telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daje :)

    • joanna_poz Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 01.06.12, 09:55
      z nauczycielką syna mamy przede wszystkim kontakt mailowy.
      odpisuje zawsze i szybko.

      nr telefonu wszystkim publicznie nie podawala.
      ale kiedyś potwierdzała mi cos telefonicznie, stąd jej numer mam i zapisałamsmile
      nie dzwoniłam nigdy, nie bylo takiej nagłej i ważnej potrzeby, ale ze 2 czy 3 razy pozwoliłam sobie wysłać smsa w jakiejś pilnej sprawie.
      • zuzanna56 Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 01.06.12, 11:24
        Jestem nauczycielką, uczę w liceum i w gimnazjum - uczniowie i rodzice mają mój e-mail i prywatny telefon. Przez wiele lat może dwoje rodziców dzwoniło wiele razy po 21.00, reszta tylko w pilnej sprawie i bardzo rzadko, raczej piszą maile.
        Co do własnych dzieci - nie mam ani maila, ani telefonów wychowawczyń - nie mam takiej potrzeby. Zawsze można zadzwonić do sekretariatu szkoły.
        • mysz1978 Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 01.06.12, 21:21
          w szkole niepublicznej dawalam numer telefonu i adres mailowy (najlepszy sposob komunikacji i przekazywania informacji). w publicznej rodzice o to nie pytali, ale jak kiedys zadzwonilam do jednej mamy ze swojej komorki to zapisala sobei numer i potem ze 3 razy zadzwonila w jakiejs sprawie.
          Generalnei to nei zdaryzlo mi sie zeby ktos przeginal - dzwonil pozno wieczorem albo wczesnie rano, zawracal glowe pie...mi itp. raczej SMSa posylaja z infromacja, choc telefony tez sie zdarzaja - rozowa zawze poprzedozna pytaniem czy mam chwile czasu i przeprosinami ze przeszkadzaja.
          • kostruszka Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 01.06.12, 21:48
            Zawsze daję numer rodzicom - niektóre sprawy nie wymagają fatygowania się do szkoły, wystarczy krótka rozmowa telefoniczna.
            Co do nadużywania, raczej nie. Nadużywa tylko jedna mama - potrafi zadzwonić w niedzielę rano lub np. w święto Trzech Króli, by spytać, co jest na zadanie. Czasami w ciągu jednego tygodnia dzwoni dwa lub trzy razy z pytaniem o jakąś (z mojego punktu widzenia) drobnostkę.
            Traktuję to jako ciekawostkę przyrodniczą wink i cierpliwie odbieram telefon, bo - szczerze mówiąc - wolę już, jak rodzice przesadnie interesują się szkolnymi sprawami dziecka niż olewają kontakt ze szkołą.
            • mama303 Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 03.06.12, 08:47
              kostruszka napisała:

              > Zawsze daję numer rodzicom - niektóre sprawy nie wymagają fatygowania się do sz
              > koły, wystarczy krótka rozmowa telefoniczna.

              Przyznam, że przez trzy lata nie miałam ani razu potrzeby dzwonić do nauczycielki na tel. prywatny.
    • lafiorka2 Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 01.06.12, 22:06
      ostatnio p.przedszkolanka podała innej mamie mój nr tel....Tak w ogóle nie wiem po co?uncertain
    • yenna_m Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 01.06.12, 22:32
      gdy pracowałam na uczelni, dawałam numer komórkowy studentom
      jak również podawałam numer gadu
      • nabakier Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 02.06.12, 08:51
        My też dajemy studentom i nr tel i adres email, a od nich zbieramy na pierwszych zajęciach adresy mailowe.
    • guderianka Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 02.06.12, 09:23
      Mam numer telefonu do wychowawczyni córki ze szkoły i pozwolenie na kontakt -w rozsądnych granicach. Nauczycielka na zebraniu prosiła by nie zachować zasady sv i nie dzwonić po 22. Często korzystamy z tej formy kontaktu w różnych sytuacjach.
      W przedszkolu obecne panie nie zgodziły się na podanie swojego numeru telefonu tłumacząc, że miały nieprzyjemności, że ktos kiedyś do nich po nocy wydzwaniał i wyzywał.
    • ga-ti Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 02.06.12, 09:27
      Wychowawczyni w szkole tel. nie dała, na pytanie rodziców stwierdziła, że dawała w poprzednich latach i to był błąd, bo została wciągnięta w przepychanki między rodzicami. Rozumiem. Kontakt jest przez sekretariat szkoły. Rodzice wymienili się adresami mailowymi (kto chciał i kto się wpisał na listę dostał mailem adresy pozostałych wpisanych). Mój numer telefonu ma wychowawczyni, pielęgniarka i świetlica, taki wymóg, taka rubryczka do wypełnienia była.
      W przedszkolu kontakt przez tel. ogólny i mailem, adresy rodziców ma wychowawczyni i to ona pośredniczy w kontaktach między nami.
      Na kontakt i wymianę informacji w obu placówkach nie narzekam.
      • osimek Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 02.06.12, 20:25
        U mojej córki w szkole - brak kontaktu z wychowawcą poza szkoła, chyba że telefon do sekretariatu, ale wiadomo, że w czasie lekcji bez sensu, a później wychowawczyni wychodzi.
        Ja podaje emaila, telefon nie podaje, bo znudziła mi się rola mówienia co jest zadane, co trzeba przynieść, zwłaszcza ze w klasie I rodzice dzwonią każdego dnia i o każdej porze. Najlepsze jest niedzielne popołudnie - ja u chrześniaka na komunii, a tu mamusia " a na jutro...."
        Od tamtej pory nie daję, choć wiadomo,że dzwonię, więc pewnie mają, choć w tej klasie nikt nie dzwonił.
    • imasumak Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 02.06.12, 11:31
      Wychowawczyni mojej młodszej córki podała numer na spotkaniu zapoznawczym jeszcze przed pierwszą klasą. Prosiła jedynie, żeby nie dzwonić po 21 i bardzo wcześnie rano.
      • paliwodaj Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 03.06.12, 00:11
        u nas ciagle glowny kontakt jest przez maila, albo sekretariat szkoly. Mozna zostawic wiadomosc dla nauczyciela
        Gdy dziecko opuszcza dzien w szkole trzeba zadzwonic i poinformowac szkole, jezeli sie tego nie zrobi, sekretarki dzwonia pod wszystkie podane numery, pozniej wysylaja pracownika szkoly do domu, a jezeli dom zamkniety i nikogo nie ma i dalej nie wiadomo gdzie jest dziecko , informuja policje.
        • mama303 Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 03.06.12, 08:52
          paliwodaj napisała:

          > Gdy dziecko opuszcza dzien w szkole trzeba zadzwonic i poinformowac szkole, jez
          > eli sie tego nie zrobi, sekretarki dzwonia pod wszystkie podane numery, pozniej
          > wysylaja pracownika szkoly do domu, a jezeli dom zamkniety i nikogo nie ma i d
          > alej nie wiadomo gdzie jest dziecko , informuja policje.

          Ale akcje smile U nas jak dziecka nie ma to koleżanka/kolega na nastepny dzień już informuje panią co sie z delikwentem dzieje.
        • ga-ti Re: telefon do nauczyciela....... kto ma, kto daj 03.06.12, 10:20
          Żartujesz?
          Gdy wiem, że nie będzie dziecka jutro a widzę nauczycielkę to informuję, gdy nie to dziecko nie przychodzi, a ja usprawiedliwiam, gdy przyjdzie. Nawet gdy chore kilka dni to usprawiedliwiam po chorobie, chyba że koledzy "doniosą" smile
          Według mnie należy poinformować o dłuższej nieobecności, np. długotrwała choroba, jakieś złamanie nogi itp. wtedy nauczyciel się nie martwi, nie domyśla, a jeszcze można ustalić co i jak z lekcji nadrabiać w domu.
          Natomiast w przedszkolu proszą o informację o nieobecności, bo ułatwia im to organizację obiadu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja