żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?)

    • joanna29 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 10:37
      <jest sobie w miarę zgodne małżeństwo >
      Myślę , że tu już jest coś nie tak. Zgodne małżeństwo, a żona grozi wyprowadzką i zabraniem dzieci, bo męża ma odwiedzić jak co roku siostra?
      Jak żona nie mieszkała to mieszkanie nie było jej, a teraz jest? - tak jak wyżej coś nie tak z tym małżeństwem.
      Jak mąż od lat sponsoruje przyjazd siostry to pewnie i w tym roku też chce. Skoro do tej pory ten sponsoring zonie nie przeszkadzał, a teraz tak to tak jak wyżej coś nie tak z tym małżeństwem.
      • volta2 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 10:55
        alergię żona ma głównie na siostrę, matki też nie lubi(nawet bardziej, ta pępowina), ale ma do niej żelazny szacunek jako matki męża.

        i w rozmowie o wizycie - matka usłyszała, że siostra jest niemile widziana, ale matka i wnuczek, czyli siostry syn - są zaproszeni jak najbardziej. na koszt męża i żony.
        matka przyjechać nie chce, chce wysłać córkę(w domyśle, może syn pomoże siostrze znaleźć bogatego jak on sam kolegę z pracy, może tu być coś na rzeczy, ale to moje domysły, na pewno jest chęć by siostra się dobrze bawiła na brata koszt)

        sponsoring siostry przez żonę mile widziany nigdy nie był, ale na tamten raz gdy przyjeżdżała - sprzeciwu nie było.
        siostra nie odwiedza brata co roku - bo jak pisałam, od niedawna mieszka nad morzem, widują się w wakacje u matki, i w święta też, po kilkanaście dni z rzędu.
        to nie jest kontakt raz do roku.
        • satoja Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 11:24
          Sama widzisz, że podejście rodziny brata jest chore. Brat nie jest od regularnego sponsorowania beztroskiej siostry ani zajmowania się układaniem jej życia. To zona i brat tworzą teraz rodzinę, oni się maja ze soba liczyć przede wszystkim.
          Nie dziwię się, że żona stara się postawić granice których nie chce/nie umie postawić brat.
      • satoja Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 11:00
        Może rodzina męża zwala mu się na głowę i oczekuje utrzymywania nie licząc się zupełnie z tym, że facet ma już swoja rodzinę, a on nie umie odmówić. To bardzo możliwe sadząc po tym, ze do sprawy wtrąca się jeszcze teściowa. Do tego siostra konkurująca z zoną może nastawiac brata przeciw żonie, szperać w zony rzeczach podczas pobytu itd. To, że żona z bratem dobrze zarabiaja nie znaczy że mają sponsorować siostrze wakacje!! pobudka! Siostra niech się bierze do roboty i sama na te wakacje zarabia, bo w rodzinie też jest ważna WZAJEMNOŚĆ a nie tylko pasożytnictwo "wy macie to mi macie dać za darmo bo jestem siostrą". Siostra wiedząc o sytuacji nie powinna przyjmowac zaproszenia, trzeba mieć jakąś godność. Nie wolno dawać członkom rodziny wbijać się klinem w małżeństwo. Jeśli brat woli siostrę i matkę niż żonę to niech się rozwiedzie i żyje z siostrą i matką długo i szczęśliwie. W małżeństwie podejmuje się wspólnie decyzje. Żona mówi nie a mąż to olewa bo mamusia naciska? Tu widać że problem jest głębszy, konflikt żona-rodzina męża ostry i tak naprawdę nie wiemy co leży u jego początku. Jeśli jest groźba rozwodu z powodu "nieodpępowienia" męza to na pewno nie jedynym powodem jest przyjazd siostry. Mąż nie jest lojalny wobec żony i przypuszczam, że w tym problem. Konflikt jest w małżeństwie, siostra to tylko poboczny problem.
        • joanna29 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 11:34
          Dlaczego, jeżeli mąż nie popiera stanowiska zony i chce żeby siostra przyjechała to nazywa się to "nieodpępowieniem". Generalnie to mało wiemy o faktach w tej całej historii, ale dlaczego od razu faceta uważać za mamisynka. Facet ma zerwać kontakt z rodzina, nikogo nie zapraszać, bo żona ma focha na siostrę. Zakładam nawet, że o ile przyjazd siostry nie jest z wyrachowania to podłożem konfliktu jest żona.
          • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 20:00
            Mąż powinien mieć prawidłowo poustawiane priorytety - na pierwszym miejscu żona. A u niego jest na pierwszym miejscu siostra. Facet niedojrzały.
            • claudel6 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 23:11
              nawet jak żona jest kopnięta? to tak bezkrytycznie zawsze bez szemrania ma jej się słuchać? cudownie.
      • azile.oli Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 11:21
        Ta sprawa ma kilka aspektów i nie jest wcale taka prosta, ale mimo wszystko stawianie wszystkiego na ostrzu noża przez żonę jest niepoważne.
        A każdy w tej sprawie ma trochę racji - mąż, bo jest zżyty z siostrą i ma ochotę ją gościć, głupio mu wogóle odmówić, jeśli siostra jest nastawiona na wizytę. Matkę męża też rozumiem - chce, aby dorosłe już dzieci utrzymywały kontakty.
        W pewien sposób wiem też, o co chodzi żonie - owszem, ona wyjedzie, zatem odpodną jej kontakty ze szwagierką i poczucie, że ma się gości w domu, ale jednocześnie wpuszczając na swoje terytorium nielubianą osobę podczas mojej nieobecności miałabym wrażenie, że ona wkracza w moją strefę - może zajrzeć do moich szuflad, gospodaruje w mojej kuchni itd.
        Tu widzę przyczynę, dla której żona teraz protestuje przeciwko wizycie, bo tam mieszka.
        Jak przyjeżdżała z wizytą, to pobyty szwagierki były jej obojętne, bo ta wchodziła tylko w przestrzeń brata.
        Oczywiście cała sprawa nie jest warta afery, jaką żona robi, ale trochę ją rozumiem, że ma pretensje, natomiast nie rozumiem stawianych przez nią warunków.
        Ale przecież nie wszystko wiemy o prawdziwych intencjach i motywach żony. Argument o tym, że teraz to także jej mieszkanie może być tylko pretekstem i wierzchołkiem góry lodowej , a prawdziwych powodów może nie wyjawiać.
        Mój mąż siostry nie ma, ale ma matkę . Po wakacjach spędzonych z nią, bez mojej obecności musiałabym długo dążyć do przywrócenia stanu pierwotnego w naszych układach małżeńskich. Choćby dlatego, że musiałabym wyplenić niektóre fatalne wzorce, wyniesione przez niego z rodzinnego domu. Dlatego też, mimo niechęci do teściowej wolałabym przy takiej wizycie być obecna. A najbardziej wolałabym, żeby do niej wogóle nie doszło, choć wiem, że każdy ma prawo do kontaktów ze swoją rodziną i do zapraszania jej członków.
        Cóż, na miejscu tej żony machnęłabym ręką i niech sobie mąż zaprasza siostrę.
        Ma do tego prawo.
    • dziennik.odchudzania Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 10:43
      Skoro pieniądze nie są problemem niechże urocza i miła żona zafunduje szwagierce i jej dziecku wczasy w okolicy. Mąż będzie mógł odwiedzać siostrę i siostrzeńca, dom zostanie nieskażony obecnością nielubianej baby, teściowa będzie miała o czym gadać: że biednemu chłopakowi wydra nie daje własnej siostry do domu zaprosić. Wszyscy będą szczęśliwi.

      A kto ma rację? Nie wyobrażam sobie normalnej osoby, poważnie podchodzącej do małżeństwa, która drobną niedogodność przedkłada nad stałość związku i szantażuje męża rozstaniem.
      • kosmitka06 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 10:49
        dziennik.odchudzania napisała:

        > A kto ma rację? Nie wyobrażam sobie normalnej osoby, poważnie podchodzącej do m
        > ałżeństwa, która drobną niedogodność przedkłada nad stałość związku i szantażuj
        > e męża rozstaniem.
        Ooo... to właśnie wyjęłaś mi z ust wink Moim zdaniem konflikt jest nieco głębiej a przyjazd siostry jest dolaniem oliwy do ognia.
        Co do konfliktu to osobiście nie chciałabym aby ktoś pałętał się po moim domu pod moją nieobecność. Gdybym miała jakiś dług wdzięczności wobec siostry/siostrzeńca może sfinansowałabym ich pobyt a tak zupełnie nie rozumiem całej sytuacji.

        A tak swoją drogą jak daleko mieszka teściowa, matka? Nie mogłaby przyjechać do niej a do brata wpadać tylko np. na kawę?!
    • myszmusia Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 10:45
      duzo zalezy od rodzaju mieszkania/domu. jakbym miała nieduze mieszkanie to nawet pod moja nieobecnosc jak (a własciwie szczególnei pod nieobecnosc) nie wyobrazam sobie zeby osoba obca i to dodatkowo taka której nie lubie
      grzebała" w moich rzeczach nawet jesli były by to szafki tylko kuchenne.
      Nie i koniec.
      A jesli to jest duuuuzy dom z oddzielnym miejscem "goscinnym" pokój łazienka itp.. wybudowany nad morzem z liczeniem sie z tym,z ebedzie sie tam "podejmowało" gosci bo atrakcyjna lokalizacja to niech przyjedzie ja jej ogladac nie chce.

