volta2
23.05.12, 09:03
jest sobie w miarę zgodne małżeństwo
mieszkają nad morzem od niedawna,
początkowo mieszkał tam tylko mąż, żona bywała, zajęta pracą, teraz się pzeniosła na stałe do męża.
no i jest siostra, dorosła, z synem
gdy mąż mieszkał sam, przyjechała na wakacje(plaża, morze) z synem, na 10 dni. pozwiedzali, poplażowali, podobało się.
przyjazd, pobyt i wszystkie inne koszty poniósł mąż/brat - siostra była prawdziwym gościem.
no, ale teraz do męża dołączyła żona, mieszkają razem, siostra znów w tym roku chce przyjechać.
no i jest problem, bo żona nie wyraziła zgody.
no i tak, mąż chce zaprosić siostrę z siostrzeńcem(na swój koszt)
żona mówi, że mieszkanie jest też jej i że kiedy tylko wpadła do męża w odwiedziny, to nie czuła się u siebie i siostra mogła sobie być. teraz ona ma tam wszystko swoje, to jest jej dom i ona nie chce by ktoś ten jej dom traktował jak hotel.
argumentem jest też to, że już raz była, co mogła to zobaczyła i więcej nie musi.
żeby utrudnić sytuację - wizyta siostry miałaby się odbywać w czasie wyjazdu żony na zagraniczne wakacje(czyli panie by się nie spotkały osobiście)
konflikt jest ostry.
oliwy do ognia dodaje jeszcze matka męża, wywierając dodatkowy nacisk na syna, że jak to siostry nie zaprosi?
żona każe wybierać, albo ona, albo siostra - i jak siostra, to ona spowrotem wraca do siebie, bo nie widzi w mężu męża, tylko nieodpępnionego chlopca.(jest gotowa wychowywać wspólne dzieci sama, ma już w tym doświadczenie, ma dobry zawód i sobie poradzi raczej koncertowo)
i moje pytnanie:
czy żona może faktycznie stawiać tak sprawę, czy w ogóle jest to na miejscu?
co powinien zrobić mąż przy założeniu, że jednak żonę bardzo kocha i nie ma mowy o jej odejściu?
oczywiście nie jest tajemnicą dla nikogo, że żona i siostra się nie lubią.
ps/
nie jestem żoną/bratem/siostrą w tej historii. ale sytuacja obok mnie się dzeije, jestem w nią niejako wciągnięta. mam swoje zdanie. ciekawa jestem waszego.
moje zdanie - jakby ktoś pytał - jest takie, że skoro wizyta byłaby "wymijająca się" to mogłaby się odbyć. ja przynajmnej tak wobec swojego męża bym postąpiła. niechby go siostra odwiedziła, gdybym w tym czasie mogła wyjechać. no i u mnie nie zgodziłabym się na koszty na naszą stronę wrzucone, ale w w/w sytuacji koszty nie mają większego znaczenia.