Maz w Anglii, rodzina w Polsce

22.05.12, 10:38
Hej! Z gory przepraszam, ze tak dlugo.
Postnowilam napisac w nadziei, ze ktos mi cos poradzi. Jak wyobrazacie sobie taki uklad, ze rodzina mieszka sobie w Polsce (mama i dziecko) a ojciec pracuje za granica i tylko przyjezdza?
U nas tak wlasnie chwilo sie dzieje. Mieszkalam z mezem kilka lat w Anglii, pracowalismy oboje, corka 2 lata chodzila do szkoly. W miedyczasie moja mama miala wypadek, i musialam na kilka miesiecy wrocic do Polski zeby jej pomoc. Teraz z mama juz OK. Po nowym roku znalazłam pracę w Polsce w zawodzie (na zastępstwo) , córka poszła do prywatnego przedszkola, musieliśmy ją wypisać z angielskiej szkoły żeby nie mieć problemów, że nie chodzi. Po wakacjach miałyśmy jednak wracać do męża. Tyle że mi w szkole zaproponowali cały etat.
No i nie wiem co robić. Ja zawsze chciałam wrócić do Polski, maż średnio. Zawsze był argument o szukaniu pracy, a ja już tę pracę mam. Zastanawiam się, czy jest sens probować zyc na odleglosc, przynajmniej dopoki maz nie znajdzie pracy w Polsce. W sumie zyjemy tak już 8 miesiąc i nie jest źle. Mąż ma taki system pracy, że może mieć w każdym miesiącu 15 dni pracy i 10 dni wolnego ciurkiem. Przyjezdza więc praktytcznie co miesiąc na te 10 dni. My bylyśmy 2 tygodnie na wielkanoc, i teraz przyjechałyśmy na tydzień, wzięłam wolne bo akurat mam tu wizytę u specjalisty. Wracamy 29 maja i potem przyjezdzamy zaraz na początku lipca na 2 miesiące. Przyznam, że odkąd zyjemy w tych rozjazdach paradoksalnie lepiej układa mi się z mężem, bo stęskni się za nami i jak już jest to faktycznie spedzamy czas razem, pomaga wiecej w domu niz gdy bylismy wszyscy na miejscu. Z corka tez spedza te 10 dni naprawde sensownie, a przedtem on byl wiecznie w pracy, bral duzo nadgodzn, ja bylam w pracy, ktorej zreszta nie lubilam i mala byla troche zaniedbana jesli chodzi o jakas sensowna opieke nad nia i spedzanie czasu.
Finansowo tez nie jest zle. Dopoki pracy w Polsce nie mialam to bylo na tzw. styk, bo zylismy tylko z pensji meza, ale i tak wystarczalo na wszystko. Teraz jestesmy w stanie utrzymac meza tam, nas w Polsce, oplacic przylot jego raz na miesiac i wlasciwie cala moja pensja (1500 zl) jest do odlozenia. Jak dostane pelny etat w szkole bede miec wyzsza pensje.
Jedyne czego sie obawiam to to, ze corka jednak bedzie tesknic za ojcem, bo w koncu bedzie miala go w domu tylko te 10 dni w miesiacu. No i czy zaadaptuje sie do polskiej szkoly, poszlaby od wrzesnia do 1 klasy. Z drugiej strony tu ma babcie, ciocie, kuzynostwo, a w Anglii mielismy tylko kilku znajomych. Corka byla w klubie po szkole codziennie do 17, wiec tu bedzie miala wiecej mnie, bo juz o 14 bede w domu i byc moze uda mi sie nawet zapisac ja do moje szkoly.
Przyznam, ze choc ciesze sie, ze znalazlam prace w Polsce i to jednak ciezko mi rezygnowac z dobrych rzeczy ktore oferuje Anglia. Sam fakt, ze z jednej pensji meza jestesmy w stanie sie utrzymac.... tu moze zarobilby 3 tysiace, wiec zylibsymy z dnia na dzien bez szansy odlozenia.
Dodatkowo samo rodzinne na dziecko, blisko 500 zl. No i jednak kontakt dziecka z jezykiem jak pojedziemy na wakacje, teraz corka mowi plynnie po angielsku i moze bylaby szansa to utrzymac. No i dopoki maz jest tam, to jednak jakas baza zeby wrocic, gdyby jednak powrot do Polski okazal sie bledem. Bo i taka opcje biore pod uwage, mieszkalam w Anglii wiele lat, odzwyczailam sie od Polskiej biuokracji, polskich cen i nie wiem tak naprawde jak to bedzie wszystko wygladac jak corka zacznie szkole, ja prace na pelen etat i bedziemy miec tu coraz wiecej spraw i zobowiazan.
Bije sie z myslami, rodzina i znajomi maja zdania podzielone, czesc uwaza, ze nie ma do czego wracac, a czesc ze to swietna okazja, bo teraz ciezko prace, zwlaszcza w szkole. A ja swoje lata juz mam, i trudno mi tak po prostu nie docenic tej szansy na prace w zawodzie, zwlaszcza ze w Anglii pracowalam fizycznie i tego tez juz mialam dosc.
    • yenna_m Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 10:53
      bałabym się długodystansowych skutków rozłąki i koniecznosci docierania się potem na nowo
      ale masa osób tak żyje
      takie czasy
    • myszmusia Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:01
      sama napisalas ze w tej chwili lepiej ci sie zyje rodzinnie, to po co to zmieniac? masz środku na zycie prace która lubisz, meza ktry duzo jest w domu - policz ile bylibyscie razem mieszkajac razemwink praca - dom- praca dom i do tego mniej kasy.mas zkomfortowa sytuacje w tej chwili to tego nie niszcz
    • jamesonwhiskey Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:18
      > No i nie wiem co robić. Ja zawsze chciałam wrócić do Polski, maż średnio. Zawsze był
      > argument o szukaniu pracy, a ja już tę pracę mam

      argument jest nadal
      to ze masz prace to wiesz nie ma sie zbytno czym emocjonowac bo za to co zarabiasz
      to ledwo sama sie mozesz utrzymac
      wroci z ukeja nie bedzie mial pracy
      ty oczywiscie bedziesz kozaczyc ze prace masz (chociaz przy tym zarobku to bardziej wolontariat)
      kasa sie skonczy zaczna sie spiecia
      • notoczo Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:30
        ja tam bym nie wracala, praca w szkole to wolontariat wiem bo mnie osobiscie starcza z nauczycielskiej pensji tak do 15tego kazdego miesiaca uncertain a rozrzutna to jakas nie jestem specjalnie... gdyby nie M klepaabym biede. Moj M tez pracuje za granica i myslimy wlasnie gdzie zdecydowac sie zyc. Mnie powstrzymuje jedynie strach przed obcym smile bo nigdy na obczyznie nie zylam, ale korzysci sa ehh nieporownywalnie wieksze od strat mysle.
        Twoja mala tez pewnie zyskalaby wiele uczeszczajac do angielskiej szkoly a ty moglabys byc mama na caly etat bo z tego co zrozumialam nie musiasz tam pracowac wystarczy pensja meza. Chyba ze koniecznie musisz sie spelniac zawodowo, ale tego po pracy w szkole bym sie nie spodziewala big_grin pozdrawiam
      • jagienka75 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:56
        Facet, ty pokręcony jakiś jesteś i widać, że ciężko ci dogodzić. Raz dajesz do zrozumienia, że kobieta niepracująca, to darmozjad. Teraz czepiasz się kobiety, że pracuje za byle jaką kasę.
        Gdyby napisała, że mąż pracuje a ona nie, walnąłbyś tekstem, że ją wkrótce zostawi, wymieni na inny model, itd.
        • jamesonwhiskey Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 12:03
          > Teraz czepiasz się kobiety, że pracuje za byle jaką kasę.

          dziwi mnie tylko jej ogromna radosc z tej pracy , za ktora rodziny to ona nie utrzyma
          to tak jakby ten koles pojechal do uk pierwszy zeby przygotowac grunt,
          znalaz prace za 500£ i radosnie namawial rodzine do rpyjazdu do uk
          to troche jest kpina , nie wiadomo co kolezka robi jakie ma opcje co do pracy w polsce ,
          no i do tego ma opcje wysluchiwania po pol roku jak t ona ciezko pracuje i musi go utrzymywac
          • jagienka75 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 12:09
            james, zauważ, że w Polsce samotne matki czasami zarabiają tylko tyle i muszą się dziećmi za taką kwotę utrzymać.
            W Polsce chyba jednak za ciekawie z tą pracą nie jest, jeśli jej mąż wyjechał?
            Nawet, jeśli jest, to za ile? Najwidoczniej z tymi płacami nie za ciekawie tutaj, skoro on zdecydował się tam wyjechać i pracować.

            • jamesonwhiskey Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 12:13
              > james, zauważ, że w Polsce samotne matki czasami zarabiają tylko tyle i muszą s
              > ię dziećmi za taką kwotę utrzymać.

              no i ok, ale po okresie ze utrzymanie bylo prostsze, powrot na poziom 1500 moze byc bardzo bolesne, duzlo latwiej zyc tak ciagle n iz z mala przerwa na zycie lepsze i powrot
              > W Polsce chyba jednak za ciekawie z tą pracą nie jest, jeśli jej mąż wyjechał?

              no to juz chyba do autorki watku ONA PRACE MA

              > Nawet, jeśli jest, to za ile? Najwidoczniej z tymi płacami nie za ciekawie tuta
              > j, skoro on zdecydował się tam wyjechać i pracować.

              to tez chyba do przemyslenia dla autorki watku
              ONA prace ma a ze za 1500 to juz inna sprawa

              pytanie jest debilne bo odpowiedz zalezy od powodu z jakiego wyjechali
              zawodow, miejsca gdzie wracaja , co robili , czego sie nauczyli

              skad ludzie na forum maja to wiedziec
    • rosapulchra-0 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:22
      Małżeństwo na odległość rzadko kiedy jest szczęśliwe.
      • applejackie Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:34
        Problem w tym, ze jak tam bylismy razem to bylo srednio. Moj maz jest typem czlowieka, ktory szybko sie rozleniwia i do dobrego przywyczaja. W zwiazku z czym wszystko wlasciwie bylo na mojej glowie. Dodatkowo praca na zmiany, glownie w nocy rozstrajala go wiec musial odespac, w weekendy tez odsypial. I wygladalo to tak, ze w tygodniu dziecko widzial po godzinie rano i wieczorem, a wekendy moze calo jedno popoludnie, bo potem tez juz spal przed praca. I Ja praktycznie caly tydzien bylam sama po pracy z dzieckiem, ja ja zawozilam i odbieralam, ja zakupy, gotowanie, sprzatanie. A teraz okazuje sie ze maz jednak potrafi i sprzatnac, i zrobic zakupy i nawet prosty obiad ugotowac jak trzeba. Jak jest w Polsce to kazda chwile spedza z dzieckiem, zaprowadza i odprowadza ja do przedszkola, chodzi na rower i plac zabaw. Mieszkajac w Anglii wychodzilsmy gdzies razem raz na pol roku, zwykle gdzies cos zjesc razem z corka. A tu za kazdym razem jak przyjedzie idziemy gdzies w sobote na pizze a wieczorem mala do babci a my sami do kina i na spacer. Znowu poczulam, ze mam meza. I nawet jak wyjedzie na te 3 tygodnie to nie jest az tak strasznie źle bo wiem, że szybko przyjedzie i bedzie te 10 dni tylko dla nas. i w sumie wszystko sie tak zlozylo zupelnie przypadkowo bo dopiero jak wyjechalam z corka to okazalo sie, ze maz ma mozliwosc poustawiania sobie zmian tak, by miec ciurkiem tyle wolnego. A pracuje w sumie godzinowo niewiele wiecej.
        • myszmusia Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:37
          no to chyba sobie sama odpowiedziałas jak jest dla was lepiej i przestac kombinowacwink
        • notoczo Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:39
          ale w takim razie teraz gdybyscie pojechaly do niego to i tak by mnial te 10 dni ciurkiem wolnego dla Was dobrze rozumiem?? wiec mozecie te spacery i reszte typu zabawy z dzieckiem realizowac na miejscu czyz nie?
          • applejackie Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 12:04
            Możemy. Ale szkoda mi mojej nowej pracy, fajnie jest, no i cora, chociaz nie ma taty codziennie, ma babcie, kuzynostwo i poki co podoba jej sie to baaardzo. Ojca zrerszta codziennie widzi na skype, bo teraz ojciec sie bardziej stara, a jak bylismy tam razem to czesto bylo tak ze ona juz spala zanim wstal.
            Mysle tylko jak to bedzie na naprawde dluzsza mete.
            • jamesonwhiskey Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 12:07
              > Mysle tylko jak to bedzie na naprawde dluzsza mete.

              generalnie taki uklad sie nie sprawdza
              mozesz teraz myslec dalej
            • krecik Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:10
              > Ojca zrerszta codziennie widzi na skype, bo teraz ojciec sie bardziej stara, a j
              > ak bylismy tam razem to czesto bylo tak ze ona juz spala zanim wstal.
              > Mysle tylko jak to bedzie na naprawde dluzsza mete.

              Sama dobrze wiesz, jak bedzie. Albo wroci na stale i bedziecie zyc na styk. Albo - skoro tylko sie dowie, ze planujesz ukladac wasze zycie osobno - pojawia sie wymowki i przestanie sie tak starac.

              Ag
        • jamesonwhiskey Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:44
          >Mieszkajac w Anglii wychodzilsmy gdzies razem raz na pol roku, zwykle gdzies cos zjesc razem >z corka. A tu za kazdym razem jak przyjedzie idziemy gdzies w sobote na pizze a wieczorem >mala do babci a my sami do kina i na spacer. Znowu poczulam, ze mam meza

          jak dla mnie jedzie jakims strasznym infantylizmem
          mylisz jakies paro dniowe spotkania z zyciem na codzien
          • applejackie Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:59
            Moze dla ciebie jedzie infantylizmem, ok, twoj problem nie moj.
            Jak rozumiem wg ciebie lepsze jest pseudonormalne zycie, gdzie kazdy jest zarzniety praca i nie ma ochoty na nic poza snem niż rzadsze ale sensowne wspolne spedzanie czasu, kiedy naprawde czlowiek ma z tego jakas radosc. I ze lepszy jest ojciec ktory raz na tydzien spedzi z corka popoludnie, niz taki ktory codziennie przez tydzien zabierze ja na 2 godziny do parku, poda obiad i poczyta codziennie bajke, nawet jeśli potem wyjedzie na kilkanascie dni.
            Nie wysilaj sie wiec by odpowiadac jesli nie masz nic konstruktywnego do dodania.
            • ira_07 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:01
              > Jak rozumiem wg ciebie lepsze jest pseudonormalne zycie, gdzie kazdy jest zarzn
              > iety praca i nie ma ochoty na nic poza snem niż rzadsze ale sensowne wspolne sp
              > edzanie czasu,

              Ale przecież będąc razem w Anglii też mielibyście te 10 dni do spędzenia razem, nie? Nie dałoby się ich sensownie spędzić?

              I ze lepszy jest
              > ojciec ktory raz na tydzien spedzi z corka popoludnie, niz taki ktory codzien
              > nie przez tydzien zabierze ja na 2 godziny do parku, poda obiad i poczyta codzi
              > ennie bajke, nawet jeśli potem wyjedzie na kilkanascie dni.

              A co to za porównanie? Jak dla mnie lepszy ojciec, który jest z córką codziennie choć chwilę, a potem przez tydzień wolnego czas nadrobi. Ojciec twojej córki ma taką mozliwość.

              Podjęłaś decyzję, chcesz się w niej utwierdzić i nerwowo reagujesz na krytykę. Jesli lepiej wam osobno niż razem, potrzebujecie tęsknić nie raz na rok, ale co miesiąc, to coś jest nie tak. Ale skoro wam odpowiada, to wasza sprawa. A córka co by wolała?
      • notoczo Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:35
        zaryzykuje stwierdzenie ze nawet nigdy nie jest szczesliwe, to bardziej uklad nie partnerstwo. Ludzie sie rozmijaja, nie potrafia potem za soba byc (po dluzszej rozlace).
        dla mnie to kotastrofa jak M wyjezdza, od pierwszego do ostatniego dnia gdy go nie ma jecze mu na skypie zeby wracal uncertain smile ale mamy ten komfort ze on na zlecenie moze sie zgodzic albo i nie, taka ma prace smile wiec jak chce by byl w domu to tak jest ( aa i wyjezdza gora na 2tygodnie w miesiacu nigdy wiecej bo bym zwariowala) nie wierze w zwiazki na odleglosc predzej czy pozniej one sie sypia... i wlasnie wobec tego wkrotce podejmiemy decyzje czy zostac tu czy wyjechac tam i nastawic sie na prace i zycie tylko za granica ale razem.
        • applejackie Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:50
          No ja tez zakladam, ze jesli taki "uklad" mialby wypalic to tylko na jakis czas, nawet jeśli byłby to dłuższy czas. I gdyby okazało się, że ciężko nam, że oddalamy się, że coś się psuje, musielibyśmy podjąć decyzję o tym gdzie jesteśmy, ale razem. Ja myślałam tak o maks 2 latach, wystarczająco długo abym ja się przekonała, czy odpowiada mi praca i życie w Polsce i jeśłi tak, to aby mąż znalazł tu pracę. A jeśli nie, to łatwiej byloby wrócić tam gdyby mąż jednak miał ciągle kontakty w Anglii. W swojej obecnej pracy musi popracować jeszcze rok i wtedy może wziąć kilka miesięcy do roku urlopu bezpłatnego z prawem powrotu na to samo stanowisko, więc w najgorszym wypadku może tu przyjechać, szukać pracy i jak nic nie znajdzie - wrócić.
          Co do szkoły córki to owszem, pod wieloma względami w UK jest lepiej, ale chciałabym też aby córka dobrze nauczyła się czytać i pisać po polsku i wiem, że sama nie nauczę jej tak dobrze jaj normalna szkoła.
          Co do mojej pracy to ja nnie nadaje sie do siedzenia w domu tylko i akurat mnie praca w szkole daje satysfakcje. A pracy w Anglii, tej ktora mialam i tak bym w koncu odeszla, nawet gdyby nie choroba mamy. Nie dawala mi nic oprocz pieniedzy. Ale powiedzmy ze juz swoj target oszczednosci osiagnelam, i moglabym prrzez jakis czas w ogole nei pracowac.
          Mysle, ze najwiekszy problem jest w tym, ze ja chce miec ciastko i zjesc ciastko. Tesknie za zyciem w Polsce na stale, tesknilam za rodzina i znajomymi, brakowalo mi normalnej pracy. Ale UK tez cenie za wiele spraw, zwlaszcza brak biurokracji i ten luz finansowy. Chaialabym miec jak to mowia best of both, przynajmniej dopoki nie podjmiemy ostatecznie decyzji jako rodzina gdzie nam bedzie lepiej.
          Z drugiej strony zastanawiam sie jak zyja rodziny marynarzy, zolnierzy czy nawet politykow. Przeciez tez maja malo czasu razem, a nie wszystkie te rodziny upadaja.
          • ola33333 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 23.05.12, 07:30
            a jakie jest zdanie meza, bo ciagle piszesz o sobie? Jesli nie przeszkadza mu to comiesieczne latanie do PL i siedzenie samemu 3 tygodnie w UK, to chyba nie ma problemu, zeby kontynuowac obecny uklad, bo ty sie raczej ku temu sklaniasz?
    • lafiorka2 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:52
      Łe,jak ma wolnego 10dni w mcu i te 10dni spędza z Wami w PL to nie jest tak strasznie....

      Moja znajoma wróciła do pl,mąż został w UK....Nie wyobrażam sobie takiego życia.Bo dziecko on widuje rzadko....A kasa to jednak nie wszystko.Ale jeszcze mało ludzi to rozumie.
    • pade Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 11:58
      Myslę, że to zdanie mówi samo za siebiesmile

      A ja swoje lata juz mam, i trudno mi tak po prostu nie docenic
      > tej szansy na prace w zawodzie, zwlaszcza ze w Anglii pracowalam fizycznie i t
      > ego tez juz mialam dosc.
    • lemonna Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 12:01
      z tego co piszesz narazie sie taki uklad sprawdza, jest to dobre dla ciebie, meza i corki. na chwile obecna nie mowie na stale. ale co mamy poza chwila obecna? moze czas przestac sie przejmowac opiniami innych osob i zaufac sobie ze wszystko jest w porzadku i na miejscu. takie mamy obecnie czasy, ze zycie moze sie tak ulozyc i wszystko jest ok. spojrz na zycie celebrytow, podobnie czesto spedzaja ze soba tyle czasu razem i jest ok. skoro dwie osoby sie spelniaja to jest ok. a przeciez sama wiesz ze nie bedzie tak zawsze. kiedys znowu jakims zbiegiem okolicznosci znowu bedziecie razem mieszkac tu albo tam albo jeszcze gdzies indziej.
      • mozambique Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 12:37
        wsrod znajomych miaalm 3 przypadki malzenstw "przez granicę"
        jedno takie ze mąc co łikend bywał w domu
        inne - męzowie bywali rzadziej

        zony niepracujace z dziećmi w domu
        wszytkie zakonczyły sie rozwodami

        w 2 przypadkach zony znalazly sobie "przyjaciół' " na miejscu którym wypłakiwały ciezsze chwile i problemy z dziećmi i którzy dokręcali im cieknące krany
        w 1 przypadku - mąz znalazł sobei pzryjaciołke w miejscu swojej pracy przy której odreagowywał stresy służbowe
    • koala0405 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 12:54
      Rozłąka nie wróży nic dobrego.
      Nie chcę krakać... ja też kilka lat temu miałam dylemat. Mój mąż po wybudowaniu domu postanowił pracować w Anglii i nas tam później ściągnąć. Na początku codziennie dzwonił i był na bieżąco. Ale później coraz rzadziej i rzadziej. Ja miałam bardzo dobrą pracę, córka w wieku przedszkolnym uczyła się dodatkowo angielskiego. Zaczęliśmy się oddalać od siebie. Ja tu w Polsce z problemami i niepełnosprawną córką a on daleko.
      Nie było co ratować bo oszukiwał, podawał złe adresy /córka wysyłała listy których nigdy nie otrzymał/ a później, to ja po rozłące czteroletniej złożyłam pozew o rozwód bo miał tam drugie życie z inną kobietą w nowym, kupionym domu.
      • 3-mamuska Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 13:45
        Moim zdaniem to nie jest najlepszy pomysł.
        Ty przyzwyczajisz sie do życia bez meza, do podejmowania decyzji, drobnych codziennych bez niego.
        Im bardziej wejdziesz w zycie w Polsce tym ciężej będzie ci to wszystko zostawić i wyjechać.
        A jak sama napisałas ze ty wolisz Polskę , mąż w Anglii po 2-3 latach już może sie okazać ze razem wam nie gra, żadne z was nie będzie chciało zrezygnować z "siebie" i tu jest początek końca.
    • kosmitka06 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 13:39
      Ciężko jest Ci cokolwiek doradzić bo zapewne każdy z nas ma inne wymagania i inne priorytety. Ja osobiście wiem że taka rozłąka z mężem to nie dla mnie. U nas wtedy dochodziły mega kłótnie, funkcjonowałyśmy z dzieckiem same więc przeszkadzało nam wiele rzeczy. Ty jak mówisz u was jest odwrotnie, bardziej cieszycie się sobą. Może zaryzykuj, jednak miej rękę na pulsie i chociaż mi osobiście mąż nie wywinął takiego numeru to z opowiadań wiem, że często jest tak że właśnie tacy mężowie prowadzą podwójne życie.
    • agniesia1973 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 13:50
      Ja może nie jestem w identycznej sytuacji ale dylematy mam podobne. Mąż wyjechał w niedzielę do Norwegii. Ja zostałam w Polsce z 5 letnim synkiem - nie myślę o emigracji. Mojemu mężowi wydaje się, że w miarę upływu czasu zmienię zdanie i zdecyduje się na wyjazd. Dla mnie jednak to nie jest dobre wyjście. Musiałabym zrezygnować z nie najgorszej pracy w Polsce na rzecz pracy poniżej kwalifikacji w Norwegii. Sytuacji, że w ogóle nie pracuje, nie biorę pod uwagę. Dla synka to też byłaby ogromna zmiana, niekoniecznie korzystna. Tutaj chodzi do przedszkola, jest bardzo zżyty w babciami itd. Nie wierzę w teorię, że dzieci bez problemu wchodzą w nowe środowisko. Wydaje mi się, że to są pobożne życzenia dorosłych.
      Tak na prawdę w naszej sytuacji nie ma dobrego rozwiązania. Jeżeli nie wyjadę jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że małżeństwo się rozleci. Z drugiej strony jeżeli wyjadę czeka mnie zawodowa degradacja. Żałuje, że żyję w takim kraju, które zmusza do takich sytuacji.
      • jamesonwhiskey Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 13:53
        > Tutaj chodzi do przedszk
        > ola, jest bardzo zżyty w babciami itd. Nie wierzę w teorię, że dzieci bez probl

        dziecku a szczegolnie chlopcu p[otrzeba kontaktu z ojcem
        zzycie z babciami jest dla mnie jednym z wiekszych argumentow z dupy
        • agniesia1973 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:02
          Masz rację, zdaję sobie z tego sprawę.
          • zajola Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:07
            Cała mas rodzin tak żyje i niekoniecznie zagranicą. Dojeżdżają do Warszawy, Krakowa, Wrocławia, ba mieszkają tam w tygodniu, a wracają tylko na weekendy. Jeśli jesteście dobrym małżeństwem na pewno się uda. A za jakiś czas postanowicie co dalej.
            • mozambique Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:31
              nooo udaje sie

              w ciagu kilku lat rozwód

              "łikendowy" małzonek to gość a nie partner w domu
      • ira_07 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:06
        Żałuje, że żyję w takim kraju, k
        > tóre zmusza do takich sytuacji.

        Kraj cię zmusza? Czy raczej mąż, który sobie pojechał bez liczenia się z Twoim zdaniem? No to tym bardziej masz argument za wyjazdem, do kraju, który nie będzie zmuszał do niczego...
        • jamesonwhiskey Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:21
          > Czy raczej mąż, który sobie pojechał bez liczenia się z Twoim
          > zdaniem?

          wiesz, z drugiej strony ona zostala nie liczac sie z jego zdaniem
          takze argumentacja troche bez sensu
          • ira_07 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 15:20
            > wiesz, z drugiej strony ona zostala nie liczac sie z jego zdaniem
            > takze argumentacja troche bez sensu

            Nie. To on podjął decyzję o zmianie nie licząc się z nią. Żyli sobie w jakiś sposób i on ten sposób zmienił. Decyzje o poważnej zmianie w życiu podejmuje się wspólnie.
            • agniesia1973 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 19:04
              Ira, ja nie napisałam, że mąż podjął taka decyzję sam. Decyzję podjęliśmy wspólnie, tylko ja chyba bardziej zdaje sobie sprawę z zagrożeń jakie niesie małżeństwo na odległość. To nie jest łatwa sytuacja dla żadnej ze stron. Pewnie, wolałabym, żeby maż zarabiał przyzwoite pieniądze tutaj a nie w Norwegii. Jednak niestety, w Polsce żyje się tak a nie inaczej. Słowo "kryzys" tłumaczy przecież wszystko: brak podwyżek wynagrodzeń, rosnące ceny paliw, żywności itd.
              W rejonie Polski w którym żyję, większość młodych ludzi wyemigrowało ze względu na brak pracy lub zbyt niskie wynagrodzenie.
              W każdym razie to nie jest łatwa sytuacja dla mnie, dla męża i synka. Gdybym miała wykształcenie, które pozwalałoby pracować w zawodzie to i może bym sie pięć minut nie zastanawiała. Niestety, skończyłam takie studia, że mogę jedynie zatrudnić się do sprzątania.
        • mozambique Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:33
          a jaki to kraj na swiece PODEJMUJE ZA MAŁZONKÓW decyzje dotyczące sposobu zycia ? KOrea ??
    • gazeta_mi_placi Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:50
      Mąż w Anglii - rodzina w Polsce = kochanka w Anglii
      • mozambique Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 14:58
        kochanek zony w POlsce prawdopodobny

        przeparszam , jaki tam kochanek ? - przyjaciel w trudnych chwilach ofkors
    • mruwa9 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 16:23
      Wasze malzenstwo jest w trakcie rozpadu i rozwod jest tylko kwestia czasu. Prawdopodobnie poprzedzony zdrada- meza albo twoja.
      Przestaliscie tworzyc rodzine.. Jesli chcecie ja nadal tworzyc, ktores z was musi ustapic i dolaczyc do partnera.
      nie da sie zjesc ciastka i miec ciastko.
    • niebieski_lisek Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 19:24
      Ja znam jedną rodzinę, której nie zaszkodziła kilkuletnia rozłąka - przynajmniej formalnie. Pan pracował za zachodnią granicą, z rzadka przyjeżdżając do Polski, pani z dziećmi mieszkała w Polsce. To były czasy bez internetu, komórek, mama z dziećmi jeździła rowerem 2 km do budki telefonicznej żeby mogły porozmawiać z tatą. Dziś dzieci są już pod 30, państwo są dalej razem - więc pod tym kątem można ogłosić sukces. Mąż kilka lat temu wrócił do kraju, chociaż teraz też pracuje kilkaset kilometrów od miejsca zamieszania żony. Tylko czy są rzeczywiście sobie bliscy? Ja bym takiego życia dla siebie nie chciała.
      • elske Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 21:20
        Rok mieszkałam z mężem na odległość. Mąż w Norwegii, ja w Polsce. Umówiliśmy się że po roku, góra 2 latach albo ja i córka przeprowadzamy się do Norwegii , albo mąż wraca do Polski. Po roku przeprowadziłam się z córką do Norwegii.
        Ten rok wcale nie był łatwy. Często dzwoniliśmy do siebie, pisałam listy, pózniej był skype każdego wieczora . ale to nie to samo, co usiąść wieczorem razem, porozmawiać, obejrzeć film. Ja przez ten rok przyzwyczaiłam sie do tego, że jestem sama z córką i sama o wszystkim decyduję. Mąż przyjeżdżał na urlop i burzył mój porządek. On też odzwyczaił sie od tego, że jesteśmy na co dzień razem. Po przeprowadzce musieliśmy uczyć się bycia razem na nowo.
        W Polsce mieszkałam w tym samym mieście co moi rodzice. Moja córka widziała codziennie dziadków, kuzynostwo . Po przeprowadzce ani razu nie zapytała o rodzinę w Polsce. Była cała w skowronkach, że ma tatę na co dzień. Jej dom, to był biały dom w którym mieszka z tata i mamą ( nasz dom w Norwegii), nie mówiła nigdy o domu w Polsce.

        Mam koleżankę, która pracuje jako polski nauczyciel- asystent ( pomaga polskim dzieciom w nauce norweskiego w szkole ). Mówiła mi kiedyś, że jeśli ktoś chce zmienić kraj zamieszkania, to najlepiej przeprowadzać sie z małymi dziećmi. Im starsze dziecko, tym jest mu trudniej, bo tęskni za swoim starym życiem w kraju : z swoją klasa, przyjaciółmi , za tym wszystkim co zbudował sobie na gruncie towarzyskim. a tutaj trzeba zacząć od początku : nowy język, nowa szkoła, nowi ludzie.

        Mieszkam w Norwegii 5 lat. Mąż kiedyś wpadł na pomysł, że wracamy do Polski : najpierw ja i dzieci ( kupimy mieszkanie ) ,a on dołączy do nas po roku, może 2 latach. Już nigdy nie zgodzę się na mieszkanie na 2 domy.
    • kasiek76 Re: Maz w Anglii, rodzina w Polsce 22.05.12, 22:12
      Ja już prawie od 3 lat mieszkam z dziećmi w PL a mąż UK, przyjeżdża praktycznie co miesiąc właśnie na 10 dni... Póki co, u nas to działa, nie odzwyczailiśmy się od siebie do tego stopnia, że denerwuje nas zachowanie tej 2giej osoby, bo sami mamy już inne nawyki. Tylko, że my jesteśmy już dłuuugo razem.
      W każdym razie, obecną sytuację traktujemy jako tymczasowość, docelowo planujemy być w PL, ale jeśli tutaj nie wypali, nie wykluczamy UK, zwłaszcza, że obydwoje mówimy biegle po ang, tyle, że nie chcemy dzieciom robić co parę lat rewolucji w życiu i póki co dajemy sobie szansę tutaj.
      Co do planów, przekonałam się na własnej skórze, że nie ma co robić długodystansowych, bo życie samo je szybko niweluje. Co do pracy fizycznej, a pracy w szkole - też wolałabym tą drugąwink
    • gazetopolaczek Rolnicza mentalność bierze górę 22.05.12, 22:27
      Widzę, że u szanownych Matek Polek, rolnicza mentalność bierze górę. Nic w tym zresztą dziwnego, wszak Polska to kraj rolniczy. Chłop i baba mają siedzieć na gospodarce, nigdzie się nie ruszać, nie wyjeżdżać za daleko (najwyżej na jarmark, albo odpust), bo inaczej bydzie nieszczęście. Jeśli już koniecznie trza gdziesik dalej jechać to koniecznie całą familią, nie rozdzielać się, bo bydzie strasne niescynście. W porządku, ja to szanuję, każdy żyje po swojemu. Tyle, że trochę zaskoczony jestem takim podejściem, bo na mojej zabitej dechami wsi, ludzie już dawno trochę inaczej zaczęli kombinować i świat się nie zawalił. Rozwodów jest bardzo mało, owszem zdarzają się rozwody, gdy chłop (rzadziej baba) wyjechali za granicę. Może niektórzy nawet myślą, że to rozłąka rozwaliła małżeństwo, ale w praktyce jest tak, że małżeństwo było do dupy jeszcze przed wyjazdem. Chłop pojechał za granicę, bo miał dosyć własnej żony, a najczęściej żony i teściowej jednocześnie, to i nic dziwnego, że za jakiś czas jest rozwód. No ale żadna kobita nie przyzna, że chłop uciekł bo nie mógł wytrzymać jazgotu, lepiej powiedzieć, że winna "zagranica". Czasem jest też tak, trzeba to uczciwie powiedzieć, że facet jest pijakiem, jedzie żeby mu baba nie truła dupy i żeby spokojnie mógł sobie chlać. Na koniec oczywiście też zwykle jest rozwód, ale przyczyną jest przecież alkoholizm, a nie wyjazd na saksy. Może w miastach jest inaczej, ja nie wiem.
      • volta2 Re: Rolnicza mentalność bierze górę 23.05.12, 07:18
        a ja właśnie widzę to inaczej jak ty, tzn. tej mentalności siedzenia w obejściu upatruję w rozdzieleniu.
        zamiast zwinąć manatki i się przenieść w komplecie to siedzi jedno na włościach i pilnuje bóg wie czego a drugie tylko w te włości inwestuje.
        i tu dla zobrazowania twarz zamachowskiego ze szczęślilwego nowego jorku mi się przypomina.

        do tego wygodna wymówka w postaci "żeby dzieciom zamieszania nie robić".

        sama oczywiście wybrałam model "podróżujący" z familią - dzieci są nasze, mają nas na co dzień, tęsknią do polski ale to wtedy na wakacje i święta się wpada w odwiedziny i już.

        a do tego taki sprawdzian dla wszystkich z tego wyszedł - mąż ma teraz cv że hej, w zasadzie nie musi się z pracą ograniczać do pl
        dzieci - poradziły sobie w obcym środowisku i teraz też mogą jechać wszędzie - gdzie jest kawałek szkoly angielskojęzycznej(a w zasadzie w każdej stolicy świata jest)
        ja - pokazałam, że jestem gotowa na spore wyrzeczenia, i zawsze stanę przy mężu, wie, że nawet jak mu przyjdzie pracować w taszkiencie to go tam samego nie wyślę.
        • ledzeppelin3 Re: Rolnicza mentalność bierze górę 23.05.12, 10:15
          Każdy powinien robić jak mu wygodnie
          U Was model rozdzielenia najwyraźniej działa.
          Są takie małżeństwa, które trwają pod warunkiem, że się za często nie widują.
          A są tacy, co zawsze razem. Jak powiedział Elias z Plutonu - "Najważniejsze, żeby było dobrze " tongue_out
          • ledzeppelin3 Re: Rolnicza mentalność bierze górę 23.05.12, 10:21
            My gdybyśmy mieli wyjechać, bo w sumie mamy taką szansę- to po to, aby dzieci się języka nauczyły. Czworo dzieci wyszkolić żeby mówiły bez akcentu to idzie w dziesiątki tysięcy kasy, a w Angolii byłoby z automatu wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja