żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?)

    • cherry.coke Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 01:22
      Ja tylko dorzuce swoj glos: normalnie powiedzialabym, ze zona mocno przegiela z zabranianiem goszczenia rodzenstwa, zwlaszcza w okresie jej nieobecnosci.
      ALE
      W takich historiach po uslyszeniu relacji drugiej strony zazwyczaj okazuje sie, ze sa powody, na przyklad typu takiego, ze siostra regularnie knuje i szczuje, a maz zamiast ja usadzic ma reakcje typu "a bo wy baby". Albo cos w tym stylu.
      • dynema Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 07:57
        Slyszalam o przypadku kiedy rodzina odwiedzajaca podprowadzila rodzinie odwiedzanej wiadra lego, odmowili oddania stwierdzajac ze "stac ich aby kupic nowe" a pozniej sie skarzyli ze nie sa juz zapraszani przez krewnych wink W swoich oczach podobno byli szczerze zdziwieni tongue_out

        Takich po ktorych trzeba liczyc lyzeczki bym nie wpuscila, albo gdyby konflikt byl wyjatkowo ostry. Tak na boku to uwazam ze "temperowac" kazdy z malzonkow powinien swoja rodzine, bo de facto siostra i zona to sa osoby ktore sie widywac i lubic nie musza, a robia to tylko ze wzgledu na te jedna osobe.
        • jak.z.nut Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 09:28
          Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, osobiście nie znam nikogo po kim musiałabym "liczyć łyżeczki". Jeśli coś takiego przyszłoby mi do łba, zaczęłabym podejrzewać u siebie manię prześladowczą.
          Siostra u nich już była, o ile wiadomo, nic nie zwędziłasmile żony w czasie jej pobytu nie będzie, zakładam, siostra nie będzie spać z bratem w ich sypialni...o co więc chodzi..
          • dynema Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 09:41
            > Siostra u nich już była, o ile wiadomo, nic nie zwędziłasmile

            <facepalm> Ja odpisalam na post cherry.coke odnosnie mozliwego drugiego dna w sytuacjach konfliktowych a nie do konkretnej sytuacji z postu 1.
    • melmire Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 09:42
      Ja chyba psychologicznie naleze do frakcji zony, bo mysl o goszczeniu kogos , nawet najlepszych przyjaciol,przez dziesciec dni powoduje u mnie palpitacje i szczekoscisk. Na szczescie u meza tez smile
      Nie mowie o stutuacjach podbramkowych i wyjatkowych, ale nawet wtedy jest do dla mnie bardziej problem i wysilek niz przyjemnosc. Taki typ, co poradzic.
      A juz proba wmanewrowania mnie w cos takiego(co tu ma moim zdnaiem miejsce), budzi u mnie stan furii pomieszanej z histeria. Globus jak w "Nad Niemnem" smile
      Na miejscy zony wzielabym te furiohisterie i skorzystala z opcji wyjazdu na czas pobytu gosci, ale i tak trafilby mnie szlag. A jakbym wrocila, i okazalo sie ze czeka na mnie pusta lodowka, bajzel i gora prania, bo pan domu taki byl zajety ukochanymi goscmi ze mi te detale zostawil w spadku, zrobilabym w tyl zwrot i poszla mieszkac do hotelu, az nie doprowadzi mieszkania i spraw biezacych do stanu wyjsciowego.
      • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 13:36
        A jakbym wrocila, i okazalo sie
        > ze czeka na mnie pusta lodowka, bajzel i gora prania, bo pan domu taki byl zaje
        > ty ukochanymi goscmi ze mi te detale zostawil w spadku,

        Taki stan zonka moze zastac rownie dobrze jesli zadnych gosci w domu nie bedzie pod jej nieobecnosc. A na dobra sprawe ta zona nie wie, jak siostra sie bedzie zachowywala pod jej nieobecnosc bo w czasie poprzedniego pobytu siostry ona jeszcze tam nie mieszkala na stale.
    • kamelia04.08.2007 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 11:27
      z jednej strony rozumiem te żonę, bo siostra sobie robi u nich bezpłatne wakacje. Kazdy, kto miejszka w atrakcyjnym turystycznie miejscu, zna ten problem. Z drugiej strony - ciężko pobierac od siostry pieniadze.

      Drugi punkt widzenia żony-gospodyni: skoro jej w tym czasie nie ma w domu, to pewnie ta siostra buszuje jej po szafkach i sprawdza porzadek oraz liczy staniki w szufladach.


      Uważam, ze siostra by mogła przyjechac, pod warunkiem, ze bedzie sie zachowywała jak gośc (czyli nie grzebiemy po szafkach) i nie bedzie naduzywac gościnnosci.

      Żona stawia sprawe zbyt pryncypialnie, problem jest taki, ze szczerze niecierpi tej siostry. W ogóle o co chodzi z tym hotelem? Moi starzy nagminnie uzywali tego okreslenia (tez wobec mnie) i nie wiezdaialam o co im chodzi.


      Dyskusji nie czytalam
      • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 13:33
        Nie wiem jakie wy macie rodziny ale ja bywajac u kogos nie grzebie po szafach i nie znam nikogo, kogo bym o grzebanie podejrzewala.
        • volta2 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 13:48
          że siostra będzie grzebała to raczej na 100% pewne.

          charakter obu pań jest mocno dyskusyjny, ale siostra umie stosować brzydkie zagrywki.
          i w małżeństwie nie miesza, bo jej do mieszania raczej nikt nie dopuszcza. ale gdyby mogła to kto wie...

          mąż to jednak trochę widzi, i stąd, jak zakładam - zgoda na nieprzyjechanie siostry.

          w innym wypadku chyba by bardziej obstawał za tym, żeby przyjechała.

          co do przyjazdu - żona faktycznie podejrzewała, że "uradzą" matka, mąż i siostra przyjazd za jej plecami. zakłada, że mąż nie będzie miał na to odwagi, ale że taki pomysł padnie - to pewne.

          na razie stanęło na tym, że mąż się zgodził na jej ultimatum i siostry w tym roku nie będzie.
          ale - poinformować osobiście nie miał odwagi, zrzucił tę przyjemność na żonę.
          ponieważ żona jak widać, asertywna do bólu, zadzwoniła do teściowej by powiedzieć że nie. w sumie - propozycja przyjazdu siostry wyszła od teściowej i to ona ma przekazać stanowisko zainteresowanej.

          teściowa focha, przynajmniej oficjalnie do żony nie strzeliła, czy syn dostanie za swoje, jeszcze nie wiadomo.
          • kamelia04.08.2007 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 14:04
            volta2 napisała:

            > że siostra będzie grzebała to raczej na 100% pewne.


            tylko z tego powod
            u nie zgodziłabym sie na przyjazd siosrty.



            Znam ten bol. Jak pojechałam rodzic pierwsze dziecko, przyjechala ciostka mojego męża, po czym wyjechała zabierajac brudne ciuchy z pojemnika - całe nasze brudy osobiste, czyli gacie, skarpety, spodnie zalene krwia i wodami plodowymi itd. itp. Cholera mnie wzieła, bo potrafie sobie właczyc pralke.


            Przy drugim dziecku, wychodzilam z domu na takich skurczach, ze mi w styczniu pot z czola leciał i widzialam gwiazdy z bólu, wiec po prostu zapomnialam przed wyjściem wsadzic kartkę (zeby nie ruszać) do tego pojemnika. Oczywiscie znowu wzieła, tez te gacie, skarpety, koszule i ponownie okrwawione spodnie. Była tak urocza, że zabrała wszyskie ciążowe spodnie, a ja (w styczniu) wychodząc ze szpitala nie mialam żadnych spodni. Wyszłam w cienkiej letniej spodnicy ciążowej. Dziekuje za taką pomoc, sama sobie upiore.

            Nienawidze, jak mi ktos grzebie.
          • agaja5b Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 14:48
            A jednak drugie dno...
            • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 20:38
              Słusznie - żona nie odróżnia swoich fantazji od rzeczywistości.
          • madi138 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 14:59
            czyli to jednak nie jest tak, ze zolzowata zona zabrania kontaktow z idealna siostra... te ktore tak sie oburzaja, ze ta siostra to przeciez RODZINA, widza wszystko przez pryzmat NORMALNYCH rodzin i ukladow. a ludzie sa rozni i czesto niezbyt krysztalowi i honorowi. czasem taki padalcowaty osobnik trafi sie w rodzinie, np. jako wlasna siostra, tudziez szwagierka. i co? nalezy sobie pozwalac na wszystko, bo to rodzina przeciez? wyobrazmy sobie osobe, ktora nam kiedys zalazla za skore i ktorej szczerze niecierpimy- czy pozwolilbysmy na jej wczasowanie sie w naszym domu? nie. to, ze taki ktos jest szwagierka, nie ma tu nic do rzeczy. jak maz chce sie spotykac z siostra, ma milion mozliwosci, aby robic to tak, by nie narazac zony, na przykrosci w jej wlasny domu...
            brawa dla pana, ze jednak okazal sie lojalny w stosunku do zony. ale fakt, ze nie mial odwagi osobiscie z mamusia pogadac, swiadczy, ze panuja tam jakies chore relacje i zona moze miec bardzo istotne powody, dla ktorych tak wlasnie traktuje szwagierke...
            • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 20:40
              Niestety jest dokładnie na odwrót: to żona jest kopniętą zołzą, a mąż nie jest lojalny, tylko uległy/zastraszony/tchórzliwy.
          • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 18:27
            To znaczy że mąż do końca rozumu nie stracił.
          • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 20:35
            volta2 napisała:

            > że siostra będzie grzebała to raczej na 100% pewne.

            Sądy odnoszące się do przyszłości w ogóle nie są pewne.

            > charakter obu pań jest mocno dyskusyjny, ale siostra umie stosować brzydkie zag
            > rywki.
            > i w małżeństwie nie miesza, bo jej do mieszania raczej nikt nie dopuszcza. ale
            > gdyby mogła to kto wie...

            Czyli nie może mieszać, nie miesza, ale potraktujmy ją tak jakby mieszała.


            > mąż to jednak trochę widzi, i stąd, jak zakładam - zgoda na nieprzyjechanie sio
            > stry.
            Ale CO widzi? Że jakby przyjechala, to by grzebała, że jakby mąz pozwolił, to by sie mieszała.

            A o zgodzie nie ma mowy - jest tylko uległość wobec szantażu. A uległość nigdy nie wychodzi na dobre, żadnej ze stron.


            > co do przyjazdu - żona faktycznie podejrzewała, że "uradzą" matka, mąż i siostr
            > a przyjazd za jej plecami. zakłada, że mąż nie będzie miał na to odwagi, ale że
            > taki pomysł padnie - to pewne.

            I znowu: żona podejrzewała, zakładała, "że taki pomysł padnie, to pewne". Nie dziwię się, że mąz odpoczywa, jak jest razem z siostrą. Na miejscu żony wolałaby, żeby odpoczywał ode mnie z siostrą niz z jakąś inną panią.


            >
            > na razie stanęło na tym, że mąż się zgodził na jej ultimatum i siostry w tym ro
            > ku nie będzie.
            big_grin big_grin big_grin
            > ale - poinformować osobiście nie miał odwagi, zrzucił tę przyjemność na żonę.

            Skądinąd słusznie - jej decyzja, niech ona bierze na siebie.


            > ponieważ żona jak widać, asertywna do bólu,

            Ciekawe od kiedy terroryzowanie męża pod wpływem urojeń nazywane jest "asertywnością".
            • volta2 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 23:29
              nanga, bardzo to pięknie analizujesz, i nawet częściowo trafnie

              tylko założenia żony co się zdarzyć może wynikają z doświadczeń ponad dziesięcioletnich bycia w tej rodzinie.

              oczywiście co tam siostra wyczyniała 100 lat temu można jakoś zapomnieć, panie w normalnych wizytowych warunkach się nie unikają, bywają u siebie, rozmawiają. dzieci bez przeszkód się bawią. ale to jest kilka godzin jedna u drugiej i tyle. można wytrzymać.

              do mieszania w małżeństwie nie dopuszcza żona, bo facet - to niuansów nie zauważa w ogóle, więc nawet by niczego nie zauważył.

              myślę, że duża niechęć do siostry wynika z nierównego traktowania rodzeństwa przez matkę. jedno dziecko tylko dostaje, drugie tylko ma dawać. ale że głupio obwinić teściową to przelewa się niechęć podświadomie na siostrę.

              ja pytałam na forum o ten problem, bo wysłuchuję o tej sytuacji od parunastu dni i jakoś próbowałam koleżance wytłumaczyć, że przecież jak jej nie będzie, to nic się nie stanie jak ta siostra przyjedzie. ale ona się uparła i ja próbuję dociec o co chodzi. jak to można tłumaczyć i dziewczyny piszą, kwestia relacji w małżeństwie, stawiania granic, itd.

              natomiast jeszcze ciekawa jest jeda rzecz, nawet tu na forum każda omawia relację siostra-żona, a nikt na faceta wiadra pomyj nie wylewa. misio jak zwykle jest niewinny, to dwie baby o niego walczą a on jak ta kukiełka.
              która mocniej tupnie nóżką, w tej stronę leci.

              ja mogłabym swojemu mężowi tłumaczyć dniami i nocami dlaczego nie chcę wizyty jego rodziny, mogłabym długo szukać argumentów, ale - jego rolą jest wyjaśnienie mi, że to jego rodzina, i trzeba to uszanować, jeśli on tej wizyty chce.

              może mi zrobić jakąś rekompensatę z racji mojego poświęcenia - ale w tej sytuacji ugiąć się nie powinien. bo jednak gdy pani wyjedzie - nie poniesie nadmiernych kosztów psychicznych. ponieważ takie jest moje rozumowanie, nie rozumiałam za bardzo motywów żony.

              • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 23:48
                Motywy żony pieknie się mieszczą w zdaniu o NIERÓWNYM traktowaniu dzieci przez teściową - która z jednej strony ma zamożnego syna, a z drugiej samotną córkę z dzieckiem.
                Wydaje mi się, ze Twoja kolażanka jest bardzo dziecinna, po dziecinnemu zazdrosna, zaborcza. Czemu jej mąz się na to godzi - nie wiem. Możliwe, że dla świętego spokoju.
                Mozna postawić jeszcze więcej pytań: dlaczego mieszkali osobno, dlaczego osobno spędzają wakacje? Doświadczenie mi podpowiada, że pod bardzo racjonalnymi wyhasnieniami takich sytuacji czesto kryje się poważny małżeński problem. "Drugiego dna" doszukiwałabym się raczej w relacjach miedzy małżonkami.
                Kiedy czytałam ten wątek co chwilę przypominały mi sie posty macoch, piszących, że mają prawo nie wpuszczać pasierbów do swego domu. To jest jeszcze jeden aspekt sprawy: kobiety w Polsce najwyraźniej czują sie samowładnymi paniami własnych domow, mąż w sferze prywatnej praktycznie nic nie ma do powiedzenia. To cała wielka kwestia, bardzo dobrze ujmowana przez powiedzenie, że męza trzeba sobie wychować. No, niech zna swoje miejsce.
                • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 23:54
                  Acha, i jeszcze jedno - pragnienie matki, by jej dzieci wspierały się i były w kontakcie wydaje mi się zupełnie naturalne. Przypomina mi sie jednak taka sytuacja: podczas studiów mieszkałam u ciotki i na prawach członka rodziny, niejako dodatkowego, dorosłego dziecka (rodzice przekazywali pieniądze na moje utrzymanie). Któregos dnia odwiedziłam koleżanke podobnie jak ja mieszkająca u ciotki - w swoim pokoju miała osobne jedzenie, mieszkała tam jak obca dziewczyna na stancji. Oczywiście jesli dwie osoby z tak róznych rodzin pobierają się, musi dochodzic do poważnych konfliktów. Moze w tym rzecz?
                • volta2 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 00:09
                  w sprawie wakacji już wyjaśniałam, żona nie pracuje a dzieci mają 2 miesiące wolnego.
                  ojciec jakieś 2 tygodnie, i w tym czasie wyjadą razem, ale żona może jechać na dłużej. i chyba to dobrze, że jedzie? sama też tak robię, bo co mam zrobić z dziećmi? w mieście trzymać?

                  co do nie mieszkania razem - to nie kwestia wyboru, tylko zawodu, no, taka praca.
                  tu nie ma co się doszukiwać podtekstów.

                  natomiast pragnienie rodzica, i cały trud wychowawczy włożony w to, by dzieci się wspierały, jak widać, dość łatwo obrócić w niwecz.

                  z jednej strony lojalność wobec małżonka, z drugiej - małżonka, rzecz nabyta, można wymienić, rodzina jest teoretycznie przynajmniej bardziej trwała.

                  ja myślę, że osią niezgody i głównym rozgrywającym jest matka. to ona pociąga za sznurki, i to być może ona w dużym stopniu przyczyniła się do ucieczki zięcia z tej rodziny. koleżanka boi się, że może być w kolejce do odstrzału. i wtedy dzieci wrócą na łono rodziny i ta będzie w komplecie. i może stąd to twarde oznaczanie terenu.

                  i stąd tekst do teściowej, by nie wprowadzać zamieszania w małżeństwie przez dawanie propozycji nie do przyjęcia.

                  tylko - na ile przyjazd siostry może oznaczać mieszanie w małżeństwie?



                  • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 00:18
                    Koleżanka strzela sobie w stopę, teściowa widzi z jednej strony niepracująca synową na dwumiesięcznych wakacjach na które pracuje jej syn, z drugiej samotna córke z wnukiem, którym synowa zabrania 10 dni wakacji w domu brata i wuja. Nawet tesciowa-anioł by sie wkurzyła. Po prostu wyobraź sobie, że to Twoje dzieci.
                    • volta2 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 06:45
                      jak pisałam wyżej gdzieś, to żona dołączyła do męża (na jego ogromne prośby i błagania) zawieszając chwilowo karierę na kołku. ryzykuje dużo, bo w tym prawo do wykonywania zawodu.

                      a zawód ma dobry - więc gadanie, że nie pracuje i patrzenie na nią pod tym kątem byłoby niesprawiedliwością. ta info jest ważna w kontekście wakacji, że ma czas, ale nie ma nic do rzeczy w kontekście ich zamożności, bo oboje mają w miarę równe pozycje zawodowe.

                      myślę, że to właśnie ułatwia żonie grożenie odejściem, bo mąż wie, że ona marzy o powrocie do dawnego życia, rola żony tylko i wyłącznie to nie jest jej bajka. i ta groźba jest realna do wykonania, więc myślę, że z tego też powodu mąż uległ.

                      ja swojego mogłabym straszyć, ale on i ja wiem, że nie miałabym tak dobrego wyjścia na starcie.

                      oczywiście, że potrafię sobie wyobrazić, że to moje dzieci, ale nie umiem sobie wyobrazić, że nierówno je traktuję.
                      oczywiście takie sprawiania sprawy przypłaciłabym "zawałem" i liczę, że w mojej rodzinie tak się nie stanie. ale obserwując postępowanie osób dołączających do rodziny - liczyć należy się i z czymś takim.
                      • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 07:16
                        Volta, ale na czym właściwie polega to "nierówne traktowanie"? Że matka pomaga temu z dzieci, które sobie nie radzi albo radzi sobie gorzej? Moze coś wiesz konkretnie. Bo tak dorzucasz te fakty po odrobince.
                        Dla mnie domaganie się od teściowej "równego traktowania" przez pania koło czterdziestki chyba jest jakies szalone, może drugie dno to jej własny dom rodzinny?
                        W ogóle cała historia jest jakaś niewiarygodna - skoro ona chce pracowac, po co budowali czy kupowali dom tam, gdzie ona tego robić nie może? Jeśli to takie kochające się małżeństwo, czemu nie wyślą dzieci samych na przynajmniej dwa tygodnie i nie skorzystają z okazji, by pobyć we dwoje w tym pieknym domu nad morzem?
                        Ja coraz bardziej wracam do mojego pierwszego wrażenia: ona jest piekielenie zazdrosna o to, ze mężowi przyjemnie było spędzić tamte wa tygodnie z siostrą.
                        • volta2 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 09:32
                          nierówne traktowanie to np. prośba o zrzeczenie się spadku po rodzicach na rzecz siosrty.
                          i milion takich różnych akcji.

                          facet znosi to wszystko w imię miłości i szacunku do rodziny, nie chce zadrażniać, wiecznie słyszy, że po to dostał takie superwykształcenie żeby do końca chyba życia dzielić się i dzielić się. a przecież nigdy nie wiadomo, co się może w życiu zdarzyć.

                          ale ta chyba prośba o spadek to był taki gwóźdź do trumny, bo choć oni są zamożni i może nawet sami z siebie nie wiele by potrzebowali, to takie podsunięcie papieru do podpisania w dzień przed ślubem, potrafi wstrząsnąć.
                          tylko tych żądań nie wysuwała siostra, dletego te szczegóły pominęłam,a na niej jakby największa niechęć się skupiła. ja mam wrażenie, że to takie przeniesienie uczuć. powinna za to matka dostać szlaban, a nie siostra, aczkolwiek przy tak silnym związku z matką? wiadomo, że myśli to samo.

                          ale - jak pisałam to są zadawnione sprawy, sprzed wielu lat, sytuacja się wyprostowała i teoretycznie już teraz nie dzieją się takie szopki. i każdy zna swoje miejsce, i nawet tak źle w czasie świąt nie jest, jak się rodzina spotka.

                          także wygląda na to, że rzeczywiście chodzi o to by nie było im "za fajnie", szczególnie jej. tylko że ja dalej pojąć nie mogę, że cierpieć będzie też na takim stanowisku siostrzeniec, i tu - to ważny argument - jest pole by się zgodzić na wizytę.

                          dzieci samych nie wyślą, wysłałabyś parolatkę samą? gdzie? do babci? starsze dziecko oprócz wakacji rodzinnych, z mamą, ma jeszcze wyjazd samodzielny za granicę szykowany(szkoła jęz)

                          co do pracy - myślała, i mąż ją w tym myśleniu podtrzymywał, że będzie mogła chociaż na pół gwizdka, ale pracować.
                          ja nidzie nie pisałam o domu nad morzem, tylko o tym, że tam mieszkają obecnie.
                          sytuacja po paru latach wróci pewnie na dawne tory, czyli małżeństwo znów będzie na odległość - taki zawód jednego i drugiego, co robić?
                          • agaja5b Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 11:42
                            Toz to wypisz wymaluj rodzinka mojego męża. Współczuje jej, naprawdę, bo też często słyszę że jestem wariatką itp. Tylko są takie sytuacje i jazdy, że jak ktoś nie doznał to nie uwierzy, po prostu twierdzi że to ty, żona wymyslaś, schizujesz itp. jakie moga sie dziać absurdy tosię w głowie nie mieści.
                          • aretahebanowska Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 12:28
                            Czyli o kasę poszło? OMG. A jaki ten spadek, skoro siostra mieszkająca z matką ma tak złą sytuację finansową, że musi żerować wink na bracie? Jest się w ogóle o co bić, czy to tylko taki foch dla zasady? No może moment na załatwianie takich spraw mamusia wybrała nienajlepszy (czyli dzień przed ślubem) ale być może zauważyła coś takiego w przyszłej synowej co spowodowało taki ruch.
                            • volta2 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 15:59
                              a gdzie ja pisałam, że matka i córka biedne są i muszą żerować?
                              nie są tak zamożne jak syn i synowa, ale nie znaczy zaraz że biedne.

                              jak samotna matka to od razu stereotyp, że biedna. dziewczyna pracuje, dorabia, ma całkiem, całkiem dobre jak na polskę alimenty, dodatkowe źródlo dochodu.

                              oczywiście brat ma duuużo więcej, i nie ma wrażenia, że siostra na nim żeruje, no weź, nawet 10 kolacji na mieście dla 2 osób to jest powiedzmy 100 dodatkowo, czyli 1000 zeta na pobyt. przy zarobkach 20-30 tysięcy to chyba nie jest o co robić halo, a te zarobki są chyba większe(nie wiem, nie dopytuję o szczegóły)

                              nie o kasę chyba chodzi, bo syn sobie wie, że poradzi, i nawet by pewnie od siostry niczego nie chciał, i on do matki o ten spadek nie ma pretensji. tu żona odczuwa zamiast męża chyba?
                              zresztą tak jak pisałam, to sprawy wyjaśnione, ułożone lata temu.

                              • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 18:37
                                Było dużo o pieniądzach, to jest trudna sytuacja, kiedy w najbliższej rodzinie jeden zarabia 3000, a drugi 30 000 czy więcej. Tym trudniejsza, że człowiek im więcej ma, ma mniej chce się dzielić, i nawet ten głupi 1000 może sie okazać większym problemem dla brata (a chyba zwłaszcza bratowej) niż dla siostry.
                                Nie mogę sie jednak oprzeć wrażeniu, że wszyscy w tym wątku pomijają jeden szczegół - że może brat po prostu KOCHA siostrę, a siostra brata, że w zwiazku z tym chcą czasem pobyć razem, poświecić sobie nawzajem uwagę. A nawet, o zgrozo, pobyć i pogadać sam na sam. Dla wielu żon jest to sytuacja nie do zniesienia, mężowie raczej bardziej są wyrozumiali, przynajmniej tak to obserwuję wokół siebie. Już chyba pisalam ale powtórzę - wiele kobiet po prostu zawłaszcza swych mężów i uważa tę sytuację za normalną i pożądaną.
                              • yuka12 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 21:33
                                No volta, nie bądź dziwna. 10 kolacji na mieście to minimum 200 zł na osobę jak nie dużo, dużo więcej. Doliczając siostrzeńca i fundatora, to się robi okrągła sumka. Niektórzy mają takie miesięczne pensje.
                                Mój brat i bratowa też zarabiają sporo więcej od nas. Na oko 5 razy więcej. Co wcale nie znaczy, ze przyjeżdżam co roku i siedzę na jego garnuszku, w dodatku naciągając na kolacje na mieście. A też mieszka niedaleko morza. Mam swój honor. Pobyt organizujemy tak, żeby rodzinę jak najmniej obciążać. Zresztą życie pokazało, ze to co odłożył mój brat, bardzo się przydało, bo miał finanse na opłacenie zabiegów ratujących życie i np. opłacenie opiekunki dla najstarszej członkini rodziny zdrowie. I cieszę się, że nie wydał oszczędności i zarobionych pieniędzy na odwiedzających go gości, kolacje na mieście itp.
                                Bogaci ludzie nie są bogaci, bo dużo zarabiają, ale dlatego że mądrze te pieniądze wydają. Pomoc potrzebującym członkom rodziny, goszczenie to jedno, a sponsorowanie czyichś zachcianek i nasiadówek w imię dobrych relacji rodzinnych, to zupełnie inna sprawa.
                                Twoja koleżanka prawdopodobnie to widzi i nie chce, aby ich wykorzystywano oraz, co też ważne, rozgaszczano się na ich terytorium bez jej dozoru.
                                • volta2 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 21:55
                                  ale mąż chętnie sponsoruje takie atrakcje, bez przesady. gdyby to nie chodziło o siostrę tylko kogo innego, nie byłoby problemu.

                                  np. nam zaproponowali, że zasponsorują bungalow gdzieś na wybrzeżu afryki, tylko żebyśmy z nimi pojechali(jakiś program lojalnościowy, ale jednak jest to jakiś gest), czyli kupili tylko bilety lotnicze. my czekaliśmy na śnieg i wybraliśmy narty, i podziękowaliśmy za ofertę.
                                  a nie jesteśmy jakoś przyjaciółmi od 100 lat. choć, mam nadzieję, że relacje są fajne i takie zostaną(jeśli koleżanka nie dotrze do tego wątkusmile)

                                  utrzymują dalszego członaka rodziny, który zasłużył się dla miłego dzieciństwa męża, czyli użyczyli mieszkanie i płacą czynsz.

                                  więc naprawdę wyjście do restauracji parę dni z rzędu nie zrujnuje nikogo, ani żony ani męża. oczywiście że w dyskusji między nimi pada argument finansowy, ale to tylko załsona dymna.
                                  bo łatwiej jest powiedzieć, że nie bo to kosztuje, a ja chcę zacząć oszczędzać, niż nie, bo nie lubię tej zołzy.
                                  • yuka12 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 22:58
                                    Wtedy jest dodatkowy argument. Nielubienie zołzy czyli siostry męża + pieniądze.
                                    Nie uważam rodziny mojego męża za moich krewnych. Godzę się na jego kontakty z nimi (i moje też), bo wiem, że ich kocha. Podobny stosunek do mojej rodziny ma mój mąż. Raz na jakiś czas jesteśmy gotowi na pogoszczenie co poniektórych. Ponieważ nie jestem święta i moje relacje rodzinne są poprawne ale bez gorącej miłości, nadal rozumiem Twoją koleżankę. I też bym nie chciała takich odwiedzin.
                                    Zresztą bywa, że kogoś nie lubisz i możesz z nim/ nią raz na jakiś czas się spotkać, ale nie częściej i nie na długo. Niestety w tym przypadku padło na siostrę męża.
                                    • yuka12 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 23:00
                                      Dodam jeszcze, że częściej odwiedzają nas znajomi niż rodzina.
                                      • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 09:19
                                        Może po prostu rodzina lepiej cię zna?
                                        • yuka12 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 12:30
                                          Myślę, że na odwrót. Znajomi i przyjaciele znają mnie lepiej, bo częściej się widzimy. Dzielimy razem życie, radości i problemy. I to od wielu lat. Moja rodzina w swej większości nie bardzo się interesuje moim, naszym życiem. Tzn. interesuje się, jak my do niej zadzwonimy, albo przyjedziemy.
                                  • 3-mamuska Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 18:15
                                    ale mąż chętnie sponsoruje takie atrakcje, bez przesady. gdyby to nie chodziło o siostrę tylko kogo innego, nie byłoby problemu.

                                    Nie czytałam całego wątku więc może coś przegapilam.

                                    Żona ma poczucie ze siostra wykorzystuje jej meza, co z tego ze to siostra , każdy jest dorosły i nie można mieć takiego podejścia daj mi bo ja mam mniej.

                                    Żona pracuje i nie chce wspólnych pieniędzy wydawać na siostrę.
                                    Okazjonalnie można pomoc ale nie co roku sponsorowac wakacje.
                                    Może ty zapłać za wakacje siostry/brata przez następne 10 lat?

                                    Gdyby było tak daj temu kto ma mniej, to nie byłoby biedy na świecie.
                                    Tym bardziej ze stosunki w rodzinie wyglądają tak ze brat musi dać siostrze bo jej sie należy, a on od kasy mamusi wara. Smutne znalazły sobie sponsora w jedna stronę.
                                    • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 22:42
                                      A jakąż to kasę daje brat siostrze?
                    • wuika Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 08:49
                      Tylko, że syn i synowa są małżeństwem. I wspólnie pracują na to, co mają, to że teraz zarabia tylko syn, nie ma nic do tego, zarobione pieniądze są wspólne, jego i synowej, więc to nie syn daje na wakacje, synowa też ma te pieniądze. Syn z siostrą wspólnoty majątkowej nie ma.
                      • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 08:57
                        Ale ja pisze o emocjach matki, a nie o wspólnocie majątkowej. Inna rzecz, że nie mam racji, bo pani pracowała.
                        • wuika Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 09:19
                          To nadal mamusia powinna zrozumieć, że od momentu, kiedy syn się ożenił pieniądze rodzinne nadal są, ale dzielą się tak: syn i synowa, córka z dzieckiem. Ja też, mimo, że po ślubie, obejmuję umysłem pieniądze rodzinne jako dobro ogólne i nie wyobrażam sobie np. sytuacji, że ja żeruję na bracie, on na mnie, albo oboje na rodzicach, bo to nadal, nawet jeśli nie jest moje (bo pieniądze brata nie są moje, prędzej przyszłej bratowej, choć formalnie wspólnoty nie mają), to nadal "rodzinne", czyli są dobrem, o które należy dbać. I rozumiem o co chodzi z tymi emocjami, tylko, że podział, nawet emocjonalny, nie przebiega tak, że syn i córka to wspólne, a synowa to obca, na którą ten biedny syn musi pracować. Abstrahując zupełnie od tego, czy synowa pracuje aktualnie, czy nie.
                          • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 14:28
                            Nie dramatyzuj Wuika. Gdzie masz ze brat z siostra wspolnie kosztem w dodatku zony?
                            To ze brat zaprasza siostre i jej funduje kolacje na miescie ma znaczyc ze matka uwaza, ze to siostra ma wieksze prawo do kasy zarobionej przez brata niz obca synowa? Troche sie chyba zagalopowalas.
                            • wuika Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 21:32
                              Odniosłam się do tego, co napisała Nanga, cytuję:
                              "teściowa widzi z jednej strony niepracująca synową na dwumiesięcznych wakacjach na które pracuje jej syn, z drugiej samotna córke z wnukiem, którym synowa zabrania 10 dni wakacji w domu brata i wuja. Nawet tesciowa-anioł by sie wkurzyła. Po prostu wyobraź sobie, że to Twoje dzieci. "
                              co zrozumiałam jako pretensje ze strony teściowej, że jak to siostrze nie zasponsorować wakacji, skoro żonie wakacje funduje, na dodatek takie długie, bo żona nie pracuje.
                              • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 21:52
                                Ale kto tu mówi o sponsorowaniu wakacji? Ugoszczenie kogoś bliskiego w prawie pustym domu i zaproszenie parę razy do knajpy - moze on lubi zjeść na mieście, a skoro wciąż jest sam, miło mu, kiedy moze to zrobic w towarzystwie siostry i siostrzeńca? Bo moze pogadać z kimś, kogo zna od lat, z kim ma wspólnych krewnych, wspomnienia, sprawy? Z kim może rozumie sie niegorzej niż z żoną? Volta pisze, że ten pan zarabia 20-30 tysiecy miesięcznie. Naprawdę taki problem z tymi kilkoma kolacjami?
                                Nigdy nikogo nie zapraszasz, nie gościsz? Ciebie nikt nigdy nie gościł?
                                • wuika Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 21:59
                                  Nie mam warunków do goszczenia, więc nie goszczę. Zdarzały się pojedyncze noclegi pojedynczych osób. Nie mówię, że nie podejmuję gości jedzeniem, czy nie idziemy do knajpy (i jesteśmy wtedy gospodarzami, więc płacimy), ale dłuższe pobyty odpadają w przedbiegach. Wolę też z cudzej gościnności nie korzystać nadmiernie, bo mi z tym dziwnie. Nie czuję się u kogoś, jak u siebie, mogę mieć inne nawyki chociażby związane ze sprzątaniem, zmywaniem, etc. To nie są problemy nie do przejścia, ale mi z tym dziwnie i jeśli mogę, nie stawiam siebie, ani innych w takiej sytuacji.
                                  A w tym podwątku odniosłam się do tego, że teściowej dziwnie, że syn ma i dzieli się z żoną (dobry pan, doprawdy), a córka nie ma. Nijak się ma to do gościnności.
                                  • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 22:05
                                    Rany, wyjaśniałam już, że to nie ma sensu w tym wątku (żona pracuje zawodowo), i że chodziło mi wyłącznie o EMOCJE tesciowej, które nie potrzebują uzasadnień ani racji.
          • wuika Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 20:59
            I tyle w temacie drugiego dna. Siostra, nawet jeśli nie ostatnia zołza, która małżeństwo chce rujnować, to jednak jest gościem niepożądanym. I tyle.
    • donnasanta Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 12:19
      Uwazam, ze ma ochydna zone.
      • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 18:29
        Ma ohydną siostrę.
        • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 20:41
          Przeczytaj uważnie ostatni post Volty.
          • czar_bajry Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 24.05.12, 23:52
            Głupia ta żona a i małżeństwo chyba nie takie zgodne skoro połowica dramatycznie każe wybierać- ja albo ona( siostratongue_out).
            Ja nie widziałabym problemu w wizycie siostry a nad morze nie koniecznie jedzie się aby zwiedzaćtongue_out
            Żona zachowuje się jak gimnazjalistka a nie dorosła kobieta.
            • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 18:24
              Niestety nadal się nie dowiedziałam co takiego siostra zrobiła żonie że ta jej widzieć u siebie nie chce, może gościć wszystkich, tylko nie siostrę. Gdyby żona była porąbana, to teściowej też by nie chciała gościć, choćby z uwagi na odebrany spadek, a nie wzbrania się. Więc nie o pazerność chodzi. Siostrunia jak czytam jest z gatunku grzebiących po cudzych rzeczach.
              Zrozumiałam, że brat bardzo bogaty, siostra też nie biedna ale ma mniej, brat ma zrzec się spadku na rzecz siostry, powinien przyjąć ja na wakacje, żona która nie chce widzieć i suebie siostry powinna w tym czasie wynieść się z własnego domu. I TO JEST CHORE ! Na dodatek mam pytanie, skoro ta siostra nie jest taka znowu bardzo biedna to czemu sobie do jasnej cholery nie zafunduje wakacji a nie mąci w małżeństwie?!
              • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 18:44
                powinien przyjąć ja na wakacje, żona która
                > nie chce widzieć i suebie siostry powinna w tym czasie wynieść się z własnego
                > domu.

                No ale zona wtedy jedzie na swoje wakacje wiec sie nie musi wynosic nigdzie.
                Moze brat z siostra celowo to tak zalanowali bo wiedza, ze zona z siostra sie nie trawia wiec po co sie maja meczyc obie.

                Na dodatek mam pytanie, skoro ta siostra nie jest taka
                > znowu bardzo biedna to czemu sobie do jasnej cholery nie zafunduje wakacji a n
                > ie mąci w małżeństwie?!

                A moze rodzenstwo chce pobyc razem, tak to z reguly wyglada w kochajacych sie rodzinach. Tak trudno na to wpasc?
                I skad wiadomo ze ta siostra bedzie grzebac po szafach?
          • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 18:32
            W małżeństwie NR 1 zawsze ale to zawsze jest drugi małżonek. Potem daleko daleko nic, potem rodzice, a siostra z dzieckiem jeszcze dalej. Gdyby siostrze działo się coś dramatycznego to jeszcze rozumialabym braterską pomoc, ale tu nie ma żadnego powodu do rzucania się z pomocą kosztem najbliższej osoby czyli żony.
            • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 18:41
              Ależ wyobraź sobie, że istnieją na świecie rodzeństwa kochające się, które zwyczajnie chcą parę dni w roku pobyc razem - jeśli dla wyjeżdżającej w tym czasie na urlop żony jest to nie do zniesienia, to ma ona problem ze sobą. Ten facet, jak napisała gdzieś wczesniej Volta, miał po prostu frajdę z odwiedzin siostry, i to jest jej grzech główny.
            • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 18:46
              A jaki koszt ponosi zona?
              • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 19:17
                Żona po prostu sobie nie życzy, aby siostra u niej w domu bywała w ogóle, nawet pod jej nieobecność. Kto bratu i siostrze broni się spotykać? Skoro żadne nie jest ubogie to umówić się razem gdzieś na parę dni. Wyraźnie siostra chce przewalczyć żonę, stąd ostra reakcja żony.
                Żaden mąż szanujący żonę nie zaprasza pod wspólny dach wroga żony, to chyba proste?
                Franczii, Nangaparbat3 jesteście w związkach małżeńskich?
                • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 19:58
                  Tak, jestem w zwiazku malzenskim bardzo udanym w dodatku. Co wiecej moj maz ma siostre. Co wiecej ja za ta siostra nie przepadamtongue_out
                  Volta wspominala, ze facet ma 2 tygodnie urlopu, ktory chce spedzic z swoimi dziecmi i zona. Ma z tego wykroic zeby pojechac gdzies z siostra?suspicious Glupota.
                  • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 22:22
                    Rozumiem że niekochaną siostrunię męża zapraszasz do siebie na 2 tygodnie, obsługujesz, karmisz, poisz, a żeby jej nie psuć dobrego nastroju swoim widokiem wyjeżdżasz na ten czas z własnego domu?
                    • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 04:15
                      Zapraszam ja bo maz jest z nia bardzo zwiazany, razem sie wychowywali, maja wspolne wspomnienia, wspolne tematy. Maz sie cieszy kiedy moze pobyc z siostra i dzieci tez sie ciesza ze ciotka przyjezdza. Nie obsluguje, sama sie obsluguje. Posilki je z nami, wrzucam do garnka garsc ryzu lub makaronu wiecej, dodatkowy kawalek miesa. Dla mnie to zadna roznica. Kiedy wychodzimy lub jedziemy na wycieczke to zabieramy ze soba. Nie wynosze sie z domu na ten czas, przeciez zona z watku tez sie nie wynosi tylko jedzie na swoj urlop. Ja tez co wakacje jezdze sama z dziecmi a maz w tym czasie zostaje sam i gdyby wtedy jego siostra pzyjechala to prosze bardzo, nawet bym sie cieszyla ze moj maz ma towarzystwo, ktore lubi.
                      • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 19:25
                        Skoro lubisz robić z siebie słomiankę to twój wybór. Ewentualnie wasze konflikty nie są tak silne.
                        • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 20:18
                          A co to jest slomianka??
                          A skad wiesz co za konflikt jest w przypadku zony z tego watku?
                          Poza tym zeby zakazac wstepu pod swoj dach siostrze meza powod musi byc naprawde powazny a nie jakies dzienne zagrywki.
                • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 21:11
                  Jestem ROZWÓDKĄ. Domyślam się juz że dlatego, ze nie traktowałam szwagierki jak wroga.
                  • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 22:17
                    Masz porypane priorytety.
                    • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 22:19
                      Ę?
    • yuka12 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 00:00
      Pozwolę sobie powtórzyć to, co napisałam wcześniej.
      "Problem w tym że są goście i ''goście''. Też mam rodzinę nad morzem i często gęsto inni członkowie rodziny się zwalali nad Bałtyk. Oczywiście pobyt był na koszt krewnych. Czasami 5 osób przyjeżdżało do 2-pokojowego mieszkania na tydzień wakacji. Goście niewiele sprzątali, nie robili zakupów, nie gotowali, robili to nestorzy-gospodarze. Było tak co roku przez wiele lat. Z czasem niekiedy spędzali letni czas u innego członka rodziny w jego domu. W ruch szły kosmetyki pani domu, zawartość lodówki, bez oglądania się na zdanie właścicieli i przy minimalnym wkładzie własnym. Dodam że goście pochodzili z dużego miasta i sami już tak gościnni nie byli. Właściwie można powiedzieć, ze ich gościnność była ograniczona do jednej nocy, czasem dwóch w przypadku nestorki. Takie są skutki, jak w pewnym momencie nie ustali się konkretnych zasad lub zdecydowanie nie powie STOP.
      Też lubię gościć ludzi, ale nie lubię, jak jedni drugich wykorzystują. Nie lubię niezapowiedzianych kilkudniowych wizyt. Jeżeli ktoś jest biedny, może pomóc gospodarzom w inny sposób np. współuczestniczyć w zakupach, sprzątaniu, przygotowywaniu posiłków czy np. grilla. Bogactwo gospodarzy nie ma nic do rzeczy, bo to są ICH pieniądze, ICH życie i ICH WSPÓLNA dobra wola, by się tym dochodem z kimś dzielić i zarówno żona jak i mąż o tym RAZEM decydują. Podobnie powinno być z zapraszaniem kogokolwiek do ICH domu.
      W opisanej sprawie żona nie zabrania mężowi kontaktów z siostrą, tylko nie chce jej goszczenia pod ICH dachem. I ma do tego prawo, bo to i JEGO i JEJ dom. Gdyby mój maż zabronił zaproszenia np. mojego brata do NASZEGO domu pod mojego m. nieobecność, uszanowałabym to. Mogę zaprosić brata do pensjonatu na zasadzie podziału kosztów i widzieć się z nim i tak codziennie."
      Dodam jeszcze, że znam z autopsji sytuację w rodzinie, gdzie dzieci traktuje się nierówno- jedno dostaje prawie wszystko (łącznie z majątkiem rodziców), dwójka pozostałych prawie nic. I to temu beniaminkowi wiedzie się, o dziwo!, najgorzej w życiu, pomimo wydatnej i ciągłej pomocy rodziców (nie tylko finansowej). I też nie chciałabym corocznego goszczenia faworyta w naszym domu, choć nie mam nic przeciwko spotkaniom raz na jakiś czas czy pojedynczą dłuższą wizytę u nas. Niestety takie osoby są tak nastawione na branie, że zaproszenie na kolejne wakacje skończyłoby się zapewne jak w przypadku rodziny opisanej powyżej.
      Ja tam Twoją koleżankę Volta rozumiem.
    • drie Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 01:39
      Nie wiem czy to juz bylo, ale na MOIM terytorium (nawet w 50%) moj maz mialby utrzymywac MOJEGO wroga, ktory przez 10 dni przybywalby, korzystal, mial dostep do moich prywatnych rzeczy? Nie. I nie chodzi o kase. Terytorialna jestem.

      Dajcie dostep osobom, ktorych nie lubicie do swojego domu i swoich rzeczy? Pod wasza nieobecnosc? Pech, ze to rodzina meza.
    • zolla78 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 25.05.12, 12:35
      Też mi to zaczyna przypominać historię rodzinną. Moja babcia od strony taty, też sporo złego mamie zrobiła, też była akcja, że kazała córce w tajemnicy przed moim tatą wykupić jej mieszkanie sobie na własności itp. Oczywiście mama miała zapomnieć, wszystko w ramach poprawności relacji, bo to matka, bo to siostra. Kontakty takie, że oni nas nie zapraszali, ale wpraszali się na wieś gdzie mieszkaliśmy, co wakacje. Ten dom na wsi nie był nasz, zatem nie mama decydowała o przyjmowaniu gości. Potem wyprowadziliśmy się nad morze. I oczywiście zaraz się zjawili. Dokładanie się do życia polegało na tym, że czasem kupili sobie coś co lubili, a my z siostrą się częstowałyśmy nie pytając czy możemy - gdybyśmy zapytały, byłoby pewnie, że to dla kuzyna. Potem kupowali tak byśmy takiej okazji raczej nie miały. Reszta na koszt rodziców. A były zwykle cały miesiąc i dłużej. Babcia, ciocia i siostrzeniec taty, albo sama ciocia z nim. I tak kilka lat pod rząd. Brak pytania czy mogą przyjechać a tylko kiedy mogą, a raczej żeby przyjechały za tydzień lub dwa. Raz się wpakowali w sam środek remontu, o którym wiedzieli. Okazało się, że nie dało rady mieszkać na miejscu i mama musiała wynająć inne, mniejsze mieszkanie na ten czas. Dla nich żadna przeszkoda. Jak wyjeżdżała ciocia, to mama, nie dając sobie rady sama z tym remontem, poprosiła by nas zabrała do siebie na 2 tygodnie. Oczywiście odpowiedź była nie.
      I dopiero wtedy, jak dla mnie o lata całe za późno, mama wkurzyła się i powiedziała, że to koniec przyjazdów do nas. I też było, ale co to za problem - mieszkanie po rozbudowie było znacznie większe, że przecież rodzina, że wcześniej nie przeszkadzało a teraz tak... itp.
      Jeżeli to ten typ ludzi, to żona dobrze robi, że stawia granice i nie pozwala na stworzenie praktyki goszczenia siostry co rok, nie na jej (żony) warunkach.
    • natalinek.j Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 00:13
      No typowo wiejskie podejście..... oni mają, a my nie to muszą się z nami podzielić
      Strasznie mnie brzydzą tacy ludzie.
      Przecież to, że brat i żona mają pieniądze to nie jakiś dar boży, tylko normalnie sobie zarobili, tak? Każdy może sobie zarobić i też mieć. Trzeba myśleć trochę.
      Jeśli brat z żoną zarobili sobie pieniądze to po to by móc prowadzić godne życie, by zapewnić łatwiejsze i fajniejsze życie swoim dzieciom, a nie po to, by komuś fundować wczasy. Wiadomo, że jak się coś komuś w rodzinie, czy komuś bliskiemu przydarzy to trzeba pomóc, ale nie fundować wczasy co roku. Mnóstwo ludzi nie wyjeżdża na wakacje i żyją - nie stać ich to nie jadą i tyle. Siostra była rok temu, teraz jak ją stać to niech sobie jedzie tam gdzie chce. Podkreślam jeszcze raz to że ktoś sobie zarobił pieniądze to nie oznacza, że ma dookoła innym rozdawać... To pierwsza sprawa, druga to fakt, że siostra i jej matka nie lubią żony, to ewidentnie widać w opisie. Ten facet ma teraz swoją rodzinę i oni powinni być dla niego najważniejsi. Skoro zauważył, że stosunki między żoną a siostrą są nie najlepsze to sam powinien siostrze powiedzieć, że to nie jest dobry pomysł aby spędzały u nich wakacje. Co innego wizyta na obiad, żeby pogadać itd, a co innego żerowanie na tej rodzinie co roku w wakacje. Wierzcie mi 10 dni potrafi być baaaaaaaaaardzo długie jak się kogoś nie lubi. Autorka pisze, że nie o kasę chodzi bo są zamożni... a ja uważam, że to nie jest tak. Zamożni ludzie też myślą nad tym na co wydają kasę i przede wszystkim wiedzą, że trzeba na nią pracować. Czasami praca nie jest męcząca fizycznie ale np. okupiona stresem i wiąże się z silnymi emocjami, a wydawanie tych pieniędzy na kogoś innego - kto przecież ma dwie rączki i może sobie zarobić wydaje się kontrowersyjne szczególnie gdy to osoba, z którą mamy nieciekawe relacje. Żona przecież też tak jakby za to płaci, bo w małżeństwie kasa jest wspólna.
      Trzecia sprawa, to prywatność. Skoro dwie panie za sobą nie przepadają, to chyba naturalne, że żona nie ma ochoty, by ktoś taki kręcił się po jej domu, gdzie są jej osobiste i intymne rzeczy, ubrania, perfumy, dokumenty itd, itd. Są granice za które nie wpuszczamy takich nieprzychylnych nam osób. Mąż w takim razie nawet nie ma prawa pod nieobecność żony wpuszczać do domu osób obcych, a szczególnie nielubiących żony - przecież to proste. Nie piszcie też o tym, że żona utrudnia kontakt męża z siostrą, bo jeśli chodzi o kontakty to na pewno są zapewnione. Zresztą chyba nikt nie wierzy, że tu chodzi o kontakt siostry z bratem big_grin Chodzi tylko i wyłącznie o WYKORZYSTANIE brata i jego sytuacji i jeszcze do tego gratis można dosr... w ten sposób jego żonie.
      To tyle co mogę napisać na podstawie tych informacji, które autorka nam podała. Byc może w rzeczywistości jest jeszcze coś co mogłoby tłumaczyć tę absurdalną dla mnie sytuację, że brat ma fundować siostrze wczasy tylko dlatego, że ma więcej pieniędzy (których przecież nie ukradł, tylko zarobił).

      p.s. Jaki trzeba mieć tupet, żeby mając takie stosunki z bratową pchać się do niej do domu na wakacje na ich koszt???? Jak strasznie poniżające to musi być.......
      • yuka12 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 00:44
        Świetnie napisane. Zgadzam się z tym. Zresztą podobne wnioski zawarłam we wszystkich moich dotychczasowych postach.
      • kol.3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 06:21
        Dokładnie tak. Jak widać jednak z dyskusji spora część ludzi mało co rozumie z życia.
      • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 09:17
        Zastanawiam się, czy znam w realu osoby naładowane taką dawką mieszaniny wrogości, strachu i egoizmu, jakie w tym wątku wyłażą na wierzch. Czy to specyfika osób piszących na forum, czy w realu ludzie sie tajniaczą.
        • yuka12 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 12:43
          A ja się zastanawiam, co uważasz za egoizm. Czy to ze ktoś wykorzystuje czyjąś lepszą sytuację finansową i co roku robi sobie na czyjś koszt darmowe wczasy nic nie dając w zamian i w dodatku wbrew zdaniu żony gospodarza, czy zdrowe podejście pt. pomagamy temu, kto tego rzeczywiście potrzebuje?
          Wiele razy pomagałam ludziom w ciężkiej sytuacji finansowej czy na zakręcie życia i nigdy nic nie chciałam w zamian. Ale nie lubię, być wykorzystywana przez kogoś, kto myśli, że jak mi się trochę lepiej powodzi od niego, zresztą dzięki trudnym wyborom i ciężkiej pracy, jestem skazana na jego wieczne wsparcie, chociaż tak naprawdę, aż tak bardzo mojej pomocy nie potrzebuje, bo zaspakaja sam swoje wszystkie potrzeby. Goszczenie raz na jakichś czas z uszanowaniem obu stron, prezenty itp.- tak, wiszenie na kieszeni- nie.
          • franczii Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 14:35
            Hm, jesli mnie pamiec nie myli to byla wzmianka ze brat jezdzi do matki i siostry na swieta i spedza tam kilkanascie dni rocznie. Jest to okazja do rewanzu a goscine. nie wydaje ci sie?
            A goszczenie siostry raz w roku to jest wlasnie raz na jakis czas i to nie jest jeszcze wykorzystywanie bojze sie boga.
          • nangaparbat3 Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 22:39
            Sama Volta przyznaje, że nie chodzi o "wiszenie na kieszeni". I nikt nie "wisi". Naprawdę nikomu nie ubędzie od uzyczenia komuś swego mieszkania na 10 dni.
    • jola-kotka Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 00:51
      zona debilka nic wiecej nie da sie tu dodac
    • irmaaa Re: żona, mąż i jego siostra(kto ma rację?) 26.05.12, 20:17
      Stanę po stronie żony.
      Mój mąż też ma bliską rodzinę w jednym z najpiękniejszych miejsc nad Bałtykiem, a rodzina ma dość duży dom. Uważam,że buractwem! z naszej strony byłoby zwalanie im się na głowę i urządzanie sobie ich kosztem wakacji. Raz skorzystaliśmy z zaproszenia i wystarczy. Lubimy jeździć nad Bałtyk, wyjazdy organizujemy we własnym zakresie. Możemy umówić się na kolację, przy czym też nie uważam,ze za każdym razem należy się wpraszać, czasem wypada zadzwonić i zaprosić do knajpy.
      Z drugiej strony- mój dom jest dla mnie czymś bardzo osobistym, ważnym. Mogę go dzielić tylko z ludzmi bliskimi, godnymi zaufania. Nielubianą bratową mogłabym przenocować wyłącznie awaryjnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja