Moda na wykształcenie

23.05.12, 11:03
W wątku o tępych dzieciach Hawa.etc napisała że "największym nieszczęściem polskiej edukacji jest upadek szkolnictwa zawodowego". Nie sposób się z nią nie zgodzić. Wszyscy znajomi, których dzieci kończą właśnie gimnazja, nie widzą innej możliwości niż tylko ta, żeby wysłać dzieci do liceum a później na studia. Co gorsze mniej istotny jest kierunek.
Część tych dzieciaków nie ma predyspozycji do takiej edukacji, mają za to zapędy by zostać doskonałym mechanikiem czy fryzjerem. A przecież fachowcy są potrzebni i zarabiają często więcej niż niejeden profesor. Ale to wstyd, straszny wstyd dla rodzica i dziecka nie mieć mgr i być robolem. Dlaczego?
    • ceide.fields Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:07
      Bo nie trzeba się narobić. Zauważ, na tym forum wypowiadają się wyłącznia panie wyyyysoko kształcone i multifakultetowe, z nadmiary czasu i braku zajęć w realu dyżurujące na forum i uprawiające w większości sieciowy ekshibicjonizm.

      Pań sklepowych, prowadzących biznesy (prawdziwe biznesy, a nie tłumaczenia czy inne wirtuale), sprzataczek, kasjerek sklepowych czyli "kobiet pracujących" na tym forum nie znajdziesz, a jesli już to jako wyjątek potwierdzający regułe.
      • fifiriffi Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:30

        > Pań sklepowych, prowadzących biznesy (prawdziwe biznesy, a nie tłumaczenia czy
        > inne wirtuale), sprzataczek, kasjerek sklepowych czyli "kobiet pracujących" na
        > tym forum nie znajdziesz,


        są tutaj takie...tylko nie przyznają się do tego,bo zaraz były by na spalonej pozycji.Bo"co taka ekspedientka może wiedziec?"

        To widac od razu,że nie dyskutują z taką babką,albo jedna przez druga zaraz dają jej do zrozumienia,że się na niczym nie zna.I choc ma swoje zdanie ematka zawsze pokaże, że jest byle jaka,bo JEST SPRZĄTACZKĄ/EKSPEDIENTKĄ itp itd....
        • karra-mia Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:34
          prawda...
        • gaskama Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:37
          Jeśli ktoś ocenia inną osobę wyłącznie na podstawie jej miejsca pracy lub zarobków ... no cóż, to świadczy o dość ograniczonych horyzontach lub małym doświadczeniu życiowym.
          • lafiorka2 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:49
            Ale TUTAJ własnie tak jest!!! wink
          • amonette Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:55
            Albo o PMS i kiepskim dniu w robocie tongue_out
      • yenna_m Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 20:58
        no ale zauwaz, ze panie multifakultetowe to musialy na te fakultety solidnie rpacowac, zwlaszcza, jesli faktultety dzienne, zdobyte na proządnych kierunkach, porzadnych uczeniach, gdzie egzaminy zdawalo się twarzą w twarz a nie wypelniając testy czy tez pisząc egzamin (a wiec, znajac zycie, w duzej mierze sa to egzaminy sciągnięte, znając brak etyki masy studentow)

        i tak, jestem multifaktultetowa, egzaminy zdawalam w czasach, gdy stawalo się twarzą w twarz z profesorem i nie byo rpzebacz - albo umiesz albo nie wink

        studia pokonczone z wynikiem bardzo dobrym
        kazde
        kazde pokonczone z wysoką srednią tongue_out

        boli?

        acha, cierpię na brak zajęć w realu
        straszne smile
        idę umówić psychologa, bo się w życiu z tej traumy nie podniosę
      • lolinka2 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 07:53
        ceide.fields napisała:
        > Pań sklepowych, prowadzących biznesy (prawdziwe biznesy, a nie tłumaczenia czy
        > inne wirtuale), sprzataczek, kasjerek sklepowych czyli "kobiet pracujących" na
        > tym forum nie znajdziesz, a jesli już to jako wyjątek potwierdzający regułe.

        Forum dostarcza: dowiedziałam się właśnie, że moja działalność to nie "prawdziwy" biznes... Dobrze, że chociaż pieniądze z niego są prawdziwe... choć być może zaraz usłyszę, że jeśli są na koncie, do którego dostęp mam przez net, to też istnieją tylko wirtualnie smile
        • amonette Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:33
          A czy broń Boże nie skończyłaś drugiego kierunku lub podyplomówki? Tą ostatnią trzeba chyba dobrze schować żeby tu pisać wink
          • yenna_m Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:48
            nie skonczylam, nie skonczylam smile
            zajecia zaliczylam, nie obronilam pracy big_grin
            • amonette Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:54
              No, twoje szczęście wink
      • amonette Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:28
        Ojtamojtam, a właścicielka prawdziwego biznesu nie może mieć np nudnego opracowania do zrobienia i ochoty na rozprostowanie zwojów mózgowych przy kilkuminutowej kawie? Chyba nikt tu nie rezyduje etatowo?
    • gaskama Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:12
      Zgadzam się z Tobą w 100% i bardzo ubolewam nad tym, że od lat nic tu się nie zmienia. Poza tym w Polsce jest tendencja do studiowania rzeczy, których raczej nie trzeba studiować w innych krajach. Od tego są odpowiednie szkoły (nie posiadają one statut wyższych uczelni), które wspópracują z firmami, szpitalami, czyli z odbiorcami absolwentów. Taki student nie musi męczyć się przez 5 lat (na studiach magisterskich lub na licencjackich + magisterskich uzupełniających) by być doskonałym teoretykiem opieki nad ludźmi starszymi, rehabilitantem, położną itd. On uczy się i równocześnie praktykuje. Po dwóch czy 3 latach jest osobą w pełni przygotowaną do wykonywania zawodu a nie magistrem, który nie wiele potrafi i nie może latami znaleźć pracy i zdobyć doświadczenia zawodowego. Bardzo mnie ten temat kręci. Jest bardzo skomplikowany i wielowątkowy itd. itp.
      • chipsi Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:17
        O to to. Sama skończyłam politechnikę i co? Jajco. Poszłam do pracy i nic nie potrafię. Zero praktyki, zero doświadczenia. W technikum nauczono mnie więcej niż na studiach. Mój brat po podstawówce wie więcej o budowlance niż ja bo pracuje na budowach.
        • gaskama Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:25
          To jest dramat. Ja nie rozumiem, czemu nadal brakuje tej współpracy między uczelniami a odbioracami ich absolwentów. Teoretycznie państwowe wyższe szkoły zawodowe miały oferować właśnie wykształcenie na poziomie zawodowym. Ale nie wyszło. Wykształcenie zawodowe (pojęcie mistrza a nie majstra) miało jeszcze przed wojną duże znaczenie. U moich rodziców wisi na ścianie pięknie oprawiony dyplom mistrzowski mojego dziadka (chyba 1924 roku), który był szewcem. Nie ma dobrych szkół przygotowujących do hotelarstwa. Litości, hotelarstwo się u nas STUDIUJE. Po jaką cholerę??? Można by wymieniać godzinami.
          • lafiorka2 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:35
            gaskama napisała:

            U moich rodziców wisi na ścianie pięknie oprawiony dyplom m
            > istrzowski mojego dziadka (chyba 1924 roku), który był szewcem.


            Masz rację...Kiedy kończyłam szkołę zawodową i zdawałam egzamin na czeladnika i mistrza to było coś....ale już dogorywało to rozumienie.Teraz mam mistrza,ale co z tego?Nico...Nikt! nigdy na to nie zwrócił uwagi.I jestem po szkole zawodowej i liceum handlowym z maturą i NIGDY nie byłam bez pracy.


            Nie ma dobrych
            > szkół przygotowujących do hotelarstwa. Litości, hotelarstwo się u nas STUDIUJE.
            > Po jaką cholerę??? Można by wymieniać godzinami.


            Moja przyjaciółka studiowała hotelarstwo i dostała prace potem w szkole ucząc "praktycznej nauki zawodu".

            • gaskama Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:43
              Teraz mam mistrza,ale
              > co z tego?Nico...Nikt! nigdy na to nie zwrócił uwagi.I jestem po szkole zawodow
              > ej i liceum handlowym z maturą i NIGDY nie byłam bez pracy.

              Nie, no tylko nie "Nico"! W przeciwieństwie do wielu magistrów NIGDY nie byłaś bez pracy. Mam nadzieję, że robisz też to, co lubisz.
              No a koleżanka hotelarstwa się nastudiowała a najwyraźniej w zawodzie (gdzie zaginął technik-hotelarz?) jednak nie wyszło.
              • lafiorka2 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:54
                gaskama napisała:

                > No a koleżanka hotelarstwa się nastudiowała a najwyraźniej w zawodzie (gdzie za
                > ginął technik-hotelarz?) jednak nie wyszło.

                Zgadza się....Praca była,ale stresująca.


                Teraz studiuje Oligofrenopedagogikę i ciągle myśli co dalej?bo umowę o pracę dostała tylko na rok....
        • toxicity1 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:49
          chipsi napisała:

          > O to to. Sama skończyłam politechnikę i co? Jajco. Poszłam do pracy i nic nie p
          > otrafię. Zero praktyki, zero doświadczenia. W technikum nauczono mnie więcej ni
          > ż na studiach. Mój brat po podstawówce wie więcej o budowlance niż ja bo pracuj
          > e na budowach.

          Mam nadzieję, ze nie jesteś po budownictwie...wink
          Uprawnienia budowlane masz?
          • chipsi Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:54
            smile
            Z uprawnieniami właśnie mam ten problem, że jak kończyłam studia to ktoś wpadł na pomysł ze do pełnych uprawnień nie wystarczy już inż. Ja mam jeszcze możliwość zrobić takowe o ile... pokombinuję z datami. Stażu mi się pomału nazbierało ale egzaminy kosztowne... wiem wiem, muszę.
            • toxicity1 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:13
              chipsi napisała:

              > smile
              > Z uprawnieniami właśnie mam ten problem, że jak kończyłam studia to ktoś wpadł
              > na pomysł ze do pełnych uprawnień nie wystarczy już inż.

              He, he. Problem ten jest mi (posrednio) baaardzo dobrze znany.

              Ja mam jeszcze możliwość zrobić takowe o ile... pokombinuję z datami. Stażu mi się pomału nazbierało ale egzaminy kosztowne... wiem wiem, muszę.

              No tak - w tej dziedzinie bez uprawnień jak bez ręki.
              Nie wiedziałam, ze egzaminy są kosztowne.
              Z drugiej strony - powinny się szybko zwrócić.smile
      • yenna_m Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 21:03
        generalnie system szkolnictwa w tym kraju leży i kwiczy
        i ciągle uważam, że brak jakiejś odgórnej polityki wspierania zatrudnienia absolwentów

        a więc finansowania/braku finansowania kierunków, po których praca jest/nie ma/jest nadprodukcja absolwentów - uczelnia w koncu otrzymuje pieniądze za studenta i w ten sposob mozna przecież pięknie zmotywować uczelnie to większej elastyczności i dostosowania się do rzeczywistego rynku pracy

        pomijam fakt programow studiów, które też nijak się mają do tego, czego rynek oczekuje od absolwenta konkretnego kierunku
        • hellulah Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 09:07
          Ale spójrz na to inaczej - jak bodajże olena.s napisała wyżej, przyszłość wymagać będzie daleko idącej elastyczności i umiejętności adaptacyjnych oraz wszechstronności.

          To mit, że jakiekolwiek studia mogą dać absolwentowi dokładnie to, czego oczekuje w chwili ukończenia studiów rynek pracy. Żadne studia, nawet i medycyna (po której przecież są staże), tego nie zagwarantują.

          Nie zrozum mnie źle, nie chodzi mi o podtrzymywanie przestarzałych, skostniałych programów nauczania. Nie mogę jednak zgodzić się z wizją szkół wyższych jako wyłącznie szkół zawodowych, według mnie to jest ślepy zaułek.

          Znam niejednego absolwenta filozofii czy innego wyśmiewanego tu przez niektóre użytkowniczki kierunku - ale z dobrej uczelni, z czasów starych, ech, jarych pięcioletnich ciągłych studiów magisterskich (BTW, czemu Niemcy mogły zachować pięcioletnie studia - jeśli dana uczelnia chce takowe prowadzić - a nam zakazano ich odgórnie, narzucając system boloński? dobre pytanie), którzy - ponieważ mieli doskonałe podstawy, wykształcone lub/oraz wzmocnione na studiach (umiejętność szybkiego i skutecznego wyszukiwania informacji, kojarzenia faktów, uczenia się, kreatywność, elastyczność właśnie) przekwalifikowali się lub dokształcili lub nabyli praktyki w zawodzie - i to nie raz - i bardzo dobrze sobie radzą na rynku pracy. Także w zawodach rzemieślniczych.

          Inni pozostali w swoich niszach, a dzięki Internetowi i globalizacji mogą trzepać kasę robiąc to, co jednak komuś tam, gdzieś tam, jest masakrycznie potrzebne.

          Problem według mnie nie w nadprodukcji absolwentów, ale w spadającym poziomie tychże (en masse). Niech by absolwent pedagogiki był absolwentem pedagogiki (taki przykład), ale chociaż w 60-70% tak wyszkolonym jak absolwent pedagogiki sprzed Wielkich y Doniosłych Reform (nowa matura, gimnazjum, polityka finansowania uczelni, ułatwienia dla uczelni niepublicznych).

          Pytanie brzmi: czy lepiej wykształcić absolwenta, który potrafi
          - robić jedną-dwie konkretne rzeczy, ale jest nijaki, ma ograniczone horyzonty, nie jest aktywnych uczestnikiem kultury (szeroko pojętej, także technologicznej), nie potrafi się uczyć, jest biernym konsumentem, jest wtórnym analfabetą, także medialnym;
          - robić jakąś niszową rzecz lub dwie, poza tym ma szerokie horyzonty, jest dynamiczny, potrafi się uczyć i podejmować wyzwania, jest twórczy, nadąża za zmianami, chce kształtować rzeczywistość itd., itp.?
          • yenna_m Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 09:22
            nie, no ok
            ale dlaczego ma isc za studentem, przykładowo prawa/ekonomii (podczas, gdy jest totalna nadprodukcja absolwentow tych kierunkow) pieniądz rządowy?
            na studia zaoczne przyjmuje się nadal masakryczną ilość studentów - pamiętam lata, gdy przyjmowano na ten sam rok po 2tysiace-3 tysiace ludzi
            nie wiem, jakie zalozenie, poza tym finansowym, przyswiecalo uczelniom wyzszym - przeciez dostępnosc kierunkow tez ksztaltuje potem obraz rynku pracy w przyszlosci - i to niestety blizszej i dalszej

            no ktos to subsydiowal przeciez

            elastycznosc to nie kwestia kierunku a kwestia osobowosci czlowieka
            nie wiem, czy studia naucza czlowieka elastycznosci
            wątpię
            szybciej moze zajecia w trakcie praktycznych treningow
            ile jest takich na uczelniach wyzszych?

            przyznam, ze z merytorycznego punktu widzenia, jesli idzie o praktyczne uczenie, najwiecej daly mi studia, ktorych ostatecznie nie ukonczylam (nie napisalam pracy, bo uznalam, ze w zasadzie nic mi to nie da, raczej juz na tym etapie odstraszy potencjalnego pracodawcę do konca)
            mowie o psychoogii zarzadzania, gdzie rzeczywiscie byla cala masa treningow (asertywnosc, techniki sprzedazowe, symulacje procesu rekrutacji, gry kierownicze)
            ale ile takich ofert edukacyjnych jest na rynku?
            jak sie ksztalci ludzi?
            czy aby nie wyglada to tak, ze sie trzaska ten sam wyklad latami?
            ze sie uczy teorii?
            nie masz pojecia, jakim stresem bylo dla studentow zadanie w postaci samodzielnego rozwiazywania jakiejs sytuacji faktycznej z kodeksem w ręce - oni wolei napisac test, bo nie trzeba bylo myslec samodzielnie! uczy sie dzieciaki samej teorii, ktora w niektorych naukach jest plynna, nie skupiajac sie na rozwijaniu umiejetnosci praktycznych (ktory student prawa napisal w ramach cwiczen umowe? pozew? rozwiązywal casusy na sprawdzianie? - to nadal rzadkosc)
            kadra czasem jest slabo merytorycznie przygotowana
            pamietam, jak kiedys przyszli do mnie studenci z mojej grupy z informacja, ze weszli w polemike z panem prowadzacym zajecia z przedmiotu ekonomicznego, bo pan poinformowal w ramach wykladu, ze w umowie kredytowej powinny byc oznaczone strony umowy, czyli (tak im wprost powiedzial! a potem sie sprzeczal ze studentami, ze o to chodzi!) kartki maja byc ponumerowane, bo taki obowiazek wynika z prawa bankowego

            naprawde, widzialam wiele rzeczy

            acha, mowie o tym z pozycji bylego pracownika naukowo-dydaktycznego jednej z wroclawskich uczelni wyzszych
            • hellulah Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:05
              > ale dlaczego ma isc za studentem, przykładowo prawa/ekonomii (podczas, gdy jest
              > totalna nadprodukcja absolwentow tych kierunkow) pieniądz rządowy?

              Powody wymieniłam wyżej.

              Nadprodukcja nie powinna być "totalna", ale z drugiej strony nie należy, moim zdaniem, przesadzać z zamykaniem/redukowaniem kierunków tylko dlatego, że akurat nie są opłacalne (bezpośrednio i natychmiastowo) rynkowo. A już w ogóle liczba studentów nie powinna bezpośrednio przekładać się na finansowanie badań naukowych.

              Studia zaoczne z tego co wiem, są płatne przez studentów.

              Uczelnie musiały i muszą brać zaocznych, aby uzupełniać budżet (ministerstwo daje jedynie część środków, bez tzw. komercji nie byłoby na bieżącą działalność placówki - nigdy was dziekan nie straszył, że pensji nie będzie?). Ministerstwa widać nie obchodzi poziom kształcenia i degradacja dyplomów.

              > elastycznosc to nie kwestia kierunku a kwestia osobowosci czlowieka

              Nie zgodzę się. To jest kwestia jednego i drugiego.

              Poza tym, drzewiej już egzaminy wstępne odsiewały tych mniej sprężystych, a teraz co? 30% na maturze i ziuuu na studia wyższe?

              (Jak mnie wzruszył artykuł w wyborczej jakieś dwa tyg. temu - ktoś w sumie niegłupio pytał, czemu uczelnie nie chcą robić wstępnych. He he he - nie chcą czy nie mogą, bo im nie wolno!)

              > nie wiem, czy studia naucza czlowieka elastycznosci
              > wątpię

              Ja nie wątpię, bo wiem, że mogą nauczyć.

              Powinnam napisać, że przez elastyczność rozumiem tu otwarcie na zdobywanie nowych informacji i przyjemność z ich szeregowania, klasyfikowania i łączenia, oraz umiejętność zarządzania zasobami i dostosowywania się do zmiennych sytuacji.

              > jak sie ksztalci ludzi?
              > czy aby nie wyglada to tak, ze sie trzaska ten sam wyklad latami?
              > ze sie uczy teorii?

              Rozdzielmy dwa problemy:
              - stan faktyczny nauczania oraz pomysły na udoskonalenie procesu dydaktycznego,
              - a ograniczanie kierunków teoretycznych/naukowych na rzecz stricte zawodowych.

              Poza tym nawet uczenie teorii może dać praktyczne efekty. Tak, tak. Tylko faktycznie, trzeba odpowiednio tej teorii uczyć (konstruktywizm) i odpowiednich reakcji/technik wymagać.

              > nie masz pojecia, jakim stresem bylo dla studentow zadanie w postaci samodzieln
              > ego rozwiazywania jakiejs sytuacji faktycznej z kodeksem w ręce - oni wolei nap
              > isac test, bo nie trzeba bylo myslec samodzielnie!

              Nie wchodząc w zbędne na forum szczegóły, wiesz, akurat mam pojęcie smile choć to nie moja branża, ale przez odniesienie - jak najbardziej (pytanie: jak dobić prowadzącego? cytując na teście typu case study /gdzie trzeba podać własną interpretację, co nota benka ćwiczone było nie raz/, słowo w słowo - ze znakami interpunkcyjnymi w stosownych miejscach /gdzie prowadzący akurat brał oddech lub przełykał ślinę/ - definicje podawane na zajęciach).

              Co do kadry i aspektu merytorycznego - mnie nauczono, i za to do dziś z łezką w oku wspominam swoich wykładowców, ech, że samowiedza nie istnieje i że nie wstyd nie wiedzieć czegoś i przyznać się do niewiedzy lub niepewności - tyle tylko, że trzeba szukać, szukać, uczyć się i poznawać nowe i krytycznie podchodzić do zastanej wiedzy. Pan od umów kredytowych dał moim zdaniem potwornie ciała nie dlatego, że się pomylił, ale że się upierał, nie sprawdził razem ze studentami itd..

              Faktycznie, nasz teutoński system oświatowy zniechęca do ww. pozytywnych zachowań, kusi do ww. negatywnych.

              Ja naprawdę nie twierdzę, że teraz na uczelniach jest cacy-och-ach albo że nie trzeba niczego zmieniać.

              Po prostu nie wierzę w możliwość wyprodukowania gotowego do pracy (z marszu z pieśnią na ustach) absolwenta. Uważam, że to mrzonka. I widzę różnicę między ludźmi kształconymi na sposób uniwersytecki a ludźmi kształconymi systemem bolońskim - niestety na plus tych pierwszych.


    • fifiriffi Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:24
      Dlatego namówiłam mojego brata gimnazjalistę na technikum.Co prawda będzie tam się uczył informatyki i rzeczy z tym związanych,ale zawsze potem może iśc dalej,a nie tylko liceum i studia byle jaki kierunek,byle b\się nazywało,że ma studia....


      Zgadzam się,że nie ma teraz ludzi z zawodowym wykształceniem.Wszyscy wielce się szkolą,co potem na nic specjalnie się nie przydaje...


      Ale to wstyd, straszny ws
      > tyd dla rodzica i dziecka nie mieć mgr i być robolem


      A ja się z tym nie zgadzam....Mam znajome dwie...jedna jest sprzątaczką,druga nauczycielką i ta sprzataczka...zarabia więcej.Inna zarabia tyle samo co jej kuzyn po dwóch kierunkach studiów pracujący"za biurkiem".Ona pracuje w sklepie....Takich przykładów jest mnóstwo.
      • chipsi Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:38
        Tez znam wiele osób z zawodowym wykształceniem, które maja naprawdę fajną i dobrze płatną pracę. I ich się nikt nie czepia (chociaż zdarzają się wyjątki). Gorzej jak ktoś pracę ma przeciętną albo i niema jej wcale. Wtedy słyszymy że głupi, że mógł się uczyć itd. A gdy bez pracy zostaje mgr to wszyscy współczują, bo bezrobocie, bo nie po to się uczył by za grosze zaiwaniać... uncertain
        Odrębny temat to właśnie "ja za takie pieniądze robić nie będę".
        • lafiorka2 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:50
          jak ktoś pracę ma przeciętną albo i niema jej wcale. Wtedy słyszymy że głupi, że mógł się uczyć itd. A gdy bez pracy zostaje mgr to wszyscy współczują, bo bezrobocie, bo nie po to się uczył by za grosze zaiwaniać...

          Otóż to! smile
        • gaskama Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:55
          Zgadzam się. I jeszcze jak człowiek bez "wykształcenia" zostaje bez pracy, to często chwyta się, co popadnie albo ma pretensję do siebie, że sie nie wykształcił. A jak taki absolwent szkoły czegoś i czegoś ze średnimi wynikami i bez doświadczenia zawodowego zostaje bez pracy, to pretensje do państwa, do Tuska, do UE, do losu i sytuacji politycznej w Zimbabwe.
      • yenna_m Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 21:05
        mi się też technika bardzo podobają
        jest to naprawdę fajna propozycja edukacyjna dla mlodych ludzi
        i stanowi fajną podstawę dalszej edukacji (pod warunkiem zachowania odpowiedniego poziomu kształcenia)
    • beataj1 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:34
      Sama jestem po studiach. Mam ciałkiem przyzwoitą sytuację finansową i pracową ale bez szału.
      Pamiętam jak byłam w ogólniaku jedna z koleżanek z klasy przechodziła okres buntu, który zakończył się tym że wyleciała ze szkoły i wylądowała w zawodówce fryzjerskiej.
      Wtedy miałam poczucie że ta dziewczyna zmarnowała sobie życie bo bez matury i studiów na pewno do niczego nie dojdzie.
      Dziś ja mam prace za całkiem przyzwoite pieniądze ale bez szału a ona ma trzy swoje zakłady fryzjerskie. Uczciwie muszę przyznać, że to ona lepiej na tym wyszła niż ja (pomimo tego że ja mam studia a ona nie). I to tyle mitu o roli wykształcenia w życiu.
      • lafiorka2 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:38
        włąsnie żałuję tylko tego,że nie poszłam na fryzjerkę....Smykałkę podobno miałam...ale że rodzice mieli firme i sklep to poszłam do handlówki.Najpierw zawodowej,potem do liceum.


        Teraz wiem już,że jestem spalona na ematce.Bom tylko po liceumwink
    • katia.seitz Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:54
      To dlatego, że obawiano się, iż szkoły zawodowe kształcą "za wąsko". Że będziemy mieli iluś tam techników czegoś tam, którzy nie będą zdolni do pracy poza swoją działką. A wyższe wykształcenie miało dać absolwentom pewną ogólną podbudowę, elastyczność i umiejętność przekwalifikowania się. Co jest ważne w warunkach szybko zmieniającego się rynku pracy.

      Zdecydowanie jednak przesadzono - pewna ilość pracowników wykwalifikowanych po szkołach zawodowych jest niezbędna, a choć istotnie pewne zawody, jak zdun, odchodzą w zapomnienie, to tacy fryzjerzy będą potrzebni zawsze wink

    • hawa.etc Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 11:59
      Ja dodam tylko, że efektem tego, że "wstyd mieć syna robola" jest problem znacznie poważniejszy - w tej chwili część szkół zawodowych zasilają dzieciaki, które nie interesują swoich rodziców, z patologicznych, niewydolnych wychowawczo rodzin. Ich rodzice się nie wstydzą, bo się tym nie interesują. Uczniowie takich szkół nie potrafią nieraz plynnie czytać, nie mają wzorców prawidłowych zachowań społecznych, bardzo wcześnie zaczynają z alkoholem i tanimi środkami odurzającymi o g...nianym składzie. Tym samym obniżają swoje i tak niskie zdolności. Jeden z chłopców opowiadał mi, że w jego technikum standardową rozrywką jest łapanie mniejszego kolegi od tyłu za jądra, przyciskanie do ściany i markowanie stosunku seksualnego z okrzykiem: "I coooooooooooo,cw...uu?". Takich sytuacji jest wiele, a w "żeńskich" szkołach (fryzjerskie, odzieżowe) jest jeszcze gorzej, bo młode dziewczyny uciekają się zarówno do przemocy fizycznej (to dawno przestałą być domena chłopców), jak i do bardziej wyrafinowanej, psychicznej, więc są niebezpieczne podwójnie. Sama miałam kiedyś plan, żeby pójść do technikum odzieżowego, a potem na historię sztuki, ale się bałam zwyczajnie.
      Szkoły nie mają ani wiedzy, ani środków, żeby zająć się resocjalizacją, zresztą to przecież teoretycznie szkoły dla normalnych dzieci, więc z jakiej racji.
      I teraz wyślij do takiej szkoły swojego miłego, dobrze wychowanego i pokojowo nastawionego syna, który po prostu nie ma głowy do czytania. Albo zginie, albo zniży się do poziomu troglodyty. Już lepiej posłać do liceum - nawet prywatnego - i potem pchać na studia, choćby na AWF. Naprawdę się tym rodzicom nie dziwię - kto raz postoi na przystanku, z którego uczniowe zespołu szkół zawodowych jadą do domu, temu odechce się kształcenia dziecka na wykwalifikowanego rzemieślnika/robotnika. Generalizuję? Najpewniej, zresztą zdaję sobie sprawę, że w niskoprogowych liceach wygląda to podobnie.

      Inną sprawą jest to, jak te szkoły kształcą. Z tego, co mówią niektórzy uczniowie wynika, że mają zajęcia np. z robienia jakichś liczników, które w cywilizowanych krajach już dawno wyszły z użytku. W odzieżówce dziewczyny mają do dyspozycji burdy z lat osiemdziesiątych, albo twórczo szyją tysiąc woreczków na klucze dla policji. Czy kiepskie wykształcenie zawodowe jest lepsze, niż kiepskie ogólne?
      • gaskama Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:06
        To straszne co piszesz, ale bardzo prawdziwe. Jak się okaże, że studia nie są odpowiednie dla mojego syna i za te 8/9 lat nic się nie zmieni, to chyba wyślę zagranicę na nauki.
      • lafiorka2 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:06
        aha czyli twierdzisz, że dzieci ze szkół zawodowych sa gorsze i więcej piją,palą,przeklinają?A dzieci z liceum sa poukładane,grzeczne ,nie palą,nie poją i w ogóle nie wiedzą,co to wulgaryzmy?


        No własnie...O to chodzi.Pierwszy przykład który uważa, że my po szkole zawodowej jesteśmy gorsi.Na ematce nie wygrasz.
        • hawa.etc Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:10
          Przeczytaj jeszcze raz mój post, a zorientujesz się, że wcale tak nie twierdzę.
          Poza tym Ty zdaje się skończyłaś szkołę jeszcze przed zmierzchem polskiego szkolnictwa zawodowego.
        • gaskama Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:23
          Nie lafiorka, myślę, że źle zrozumiałaś ten post. Może To ty masz problem ze swoim wykształceniem. I nie piszę tego złośliwie. Ale możesz być na tym punkcie np. przewrażliwiona. Dziewczyna poruszyła dość poważny problem. Myślę, że w szkołach zawodowcych pojawiają się częściej problemy z dyscypliną, alkoholem i narkotykami niż w liceach. Przypuszczam, że jak się poszpera w necie, to znajdzie się jakieś opracowania.
          • lafiorka2 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:29
            Faktem jest, że pisałam to z mojej prespektywy...Teraz nie znam chyba nikogo,kto chodzi do szkoły zawodowej.Owszem znam takich co to do OHP chodzą i w większości są....Niezdyscyplinowani,że tak powiem.


            Nie,nie mam problemu z moim wykształceniem.Mogłam iśc dalej,ale wolałam pracowac.Na razie nie narzekam.smile
          • a.va Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:42
            Tak było i wtedy, gdy ja byłam w liceum, czyli dawno temu. Nie dlatego, że młodzież z zawodówek była gorsza, tylko że znaczna część dzieciaków, które tam trafiały, szła do zawodówek, bo rodzice mieli ich gdzieś i np. nie zadbali o to, żeby dzieciak się uczył. W związku z tym była tam mieszanka młodzieży, która rzeczywiście chciała się nauczyć danego zawodu i takiej, która nigdzie indziej by się nie dostała, a za to zachowywała się skandalicznie.
            • lafiorka2 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 16:06
              Ogólnie to uogólniaciesmile


              Ja nie poszłam do szkoły zawodowej bo rodzice się mną nie interesowali....Wręcz przeciwnie.Dali mi swobodę wyboru.Wiem,że ojciec patrzył krzywo na mój wybór,ale ja bałam się, że nie dam rady w liceum.Czy była głupia,że nie poszłam do liceum?Nie wiem czy poszła bym potem na studia i wtedy dopiero została bym "na lodzie".
              A tak...nie ukrywam,że wybrałam szkołę zawodową,też dlatego,że jak już wspomniałam rodzice mieli sklep i firmę i uznałam to za jakiś wybór.Praktyka na miejscu,w spokoju....

              Nie wiem,ja nie pamiętam żeby młodzież w zawodówkach była gorsza.Np ja chodziłam do takiej szkoły zawodowej która była w budynku liceum ogólnokształ i ekonomicznego.
              Nie zgadzam się z tym,że tam chodzi gorsza młodzież i że rodzice się dziecmi takimi nie interesowali.To teraz jest pęd do wszystkiego.Rodzice wymagają od swoich dzieci nie wiadomo czego?Angielski w przedszkolu,do tego zajęcia z karate,basen i cała reszta.Jakby świat bez tego nie mógł istniec?
              I potem jest,że rodzice z dziecmi widują się albo późnymi wieczorami,albo w weekendy.

              . nie zadbali o to, że
              > by dzieciak się uczył.


              hehe..akurat w moim przypadku było tak,że od najmłodszych lat rodzice sprawdzali zeszyty,zadania domowe i w soboty zawsze było pokazywanie zeszytów i rozmowy na temat szkoły.
              Więc nie mów,że rodzice zaniedbywali dzieci i te dzieci potem szły do szkół zawodowych.


              A
              • a.va Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 21:02
                Lafiorka, ale ja wyraźnie napisałam, że były dwie grupy - młodzież, która szła do zawodówek, bo to był ich wybór, bo chcieli się nauczyć konkretnego zawodu - i druga grupa, czyli młodzież, która szła do zawodówek, bo nigdzie indziej by się nie dostali (z tego powodu, że się bardzo słabo uczyli, a bardzo słabo się uczyli z reguły dlatego, że nikt ich nie dopilnował). Ty byłaś w tej pierwszej grupie i ok, bardzo cię szanuję za taki wybór. Ale faktem jest, że ta druga grupa (słabo uczący się, wagarujący, często rozrabiający już całkiem na poważnie, czyli lądujący na policji) psuła opinię zawodówkom.
              • lola211 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 08:34
                > Nie wiem,ja nie pamiętam żeby młodzież w zawodówkach była gorsza.

                No blagam cie.Ja doskonale pamietam tamte czasy.Do zawodowek szli ci,ktorzy mieli problemy z nauka.Reszta z automatu wybierala licea, licea zawodowe albo technika.
                Moj starszy brat konczyl zawodówke.Znam to srodowisko.Delikatnie mowiac wiekszosc z niskim IQ.
                I nie chodzi o to, ze rodzice sie nie interesowali, tylko po prostu to byly niezbyt lotne dzieci, nie dałyby rady uczyc sie w liceum.Ba, nie zdałyby w ogole do nich egzaminów.

                > ale ja bałam się, że nie dam rady w liceum

                Z czegos te obawy wynikaly.
                • lafiorka2 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:35
                  lola211 napisała:


                  > Moj starszy brat konczyl zawodówke.Znam to srodowisko.Delikatnie mowiac wiekszo
                  > sc z niskim IQ.


                  Poczułam się wywołana do odpowiedzi.NIE,JA NIE ZNAM gorszej młodzieży tylko dlatego,że chodziła ona do "zawodówki".Moje IQ pomimo"chodzenia do zawodówki" to 136,więc nie uogólniaj.

                  > I nie chodzi o to, ze rodzice sie nie interesowali, tylko po prostu to byly nie
                  > zbyt lotne dzieci, nie dałyby rady uczyc sie w liceum.Ba, nie zdałyby w ogole d
                  > o nich egzaminów.


                  Hm?ciekawe,bo ja miałam egzaminy do ZSZ i na zakończenie ich.Egzaminy nie takie "hop-siup" na czeladnika czy mistrza.
                  >
                  > > ale ja bałam się, że nie dam rady w liceum
                  >
                  > Z czegos te obawy wynikaly.
                  >


                  No oczywiście masz swoje"lepsze" zdanie z którym nie chce mi się nawet polemizowac.smile
                  • lola211 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:45
                    Wyjateki.Zawodówki to były szkoly dla tych ,co ledwo sobie w podstawowce radzili.Kto mial byle jakie oceny, zasilal grono uczniow szkol zawodowych.Taka prawda.
                    • ewa_mama_jasia Różnie to bywało. 24.05.12, 11:17
                      W czasach, kiedy kończyłam szkołę podstawową, szkolnictwo zawodowe miało się dobrze. Były duże zakłady pracy, które sponsorowały szkoły zawodowe (np.Warszawa). "Ursus" miał tak świetnie wyposazony zespół szkół zawodowych, że uczniowie liceum zazdrościli. Do zawodówki przy "Kasprzaku" był konkurs świadectw.
            • jagienka75 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 20:50
              a.va napisała:

              > Tak było i wtedy, gdy ja byłam w liceum, czyli dawno temu. Nie dlatego, że młod
              > zież z zawodówek była gorsza, tylko że znaczna część dzieciaków, które tam traf
              > iały, szła do zawodówek, bo rodzice mieli ich gdzieś i np. nie zadbali o to, że
              > by dzieciak się uczył. W związku z tym była tam mieszanka młodzieży, która rzec
              > zywiście chciała się nauczyć danego zawodu i takiej, która nigdzie indziej by s
              > ię nie dostała, a za to zachowywała się skandalicznie.



              Większej bzdury nigdy nie czytałam, ani też nie słyszałam.
              • a.va Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 20:57
                A masz jakieś argumenty?
        • lola211 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 08:28
          Hawa ma racje.Strach poslac do takiej szkoly normalne dziecko, bo tam laduje patologia.
          Inie o jakies tam palenie czy picie piwa chodzi.
      • ceide.fields no to taka historia 23.05.12, 12:09
        Właśnie mamy na tapecie stolarza. Gość montuje nam na ogrodzie pergole, altankę i inne drobna architekturę. Biznes mu kwitnie, zamówień mnóstwo, ostatnio zainwestował sporo w warsztat u siebie i nowy sprzęt. Syn w liceum, ma smykałkę do stolarki i pomaga okazjonalnie ojcu, natomiast mamusia ma parcie na studia dla syna, chociaż on tego parcia nie podziela.

        No i gość żali się, że nie będzie miał komu przekazać biznesu jeśli zona postawi na swoim. No ale żonka będzie zachwycona, bo w domu będzie magister big_grin
        • hawa.etc Re: no to taka historia 23.05.12, 12:14
          > No i gość żali się, że nie będzie miał komu przekazać biznesu jeśli zona postaw
          > i na swoim. No ale żonka będzie zachwycona, bo w domu będzie magister big_grin

          No, ale w sumie jaki problem być magistrem stolarzem? Nie potrzebuje zawodówki, skoro ma nauczyciela w domu, a jeśli ma zdolności do nauki, to ma świetną sytuację - może sobie studiować jakiś "pięknoduchowski" kierunek (np. filozofię, albo inne kulturoznawstwo) dla siebie, a potem wrócić do warsztatu. Według mnie sytuacja idealna.
          • ceide.fields Re: no to taka historia 23.05.12, 12:15
            Ale po co ma być magistrem stolarzem? Tracić 5 lat na studia kiedy w tym czasie może sobie doskonalić umiejętności i pozyskiwać klientów?
            • hawa.etc Re: no to taka historia 23.05.12, 12:17
              Bo studia to fantastyczny czas rozwoju intelektualnego. Żadna strata czasu.
              • ceide.fields Re: no to taka historia 23.05.12, 12:21
                Jak ktoś chce to rozwinąć się może i bez studiów. A efekty studenckiego "rozwoju intelektualnego" widzę właśnie wieczorami na ulicach...trwają Juwenalia big_grin

                Już widzę tych studentów dyskutujących całe noce z polotem o poezji staroskandynawskiej albo praktycznych zastosowaniach nieoznaczoności Haisenberga big_grin
                • gaskama Re: no to taka historia 23.05.12, 12:27
                  Nie przesadzaj w drugą stronę. Pan Bikle jest cukiernikiem i profesorem matematyki. Jakoś z tym żyje. Pan Kielman jest szewcem i prawnikiem i myślę, że też nie cierpi z tego powodu. Najwyraźniej w Twoim światopoglązie pewnych rzeczy nie da się połączyć. Otwórz się na niestandartowe drogi życiowe.
                • hawa.etc Re: no to taka historia 23.05.12, 12:29
                  Jak ktoś chce, to może bez studiów. Jak ktoś chce, to studia mu nie zaszkodzą. Kontakt z uczelnią, pracownikami, korzystanie z bazy dydaktycznej - to wszystko się liczy. Fakt, że studenci mają to w głębi rzyci to inna sprawa, ale ja cały czas mówię o przypadku, gdy delikwent chce się uczyć. Na temat juwenaliów się nie wypowiem, bo byłam raz, w liceum. Na studiach już mnie to nie bawiło. No, ale przywołany przez Ciebie licealista zdaje się jest średnio zainteresowany studiami, więc dyskusja jest demagogiczna.
                  W każdym razie ja mając mamę z zakładem krawieckim na pewno poszłabym sobie na historię sztuki, a potem, po pięciu pięknych latach wróciłabym do maszyny. No, ale nie mam takich możliwości, więc muszę nieść swój wykształciuchowy krzyż big_grin
                  • ceide.fields Re: no to taka historia 23.05.12, 12:33
                    Aha i mama przez 5 lat zasuwałaby na historyczkę sztuki big_grin

                    "Kontakt z uczelnią, pracownikami, bazą dydaktyczną"...."na studiach mnie już to nie bawiło"...

                    I jak tu nie kochać emamy gdzie oryginalność do bólu i umiejętnie stworzona własna legenda są obiektem kultu big_grin
                    • hawa.etc Re: no to taka historia 23.05.12, 12:37
                      A dlaczego nie? Jeśli sytuacja finansowa w domu jest stabilna, a rodzice nie mają nic przeciwko, to dlaczego sobie nie postudiować?

                      A polskie uczelnie dają spore możliwości osobom, które naprawdę chcą korzystać.
                      • ceide.fields Re: no to taka historia 23.05.12, 12:41
                        W polskich realiach studiowanie sztuki dla sztuki odbija nam się obecnie czkawką.

                        "Idź dziecko postudiuj parę latek, a jak wrócisz przekażę ci biznes, nic to, że nic nie umiesz robić".

                        Ktoś tu się naoglądał za dużo komedii romantycznych big_grin
                        • gaskama Re: no to taka historia 23.05.12, 12:46
                          Ależ Hawka w jednym z pierwszych postów pisała, że fachu uczyłaby się od ojca a równocześnie by studiowała. Nie umiesz czytać? Nie rozumiesz tego, co jest napisane? Czy z wyciąganiem wniosków jakoś nie teges?
                          • hawa.etc Re: no to taka historia 23.05.12, 12:49
                            Nie, po prostu jej racja jest najjejsza. Dobrze, niech będzie i tak smile
                            • hawa.etc Re: no to taka historia 23.05.12, 12:50
                              Ups, nie wiem, dlaczego podpięło sie tu, pisałam pod gaskamą.
                          • ceide.fields Re: no to taka historia 23.05.12, 12:52
                            Aha, studia np. w innym mieście i jednoczesna nauka fachu od ojca.

                            Nie każdy jest cyborgiem big_grin
                            • gaskama Re: no to taka historia 23.05.12, 14:33
                              Ceida, ty coś piłeś? Jeśli nie to zmień dostawcę prochów. Jak można z kimś dyskutować, kto wymyśla bzdu.y. Czemu w innym mieć. A może akurat w tym samym. Ja studiowałam na studiach dziennych i pracowałam od drugiego roku studiów ... w sumie na cały etat, bo etat nauczycielski to 18 godzin tygodniowo i tyle uczyłam. Po przeczytaniu wszystkich Twoich wypowiedzi zaczyna mi świtać, gdzie cię boli. Ale człowieku, nie miej kompleksów. To, że innym się udaje a tobie nie, to nie znaczy, że nie jesteś wartościowym człowiekiem.
                              • nabakier Re: no to taka historia 23.05.12, 14:41
                                Wreszcie ktoś to nazwał.
                        • hawa.etc Re: no to taka historia 23.05.12, 12:47
                          Ale dlaczego dziecko ma nic nie umieć? Studia nie przeszkadzają w nauce zawodu.
                          • chipsi Re: no to taka historia 23.05.12, 12:54
                            Studia oczywiście nie przeszkadzają i polecam w tym przypadku. Może jednak przeszkadzać podejście rodziców czy samego chłopaka. Znam takie przypadki gdzie to mamusia krzyczała na tatusia że ma dziecku nie zawracać głowy robotą bo młody się uczy, młodemu uczenie nie idzie ale do roboty się nie garnie bo raz że mama da kasę a dwa to nie po to studiuje by z łopata biegać. Wtedy jest problem. Oczywiście nie generalizuje bo znam osoby, które studiowały jednocześnie ciężko pracując.
                          • ceide.fields Re: no to taka historia 23.05.12, 12:54
                            Może jeszcze ćwiczyć balet, uprawiać jeździectwo i pisać blogi, potem prześpi się godzinkę i dawaj od nowa big_grin
                            • hawa.etc Re: no to taka historia 23.05.12, 12:57
                              Nie, ale studiować i uczyć się zawodu można jak najbardziej. Zwłaszcza, że studenci mają długie wakacje, z których spokojnie uzbiera się te kilka semestrów zawodówki (zwłaszcza, że przedmioty ogólne już są odbębnione).
                              • ceide.fields Re: no to taka historia 23.05.12, 13:02
                                Wakacje służą chyba do czegoś innego?
                        • lafiorka2 No to poczytajcie o tych "uczelniach" 23.05.12, 16:09
                          wyższych i studiowaniu w PLsmile



                          Drodzy Młodzi Przyjaciele. Czuję się w obowiązku zwierzyć się Wam z bardzo przykrej tajemnicy. Nie jesteście - większość z Was - dobrze wykształceni, a jedynie tak Wam się wydaje. Zostaliście oszukani najpierw przez nauczycieli, a potem przez wykładowców - wyznaje Jan Stanek, profesor fizyki z Uniwersytetu Jagiellońskiego

                          Pisze do Was profesor fizyki z Uniwersytetu Jagiellońskiego (Prof. Jan Stanek
                          ), już w wieku przedemerytalnym, nienależący do żadnej partii politycznej, niepełniący żadnej funkcji kierowniczej, niestarający się o żadne stanowisko. Ten list - przejaw mojej troski o Was - jest wynikiem toczącej się dyskusji o polskim systemie kształcenia. Został sprowokowany wpisem na pewnym forum dyskusyjnym, zaczynającym się od słów: "Jestem doskonale wykształconą młodą polką..." (pisownia oryginalna).

                          Czuję się w obowiązku zwierzyć się Wam z bardzo przykrej tajemnicy. Nie jesteście - większość z Was - dobrze wykształceni, a jedynie tak Wam się wydaje. Zostaliście oszukani najpierw przez nauczycieli, a potem przez wykładowców. To oni, a przynajmniej wielu z nich, bezpodstawnie wypisali Wam świadectwa, zaliczyli egzaminy i wydali dyplomy - czasami nawet po kilka. Następnie chcący Wam się przypodobać politycy wmówili Wam i Waszym rodzicom, że dyplom jest tożsamy z posiadaniem wiedzy i umiejętności.

                          Dlaczego tak się stało? Otóż pracownicy dydaktyczni są płaceni od liczby wydanych dyplomów, a nie od jakości przekazanej wiedzy. Mało tego, rzetelne wypełnianie obowiązków dydaktycznych nieuchronnie prowadzi do zawodowej klęski. Ocenia się, że na uniwersytecie pracownicy naukowo-dydaktyczni powinni 70 proc. czasu poświęcać dydaktyce. Jednak awans zawodowy zależy wyłącznie od osiągnięć naukowych, mierzonych liczbą publikacji. W rezultacie naukowcy z szafarzy wiedzy stali się handlarzami marzeń.

                          Dydaktyka, zwłaszcza w naukach matematyczno-przyrodniczych, jest w kryzysie. W ciągu ostatniego półwiecza ilość dostępnej wiedzy uległa zwielokrotnieniu, a umysł ludzki, "nasza jednostka centralna", się nie zmienił. Przepełnienie komputera danymi dramatycznie spowalnia, a w ostateczności uniemożliwia działanie. Ponieważ nie możemy zainstalować nowego mózgu, musimy go przeprogramować. Jego zasoby wykorzystać jako pamięć operacyjną z szybkim dostępem do pamięci zewnętrznej, na przykład do internetu.

                          To nowy wzór wykształcenia, opierający się na logicznym i bezbłędnym rozwiązywaniu nietypowych problemów (a nie bieżących, praktycznych zastosowań), stosując filtry antyspamowe i programy antywirusowe. Nie wiem, jak to zrealizować w praktyce, ale nie da się tego zrobić w sposób bezstresowy.

                          Ale czy przypadkiem nie jest tak, że zostaliście oszukani, bo chcieliście być oszukani? Czy przyszliście na studia po to, aby zdobyć wiedzę i umiejętności, czy aby uzyskać dyplom? Czy wspieraliście wymagających nauczycieli, czy zwalczaliście plagiaty, czy chodziliście na wykłady, czy nie odpisywaliście (lub dawali odpisywać) na egzaminach? Teraz jesteście oburzeni, bo uważacie, że należy się Wam praca. Pracy jest wiele, ale nie ma ludzi potrafiących ją wykonać.

                          Nie liczcie, że tę sytuację zmienią naukowcy lub politycy. Profesorowie na ogół mają się dobrze, ratunek na uzdrowienie polskiej edukacji widzą głównie w podniesieniu płac. Politycy ewentualnie powołają specjalne komisje, które opracują programy naprawcze do roku 2050. Przemysł potrzebuje fachowców do bieżącej produkcji; gdy zmieni się technologia i nie będziecie w stanie się przystosować, chętniej zatrudnią młodszych i tańszych.

                          Jedyna nadzieja w Was i Waszych młodszych kolegach i koleżankach. Przekonujcie ich, aby ci, którzy się chcą uczyć, domagali się solidnego nauczania. Coś się już dzieje. W liceach, jeśli głodujący zwolennicy utrzymania chorej sytuacji tego nie zepsują, będzie można wybierać profil kształcenia w wersji rozszerzonej. Uczelnie przygotowują tzw. krajowe ramy kwalifikacyjne, które precyzują efekty kształcenia, czyli minimalny poziom wiedzy i umiejętności gwarantowanych absolwentom. Niech ci, którzy wybierają uczelnie w celu zdobycia wiedzy, zapoznają się z tymi dokumentami i zastanowią się, czy za kilka lat, gdy przyjdą na rozmowę z potencjalnym pracodawcą, taki dokument będzie argumentem świadczącym na ich korzyść.

                          Jednocześnie wymagajcie więcej od siebie, nawet jeśli inni od Was nie wymagają. Zapewniam - to się opłaci. Prowadzę seminarium magisterskie na biofizyce (Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej). W tym roku uczestniczy w nim sześć wspaniale wykształconych młodych Polek. One nie muszą się obawiać o swoją przyszłość.

                          *Jan Stanek jest profesorem w Zakładzie Fizyki Medycznej Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie
                          • lola211 Re: No to poczytajcie o tych "uczelniach" 24.05.12, 08:46
                            Nie musze czytac, wazne ze wiem z praktyki,jak sie studiuje.I co studia daja.
                            Gdybym nie miala wyzszego wyksztalcenia, nie robilabym tego co obecnie robie.Pracuje wyłącznie z ludzmi z wyzszym wyksztalceniem, bo tylko z takimi moja firma podejmuje wspolprace.I bardzo to sobie chwale.
                            To,ze jest kryzys w szkolnictwie nie zmienia faktu, ze studiowac warto.
                    • gaskama Re: no to taka historia 23.05.12, 12:40
                      Ceide,
                      z długiej wypowiedzi wybrałaś dwa zdania, które w nie były ze sobą ani semantycznie ani logicznie połączone i z tego wyciągnęłaś swój wniosek. Coś takiego nie ma sensu.
                • chipsi Re: no to taka historia 23.05.12, 12:36
                  > efekty studenckiego "rozwoju intelektualnego" widzę właśnie wieczorami na
                  > ulicach...trwają Juwenalia big_grin

                  O jaaa big_grin Czasem jak słucham/czytam wypowiedzi wykształconych ematek o kształcącej się młodzieży to nasuwa mi się takie stare przysłowie : "zapomniał wół, jak cielęciem był" big_grin
                  • ceide.fields Re: no to taka historia 23.05.12, 12:38
                    Też się bawiłam, nie tylko na Juwenaliach wink przynajmniej dzisiaj nie twierdze, że na studiach to mnie nudziło, bo zajmowałam się metafizyką i transcendencją big_grin
                    • hawa.etc Re: no to taka historia 23.05.12, 12:40
                      Ja też tak nie twierdzę.
                    • chipsi Re: no to taka historia 23.05.12, 12:44
                      Ulubionymi zajęciami "naszych" były ćwiczenia z etanologii wink
                    • nabakier Re: no to taka historia 23.05.12, 14:44
                      o matko, teologię studiowałaś....widać.

                • lola211 Re: no to taka historia 24.05.12, 08:39
                  Tak, tak, bedzie sie pieknie intelektualnie rozwijal siedzac w stolarni.
                  Studia to fajny czas, to fajni ludzie, to zdobywanie wiedzy.Nie tylko o zarabianie kasy powinno w zyciu chodzic.
              • jowita771 Re: no to taka historia 23.05.12, 21:36
                > Bo studia to fantastyczny czas rozwoju intelektualnego. Żadna strata czasu.

                Jak dla kogo. Mój mąż ma znajomego, który ma talent do handlu. Facet skończył liceum, ale już pod koniec zajmował się handlem. I doszedł do wielkich pieniędzy, interes kwitnie. I na jakie studia mógłby iść? Na jakiś ekonomiczny kierunek. Tylko po co? Uczyć się teorii? On w tym czasie zarobił tyle pieniędzy, ile profesorowie, u których by pobierał nauki, nie zobaczą przez całe życie.
                • yenna_m Re: no to taka historia 23.05.12, 21:57
                  ha!
                  ja mogę nawet podać przykład pewnej uczelni ekonomicznej, która swego czasu była tak świetnie zarządzana, że w pewnym momencie zabrakło kasy na stypendia dla studentów (tyle uczelnia nabrała kredytów) wink

                  mój małżonek mawia: jak coś umiesz, to to robisz
                  jak nie potrafisz - to tego uczysz
                  oczywiście spłyca to wiele aspektów sprawy, ale... kurcze, coś w tym jest big_grin
                • lola211 Re: no to taka historia 24.05.12, 08:52
                  Faktycznie, z takim podejsciem- szkoda czasu.
                  Bardzo bogaci ludzie decyduja sie na studia.Po to ,by poszerzac horyzonty i wiedziec jeszcze wiecej.Po to, by zdobyta wiedze wykorzystac do zarabiania jeszcze wiekszej kasy.
                  • yenna_m Re: no to taka historia 24.05.12, 09:29
                    bogaci ludzie decyduja sie na studia bo w pewnych kregach wrecz nie wypada (oczywiscie wszystko zalezy od tego, w jakich kregach sie obracasz) nie skonczyc studiow

                    studia to nadal element kreowania wizerunku
                    • olena.s Re: no to taka historia 24.05.12, 09:42
                      No mówię, że snobizm.
                      Plus jednak przekonanie, że praca po studiach powinna być ciekawsza.
                      I że człowiek na studiach się rozwija intelektualnie.
                      • yenna_m Re: no to taka historia 24.05.12, 10:01
                        i to wszystko, niestety, czesto stereotypy big_grin

                        pamietam sytuację z czasow, gdy bylam studentką

                        wychodzą 2 panie sprzątające z toalety męskiej
                        jedna patrzy na druga a potem oznajmia: "pacz pani, studenty a srajom" big_grin

                        no, bo ten po studiach to ewidentnie z lepszego tworzywa
                        i ewidentnie nie sra, za przeproszeniem, bo jak to tak? nie uchodzi przecie
                        • hellulah Re: no to taka historia 24.05.12, 10:12
                          Ja tę anagdotkę rozumiem nieco inaczej.

                          Studenty powinny na tyle się na studiach wyrobić, żeby srając, srały celnie, a kibelek po sobie spłukały i ewentualnie, jeśli potrzeba, wyszorowały. Studenty powinny sr... z wyczuciem estetyki, zachowując zasady higieny, ale także - nie srając po kątach z szacunku dla pań, które muszą te kible sprzątać. Powinny także spłukiwać tylko taką ilością wody, co by zawartość muszli poszła precz, ale nie większą, żeby nie marnować zasobów.

                          Wiem, idealizm przeze mnie przemawia... call it borejkowszczyzna (zmodyfikowana)... nie poradzę... smile
                      • lafiorka2 Re: no to taka historia 24.05.12, 10:41
                        olena.s napisała:

                        że praca po studiach powinna być ciekawsza.


                        Pzeca wiadomo,że ematka po studiach pracuje TYLKO w swoim fachu,że studia ma adekwatne do wykonywanego zawodu itd itp

                        Pytanie tylko,dlaczego takie panie i panowie po studiach poszukuja pracy czasami kilka lat i ostatecznie lądują na taśmie bądź za ladą albo pracują jako barmani.A znam takich "wykształconych studentów" na pęczki.Pokończyli studia i siedzą w domu.


                        • lola211 Re: no to taka historia 24.05.12, 10:48
                          To moze popatrz na tych,ktorzy skonczyli studia i robia kariery.Bez studiow nie mieliby tej szansy, bo wyzsze wyksztalcenie to podstawa, by w ogole o tej karierze myslec.
                          Zaczynam podejrzewac, ze jednak masz kompleks na tym punkcie.
    • morgen_stern Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:21
      Tak a propos... smile

      deser.pl/deser/1,111858,11780825,Studentka_i_kibic_bez_matury_porownuja_swoja_wiedze_.html
      • gaskama Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:34
        Nie wytrzymałam do końca filmiku. Zawsze czuję się zawstydzona w obliczu takiej głupoty. Ale po pierwsze nie należy generalizować. Po drugie ... już wcześniej pisałam, że w Polsce studiuje się dziwne rzeczy. Jako przykład podałam fizjoterapię. Na AWF-ie. To wiele tłumaczy. No ale faktem jest też, że w przypadku kobitki trafiło na wyjątkowego imb...cyla.
      • hawa.etc Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:35
        big_grinbig_grinbig_grin Ale wstyd.

        Przypomniało mi się, jak koleżanka zadzwoniła do mnie spanikowana, żebym jej powiedziała, co to był za książę, ten Machiavelli. Bo zapytali ją o "Księcia" Machiavellego,, a ona nie pamięta big_grin
        Studentka, żeby nie było tongue_out
        • ceide.fields Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:37
          No jak to, przecież panienka powinna być rozwinięta intelektualnie...przecież obcuje z profesorami, asystentami, bazą dydaktyczną big_grin
          • hawa.etc Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:39
            Napisałam przecież wyraźnie, że to pomaga tym, którzy chcą korzystać. Wiedzy się przecież na uczelni nie nawdycha.
      • sniyg Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:39
        No akurat nie jestem wielbiciem studentek AWF-u, ale to wygląda na zwykłą ustawkę.
    • rosapulchra-0 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 12:49
      Nie chcę być złośliwa, ale przecież nawet tępy Zachód korzysta z polskich wzorców nauczania..
    • kawka74 Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 13:03
      Jest jeszcze jeden element tej układanki - nierzadko pracodawcy żądają wyższego wykształcenia nawet tam, gdzie nie ma ono najmniejszego sensu, byle by było (widać to nawet w treści ogłoszenia). I robi się to wyższe wykształcenie - na wszelki wypadek.
      • bi_scotti Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 13:48
        Ciekawa jestem czy jest w PL jakis slad trendu, ktory zaczal pojawiac sie w mojej okolicy: garduates uni ze swoimi bachelor degrees (4 lata) "wracaja" do community colleges (cos w rodzaju polskiej szkoly pomaturalnej/policealnej) zeby w ciagu kolejnych 2 lat pozyskac certyfikaty technician albo technologist w czyms tam, bo to daje po pierwsze praktyke i faktyczna wiedze w temacie tudziez wieksze szanse zatrudnienia (!). Co tak naprawde mozna robic z bachelor z Linguistics albo Biology czy nawet Business Admin? Niewiele! Potrzebna jest praktyka, chocby minimalna. Czesc ma szanse pozyskac ja pracujac w czasie studiow, aczkolwiek nie kazdy ma szczescie pracowac part-time w branzy zwiazanej z wyksztalceniem, reszta szuka innych rozwiazan - np. niektore uni oferuja programy co-op czyli polaczenie nauki i pracy, ktora zreszta trzeba sobie samemu znalezc. Ja sama dzis mysle, ze gdybym miala mlodsze dzieci i teraz mialy wybierac kierunki nauki po high school, to bym podsuwala opcje college wlasnie jako praktyczne zapoznanie sie z ewentualnym zawodem. A jak ktos jest ambitny i ma predyspozycje to zawsze ten bachelor czy dalej master's moze sobie zrobic gdy juz wie czego faktycznie chce w swoim zyciu zawodowym.
        Syn znajomej skonczyl Buisness Admin., nigdy nie szukal pracy w tym zawodzie, popracowal troche na budowach, obecnie prowadzi z kolezanka firme landscaping; jego girlfriend skonczyla accounting, pracuje w zawodzie i robi kariere - kazde jest szczesliwe w swoich wyborach. O to pewnie chodzi smile
        • nabakier Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 14:46
          Tak. dwustopniowe szkolnictwo wyższe, czyli licencjat i magisterskie. Moim zdaniem=-pomylka. Mogli od razu wysyłac ludiz do zawodówek. Po co im ten licencjat, czyli zawracanie gitary.
        • lipsmacker Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 14:53
          O, to to! Ja mam dyplom z psychologii i drugi z biologii (ten drugi nawet z ciekawa specjalizacja - rozdrod), podyplomowe z business admin, i w zasadzie to moge sobie nimi 4 litery podetrzec bo nie mam praktyki ani w pracy jako psycholog ani biolog, nawet na laborantke sie nie nadaje. Wiele lat pracowalam w sprzedazy i marketingu, troche uczylam pielegniarki, troche angielskiego. I gdyby nie to ze teraz prowadze wlasna firme (kompletnie nie zwiazana z kierunkami studiow) to napewno poszlabym na jakies studium czy inny college zeby zrobic techniczny, konkretny kierunek, chocby phlebotomist albo pielegniarstwo bo z takimi zawodami sie u nas przebiera w pracy. W planach jest juz i druga i trzecia firma i zadna nie ma zwiazku z kierunkami moich studiow (ani studiow meza), za to napewno w jednej beda moje dzieci pracowaly juz podczas nauki w szkole sredniej, po to zeby miec konkretny fach w reku. A studiowac sobie moga dla przyjemnosci.
    • chcesztomasz Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 13:58
      Moda na wykształcenie to nic złego, fajnie jest mieć mądre społeczeństwo ALE:

      - nie można iść na pierwszy lepszy kierunek, kierunek który nas nie interesuje.
      - rekrutacja zaostrzona nawet na studia ZAOCZNE powinna być i basta dla dobra jakości.
    • nabakier Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 14:40
      Rząd czeski w odezwie do narodu poprosił o to, by dobrowolnie zrezygnowali ze studiowania w szkołach wyższych, bo te...nie zabezpieczają przyszłości, słowem: są lipą, a wydatek ogromny.

      Czesi to jednak mądre społeczeństwo.
    • edelstein Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 14:43
      Nieszczesciem uczniow sa ich mega ambitni rodzice co uznaja tylko mgr przed nazwiskiem vide moja matka.Chcialam isc do zawodowki,nie pozwolila.Mam do dzis zal.
    • przeciwcialo Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 15:07
      Akurat w sąsiedztwie dzieciaki ida do techników a nie do ogólniaków.
    • grave_digger Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 16:15
      prawda.
      jednak sama bym pewnie cierpiała, gdyby moje dzieci trafiły do zawodówki. uważam, że zawód świetnie można szkolić też w technikum. idą tam również moi uczniowie z czerwonymi paskami.
      • birkin-bag Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 17:53
        jest jeszcze jedna kwestia. kilka/kilkanaście lat temu studentom wmówiono, że "jeden fakultet to za mało" i większość moich znajomych przynajmniej próbowała zacząć studia na drugim kierunku. dziś mam do czynienia z wieloma "ofiarami" takiego myślenia. mają wiele wpisów w części wykształcenie, niewiele w części doświadczenie, a jeszcze mniej faktycznych umiejętności przydatnych w pracy.
        • foro-estupido ... 23.05.12, 20:38
          ryjemy.pl/obrazek.php?1678
    • hellulah Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 20:43
      Mnie nie pytaj. Oboje mamy wyższe wykształcenie, mąż to nawet jakby bardziej wink, dziecko jest zdolne i w miarę pracowite, samo z siebie (no wiem, środowisko, sytuacja socjoekonomiczna w rodzinie ma na to wpływ) ma ambicje zdobyć zawód wymagający wyższego wykształcenia, u nas nie ma w ogóle kwestii "dlaczego studia?" tylko "która uczelnia i czy w kraju czy gdzieś dalej?".

      Z drugiej strony, znamy i kumplujemy się z fajnymi ludźmi bez studiów, tytułów, stopni naukowych a nawet i dyplomów, dzieciak wie, że można tak godnie i dostatnio (niejednokrotnie dostatniej niż posiadając stopień naukowy) żyć. Z trzeciej strony, zna smutne przypadki niewykształconych ludzi, którzy przegrali na rynku pracy, a to czym się zajmują, jest ciężkie, nudne, oraz mało-, albo i całkiem nieproduktywne.

      Z czwartej strony - nic na siłę, dzieciak ma być zdrowy, szczęśliwy, a nie zdołowany nadmierną harówą nad książkami. Z piątej - jak na razie harówa jest, ale nie nadmierna, dół ani przemęczenie (nie do odespania w sobotę) nie występuje.

      Gdyby zechciała zostać rzemieślnikiem, robić, tworzyć coś, być produktywną, a choćby fryzjerką zostać, przerywając naukę, zachęcalibyśmy do kontynuowania nauki przy jednoczesnym podjęciu szkolenia zawodowego.

      Wstyd byłoby mi, gdyby zamknęła się na wiedzę, zakończyła rozwój, a nie za taki a nie inny zawód, no może z kilkoma wyjątkami, ale nie chodzi tu o mechanika samochodowego, raczej o polityka, gospodarza talk show czy dealera (nie samochodów, oczywiście).
    • yenna_m Re: Moda na wykształcenie 23.05.12, 20:54
      bo trzeba koniecznie ukonczyc jakąkolwiek wyzszą szkole wydawania dyplomów
      taki tręd
      (błąd celowy, bo generalnie takie wyksztalcenie to se mozna o kant tyłka rozbić, taka prawda)
    • organza26 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 00:33
      Ta 'moda' jak ty to nazywasz nie wzięła się znikąd.

      Jeszcze do niedawna fryzjer, hydraulik czy murarz nie zarabiał kroci, wręcz przeciwnie. 'Taka' pełnoetatowa praca wiązała się z niską pensją (w wielu miejscach nadal tak jest) i codzienną walką z brakiem pieniędzy pomimo harówki.

      Ci właśnie rodzice chcą, żeby dzieci szły na studia bo to automatycznie wiąże się z wyższymi zarobkami i większym komfortem życia. 'Idź na studia, żebyś miał w życiu lepiej niż ja/my' - to ich motto.

      Studia=większy komfort życia to już oczywiście żadna zależność. Dewaluacja wykształcenia to jednak wcale nie przyczyna bezrobocia. Przyczyną jest brak pracy, takie proste, a tak trudno to ludziom zrozumieć...
      • bi_scotti Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 02:56
        organza26 napisała:

        > Jeszcze do niedawna fryzjer, hydraulik czy murarz nie zarabiał kroci, wręcz przeciwnie.

        A ktore "niedawno" masz konkretnie na mysli? Bo ja, z perspektywy ponad polwiecza, przyznam, ze odkad pamietam to wlasnie fryzjer, hydraulik czy murarz zarabiali bez porownania wiecej niz nauczyciel, lekarz, muzealnik czy bibliotekarz. Nawet w czasach PRLu tacy wlasnie rzemieslnicy mieli mozliwosc prowadzenia wlasnych biznesow i zyli bez porownania lepiej niz tzw. "inteligencja pracujaca". Wiec niby kiedy sie to "niedawno" przytrafilo, ze sie odmienilo?
        • dynema Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 05:14
          Szeregowa fryzjerka pracujaca w czyims salonie nie zarabia imponujco.

          Srednia zarobkow pokazuje ze jednak osoby z wyksztalceniem zawodowym zarabiaja mniej, oczywiscie tutaj mozna dyskutowac ze srednia nie jest najlepsza miara smile...ale chodzilam do podstawowek w kilku miastach i ze wszystkich osob ktore poszly do zawodowki tylko 1 radzi sobie bardzo dobrze (tak na oko) z kolei % osob w liceum ktore zarabiaja bardzo dobrze jest wielokrotnie wyzszy.

          Poza tym zawsze "za moich czasow" do zawodowek byla selekcja negatywna i negowanie tego (gdzies tam wyzej w innych postach) ze szly tam takze osoby ktore po prostu nie radzilyby sobie nigdzie indziej jest niepowazne.
          • olena.s Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 06:58
            Znawcy podkreślają, że przyszłość będzie związana z częstymi zmianami - bezpieczeństwo, nawet ubogie, pokolenia naszych rodziców poszło precz i nie wróci. Dlatego wydaje się, że im bardziej człowiek jest psychicznie i edukacyjnie gotowy na dostosowanie się do czegoś całkiem nowego tym lepiej.
            A poza tym jesteśmy pewnie snobami.
          • chipsi Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 09:25
            Z tą średnią zarobków jest problem. Polega na tym że fachowcy po zawodówkach zarabiają podobnie, tzn różnice nie są tak znaczne jak u pracowników po studiach gdzie na 10 osób 9 zarabia poniżej 2tys a 10-ty zarabia 30tys. No i wychodzi piękna średnia, faktycznie wyższa niż u np. fryzjerek.
            • yenna_m Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 09:26
              obawiam sie, ze kafelkarz zarabia o wiele wiecej, niż sędzia sądu rejonowego
              a byc moze i okręgowego
              • dynema Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:10
                Pytanie: kazdy jeden czy dobry kafelkarz? wink
                • chipsi Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:41
                  Noo byle jaki lekarz też dużo nie zarobi smile
                  Pomijając tych całkiem daremnych, to taki średnio zdolny płytkarz zarobi jakieś 2-3 razy mniej od tego dobrego. Dobry lekarz potrafi zarobić na prywatnych praktykach kilkanaście a nawet kilkadziesiąt razy tyle co inżynier po studiach.
                  Druga sprawa to to że łatwiej otworzyć zakład fryzjerski nie mając znajomości i bogatych rodziców niż powiedzmy gabinet stomatologiczny czy kancelarię prawniczą.
            • dynema Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:08
              Wlasnie o to mi chodzilo - srednia to nie jest idealna miara.

              Ale jesli przy tym spojrze subiektywnie na znane mi sytuacje indywidualne to wiekszosc osob po zawodowce wyladowala tak sobie i raczej pracuje w lokalnej piekarni niz ma siec wlasnych piekarni.

              Z kolei ludzie z liceum pracuja (poza jednym wyjatkiem) w zawodzie: informatycy/graficy komputerowi, architekci, lekarze, prawnicy, jeden stomatolog, 2 matematykow i finansisci/ekonomisci po 2 duzych warszawskich uczelniach. I radza sobie po prostu wielokrotnie lepiej. Mam 30 lat , z plusikiem wink - to tak informacyjnie kiedy byly "moje" czasy.
    • lola211 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 08:20
      Z pewnoscia bym nie poslala dziecka do zawodówki, jesli moze mierzyc wyzej.W zawodówce jak pamietam ksztalcili sie uczniowie majacy po prostu problemy z nauka.Najgorszy sort z podstawowki ladował w zawodówce.Reszta szla do techników i liceów, a potem na studia.
      Kolezanki córka wymyslila sobie technikum fryzjerskie.Uczy sie tam takie towarzystwo, ze szkoda słów.
      Głownie z tego powodu nie wyobrazam sobie wlasnej córki w takim miejscu.No i jakos srednio podoba mi sie kariera polegajaca na machaniu nozyczkami.Artystów jest niewielu, reszta to rzemieslnicy.
      A jak ktos ma naprawde zapęd by zostac mechanikiem, to nim zostanie.
      Wiekszosc jest pchana do liceum, bo nie ma zadnych zapedów, zainteresowan, talentów,no nic co by moglo ich juz na tym etapie ukierunkowac.
    • mnb0 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:11
      A mnie zawsze dziwilo dlaczego rodzice dzieci uposledzonych umyslowo upieraja sie, zeby poslac je do normalnej szkoly, byle nie do specjalnej. Dlaczego nie zapewnic dziecku specjalnej troski wlasnie specjalnej opieki? Wiecej by mu to dalo niz sztuczne przepychanie z klasy do klasy.
    • kamelia04.08.2007 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:35
      zeby wilk byl syty i owca cala, to moze dziecko zostac inzynierem (albo inzynierą).

      Zawód jest i studia tez są. Podobno inżynierów w Polsce brakuje. Z drugiej strony, te pensje inzynierów nie sa takie, że hoho. Moze jakas mała część dobrze zarabia, ale reszta dziubie za niewile.

      Dodatkowy atut inzyniera/y jest taki, ze jak sie nauczy biegle angielskiego/niemieckiego/francuskiego, to wyjeżdża za granice i prace znajduje sobie za lepsze pieniadze.


      Dyskusji całej nie czytałam
      • katus118 Re: Moda na wykształcenie 24.05.12, 10:57
        Sama jestem po studiach, i ciesze się, że córka również się na nie dostała.
        Jej kierunek - ok, raczej przyszłościowy.
        Dla mnie najgorsze kierunki, to wszelkie humanistyczne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja