Dodaj do ulubionych

Historia Kamilka-widzieliśiście to?

30.05.12, 12:19
Znacie może historię tego chłopca? Jego choroby, której żaden lekarz nie rozpoznał? Dopiero osoby z forum "Borelioza " naprowadziły rodzinę na właściwy trop. To dzieki nim ten chłopiec żyje i co najważniejsze wraca do zdrowia.
Dla mnie niezrozumiałe jest to, że spośród kilkunastu lekarzy, u których rodzice szukali pomocy, ANI JEDEN(!) nie znalazł przyczyny choroby dziecka. Wymyślali różne rzeczy, a to guz, nowotwór, stw. rozsiane i inne, (nawet chcieli mu stymulator wszczepiać do mozgu), ale żaden nie wpadł na pomysł aby dziecku zrobić badania w kierunku boleriozy. No po prostu w głowie mi się to nie mieści.
W Polsce ponoć (?) bolerioza jeszcze nie jest na tyle poznana, aby wiązać ją z różnymi dolegliwościami u ludzi. Tak było również z moją mamą. Na szczęście "grzebiąc" po internecie, słuchając różnych opowieści ludzi, domysliłyśmy się, że może w jej wypadku jest podobnie. Zrobiła badania i.. okazało się, że przyczyną jej dolegliwości jest właśnie bolerioza. I również żaden lekarz na to nie wpadł sad
Co jest z tymi lekarzami ?...
I tak na marginesie zapytam, czy ktoś z Was spotkał się z niedouczeniem lekarzy?

Wstawiam link do reportażu. Historia chłopca jest pierwsza...
www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/sprawa-dla-reportera/wideo/25082011-2125/5026164
Obserwuj wątek
    • ilonka001988 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 30.05.12, 12:27
      Wiesz z boreliozą to nie jest tak prosto. Tzn wiadomo, lekarze niedouczeni ale ja czytałam o kobiecie która z powodu boreliozy została zamknięta w psychiatryku bo wszyscy szukali u niej przyczyn dolegliwości, ona ciągle się skarżyła, aż jej psychika wysiadła.

      Przy okazji, zna się ktoś w temacie szczepionek na boreliozę? Od strony praktycznej.

      Spędzam mnóstwo czasu w lesie, zbieram owoce i grzyby, no niby uważam, zawsze po powrocie z lasu biorę prysznic i proszę kogoś o dokładne obejrzenie mnie (włosy, szyja szczególnie) ale... w tamtym roku jedna bliska mi osoba złapała kleszcza który się wbił. Kłopotu co niemiara, lekarze, antybiotyk w zastrzykach, sprawdzanie czy nie dostał w końcu tej boreliozy...
    • 5kocur Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 30.05.12, 14:54
      Musze przyznać, że po oglądnięciu reportażu przeszły mnie ciary. Wydawałoby sie, że cóż taki "robaczek" może...a jednak. O mały włos nie doprowadził do śmierci tego biednego chłopca. I jak coraz częściej słychać niejednego człowieka jeszcze sponiewiera sad
      Ale, fakt, najgorsze jest, że mamy lekarzy do kitu. (nie wszyscy oczywiście, i tu zdarzają się wyjątki ) W przypadku małego jak sie okazuje nie trafił na choćby myślącego. Ciekawe, że żaden wiedząc w jakim środowisku maluch żyje (wieś, lasy wokół) nie wpadł na pomysł zbadania, chociaż prewencyjnie. Ciekawe też ,że zwykli ludzie po oglądnieciu reportażu od razu skojarzyli objawy z przyczyną. I pewnie nie byli lekarzami tongue_out
    • purpurowa_komnata Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 30.05.12, 15:17
      Co do zdiagnozowania boreliozy przez lekarzy.
      To podstępna choroba- a objawy, które jej towarzyszą są bardzo często obecne przy całej masie innych schorzeń.
      Z wykryciem tej choroby jest tak jak z odnalezieniem igły w stogu siana.
      Wrzućcie igłę- ciekawa jestem, która ją odnajdzie.

      I jeszcze jedno- wiem co borelioza potrafi zrobić z człowiekiem.
      • 5kocur Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 30.05.12, 15:22
        purpurowa_komnata napisała:

        > To podstępna choroba- a objawy, które jej towarzyszą są bardzo często obecne przy całej masie innych schorzeń.

        Tym bardziej powinni sie domyslać i kierować gdzie trzeba, choćby na podstawowe badanie krwi, które nie jest problematyczne i wszędzie dostepne.. Choćby po to żeby wykluczyc

        > Z wykryciem tej choroby jest tak jak z odnalezieniem igły w stogu siana.

        Guzik prawda. Wystarczy zrobić odpowiednie badanie. patrz wyżej

        > I jeszcze jedno- wiem co borelioza potrafi zrobić z człowiekiem.

        Też wiem. Dlatego zastanawiam się czemu wciąż w Polsce lekceważą tak niebezpieczna chorobę

    • asia_i_p Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 30.05.12, 21:14
      Nie rozpędzałabym się z tym niedouczeniem.
      Problem lekarza polega właśnie na tym, że dużo wie. Że widział już tę samą chorobę w paru odsłonach, z zupełnie innymi objawami. Po fakcie się wydaje, że to powinno być oczywiste - bo my mamy wybór z trzech dolegliwości, jakie znamy, lekarz z trzech setek.
      • drogadodomu Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 31.05.12, 11:17

        383,00

        tyle kosztuje badanie metodą pcr w PZH
        Niby nie jest to dużo ale przekracza możliwości przeciętnych rodziców. Szpital wykona, ale trzeba wpaść na ten pomysł i wielu szpitalach potrzebna jest zgoda szefostwa na takie koszty. Kiedy szukasz po omacku takich kosztów jest dużo a oddział musi się zbilansować itd. Pomijając historię tego chłopaczka to naprawdę nie jest dobrze chorować nawet w bogatym kraju z wypasioną polisą ubezpieczeniową.
        • glagonia Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 31.05.12, 14:58
          hmm.. moje 3,5 letnie dziecko w ciągu swojego życia złapało już chyba 6 kleszczy! Przy pierwszym obczytałam forum borelioza, przy drugim wysłałam na badanie do poznania, trzeciego zamknęłam w słoiczku i zamroziłam, a potem... odpuściłam, bo nie mam pieniędzy, żeby badać dziecko po każdym kleszczu (wychodzi kilka na sezon!).
          Aha. Oczywiście sprawdzam go dokładnie, myję i oglądam po spacerach itp. - ale chłopak jakiś smakowity dla tych kleszczy.
          • nanuk24 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 31.05.12, 18:31
            Gdybym tez chciala robic badania za kazdym razem, kiedy kleszcza wyciagam, to bym poszla z torbami. W moim domu codziennie znajduje conajmniej trzy kleszcze. Wczoraj zlapalam takiego tlustego, obzartego krwia spacerujacego sobie po scianie - prawdopodobnie pies go zgubil. Kot przynosi kilka kleszczy(w moim ogrodzie jest ich mnostwo). najgorsze, ze moje zwierzeta dostaly krople przeciwkleszczom, nosza obroze, a i tak to nie pomaga. jeszcze jest szansa, ze jak wypsikam ogrod zabojczym plynem, to znikna wreszcie.
            • anyx27 Nanuk24 31.05.12, 18:44
              Tak jak pisałam poniżej kleszcza można zbadać bezpłatnie w Lublinie, a psa szczepiłam na boreliozę.
              • shan_sa Re: Nanuk24 01.06.12, 09:33
                Mam pytanie do osób rozeznanych w tematyce badań wykrywających boreliozę. Jakie badania należy zrobić aby wykryć boreliozę, ale u osoby u której do zarażenia mogło dojść parę lat temu?
                • misiowamama-2 shan-sa 01.06.12, 15:50

                  tu znajdziesz odp.

                  borelioza.gazetka.eu/teksty.php?plik=testy.php&tytul=Borelioza:%20Testy
                  <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
            • ursula.iguaran Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 17.09.21, 09:40
              Polecam krople dla kotów Frontline Combo.
              Moje koty też przynosiły po kilkanaście kleszczy dziennie.
              Po tych kroplach też przynoszą ale wszystkie które znajdujemy są martwe.
              Ale trzeba regularnie te krople kotu podawać - co 4 tygodnie (zresztą to widać kiedy przestają działać - jak po przejrzeniu kota ma w futerku żywe, przyssane kleszcze to znak że koniec działania).

              Jest też drugi preparat: Broadline - ten dodatkowo zabija też robale oprócz kleszczy, raz na 3 miesiące warto zadać kotu Broadline zamiast Frontline'a.

              Gdyby w domu po ścianie chodziły mi napite kleszcze zrobiłabym wszystko żeby je zwalczyć. Toć to igranie z ogniem.
          • misiowamama-2 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 01.06.12, 10:27
            glagonia napisała:

            > hmm.. moje 3,5 letnie dziecko w ciągu swojego życia złapało już chyba 6 kleszcz
            > y! Przy pierwszym obczytałam forum borelioza, przy drugim wysłałam na badanie d
            > o poznania, trzeciego zamknęłam w słoiczku i zamroziłam, a potem... odpuściłam,
            > bo nie mam pieniędzy, żeby badać dziecko po każdym kleszczu (wychodzi kilka na
            > sezon!).
            > Aha. Oczywiście sprawdzam go dokładnie, myję i oglądam po spacerach itp. - ale
            > chłopak jakiś smakowity dla tych kleszczy.

            hmmm...
            po pierwsze, jeśli uda ci się kleszcza "zachować przy życiu" to bezpłatnie możesz wysłać do badania. Natomiast jeśli Twoje dziecko było ,jak piszesz, kilkakrotnie ukąszone i nic sobie z tego nie robisz, to wybacz, ale tu nasuwa mi się powiedzenie " głupota nie zna granic". Nie wiem jak można być tak lekkomyślnym. Jedyne co Cię usprawiedliwia to nieznajomość tematu, ale naprawdę dużo nie trzeba, żeby dowiedzieć się wielu ważnych rzeczy o ewentualnych konsekwencjach ukąszenia twego dziecka przez zarażonego kleszcza.
            Podstawowe badanie z krwi w kier. boleriozy kosztuje ok. 80-90 zł. Raczej nie jest refundowane, ale mozna dopytać lekarza.
            Pozatym powinnaś działać prewencyjnie , czyli smarować dziecko preparatami p/kleszczom, skoro tak go lubia. Oglądanie całego ciała po spacerze jest konieczne, ale może być za późno...
            • glagonia Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 02.06.12, 19:39
              misiowa mamo, dlaczego zarzucasz mi głupotę dlatego, że kleszcze lubią moje dziecko. Napisałam, że nie stać mnie na badanie każdego kleszcza. Ok - nie wiedziałam, że można już je zbadać bezpłatnie - dzięki za informację! Ale rozumiem, że musi pozostać żywy? - Co, jeśli się zgniecie przy wyjmowaniu?
              Aha. Smaruję preparatami. Ale zdarzyło się, że złapał kleszcza na półgodzinnym nieplanowanym (nie mieliśmy nic przy sobie) spacerze w parku w centrum miasta.
              Najlepsza prewencja to by było nie wychodzić z domu. Ale to już chyba lepiej zadbać o odporność i jednak przebywać na łonie natury...
            • hanusinamama Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 16.09.21, 20:08
              A co ma robic? Badac za kazdym razem? To podstawowe badanie trzeba zrobic w odpowiednim czasie, czasami wynik dodatni jest po 2-3 tygodniach a czasami dopiero po 2-3 mcach...
              Repelenty nie są tak skuteczne jak sie reklamują, pomijam ze masa dzieci jest uczulona na olejki eteryczne w nich zawarte...
    • damajah Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 31.05.12, 12:21
      Jako osoba chora na boreliozę spotkałam się z wielką niewiedzą a wręcz ignorancją lekarzy.
      Niewiedzę jeszcze mogę zrozumieć, o ile lekarz mówi wprost - nie wiem, nie znam się, proszę iść do kogoś kto się zna - szacunek. Ale jak lekarz się wyśmiewa, wmawia mi a to że moje dolegliwości to zespół po boreliozowy i tego się nie leczy, albo że bardzo wysokie wyniki będę mieć już zawsze, albo żebym się poszła zaszczepić jak się martwię że mam boreliozę (szczepionki dla ludzi NIE MA, zresztą jakby była to po co mi skoro ja już CHORUJĘ na boreliozę)
      Mogłabym pisać dużo. Nie to mnie boli że nie wiedzą a to że niewiedzę maskują, ignorują, wyśmiewają (ja z objawami chorobowymi i tłumaczeniem że choruję na bb - bardzo wysokie wyniki byłam i jestem ignorowana, kierowana do psychiatry i wiecznie posądzana o hipochondrię) Oczywiście są lekarze z wiedzą (niewielu) i tacy którzy od razu mówią że się nie znają i jak pisałam dla takich mam szacunek. Ale najwięcej niestety spotkałam tych którzy mi wręcz wmawiali że przesadzam. Włącznie z tym że jak powiedziałam w szpitalu po urodzeniu córki młodszej że jej nie karmię z powodu boreliozy (w badaniach udowodniono obecność krętków w mleku i to dużą) to się pół szpitala zleciało przekonywać mnie że jestem złą matką, że wymyślam, że kto to widział, że borelioza w niczym nie przeszkadza....)
      Oj przeszłam sporo w tym temacie i zawsze mi się ciśnienie podnosi uncertain
      • majuszka77 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 31.05.12, 15:23

        Moja siostra też została zdiagnozowana przez jedno z forum wszystkie badania porobiła na własny koszt ...lekarze robili z niej wariatkę (niedowłady ponoć soie wkręcała) potem to już tylko blisko rok agresywnego leczenia .........ona jest sportowcem i wiedziała że coś jest zdrowo nie tak bo z osoby super sprawnej stała inwalidką której nogi odmawiają posłuszeństwa niestety ignorancja lekarzy kosztowała ją kilka miesięcy koszmaru i rozchulanie sie choroby aż do mózgu(neurobolerioza) .

        Na szczęscie teraz jest już zdrowa wróciła do sportu ...po boleriozie nie ma śladu ..



        "dziecko powinno wiedzieć, kiedy mama z aniola przeistacza się w normalną matkę, a z normalnej matki w ziejącą ogniem bestię"....to najpiękniejsze zdanie jakie znalazłam na tym forumsmile)))
        • pesteczka5 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 31.05.12, 21:04
          Wiele razy usuwałam kleszcze, wiele razy stwierdziłam boreliozę wczesną (rumień) i kilka razy podejrzewałam późną (m. in. acrodermatitis atroficans), którą wysłałam do poradni chorób zakaźnych, gdzie potwierdzono diagnozę.
          Bardzo wielu pacjentów, których znam, ma robione to badanie w panelu diagnostycznym w trakcie diagnostyki różnych dolegliwości.
          Problem w tym, że borelioza stała się obszarem przedziwnych czarów odprawianych wokół niej przez szukających jasnego, jednego, prostego rozwiązania pacjentów. Część z nich choruje na nieuleczalnie choroby - uchwycenie się nadziei, że a nuż to borelioza, jest pokusą, aby zanegować diagnozę i uwierzyć, że niedouczoni lekarze stwierdzają jakieś nerwice, schizofrenie, postępujące choroby reumatyczne czy SM-y, a tu wystarczy, proszę bardzo, dwa lata truć się antybiotykami, a wszystko minie. Sami interpretują błędnie wyniki badań i latami tkwią w zaklętym kręgu. Po sprawidliwości, lekarze nawiedzeni w tej materii też są.
          Nigdy nie zapomnę zagrzybionego, wyjałowionego dziecka, leczonego miesiącami antybiotykami "na boreliozę". Po długiej pracy nad matką, wszechstronnym przediagnozowaniu dla spokoju sumienia i odbudowie normalnego życia chłopczyk jest, bez lekoów, zupełnie zdrów.
          • misiowamama-2 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 01.06.12, 10:40
            pesteczka5 napisała:


            .>Po sprawidliwości, lekarze nawiedzeni w tej materii też są.
            > Nigdy nie zapomnę zagrzybionego, wyjałowionego dziecka, leczonego miesiącami an
            > tybiotykami "na boreliozę". Po długiej pracy nad matką, wszechstronnym przediag
            > nozowaniu dla spokoju sumienia i odbudowie normalnego życia chłopczyk jest, bez
            > lekoów, zupełnie zdrów.

            Biedne dziecko, czyżby trafił na nawiedzonego, niedouczonego lekarza? tongue_out
      • misiowamama-2 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 01.06.12, 10:35
        Mnie ta choroba nie dotyczy. ale od kiedy okazało się ,że ma ją moja mama, zaczęłam interesować się tematem. Okazało się, że wokół nas jest coraz więcej ludzi dotkniętych tym zakażeniem. Ale dzielą się oni na dwie grupy, tych co trafili do lekarzy, takich co nie maja dostatecznej wiedzy i jak piszesz lekceważa chorobę, i tych co mieli to szczęście trafić na tego właściwego. I sami zarażeni ludzie tak jak ich lekarze dzielą się na dwie grupy, tych co nic sobie z tego nie robia ( do czasu) i tych co mając pełną świadomośc niebezpieczeństwa, wiedzą jak leczyć i reagować.
        I mnie również ciśnienie się podnosi, gdy widzę, słyszę ,jak ludzie zachowuja się podobnie do swoich niedouczonych lekarzy. A potem płacz i "zgrzytanie zębami"...
      • margerytka73 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 16.09.21, 21:56
        Czy borelioza powoduje bóle kręgosłupa, pleców, neurolog nie widzi przyczyn, rezonans wykazał zmiany w kręgosłupie ale nie większe niż u typowego 40latka? Ból nasila się przy siedzeniu powiedzmy godzine, trzeba wtedy chodzić, albo przy spacerowaniu- osoba musi wtedy usiąść i to nie są długie spacery. Z bólu występują poty, napięcie ciała, zawroty głowy, kołatania serca. Badań multum, żadno nic konkretnego nie wykazało.
    • szmytka1 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 16.09.21, 19:39
      Przypadek w rodzinie, osoba lat około 35, napad padaczkowy, do tego różne dolegliwości typu bolące ręce, kręgosłup czasem, takie zwykłe rzeczy u osoby pracującej dużo na stojąco i manualnie nic dziwnego. Okazało się, że borelioza zniszczyła stawy, pokonała barierę krew-mózg i wywołuje te ataki. Leczenie antybiotykami, doszło do uczulenia na wszelkie antybiotyki, zakażeń grzybicznych wyjałowionego organizmu, a leki przeciwpadaczkowe trzeba i tak brać do konca życia.
    • koronka2012 Re: Historia Kamilka-widzieliśiście to? 16.09.21, 19:41
      Moja moja matka miała bardzo szerokie spektrum objawów z których żadne nie sugerowało boreliozy, szczególnie że w ogóle nie pamiętała faktu ugryzienia przez kleszcza.
      Leczyła się za dwa lata na bardzo różne rzeczy zanim ktoś wpadł na to żeby zrobić badania

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka