Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w małż

22.05.12, 08:59
Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w małżeństwie:
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,11764432,Ks__dr_Knotz__Kobieta_ma_zyc_przede_wszystkim_dla.html
I reakcja:
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,11764593,Kobieta_ma_zyc_przede_wszystkim_dla_meza___Czulam.html
    • lepsza.polowa Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:13
      Mam do tego dystans, więc generalnie wali mnie co ci ludzie mają do powiedzenia. Żyję tak jak mi jest dobrze i nie obchodzi mnie to, że komuś się to nie podoba, a komuś innemu nie podoba się to, że temu pierwszemu się nie podoba.
      W wypowiedzi tej pani widzę więcej czepiania się niże merytorycznej dyskusji, a wypowiedź księdza nie jest dla mnie ani trochę odkrywcza.
    • pade Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:19
      Ja myślę, że pani Dołowy albo nie zrozumiała tego, co ksiądz miał na mysli, albo celowo przeinaczyła.

      Dołowy odniosła się też do stwierdzenia ks. Knotza, że "im dłużej trwa skupianie uwagi na dziecku, tym większe zagrożenie, że zagubi się najważniejszą relacją w związku. Nie jest nią relacja matka - dziecko, ale więź mężczyzna - kobieta. Zadaniem mężczyzny jest pomóc kobiecie wyjść z nadmiernej koncentracji na dziecku i powrocie do niego. Czas po porodzie to czas, w którym kobieta realizuje niesamowicie ważne zdanie opieki nad dzieckiem, ale warto ją uwrażliwić, że ma żyć przede wszystkim dla męża, a nie dla dziecka".

      - To jest uwłaczające dla obu płci - stwierdza nasza rozmówczyni. - Kobieta nie dość, że jest wciskana w rolę matki, to jest to jeszcze rola "matki-Polki". Czyli: zajmie się wszystkim, wszystkim się zaopiekuje, a gdy mężczyzna wróci z wojny, to jeszcze nim się musi zająć. Z drugiej strony w tej wypowiedzi pojawia się stereotyp mężczyzny, który jest do czegoś zdolny w pracy, ale kiedy wraca do domu, to może się tylko położyć na kanapie i czytać gazetę.

      Moim zdaniem ksiądz miał na myśli uczucie do męża a nie obowiązki. Faktem jest przeciez niezaprzeczalnym, że kobiety po porodzie, zwłaszcza pierwszym, zafiksowują się na dziecku, a mąż idzie w odstawkę. I chyba o to zaniedywanie męża chodziło, emocjonalne, a nie polegające na nie gotowaniu obiadu.

      Inna sprawa, ze jak czytam: kobieta MA...budzi się we mnie agresja. Niefortunne sformułowanie, albo celowy zabieg retoryczny.
      • bri Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:24
        Czemu ten wywiad taki jednostronny? Mężczyźni też nie zawsze zachowują się wzorowo w obliczu powiększającej się rodziny. Nie widzę nic głupiego w tym co Knotz powiedział - razi jedynie dbałość jedynie o uczucia mężczyzny po pojawieniu się dziecka i obarczanie jedynie kobiety odpowiedzialnością za trwałość małżeństwa w takiej sytuacji.
      • inez21 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:26
        Ksiądz mówi bardzo mądrze i delikatnie o uczuciach i więzi w rodzinie. Nie ma tam nic niesmacznego ani głupiego. a pani która to komentuje szuka sensacji i nie umie czytac ze zrozumieniemsad
      • kropkacom Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:28
        Nie podoba mi się stawianie dziecka jako pewnej przeciwwagi dla mężczyzny w małżeństwie. Nie widzę tak tez troski o samą kobietę. Generalnie ok. Wiadomo, że chłód emocjonalny zabija. Każdego...
        • sniyg Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:50
          kropkacom napisała:

          > Nie podoba mi się stawianie dziecka jako pewnej przeciwwagi dla mężczyzny w mał
          > żeństwie.

          Ale to tu na tym forum większość kobiet deklarowała w pewnym watku, że dziecko/ci są ważniejsze od męża/partnera.
          • kropkacom Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:28
            Dziecko to nie mąż. Zupełnie dwie inne sprawy. Oczywiscie przy obojgu angażuje się wysiłek, uczucia i czas. Stąd ta pewna niezręczność w dobieraniu słów mających określić te związki.
      • cherry.coke Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:18
        Jesli ksiadz chce przekazac mysl, ze mloda matka powinna byc ostrozna, jesli chodzi o ryzyko nadmiernego skupienia sie na dziecku kosztem uczuc do meza, to wyrazil to bardzo niefortunnie: "kobieta ma zyc przede wszystkim dla meza" brzmi okropnie. Nawet jesli pierwsza czesc wypowiedzi ma sens, to moral temu sensowi zaprzecza, bo jesli "dla meza", to czemu nie "dla dziecka", co za roznica w koncu dla kogo, grunt, ze nie dla siebie.

        Zastanawiam sie, czy ksiadz nie ma po prostu takich klapek na oczach przez swoja edukacje, ze nawet rozsadna, zyciowa mysl musi wyrazac w zideologizowany sposob?
        • amonette Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:54
          Albo ma klapki, albo mało inteligentna maszyna do pisania redagowała wywiad. Albo jedno i drugie.
    • kamelia04.08.2007 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:23
      nie czytałam co w srodku, ale po tytule domysliłam sie reszty.
      Komentarz jest jeden: katolicki Arab
      • chomiczkami Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:28
        I dlatego warto czytać, a nie dawać się wodzić za nos tytułom.
      • gryzelda71 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:29
        Tobie zawsze wystarczy tytuł?
        Czy w zestawieniu że ksiądz się wypowiedział masz już wyrobiona opinię?
      • graue_zone Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:55
        To się źle domyśliłaś. I stąd biorą się głupie stereotypy. Że się nie chce przeczytać i pomyśleć.
    • taka-sobie-mysz Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:25
      ja ten wywiad odebrałam bardzo pozytywnie, a pani Dolowy chyba nie zrozumiała za bardzo co ksiądz powiedział.
      • vocativa Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:39
        Mam bardzo podobne wrażeniasmile
    • helufpi Ależ relacja mężczyzna-kobieta 22.05.12, 09:39
      a nie relacja matka-dziecko jest w rodzinie najważniejsza! Nie rozumiem co w tym obrazoburczego? Tylko tytuł artykułu jest źle dobrany do tej oczywistej treści.
      Jeśli dziecko (szczególnie jedyny synuś) zastępuje matce emocjonalnie męża to jest to nieszczęście tej rodziny, szczególnie tego chłopaka, a w przyszłości jego żony. Powie to każdy sensowny psycholog, niezależnie od światopoglądu.

    • amonette Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:44
      Nie podoba mi się mówienie w stylu "kobieta ma"...
      Rodzice nie powinni zapominać o tym, że są kochającą sie parą, a nie tylko rodzicami/wołkami w kieracie. To fakt. A wypowiedź księżowsko-dziennikarska niezgrabna.
    • nisar Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 09:49
      Bardzo mnie zniesmaczyło wartościowanie relacji w rodzinie. Najważniejsza nie jest relacja między małżonkami, każda relacja pomiędzy członkami rodziny jest najważniejsza.
      Mam nadzieję, że ksiądz miał tu na myśli - skądinąd chyba coraz rzadziej spotykaną - sytuację, w której kobieta oddala się od męża i staje wyłącznie matką. Ale sformułował to nader niezręcznie i postrzegam to jako groźne, gdy osoba wypowiada się publicznie w taki sposób.
      • ceide.fields wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 09:55
        Miało być kolejne zmieszanie z błotem zacofanego klechy, a tu o dziwo większość wypowiedzi rozsądnych i stonowanych wink
        • chipsi Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 10:03
          Rozsądnych? Raczej nieprzemyślanych i na siłę ugodowych.
          • ceide.fields Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 10:12
            "Na siłę"? Przestraszyszły się księdza i chcą się podlizać?

            Czyżbym wyczuwała żal, że nie przeczołgano "czarnego"?
            • chipsi Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 10:33
              Ależ absolutnie. Niepotrzebnie wysnuwasz teorie spiskowe, naprawdę. Ksiądz też człowiek (z czym niektórzy się widzę nie zgadzają) i każdy ma swoje zdanie. Fakt że z uwagi na podobne sobie przekonania religijne spora część księży ma podobne sobie poglądy. Ja akurat pozwolę sobie się z tym osobnikiem nie zgodzić i dziwię się przesadnej poprawności w obawie przed oskarżeniami o "przeczołganie czarnego" właśnie.
          • pade Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 10:31
            A dlaczego nie przemyślanych?
            Bo ktoś ma inne zdanie?
            • chipsi Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 10:36
              Nieprzemyślane, ponieważ wydaje mi się że zapanowała moda na poprawność religijną i wiele wypowiedzi jest tutaj podyktowane potrzebą nieurażanie księdza jako osoby duchownej. Ja czytam wypowiedź przeciętnego człowieka, z która mnie zniesmaczyła.
              • pade Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 11:00
                Hmm, ja nie patrzyłam na wywiad przez ten pryzmat. Mnie wkurzyło na wstępie stwierdzenie: kobieta ma..A potem przeczytałam resztę i doszłam do wniosku, że w sumie ma rację. Łatwo jest skupić się tylko na dziecku, co jest z pewnością naturalne i zapomnieć, że tuz obok jest ktos, kto też potrzebuje uwagi.
                • chipsi Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 11:08
                  Zignorowałam tytuł, do połowy artykułu było ok, zirytowała mnie końcówka. Zakładam że nie było mowy o skrajnej sytuacji, kiedy to kobieta na stałe odsuwa małżonka od siebie i od teraz istnieje dla niej tylko dziecko. Odebrałam to jednak jako nakłanianie do jak najszybszego powrotu do łoża męża z uwagi na JEGO potrzeby a nie swoje własne czy chociażby tak oczywiste względy zdrowotne czy psychiczne. Jedna potrzebuje tygodnia, druga roku, wiadomo. Ksiądz raczej powinien się skupić na nakłanianiu mężów do pomocy przy potomku (bo z tym bywa problem) a nie na potrzebach seksualnych mężczyzn. Zresztą jedno ma z drugim wiele wspólnego; chłopie, zajmij się w nocy dzieckiem to ja będę rano wyspana i chętna smile
                  • pade Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 11:21
                    Tak, można ten wywiad tak odebrać. Ja chyba czytałam między słowami coś, czego owszem, może nie być. Czyli: przypadki, kiedy żona odsuwa męża na bardzo długo są niestety częste (lektura forum i to niejednego). Facet może być cierpliwy, rozumiejący, ale do czasu. Współzycie małżonków tworzy więź, która może być łatwo zerwana gdy się ją zaniedbuje. Myślę, że księdzu, ale mogę się mylić, chodziło to, że potrzebna jest równowaga i zachowanie prawidłowych relacji.
                    • chipsi Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 11:25
                      Hm, fakt, każdy może to odebrać inaczej. Ja np. nie spotkałam się z takim odepchnięciem męża przez żonę za to spotkałam się z dbaniem o męża kosztem dzieci i to mnie boli.
                      • pade Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 11:50
                        No własnie o tę równowagę chodzi Chipsi. O dbanie, by nikt nie ucierpiał. Starsze dziecko, gdy pojawia się nowe na świecie, mąż, żona, reszta rodziny...
        • kropkacom Re: wątek chyba nie wypalił autorce 22.05.12, 10:30
          Sam jesteś zacofany. Takie to smutne, prawda?
          > Miało być kolejne zmieszanie z błotem zacofanego klechy, a tu o dziwo większość
          > wypowiedzi rozsądnych i stonowanych wink

          Wszystkie (prawie) wypowiedzi bardzo ciekawe. Poza małymi wyjątkami jest z czym dyskutować.
    • chipsi Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:02
      Ksiądz Knotz jest kolejnym przykładem na to że księża mają takie pojęcie o rodzinie jak ja o balecie (wiem że tańczą baletnice w białych kieckach wink).
      Zarówno ja jak i mąż przyznajemy głośno że córkę kochamy najbardziej na świecie, bardziej od siebie nawet, a przecież kochamy się bardzo. I nic w tym dziwnego przecież. Niepotrzebnie Knotz mówił o roli matka-dziecko czy kobieta dla męża. Prawidłowym było by określenie rodzic dziecko i mowa o relacjach między małżonkami. Jestem oburzona sprowadzaniem kobiety do roli nałożnicy swojego męża, muszącej spełniać męskie popędy płciowe i będącą jedynym rodzicem dla dziecka.
      Piszecie tutaj że ma racje, że ważniejsze mąż-żona niż dziecko. I gdzie są ci, którzy tak się burzyli o małżeństwa homoseksualne? Że nie mogą posiadać naturalnych wspólnych dzieci? Toż to przecież było by idealne małżeństwo z jedyną słuszną relacją bez strat na związku wyrządzanych przez potomstwo.
      • sniyg Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:06
        chipsi napisała:

        > Zarówno ja jak i mąż przyznajemy głośno że córkę kochamy najbardziej na świecie
        > , bardziej od siebie nawet, a przecież kochamy się bardzo. I nic w tym dziwnego
        > przecież.

        Dla mnie to bardzo dziwne, nigdybym żonie nie powiedział, że kocham córkę bardziej niż ją.
        Kocham żoną jak żonę, a córkę jak córkę i nie wiem jak można dojść do wniosku, ze jedną bardziej niż drugą.
        • nisar Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:13
          Dziecko kocha się inaczej, męża inaczej, jeszcze inaczej matkę. Problem zaczyna się w momencie, gdy na intensywności jednej relacji cierpią inne. I wbrew pozorom wcale nie musi to być tak, że rodzic (zazwyczaj matka) głupieje na punkcie dziecka i przestaje zauważać małżonka. Osobiście znam rodzinę, w której dziecko pojawiło się po kilkunastu latach małżeństwa, a więź między rodzicami była tak silna, że to dziecko zawsze miało poczucie, że jest tylko dodatkiem do związku rodziców.
        • paskudek1 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:18
          a dla mnie ma to trochę sensu. Męża mogę zmienić, mogę się zakochać w innym, tak samo jak mąż może oszaleć dla innej. Takie życie. Ale dziecko mam jedno, jedyne na świecie. I choćbym ich miała 10 to każde będzie jedyne samo w sobie i każde będę kochała najbardziej na świecie. Tak wg mnie to powinno wyglądać. Nie zakładam rozwodu, nie zakładam rozpadu związku ale.... jakby mi się miał ten związek rozpaść to więź z małżonkiem ustanie ale z dzieckiem nigdy życiu. I liczę że tatuś dziecka myśli podobnie. Moze mnie znielubić ale dziecko kocha i będzie kochał.
          Dywagowanie co kobieta powinna a czego nie pomijam już kompletnie. Jakoś nigdy człowiek pozostający z definicji w stanie wolnym, nie będzie dla mnie autorytetem od spraw relacji w związkach.
          • amonette Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:23
            No fakt, mąż nie rodzina i rzecz nabyta, dziecko - własne geny. Co tam, że z domieszką wink
          • sniyg Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:28
            paskudek1 napisała:

            > jakby mi się miał ten zwi
            > ązek rozpaść to więź z małżonkiem ustanie ale z dzieckiem nigdy życiu.

            "I tej wersji będziemy się trzymać" - powtarzają staruszkowie, których nikt nie odwiedza w szpitalach i domach starców.
            • chipsi Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:38
              Ilu znasz staruszków osamotnionych przez własne dzieci a za to regularnie odwiedzanych przez byłych małżonków? smile
              • sniyg Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:47
                No ale zaraz, zaraz, ty chyba piszesz o swoim obecnym małżonku, i generalnie omawiana sytuacja dotyczy związków które trwają, a nie tych które się rozpadły.
                Czy z tego powodu, ze być może kiedyż żona mnie porzuci już teraz na wszelki wypadek mam ją mniej kochać od córki?
                A co jeśli córce odbije i zaszyje się w jakiejś sekcie w afrykańskim buszu? To może jednak żonę będę kochał bardziej?
                • chipsi Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:02
                  Wyżej padło twierdzenie że małżeństwo może się rozpaść a dziecko zawsze będzie nasze, stąd moja uwaga.
                  Wracając do głównego wątku i Twojej uwagi o wybyciu córki z domu to cóż, nic nowego nie odkryje jak stwierdzę że jestem w tej większości, która będzie kochać swoje dziecko bez względu na to gdzie będzie i co będzie robiło. Dziecku łatwiej wybaczyć. Jeśli współmałżonek się od nas odwraca, zakłada nową rodzinę to uczucie w końcu umiera. Z dzieckiem jest inaczej. Dlatego uważam że więź rodzic-dziecko jest silniejsza niż mąż-żona. Inaczej uważają chyba tylko ci, którzy dzieci nie posiadają (wiem bo nie urodziłam się z dzieckiem w komplecie).

                  Tak na marginesie i naprawdę nie złośliwie: Twoje potrzeby seksualne są ważniejsze niż obowiązek wobec nowo-narodzonego dziecka? (bo tak twierdzi przecież Knotz)
                  • graue_zone Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:08
                    To już wiem, skąd się potem bierze taka postawa w teściowych, które uważają, że ich związek z dzieckiem jest ważniejszy niż związek tego dziecka z partnerem/partnerką.
                    • chipsi Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:13
                      Coś w tym jest ale mi bardziej chodzi o mój związek z mężem czy dzieckiem i o siłę tego związku.
                      Przykładem tego że nie masz racji może być moja teściowa vs moja matka. Teściowa przede wszystkim zajmuje się swoim mężem nie dbając o dzieci a jednak dla niej synowa to zło konieczne. Dla mojej matki najważniejsze były dzieci ale zarówno mój mąż jak i moja bratowa są przez nią traktowane na równi z własnym potomstwem.
                    • paskudek1 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:26
                      czym innym jest miłość do dziecka, nawet jak miłość do jego ojca juz przeminęła a czym innym jest świadomość, że dziecko znajduje sobie SWOJEGO partnera i z tym partnerem tworzy nowy związek. jedno drugiemu wg mnie nie przeszkadza. W przyszłości to dziecko będzie tworzyło relacje z partnerem i swoim dzieckiem i też chciałabym aby widział to podobnie - że partner odchodzi lub nie, dziecko pozostaje na zawsze, wpisane w życiorys.
                  • sniyg Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:15
                    Już widzę, wasze miny i zrozumienie dla teściowej gdy mówi do waszego męża: mamusia cię kocha bardziej niż twojego tatusia.
                    • sniyg Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:16
                      o zdublowałem z graue-zonesmile
                    • cherry.coke Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:20
                      sniyg napisał:

                      > Już widzę, wasze miny i zrozumienie dla teściowej gdy mówi do waszego męża: mam
                      > usia cię kocha bardziej niż twojego tatusia.

                      Trafne smile
      • graue_zone Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:57
        A Ty umiesz czytać? Bo ja tam nic takiego nie znalazłam.
        • chipsi Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:22
          Czytaj uwazniej smile
          Proszę:

          Zdaniem duszpasterza wtedy "męska seksualność może zacząć niszczyć związek". - Kobieta po urodzeniu dziecka potrzebuje czasu, aby rozpocząć życie seksualne. Jednak wstrzemięźliwość też nie może trwać przesadnie długo - zaznacza. I podkreśla: - Przede wszystkim czas poświęcenia się noworodkowi jest niezbędny. Ale im dłużej trwa skupianie uwagi na dziecku, tym większe zagrożenie, że zagubi się najważniejszą relacją w związku. Nie jest nią relacja matka - dziecko, ale więź mężczyzna - kobieta.

          A to to już żałosne jest:
          Ksiądz odnosi się do kwestii zdrowotnych kobiety i apelu: trzeba na każdym kroku przypominać kobietom, jak ważne są obserwacje swojego ciała i znajomość swojej płodności.

          Albo:
          To dla mężczyzny niełatwy czas - odpowiada Knotz. - Wymagana jest od niego wstrzemięźliwość seksualna.
          - no biednyyyy mężczyzna, tak sie męczy patrząc jak zona zamiast mu się oddawać leczy rany i karmi bachora.
          • graue_zone Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:44

            > Zdaniem duszpasterza wtedy "męska seksualność może zacząć niszczyć związek".
            > - Kobieta po urodzeniu dziecka potrzebuje czasu, aby rozpocząć życie seksualne
            > . Jednak wstrzemięźliwość też nie może trwać przesadnie długo - zaznacza.
            > ] I podkreśla: - Przede wszystkim czas poświęcenia się noworodkowi jest niezbęd
            > ny. Ale im dłużej trwa skupianie uwagi na dziecku, tym większe zagrożenie, że z
            > agubi się najważniejszą relacją w związku. Nie jest nią relacja matka - dziecko
            > , ale więź mężczyzna - kobieta.


            Ale to jest prawda.

            To dla mężczyzny niełatwy czas - odpowiada Knotz. - Wymagana jest od niego w
            > strzemięźliwość seksualna.


            I to też. Dla kobiety również jest to trudny okres i też ze względu na przymusową wstrzemięźliwość w połogu.

            Ksiądz odnosi się do kwestii zdrowotnych kobiety i apelu: trzeba na każdym k
            > roku przypominać kobietom, jak ważne są obserwacje swojego ciała i znajomość sw
            > ojej płodności.


            A to potwierdzi Ci każdy ginekolog, wcale nie ksiądz.
            • chipsi Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:57
              Tyle że nie Księdzu określać ile ma trwać ten czas. No i ILE to jest "przesadnie długo"? 6 tygodni? 7? rok? 10? Można to odebrać różnie.
              Co do relacji to w pełnej rodzinie z dzieckiem relacja powinna być tylko i wyłącznie trzyosobowa (zależnie od ilości dzieci oczywiście) i jest to relacja nierozerwalna. Niepoprane jest porównywanie tychże czy określanie ich jako dwuosobowych.

              > A to potwierdzi Ci każdy ginekolog, wcale nie ksiądz.
              Ano właśnie! I to właśnie lekarz jest odpowiednią osobą do pouczania kto i jak ma się badać. A ksiądz niepotrzebnie zakłada że kobiety są niedorozwinięte umysłowo i musi biedulkom na każdym kroku przypominać że mają cycki czy inne narządy o które trzeba dbać. Tak na marginesie to większość kobiet jednak się regularnie bada czego nie można powiedzieć o mężczyznach.
              • graue_zone Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 12:01
                > Ano właśnie! I to właśnie lekarz jest odpowiednią osobą do pouczania kto i jak
                > ma się badać. A ksiądz niepotrzebnie zakłada że kobiety są niedorozwinięte umys
                > łowo i musi biedulkom na każdym kroku przypominać że mają cycki czy inne narząd
                > y o które trzeba dbać. Tak na marginesie to większość kobiet jednak się regular
                > nie bada czego nie można powiedzieć o mężczyznach.

                Masz jakiś problem z tym, że akurat powiedział to ksiądz. Co z tego, że ksiądz, jeśli powiedział coś niegłupiego?


                > Tyle że nie Księdzu określać ile ma trwać ten czas. No i ILE to jest "przesadni
                > e długo"? 6 tygodni? 7? rok? 10?

                A gdzieś określił, ile? Wręcz przeciwnie, myślę, ze sformułował to tak, aby każde małżeństwo mogło to odebrać indywidualnie i dopasować do siebie.
                • chipsi Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 12:08
                  > Masz jakiś problem z tym, że akurat powiedział to ksiądz. Co z tego, że ksiądz,
                  > jeśli powiedział coś niegłupiego?
                  Nie, mam problem z tym w jaki sposób to powiedział. Górnik czy księgowy pouczający kobiety w ten sposób został by przez nie ukamienowany.

                  > A gdzieś określił, ile? Wręcz przeciwnie, myślę, ze sformułował to tak, aby każ
                  > de małżeństwo mogło to odebrać indywidualnie i dopasować do siebie.

                  Owszem. Czyli Józek wraca z kościoła i robi Maryśce awanturę bo nie śpi z nim już 7-my tydzień a dla niego to za długo. Pewien ksiądz go popiera i nawet w jakiejś książce doczytał że połóg trwa 6 tygodni więc Marysia złą żona jest i męża zaniedbuje.
                  • graue_zone Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 12:28
                    > Owszem. Czyli Józek wraca z kościoła i robi Maryśce awanturę bo nie śpi z nim j
                    > uż 7-my tydzień a dla niego to za długo. Pewien ksiądz go popiera i nawet w jak
                    > iejś książce doczytał że połóg trwa 6 tygodni więc Marysia złą żona jest i męża
                    > zaniedbuje.

                    A to już Twoja interpretacja, w wywiadzie nic takiego nie ma.

                    > Nie, mam problem z tym w jaki sposób to powiedział. Górnik czy księgowy pouczaj
                    > ący kobiety w ten sposób został by przez nie ukamienowany.

                    Jeśli powiedziałby coś mądrego? Nie sadzę. Myślę, że nie doceniasz inteligencji kobiet. Zafiksowałaś się na tym, że to KSIĄDZ!!!
                    • chipsi Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 13:15
                      > Jeśli powiedziałby coś mądrego? Nie sadzę. Myślę, że nie doceniasz inteligencji
                      > kobiet. Zafiksowałaś się na tym, że to KSIĄDZ!!!

                      Ja? Absolutnie! To Ty masz jakąś dziwną obsesję na tle Księży; każdy tylko czeka aż się biedakowi noga podwinie, tak? Otóż nie. Zdejmij na chwilę moherowy berecik i przyjmij do wiadomości że to człowiek jak każdy inny. I jeśli ktoś tu czegoś nie docenia to właśnie ten człowiek obraził inteligencje kobiet i to bardzo brzydko.
                      • graue_zone Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 13:20
                        Ależ ja nie mam moherowego berecika. Potrafię dostrzec, gdy mądre i wartościowe rzeczy mówią ludzie z lewa i z prawa. To raczej Ty ostatnio atakujesz księży i kościół, łącznie z niezrozumieniem symboliki w święta wielkanocne .
                        • chipsi Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 13:55
                          Nie, żebym się tłumaczyła ale przeoczyłaś w takim razie np wątek o księżach z powołania. Nie atakuję księży tylko komentuje poszczególne przypadki, także te pozytywne. Jeśli dane poglądy miałby mój sąsiad czy ciocia Ewa to tak samo bym się z nimi nie zgodziła.
                          Nie muszę też rozumieć symboliki jakichkolwiek świąt jakiegokolwiek kościoła a jednak próbowałam, tyle ze jakoś nikt nie potrafił mi tego wyjaśnić inaczej niż "bo tak". Ty rozumiem w pełni zgadzasz się i popierasz wyczyny co poniektórych muzułmanów?
                          Dla Ciebie wypowiedź Knotza była mądra i wartościowa a ja ją odbieram jako głupią i obraźliwą. Co ma do tego to że facet jest księdzem?
    • nabakier Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:12
      Tytuł koszmarny, ale zawartość wypowiedzi padre niewiele lepsza. Reakcja kobiety trafna.
      Wartościowanie relacji w rodzice to jakiś koszmar. Nie ma lepszych i gorszych, a już zwłaszcza ważniejszych i mniej ważnych. Rodzina to organiczna całość, z całością relacji fazowych, w których uczestniczą TRZY strony, nie-dwie.
      Padre nie powiedział, niestety, nic nowego, tylko akcenty odrobinę przesunął. Kobieta ma służyć- albo dziecku albo mężczyźnie=- pięknie coraz piękniej.
      Ogólnie rozumiem linie rozwojową parde Knoxa i obserwuję ją z uciechą, przyznam się big_grin. "Wyzwolił się" do seksu, i uczynił z niego jedyny punkt odniesienia. Nazywając to "partnerstwem"- a jakże. Tylko skąd to "służyć" i czemu taki wektor tej służby?

      To jest takie pójście do przodu, które jest pójściem w bok. Bidny padre w dodatku dostaje zjebki z obu stron- jak widać. No, ale tak to jest, jak się chce zjeść ciastko i je mieć- że się nie zadowoli nikogo i niczego-nawet ciastka wink
      • aretahebanowska Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:18
        Nic dodać, nic ująć. Amen smile.
        • nabakier Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:20
          smile
      • amonette Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:20
        Z tą "służbą" to już konotacja religijna - w zamyśle wszyscy służą wszystkim, życie człowieka religijnego jest poważną sprawą, nie odbywa się dla przyjemności, ino dla rozwoju i wzrastania do wieczności, droga pani wink

        Chyba niezgrabność w wypowiedzi spłodziła koszmarek wink
        • nabakier Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:23
          No dobra, ale ten wektor służby pozostaje, i tu się całość wali- bo co za służba:nawet o konotacjach religijnych, która ma jeden wektor...
          • amonette Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:25
            Toż mówię, że powinna być wzajemna, czego w wywiadzie nie ma. Chociaż coś tam jest - o facecie dzielnie walczącym z własną szarpiącą go seksualnością dla dobra rodziny swej wink
            • nabakier Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:39
              Ano, pardon, nie zrozumiałam smile
    • sueellen Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:20
      Jak dla mnie wypowiedzi księdza są dość rzeczowe i zgadzam się w wiekszości, a pani feministka jest z Marsa
    • dziennik-niecodziennik Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:29
      czytałam to wczoraj i nawet chcialam zalożyc podobny temat smile
      ksiadz mówi rzeczy fajne, moze istotnie nie odkrywcze bo teoretycznie "wszyscy to wiedza", ale jednak często w życiu wychodzi inaczej.
      a pani wyraźnie nie zrozumiala wypowiedzi księdza.
    • guderianka Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 10:49
      Tytuł oczywiście mający wywołac sensację.
      Zgadzam się z tym :

      Im dłużej trwa skupianie uwagi na dziecku, tym większe zagrożenie, że zagubi się najważniejszą relacją w związku. Nie jest nią relacja matka - dziecko, ale więź mężczyzna - kobieta



      Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

      George Bernard Shaw
    • ira_07 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:30
      Tak, tytuł ma oburzać. Pani Dołowy się nieco zapędziłą, ja stereotypu matki polki nie widzę, dla matki polki chyba nie do pomyślenia, żeby chłop był na pierwszym miejscu?

      On nie wartościował relacji w rodzinie, powiedział tylko, że dziecko nie powinno relacji mąż-żona przesłaniać.
    • landora Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 11:36
      Przeczytałam tytuł artykułu i oburzyłam się na takie konserwatywne podejście. Potem przeczytałam wywiad z księdzem i mam wrażenie, że on chciał przez to powiedzieć coś zupełnie innego. Moim zdaniem chodziło mu o kobiety, które kompletnie zatracają się w roli matki - to widać chociażby na forach, te wszystkie "mameczki -anteczka", "mamunie-buziunie". Mąż jest spychany na boczny tor, do opieki nad dzieckiem nie jest dopuszczany "bo się nie zna" - to tez widać na forach, te wszystkie tematy pt. "czy zostawiłybyście męża samego z dzieckiem na dwa dni". To wszystko nie wpływa dobrze na związek. Potem dziecko rośnie, odchodzi z gniazda, a związek między rodzicami praktycznie już nie istnieje... Ksiądz zwraca się do kobiet, bo to raczej one mają tendencje do zatracania się w macierzyństwie, ojcowie chyba zachowują większą trzeźwość umysłu pod tym względem.
      • guderianka manipulacja 22.05.12, 11:42
        artykuł i komentarz-doskonały przykład na manipulację mediów, którym nistety wielu Polaków sie poddaje pokazując zarazem swój wtorny analfabetyzm uncertain
        • virtual_moth Re: manipulacja 22.05.12, 14:09
          Nie widzę tu manipulacji, tylko próbę bycia poprawnym politycznie przez księdza. Kosciołowi nawet w Polsce nie wiedzie sie dobrze, więc myśle, ze powoli zmieniają taktykę, by dotrzeć do ludzi, takich gładkich gadek pojawi się więcej.

          Pozornie ksiądz klepie czystą prawdę - znaczy kobieta nie powinna oczywiscie odstawiac faceta na boczny tor. Racja. Szczególy tej wypowiedzi jednak mówią nie tylko o tym czego kobieta powinna unikac (a tylko to większosc wyłowiła), ale przede wszystkim określają jej miejsce i funkcję w rodzinie.Nie zostało to powiedziane wprost, bo to jest dla ksiedza oczywiste. Odnosi sie wrażenie, ze dziecko ma jednego rodzica - matkę. To na niej spoczywa całkowita odpowiedzialnosc za dziecko. Mężczyzna występuje w tej rodzinie wręcz domyślnie tylko jako mąż, a jego potrzeby sprowadzone są tylko do potrzeb seksualnych. Zdrowie, czasem życie matki i dziecka po porodzie, w połogu stawiane są na jednej szali z chuciami faceta. Albo to, albo to, a wyboru ma dokonywac [b[tylko[/b] matka. Nie ma opcji, ze facet to tez rodzic i moze tak samo chcieć poświęcać się dziecku, miec z nim i z matką bardzo bliską, emocjonalna więż, lub mieć potrzebę otoczenia matki i dziecka opieką i zrozumieniem, co sprowadza się czasami do świadomej rezygnacji z seksu (dokładniej z seksu polegającego na penetracji pochwy). Nieeee, facet, jesli juz rezygnuje z seksu, to tylko dlatego, ze mu "nie dała", nie jest w stanie wspiąć się na szczyty zrozumienia na podstawowym poziomie. A jesli juz, to na pewno nie na długo, o nie.
          Ci, którzy powiedzą teraz "no ale wiekszosc facetów tak ma, brak sensu przez pol roku im miesza w mózgach", są ofiarami stereotypów i wklepanych kodów kulturowych. Tak, mamy prawo wymagac od faceta pelnego zrozumienia. Mamy prawo wymagac od niego wstrzemiężliwosci i tego, zeby nie tupał nóżką i nie rywalizował z dzieckiem o względy kobiety. Jesli czuje sie odstawiony na boczny tor, ma to zrozumieć, bo to minie. Jesli mu to przeszkadza, niech ON coś zmieni, odciąży matkę, wyrwie jej odkurzacz z ręki, przejmie częśc obowiązków. Kobiety po porodzie często też dostają "małpiego rozumu", ale nie z powodu głupich chuci, ktore mozna kontrolowac, ale z powodu hormonów i trudów macierzynstwa zamknietego w 4 scianach, jak sie czesto dzis zdarza. Stawiac problemy młodej, czesto osamotnionej matki na jednej szali z problemami faceta, ktory "ma potrzeby", to jest barbarzynstwo.

          Powiecie, ze przeciez ksiądz wspomniał tylko o patologii - kobietach, którym dziecko zastepuje całkowicie zycie rodzinne, mąż reproduktor odstawiony do nastepnego zapłodnienia. I takie sytuacje sie zdarzają, ale moim zdaniem warto zwracac uwage na sytuacje bardziej nagminne - czyli facetów nie mających zielonego pojęcia o opiece nad matką i dzieckiem, ba, nie wiedzących, ze mają obowiązek taką opiekę roztoczyc. Jakby jeden z drugim z pełna swiadomoscia zostawał ojcem, to wiedziałby, ze symbiotyczna wiez matki z dzieciem w pierwszym okresie (nawet do 3 lat) jest rzeczą zupełnie naturalną, ze matka chce tej więzi, ale jednoczesnie ją to meczy, że często nie umie znalezc odpowiednich proporcji, a hormony robia swoje. Wiedziałby to i nie miałby problemów z zaakceptowaniem trudnosci, tak jak matka musi zaakceptowac trudnosci o wiele większe niz brak zaspokojenia chuci. No ale od facetów tego ksiądz ani wiekszosc ematek nie wymaga.


          -
          Do you know what Nemesis means? A righteous infliction of retribution manifested by an appropriate agent. Personified in this case by an 'orrible cunt... ME.
          Brick Top
          • malila Bdb napisane 22.05.12, 15:14
            Z jednym się tylko nie zgodzę:
            > sSzczególy tej wypowiedzi jednak mówią nie
            > tylko o tym czego kobieta powinna unikac (a tylko to większosc wyłowiła), ale p
            > rzede wszystkim określają jej miejsce i funkcję w rodzinie. Nie zostało to powie
            > dziane wprost, bo to jest dla ksiedza oczywiste.

            To IMO zostało powiedziane wprost. Jeśli ktoś mówi, że kobieta ma żyć przede wszystkim dla męża, to tym samym jasno określa kobiecą rolę i pozycję w rodzinie.
            A męskim niezaspokojonym potrzebom seksualnym można łatwo zaradzić. Niech szanowny mężczyzna wstaje w nocy do dziecka z taką samą częstotliwością, co kobieta. Poziomy potrzeb seksualnych szybko się wyrównają.
          • guderianka Re: manipulacja 22.05.12, 16:38
            A tytuł wyrwany z kontekstu ?
            A komentarz ?

            Ksiądz jest szczery i zgodny z katolicką nauką społeczną. Nie przeczytałam w jego słowach nic o całkowitej odpwiedzialności. Raczej apel o nie odtrącanie Męża, gdy urodzi się dziecko i często przesłania cały świat.
            Reszta, o której piszesz a która nie została powiedziana przez księdza- nie zdziwiłabym się jeśli ten artykuł celowo przedstawiał tylko tę stronę dotyczącą kobiet. Typowa zagrywka mediów, prowadzenie wywiadu w taki sposób (ewentualnie wycinanie)pasujących wypowiedzi na udowodnienie pewnej tezy.
    • ilonka001988 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 13:42
      Czytałam i Knotz wyłożył naukę KK na temat rodziny - a ona ogólnie sprowadza się do tego, że kobieta to heroiczno-służebny robot ma być, a nie ktoś na równych prawach jak facet.

      Co z tego, że ksiądz powiedział że relacja mąż-żona ma być najważniejsza, skoro wypowiedział to w kontekście "jak mu za długo d*** nie dasz wymawiając się dzieckiem to źle skończysz i sama zostaniesz".
      Zadbać o relację też ma tak, żeby mężowi było dobrze. Ani słowa, że kobieta może coś zrobić dla siebie samej.

      To kobieta ma dbać o relacje w małżeństwie, to ona liżąc rany po ciężkim porodzie i z krwawiącymi sutkami ma obserwować, czy biedny miś nie za bardzo czuje się odrzucony psychicznie. No jedno wielkie k****.

      Ani słowa o tym, że w jakimś trudnym czasie (np. po narodzeniu dziecka) to facet jako ta strona zdrowsza, mniej zmęczona i bez szalejących hormonów ma większą szansę na sensowne poukładanie relacji?

      Prawdziwych facetów już brak. To kobieta ma mu wskazać miejsce w rodzinie, zdecydować co najważniejsze w rodzinie, a jak tego nie zrobi to facet ma się prawo wymiksować z układu gdzie coś od niego chcieli i powiedzieć że to wina paskudnej baby, bo pomiędzy leczeniem rany na kroczu a karmieniem dziecka nie miała mu czasu zająć się mężem.
      Tekst od księdza o tym, że kobieta co prawda potrzebuje czasu wstrzemięźliwości od seksu po porodzie, ale nie za długo(!) jest po prostu bezczelny i prostacki.

      Mimo że własnego męża uważam za mój ideał i świadomie chcę z nim mieć dzieci... to normalnie aż mnie ciarki przechodzą po przeczytaniu tego artykułu. Nie chcę tak skończyć.
      Mając noworodka przy piersi i oczy na zapałkach drżeć, czy mój mąż aby na pewno dobrze psychicznie się czuje i czy seksu mu już za długo nie odmawiałam, bo przepisowe 6 tygodni minęło.
      • virtual_moth Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:25
        ilonka001988 napisała:


        > Mimo że własnego męża uważam za mój ideał i świadomie chcę z nim mieć dzieci...
        > to normalnie aż mnie ciarki przechodzą po przeczytaniu tego artykułu. Nie chcę
        > tak skończyć.

        Dobrze sie zastanów i poobserwuj faceta. Dla mnie całkowicie naturalnym było oczekiwac od niego, ze okaze zrozumienie, ba, ja sobie nie wyobrazałam, ze mógłby czuc cos innego, myslec o penetracjach, podczas gdy ja wyję, bo nie moge nakarmic córki, sama siedze w domu z kolkowym niemowlakiem itd. Przez mysl by mi nie przeszło, ze on mógł tego nie zrozumiec, A JEDNAK.
        Musisz przed dzieckiem mu wszystko wyłozyc jak krowie na rowie + swoje oczekiwania, nastawic, ze byc moze nawet przez długi czas seksu nie bedzie (normalny facet powinien sie obrazic, ze traktujesz go jak debila, ale warto podjac ryzyko), ba, byc moze rozerwie cie na pół, nie bedziesz trzymac moczu, pochwa w rozsypce. Moze dziecko urodzic sie chore, bardzo chore. Ty mozesz byc chora, mozesz wpasc w depresje (nie takie rzadkie). Zapytaj, czy bedzie ządał ciepłego obiadu po pracy, po tym jak ty z dzieckiem w domu prawie nie zdechłas z wycienczenia, bo wyło w kolkach kilka godzin, przespało pół godziny i znowu wyło. Dobrze radzę, bo jak widac są rzeczy wazniejsze niz zdrowie i zycie.
        • ilonka001988 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:49
          Widzę, że virtual_moth zrozumiała artykuł podobnie jak ja.

          Mój mąż teraz nie wymaga ciepłego obiadu i zawsze mogę mu powiedzieć - dziś miałam zły humor i zero chęci do garów, zjedzmy pizzę więc chyba w sytuacji bardziej ekstremalnej tym bardziej nie będzie żądał tego obiadu.

          No i fakt - trzeba mówić prosto z mostu o co chodzi.
          Obrazek z ostatniego weekendu, bohaterzy to młode małżeństwo z rocznym dzieckiem. Niedziela, uroczysty obiad z okazji rodzinnego święta, facet trzyma dumnie syna i pozuje do zdjęć. Ona szybko połyka rosół bo już zdążył wystygnąć - ok, najpierw zjadł facet, potem je ona, ktoś dzieciaka musi pilnować. Dziecko RAZ zapłakało a facet nawet nie wysilił się do zamachaniu mu zabawką przed nosem, tylko wcisnął żonie z tekstem - "on płacze".
          Obserwowałam, dziewczyna jadła obiad na trzy albo cztery doskoki aż się jakaś inna kobieta nie zlitowała i nie wzięła młodego.
          Jakie jest prawdopodobieństwo, że w codziennym życiu ten facet to czuły i opiekuńczy tatuś, jak żona nawet głupiej zupy w jednym ciągu zjeść nie może?

          W drodze powrotnej rozmawiałam o swoich obserwacjach z mężem. I powiedziałam prosto - bardzo bym tak nie chciała. Przyznał mi rację, ale zaznaczył - w podobnej sytuacji powinno się dziecka nie przyjąć tylko spokojnie powiedzieć "jem obiad i nie mam czasu". No chyba nikt nie wyrzuci dziecka przez okno tongue_out
          • paskudek1 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 15:32
            ilonka masz absolutną rację. Kobieta zafiksowuje się na dziecku nie tylko ze względu na te cholerne hormony ale także ze względu na postawę partnera. Skoro on uznaje że dziecko to jest JEJ sprawa, to ktoś do cholery te zajęcia przy dziecku wykonac musi. Żeby się waliło, paliło to dziecko przewinąć, przebrać, nakarmić, obsłużyć wszelako trzeba i żeby pan tatuś pękł SAMO SIĘ nie zrobi i już. Ale faktem jest też to, że kobiety (w tym niestety i jasmile nie umieją w większości sytuacji powiedzieć jasno i wyraźnie, bo domaganie się swoich praw jest nieeleganckie, niegrzeczne, niekobiece i w ogóle nie wypada.
    • tosterowa Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 13:42
      Ten fragment wypowiedzi księdza, przytoczony przez pade jest okropny.
      Ja postuluję, żeby po porodzie więcej uwagi poświęcić kobiecie. Bo to kobieta jest zwykle tą osobą w rodzinie, na którą kieruje się najmniej uwagi. Wiadomo, na dziecku skupiają się wszyscy. Na facecie - jak widać nawet ksiądz się zatroszczy o abstrakcyjnego tatę. A gdzie jest miejsce kobiety w tym wszystkim? Może ksiądz uważa, że przecież macierzyństwo jest "naturalne" i to kobieta ma dbać o ognisko domowe i o prawidłowo funkcjonujące więzy rodzinne. A ciekawe, kto, wg księdza, ma zadbać o kobietę?
      • tabakierka2 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 13:52
        Zgadzam się. Nic dodać nic ująć.
        Relacja między mężem a żoną jest najważniejsza w małżeństwie, bo oni we dwoje budują rodzinę. Przesadna koncentracja na dziecku (generalnie rodziców) powoduje rozpad więzi małżeńskiej, jeśli ta jest zepchnięta na boczny tor i zaniedbana. A dziecko po wyfrunięciu z gniazda przestaje być spoiwem rodzinnym i relacja mąż - żona rozpada się.
        • kropkacom Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:00
          Ale co to jest przesadne koncentrowanie się na dziecku? Kiedy i gdzie się zaczyna? Co jest zadaniem mężczyzny w małżeństwie wobec tego?
          • ilonka001988 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:08
            Zadanie faceta w rodzinie? Łaskawe pojawianie się na rodzinnych zdjęciach i dumne trzymanie becika przy chrzcinach.

            Trwanie przy kobiecie i dzieciach o ile uzna, że kobieta spełnia swoją rolę w łóżku i kuchni.

            A największe zadanie - nie zażądać rozwodu pomimo okresu wstrzemięźliwości kiedy żona urodzi kolejne maleństwo.
            • tabakierka2 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:10
              współczuję Ci takiego obrazu męża i ojca.
              Ja na szczęście mam inne wzorce w rodzinie.
              • ilonka001988 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 15:02
                Niestety, to jest głęboko zakorzeniony wzorzec i nie zmieni tego fakt, że nikt się do niego oficjalnie nie przyznaje.

                O jaki wzorzec chodziło Knotzowi, który tłumaczy kobiecie jak krowie na rowie, że o męża trzeba dbać, bo jak nie to "się poczuje odrzucony" i co? Pretensje miej babo sama do siebie, żeś seksu nie chciała uprawiać boś ledwie stała na nogach przez pierwsze miesiące po urodzeniu dziecka. Męża się komfort psychiczny liczy, nie kobiety.
            • kropkacom Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:14
              Jeśli kobieta ma się nie koncentrować to może niech mężczyzna zacznie się koncertować na potomstwie? I o jakie potomstwo chodzi? Trzydziestolatków, którzy nie mogą się wyprowadzić?
          • tabakierka2 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:09
            kropkacom napisała:

            > Ale co to jest przesadne koncentrowanie się na dziecku? Kiedy i gdzie się zaczy
            > na?

            zaniedbywanie związku z mężem/żoną bo 'dziecko przecież ważniejsze'
            Nie spotkałaś kobiet - mam, które są tak zafiksowane na dziecku, że tylko jego potrzeby się dla niej liczą? nawet jeśli dziecko ma 30, 40, 50 lat?

            Co jest zadaniem mężczyzny w małżeństwie wobec tego?

            to samo, co kobietywink
            • kropkacom Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:17
              No, ale mówimy o trzydziestoletnich synkach? big_grin No, jeśli tak to zgoda. Jednak obie wiemy, ze nie to tu chodzi.

              > to samo, co kobietywink

              Chyba jednak nie koniecznie wink
          • tosterowa Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:14
            Hm, ale to chyba dość normalne, że po porodzie rodzice koncentrują się głównie na dzieciaku, no trochę się jednak w tym życiu zmienia;P I nie dotyczy to tylko matek.
            A koncentrując się na relacji dziecko-rodzice, warto nie zaniedbywać relacji kobieta-mężczyzna, i tu się można z księdzem zgodzić, z tym, że ksiądz niepotrzebnie stwierdził, że dbać o tę relację powinna kobieta. Moim zdaniem, powinien mężczyzna, bo kobieta ma poporodowe, hormonalne kiełbie we łbie w tym czasie i potrzebuje duuuużo więcej wsparcia niż on. Wiadomo, im dalej od porodu, tym bardziej się to pośrodkuje, ale pierwsze miesiące po urodzeniu dziecka to facet powinien zadbać o swoją partnerkę, a nie odwrotnie.
      • pade Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:01
        Zapomniałaś o wzajemności.
        I mam wrażenie, że jak się czegoś łopatologicznie, słowo po słowie nie wyjaśni, to zaczynają pojawiać się skrajności.

        Mnie tato uczył: umiesz liczyć, licz na siebietongue_out
    • hellulah Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 14:09
      Przeczytałam, nic zdrożnego nie widzę. Jak chcę sobie podnieść ciśnienie, szukam tekstów na Opoce, o tam znajduję prawdziwe perełki - a tu? lajcik, nad czym biadolić?

      Zrozumiałam ten kontrowersyjny fragment inaczej niż cytowana w innym artykule pani dr. Znałam takie zafiksowane na dziecku ciumkające mamulki fasolek, do tego, jak rozumiem, odniósł się ksiądz. Być może powinien był wypowiedzieć się jeszcze na temat tego, co ma robić względem żony mąż - a tu jakoś tak, a to faktycznie, szło od kobiety strony.

      Ten fragment o abstynencji seksualnej po porodzie rozumiem jako zdanie deskryptywne, a nie normatywne, czyli ksiądz stwierdza jak jest czy zazwyczaj bywa, a nie jak ma być - a facetom faktycznie, z tego co wiem, i trudniej znieść tę abstynencję (ich rana po szyciu pochwy nie swędzi i nie uwiera), i łatwiej skoczyć sobie w bok (chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego), ot i ksiądz to po prostu stwierdza.

      A w ogóle - przekaz zapośredniczony medialnie, przemielony, przeredagowany, z dodanym tytułem - ostrożna byłabym z wnioskami. Opoka - o, to jest portal katolicki, tam im chyba kreciej roboty nie robią, więc wolę znęcać się na tamtymi materiałami smile
    • lilka69 moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 14:15
      zyje dla meza smile

      jedno dziecko maz zawiozl do szkoly, druie wziela niania do siebie , ja wracajac z pedicuru i manicuru zadzwonilam do meza i zapytalam- jestes juz glodny? to juz wracam robic obiad smile
      zrobiwszy obiad powiesilam jego dzinsy, gacie i skarpety po wyjaciu z pralki, ktora sama nastawilam.
      • marzeka1 Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 15:02
        Problem jest jeden: pani redaktor nie zrozumiała kompletnie tego, co ksiądz chciał powiedzieć; zrozumiała to jako : na być dłużką dla chłopa.
        A prawda jest taka: dzieci mam jakiś czas w swoim życiu, serio: sama nie wiem, kiedy minął ten czas , a moi synowie mają już 14 i 18 lat- zawsze byli ważni, ale na pierwszym miejscu stawialiśmy właśnie nas, jako męża i żonę, kobietę i mężczyznę, rola rodziców jest jedną z ról.
        Mam za to w rodzinie właśnie przypadek, gdy facet został sprowadzony do roli rozpłodowca i bankomatu, tam nie ma związku, tam jest tylko tata i mama, którzy są tylko dla dzieci- smutny i przykr widok, szczególnie gdy widzi ich się razem- obcy sobie ludzie, rozmowy tylko o dzieciach.
        • kropkacom Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 15:11
          Problem, który opisujesz to problem dwóch dorosłych osób w związku. Nie tylko kobiety.
          • marzeka1 Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 15:22
            Tak, ale wziął się wtedy, gdy kobieta, a moja szwagierka KAŻDE z dzieci ceniła wyżej niż własnego męża, jego sprowadzając do roli bankomatu i zapładniacza- stosując stylistykę Triss, wolałabym sobie głowę odgryźć, niż tak jak widzę , miałoby wyglądać moje małżeństwo. A tak, po 23 latach ciągle jestem w małżeństwie szczęśliwa, dzieci kochane- bo oboje wiedzieliśmy, jakie są proporcje i skala ważności. Ba- w tym roku na wakacje jedziemy bez dzieci i juz sami jak dzieci się cieszymy na to.
            Pani oburzająca się jest dla mnie głupia jak but w tym, co mówi; nie, jest "gupia".
            • kropkacom Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 15:41
              To twoja szwagierka, a nie twoja żona. Bez urazy, nie jesteś obiektywna. Musze tłumaczyć z jakiego powodu? To, ze przy wyrośniętych synach jedziesz tylko z mężem na wakacje tez żadna sztuka. Ja jechałam tak pierwszy raz jak bliźniaki miały cztery lata.

              Wolałabym (jeśli już muszą) aby księża skoncentrowali się na roli mężczyzny w rodzinie. Bo kuleje... Kobiety nadal mają większość obowiązków właśnie około dzieciowych, domowych na głowie. I teraz pytanie czyja to wina i gdzie tu ochota i czas na bycie żoną?
              • marzeka1 Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 15:52
                Aha, to znaczy że kościół też niby winny za wybór chłopa na męża czy życiowego partnera? Wybierzesz faceta, który oczekuje obsługi, do pracy w domu się nie garnie to czyja to wina?
                Kropka, ja wyszłam za mąż za faceta, który w domu pracą się nie skalał, był obsługiwany, ale CO Z TEGO? Nigdy w rolę jego sióstr czy mojej śp. teściowej nie weszłam; okazało się nagle, ze ma dwie sprawne ręce, do tego stopnia, ze jak urodziły się dzieci, to on do 8 miesiąca je kąpał, bo ja się bałam.
                • kropkacom Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 15:57
                  Cała masa kobiet dokonuje złych wyborów, ale to naprawdę nie zmienia tego, ze przekaz płynnie tylko taki: staraj się babo, bo wszystko jest na tobie. Ty karmisz, wychowujesz, służysz i jeszcze nie zwariuj od tego.
                  • marzeka1 Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 16:00
                    Nie wiem, może ty tak robisz, nigdy w życiu nie miałam poczucie, że ja jestem ta co wychowuje, karmi czy służy. Nigdy nie było tak, że wszystko było na mnie. A o czym tu piszemy? W sumie i tak każda patrzy przez pryzmat własnych doświadczeń: no więc ja nie mam tak, jak piszesz.
                    • kropkacom Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 16:10
                      Ja mam męża, który się od zawsze angażuje. Mimo iż jest jedynym żywicielem rodziny. Tak, jako jedyny ojciec z grupy uczęszczał na zajęcia dla rodziców i przedszkolaków. Dentystka zawsze o niego pyta gdy to ja idę z młodymi na kontrolę big_grin Także ta dyskusja to nic osobistego...
                      • kropkacom Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 16:11
                        I codziennie, jak wariaci czekamy na wspólny wieczór.
                        • marzeka1 Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 16:15
                          No i dobrze, bo to ,co piszesz, to dla mnie oczywistość, im więcej szczęśliwych i zadowolonych w małżeństwie kobiet, tym lepiej. Ja tam na dodatek Panu Bogu dziękuję, że kiedyś tam na mojej drodze mojego męża postawił i na siebie trafiliśmy.
                          • kropkacom Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 16:19
                            No widzisz, cały problem, ze nie to w tej dyskusji idzie.
                            > No i dobrze, bo to ,co piszesz, to dla mnie oczywistość
                • kiniox Re: moim zdaniem to cala prawda 22.05.12, 16:00
                  Nie "kościół winny", tylko jeśli się kościół czuje powołany do pouczania żony, jak powinna się zachowywać w małżeństwie, to szkoda, że nie czuje się zobowiązany do pouczania w tym temacie męża.
    • mmena Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 15:05
      Ksiądz mądrze mówi, pani zrozumiała to co chciała zrozumieć i pie..li jak mało która.
      • marzeka1 Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 15:08
        mmena napisała:

        > Ksiądz mądrze mówi, pani zrozumiała to co chciała zrozumieć i pie..li jak mało
        > która.

        - o, szczególnie z tym się zgadzam.
        • morekac Re: Co panie na to: Ks. dr Knotz o roli kobiety w 22.05.12, 16:42
          Ja tam nie wiem, czy pani źle zrozumiała czy dobrze. Ale zastanawiam się, jaką wiedzę w temacie życie w związkach/w rodzinie jako mąż/żona ma człowiek z założenia żyjący w celibacie i nie posiadający dzieci.
          Bo dla mnie to wiedza z drugiej ręki i nader teoretyczna. Zatem i on może pie...li. A może tylko niezręcznie się wyraził.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja