mysia-mysia
02.06.12, 03:19
pracuję jako support worker w małym domu opieki
parę miesięcy temu pracę u nas zaczęła młoda angielka i młody afrykańczyk, oboje mili, pojętni i generalnie robili co się im powiedziało, tylko czasem się za bardzo wyluzowywali z niektórymi rzeczami;
taki jest generalnie charakter pracy: naszym obowiązkiem jest także dotrzymywanie towarzystwa rezydentom (picie z nimi kawy, oglądanie telewizji) i ktoś nieprzyzwyczajony łatwo może zapomnieć o tym, że trzeba zrobić pranie
no i oni obydwoje zapominali i musieliśmy im przypominać; jednak nasza seniorka (angielka) gdy mówiła o tym dziewczynie to była miła, a na faceta od razu wrzeszczała, na co ten jej odszczekiwał
kiedyś się zgadałyśmy z seniorką na temat tego chłopaka i ja mówię że nie mam z nim żadnych problemów, lecz ona bardzo zawzięcie twierdziła że go nie może znieść i nawet powiedziała "I wish I could ged rid of him"
to było jakieś dwa miesiące temu; chłopak się w tym czasie poprawił i wydawało mi się że wszystko jest ok, aż tu dzisiaj dwie osoby zostały odwołane: menadżerka i właśnie ten chłopak
okazało się, że ktoś wysłał anonimowy list do councilu że widział jak w naszym ogródku "male staff" ciągnie rezydenta za kołnierzyk od koszuli; było krótkie śledztwo, przepytano ledwie parę osób i już wiadomo było, kogo odwołać... (menadżerkę to nie wiem po co, może żeby nie interferowała za bardzo?)
nasz ogródek ogrodzony jest wysokim i gęstym płotem, z zewnątrz można zobaczyć co się dzieje jedynie jeśli jest się na górze piętrowego autobusu przejeżdżającego pod naszym domem; jest to jednak trochę spora odległość żeby ocenić co się naprawdę dzieje; dziwne jest też że ktoś tak się przejął i zechciało mu się zdobyć na tyle trudu żeby powiadomić o tym council a nie chciało się tej osobie podać własnego nazwiska;
no i niestety obawiam się, że to nasza seniorka napisała ten donos; sprawa jest poważna bo chłopak może nie tylko stracić pracę ale także zostać podanym do takiego rejestru że już nigdy nie dostanie pracy w opiece, szkole czy przedszkolu
nie wiem czy będę miała szansę tutaj komuś o tym powiedzieć; możliwe że firma nie będzie przepytywać wszystkich skoro już postanowili go odwołać; poza tym nasza ops manadżer, która zajmuje się tą sprawą, nie jest raczej zainteresowana sprawiedliwością a jedynie popisywaniem się jaka to jest skuteczna w rozwiązywaniu problemów - obstawiam że moje rewelacje by zignorowała
co robić?