      Kwestia fifnsowa - tez wszystko zalezy od tego kto ile ma a własciwie nawet nie ile ma ale czy CHCE wydawac to na kogos innego.

      jest jeszcze kwestia całosciowych układów rodzinnych - tez duzo zalezy jesli siostra i to wspomagana przez mame z tych co to "probuja ustawiac" meza przeceiz zonie to mowy nie ma , chociaz to tez zalezy od tego jaki maz czy sie "daje ustawiac " czy nie.

      A w sumie jak sie daje ustawiac , chce koniecznie goscic ta siostre, płacic za to - to niech sobie gosci - zona potem moze uznac ze lepiej jej bez takiego ustawianego meza, który jest na to podatny. i zona ma do tego prawo.
    • bri Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 11:04
      Szwagierka musiałaby być wobec mnie prawdziwą zołzą, żebym uznała, że mam prawo zabraniać mężowi zapraszać jej na wakacje.
    • mary_lu Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 11:13
      Moi rodzice też mają taki "wakacyjny" dom, od lat goszczą u siebie rodzinę i znajomych, głownie latem. Jak dzieci były małe, to zawsze były u nas tłumy, naturalne to dla całej rodziny było, że (zwłaszcza) niezbyt zamożne osoby bardzo chętnie spędzą u nas trochę czasu nad morzem. Przez większość czasu rodzicom dobrze się powodziło, zazwyczaj nawet nie chcieli zrzutki na jedzenie. My też często wyjeżdżaliśmy do rodziny na wieś czy nad morze, jak jeszcze mieszkaliśmy w mniej atrakcyjnym miejscu.

      Mieliśmy pełno zwyczajów ułatwiających bezkonfliktowe przebywanie kilku rodzin w jednym domu, a też nie wszyscy się "kochali".

      Albo jest tam jakiś głębszy konflikt, albo żonka ma nierówno pod sufitem. Ale dodam, że też bym odstawiła takie przedstawienie, gdyby planowanie wakacji w moim domu nie było sprawą moją i męża, ale cała rodzina i znajomi włączyliby się do jatki.
    • fifiriffi Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 11:13
      No więc...żona bardzo musi nie lubic siostry mężawink
      Więc zależy z jakiej strony spojrzec.Bo..gdyby chciała tak przyjechac męża siostra z dzieckiem bym się nie zgodziła,ale gdyby chciała moja kuzynka przyjechac z dzieckiem zgodziła bym siętongue_out
      Wiem,że to nie fair...ale skoro mieszkanie jest moje to ja decyduję.To raz a dwa.Szlag by mnie jaśnisty trafił,gdyby przyjazd siostry był sopnsorowany przez mojego męża.
      Moooże? może! zgodziła bym się na jej pobyt,kiedy miała bym wyjazd...ale na swój koszt!!!
    • myszmusia tak mi jeszcze przyszło do głowy 23.05.12, 11:22
      jesli siostrze nie chodzi o darmowe wakcje tylk oo kontakt z bratem to niech go teraz zaprosi do siebie. Brat jak taki forsiasty i chce sie ta forsa dzielic (za zgoda zony) to moze pojechac z workiem prezentów, płacic za zakupy czy tam pojscia do restauracji itp.. ale U SIOSTRY a nie robiac pensjonat ze swojego domu.

      jesli chodzi o kontakt ze stęskniona rodzina to siostra powinna byc cała happywink bo przeciez zalezy jej na kontakcie z bratem a nie na darmowych wakacjachwinkI brata bedzie miała i na podróz pieniedzy nie musi wydacwink same korzyściwink ciekawe co by sie okazało po podsunieciu jej takiej wersji kontaktów rodzinnych.
      Tym bardziej ze w zeszłym roku ona była u brata to teraz wypadałoby odwrotniewink
      • mary_lu Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy 23.05.12, 11:28
        A dlaczego siostrze nie może chodzić o darmowe wakacje?

        Mam dużą, zgraną rodzinę, utrzymujemy z dużą częscią bliskie kontakty i często spędzamy u siebie darmowe wakacje, albo nocujemy u mieszkających w Warszawie, jak mamy coś do załatwienia.

        Fundowanie czegoś przez zamożnych biedniejszej rodzinie, zwłaszcza dzieciatej, też jest u nas normalne. I przez te kilkadziesiąt lat juz miałam okazję kilka razy oglądać zamianę ról, warto o tym pamiętać uncertain
        • myszmusia Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy 23.05.12, 11:37
          Mam dużą, zgraną rodzinę, utrzymujemy z dużą częscią bliskie kontakty i często
          > spędzamy u siebie darmowe wakacje, a

          ale oni jak widac nie sa zgrana rodzina.A fundowanie tylko wtedy w pewnym sensie ma sens jesli fundatorzy sie na to zgadzajawink .Jesli zonie zupełnie nie chodzi o kase a o pobyt w JEJ - równiez JEJ - domu do moze niech brat jak taki dobry i nie chodzi o tęsknote siostry za bratem a własnie o darmowe wakacje niech zasponsoruje siostrze jakis wyjazd gdzies wakacyjnie?
          • mary_lu Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy 23.05.12, 11:43
            Ale my jesteśmy zgrani, bo od zawsze jeździmy do siebie, kuzynostwo spędza razem wakacje, rodzeństwo pomaga sobie na różne sposoby. Żona swoim fochem może sprawić, że kontakty między kilkoma osobami się poluźnią. Bo tak.
          • franczii Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy 23.05.12, 13:34
            A czemu ma jej sponsorowac wyjazd skoro mozna upiec dwie pieczenie a nawet 3 pieczenie przy jednym ogniu i zrobic tak, zeby 1. siostra z dzieckiem mieli wakacje 2. brat z siostra kontakt nie tracac przy tym wlasnego urlopu, ktory potem moze wykorzystac z wlasna rodzina, 3. miec na pocieche towarzystwo bliskich osob na czas kiedy zona sie bedzie urlopowac.
            • claudel6 Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy 23.05.12, 23:20
              no własnie!! i to jest normalne, racjonalne podejście!
              ale nie na e-matce nikt nigdy nikomu niczego nie funduje, ani w rodzinie, ani wśród przyjaciół, każdy człowiek jest sobie wilkiem, a rodzinę (matkę, ojca, barta, siostrę) mieć przestajesz jak się żenisz z e-matką. i oczywiście wszystko w tym min. 200 metrowym domu, w którym absolutnie nikogo nie gościsz, bo nienawidzisz, jak ktos ci się pałęta po tych 200 metrach i nie daj boże grzebie ci w twoich krolewskich szafach.
              • yuka12 Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy 24.05.12, 23:43
                Problem w tym że są goście i ''goście''. Też mam rodzinę nad morzem i często gęsto inni członkowie rodziny się zwalali nad Bałtyk. Oczywiście pobyt był na koszt krewnych. Czasami 5 osób przyjeżdżało do 2-pokojowego mieszkania na tydzień wakacji. Goście niewiele sprzątali, nie robili zakupów, nie gotowali, robili to nestorzy-gospodarze. Było tak co roku przez wiele lat. Z czasem niekiedy spędzali letni czas u innego członka rodziny w jego domu. W ruch szły kosmetyki pani domu, zawartość lodówki, bez oglądania się na zdanie właścicieli i przy minimalnym wkładzie własnym. Dodam że goście pochodzili z dużego miasta i sami już tak gościnni nie byli. Właściwie można powiedzieć, ze ich gościnność była ograniczona do jednej nocy, czasem dwóch w przypadku nestorki. Takie są skutki, jak w pewnym momencie nie ustali się konkretnych zasad lub zdecydowanie nie powie STOP.
                Też lubię gościć ludzi, ale nie lubię, jak jedni drugich wykorzystują. Nie lubię niezapowiedzianych kilkudniowych wizyt. Jeżeli ktoś jest biedny, może pomóc gospodarzom w inny sposób np. współuczestniczyć w zakupach, sprzątaniu, przygotowywaniu posiłków czy np. grilla. Bogactwo gospodarzy nie ma nic do rzeczy, bo to są ICH pieniądze, ICH życie i ICH WSPÓLNA dobra wola, by się tym dochodem z kimś dzielić i zarówno żona jak i mąż o tym RAZEM decydują. Podobnie powinno być z zapraszaniem kogokolwiek do ICH domu.
                W opisanej sprawie żona nie zabrania mężowi kontaktów z siostrą, tylko nie chce jej goszczenia pod ICH dachem. I ma do tego prawo, bo to i JEGO i JEJ dom. Gdyby mój maż zabronił zaproszenia np. mojego brata do NASZEGO domu pod mojego m. nieobecność, uszanowałabym to. Mogę zaprosić brata do pensjonatu na zasadzie podziału kosztów i widzieć się z nim i tak codziennie.
        • megg78 Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy 24.05.12, 21:50
          otototo, zamiana rol. bylam swiadkiem ja tez roznych takich zmian u mnie w rodzinie.
          i powiem cos co moze nie zostanie dobrze odebrane: moje stosunki z rodzenstwem byly swietne. do czasu gdy pojawila sie narzeczona brata. nie znosimy nawzajem swojego widoku, z wielu bardziej i mniej waznych powodow. z tym, ze wyglada na to, ze moja prawie szwagierka postawila cos w rodzaju ultimatum wlasnie i teraz kontakt zerowy jest. i koniec wakacji darmowych w cieplych krajach. nie dla mnie. koniec dla nich bo to ja robilam za hotel i restauracje. i lubilam te odwiedziny rodziny i przyjaciol, ktore dotad sie nie urwaly i raczej sie nie zanosi na koniec. oprocz wlasnie mojego brata. z jego wyboru albo jego dziewczyny.
          zal jest spory do niego i do niej, bo mimo mojej antypatii do niej bigdy nie kopalam pod nia dolkow, zgadzalam sie na spotkania w jej towarzystwie bo inaczej moj brat w ogole by sie ze mna nie widywal. i tak na gowno sie to zdalo, bo wybral, zmuszony przez swoja przyszla zone (phi!).
          uwazam go za skonczonego dupka i mieczaka. dal sie odizolwac od osob, ktore go kochaja, osaczyc przez kobiete bluszcza i pewnie teraz mysli, ze jest ona jedyna osoba na korej moze polegac...

          i skonczcie sie tak czepiac tego fundowania przez meza siostrze. ja fundue za swoje i nie toleruje wyliczania z tego przez mojego faceta. dlaczego maz mialby nie moc wydac na siostre i siostrzenca jesli chce??
      • volta2 Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy 23.05.12, 11:31
        ale tu nikt nie wysuwa argumentu tęsknoty w kontakcie

        chodzi o przyjemne wakacje, te akurat mogą być u brata.

        a siostra mieszka z matką więc kontakt jest, gdy brat jedzie odwiedzić matkę.
      • claudel6 Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy 23.05.12, 23:14
        ale moze zalezy jej na wakacjach spędzonych z bratem? cięzko zrozumieć?
    • beliska Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 11:24
      Nie chciałabym być taką żoną. Nie do końca równo pod sufitem ma owa pani. Albo ja, albo ona i groźba wyprowadzki z dziećmi, bo siostra męża chce przyjechać, a mąż chce ją podjąć. Ostry szantaż bez powodu. Awersja do siostry męża nie tłumaczy zachowania tej pani. Może boi się, ze mąż znalazłby jej lepszą partię niż on sambig_grin
      • imasumak Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 11:37
        beliska napisała:

        Awersja do siostry męża nie tłumaczy zachowania tej pani.

        Ależ tłumaczy. Chciałabyś, żeby bardzo nielubiana przez ciebie osoba panoszyła się podczas twojej nieobecności w twoim domu?
        • claudel6 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 23:26
          ja Ci odpowiem tak: gdybym była w analogicznej sytuacji, a tą osobą byłaby moja teściowa (z ktorą się zaledwie tolerujemy), to nie wyobrażam sobie, ze mogłabym zabronić mojemu staremu zaproszenia na wakacje swojej matki podczas gdy mnie by nie było w domu.
          nie wiem, jak małostkową mściwą, żądną kontroli lafiryndą trzeba być, żeby odwalać takie akcje.
      • nisar No dobrze. 23.05.12, 11:44
        To ja mam dwa pytania:
        1. czy siostra dąży do spotkań z bratem poza wakacjami czy tylko w naturalny sposób widują się gdy brat odwiedza matkę, z którą siostra mieszka?
        2. czy jest Ci wiadomo, żeby siostra kiedykolwiek i w dowolny sposób wspierała brata?

        Bo dla mnie zaczyna to wyglądać na sytuację, w której brat powinien niemal czuć się winny, że jest mu lepiej niż siostrze i z tego powodu powinien jej we wszystkim pomagać. Tak zdaje się myśli nie tylko siostra ale i ich wspólna mama. To raz. A dwa - brat jest teraz PRZEDE WSZYSTKIM ojcem i mężem i ma obowiązek chuchać na dzieci i żonę, a nie wspomagać siostrę. Tak, tego typu pomaganie jest w porządku, pod warunkiem że OBIE STRONY (tu: brat i siostra) pomagają sobie wzajemnie. To że siostra nie jest zamożna nie wyklucza choćby ciepłej troski o sprawy brata i jego rodziny. Swoją drogą - gdybym naprawdę kochała brata, to wiedząc o braku zgody jego żony na mój pobyt u nich w życiu bym się nawet nie zająknęła na ten temat. I nawet nie ze względu na swój honor, ale w trosce o spokój w domu brata. Mam wrażenie że siostrze jest to obojętne, a to nieładne.
        • myszmusia podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 11:49
          nisar napisała:

          > To ja mam dwa pytania:
          > 1. czy siostra dąży do spotkań z bratem poza wakacjami czy tylko w naturalny sp
          > osób widują się gdy brat odwiedza matkę, z którą siostra mieszka?
          > 2. czy jest Ci wiadomo, żeby siostra kiedykolwiek i w dowolny sposób wspierała
          > brata?
          >
          > Bo dla mnie zaczyna to wyglądać na sytuację, w której brat powinien niemal czuć
          > się winny, że jest mu lepiej niż siostrze i z tego powodu powinien jej we wszy
          > stkim pomagać. Tak zdaje się myśli nie tylko siostra ale i ich wspólna mama. To
          > raz. A dwa - brat jest teraz PRZEDE WSZYSTKIM ojcem i mężem i ma obowiązek chu
          > chać na dzieci i żonę, a nie wspomagać siostrę. Tak, tego typu pomaganie jest w
          > porządku, pod warunkiem że OBIE STRONY (tu: brat i siostra) pomagają sobie wza
          > jemnie. To że siostra nie jest zamożna nie wyklucza choćby ciepłej troski o spr
          > awy brata i jego rodziny. Swoją drogą - gdybym naprawdę kochała brata, to wiedz
          > ąc o braku zgody jego żony na mój pobyt u nich w życiu bym się nawet nie zająkn
          > ęła na ten temat. I nawet nie ze względu na swój honor, ale w trosce o spokój w
          > domu brata. Mam wrażenie że siostrze jest to obojętne, a to nieładne.

          podpisuje sie pod tym
          i dodatkowo jeszcze wyglada mi to na chec postawienia na swoim za wszelka cene przez siostre a to podwójnie "nieładnie".
          • mary_lu Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 11:56
            Żona ma za to nie wciągać męża w bezsensowne konflikty z rodziną i nie dokładać mu nowych problemów. Takie stawianie spraw na ostrzu noża, jak dla mnie podpada pod przemoc emocjonalną.
            • kawka74 Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 12:10
              > Żona ma za to nie wciągać męża w bezsensowne konflikty z rodziną i nie dokładać
              > mu nowych problemów.

              Czyli siedzieć cicho i godzić się na wszystko.
              To nie jest dobre rozwiązanie.
              Po ślubie rodzina to przede wszystkim żona i dzieci, a nie siostra i nawet nie matka, które, jak widać, mają w dupie życie rodzinne swojego brata i syna.
              • mary_lu Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 12:16
                10 dni wakacji dla siostry i siostrzeńca to już "wszystko"?

                Małżeństwo nie jest automatycznym zerwaniem więzi z resztą rodziny, tylko durna osoba moze wymagać takich bezsensownych poświęceń.

                Jeżeli żona nie może podać sensownych powodów, tylko "bo nie", to jest złym babskiem szkodzącym swojemu mężowi.
                • kawka74 Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 12:22
                  Nie denerwuj się.
                  Nie wszyscy muszą żyć na kupie w jednej wielkiej kochającej się rodzinie, gdzie można wymienić się mieszkaniem, samochodem, żoną i dziećmi.
                  Poza tym uważam, że tu jest coś jeszcze, nie tylko sprawa wakacji.
                  • mary_lu Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 12:26
                    Jaka kupa? Jedna taka sobie siostra i jeden lubiany siostrzeniec?

                    Zgadzam się, że tłumy były u nas i na takie kontakty to juz trzeba być prawdziwym amatorem.
                    • kawka74 Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 12:32
                      > Jaka kupa? Jedna taka sobie siostra i jeden lubiany siostrzeniec?
                      >

                      Dla mnie jednak nielubiana siostra mojego męża jest gorsza niż kupa, pojmowana dosłownie lub przenośnie. Zapewne dla tamtej żony też.
          • kubek0802 Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 11:57
            Tak sobie jeszcze przemyślałam i żona przecież nie zabrania kontaktów z siostrą, sprzeciwia się jedynie aby ten kontakt był w ich wspólnym domu na warunkach ustalonych przez męża/siostrę/teściową.
            Do wspólnego domu zaprasza się osoby za zgodą obu gospodarzy lub takie gdzie obecność gościa jest ewentualnie neutralna dla jednego właściciela. Do innych spotkań może dojść na neutralnym gruncie, nie koniecznie w domu.
            Rozumiem żonę. Myślę też, że argument o odejściu był oststecznym, gdy inne trafiały grochem o ścianę.
            • franczii Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 13:03
              Do wspólnego domu zaprasza się osoby za zgodą obu gospodarzy lub takie gdzie ob
              > ecność gościa jest ewentualnie neutralna dla jednego właściciela.

              Tak mozna pisac o gosciach z dalszego kregu a nie o najblizszej rodzinie.
              Utrudniac mezowi kontakt z SIOSTRA i siostrzencem?
              A moze matki meza tez by do domu nie wpuscila?suspicious
              • kawka74 Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 13:05
                > Utrudniac mezowi kontakt z SIOSTRA i siostrzencem?

                Przecież nie utrudnia - nie zabrania, nie rzuca się pod drzwi za każdym razem, kiedy mąż jedzie do rodziny.
                Chodzi o jedną konkretną sytuację.
                • nisar Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 13:17
                  kawka74 napisała:

                  > > Utrudniac mezowi kontakt z SIOSTRA i siostrzencem?
                  >
                  > Przecież nie utrudnia - nie zabrania, nie rzuca się pod drzwi za każdym razem,
                  > kiedy mąż jedzie do rodziny.
                  > Chodzi o jedną konkretną sytuację.

                  Dokładnie. Przede wszystkim ta "jedna konkretna sytuacja" ma trwać dwa tygodnie a nie trzy godziny, jak zwykłe odwiedziny.
                  • franczii Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 13:19
                    Trudno mowic tu o zwyklych odwiedzina skoro moga sie widywac raz w roku.
                    • kawka74 Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 13:44
                      "Widują się w wakacje u matki, i w święta też, po kilkanaście dni z rzędu.
                      to nie jest kontakt raz do roku".
                • franczii Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 13:17
                  Ale z ogolnego zarysu wynika ze kontakt z rodzina i tak jest utrudniony ze wzgledu na dzielaca ich odlegosc. Wiem jak wygladaja kontakty z rodzina kiedy sie daleko od siebie mieszka i widuje rzadko. I kiedy trzeba dzielic czas miedzy tesciowa, szwagierke, wlasna matke i rodzenstwo i ich dzieci.
          • jak.z.nut Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 23.05.12, 14:08
            hmmm, pomagałabym bratu, gdyby był w gorszym okresie, bez oglądania się na to czy uważasz to za naciąganie czy niewink i pan z tytułowego postu również może pomagać, nawet jeśli jego zona uważa, ze to naciąganie. Zwłaszcza że są majętni.
          • gwen_s Re: podpisuje sie pod tym obydwoma rękami 24.05.12, 08:59
            > i dodatkowo jeszcze wyglada mi to na chec postawienia na swoim za wszelka cene
            > przez siostre a to podwójnie "nieładnie".
            ja podpisuje się pod Nisar i myszmusia smile dokładnie tak samo myślę, i nie dziwię się żonie, że skoro ona to widzi to grozi mężowi wyprowadzką smile
    • ha-ya Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 12:33
      A ja sie dziwie. Mieszkam za granica i rodzina i znajomi wpadaja do nas od czasu do czasu. Do glow by mi nie przyszlo kasowanie za pobyt a tym bardziej za jedzenie surprised I tylko jedna rzcz mi przeszkadza - niesamodzielnosc niektorych gosci. I tu mam na mysli bycie szoferem, przewodnikiem, robienie sniadan i takie tam. Obiad i kolacje robimy dla wszystkich, ale sniadania u nas kazdy je o innych porach ( albo nie je w domu tak jak ja). I wkurza mnie jesli ktos oczekuje, ze ja te kanapeczki bede rano robila uncertain
      I niektore niepradne istoty co to zwiedzac same sie nie rusza, bo jezyka za bardzo nie znaja a tu trzeba bilet w autobusie kupic albo co uncertain Ehh...
      Inni sa mile widziani ( byle nie siedzieli za dlago, tydzien max. bez uszczerbku dla mojego zdrowia psychicznego). I nie wszystkich jakos szczegolnie lubie ( ale da sie jakos to przezyc bezkonfliktowo).
      W tej syt. to w glowie mi sie nie miesci zebym mogla odmowiec przyjazdu meza bratu albo siostrze z dzieckiem. Co sie teraz dzieje uncertain Caly czas slysze o stawianiu granic, asertywnosci, prawie do odmowy i inne takie. A tu zwyczajna ludzka zyczliwosc by sie przydala. Nie wiem czy siostra samotna matka ( nic o mezu nie ma), ale w takiej syt. tum bardziej chyba staralaby sie jakos kontakt ulatwic. No i dla dzieciaka pewnie to tez moze byc jedyna mozliwosc spedzenia wakacji w fajnym miejscu. I na dodatek z wujkiem.
      W syt. kiedy mnie nie ma to ja nie wiedze zadengo problemu smile
    • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 12:49
      Ta zona to strasznie wredna jest. Nie wiadomo jaka osoba jest szwagierka i czy konflitk jest uzasadniony czy nie ale z opisu jak stawia sprawe zonka wynika ze jest jakims potworem.
      Kazac wybierac mezowi miedzy soba a najblizsza rodzina?
      • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 12:54
        Aha, ja tez mam szwagierke ktorej nie znosze i maz o tym wie. Ale to jest na litosc boska siostra mojego meza, razem sie wychowywali, byla najblizsza osoba o wiele wczesniej niz ja sie w tej rodzinie pojawilam. Jest jedyna ciotka moich dzieci i mimo ze ja jej nie lubie to widze ze jej wizyty sprawiaja radosc mojemu mezowi i dzieciom.
    • zolla78 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 13:15
      To rzeczywiście wygląda na sytuację z podwójnym dnem.
      A może było tak, że mąż, siostra i teściowa, umówili się na ten przyjazd za jej plecami, wiedząc o planach jej wyjazdu, zamiast zapytać jej po prostu czy miałaby coś przeciwko. Wtedy bym się też wściekła. A może on miał coś nadgonić z pracą lub jęczał i marudził, że odpocząć od dzieci musi, ona organizuje mu taki czas dla siebie, a on (też np. za jej plecami) siostrę zgadza się przyjąć wciśniętą mu przez matkę. Też bym się wściekła i powiedziała nie. Inna możliwa przyczyna, mieli jechać gdzieś razem, on wymigał się pracą, a potem ona dowiaduje się o wizycie siostry. A może coś sobie ustalali wcześniej a propo takich wizyt i on złamał ustalenia. Przyczyn może być dużo, jeżeli żona to nie jakaś furiatka i zołza, to raczej musi być jakieś drugie dno sytuacji. Zwłaszcza, że wizycie samego siostrzeńca z babcią się nie sprzeciwia. A zatem nie jest tak w 100% na nie, ale w 100% na nie temu konkretnie planowi siostry i teściowej.
    • feniks_z_popiolu Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 13:37
      Mąż ma prawo zaprosić siostrę. Chyba, że ta jakoś nieszczególnie się zasłużyła.
      Koszty powinna ponieść siostra.
    • gazeta_mi_placi Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 13:41
      Moim zdaniem żona to wredna żmijka.
      Tyle w temacie.
      • antyka Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 13:48
        Musiala jej naprawde nacisnac na odcisk, skoro ta nie chce, zeby do nich przyjezdzala. Z drugiej strony siostra ma tupet, ze pcha tylek tam, gdzie jest niemile widziana.
    • lineczkaa Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 13:52
      Lubię siostrę męża-niech przyjeżdża i czuj się jak u siebie w domu.
      Nie lubię siostry męża- mowy nie ma.

      I tak to zazwyczaj działa, savoir-vivre na tu drugorzędne znaczenie wink.
    • nabakier Manipulacja? 23.05.12, 13:56
      Podejrzewam, że autorka wątku nami manipuluje. Takie nakreślenie sytuacji to jawne jaja. Żadnych rozstrzygających danych, ba- problem też nie zarysowany.

      Czego oczekujesz, autorko? Naszego wróżenia z fusów. Czy może raczej potwierdzenia Twojej niewypowiedzianej TU tezy? I komu chcesz tę tezę przedstawic jako argument? Podparty "argumentami" z forum.

      Dawno nie widziała tak durnego lub wrednego wątku.
      • volta2 Re: Manipulacja? 23.05.12, 14:07
        jakoś większość osób zobaczyło, że problem w tej rodzinie jest,

        albo z rodziną męża/mężem
        albo z żoną

        jeśli tego nie widzisz - wróć do postu startowego

        postarałam się nakreślić sytuację w miarę obiektywnie, choć oczywiście siostry omawianej nie znam.

        z tego co czytam - najbliżej jest nisar.
        matka i siostra oczekują niańczenia i sponsoringu przez syna i brata.
        nawet jeśli to jest raz do roku - to jak widać dla żony to o raz za dużo

        pytanie, czy jest sens stawiać sprawę na ostrzu noża?
        • a1ma Re: Manipulacja? 23.05.12, 14:12
          > postarałam się nakreślić sytuację w miarę obiektywnie, choć oczywiście siostry
          > omawianej nie znam.

          A mnie się wydaje, że owszem. Ale nieważne.

          Moim zdaniem żona jest po prostu żenująca. Gdyby mój mąż zabronił mi przyjęcia siostry pod swój dach na wakacje - zabiłabym śmiechem.
          • franczii Re: Manipulacja? 23.05.12, 16:14
            Dokladnie. Gdyby mnie maz zabronil ugoscic brata z rodzina to tez bym zabila smiechem. Tak samo mysle ze on by zrobil gdybym ja sie sprzeciwila wizycie jego siostry.
        • nabakier Re: Manipulacja? 23.05.12, 14:20
          Ale ja nie jestem większością. I zobaczyłam ubożuchny w treści watek. Albo-manipulację. Albo jedno i drugie.
          I tak se można popieprzać zgadują, że może zona, może mąż, może babcia, może dziadek, może rybka, może pipka...
          Niepoważne.
          • totorotot Re: Manipulacja? 23.05.12, 14:53
            nabakier napisała:

            > Ale ja nie jestem większością. I zobaczyłam ubożuchny w treści watek

            Ech, bo co tu analizować. Mamy połączenie dwóch wątków, całoroczny: teściowa i szwagierka kontra żona; oraz wątek sezonowy, czyli krewni znowu chcą mi się wbić na nadmorską kwaterę, bo zawsze za mną tęsknią w lipcu/sierpniu, ich serce wręcz się wyrywa do mego serca
            • franczii Re: Manipulacja? 23.05.12, 16:11
              A nie pomyslalas ze siostra moze wyjechac tylko latem bo dziecko chodzi do szkoly i wlasnie latem ma wolne. Poza tym nie widze w tym nic dziwnego zeby miec za jednym wyjazdem i wakacje i pobyt z bratem/wujkiem. Zwlaszcza jesli dziecko nigdzie wiecej nie pojedzie. Z tego co widac siostra jest mniej zaradna i chyba samotnie utrzymuje dziecko skoro z matka mieszka, nie przelewa jej sie. Mnie by bylo bardzo przykro gdyby dzieci mojego rodzonego brata nie jezdzily nigdzie na wakacje a ja rownoczesnie bylabym osoba, ktora moze im umozliwic wyjazd choc na kilka dni w atrakcyjne miejsce.
              • claudel6 Re: Manipulacja? 23.05.12, 23:35
                o nie kochana, na dom nad morzem to każdy powinien sobie sam zarobić. od domów rodziny - wara. każda e-matka sobie potrafi na taki dom zrobić, co prawda rękami męża, ale mąz jest jej i dom jest jej i żadni biedni kuzyni po jej domu nie będą się pałętać. bo e-matka nie lubi.
        • totorotot Re: Manipulacja? 23.05.12, 14:25
          volta2 napisała:

          > jakoś większość osób zobaczyło, że problem w tej rodzinie jest,
          >
          > albo z rodziną męża/mężem
          > albo z żoną
          >
          > jeśli tego nie widzisz - wróć do postu startowego
          >
          > postarałam się nakreślić sytuację w miarę obiektywnie, choć oczywiście siostry
          > omawianej nie znam.
          >
          > z tego co czytam - najbliżej jest nisar.
          > matka i siostra oczekują niańczenia i sponsoringu przez syna i brata.
          > nawet jeśli to jest raz do roku - to jak widać dla żony to o raz za dużo
          >
          > pytanie, czy jest sens stawiać sprawę na ostrzu noża?

          Też się zgadzam z Nisar. Uważam,że żona stawia właśnie granicę, aby przez 'zasiedzenie' jej dom nie stał się oczywistą coroczną opcją dziesięciodniowych wakacji dla szwagierki. Niestety, jak raz kogoś ugościsz w swoim atrakcyjnym zakątku, i drugi raz ugościsz, to gość faktycznie zaczyna czuc się tak jak go poprosisz, czyli 'u siebie w domu' i za trzynastym razem jak mu odmówisz, to będzie foch, bo mu zabierasz to, co mu się należy.
          Poza tym sądzę, że ci chcący się gościć prezentują postawę 'no jak to nie ugościć własnej siostry, co ci zależy, przecież nawet nas nie zauważysz, no co za żmija'- po prostu to nie oni chcą się wbić na wakacje na krzywy ryj, tylko *im się należy*, *mają prawo do kontaktu z wujkiem i bratem*, etc. etc.
          Tymczasem żona zapewne uważa, iż no mimo wszystko nie do końca, to ona udziela gościny i to ona powinna zaprosić, a nie że ktoś ją stawia w głupiej sytuacji, bo pyta się o możliwość gościny jej męża. Tak to właśnie, jak się domyślam, musiało wyglądać, to ustalanie odwiedzin. Zadzwoniła mamusia do synusia z pytaniem: a Krysia kiedy może do was przyjechać? Aha, Mania wyjeżdża pod koniec lipca, to ok, wtedy Kryśka wpadnie do was na parę dni z Damiankiem. To pa.

          "Chcielibyśmy do was wpaść na trochę, nie macie nic przeciwko"--? a jak nie, to foch i płacz na całą rodzinę, że jak to tak, bogacze przebrzydłe, żmije zasrane, mają a się nie podzielą!
        • policjawkrainieczarow Re: Manipulacja? 23.05.12, 14:39
          > pytanie, czy jest sens stawiać sprawę na ostrzu noża?

          ale co, żona przestanei stawiac, bo jej powiesz, ze zrobiłas sonde na forumie i wedlug większości pani mam muchy w nosie?
          Jest sens rozmawiać (ale w sensie mąż i zona, nie ty i forum) i wypracowac wspólne stanowisko (ale nei w zależności od tego, co by zrobiły osoby z forum, tylko od tego, jakie są przyczyny). Brat tęskni za rodziną? Może brat z siostrą i siostrzeńcem sobei wynajma na tydzien kwaterę w jakims miejscu, w ktorym zadne z nich nei bylo. Zona sie obawia, ze ich dom bedzie traktowany jak darmowy hotel, a za rok powstanei tu wont "moja siostra czy ktos tam ma dom nad morze, przez poprzednich kilka lat jej maz bez problemu goscil u siebie swoja siostre z synem i jeszcze im, zaznaczam, wszystko fundowal, w tym roku ja ich chce "odwiedzic", a tu sie okazuje, ze tamta siostra znow przyjezdza" itp? ustalic z mezem, ze gosci wakacyjnych sie przyjmuje na maks. 10-14 dni rocznie (total) i jednego roku ze strony meza, drugiego ze strony zony czy jakos tak i ewentualnych chetnych spuszczac grzecznie na drzewo "w tym roku gosci u nas Ilonka ze Zbyniem, pogadamy za rok".
        • kol.3 Re: Volta 23.05.12, 20:07
          Co takiego złego siostra zrobiła żonie, że ta jej tak nie lubi?
        • 3-mamuska Re: Manipulacja? 24.05.12, 19:50
          volta2 napisała:

          > jakoś większość osób zobaczyło, że problem w tej rodzinie jest,
          >
          > albo z rodziną męża/mężem
          > albo z żoną
          >
          > jeśli tego nie widzisz - wróć do postu startowego
          >
          > postarałam się nakreślić sytuację w miarę obiektywnie, choć oczywiście siostry
          > omawianej nie znam.
          >
          > z tego co czytam - najbliżej jest nisar.
          > matka i siostra oczekują niańczenia i sponsoringu przez syna i brata.
          > nawet jeśli to jest raz do roku - to jak widać dla żony to o raz za dużo
          >
          > pytanie, czy jest sens stawiać sprawę na ostrzu noża?
          Tak, zwłaszcza jeśli siostra i matka takie maja zdanie.
    • kawka74 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 14:17
      Po tych stu postach zaczynam żałować, że nie mam brata mieszkającego nad morzem. Kit, że bratowa może mnie nie lubić, ale mam wakacje za darmochę, i to nad morzem, bo przecież siostrze się nie odmawia. A żona - żona rzecz nabyta, jak nie będzie posłuszna klanowi, to się ją wymieni.
    • yoko0202 nikt nie ma racji 23.05.12, 14:23
      obie są dobre
      żona wredna i do tego histeryczka ("albo ona albo ja" hehe)
      siostra znalazła sobie metę na darmowe wakacje i pcha się tam, gdzie jest ogromny konflikt z jej powodu - nie chodzi o to, że małżeństwo jest dziane, człowiek z odrobiną honoru nie pozwoliłby sobie na to, żeby w takiej sytuacji ktoś w 100% pokrył koszty.
      słyszałam o podobnej akcji kiedyś gdzieś chyba wśród znajomych - bardzo dobrze sytuowane małżeństwo zaprosiło do siebie (zagranicę zresztą, pokrywając koszty biletów) na wakacje córkę z dziećmi plus siostrzeńca z rodziną (jego matka zmarła dawno, praktycznie go wychowywali, był bardzo bliską z tą zapraszającą rodziną). No więc siostrzeniec z małżonką i dziećmi poleciał sobie bez grosza w kieszeni, bo niby biedni, nawet bez zapasu fajek (oboje palacze) i uprzejmie pozwalał sobie wszystko fundować przez kilka tygodni łącznie własnie z fajkami czy tamponami dla żony. To jest dla mnie dno.
    • agaja5b Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 14:59
      Po ponad setnym poście analizującym z każdej strony przedstawioną sytuacje nasuwa sie jeden wniosek: żona, jako zgłaszająca pretensje do sytuacji, próbuje postawić granice nie zbudowane dotąd z racji oddzielnego mieszkania. Oboje powinni dojść do porozumienia co i komu wobec nich wolno i nikomu nic do tego, ani rodzicom ani rodzeństwu itp, mimo że może sie wydawać żmiją, histeryczką i wszelkim innym. Jej związek i ma prawo być w nim kim chce skoro czuje że naruszane są jej prawa. Inna sprawa, że może jednej stronie jest wygodnie tak jak jest i wcale nie ma ochoty na reorganizację.
    • pibelle Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 15:06
      Mieszkam na morzem i mam warunki do goszczenia. I to jest tak: nie ma opcji hotelowych powyżej 2-3 noclegów raz w roku dla NIKOGO. Toleruję gości do 3 dni - koniec kropka, nieważne kto zacz.
      I mojemu mężowi do głowy nie przyszłoby wtryniać mi siostrzyczki na wakacje czy jestem w domu, czy nie, bez względu na potrzeby siostry, a tym bardziej ich matki.
      Bo moje potrzeby stoją przed ich potrzebami. W tym byłaby potrzeba taka w przypadku nielubianej szwagierki, żeby nie kręcił mi się wróg po mojej intymnej przestrzeni. Bo takie mam prawo i chce z niego korzystać.

      A jego potrzeby, jeżeli stoją w sprzeczności z moimi, załatwi sobie w innym trybie, czyli odwiedzając krewnych w tym wypadku w ich miejscu zamieszkania. To działa w obie strony oczywiście, czyli moi goście przyjmowani są na takich zasadach, które mój mąż jest w stanie zaakceptować.

      Bo zasada główna jest taka, że jako małżeństwo nigdy przenigdy nie występujemy przeciwko sobie na rzecz pozostałych członków rodziny, choćby nie wiem jakie dziwactwo wchodziło w grę lub infantylny odlot.
      Skoro to jest mój facet i z nim żyję, to akceptuję go razem z odlotami. Jeżeli w wyniku negocjacji stanowisko pozostaje niezmienne, nie poniżam go niezależną decyzją wbrew jego woli.
      Oczywiście nie mam tu na myśli sfery zupełnie prywatnej i intymnej wolności osobistej tylko obszar takich właśnie rodzinnych uzgodnień.
      W stosunku do świata zewnętrznego występujemy razem i lojalnie trzymamy wspólny front. Nie ma opcji, żeby rodzina po którejkolwiek ze stron dostawała od nas cień szansy na draśnięcie naszej relacji.
      Trochę się nadęłam, ale nie cierpię rodzinnych manipulacji, wpieprzania się, grania krewnymi, emocjami i temu podobnych cyrków.
      • mary_lu Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 15:20
        Używasz takiego słownictwa, że mam wrażenie, ze macie z mężem jakiś sztab w okopach, a wroga rodzina pcha się ze wszystkich stron, pod dwustronnym obstrzałem big_grin

        Nigdy nie byłaś na wakacjach u rodziny?
        • pibelle Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 17:33
          Owszem, sama zauważyłam, że wytoczyłam działa, ale akurat taki mam dziś humor oraz zdanie na temat poruszony w wątku.
          Bywałam często na wakacjach u babci jako dziecko - a jaki to ma związek?
          Natomiast jeśli chodzi o wpychających się gości - owszem, gdy się mieszka w atrakcyjnym turystycznie miejscu i w dodatku ma nieco przestrzeni ocenianej przez osoby z zewnątrz jako wystarczającą, żeby się zmieścić, zdarza się, że trzeba stawić czoła natrętom. Niekoniecznie spokrewnionym zresztą.
    • selavi2 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 15:32
      Nie mam czasu czytać wszystkich postów.
      Uważam, że pani żonie coś się pozajączkowało w główce.
      Albo nienawidzi siostry męża, bo jej ta siostra coś strasznego zrobiła.
      Przecież to nie jacyś obcy ludzie tylko rodzina.
      Nie rozumiem tej pani za cholere.
      • agaja5b Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 15:46
        > Przecież to nie jacyś obcy ludzie tylko rodzina.
        To w sumie żaden argument.Często z rodziną najlepiej na zdjęciu sie wychodzi.


        • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 16:04
          Widac brat nie uwaza ze z siostra to tylko na zdjeciach.
          10 dni w roku ugoscic wlasna siostre to nie jest jakies poswiecenie.
          • agaja5b Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 16:13
            Dla brata pewnie nie ale co z jego żoną? Widać dla niej to poświęcenie i z postów wynika że wcale nie ma ochoty tak sie poświęcać. Myślisz że bez powodu. Ja szczerze wątpię. Fakt, ludzie sa różni, różne sa relacje ale zakładając od razu, że powinna, bo to rodzina myślę, że chyba nikt w tym układzie daleko nie zajedzie.
            • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 16:25
              Ale zona nie bedzie musiala znosic widoku nielubianej szwagierki.
              Tak jest w rodzinie, zeby miec w miare udane relacje wszyscy na jakies drobne kompromisy musimy isc. Ja tez nie wszystkich z rodziny meza lubie ale sa to mimo wszystko jego bliscy. Moj maz kocha swoja siostre, ja jej nie lubie ale mamy mozliwosc ja ugoscic pare dni kilka razy w roku, mamy do tego warunki mieszkaniowe, nie siedzimy na kupie wiec ostatecznie czemu mam stawac okoniem dla zasady. Maz jest szczesliwy, ze widzi siostre, dzieci sa szczesliwe ze ciotka przyjechala, a ja przez pare dni jakos to przezyje, z szacunku chocby dla meza i jego wiezi z siostra. Podobnie moj maz wcale sie nie czuje najszczesliwszym czlowiekiem pod sloncem kiedy przyjedzie ktos z mojej rodziny, sa to jakby nie bylo troche obcy ludzie w domu ale to sa moi bliscy, jestem z nimi zwiazana i potrzebuje z nimi pobyc. Pod jednym dachem trzeba sie liczyc z potrzebami osob z ktorymi dzielimy zycie, jak nie to tylko zycie w pojedynke, do czego nawiasem zonka z watku jest gotowa skoro takie ultimatum postawila. Ma meza i jego potrzeby, jego wiezy rodzinne w dupie.
              • 3-mamuska Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 21:06
                franczii napisała:

                > Ale zona nie bedzie musiala znosic widoku nielubianej szwagierki.
                > Tak jest w rodzinie, zeby miec w miare udane relacje wszyscy na jakies drobne k
                > ompromisy musimy isc. Ja tez nie wszystkich z rodziny meza lubie ale sa to mimo
                > wszystko jego bliscy. Moj maz kocha swoja siostre, ja jej nie lubie ale mamy
                > mozliwosc ja ugoscic pare dni kilka razy w roku, mamy do tego warunki mieszkani
                > owe, nie siedzimy na kupie wiec ostatecznie czemu mam stawac okoniem dla zasady
                > . Maz jest szczesliwy, ze widzi siostre, dzieci sa szczesliwe ze ciotka przyjec
                > hala, a ja przez pare dni jakos to przezyje, z szacunku chocby dla meza i jego
                > wiezi z siostra. Podobnie moj maz wcale sie nie czuje najszczesliwszym czlowiek
                > iem pod sloncem kiedy przyjedzie ktos z mojej rodziny, sa to jakby nie bylo tro
                > che obcy ludzie w domu ale to sa moi bliscy, jestem z nimi zwiazana i potrzebuj
                > e z nimi pobyc. Pod jednym dachem trzeba sie liczyc z potrzebami osob z ktorymi
                > dzielimy zycie, jak nie to tylko zycie w pojedynke, do czego nawiasem zonka z
                > watku jest gotowa skoro takie ultimatum postawila. Ma meza i jego potrzeby, jeg
                > o wiezy rodzinne w dupie.


                A czy ty lub twój mąż to sami zapraszacie rodzine, czy rodzina dzwoni i mówi zwalam sie wam do domu ? i do tego daj kasę na klub, kawiarnie i lody dla siostrzenca.
                Czy jednak wy dogadujecie sie miedzy sobą i wasza wspólna decyzja jest zaproszenie waszej rodziny ( Twojej /meza)?
                • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 06:50
                  > A czy ty lub twój mąż to sami zapraszacie rodzine, czy rodzina dzwoni i mówi zw
                  > alam sie wam do domu ? i do tego daj kasę na klub, kawiarnie i lody dla siostrz
                  > enca.
                  > Czy jednak wy dogadujecie sie miedzy sobą i wasza wspólna decyzja jest zaprosze
                  > nie waszej rodziny ( Twojej /meza)?

                  Dogadujemy sie wspolnie ale poniewaz mieszkamy daleko to jest oczywiste, ze spotykac sie mozemy albo u rodziny albo u nas wiec ani ja ani maz sie nie sprzeciwiamy kiedy rodzina tego drugiego chce przyjechac zwlaszcza ze to nie jest jakas dalsza rodzzina tylko rodzice i rodzenstwo. Gdyby nie moj maz to ja z moja szwagierka bym nie mogla miec nic wspolnego, jest to osoba, ktorej styl zycia i charakter zupelnie do moich nie pasuje, ja zwykle tego typu osob unikalam a tu trafila mi sie w najblizszej rodzinie meza i trzeba bylo sie z nia jakos dogadac. Dla naszego wspolnego dobra bo to jest siostra meza, osoba najblizsza przez 25 lat, z ktora on sie wychowal, do ktorej jest bardzo przywiazany. Z mojej strony by bylo okrucienstwem gdybym ze wzgledu na moja antypatie utrudniala mu z nia kontakt. I kilka razy w roku przyjmujemy rodzine meza lub moja i placimy za utrzymanie. Siostre meza (dorosla baba) zabieramy ze soba zawsze na wyjscia i wycieczki i fundujemy bo nas na to stac a jej nie za bardzo, dawalam jej nawet swoje ubrania jak potrzeba bylo. I jak sie rozmnozy (miejmy nadzieje ze nie z uwagi na styl zycia jaki prowadzi) to juz wiem, ze trzeba bedzie sie nia zajac. Moim braciom nie musze tego fundowac ale gdyby im sie gorzej powodzilo to tym bardziej bym placila za nich i bratankow gdyby to nie bylo dla mnie wielkim obciazeniem.
    • hamerykanka Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 16:13
      A teraz wstawcie sobie, drogie panie, zamiast siostry, nielubiana tesciowa . Ciekawe ilu z was zmienilby sie punkt widzenia smile

      Ja uwazam ze zona ma racje. To jest ich wspolny dom, ma prawo nie chciec widziec siostry w owym domu. Jesli siiostra pala taka miloscia do brata, moze przyjechac i zamieszkac w hotelu, nieprawdaz. Kluczowe jednak, jak czytam w postach, jest ZA DARMOCHE i dlatego siostra wpycha sie miedzy wodke a zakaske.

      My tez mamy podobna rodzinke. Kiedy mieszkalismy na Mazurach, co roku nam sie wpraszali na miesiac, w tym czasie oczekiwali pelnej obslugi i zarcia, zero pomocy z ich strony. W miedzyczasie dorobilismy sie duzego psa-uslyszelismy ze dziewczyna kuzyna boi sie duzych psow. Mimo to przyjechali jak zwykle. Za to w lecie przy kazdej sposobnosci zamykali psa w ktoryms z pokojow na wiele godzin, bez dostepu do wody. Mimo naszych protestow.
      Kiedy rodzicde sie przeprowadzili w drugi koniec Polski i kupili niewielki domek, w miedzyczasie syneczek kuzyna podrosl (8latek). W czasie dosc krotkiego pobytu rozbil pamiatkowy zegar i pstrykajac zapalkami podpalil krzeslo drewniane i pilota. O mniejszych stratach nie wspomne. Kuzynostwo wzruszalo ramionami i na teksty mniej lub bardziej asertywne w ich strone wzruszalo ramionami. Bo ich goszczenie sie bylo dla nich wazniejsze niz honor.

      Tak wiec nie wiadomo, jaka ta siostra rzeczywiscie jest, ale uwazam, ze jesli jedno z malzonkow sie sprzeciwia, drugie nie ma prawa wprowadzac nielubianego goscia na wspolny teren. Tyle i az tyle.
      • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 16:40
        Gdyby to byla tesciowa to tym bardziej. Wyobrazasz sobie zabronic mezowi odwiedzin jego wlasnej matki? Ja sobie tego nie wyobrazam. Nie wiem jaka krzywde musialaby mi zrobic. Na pewno nie moglyby to byc jakies drobne nieporozumienia

        > Ja uwazam ze zona ma racje. To jest ich wspolny dom, ma prawo nie chciec widzie
        > c siostry w owym domu. Jesli siiostra pala taka miloscia do brata, moze przyjec
        > hac i zamieszkac w hotelu, nieprawdaz. Kluczowe jednak, jak czytam w postach, j
        > est ZA DARMOCHE

        No to wlasnie jej widziec nie bedzietongue_out
        I co to ma do rzeczy ze za darmoche. Gdybys ty miala warunki zeby ugoscic swoje gorzej usytuowane rodzenstwo badz matke to bys tego nie zrobila za darmo? I nie byloby ci przykro gdyby twoj maz ci ultimatum stawial?

        > My tez mamy podobna rodzinke. Kiedy mieszkalismy na Mazurach, co roku nam sie w
        > praszali na miesiac, w tym czasie oczekiwali pelnej obslugi i zarcia, ze

        Tu nie chodzi o kuzynke tylko o siostre i siostrzenca a to jakby zmienia troche postac rzeczy. I siostra obslugi nie potrzebuje bo organizuje sobie dzien sama w czasie kiedy brat pracuje. A wieczorem jedza na miescie. I co najwazniejsze brat byl z tego zadowolony i bylo mu milo.
        • imasumak To, że jej w tym czasie nie będzie, wcale nie jest 23.05.12, 17:56
          taką komfortową okolicznością. Ja bym tam nie chciała, żeby ktoś skonfliktowany ze mną kręcił się po moim domu, gdy mnie w nim nie ma.
          • franczii Re: To, że jej w tym czasie nie będzie, wcale nie 23.05.12, 18:27
            Mimo wszystko uwazam, ze siostra, matka meza sa na tyle bliska rodzina, ze maja prawo odwiedzic brata, syna czy to w obecnsci czy pod nieobecnosc zony. Sytuacja ze siostra nie moze przyjechac do brata jest dla mnie chora. Wszystkie strony powinny dazyc do tego, zeby konflikt zalagodzic i zeby stosunki staly sie przynajmniej poprawne.

            Okreslenie siostry meza slowem "ktos" jest kuriozalne. Siostra meza to nie jest zaden ktos. To jest jedna z najblizszych osob w rodzinie. "Ktosiem" to moze byc jakis luzny znajomy, z ktorym mozna w kazdej chwili i bez uprzedzenia zawiesic kontakty bo sie go nie trawi. A z siostra meza sie tak nie da nawet jesli sie jej nie trawi. Chyba ze maz tez siostry by nie trawil ale to chyba nie ten przypadek.
            • imasumak Re: To, że jej w tym czasie nie będzie, wcale nie 23.05.12, 20:56
              Naprawdę uważasz, że nie ma okoliczności tłumaczących taką niechęć do wizyt rodziny współmałżonka? Kobieta moze mieć bardzo poważny powód.
              • franczii Re: To, że jej w tym czasie nie będzie, wcale nie 24.05.12, 13:56
                Teoretycznie takie okolicznosci moga jak najbadziej istniec , w bardzo ekstremalnych przypadkach. Ale to na pewno nie moga byc jakies dziecinne zatargi typu wspomnaiana przez autorke rywalizacja za dawnych czasow. Kobieta moze miec wazny powod ale na podstawie wpisow w tym watku swiadczacych o tym, ze siostre sie traktuje jak jakas dalsza rodzine, ze siostra to jakis "ktos" wcale specjalnego powodu miec nie musi.
                • 3-mamuska Re: To, że jej w tym czasie nie będzie, wcale nie 24.05.12, 21:20
                  franczii napisała:

                  > Teoretycznie takie okolicznosci moga jak najbadziej istniec , w bardzo ekstrema
                  > lnych przypadkach. Ale to na pewno nie moga byc jakies dziecinne zatargi typu w
                  > spomnaiana przez autorke rywalizacja za dawnych czasow. Kobieta moze miec wazny
                  > powod ale na podstawie wpisow w tym watku swiadczacych o tym, ze siostre sie t
                  > raktuje jak jakas dalsza rodzine, ze siostra to jakis "ktos" wcale specjalnego
                  > powodu miec nie musi.

                  Tak znajoma zaprosiła siostrę z 3 dzieci wiek 3-6 lat i po ich wyjeździe musiała pomalować cały dom.
                  Bo dzieci jadły same matkę nie interesowało ze odchodzą od stołu z brudnymi rękoma , i po ścianach drzwiach saruja, do tego ciągły dostęp do lizakow gum zelkow i całej masy słodyczy, i tez w całym domu.
                  Matka kupowała 3 reklamówki słodyczy po równo , i one tak zarly nie jadła a zarly padlam jak to zobaczyłam. Zachowywały sie jakby miesiąc nie jadly. A siostra z UK bogacza i ja stać to niech jedzą i to przecież dzieci . ( tak mówiła mamusia tych dzieci, makabra)
                  • franczii Re: To, że jej w tym czasie nie będzie, wcale nie 25.05.12, 06:24
                    > Tak znajoma zaprosiła siostrę z 3 dzieci wiek 3-6 lat i po ich wyjeździe musiał
                    > a pomalować cały dom.

                    Ale w tym przypadku to tak nie wyglada. Siostra z dzickiem juz byla i takie rzeczy nie mialy miejsca.
                    • nangaparbat3 Re: To, że jej w tym czasie nie będzie, wcale nie 25.05.12, 09:05
                      I NA PEWNO BEDZIE grzebac - choc nic o tym, by poprzednio grzebała.
        • hamerykanka Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 19:01
          >Gdybys ty miala warunki zeby ugoscic swoje
          > gorzej usytuowane rodzenstwo badz matke to bys tego nie zrobila za darmo? I n
          > ie byloby ci przykro gdyby twoj maz ci ultimatum stawial?

          Ugoscilabym, ale gdyby maz sie nie zgadzal-nie zrobilabym tego za jego plecami. To dla mnie nielojalnosc. Takie decyzje podejmuje sie wspolnie i obecnosc zony czy nie, w tym czasie, nie ma znaczenia. Byc moze siostra przeszukuje szafki i potem obmawia po rodzinie? Nie sadze, aby taka niechec zony byla zupelnie bezpodstawna.
          Gdzie jest napisane, ze jedza na miescie i obslugi typu pelna lodowka na jej przyjazd, nie potrzebuje? Ja tego nie widzialam.
          • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 19:24
            Nie pytalam, czy zaprosilabys siostre za plecami meza i wbrew jego woli. Pytalam jakbys sie czula gdyby maz nie pozwolil ci przyjac w waszym wspolnym domu siostry, z ktora jestes bardzo zwiazana a widujesz ja tylko od swieta. Byloby ci przykro ale przeszlabys nad tym do porzadku dziennego? Ja szczerze mowiac bym sie poczula bardzo zraniona i bym miala uraz do meza.
            Ja doczytalam, ze siostra w czasie wczesniejszego pobytu byla bezobslugowa, caly dzien na plazy a wieczorem chodzili razem z bratem po knajpach, spotykali sie ze znajomymi i ogolnie fajnie bylo. O pelnej lodowce mowy nie bylo ale to chyba nie to bylo problemem.
            • hamerykanka Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 19:40
              To zalezy. Gdyby to bylo 'nie bo nie', bylabym urazona. Gdyby malzonek potrafil podac mi sensowne argumenty, uznalabym, ze ma prawo do tego i przeszla nad tym do porzadku dziennego.
              Jesli chodzi o chodzenie po knajpach, nie wiemy jak dobrze to malzenstwo jest usytuowane. Jesli jest to dla nich spore obciazenie finansowe, zona ma prawo zaprotestowac. I byc moze jest to jeden z powodow, o ktorych nie wiemy.

              Gdyby mi sie rodzinka zwalila, tez nie bylabym szczesliwa. Bo wiem, ze musialabym wszedzie ich wozic i cale utrzymanie byloby na mojej glowie. Gdyby zas byli bezproblemowi i samoobslugowi, czemu nie? tylko ze w knajpie wolalabym, zeby placili za siebie, a z opisywanej sytuacji wynika, ze siostra nie ma zbyt duzo kasy. Mam alergie na naciagaczy.
              • sadosia75 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 19:51
                A jakie ma znaczenie ich majętność? To ich pieniądze, nie mają obowiązku wydawać ich na siostrę, dziecko siostry i jeszcze nie wiadomo kogo kto się zgłosi na darmowe wakacje.
                Jeśli siostra nie ma dużo kasy to oszczędza na hotelu mieszkając u brata ale niech się dokłada do jedzenia.
                Mnie też razi takie naciąganie i absolutnie nie życzyłabym sobie tego, zeby na wakacje zwaliła się rodzinka kochana,która miło spędzi wakacje moim kosztem. dosłownie i w przenośni.
              • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 21:31
                tylko ze w knajpie wolalabym, zeby pl
                > acili za siebie, a z opisywanej sytuacji wynika, ze siostra nie ma zbyt duzo ka
                > sy. Mam alergie na naciagaczy.

                Znaczy, jeśli siostrę brat zaprasza do knajpy i za nią płaci, to ona go naciąga.
                Twoja choroba to chyba nie alergia.
                • hamerykanka Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 00:13
                  Nie znasz mnie, prosze wiec nie wyskakiwac z osobistymi przytykami. Troche kultury.
                  • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 20:24
                    Trochę dystansu. I konsekwencji.
              • claudel6 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 23:43
                >Jesli chodzi o chodzenie po knajpach, nie wiemy jak dobrze to malzenstwo jest u
                > sytuowane.
                dżizas, wiemy, przeczytałas posty autorki?
            • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 21:28
              > Ja doczytalam, ze siostra w czasie wczesniejszego pobytu byla bezobslugowa, cal
              > y dzien na plazy a wieczorem chodzili razem z bratem po knajpach, spotykali sie
              > ze znajomymi i ogolnie fajnie bylo.

              I mnie się zdaje, że najgorsze własnie to, że "fajnie było". Że żona po prostu zazdrosna o to "fajnie" bez niej.
      • ha-ya Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 20:29
        A dlaczego nie wyobrazic sobie, ze maz nie zyczy sobie naszej siostry/brata/rodzicow?
        • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 21:32
          Też o tym pomyślałam.
          • ha-ya Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 21:50
            No wlasnie- ja sobie nie wyobrazam, ze moj maz mowi, ze nie zyczy sobie wizyty mojego brata czy bratowej wink z dzieckiem, bo to zamach na jego intymnosc, bedzie mu w garach, szafkach i narzedziach mieszal wink A maz z tych nie przepadajach za wizytami kogos ( a jeszcze bardziej nie lubi goscic sie u kogos).
            Nie wiem jak dramatyczna moze byc sytuacja, ze nie starcza na dodatkowy posilke dla 2 osob przez tydzien. ten argument finansowy jest tu czesto podnoszony. Przewaznie ktos kto u nas nocuje dluzej zaprasza nas obiad ( albo pizze jakas zamawia czy inne cus na wynos) i jestesmy kwita. W syt. gdydbym miala siostre ktorej nie stac na wakacje dla siebie i dziecka a ja mialabym warunki to byloby mi zwyczajnie wstyd, ze nawet nie zaproponowalam ( o odmowie nie wspomne).
            • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 22:07
              W syt. gdydbym miala siostre ktor
              > ej nie stac na wakacje dla siebie i dziecka a ja mialabym warunki to byloby mi
              > zwyczajnie wstyd, ze nawet nie zaproponowalam ( o odmowie nie wspomne).

              Otóż to.
              W sytuacji, kiedy brat nie ma problemów finansowych i jest zamożny, a siostra na odwrót, podkreślanie kwestii płacenia jest zwyczajną nieprzyzwoitością.
              W tym wątku często niestety ocieramy się o myślenie "mój dom moją twierdzą, a każdy spoza naszej nuklearnej rodziny to wróg".
              Smutne.
            • ilonka001988 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 23:55
              Przez tydzień karmić dwie dodatkowe osoby to mało znaczący wydatek? To ja z mężem jesteśmy we dwójkę, nie uważam żebyśmy biedotą byli, no może trochę na dorobku ale dodatkowe 2 osoby przez tydzień zrobiło by nam konkretnie po kieszeni. W rodzaju zapomnij o ekstra wydatkach w tym miesiącu.

              Poza tym TYGODNIOWE goszczenie to woda, prąd, gaz - jak jednej osoby nie ma przez tydzień czy dwa w mieszkaniu to od razu widać na rachunkach. Jak jedna przybędzie to też.
              To nie weekend gdzie się ludzie szybko opłuczą dwa wieczory pod rząd.

              Ja tam nikomu nie wyliczam, ale jak chcę zaprosić siostrę do nas na wakacje to doliczam ekstra kasę na nią bo mieszka daleko i przyjeżdża na dłużej. I wcale nie jest "na krzywy ryj" bo moja mama daje jej kasę, czy mnie bezpośrednio się dorzuci do zakupów spożywczych.


              • ha-ya Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 22:50
                > Ja tam nikomu nie wyliczam, ale

                Nie, w ogole big_grin
      • nanuk24 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 18:29
        Nie wyobrazam sobie, ze moj maz zabrania goscic w naszym domu moich rodzicow czy rodzenstwo.
    • gaskama Volta, a może nie znasz wszystkich faktów? 23.05.12, 16:18
      Jeśli to nie twój brat czy swat, to opisujesz to, co widzisz. W sytuacji przez ciebie opisanej żona wychodzi na sukę. Ja rozumiem, że ktoś nie lubi gości w domu. Ja też nikogo do domu na nocowanie nie zapraszam. Za małe mieszkanie a ze spania na podłodze wyrosłam. Ale tu żona ma być jeszcze nieobecna i się nie godzi. Tu coś śmierdzi a ty opisujesz tylko sytuację widziają z zewnątrz.
    • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 19:47
      Ja bym była po stronie żony. To także jej dom, a nie hotel, a siostra męża wyraźnie zamierza bywać u nich na wakacjach. Uważam że siostra widząc, że jej pobyt powoduje animozje powinna się wycofać, samo to, że się pcha świadczy o próbie siłowego rozwiązania sprawy i udowodnienia, że ona wygra i pokona żonę. Mąż powinien widzieć chorą sytuację.
      • jak.z.nut Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 09:21
        a dlaczego chorą?? Brat chce zaprosić siostrę do swojego domu. Normalna sytuacja w normalnych rodzinach.
        • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 18:23
          Tak, o ile siostra jest osobą przyjazną żonie, a tak nie jest i nie wiemy co jest tego przyczyną.
          Czy słyszałaś coś o lojalności malżeńskiej? Polega na tym m.in., że w małżeństwie nie trzymamy z osobą która występuje przeciwko naszej drugiej połowie.
          • jak.z.nut Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 22:37
            Oczywiście ze słyszałamwink tylko fakt wredności siostry wypłynął dopiero pod koniec wątku. Na etapie, w którym pisałam post, wiadomo było tylko, że żona mówi: nie bo nie. W takiej sytuacji oczekiwałabym równiez od partnera, żeby schował w kieszeń swą niechęć, zwłaszcza, ze wyjeżdża i spokojnie ugościła swoją rodzinę.
    • poppy_pi Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 20:01
      Byłabym zła gdyby mój facet zaprosił na 10 dni dwie osoby do domu. Pewnie jakoś bym to przeżyła nie nadskakując nikomu szczególnie. A jeśli nie byłoby mnie w tym czasie a oni nie nadużywaliby naszych finansów (nie wyobrażam sobie jechać do kogoś i liczyć, na to, że będzie wszystko fundował?! inni chyba też nie?) to widzę przeciwwskazań
      • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 20:15
        Ale tu chodzi o to, że mąż zaprasza wroga żony pod ich wspólny dach. To jest nielojalność względem żony. Z postów wynika, że żona zgodziłaby się na teściową, dziecko siostry, wszystkich tylko nie na siostrę, czyli siostrunia musi być niezła żmija, a żona wcale nie chce mężowi zabraniać kontaktów z rodziną. Dla mnie to, że siostra się pcha wiedząc że powoduje konflikt jest denne i jak najgorzej o niej świadczy. Jestem po stronie żony stanowczo. Mąż dupek.
        • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 23.05.12, 21:38
          A skąd wiesz, że siostra wie?
    • anorektycznazdzira Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 00:18
      Nie wpadlabym na to, że mogę mężowi zakazać goszczenia w naszym WSPÓLNYM mieszkaniu jego rodzonej siostry. Takie zachowanie to dla nie totalne przegięcie i traktowanie współmałżonka jak śmiecia. Jeszcze to straszenie wyprowadzką jesli się odważy tydzień z kawałkiem gościć siostrę z siostrzeńcem u siebie. Nie zazdroszczę temu męzowi, ani sytuacji, ani pojęcia o tym, z jakim typem człowieka jest sens się hajtać. Fakt, że ta cała żona wyjeżdża jest genialną okazją do tego, aby ona nie musiała sie zmuszać do przebywania z kimś, kogo nie lubi, a siostra aby zostala zaproszona. Tyle by mogła dla męża zrobić, cała sytuacja to jakis absurd.
      • eliszka25 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 01:03
        jesli cala ta sytuacja faktycznie nie ma "drugiego dna", to sorry, ale zona chyba uderzyla sie w glowe bardzo mocno i cos z nia nie teges. nawet sobie nie wyobrazam, zebym miala powiedziec mojemu mezowi, ze nie wolno mu sie spotkac z bratem, bo ja go nie lubie (ma tylko brata). tak samo, jak on w zyciu nie powiedzialby mi, ze nie moge zaprosic kogos z rodzenstwa do NASZEGO domu. do rodziny mamy daleko i jesli juz ktos do nas przyjedzie, to nie na obiad, ale przynajmniej na tydzien. goscimy tego kogos i nie oczekujemy, ze bedzie nam placil za wyzywienie czy nocleg. ludzie! nikt tez na nas nie sepi i np. przywoza nam cos z polski, czego u nas nie mamy, dzieciaki dostaja jakies prezenty, czasem zapraszaja nas na pizze czy gdzies do restauracji. oczywiscie nikt nie oczekuje od nas, ze w calosci pokryjemy koszty tzw. "atrakcji na miescie". jednak kiedy zaprosilam do nas moja corke chrzestna, to finansowalismy wszystko, wlacznie z biletami na samolot. kieszonkowe miala dla wlasnego dobrego samopoczucia.

        w tej sytuacji na miejscu meza powiedzialabym zonie, ze w takim razie swojej matki tez nie moze wiecej zaprosic, bo raz juz przeciez byla. nie ma to, jak dobre stosunki rodzinne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja