heca7
09.06.12, 21:52
...czy się cieszyć
Rzecz się dzieje w małej budce z chlebem na bazarze. Stoję w kolejce ja z córką (10 lat) i ktoś przede mną. Nagle z tyłu wpycha się mała cyganka w wieku mojej córki i oczywiście "daj pani, daj pani" . Typowa panda

Ekspedientka mówi - idź stąd, od rana ci mówimy, że nic nie dostaniesz. Cyganka postała chwilę i poszła w tym momencie eksped. podnosi głowę znad kasy i patrząc na moją córkę mówi - a ty tu jeszcze jesteś?! mówiłam , że nic ci nie damy! Córka zerka na nią lekko zdziwiona a ja mówię "ale to moja córka". Eksped.- o mój Boże! jak ja panią przepraszam!!!!
Na usprawiedliwienie powiem , że dziecie moje ma cerę ciemną jak ta mała cyganka i bardzo gęste, długie ciemne włosy. Rzeczywiście jak stały obok siebie to jak siostry.
Sprawę potraktowaliśmy z humorem (choć pewnie ematki każą inaczej

) i powiedzieliśmy córce , że jakby jej się wysokość kieszonkowego nie podobała to może w sobotę oblecieć budki na bazarze
Cerę i włosy ma po teściowej.