flora.bakteryjna
06.06.12, 12:41
Witam,
Moja chrześnica ma jutro urodziny. Zadzwoniłam do siostry, mamy dziewczynki, zapytać kiedy możemy podjechać z prezentem. Odpowiedź: ona nie wie, bo nie wie czy tata syna nie zabierze, poza tym ona chciała sobie na weekend gdzieś wyjechać, a najlepiej to ona podjedzie do nas (mieszkamy z teściami). Nam nie pasuje w piątek, ani w sobotę. Urodziny są jutro, nie będę sobie blokowała całego weekendu na wielką niewiadomą. No to ona jeszcze zobaczy. Znając życie, jak co roku, przyjedzie z córką do nas, kupi kawałek ciasta, zbierze prezenty a urodziny odpyka jak co roku, u nas.
Nie piliłabym tak, bo tak naprawdę to jeden wydatek dodatkowo, ale co roku ani moje imieniny/urodziny nie są pomijane, ani mojego męża, ani dziecka. Moja mama potrafi zapytać "kiedy mam wejść do was na kawę?". Siostra robi dokładnie tak samo. Więc w tym roku chciałam pięknym za nadobne. Dla mamy nie jest problemem, że siostra nie zaprosi do siebie, jednak gdyby sprawa dotyczyła mnie, byłaby zadyma.
Jak przechytrzyć cwaniarę? Nie chcę konfliktu otwartego, bo potem wychodzi kwas, ciche dni. Wolę jej metodą. Pomyślałam, że nie dam prezentu nawet jak przyjedzie sama, z ciastem, tylko powiem że ja z prezentem przyjdę do dziecka. Co Wy na to? Siostra z tych chętnych do siedzenia u kogoś, do siebie niechętnie zaprasza.