morgen_stern
26.05.12, 07:33
Cały tydzień roboczy wstaję z przekleństwem na ustach o 6.30. Wczoraj kładłam się spać z rozkoszną myślą "ale się jutro wyśpię". I co? Obudziłam się bez budzika o 6.29 i dalej ni cholery. No to pospałam. I tak jest niemal co weekend, żeby spać do 9, to muszę się kłaść koło 2-3 w nocy. Jak wyłączyć wewnętrzny budzik? Oczywiście w poniedziałek znowu będę się zwlekać z wyra jak z odległej planety.
Wątek lajtowy, jakby ktoś się przyczepił i tak, akurat nie mam większych problemów.