falka32
01.06.12, 11:11
Okazuje się, że jest to wyraz szalonej nieodpowiedzialności ze strony rodzica.
www.pudelek.pl/artykul/40619/krupa_oskarza_gorniak_ani_razu_nie_odwiedzila_syna/
" Po wypadku ich syna na placu zabaw, znalazła po raz kolejny ujście w tabloidach. Edyta wyrzuca Darkowi, że nie dopilnował Allana i nie powinien był wysyłać go na plac zabaw tylko pod opieką babci. W tle jest prawdopodobnie sądowa walka o prawo do opieki nad nim.
Sama chodzę z Allanem na ekstremalne sporty, wyścigi, ścianki wspinaczkowe, on bardzo lubi kaskaderkę... Tylko że wtedy jestem wręcz nadopiekuńcza wobec niego, ma zabezpieczenia i kaski, ciągle powtarzam, by uważał, chodzę wokół niego – mówiła niedawno Edyta w rozmowie z Faktem. Gdyby coś tak złego wydarzyło się pod moją opieką, to nigdy nie wybaczyłabym sobie! Jak to jest, że na ściance nic mu się nie dzieje, a na zwykłym placu zabaw był taki wypadek...?"
Jakie jest wasze zdanie, czy taki wypadek (wysportowany i supersprawny 7-latek spada z drabinki-pajęczyny na placu zabaw i łamie poważnie rękę, był w tym czasie z babcią) faktycznie jest zaniedbaniem ze strony opiekuna i nie miał prawa się zdarzyć, gdyby dziecko było dopilnowane?
Dla mnie ostatnie zdanie z cytatu brzmi prawie jak "jak to możliwe, żeby boeing wylądował bez kół, a zwykła brzoza rozwaliła tupolewa"