorycznie w najlepszym razie żadn
          > e.

          co masz do zarzucenia merytotyce? obce ci jest zjawisko polskiego schabowego, niemieckiej golonki i francuskiego chateaubriand(a?) w połączeniu z pętającym się pod stołem psem pana domu tudzież kotem spędzanym ze stołu?
          nawet jeśli twoja dusza łka nad tym co kiedyś miało kopyta a teraz ma panierkę, Europa wsuwa mięso aż się uszy trzęsą, a co bogatsi zakładają nawet niepoprawne futra, u których progu nabycia leży włożenie lisowi elektrod w pysk i odbyt, i w tymże futrze idą na spacerek ze swoim rasowym corgi
          można się temu przeciwstawiać, ale ciężko zaprzeczać faktom
    • dziennik-niecodziennik Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:39
      mnie smalec z psów nie gorszy, choc nie sądze żebym zjadła. ale nie zarzekam się.
      chów klatkowy kur jest jednoznacznie potępiany i wątki na ten temat były, pamietam. ale po prostu wszystkie tutaj popieramy chów swobodny, znakomita wiekszosc z nas nie kupuje jajek oznakowanych wątpliwą moralnie literką, a jak moze to kupuje jajka wsiowe a nie fermowe. pisac kolejne epopeje na temat w ktorym wszystko jest jasne - nuda.
      podobnie jest z tradycyjnym ubojem zwierząt - nie sądzę żeby ktorakolwiek z nas to popierała i kupowała mięso z takich ubojni.

      > Dlaczego osmiola
      > tek zasluzyl na miano zwyrodnialca-sadysty, a wlasciciel fermy moze sie cieszyc
      > spolecznym szacunkiem, nikt go o nic nie oskarza (albo prawie nikt, tylko nasz
      > a idealistka-weganka)? Powiecie, ze dzieciak zameczyl kota dla czystej przyjemn
      > osci (niewykluczone, ze rowniez w celach poznawczych), zas wlasciciel fermy dzi
      > ala dla osiagniecia zysku - jednakowoz nie sadze by zwierzetom to robilo specja
      > na roznice.

      ja tam nigdy tutaj nie widziałam afirmacji właściciela ferm drobiu. ale moze cos ominęłam big_grin

      > Zapytam wprost - nie czujecie, drogie emamy, pewnego dysonansu piszac te ogromn
      > ie bardzo zaangazowane i oskarzycielskie posty jednoczesnie nakladajac sobie na
      > talez dokladke piersi z kaczki?

      nie bo po pierwsze - nie jemy kaczek, po drugie - zwierzęta są m.in. po to żeby je jesc, tudziez miec z nich inne korzysci. taka prosta prawda. co nie znaczy ze mamy sie godzić na ich śmierc w meczarniach i bez sensu. to ze noszę skórzane buty nie znaczy że bede nosic futro z ginącego gatunku. to ze jem świnie hodowane do celów spożywczych nie znaczy ze musze polowac na słonia bo mam ochote zjesc jego trąbę. mówimy "nie" śmierci bezsensownej i okrutnej i to jest to co mozemy zrobic.

      tak na marginesie - zwierzeta sie ludzmi posilały (bo obecnie juz rzadziej) bez specjalnych skrupulów. ot prawo dżungli - ktos kogos zje. nic w tym złego, nic w tym niewłaściwego.
      • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:36
        > zwierzęta są m.in. po to żeby
        > je jesc, tudziez miec z nich inne korzysci. taka prosta prawda.

        Jak prostackim trzeba być człowiekiem, żeby wyznawać takie proste "prawdy".
      • ciezka_cholera Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:47
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > mnie smalec z psów nie gorszy, choc nie sądze żebym zjadła. ale nie zarzekam si
        > ę.
        > chów klatkowy kur jest jednoznacznie potępiany i wątki na ten temat były, pamie
        > tam. ale po prostu wszystkie tutaj popieramy chów swobodny, znakomita wiekszosc
        > z nas nie kupuje jajek oznakowanych wątpliwą moralnie literką, a jak moze to k
        > upuje jajka wsiowe a nie fermowe. pisac kolejne epopeje na temat w ktorym wszys
        > tko jest jasne - nuda.

        OK, watpliwosc moralna chowu klatkowego kur trafila pod strzechy. Ale co ze swiniami? Jak bywam na polskiej wsi czesto, tak nigdy, nigdy nie widzialam fermy swin, gdzie te zwierzeta mialyby wybiegi na swiezym powietrzu. Gdyby ktos trzymal w takich samych warunkach psy, zostalby opisany w prasie, nazwany sadysta i zwyrodnialcem, zwierzeta zostalyby mu odebrane i oddane do adopcji. Ale swinie nikogo nie wzruszaja.

        > podobnie jest z tradycyjnym ubojem zwierząt - nie sądzę żeby ktorakolwiek z nas
        > to popierała i kupowała mięso z takich ubojni.

        Ale tez zadna nie rwie wlosow z glowy i nie chlipie na forum, jak to biedne zwierzeta wykrwawiaja sie na smierc i ze nalezy tego zakazac zas sprawcow ukarac wiezieniem bez zawiasow.

        > ja tam nigdy tutaj nie widziałam afirmacji właściciela ferm drobiu. ale moze co
        > s ominęłam big_grin

        Tak, ominelas roznice miedzy afirmacja a ostracyzmem (delikatnie rzecz ujmujac) smile

        > nie bo po pierwsze - nie jemy kaczek, po drugie - zwierzęta są m.in. po to żeby
        > je jesc, tudziez miec z nich inne korzysci. taka prosta prawda. co nie znaczy
        > ze mamy sie godzić na ich śmierc w meczarniach i bez sensu. to ze noszę skórzan
        > e buty nie znaczy że bede nosic futro z ginącego gatunku. to ze jem świnie hodo
        > wane do celów spożywczych nie znaczy ze musze polowac na słonia bo mam ochote z
        > jesc jego trąbę. mówimy "nie" śmierci bezsensownej i okrutnej i to jest to co m
        > ozemy zrobic.

        Rzecz w tym, ze hodowla zwierzat uzytkowych jest nastawiona na zysk i optymalizacje kosztow - a to czesto oznacza dla nich wegetacje. Pojedyncza bezsensowna smierc kota, nawet w meczarniach, to zupelnie inna skala zjawiska - chcialoby sie rzec - pomijalna. Mimo to, to zameczony kot budzi odruch wspolczucia, zas wegetacja zwierzat hodowlanych niekoniecznie. Jak dla mnie jest to wylacznie redukcja dysonansu poznawczego. Albo ciezki przypadek hipokryzji.
        • esr-esr Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 07:07
          dzięki UE zwierzęta hodowlane mają się coraz lepiej - poczytaj sobie o zasadach wzajemnej zgodności cross compliance i dobrostanie zwierząt. obecnie wszystko jest już sparametryzowane, wymierzone, opisane i egzekwowane (Polska dopiero wdraża CC i niektóre zmiany wchodzą stopniowo). z tego właśnie powodu wymieniamy (jako kraj) klatki dla kur. zasady dobrostanu decydują o wielkości klatek dla każdego zwierzęcia, w tym wywołanych świń, jakości podłogi (jaka część klatki jakim podłożem ma być wyłożona i dla zwierząt w jakim wieku). świń luzem w Polsce nie trzyma się już lata całe, odkąd pamiętam siedzą w chlewikach - teraz będą chlewiki unijne smile niestety zwierzęta hoduje się dla zysku i nie ma co się dziwić, że krowy nie wychodzą na pastwisko skoro to powoduje mniejszą produkcje mleka i większa urazowość zwierząt. z jednej strony hodowca musi zarobić, z drugiej konsument chce kupić jak najtaniej. za to opieki okołoporodowej możemy już chyba większości krów zazdrościć, jakie one luksusy mają!
        • dziennik-niecodziennik Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 15:46
          > OK, watpliwosc moralna chowu klatkowego kur trafila pod strzechy. Ale co ze swi
          > niami? Jak bywam na polskiej wsi czesto, tak nigdy, nigdy nie widzialam fermy s
          > win, gdzie te zwierzeta mialyby wybiegi na swiezym powietrzu. Gdyby ktos trzyma
          > l w takich samych warunkach psy, zostalby opisany w prasie, nazwany sadysta i z
          > wyrodnialcem, zwierzeta zostalyby mu odebrane i oddane do adopcji. Ale swinie n
          > ikogo nie wzruszaja.

          mzoe dlatego ze nikt nie widział fermy świń. ja nie widziałam. widziałam świnie hodowane w zagrodzie, "przydomowe", ale jak sądze mialy przyzwoite warunki - jakies kojce do spania, wybieg ogrodzony ale byl, szopa, czyste koryta, no nie wiem, wydaje sie ze bylo OK. o jakosci świńskich ferm ie mam pojecia, wiec sie nie wypowiadam.

          > Ale tez zadna nie rwie wlosow z glowy i nie chlipie na forum, jak to biedne zwi
          > erzeta wykrwawiaja sie na smierc i ze nalezy tego zakazac zas sprawcow ukarac w
          > iezieniem bez zawiasow.

          tu jest troszkę jeszcze inne podłoże, bo religijne. ciezko jakos strasznie pyskowac na praktyke ktora jest konieczna wyznawcom konkretnej religii, a poza nimi nikt raczej nei korzysta z mięs z takich ubojni.

          > Pojedyncza bezsensowna s
          > mierc kota, nawet w meczarniach, to zupelnie inna skala zjawiska - chcialoby si
          > e rzec - pomijalna. Mimo to, to zameczony kot budzi odruch wspolczucia, zas weg
          > etacja zwierzat hodowlanych niekoniecznie. Jak dla mnie jest to wylacznie reduk
          > cja dysonansu poznawczego. Albo ciezki przypadek hipokryzji.

          ale to nie jest tak ze wszyscy to maja w nosie. ostateczne byly juz podejmowane dzialania przeciwko transportom koni na rzeź, przeciwko własnie hodowli klatkowej, przeciwko tuczowi kaczek i gęsi itp. konsumeci są coraz bardziej swiadomi i głosują pieniędzmi. i producenci muszą sie liczyc z tym ze jesli traktują zwierzęta niehumanitarnie, a wyjdzie to na jaw (a ZAWSZE w koncu wyjdzie) to jakas częśc zysków pojdzie do kogos innego.
    • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:47
      Swinie sa dokladnie tak samo mile i inteligentne ja
      > k psy.

      To napisz, ile świń widziałaś w łóżkach swoich właścicieli i ile świń jest wyprowadzanych przez właścicieli na długie wieczorne spacery. W tym też się zawiera kod, o którym pisze Kosheen - mamy inny stosunek do psów czy kotów i inny do świń czy krów.
      Pani Weganka i jej klony mają poglądy nie tyle spójne, ile sztywne jak nie powiem, co, bo nie wolno.
      • iuscogens Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 21:58
        a na czym ta sztywność polega??
        • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:07
          Na braku elastyczności, jak sądzę.
          • iuscogens Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:10
            kawka nie baw się w gierki słowne, ja się pytam na serio, na czym polega związek niejedzeniem mięsa i nabiału ze sztywnością? Jak zje schabowego to się rozluźni?
            Tylko wege uważasz za sztywnych czy innych ludzi, którzy potrafią być konsekwentni w swoich poglądach też??
            • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:20
              Ludzie konsekwentni w swoich poglądach mi nie przeszkadzają bez względu na to, co jedzą. Przeszkadzają mi natomiast świry po każdej stronie barykady, ludzie tak zafiksowani na punkcie swojej drogi życiowej, że nie potrafią przyjąć do wiadomości, że ktoś jednak woli inaczej. Aczkolwiek nie mogę nie przyznać, że zwierzęca agresja w wykonaniu zakamieniałych wege ma szczególny urok.
              • iuscogens Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:27
                Każdy w czym innym widzi ten urok, ja np. bardzo lubię jak osoby deklaratywnie tolerancyjne wykładają się na tej tolerancji niczym na skórce od banana. Rzeczywiście jest w tym coś uroczego.
                Naprawdę podziwiam twoją zdolność oceniania kto jest świrem a jeszcze może być normalny.
                • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:31
                  > Naprawdę podziwiam twoją zdolność oceniania kto jest świrem a jeszcze może być
                  > normalny.

                  Podziwiaj, bo typuję rzadko, ale celnie.
                  • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 08:44
                    wskazując tym na...siebie, jakże celnie
            • vivi.bon Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 13:15
              iuscogens napisał:
              > Tylko wege uważasz za sztywnych czy innych ludzi, którzy potrafią być konsekwen
              > tni w swoich poglądach też??


              Masz wokół siebie takich? Wegan/wegetarian konsekwentnych w poglądach?
      • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:00
        kawka74 napisała:

        > Swinie sa dokladnie tak samo mile i inteligentne ja
        > > k psy.
        >
        > To napisz, ile świń widziałaś w łóżkach swoich właścicieli

        apropos świni w łóżku suspicious
        jest kilka świetnych świńskich ras, afrykańska, taka ruda z długim pyskiem
        i świnka nepalska, zagrożona wyginięciem
        https://www.wildlifeextra.com/images/babyhog.JPG
        cudna
        mam nadzieję, że jak już będzie mnie stać na wyjazd do Bhutanu, to uda mi się je zobaczyć
        taki jest cel, schowajcie się Himalaje
        muszę na własne oczy zobaczyć tego prosiaka smile

      • platki_sniadaniowe Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:05
        > To napisz, ile świń widziałaś w łóżkach swoich właścicieli i ile świń jest wypr
        > owadzanych przez właścicieli na długie wieczorne spacery. W tym też się zawiera
        > kod, o którym pisze Kosheen - mamy inny stosunek do psów czy kotów i inny do ś
        > wiń czy krów.

        a czy to że, świń nie trzymamy w łózkach i nie zaspokająją naszej próżności swoim słodkim wyglądem ma skazywać je na cierpienia?

        nie jestem wegetarianką ale nigdy w zyciu nie zjem cielęciny ani koniny ani jagnięciny
        ogólnie ssaki cięzko przechodzą mi przez gardło
        wieprzowina mi nie smakuje

        żal mi tych wszytskich zwierzat ale nie dlatego że, je zjadamy ale dlatego że skazujemy je na cierpienia, hodowle na skale przemysłową są dla mnie straszne

        osobiście podziwiam wegetarian i uważam że, fajnie by było gdyby ludzie chociaż ogrniczyli spożycie mięsa
        mam nadzieję że, uda mi się samej zrezygnować z mięsa


        • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:09
          > a czy to że, świń nie trzymamy w łózkach i nie zaspokająją naszej próżności swo
          > im słodkim wyglądem ma skazywać je na cierpienia?

          O ile wiem, świnie lądują na talerzu już nieżywe...?
          • platki_sniadaniowe Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:18
            > O ile wiem, świnie lądują na talerzu już nieżywe...?

            no raczej
            a myślisz że, kotlet na twoim talerzu miał szczęśliwe życie?
            wątpie
            • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:22
              Nie wiem, jakie miał życie, może szczęśliwsze, niż moje.
              Kosheen to wyjaśniła już, nie chce mi się powtarzać tego samego.
              • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:32
                > Kosheen to wyjaśniła już, nie chce mi się powtarzać tego samego.

                I nie przeszkadza Wam, że jest to kompletnie nielogiczne? Że nie ma żadnego RACJONALNEGO uzasadnienia, żeby podział na jadalne i kochalne przebiegał akurat w tym miejscu (czyli między świnią a psem)?
                • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:42
                  > I nie przeszkadza Wam, że jest to kompletnie nielogiczne?

                  Wiesz - nie za bardzo, zresztą mam co do tego sporo wątpliwości.
                  • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:45
                    Co do czego? Czy granica w tym akurat miejscu jest logiczna czy nie?
                    • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:48
                      Co do braku logiki mam wątpliwości.
                      • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:53
                        To uzasadnij to logicznie.
                        • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:55
                          Kosheen napisała, nie będę się powtarzać.
                          Możliwe, że dla Ciebie jest to nielogiczne, jakoś to przeżyję.
                  • platki_sniadaniowe Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:46
                    no tak,
                    idziesz do sklepu, kupujesz 3 kotlety schabowe
                    i wali Cię to czym to było wczesniej...
                    • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:50
                      Nie jadam schabowych.
                      Ty jadasz?
                      • platki_sniadaniowe Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:59
                        nie
                        jdam tylko drób i ryby na dzień dzisiejszy
                        • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:12
                          aaa
                          Gdybym miała takie etyczne dylematy i tak silne przekonanie co do niewłaściwości swojego postępowania, jak Ty, na kurczaka nie mogłabym spojrzeć, a co dopiero go jeść.
                          • ciezka_cholera Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:24
                            A widzisz, a ja jem wylacznie te zwierzeta, ktore bylabym w stanie sama osobiscie zabic. I nie rwe wlosow z glowy, ze ktos zakupi jeza a pozniej nieodpowiedzialnie wypusci go w lesie. Albo niezaszczepil szczeniaczka, albo zakupil tegoz bez rodowodu. Histeria w temacie zwierzat do kochania przy olewaniu losu zwierzat do jedzenia - to mnie zaskakuje. Zaden z tych elementow bez drugiego nie jest sam w sobie dziwny.
                    • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:02
                      Podając takie przykłady nie pisz w drugiej osobie, dobra? smile Choćby dla jasności przekazu.

                      Ja rozumiem, że są tacy ludzie jak piszesz. I że Ci ludzie trzymają psy całe życie w kojcu, leją je kijami, a kocięta topią. Mają spójny obraz świata. Nie o nich jest ten wątek. Wątek jest o tych, którzy jojczą nad biednym kotkiem, równocześnie "idą do sklepu, kupują 3 schabowe i wali ich to czym to było wcześniej".
                      • platki_sniadaniowe Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:11
                        > Ja rozumiem, że są tacy ludzie jak piszesz. I że Ci ludzie trzymają psy całe ży
                        > cie w kojcu, leją je kijami, a kocięta topią. Mają spójny obraz świata. Nie o n
                        > ich jest ten wątek. Wątek jest o tych, którzy jojczą nad biednym kotkiem, równo
                        > cześnie "idą do sklepu, kupują 3 schabowe i wali ich to czym to było wcześniej"

                        wiem o czym jest ten watek
                        bo ludzie kupujacy te schabowe jednocześnie tulą w ramionach swojego yorka
                        albo płaczą gdy leci program o transporcie koni do rzeźni.
                      • wuika Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:46
                        Ale tak samo, jak są ludzie, którzy będą płakać, jak to znajomą panią Jadzię zwolnili z urzędu, jednocześnie twierdząc, że rząd powinien oszczędzać, oszczędzać i jeszcze raz oszczędzać, np. tnąc etaty w budżetówce. To samo, albo chociaż podobne? Różnica jest taka, że do jednych ludzi jesteśmy emocjonalnie przywiązani, bądź są chociaż w jakimś tam stopniu nam bliscy, a ogół już nie bardzo. Mogę bardzo lubić zwierzaczki, np. kanarki mojej ciotki, mojego psa i koty znajomych, ale nie musi się to rozkładać na całość świata zwierzęcego.
                        Skoro tak ubolewasz nad tym, że są ludzie, którzy nie odstawiają Hamleta nad schabowymi, to pomyśl sobie, ile zatłukłaś w życiu much, ile żab przejechałaś. Ba! być może potrąciłaś biedne, leśne zwierzę.
                        Ani ludzie nie są całością, więc nie trzeba (i raczej się nie da) przejmować się losem każdego jednego człowieka, ani świat zwierzęcy. Każdy ma jakieś tam podziały, rozgranicza to, co mu bliskie, od tego, co może i być nawet ważne, ale jego osobiście może nie frapować i nie interesować aż tak. Przejmujesz się dogłębnie każdym głodnym dzieckiem w Afryce? Każdym jednym hodowlanym prosiakiem?
                • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:12
                  z_lasu napisała:

                  > > Kosheen to wyjaśniła już, nie chce mi się powtarzać tego samego.
                  >
                  > I nie przeszkadza Wam, że jest to kompletnie nielogiczne? Że nie ma żadnego RAC
                  > JONALNEGO uzasadnienia, żeby podział na jadalne i kochalne przebiegał akurat w
                  > tym miejscu (czyli między świnią a psem)?
                  >
                  jakoś, widzisz, nie
                  i co z tym zrobimy?
                  • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:15
                    My???
                    • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:20
                      A kto?
                      Ani mnie, ani Koszin mielony nie przeszkadza. Przeszkadza Wam. Wam również przeszkadza rzekomo niespójny obraz świata innego człowieka. Wątek założyła też nie wielbicielka gulaszu, prawda?
                      Kto więc ma problem?
                      • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:29
                        Kawka, że z logiką ogólną jesteś na bakier to już wiem, ale że nawet z logiką języka? Skoro Kosheen pyta mnie "co z tym robimy" to chyba ma na myśli (co najmniej) siebie i mnie, tak? No to zdziwiłam się bardzo, że mamy wspólnie coś z tym robić.

                        > Kto więc ma problem?

                        No ja ogólnie mam taki problem, że nie potrafię pojąć jak można funkcjonować nie rozumując logicznie. I całe życie próbuję zgłębić tę tajemnicę. To nie jest kwestia tylko wegetarianizmu.
                        • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:35
                          Jeśli przechodzimy na poziom wycieczek osobistych, to ja dziękuję.
                        • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:40
                          z_lasu napisała:

                          > Kawka, że z logiką ogólną jesteś na bakier to już wiem, ale że nawet z logiką j
                          > ęzyka? Skoro Kosheen pyta mnie "co z tym robimy" to chyba ma na myśli (c
                          > o najmniej) siebie i mnie, tak? N

                          tłumaczony sarkazm traci na uroku sad
                          • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:41
                            Cóż z tym zrobimy? wink
                            • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:48
                              kawka74 napisała:

                              > Cóż z tym zrobimy? wink
                              panie premierze, jak żyć?! wink
                              • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 00:01
                                No, jak, jak - papryką!!
                          • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:48
                            O, przepraszam najmocniej, to się więcej nie powtórzy. Ja ogólnie o tej godzinie już tracę na uroku i ciężko mi wypośrodkować poziom w dyskusji.
                            • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:49
                              z_lasu napisała:

                              > O, przepraszam najmocniej, to się więcej nie powtórzy. Ja ogólnie o tej godzini
                              > e już tracę na uroku i ciężko mi wypośrodkować poziom w dyskusji.

                              no to biegiem do łóżeczka <popycha delikatnie acz stanowczo> wink
                  • ciezka_cholera Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:26
                    kosheen4 napisała:

                    > z_lasu napisała:
                    >
                    > > > Kosheen to wyjaśniła już, nie chce mi się powtarzać tego samego.
                    > >
                    > > I nie przeszkadza Wam, że jest to kompletnie nielogiczne? Że nie ma żadne
                    > go RAC
                    > > JONALNEGO uzasadnienia, żeby podział na jadalne i kochalne przebiegał ak
                    > urat w
                    > > tym miejscu (czyli między świnią a psem)?
                    > >
                    > jakoś, widzisz, nie
                    > i co z tym zrobimy?

                    A co zrobimy z faktem, ze postanowie niniejszym zakatowac moje sliczne domowe kotki pretem zbrojeniowym? Bedziesz sprawdzac mi IP?
                    • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:30
                      ciezka_cholera napisała:

                      > > > tym miejscu (czyli między świnią a psem)?
                      > > >
                      > > jakoś, widzisz, nie
                      > > i co z tym zrobimy?
                      >
                      > A co zrobimy z faktem, ze postanowie niniejszym zakatowac moje sliczne domowe k
                      > otki pretem zbrojeniowym? Bedziesz sprawdzac mi IP?

                      a w związku z czym ta oderwana od czapy, mordercza deklaracja, bo trochę się pogubiłam?
                      • ciezka_cholera Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:31
                        testuje wrazliwosc ematki?
                        • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:34
                          ciezka_cholera napisała:

                          > testuje wrazliwosc

                          no ja tam jestem bardzo wrażliwa. podzieliłam się kiełbasą z psem, patrzył mi w oczy spojrzeniem tysiąca etiopskich dzieci.
                • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:24
                  Jak widać, nie ciekawi ich. A nawet denerwuje big_grin Pytanie, dlaczego ich to denerwuje?
                  Obserwuję to z ciekawością.
                • dziennik-niecodziennik Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 16:09
                  > I nie przeszkadza Wam, że jest to kompletnie nielogiczne? Że nie ma żadnego RAC
                  > JONALNEGO uzasadnienia, żeby podział na jadalne i kochalne przebiegał akurat w
                  > tym miejscu (czyli między świnią a psem)?

                  racjonalne uzasadienie jest jedno i padło wyżej - taki jest nasz kod kulturowy (z braku lepszego okreslenia). podział te zgoła inaczej wygląda w Indiach, inaczej w Japonii, inaczej w krajach muzułmańskich itd. nic w tym dziwnego i do rozkminiania.
                • misiu-1 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 01.06.12, 18:48
                  z_lasu napisała:

                  > I nie przeszkadza Wam, że jest to kompletnie nielogiczne? Że nie ma żadnego RAC
                  > JONALNEGO uzasadnienia, żeby podział na jadalne i kochalne przebiegał akurat w
                  > tym miejscu (czyli między świnią a psem)?

                  Są racjonalne powody. Hodowanie na mięso zwierząt drapieżnych, jak np. koty, które trzeba by karmić mięsem, jest ekonomicznym absurdem. Ponadto ich mięso mniej się nadaje do jedzenia ze względów higienicznych.
                  Z drugiej strony zastanawianie się nad granicami podziału jest bez sensu. Głęboka analiza przyczyn, dla jakich jedne roślinki hodujemy w doniczkach, pielęgnujemy, podlewamy itd. a inne zjadamy, jest stratą czasu. Granice wyznaczamy tu, a nie tam, bo tak się nam podoba i tak nam pasuje.
        • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:14
          platki_sniadaniowe napisała:


          > mam nadzieję że, uda mi się samej zrezygnować z mięsa

          sposób w jaki formułujesz swój zamiar zostania wege rodzi we mnie podejrzenie, że w grę wchodzi tu czynnik masochistyczny
          ja tam wolę wsuwać raw food dla przyjemności, a nie z obowiązku
          • platki_sniadaniowe Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:37
            > sposób w jaki formułujesz swój zamiar zostania wege rodzi we mnie podejrzenie,
            > że w grę wchodzi tu czynnik masochistyczny
            > ja tam wolę wsuwać raw food dla przyjemności, a nie z obowiązku

            dlaczego masochistyczny? ja lubię mięso i jezeli z niego zrezygnuję to tylko z powodów ideologicznych
            z tego samego powodu nie zjem cielęciny ani koniny, nawet nie wiem czy są dobre bo ja tego nie ruszę
            mam świadomość tego jak to mięso powstaje, jak wygląda chów przemyslowy i ubój
            osobiście nie byłabym w stanie pójść do rzeżni

            wolalbym byc osobą która mięsa po prostu nie lubi
            ale ja z jednej strony je lubię a z drugiej mam wyrzuty sumienia że, przykładam rękę do tego co w obecnych czasach się wyprawia ze zwierzetami






            • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:44
              ja z jednej strony je lubię a z drugiej mam wyrzuty sumienia że, przykładam
              > rękę do tego co w obecnych czasach się wyprawia ze zwierzetami

              I to już jest logiczne?
              • platki_sniadaniowe Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:56
                nie wiem czy logiczne czy nie
                ale nie zyję w błogiej nieswiadomości że, to co lezy w mięsnym z radościa wcinało trawkę i wylegiwało się na słońcu...

                na dzień dzisiejszy nie umiem skomponować diety bezmięsnej by była urozmaicona i zastapiła mi mieso, nie mam na to czasu
                ale mam nadzieję że, do tego dojrzeję
                • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:06
                  Tak, to jest logiczne. Twój obraz świata jest logicznie spójny. W przeciwieństwie do wywodów pań, o których jest ten wątek.
                  • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:15
                    O, nadzwyczaj spójny: jestem całym sercem wegetarianką, ale tylko sercem, bo nie mam czasu być nią żołądkiem.
                    Wołanie o konsekwencję i spójność w przypadku koleżanki Śniadaniowej jest co najmniej dziwne.
                    • katia.seitz Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:57
                      Nie widzę też nic dziwnego w tym, że kogoś uwiera własne postępowanie, ale jednak ulega mu ze względu na fakt, iż daje mu ono po prostu przyjemność. Cóż, wiele kobiet z nadwagą czuje, że nie powinno opychać się słodyczami, a jednak się opychają - ot, ludzka słabość.

                      Poza tym, w życiu kierujemy się nie tylko i nie tyle "wartościami" i "zasadami", ile normami społecznymi - a dominującą normą w naszym kręgu kulturowym jest jedzenie mięsa. Takie jest postępowanie "domyślne", tak jest łatwo, to nie budzi zdziwienia ani oburzenia. Toteż osobiście nie dziwi mnie fakt, że istnieją osoby, które czują dyskomfort moralny z powodu jedzenia mięsa, a jednak to robią - bo tak robią wszyscy, bo nie chcą wydziwiać, wyróżniać się, bo jednak lubią te kotlety itp. Takie osoby też mogą mimo wszystko przyczynić się do poprawy dobrostanu zwierząt - apelując o poprawę warunków chowu, głosując na partie, które dążą do działań na rzecz polepszenia ich bytu itp. Toteż, osobiście preferują taką postawę, niż zamykanie oczu na warunki chowu przemysłowego.

                      A poza tym. Ja osobiście dojrzewałam przez jakiś czas do wegetarianizmu, aż dojrzałam. Nie widzę w tym nic dziwnego. Jest to pewne wyzwanie, wiąże się z rezygnacją z pewnych przyjemności i organizacyjnymi utrudnieniami. Nie widzę nic dziwnego w tym, że ktoś "potrzebuje czasu".
                      • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 00:06
                        > Nie widzę też nic dziwnego w tym, że kogoś uwiera własne postępowanie, ale jedn
                        > ak ulega mu ze względu na fakt, iż daje mu ono po prostu przyjemność.

                        Ale w temacie logicznego i spójnego postępowania taka osoba chyba nie ma za wiele do powiedzenia, prawda? Rozumiem, że przejście na wegetarianizm może być trudne, ale nie rozumiem, dlaczego ktoś, kto sam nie potrafi tego zrobić, daje sobie prawo do wypominania innym różnych braków i nadmiarów?
                        Słowami można sobie ściany wytapetować, w niektórych sprawach czyny jednak liczą się bardziej: zwłaszcza jeśli komuś wytyka się coś, co samemu się praktykuje, zasłaniając się brakiem czasu.
                        • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 00:48
                          Kawka, ale to chodzi o spójność światopoglądu. Potem można go wdrażać w życie z lepszym lub gorszym skutkiem, można go wdrażać stopniowo i etapami, ba, można się z tego wycofać, ale najpierw musi być światopogląd, do którego się można odnieść. Spójny logicznie.
                          • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 08:43
                            > Kawka, ale to chodzi o spójność światopoglądu. Potem

                            Kiedy?
                            Bardzo wygodne - mam spójne poglądy, ale będę je realizować POTEM. Bo to mi przeszkadza, tamto przeszkadza, siamto nie odpowiada, a w ogóle to nie mam czasu.
                          • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:52
                            Dal mnie to zupełnie na odwrót - wydaje mi się niezmiernie ważne że żaden światopogląd nie nadąży za życiem, które nie jest logiczne ani spójne, i że trzeba ten brak logiki i koherencji po prostu uznać, bo inaczej prędzej czy później wpadnie się w pułapkę obłudy.
                  • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:21
                    z_lasu napisała:

                    > Tak, to jest logiczne. Twój obraz świata jest logicznie spójny. W przeciwieństw
                    > ie do wywodów pań, o których jest ten wątek.

                    a fe, ty nieużyty wegetarianinie
                    zamiast błyskać ironią, lepiej podpowiedz koleżance, jak zrezygnować z mięsa
                    ale nie, lepiej klachać i utyskiwać na innych że szuje i świnie nieskrobane, niż zrobić coś konstruktywnego
                    ja na przykład idę konstruktywnie po kawałek kiełbasy krakowskiej z pieprzem
                    • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:33
                      W ramach działań konstruktywnych póki co skonstatowałam, że płatki nie mają gazetowego konta, więc pewnie też nie mają gazetowego maila smile. Oczywiście, że podpowiem. Takiej okazji bym nie przepuściła wink


                      • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:35
                        z_lasu napisała:

                        > W ramach działań konstruktywnych póki co skonstatowałam, że płatki nie mają gaz
                        > etowego konta, więc pewnie też nie mają gazetowego maila smile. Oczywiście, że pod
                        > powiem. Takiej okazji bym nie przepuściła wink

                        upewnij się, czy płatki znajdą na to czas pomiędzy pochłanianiem filetów rybnych i kurzęcych a zakładaniem rzewnych wątków o dramacie świnek.
                        • kosheen4 pardon 19.05.12, 23:37
                          chyba pomerdały mi się nicki, ale

                          https://i1.kym-cdn.com/entries/icons/original/000/008/549/If%20you%20know%20what%20I%20mean..png


                          wink
                        • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:49
                          Nie wątpię, że znajdą, choć zabiera to znacznie więcej czasu i pracy niż doprowadzenie do spójności swoich poglądów.
                • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:19
                  platki_sniadaniowe napisała:

                  > nie wiem czy logiczne czy nie
                  > ale nie zyję w błogiej nieswiadomości że, to co lezy w mięsnym z radościa wcina
                  > ło trawkę i wylegiwało się na słońcu...

                  ja też nie żyję w błogiej nieświadomości, więc nie w tym różnica
                  różnica w tym, że mam tą wiedzę gdzieś, ot i tyle

                  >
                  > na dzień dzisiejszy nie umiem skomponować diety bezmięsnej by była urozmaicona
                  > i zastapiła mi mieso, nie mam na to czasu
                  > ale mam nadzieję że, do tego dojrzeję

                  eee, kaszanisz
                  komponowanie diety to nie renowacja średniowiecznej polichromii
                  do czego chcesz dojrzewać? do randki z Google?
                • claudel6 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 00:15
                  > na dzień dzisiejszy nie umiem skomponować diety bezmięsnej by była urozmaicona

                  sci-fi jak dla mnie. co urozmaica dietę? kawał mięsa?
                  • z_lasu Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 00:43
                    Claudel6, ale obiad większości Polaków wygląda jednak tak: ziemniaki, mięso + jakaś nieciekawa surówka. Usuń mięso. To co to za obiad? Taki jest tok rozumowania większości Polaków na hasło "wegetarianizm". Ludzie nie mają pojęcia o bogactwie kasz, orzechów, pestek, warzyw. Kompletnie nie potrafią tego przypiąć do obiadu. No, bo jak? Zamiast kotleta nasypią sobie słonecznika na talerz? To naprawdę wymaga zdobycia wiedzy. I na początku sporo czasu na eksperymenty kulinarne.
      • ciezka_cholera Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:56
        kawka74 napisała:

        > To napisz, ile świń widziałaś w łóżkach swoich właścicieli i ile świń jest wypr
        > owadzanych przez właścicieli na długie wieczorne spacery. W tym też się zawiera
        > kod, o którym pisze Kosheen - mamy inny stosunek do psów czy kotów i inny do ś
        > wiń czy krów.

        Jesli wartosc zwierzecia mierzymy stosunkiem czlowieka do niego, to skad te pretensje, ze ktos zameczyl kota, psa, czy tez porzucil jeza pigmejskiego? Najwyrazniej stosunek tej konkretnej osoby do tego konkretnego zwierzecia jest chlodnawy. Po co ustawa o ochronie zwierzat, skoro ktos sie nad nimi zneca, to chyba ich szczegolnie nie ceni, gdzie zatem jest jego wina? Naprawde nie widzisz pokretnosci tej logiki?

        > Pani Weganka i jej klony mają poglądy nie tyle spójne, ile sztywne jak nie powi
        > em, co, bo nie wolno.

        Nie, pani Weganka ma poglady spojne. Moze to irytowac i uwierac osoby nie rezygnujace z jedzenia miesa (w tym mnie), bo trzeba sie uporac z dysonansem, ale zarzucanie jej sztywnosci (cokolwiek to oznacza) jest zwyczajnie glupie.
      • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 08:34
        Moi znajomi, a dokładniej ich rodzice, zaraz po wojnie, mieli taką domową świnie. Opowiadali, że któregoś dnia przyszedł do nich komornik, drzwi były otwarte, przeszedł amfiladą pokoi (to był dwór) i w ostatnim zobaczył na kanapie wylegującego się warchlaka - i z krzykiem uciekł.
      • falka32 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 23:47

        > To napisz, ile świń widziałaś w łóżkach swoich właścicieli i ile świń jest wypr
        > owadzanych przez właścicieli na długie wieczorne spacery.

        Ulubieńcem George Cloneya przez 18 lat była świnka Max, hołubiona nie mniej, niż cziłały Paris Hilton:

        https://hilaryshepherd.com/rantsnraves/wp-content/georgewithpig1989.jpg
    • sueellen Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:01
      Problem polega na tym, że nniekoniecznie ematka, która w watku wege ma ochotę na nożkę czy skrzydełko, w watku o psich rasach krytykuje zakup tego czy tamtego zwierzaka. Np ja lubię mięso i żaden wege mnie nie przekona by przestać je jeść, tak na rasach się nie znam więc nikogo nie posądzę o sadyzm z tytulu nabycia takiego a nie innego czworonoga.

      Jesli chodzi o psy, nie jadłam, ale zdarzylo mi się zjeśc kangura (opis na moim blogu).
      • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:09
        sueellen napisała:

        > \zdarzylo mi się zjeśc kangura (opis na moim
        > blogu).

        o. z australijskich rzeczy zażeram się jedynie vegemitem smile
    • fruzia80 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 22:30
      A ja mam ogromny problem z potrzebą jedzenia mięsa. Ale dla podstawa to świnia i krowa, ewentualnie kurczak. W moim przypadku jedzenie mięsa to być może uzależnienie, a może poprostu organizm się tego domaga. W każdym razie mięso muszę jeść do kaźdego posiłku. Jak nie zjem, to staję się rozdrażniona i zdołowana i najzwyczajniej w swiecie fizycznie czuję się żle, słabo i bez chęci do życia.
      A więc mięso jem do każdego posiłku. Na śniadanie serwuje rodzince owsiankę a potem muszę podjeść chociaż kilka plastrów wędliny, bo jak nie zjem to nie potrafię normalnie funkcjonować. A co kilka dni muszę zjeść surowe mięso, np.tatara bo bym zwariowała, jakbym surowego mięcha nie zjadła.
      No ale jak dla mnie świnia, krowa i kurczak to mięso do zjedzenia.
    • katia.seitz Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:42
      Mnie podobne kwestie jak opisane w Twoim poście doprowadziły w końcu, stopniowo, do rezygnacji z jedzenia mięsa. I nie tyle uwierał mnie moralnie sam fakt zabijania zwierząt, ale warunki chowu przemysłowego.

      Myślę, że warto mieć świadomość, jak ten chów wygląda, a nie zasłaniać się stwierdzeniami typu "nie wiem, jakie ta świnka na moim talerzu miała życie, może i szczęśliwsze od mojego". Otóż nieprawda, zasadniczo wiemy, jak życie takiej świnki wyglądało. Żyła ona w warunkach nie zapewniających jej możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, w ścisku, tłoku, nadmiernie tuczona itp. Można oczywiście uznać, że to nie jest dla nas problem etyczny - każdy ma do tego prawo. Dla mnie osobiście kwestia warunków chowu przemysłowego jednak jest problemem.
      • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:57
        katia.seitz napisała:

        > Można oczywiście uznać, że to nie jest dla nas problem etyczny - każdy ma do tego
        > prawo.
        Dla mnie osobiście kwestia warunków chowu przemysłowego jednak jest pro
        > blemem.

        no i brawa dla tej pani smile
    • claudel6 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 19.05.12, 23:53

      > Zapytam wprost - nie czujecie, drogie emamy, pewnego dysonansu piszac te ogromn
      > ie bardzo zaangazowane i oskarzycielskie posty jednoczesnie nakladajac sobie na
      > talez dokladke piersi z kaczki?

      ja nie czuję, nie jem mięsa, a jaja tylko z chowu wolnowybiegowego. cmoknij sie w nos.
    • yenna_m Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 00:52

      nie klam, o kurach sama pisałam jakis czas temu

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,124539634,124541855,Re_Czujesz_dume_Nie_kupuj_jajek_z_symbolem_3_.html
    • nenia1 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 01:15
      Ja przyznaję się szczerze, czuję dysonans, ale nie wiem co mam z tym zrobić.

      Bo rozumiem, ze nie zmierzasz do tego, aby ludzie z powodu jedzenia mięsa stali się dodatkowo obojętni na los zwierzat, których w naszym kręgu kulturowym się nie je.
      Co prawda zredukowałoby to dysonans, ale chyba nie w tym rzecz, prawda?

      Chętnie posłuchałaby propozycji lub wzięła udział w konkretnej akcji, która by skutecznie poprawiała los zwierząt hodowlanych.
      I sądzę, że gdyby pojawiły się posty nie w tonie "jesteście hipokrytami", ale z konkretnymi pomysłami co można zrobić, ale poprawić los zwierząt hodowlanych i dyskusja stałaby się bardziej merytoryczna, a tak mimo szlachetnych intencji robi się pyskówka, bowiem szereg osób będzie zaprzeczać oczywistej niespojności, choć faktycznie przecież ona jest.

      Ja jednak wolę niespójnego obrońcę psa i kota jedzącego wieprzowinę, od spójnego sadysty katującego psa, kota i świnię.
      I tak z twojej strony, obrońcy zwierząt jak mniemam, też jest trochę niespójne atakowanie wyłącznie tych pierwszych i położenie nacisku na niespójność zamiast na poprawę losu zwierząt.

      Wiara w to, że wszyscy ludzie staną się wegetarianami jest bardzo naiwna.
    • esr-esr Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 07:23
      to ja chyba jestem wyzuta z uczuć bo dla mnie dopuszczalne jest zjedzenie psa czy świnki morskiej i nie widzę w tym nic obrzydliwego. jagnięcinę, cielęcinę, koninę też jadam (koninę w kabanosach) bo nie rozumiem rozróżniania zwierząt na te bardziej i mniej nadające się na ubój. jadam również dziczyznę. jeśli już jem mięso, kupuję buty skórzane czy leki wyprodukowane z produktów odzwierzęcych to za hipokryzję uważam jedzenie tylko tych brzydszych (czym różni się ubój cielaka od uboju krowy? wrażeniami estetycznymi?). piję mleko i tym samym do uboju cieląt też się przykładam, prawda? z drugiej jednak strony staram się aby moje zwierzęta miały bardzo dobre warunki bytowania, żeby ewentualny ubój (u mnie sam drób) był jak najbardziej humanitarny, itp. zostałam wychowana w rodzinie jadającej mięso, hodującej mięso do zjedzenia i polującej i samo jedzenie mięsa wszelakiego nie budzi we mnie odrazy. niektórych rodzajów mięsa nie kupuję ze względu na proces produkcji i nie udaję, że nie wiem jak i gdzie się te zwierzęta zabija.
    • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 07:29
      Cholero, bardzo dobre pytanie, i wydaje mi się, że dostałaś już znaczną część odpowiedzi, choć zapewne nie z tego kierunku, z którego się spodziewałaś. Widzisz: PROSTE PRAWDY i szlus.
      Bo co trafi pod strzechy- w przekazie pop ma się rozumieć- to trafi i takie "proste" pozostanie, reszta: czyli Ty, Krezji, z Lasu itd zajmują się ...głupotami. Cała reszta żyje prosto według prostych prawd, gdzie pies jest oswojony, kury dorosły do "lepszych" klatek, nie wypada nosić futer, reszta zwierząt zasługuje na przemoc, a problemy ludzi takich jak Ty nazywane są idiotyzmami.

      I to jest TA odpowiedź. Jak ktoś za nich przepracuje problem, złamie za nich te kody kulturowe, podstawi gotową odpowiedź- koniecznie w wersji uproszczonej, to będą dumnie się z nią obnosić. I tak to idzie.

    • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 08:40
      Naprawdę ciężko zrozumieć ? Że pewne zwierzęta zostały udomowione i ich rolą jest "służba" cżłowiekowi : pies, kot, koń. Inne hodowane są przez człowieka w celach żywieniowych :kury, krowy,indyki, świnie, krowy. Gdzie widzisz rozbieżność ? Wystarczy sięgnąć do historii, nałozyć na to kontekst kulturowy i masz odpowiedź.
      • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 08:47
        hehehehe, Guderianko- ale wiesz, że TA odpowiedź nie rozwiązuje problemu, który postawiła Cholera?
        Sikam, jak to czytam ten wątek...smile
        • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 08:56
          Oczywiście, że rozwiązuje. Krótko, jasno i w temacie, bez dopisywania ideologii. Niekórzy to lubią sobie życie utrudniać..
          • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:03
            Zrozum, że rozwiązuje TOBIE, nie- innym, i że to, co dla Ciebie jest utrudnianiem sobie zycie, dla innych jest ciekawością poznawczą.
            • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:03
              no tak
              bo ja w ogóle
              prosta jestem

              żyję zamiast zastanawiać się nad zyciem
              • krejzimama Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:08
                I tak bezmyślnie przez kilkadziesiąt lat?
                • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:08
                  W tej kwestii tak.
              • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:23
                Nie napisałam, że jesteś prosta. Po co jednak ta agresja wobec tych, którzy PYTAJĄ? Po co ta próba dezawuowania tych pytań i osób, które pytają.
                • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 11:06
                  No oczywista oczywistość. Ja napisałam, że jestem prosta. Jaka agresja, o czym Ty do mnie mówisz ?
                  Jest pytanie-jest odpowiedź. Wskaż mi proszę słowa/sformułowania/znaki świadczące o agresji
                  • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:43
                    a tu:
                    'Naprawdę ciężko zrozumieć?"
                    i tu:
                    "Niekórzy to lubią sobie życie utrudniać.."
                    i tu:
                    "Szaleju się nadałaś?"

                    Rzecz w tym, że sprawa nie jest prosta. Prostowanie jej na siłę nic tego nie zmieni.
                    • kosheen4 o tak, agresja w tym była niewątpliwie! 20.05.12, 20:26

                      >> Wskaż mi proszę słowa/sformułowania/znaki świadczące o agresji

                      > a tu:
                      > 'Naprawdę ciężko zrozumieć?"
                      > i tu:
                      > "Niekórzy to lubią sobie życie utrudniać.."
                      > i tu:
                      > "Szaleju się nadałaś?"

                      no, coś by było na rzeczy. słyszałam, że ostatnio kibole Wisły napadli na samotnego kibola Cracovii
                      najpierw się upewnili za kim jest, a jak potwierdził że za Cracovią, to zaczęli być agresywni
                      wpadli w szał
                      zaczęli wrzeszczeć że najadł się szaleju
                      jpotem wykrzykiwali "tylko Wisła!!! tak trudno to zrozumieć???"
                      a na odchodne rzucili coś o idiotach, którzy lubią sobie życie utrudniać
                      rzeczywiście, agresja werbalna niesamowita
                      • nangaparbat3 Re: o tak, agresja w tym była niewątpliwie! 20.05.12, 20:56
                        Zachowanie się kiboli jest dla ciebie punktem odniesienia?
                        • kosheen4 Re: o tak, agresja w tym była niewątpliwie! 20.05.12, 21:44
                          nangaparbat3 napisała:

                          > Zachowanie się kiboli jest dla ciebie punktem odniesienia?

                          w prezentowaniu agresji są całkiem nieźli
                      • guderianka Re: o tak, agresja w tym była niewątpliwie! 20.05.12, 21:16
                        Zdejmij może okulary, w których widzisz na wyrost. Malo tego dodajesz słowa, które nie padły.
                        Ewentualnie czytaj słowa dosłownie, bez dodawania im drugiego znaczenia i obruszania się o cos, co nie miało miejsca. Będzie zdrowiej, będzie łatwiej.
                        • guderianka Re: o tak, agresja w tym była niewątpliwie! 20.05.12, 21:17
                          to było do kosheen
                    • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 21:18
                      Nabakier-psujesz się wink Skoro to co jest wyżej uznajesz za agresję na tym forum to..strach się bać wink
                      • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 22:46
                        Nie, no jasne, że nie chodzi mi o prostacka agresję. O ten rodzaj agresji, który ma na myśli Nanga, czyli nadwrażliwe podejście do tematu. Tylko- to smile
                        • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 09:47
                          Irytacja-jak pisałam podejściem do tematu-nie w szczególe jako do jedzenia mięsa-ale jako do szukania ideologii i wyższej filozofii w coraz to nowych obszarach życia.
          • madresa Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 23.05.12, 16:08
            Kwestia wrażliwości.Niektórzy czują dysonans,rozkładają gó... na atomy i skutkiem tego rezygnują z mięsa.Nie czuję się przez to lepsza,nikogo nie pouczam,wręcz trzymam to dla siebie.To,że jestem zdrowa,nie choruję i czuje się świetnie jest przykładem,że zabijanie dla naszych celów jakichkolwiek zwierząt ,jest niepotrzebne.Tylko tyle,można naprawdę żyć smacznie nie mając z tym nic wspólnego.Odwagismile
    • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 08:47
      Czuję dysonans, mieso jem i mam z tego powodu jakieś poczucie winy. Z dysonansem radzę sobie wypierając wszelkie myśli o cierpieniu jedzonych przeze mnie zwierząt, miewałam w życiu okresy wegetarianizmu, zwłaszcza wtedy, kiedy zdarzało mi się widzieć cieżarówki wiozące krowy na rzeź (kiedyś niedaleko mego domu była rzeźnia, teraz jest tam piekna galeria handlowa, czasem zastanawiam się, czy powinno sie ją robić w takim miejscu, czy nie jest to miejsce jednak "przeklęte").
      Mięso jem głównie z lenistwa, mniej roboty.
      Zawsze zdumiewa mnie i oburza reakcja (uogólniona) forowa na wpisy w obronie zjadanych zwierząt - agresja, jaka sie wtedy budzi, a raczej zrywa. Teraz przyszło mi do głowy, że wszyscy wiemy, że w zjadaniu zwierząt jest coś złego, jednak wiedzę tę wypieramy, im bardziej wypieramy, tym gwałtowniejsza jest nasza reakcja.
      • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 08:58
        że wszyscy wiemy, że w zjadaniu zwierząt jest coś złego, jednak
        > wiedzę tę wypieramy, im bardziej wypieramy, tym gwałtowniejsza jest nasza reakc
        > ja.



        szaleju się objadłaś czy co ?
        Mam ochotę to jem mięso, zapokajam potrzeby mojego organizmu, który potrzebuje białka zwierzęcego jako budulca. Zaspokojam kubki smakowe bo mięso mi bardzo smakuje,
        Mam fazy niejedzenia miesa ale nie ze względów ideologicznych-po prostu nie mam na nie ochoty, tak jak nie mam ochoty na wino, bruselkę czy jabłka.
        Ja pierdzielę..niedlugo dopisana zostanie jeszcze na forum filozofia s.rania
        • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:04
          No widzisz, jak się wściekłaś.
          Biblia mówi, że Bog pozwolił ludziom jeść zwierzęta dopiero upewniwszy się, jak są niedoskonali. Różne wschodnie religie zakazują zabijania zwierząt.
          Po co od razu tupać? Możesz uważać że całkowicie się mylę, ale czemu od razu wyskakujesz ze s.niem?
          • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:08
            Alez we mnie nie ma wściekłości ani tym bardziej tupania nóżką.
            Nie rozumiem, po co wtrącasz do rozmowy religie.
            Primo-nie żyję według wskazań Biblii
            Secundo- no i co z tego , ze "różne religie"...A w Chinach jada się psy -ponoć smaczne. I to jest dowód na coś ?

            Nie uznaję, że się mylisz. Zaskakuje mnie tylko Twoje-akurat konkretnie Twoje-stwierdzenie, że jedzenie zwierząt jest złe. Czy potrafisz to uzasadnić czymś bardziej logicznym niż religia ?

            A s.ranie to nie do Ciebie ale do ogółu-niedługo zapanuje taki trynd na forum, w którym wyższa filozofia zostanie przypisana do banalnych spraw.
            • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:17
              A czymże uzasadniać? Zabijanie i zadawanie cierpienia jest złe. Proste jak drut.
              Co do religii - uważam, że warto słuchać, co mówią. Niezależnie od wiary czy niewiary.
              • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:29
                Nanga, to się dzieje nie tylko odnośnie tego problemu smile Takie spłycanie. Nie wolno pogłębiać tematu. Nie wolno, i już big_grin Jak Ty coś zobaczysz, a inni nie- jesteś winna, zła, podła itd.
                Dopisujesz filozofię, a to- największy grzech. Stare jak świat, ale jare big_grin
              • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 11:09
                Zabijanie i zadawanie cierpienia jest złe. Proste jak drut

                Owszem, jeżeli czyny te dają przyjemność, satysfakcję. Nie w celach, które umożliwiają przetrwanie gatunku od początku istnienia tegoż.

                Co do religii - uważam, że warto słuchać, co mówią. Niezależnie od wiary czy ni
                > ewiary
                -

                Słuchać -owszem, dyskutować -owszem, przyjmowac jako wyzancznik swojego postępowania w każdym względzie -nie.
                -
                Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

                George Bernard Shaw
                • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:24
                  Rzecz w tym, że gatunek może znakomicie trwać bez posilania sie mięsem. Co więcej dowiedziono, że funkcjonujące dzisiaj grupy zbieracko-łowieckie zdecydowanie bardziej są zbierackie niż łowieckie, a znaczenie polowania dla ewolucji człowieka zostało przecenione.
                  Prawda jest taka, że możemy obejść się bez jedzenia miesa.
                  Co do religii - jeśli mówią, że z tym miesem coś nie tak (Biblia), albo że w ogóle lepiej sobie odpuścić czy nawet absolutnie nie wolno (różne nurty hinduizmu, buddyzmu) - to może warto się nad tym zastanowić? Podumać? Podeliberować?
                  Albo przynajmniej nie usuwać automatycznie wątków na ten temat?
                  • franczii Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:51
                    No nie wiem czy tak znakomicie potrafimy sie obejsc bez miesa. Tak jak juz w innym poscie wspomnialam mam w swoim zyciu wieloletni okres wegeterianizmu i wcale tak znakomicie sie bez miesa nie obchodzilam. Ale wtedy w zyciu bym sie do tego nie przyznala. Bo bylam mloda i zbyt glupia zeby sie przyznac do pomylki, pewnie bym to przezywala jako rodzaj porazkitongue_out Natomiast po tym okresie, kiedy doroslam i dojrzalam zaczelam bardziej sluchac swojego ciala, ktore m.in. od czasu do czasu domaga sie miesa. I uwazam, ze tak jest najlepiej.

                    o więc
                    > ej dowiedziono, że funkcjonujące dzisiaj grupy zbieracko-łowieckie zdecydowanie
                    > bardziej są zbierackie niż łowieckie

                    Ale mieso w ich diecie jest jakby na to nie patrzec. We wlasciwych proporcjach czyli jako uzupelnienie diety a nie podstawa. To dokladnie tak jak zaleca nasza piramida zywieniawink
                    • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 13:08
                      Ale znam osoby zyjące całkowicie bez mięsa i znakomicie funkcjonujace. Tylko że to wymaga wielkiego wkładu pracy, przemyślenia jadłospisu. Dlatego napisałam wcześniej, że jem mięcho głównie z lenistwa (z lubieniem bym sobie poradziła).
                      • franczii Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 13:45
                        Pisze tylko na wlasnym przykladzie. U mnie jedzenie miesa nie wynika z lenistwa ani z ubostwa jadlospisu. To jest pewne. A to dlatego, ze mieso na moim talerzu pojawia sie bardzo rzadko w porownaniu z daniami bezmiesnymi wiec teoretycznie calkowita rezygnacja z miesa w moim przypadku powinna byc bardzo prosta ale jest wlasnie czasami ta potrzeba, o ktorej pisalam, jest glod na mieso. Podobnie jak mam czasem glod na ser i potrafie zjesc wtedy bez chleba ani zadnych dodatkow kawal sera, ktorego zapach mnie odrzuca na codzien. Nie sadze zeby to bylo tylko lakomstwo. Uwazam, ze jest tam cos, czego potrzebuje moje cialo.
                        • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 14:20
                          Na pewno. Może jedni muszą jeść mieso, inni nie. Moja córka musi - jeśli przez dwa-trzy dni nie ma mięsa, dostaje kociokwiku jakiegoś,
                          Inna zupełnie kwestia, że u nas (w Polsce) się miesa nadużywa, mam wrazenie, że to wręcz obsesja.
                          Obiady jadam w pracy, zazwyczaj połowa kotleta to dla mnie aż nadto (drugą dzielę w domu między psa i kota), wszyscy w koło zjadaja cały.
                          Może to pokłosie czasów, kiedy mieso na kartki było.
                          • claudel6 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 22:10
                            myślę, że coś jest na rzeczy z tymi grupami krwi.
                          • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 09:14
                            A jaką grupę krwi ma Twoja córka ?
                            Mi się wydaje, że mojemu organizmowi mięso wybitnie nie służy-mam za sobą dwie próby, przypadkowe zresztą sprawdzenia. Jedna trwająca 2 lata- białko zwierzęce zastępowałam soją ale nie podołałam ognisku i sojowym kiełbaskom i po prostu rzuciłam się na wieprzowe kiełbasy, przyjmując potem normalnie mięso. Druga teraz-ograniczenie mięsa w ilości (dosłownie 100g) na dzień, odstawienie mięsa smażonego-i lepsze samopoczucie. Jako że mam cukrzycę ciążową i sprawdzam sobie cukier 7 razy dziennie-ewidentnie po posiłku z mięsem mam wyższy wynik. Co nie zmienia faktu, ze w sensie hmm...ochoty musze mięso przyjmowac, mój organizm go woła
                            • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 09:52
                              Ona ma B. Moja mama też ma B i też jest okropnie miesożerna, poza tym obie opychaja się nabiałem (nieslodzonym).
                              Mnie się zdaje, że 100g mięsa na jedną osobę dziennie to dużo. Ale my w ogóle mało jemy.
                              • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 10:29
                                To ja mam AB rh-,
                                100g to porcja zalecana do obiadu (nie w ciągu dnia) przez dietetyków (nie tych od diety ale ogólnie zdrowego żywienia)
                                • franczii Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 13:36
                                  Ale miesa nie zalecaja jesc codziennie.
                                  • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 13:40
                                    Wg piramidy żywieniowej-powinno się przyjmować codziennie określoną ilość białka zwierzęcego
                                    • franczii Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 22.05.12, 07:56
                                      To dziwne, nawet pediatra moich dzieci odkad rok skonczyly zalecil, zeby zmniejszac dawke miesa i zejsc do 2-3 razow w tygodniu. Bialko zwierzece to tez to co w nabiale, jajkach i rybach.
                                      • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 22.05.12, 11:26
                                        dziwne, zwłaszcza, że dzieciom mięso (białko zwierzęce)jest bardziej potrzebne niż dorosłym
                                        "białko zwierzęce powinno stanowić co najmniej 60% ogólnej ilości tego składnika pokarmowego. Pozostałe białko może, a nawet powinno, pochodzić z produktów roślinnych"
                                        2-3 razy w tygodniu mięso czerwone, 2-3 razy w tygodniu mięso białe


                                        https://wellness-olawa.pl/images/piramida_duza.jpg
                                        • yuka66 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 22.05.12, 12:13
                                          Zbaczamy z tematu, ale coś ta piramida nie tego, skoro jednocześnie zalecają witaminy w tabletkach dla większości smile
                                          • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 22.05.12, 13:26
                                            akurat ta piramida była w formacie jpg -inne w gif-nie wiedziałam czy obrazek wejdzie, inne są tak zbudowane (proporcje) wink
                                • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 21:51
                                  Łorety, też mam AB minus. Jesteś pierwszą osobą, o której mogę - w jakimś sensie - powiedzieć "znam" z tą grupą.
                                  • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 22.05.12, 11:27
                                    smile To fakt, jest nas niewiele
                                    Ja znam rzecz jasna takich osób więcej : moja mama, moja Starsza córka, mój eks wink
                                    • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 23.05.12, 21:43
                                      Mama i córka B plus, ojciec i brat A plus, eks O plus tongue_out
                              • franczii Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 13:34
                                O masz ! Ja tez mam grupe B.
                                Ale nie okreslilabym siebie jako bardzo miesozerna. Glod na mieso odzywa sie we mnie raz na 10 dni nawet 2 tygodnie. Ale jadam tez ryby i owoce morza. Z ryba mam podobnie jak z miesem, czasem nie mam ochoty. Za to owocow morza sobie nigdy nie odmowilam.
                                • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 21:53
                                  Mam AB, więc niby powinnam jeść wszystko, ale z rybami i owocami morza mam problem, chociaz naprawde bardzo się staram sad
                            • majenkir Re: 21.05.12, 13:54
                              guderianka napisała:
                              > Jako że mam cukrzycę ciążową i sprawdzam sobie cukier 7 razy dziennie-ewidentnie po posiłku z mięsem mam wyższy wynik.


                              Po czerwonym miesie cukier bardzo skacze cukrzykom. Niby nie zawiera ono przeciez weglowodanow, ale cos w tym jednak jest.....
                              • guderianka Re: 21.05.12, 14:02
                                Nie wiedziałam
                                Sęk jednak w tym, że nie jem praktycznie czerwonego mięsa. Zazwyczaj drób, ryby (ale po rybach nie ma zwyżki)
                  • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 21:23
                    Rzecz w tym, że gatunek może znakomicie trwać bez posilania sie mięsem

                    Masz na to jakieś dowody, artykuły, badania ? Ale chodzi mi o rzetelne dane, które biora pod uwage czas trwania gatunku. Nie 5 lat, nie 10, ani nawet nie 50. My (ludzie jako gatunek, jako homo sapiens) jemy mięso od lekko licząc 190 tys. lat.

                    Prawda jest taka, że możemy obejść się bez jedzenia miesa.


                    Jak wyżej, odczuwam dużo pewności siebie i swego zdania. Chętnie je poznam -może zweryfikuję swoje

                    Co do religii - jeśli mówią, że z tym miesem coś nie tak (Biblia), albo że w og
                    > óle lepiej sobie odpuścić czy nawet absolutnie nie wolno (różne nurty hinduizmu
                    > , buddyzmu) - to może warto się nad tym zastanowić? Podumać? Podeliberować?

                    Oczywiście, że można. MOżemy teraz. Jakie nurty hinduizu i buddyzmu? I czy wszystkie zwierzęta. Co to znaczy, że z mięsem jest coś nie tak (konkretne miejsce/cytat z Biblii). Daj konkretny punkt wyjścia, z chęcia podyskutuję jeśli i Ty masz ochotę.

                    Albo przynajmniej nie usuwać automatycznie wątków na ten temat?

                    Ale tego to nie rozumiem ? wink
                    • iuscogens Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 21:57
                      tak tak, są badania robione od 50 tysięcy lat wstecz big_grin zadowolą Cię??
                      a tak na serio poczytaj sobie kiedy rozwinął się wegetarianizm w Indiach, jakoś jeszcze przez te ponad 2000 lat nie wyginęli, bym powiedziała nawet, że wręcz odwrotnie.
                      • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 09:44
                        zadowoliłyby bo byłyby wiarygodne
                        W Indiach niejedzenie mięsa związane jest z religią. Gdyby "nasza" Biblia zakazała jedzenia mięsa i glosila reinkarnację też pewnie byśmy nie jedli. Oczywiście nie wszyscy tak jak i nie cała społeczność Indii jest wegetariańska wink
                        Ty z kolei -skoro i mnie odsylasz-poczytaj sobie o rytałach ku czci bogini Kali. Z pewnością sposób w jaki obchodzi się tam ze zwierzętami jest o wiele bardziej humanistarny i etyczny niż w naszej Polsce-spożycie ich mięsa.

                        Fakt, ludność Indii jest bodajże na drugim miejscu jeżeli chodzi o licznebność. Z tej cały masy ludzie aż 25% żyje poniżej granicy ubóstwa, powszechnym jest widok dzieci jedzących ze śmitników, żebraków. Znam kilka osób, które jechały do Indii realizując swoje odwieczne marzenie, zachwycone religią pokoju, kwiatami, szacunkiem dla zwierząt, duchowością. Wszystkie wracały z nowym doświadczeniem-któremu daleko do radosnego stereotypowego obrazu cudnych Indii, bo zobaczyły też Indie prawdziwe-biedne, głodne, brudne
                    • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 07:04
                      Tu masz całkiem sensowny artykuł wikipiki dot. stosunku różnych religii do jedzenia miesa.
                      Mnie utkwił w głowie obraz mnicha (na pewno z Indii, choc nie pamiętam, jakiego wyznania) miotełką zamiatającego przed sobą ścieżkę, by niechcacy nie rozdeptac żadnego owada.
                      Co do Biblii, to mięso wolno nam jeść od czasu Potopu, kiedy to Bóg stracił złudzenia co do ludzi (Rodz. 8-9).
                      • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 09:30
                        W Indiach generalnie przestrzega się szacunku dla zwięrząt-co bezpośrednio związane jest z wiarą w reinkarnację wink
                        Co do Bibilii-mięso wolno jeść-piszesz od czasu potopu. Nie wiem czy to agrument "za" czy przeciw. Zwłaszcza, że ostatnimi laty księża dopuszczają jedzenie mięsa również w Wigilię BN.
                        Judaizm i islam- w swej wierze nie pozwalają na jedzenie wieprzowiny i krwi oraz koniecznością jest u nich rytualne zabicie zwierzęcia. Z drugiej strony-można "wybiórczo"potraktowac te religie i stosować stosunek do zwierząt przez nie głoszony ale...co z resztą. Co z rolą kobiety ? z traktowaniem kobiety-równiez można przenieść na grunt polski-zastanowić się, pomyśleć ?
                        Każdy wybiera to, co dla niego dobre. I nikt inny nie ma prawa narzucać mu czy ten wybór jest sluszny czy nie słuszny. Jednemu służy życie z silną ideologią wegetarianizmu w tle i naprawdę się w tym odnajduje, dla innego idea ta jest nie do przyjęcia. Nie widze podstaw by którąś z tych postaw nazwać "złą".
                        • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 09:45
                          p.s. jeszcze przypomniało mi się , ze w islamie bardzo nie lubi się psów..
                          • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 09:58
                            Mnie chodzi o to, że jeśli różne religie podejrzliwie lub negatywnie podchodzą do jedzenia mięsa (w Biblii nie chodzi o to, że po Potopie, ale że wówczas, kiedy Bog uznał, że człowiek jest zły i nie da się tego zmienić, w każdym razie karą się nie da) - to warto się nad tym pozastanawiać. A nie mechanicznie usuwać wątki - pewnie trochę nawiedzonej, ale co z tego, nawiedzonych ci u nas dostatek - weganki. A reakcje (to zazwyczaj jest zbiorowa napaść) na jej posty, jakie zdarza mi się widzieć przed wywaleniem wątku, naprawdę dają do myślenia.
                            • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 10:33
                              Aha. Zrozumiałam, że z tym usuwaniem wątków to do mnie, dlatego sie zdziwiłam
                              Generalnie uważam, że warto byc otwartym na wszystko -zwłaszcza nowe i dla nas nieznane bo może to tylko pomóc poprzez poszerzenie horyzontów, zmianę zdania lub utwierdzenie się w swoim.

                              Mnie irytuje (stąd uznałaś to za agresję) tzw. dorabianie tyłkowi uszu. Zauważm-tylko na forum i to tym forum- próby dopisywania ideologii do coraz nowych spraw i wg mnie pomalu zaczyna się to ocierać o absurd i przekracza granicę równowagi i tzw.złotego środka. Stąd moje stwierdzenie o s.raniu-powinnam napisać fekalizacji, wypróznianiu-które niedługo również będzie rozpatrywane pod kątem filozofii.

                              Mam nadzieje, ze nie uraziłam Cię -jeśli tak-to przepraszam
            • kawka74 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:28
              > Primo-nie żyję według wskazań Biblii

              A nawet gdybyś żyła, to nie szkodzi - Biblia nie zabrania jedzenia mięsa.
              • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 10:32
                Nie zabrania i zabrania. Zależy, o co lotto. Ale, któż by się tak kontekstem przejmował. I wątku, i tego, o czym napisała Nanga.
        • nenia1 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 10:30
          Nie, nie objadła się szaleju, widzi po prostu problem tam gdzie ty powtarzasz bezmyślne stereotypy.
          Twoje rozwiązanie problemu poprzez podział na zwierzęta domowe i hodowlne jest tak samo sensowny jak podział na zwierzęta pożyteczne i szkodniki. I tak samo sensowny jak podział na panów i niewolników, chłopów i szlachtę, białych i czarnych. Wynika z partykularnych interesów człowieka i im służy.
          Oczywiście, że można sobie objaśniać świat na zasadzie "tak robiły nasze ojce i tam by będziny robić" jednak świat ewoluuje.
          Sądzę, że problem jest i podejrzewam, że większość osób kochająca swoje psy i koty, gdyby samodzielnie hodowała świnię od małego miałaby bardzo duze problemy żeby ją zabić i zjeść - i twój podział na zwierzęta takie i takie wiele by nie zmienił.
          Podobne zjawisko z odwrotnej strony można było całe lata obserwować na wsi, gdzie bez problemu w brutalny sposób zabijano świnie, ale często brutalnie traktowano inne zwierzęta
          może nie zabijano psów aby je jeść, ale bardzo źle je traktowano i zabijano z innych powodów, raczej nikt się z pieskiem czy kotkiem nie cackał.

          Dlatego nanga ma rację, spychamy problem jedzenia mięsa i tworzymy sobie bezpieczne stereotypy w rodzaju cytownych przez ciebie. I prawdą jest, ze takie wątki wywołują agresję, u ciebie również, chociaż zaprzeczasz - przeczytaj własny post.
          • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 11:14
            Bezmyślne stereotypy ?
            Ok, zastanowię się. Wglębię w czyny, zabijane zwierzęta, produkcję robienia kaszanki i polędwicy, z głębokim namysłem zastanowię się nad tym czym (a może KIM?) był wcześniej kotlet, odniosę to do innych kultur i tradycji, cofnę się w czasie historycznym na gruncie polski, obejmę refleksją współczesne metody pozyskiwania mięsa.
            I zjem kotleta. Bo lubię.

            I proszę -nie dopisuj mi intencji, których we wpisie nie było. Nie myl irytacji z agresją-bo obrażasz mnie w tym momencie. I powodujesz kolejną refleksję : skoro to co ja piszę i forma w jakiej piszę jest agresywna to co by nią nie było ?
            • nenia1 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 11:41
              Nanga też lubi kotleta, tylko w odróżnieniu od ciebie nie tłumaczy nielogiczności różnego traktowania zwierząt sztucznym podziałem na zwierzęta hodowlane i domowe.
              No bo co to właściwie tłumaczy - pokazujesz jedynie, że człowiek sobie NAZYWA różne zjawiska i na tej podstawie usprawiedliwia lub nadaje przywileje.
              Analogicznie nazwanie pewnych zwierząt SZKODNIKAMI pozwala na ich zabijanie z poczuciem dobrze spełnionej misji, choć z punktu widzenia całego ekosytemu ( a nie hodowców czy rolników) jest to działanie niekorzystne.
              Dlatego właśnie uważam, że powtarzasz bezrefleksyjnie stereotypy, ale oczywiście jak chcesz to zagłębiaj się w produkcję kaszanki, skoro tak zrozumiałaś moją wypowiedź.

              > z agresją-bo obrażasz mnie w tym momencie. I powodujesz kolejną refleksję : sk
              > oro to co ja piszę i forma w jakiej piszę jest agresywna to co by nią nie było
              > ?

              Może merytoryczna odpowiedź bez szaleju i s.rania?
              Tłumacze ci, że nie chodzi abyś wgłębiała się
              • guderianka Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 21:25

                Analogicznie nigdy bym nie zabiła Męża ani dzieci ale nie przeszkodziłoby mi to zabić innych, gdyby wymagała tego sytuacja. Dualizm ? Hipokryzja?Nielogiczność ?
                Nie sądzę
          • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:06
            > Sądzę, że problem jest i podejrzewam, że większość osób kochająca swoje psy i k
            > oty, gdyby samodzielnie hodowała świnię od małego miałaby bardzo duze problemy
            > żeby ją zabić i zjeść - i twój podział na zwierzęta takie i takie wiele by nie
            > zmienił.

            uważam, że masz rację, tylko co z tego - w zasadniczej kwestii jaką podają zwolennicy jedzenia mięsa nic się nie zmienia
            a zasadnicza kwestia jest taka, że owszem, mięsożer potrafi zjeść jedno zwierzątko a kochać inne. czasem, o zgrozo wink, tego samego gatunku nawet
            cóż, taka sama schizofrenia, jak kotlecik w sosie z wątpliwości moralnych smile
            • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:15
              > cóż, taka sama schizofrenia, jak kotlecik w sosie z wątpliwości moralnych smile

              No jednak nie smile Bo dobrze jest coś wiedzieć o sobie i się do tego PRZYZNAWAĆ. Zawsze to droga naprzód, nie w tył i w bok.
              • kosheen4 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:33
                nabakier napisała:

                > > cóż, taka sama schizofrenia, jak kotlecik w sosie z wątpliwości moralnych
                > smile
                >
                > No jednak nie smile Bo dobrze jest coś wiedzieć o sobie i się do tego PRZYZNAWAĆ.
                > Zawsze to droga naprzód, nie w tył i w bok.

                wiedzieć to pierwszy krok
                kolejnym jak dla mnie powinny być zmiany w tym co człowieka uwiera w sobie
                jeśli zamiast zmian poprzestaje się na krytyce się cudzego światopoglądu kulinarnego i tkliwym roztrząsaniu losu kaczuszki, to już trąci schizofrenią i jest kiepskim argumentem do nawracania innych
                do wyznań w tonie "chciałabym ale się boję" podchodzę z politowaniem. dmuchanie w bambus i nadrabianie użalaniem się nad własną słabością.
            • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:48
              Tez jednak nie. Warto czasem wiedzieć o swej "pękniętej" (czytaj: nierozwiązywalnie złej lub trudno rozwiazywalnej) kondycji. Wtedy człowiek jest bardziej rozważny i gotowy na zmiany, bo nigdy nie wiadomo, czy jednak kiedyś nie da jej rozwiązać. I per analogiam traktować inne "oczywistości", które wcale oczywistościami nie są, a przynajmniej z klucza być nie muszą.

              To jest własnie rożnica JAKOŚCIOWA.
          • esr-esr Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 13:59
            wiesz, ja jestem w stanie wyhodować i zabić sobie obiad. czy to daje mi większe prawo do kotleta? chyba nie. po prostu jestem o wiele bardziej świadoma procesu pozyskiwania mięsa i tyle. denerwuje mnie tylko jak ktoś mówi: ja to bym cielaczka/konika/sarenki nie zabił(a) równocześnie dokładając sobie na talerz porcję kabanosa czy obgryzając pieczony udziec. taka hipokryzja mnie wkurza. nie denerwują mnie ani mięsożercy, ani wegetarianie czy weganie (uważam że weganie są bliżsi swoim ideałom), nawet ci skrajnie szerzący swój światopogląd o ile nie prezentują przy tym koszmarnej niewiedzy w zakresie biologii i rolnictwa.
            • nenia1 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 14:26
              esr-esr napisała:

              > wiesz, ja jestem w stanie wyhodować i zabić sobie obiad. czy to daje mi większe
              > prawo do kotleta?

              Myślę jednak, że większość osób, gdyby świnkę od małego otaczała taką opieką jak pieska czy kotka i gdyby wytworzyła się między nimi więź, miałaby problem zabić i zjeść. Możliwe jednak, że jesteś wyjątkiem. Tylko, że tu nie chodzi o prawo do kotleta. Tu jest mowa o dualiźmie w traktowaniu zwierząt.
              No bo, moim zdaniem, nie da się zaprzeczyć, że z jednej strony, jakąś grupę zwierząt otacza się coraz większą troską, uprzyjemnia życie na coraz bardziej wymyślne sposoby, zaś o innej nie mówi się wcale, lub tematyka ich losu "irytuje" i najlepiej spuścić zasłonę milczenia.

              Nie zgadzam się również, że największym problemem jest w tym wszystkim hipokryzja, słowo które robi karierę na forum zaraz po słowie "współczuję". To znowu jest takiś dziwny slogan, którym się tu wielu bezrefleksyjnie posługuje usiłując coś zarzucić rozmówcy.

              Należy sobie uświadomić, że nie ma osób żyjących idealnie spójnie, człowiek jest poddany takim ilościom róznych czynników, że nie jest w stanie żyć i działać w sposób idealny. Może jednak być wobec siebie szczery i zauważać pewne mechanizmy, zamiast dorabiać nazewnictwo i ideologią, by zachować dobre mniemanie o sobie, bo tylko szczerość pozwoli na zmiany.
              Nie musi to być przecież od razu wegetarianizm, bądźmy szczerzy to nierealne, aby nagle wszyscy ludzie przestali jeść mięso, może jednak to powodować, że los zwierząt hodowlanych znacznie się polepszy bo świadomość, że nasze jedzenie opiera się na cierpieniu innych stworzeń może się do tego przyczynić.

              A tu ciągle tylko - hipokryzja i hipokryzja, jakby to było sercem problemu.
              Dochodzimy przez to do paradoksu, że lepiej dręczyć psa i jeść wieprzowinę no bo wtedy się hipokrytą nie jest.
              • esr-esr Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 08:56
                a właśnie, że hipokryzja jest bo użalamy się nad losem zwierząt - i tych domowych i tych hodowanych do zjedzenia, a sami nie robimy (my jako społeczeństwo a nie jednostki) nic aby to zmienić. no, może coś się ostatnio ruszyło jeśli chodzi o chów kur niosek. ale dalej kupując jedzenie w dużej mierze kierujemy się ceną, gdy część z nas stać na to żeby tak zmienić nawyki żywieniowe aby wpływać na przemysł rolniczy.
                dodatkowo hipokryzją nazywam na przykład to jak ktoś pomstuje na zjadanie cielęciny, czy mięsa w ogóle jednocześnie kupując nabiał - z jednej strony jestem lepszy od tych, którzy cielęcinę jedzą a z drugiej strony realnie przyczyniam się do powstawania rynku cielęciny. chociaż może wynika to z niewiedzy, ze krowa nie daje mleka ot tak sobie i ze cielę jest w tym całym procesie niezbędne.
                i zgoda - nikt z nas nie żyje idealnie, ale mierzi mnie niezmiennie jeśli ktoś mówi jedno, a robi drugie. chorobliwie tego nie znoszę.
      • franczii Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:08
        Tez jest mi przykro z powodu zwierzat, ktore zjadam ale z drugiej strony mysle, ze tak wlasnie jest urzadzony ten swiat. Jedenie miesa to u mnie jakis instynkt, fizyczna potrzeba. To nie lakomstwo i przyzwyczajenie bo nie jem miesa na codzien i nie przepadam za nim, wrecz mnie odrzuca najczesciej ale czasem odzywa sie we mnie jakas zadza i musze zjesc mieso. Podobnie mam z serami, drazni mnie sam zapach i brzydze sie dotknac a czasem musze kawalek zjesc. Mialam w zyciu dlugi okres wegeterianizmu i pamietam te niezaspokojona zadze miecha i to ze oszukiwalam ja opychajac sie innymi rzeczami choc mi satysfakcji nie dawaly.
    • mama303 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:17
      Ale chyba widzisz róznice pomiędzy zameczeniem zwierzaka dla zabawy a zabiciem zwierzęcia po to aby zjeśc jego mięso.
      • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 09:31
        Jest mnóstwo różnic. Autorka jednak pyta o to, czy zdajemy sobie sprawę, do jakich nielogiczności one prowadzą. Kilka wskazała, czym wywołała...oburzenie, hehehe.

        Ja się bawię, wyznam. Nie po raz pierwszy. Ale, po prawdzie, wnioski wesołe nie są.
        • mama303 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 11:59
          nabakier napisała:

          > Jest mnóstwo różnic. Autorka jednak pyta o to, czy zdajemy sobie sprawę, do jak
          > ich nielogiczności one prowadzą.
          Nie widze nielogiczności.
          • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:38
            Cóż, jedni widzą, inni- nie. O tym właśnie jest ten wątek smile
    • gazeta_mi_placi Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 12:52
      Od kiedy dowiedziałam się na czym konkretnie polega chów klatkowy nigdy (ok, za wyjątkiem jednego razu) nie kupiłam jajek z chowu klatkowego, wieprzowiny nie jadam, resztę mięs sporadycznie.
    • attiya Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 13:01
      nie, nie czuję takiego dykomfortu
    • laoy Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 14:08
      Dla mnie jako osoby wierzacej to bardzo proste. Przyzwolenie na spozywanie miesa zwierzat dal nam Stworca. W Bibli jest to ujete wprost. Tak wiec mieso jem i nie mam wyrzutow, jesli jest cos moralne z punktu widzenia Boga to ja do tego nie mam zastrzezen. To prawda, ze hodowla zwierzat pozostawia do zyczenia, ale i do uprawy roslin mozna sie przyczepic (uzywane chemikalia rozwalaja ekosystem), a jesc trzeba. I nie stawialabym znaku rownosci miedzy torturowaniem zwierzecia w celu osiagniecia zwyrodnialej przyjemnosci a zbyt ciasna klatka dla kur. Te dwa aspekty nawet obok siebie nie siedzialy.
      • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 14:23
        Dał nam Stwórca, jak już stracił co do nas resztki złudzeń. TO daje do myślenia tongue_out
      • katia.seitz Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 15:44
        Przyzwolenie na spozywanie mies
        > a zwierzat dal nam Stworca. W Bibli jest to ujete wprost.

        Ale raj był wegetariański smile (tak jest w Księdze Rodzaju, można sprawdzić) - zwierzętom i człowiekowi na pokarm dano "trawy i rośliny zielone". Dopiero po grzechu pierworodnym, człowiek zaczął spożywać mięso.
        • laoy Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 15:54
          Ale raj był wegetariański smile (tak jest w Księdze Rodzaju, można sprawdzić) - zw
          > ierzętom i człowiekowi na pokarm dano "trawy i rośliny zielone". Dopiero po grz
          > echu pierworodnym, człowiek zaczął spożywać


          Niezupelnie zaraz po grzechu, tylko dopiero po potopie.
          W Bibli nie jest wyjasnione, dlaczego taka zmiana co do sposobu odzywiania, byc moze mialo to zwiazek ze zmiana klimatu i innym zapotrzebowaniem energetycznym. W kazdym razie dopoki nasz Stworca nie zmieni tego postanowienia, nie widze powodu bym miala udawac ze jestem bardziej sprawiedliwa niz On.
          • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 16:05
            laoy napisała:


            > Niezupelnie zaraz po grzechu, tylko dopiero po potopie.
            > W Bibli nie jest wyjasnione, dlaczego taka zmiana co do sposobu odzywiania,

            i rzekł Pan w sercu swem: Nie będę więcej przeklinał ziemi dla człowieka: albowiem myśl serca człowieczego zła jest od młodości jego, nie zatracę więcej wszystkiego co żyje, jakom teraz uczynił.


            nie widze p
            > owodu bym miala udawac ze jestem bardziej sprawiedliwa niz On.


            Zaraz tam sprawiedliwa. I "udawać". Nie sądzę, by się Bóg pogniewał o nasze staranie, byśmy byli nieco mniej złymi niż widział nas po potopie.
            • laoy Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 11:24
              Nie sądzę, by się Bóg pogniewał o nasze sta
              > ranie, byśmy byli nieco mniej złymi niż widział nas po potopie.


              To wprawdzie odbiega od tematu dyskusji, ale zaintrygowalas mnie. byśmy byli nieco mniej złymi niż widział nas po potopie, jak to rozumiesz? Przecie Noe, tak jak i jego rodzina, byli uznani za sprawiedliwych, wlasnie dlatego ocaleli z potopu. Gdzie w Bibli czytasz, ze Noe byl zlym czlowiekiem? Teoria, iz unikanie miesa (dozwolonego przez Boga) czyni obecnych ludzi ludzi "mniej złymi " od sprawiedliwego Noego, jest malo przekonujaca. Nie pojmuje, jakimi drogami doszlas do tego wniosku .
              smile
              • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 22:01
                laoy napisała:
                byśmy byli
                > nieco mniej złymi niż widział nas po potopie
                , jak to rozumiesz? Przecie No
                > e, tak jak i jego rodzina, byli uznani za sprawiedliwych, wlasnie dlateg
                > o ocaleli z potopu. Gdzie w Bibli czytasz, ze Noe byl zlym czlowiekiem?
                Noe może był wyjątkiem? Bo to co cytowała (z b rozdziału Genesis, wody opadają i wtedy:
                i rzekł Pan w sercu swem: Nie będę więcej przeklinał ziemi dla człowieka: albowiem myśl serca człowieczego zła jest od młodości jego, nie zatracę więcej wszystkiego co żyje, jakom teraz uczynił.

                Więc wygląda na to, że wypowiadał sie o nas jako o gatunku.
                Teoria
                > , iz unikanie miesa (dozwolonego przez Boga) czyni obecnych ludzi ludzi "mniej
                > złymi " od sprawiedliwego Noego, jest mało przekonujaca. Nie pojmuje, jakimi dr
                > ogami doszlas do tego wniosku .
                > smile
                Nigdzie nie jest powiedziane, że sprawiedliwy Noe jadł mięcho. Może nie. Ale cała sprawa z Bogiem, mięchem i potopem dotyczy gatunku ludzkiego, a nie pojedynczego sprawiedliwego, to oczywiste.
                Co do reszty, to jakoś wierzę, że jeśli Bóg jest, woli, żeby nie krzywdzić zwierząt.
                • laoy Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 22.05.12, 16:05
                  Nie będę więcej przeklinał ziemi dla człowieka: al
                  > bowiem myśl serca człowieczego zła jest od młodości jego, nie zatracę więcej ws
                  > zystkiego co żyje, jakom teraz uczynił. [/i]


                  No ale co to ma wspolnego z jedzeniem/niejedzeniem miesa? Slowo daje, nie rozumiem.



                  Co do reszty, to jakoś wierzę, że jeśli Bóg jest, woli, żeby nie krzywdzić zwie
                  > rząt.
                  No to chyba oczywiste. Niemniej jednak spozywanie zwierzat uskuteczniaja nie tylko ludzie. Zwierzeta sie zjadaja nawzajem i najwyrazniej Bog nie ma nic przeciwko temu. A - uzywajac jak echo argumentu z jakiegos postu- zjedzonemu zwierzeciu wszystko jedno czy trafi do zoladka zwierzecia czy czlowieka.

                  Ja nie usiluje tutaj agitowac do jedzenia miesa. Wrecz przeciwnie, uwazam, ze nadmierna hodowla eksploatuje ekosystemy- do produkcji jednego kilograma miesa potrzeba kilkadzisiesiat(a moze kilkaset?) kilogramow roslin. Niemniej jednak nie uwazam zeby wegetarianie byli lepszymi ludzmi od miesozercow.
                  smile
                  • nangaparbat3 Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 23.05.12, 21:45
                    To ma wspólnego, że Bóg pozwolił ludziom jeść mięso właśnie po Potopie. Trochę jakby machnąl na nich ręką.
                    • laoy Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 26.05.12, 18:38
                      To ma wspólnego, że Bóg pozwolił ludziom jeść mięso właśnie po Potopie. Trochę
                      > jakby machnąl na nich ręką

                      Zupelnie sie nie zgadzam z tym wnioskiem. Gdyby "machnal reka" (oni sie do niczego nie nadaja) to nie ustanowilby - i to dosc szybko- przymierza z ludzmi wowczas. Zajrzyj do rodzaju 9:12. Czy ty wchodzisz w jakies uklady z kims kogo uwazasz za wykolejenca?
      • iuscogens Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 16:36
        dla zwierzaka różnica żadna.
        przyzwolenie to nie nakaz. Nie żyjemy na Syberii, mamy klimat bardzo sprzyjający wege żywieniu.
    • anorektycznazdzira Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 21:24
      Ja ma pytanie formalne: jaką rzecz mozna zjeść? Wszystko, co jest jadalne albo żyje, albo kiedys żyło. Nie widzę powodu do samozadowolenia z własnego wegeterianizmu, skoro sie żywcem rozszarpuje sałatę. Kategoria "tego nie jem bo to żyje" jest, musisz to przyznać, głupawa.
      • nabakier Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 21:58
        Tu nie chodzi o to, CO możemy zjeść-wiadomo, że to dżungla. chodzi o to, czy rozumiemy, że jesteśmy względem tego ...schizofreniczni? (to metafora).
      • katia.seitz Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 20.05.12, 22:20
        O matko smile Musiał pojawić się w końcu nieśmiertelny argument "a marchewka też czuje".

        Chyba żaden wegetarianin nie stosuje argumentu "nie jem tego, bo to żyje". Wiadomo, że świat jest tak konstruowany, że organizmy żywe pożerają się nawzajem. (OK, tyczy się to zwierząt - rośliny czerpią energię z fotosyntezy i jakichś tam nieorganicznych minerałów, dobrze kojarzę?) Wiąże to się jednak z zadawaniem cierpienia, a człowiek się tym różni od zwierząt, że ma moralność. Więc niektórych ludzi ta cecha naszej natury uwiera. W wielu systemach moralnych zadawanie cierpienia istotom żywym jest uznawane za zło. Toteż dąży się do wyeliminowania lub ograniczenia tegoż. Jako że zwierzęta niewątpliwie odczuwają cierpienie w stopniu większym od roślin, niektórzy ludzie rezygnują z jedzenia mięsa lub produktów pochodzenia zwierzęcego. Inni ograniczają się do jedzenia zwierząt o mniej rozwiniętym układzie nerwowym (np. ryb). Jeszcze inni jedzą mięso, ale walczą o to, żeby warunki hodowli zwierząt i metody ich zabijania były możliwie humanitarne. Naprawdę, można próbować podejść do tego problemu bardziej refleksyjnie, niż stosując argument o rozdzierania żywcem sałaty.
        • anorektycznazdzira Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 19:00
          Ale dlaczego "niewątpliwie"?
          Właśnie tego sie spodziewam po refleksyjnym podejsciu do zagadnienia, że nie zostranie przyjęty wygodny schemat wartościujący cierpienie na "niewątpliwie" mniej i bardziej ważne i zasługujące na współczucie. Własnei to jest dla mnei WĄTPLIWE, że ktoś pisze o potrzebie refleksji i unikaniu schozofrenii a jednocześnie wartościuje sobie na własny użytek cierpienie innych istot żywych i to w oparciu o własne, ludzkie kryteria. Kryteria te możnaby streścić w stwierdzeniu: reagujesz podobnie jak ja, jesteś podobny do mnie, tak, twoje cierpienie jest najbardziej prawdziwe.
          Czy tak trudno sobie wyobrazić, ze to moze być bledne podejście? Czysto filozoficznie, jak już nie można inaczej?
    • koza_w_rajtuzach Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 09:35
      No cóż, w wątkach o krzywdzonych pieskach nie wypowiadam się, ale też widzę to w podobny sposób jak Ty. Wg mnie pies to nie lepsze zwierzę od świni czy krowy, a jednak ludzie są bardziej wyczuleni na krzywdę tego pierwszego. Jesteśmy mięsożercami, temu nie da się zaprzeczyć, jak i temu, że każde zwierzę ma swoje uczucia, odczuwa ból i chce żyć. Może wynika to z tego, że psy są bardzo przyjazne, na moje oko często aż za bardzo, natomiast mięso kota jest niesmaczne, a ponieważ kot też się przywiązuje i nie jest bardzo problematyczny, to lepiej mieć go w domu jako pupila niż na talerzu. Jedząc mięso raczej staram się nie myśleć, że zjadam zwierzę, choć gdzieś tam w środku czuję, że to jest jednak podłe.. Moja córka je tylko mięso drobiowe twierdząc, że kury są głupimi ptakami, innego mięsa nie rusza w ogóle. My mamy w domu królika miniaturę, bardzo kochane zwierzątko, nie trzymamy go w klatce, tylko cały dół domu ma do dyspozycji, jak ciepło to w klatce tylko na dworze przebywa dla własnego bezpieczeństwa, ale to zwierzę jest dość lękliwe, taki dzikusek, któremu długi okres czasu zajmuje przywiązanie się i zaufanie człowiekowi. Takiego królika chyba łatwiej zjeść niż pieska, który chce być od razu głaskany, merda ogonkiem czy kotka, który już jako mały kociak wtula się do ciebie i aż się prosi, żeby pogłaskać, a takiego przestraszonego zwierzaka, który długo się zadomawia, trzyma dystans, lub nie ma w ogóle takiej potrzeby, żeby żyć w przyjaźni z człowiekiem jakoś nie szkoda.
      • papalaya lubię steki 21.05.12, 09:41
        krwiste
    • hellulah Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 10:22
      Wydaje mi się, że popełniasz błąd, zakładając, że wszystkie psiary i kociary są jednocześnie entuzjastycznymi ścierwojadami (oskarżycielskie posty plus pierś z kaczki). Oraz że wszystkim ścierwojadom całkowicie obojętny jest los zwierząt użytkowych.

      Co do mnie, to nie czuję dysonansu i uważam mój pogląd na te kwestie za spójny.

      Jadam mięso, jestem więc w oczach wegetarian ścierwojadem. Jadam, bo mam swoje powody - przede wszystkim taki, że jestem Homo Sapiens Sapiens a dieta tego gatunku oparta jest także na pewnych ilościach mięsa. Przez prawie 10 lat byłam na diecie wegetariańskiej, czy raczej jarskiej (bo okazjonalnie trafiało się mięso), ale z przyczyn rozmaitych, w tym głównie zdrowotnych (z których nie mam ochoty się publicznie tłumaczyć) już nie jestem, jestem semi-wegetarianką - jak już ktoś szuka etykietek. Jadam sporadycznie i w niedużych ilościach mięso ssaków tradycyjnie jadanych w moim kręgu kulturowym, jadam ptaki, jadam ryby, jadam jaja. Wiem, że większość tego mięsa pozyskana była w sposób, który mógłby być znacząco bardziej humanitarny - ale jeśli nie mam wyboru (a mówiąc o wyborze mam na myśli realne możliwości, konkretnie tu, teraz, w mojej sytuacji, logistycznej i finansowej), korzystam z tego, z czego faktycznie mogę. Starając się jednocześnie swoimi wyborami konsumenckimi wpływać na zmianę złych praktyk. Może to i banał, ale wybieram najmniejsze zło.

      Psy, koty i świnki morskie traktuję odpowiednio do ich potrzeb i możliwości. Czyli z troską i szacunkiem, ale nie uczłowieczam - bo uczłowieczanie bywa dla nich szkodliwe czy wręcz zabójcze (ot, przykład czekolady - jakże smacznej dla ludzi, trującej dla psów).



      • katia.seitz Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 11:16
        > Jadam mięso, jestem więc w oczach wegetarian ścierwojadem

        Uprzejmie proszę, nie budujmy tego rodzaju murów. Jeśli nie chcemy być traktowani pogardliwie, nie imputujmy innym, że jakoby nieuchronnie w ten sposób nas traktują. Znam wielu wegetarian, na czele ze sobą samą, którzy nigdy nie posłużyliby się wobec osób jedzących mięso żadnym obraźliwym określeniem.
        • hellulah Re: Zwierzeta do kochania oraz te do jedzenia 21.05.12, 11:31
          Ok masz rację, biję się w me prawidłowo ostanikowane piersi.

          Jak pisałam, przez ok. 10 lat byłam prawie-że-wegetarianką, żyjącą w otoczeniu wegetarian, z których większość traktowała mnie tym uroczym epitetem (mniejszość tylko się krzywiła), z tego powodu, że czasami nie byłam w stanie odmówić poczęstunku mięsem (np. gdy częstował ktoś prowadzący tradycyjną kuchnię i nie do przekonania, że nie powinien się narzucać). To nie kwestia imputowania czegokolwiek, ale moich osobistych doświadczeń (ach, jak wygodnie siedzieć okrakiem na barykadzie...).

          W sumie, to szczera prawda, nieprawdaż? Jem tkankę zwierzęcą, ergo jadam to, co można też określić jako ścierwo. Jadam ścierwo. No i...?

          Wtedy było mi przykro, a tak, bo jakoś zamiast docenić moje starania (drastyczne ograniczenie ilości spożywanej tkanki pozyskiwanej z zabijanych w tym celu zwierząt hodowlanych), lekką rączką mi dowalano - bo wegetarianizm znanych mi 99% wegetarian to nie była dieta, tylko ideologia czy wprost religia, a ta zakłada zero-jedynkowość zachowań. Obecnie, jako duża dziewczynka, przyjmuję to na klatę - jadam to, co uważam za słuszne jadać, jakieś komentarze?

          Ale masz całkowitą zupełną rację, to jest generalizacja, więc i mój błąd logiczny. Znałam i znam takich wegetarian, nie znaczy to, że wszyscy wegetarianie są podobni. Chociaż - może zdefiniujmy wegetarianina. Albo lepiej nie smile - ale chodzi mi znowu o tę ideologiczną podbudowę, o to, że wegetarian mi znanych definiowało właśnie m. in. wrogie podejście do osób spożywających mięso.
    • elemelska No nie... 21.05.12, 15:44
      No nie, w dzisiejszych czasach dyskusje o potrzebie szacunku dla każdego życia powinny być już historyczną treścią. Przecież wiadomo, że głoszenie potrzeby ochrony zwierząt i jednoczesne zjadanie zwierząt jest co najmniej dziwne. Jeżeli chcecie nauczyć swoje dzieci szacunku dla zwierząt, szacunku dla naszej planety, to zacznijcie od odzwyczajenia ich od jedzenia mięsa i nabiału.
      • yuka66 Re: No nie... 21.05.12, 19:30
        Niestety długa jeszcze droga przed nami, ale muszę przyznać, że jestem miłe zaskoczona wypowiedziami w tym wątku. Super, ze tyle ludzi dostrzega problem i stara się coś z tym zrobić - chociażby poprzez ograniczenia spożycia mięsa.
        • tedesca Eating Animals 22.05.12, 12:51
          Niestety nie przeczytałam wszystkich wpisów, po prostu nie mam tyle czasu, ale chciałam dorzucić coś od siebie.
          Od kilku tygodni jestem wegetarianką, daję radę, ku zdziwieniu wielu osób, które uporczywie wyszydzają mój sposób myślenia.
          Do tego jak dla mnie radykalnego kroku (nie przeczę - lubiłam smak mięsa) skłoniła mnie książka "Eating animals". Polecam wszystkim, którzy kochają zwierzęta, uwielbiają pieski, ale kilka razy w tygodniu kupują mięso np. indycze nie mając pojęcia jakie cierpienia zwierząt się z tym wiążą. Tu jeszcze link do wywiadu z autorem
          weganizm.blox.pl/2010/01/Weganski-wybor-8211-wywiad-z-Jonathanem-Safran.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja