Jedzenie w USA

12.06.12, 10:11
W wątku o otylości jedna osoba napisała, że tam jest fatalnie ze zdrową żywnością. Albo chociaż normalną żywnością.
Naprawdę tak tam to wygląda? W supermarkecie w małym miasteczku nie można kupić naturalnego jogurtu? (bo tak wywnioskowałam z tamtych postów). W sklepach nie sprzedają marchewek, ogórków, pomidorów? Latem niedostępne są truskawki, a jesienią jabłka?
Jak się wchodzi do supermarketu, to są tam tylko gotowe dania do mikrofali, chipsy, ciastka i cola?
    • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:18
      Ogórki, pomidory - papier. Pieczywo - tostowe znajdziesz wszędzie, smaczne chrupiące świeże w małym miasteczku czy supermarkecie nie dostaniesz.
      Nawet jajka (np. na twardo czy jajecznica) smakuje tam jak papier uncertain
      Dobry sposób dla odchudzających się to wyjazd do Stanów, można schudnąć bo żarcie tam paskudne uncertain
      • jamesonwhiskey Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:23
        gazeciaz mogles nie grzebac w koszach za walmartem tylko sobie wybrac jakis lepszy sklep
        stany to miejsce gdzie kupisz wszytko
        trzeba tylko zaplacic
    • empirical Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:18
      Rodzinka z Florydy twierdzi, ze u nich w supermarkecie male pudelko truskawek (100-125gram) kosztuje $5 - tyle samo, co paczka 20 mrozonych burgerow (do tego czesto w promocji "kup dwie paczki w cenie jednej").
    • alyeska Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:21
      Wszystko jest do wyboru do koloru . Oczywiscie organiczne produkty sa drozsze. Jest tez mase tzw. farmer market gdzie sie kupuje prosto od hodowcy/farmera. Sa rozne piekarnie z lepszym i gorszym chlebem. Fast food jest jednak bardziej dostepny -24 h i tani.
      • carmita80 Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:31
        Wszedzie poza Polska jedzenie jest koszmarne (afery dotyczace zywnosci w pl to oczywiscie sprawka wrogich sil) a ludzie otyli bo tylko to moga kupic wink a prawda jest taka ze wszystko zalezy od stylu zycia. Zdrowy styl zycia czyli prawidlowe odzywianie, ruch, umiar w piciu alkoholu, calonocnych balangach, nie palebie tytoniu itd. jest podstawa i daje duza szanse na unikniecie wieku chorob tak ciala jak i duszy. Nie trzeba odzywiac sie fastfoodami zeby byc grubym, naprawde.
        • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:39
          Nie wszędzie, ale w Stanach tak. I podobnież też jest w Australii (to akurat wiemy od osób nie mieszkających w Polsce, którzy tam byli wycieczkowo).
        • policjawkrainieczarow Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 14:24
          a praw
          > da jest taka ze wszystko zalezy od stylu zycia.

          i od pieniedzy, bo jednak smieciowe zarcie na promocjach w marketach jest niewiarygodnie tanie i zadne owoce czy warzywa tego nie sa w stanie przebic, hcyba, ze sie bedzie polowac wylacznie na worek resztek pod koniec dnia w warzywniaku.
      • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:38
        I często najbardziej (niestety) jadalny ze wszystkich ich restauracji i barów sad
    • ciocia_ala Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:32
      Obraz jak z mad-maxa smile

      Wszyskiego jest pod dostatkiem. TRuskawek/czeresni/arbuzow i czego sobie zyczysz. Problem jest jednak taki, ze dobre jedzenie=drozsze jedzenie. Sniadanie w mcdonalds mozna zjesc za 99centow. Smieciowe jedzenie jest bardzo tanie. Tak tanie, ze az strach co jest w nim w srodku. Duza czesc amerykanow zaopatruje sie w ww walmarcie, ktory nie jest najwyzszych lotow. Jest duzo zywnosci pre-cooked, spreparowanych, utrwalonych itp.

      Sa tez drozsze sklepy z normalnym jedzeniem, sa rowniez takie ze zdrowa zywnoscia. Sa farmers market. Sa normalne sklepy z zywnoscia mieszana.

      Jestem jednak pewna, ze mozna jesc zdrowo i w miare tanio. Tylko trzeba cos w domu ugotowac, a nie zupe z puszki serwowac!!
    • zolla78 Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:33
      W supermarketach itp, to rzeczywiście jest dużo jedzenia, które ogólnie nie nazwiesz "zdrowym", tj. przetworzonego, gotowego do mikroweli i kalorycznego. Ich jogurt light będzie miał więcej kalorii niż nasz zwykły kremowy. I tak jest z większością tego typu produktów. I są owoce itp, ale oni nie są przyzwyczajeni do ich jedzenia jako zastępstwa za jakiś posiłek.
      Jak ktoś jest bogatszy, to korzysta trochę z innych sklepów lub działów - ceny wzwyż, ale jedzenie już trochę bardziej "normalne".
      Podobnie w restauracjach. Ci biedniejszy (i przez biedniejszych nie mam na myśli rzeczywiście biednych, ale takich średniaków), korzystają z fast foodów, a tam wybór tego jest olbrzymi. Chcesz czegoś normalniejszego, to już musisz płacić.
      I kwestia rozmiaru. Tam jeden "slice" - kawałek pizzy jest wielkości zwykłej pizzy całej u nas. A oni zjadają zwykle całą ich pizzę. I tak jest z większością.
      Zatem to nie jest tyle problem z brakiem dostępu do warzyw czy owoców, ale raczej z nadmiernym dostępem do innego jedzenia, które na dodatek jest jeszcze bardziej kaloryczne niż bywa u nas i ilości jedzenia jakie oni zjadają.
      • alyeska Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:45
        A te doskonale etniczne restauracje z wszystkich stron swiata?. Bardzo trudno sie jest utrzymac w biznesie restauracyjnym w USA wiec przezywaja tylko te najlepsze. Oh glodna jestem jak tylko sobie przypomne te pysznosci.
      • jamesonwhiskey Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:47
        I kwestia rozmiaru. Tam jeden "slice" - kawałek pizzy jest wielkości zwykłej pizzy całej u nas. A oni zjadają zwykle całą ich pizzę. I tak jest z większością.

        tak tak
        a muchy sa wielkosci wielblada
        • policjawkrainieczarow Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 14:50
          > tak tak
          > a muchy sa wielkosci wielblada


          i groszek. Nie zapomnij o groszku wielkości arbuzów.
        • princess_yo_yo Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 15:57
          porcje w stanach sa szokujace, nie tylko w fast foodach. nawet rozmiary napojow maja wieksze niz w europie.
          to nie jest tylko kwestia fast foodow, po prostu dostajesz kupe jedzenia i automatyczna doggy bag jak nie skonczysz (a ludzie ktorzy sa przyzwyczajeni do w miare normalnej ilosci jedzenia raczej nie maja szansy skonczyc). nie bywalam nigdy w najdrozszych restauracjach w nowym yorku albo la ale takich gdzie obiad dla dwoch osob to ok $60 - 90 a na tamtejsze standardy to nie jest malo
          • ruda_henryka Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 20:06
            Mieszkałam w Nowym Jorku przez miesiąc i tez nacięłam się na slica pizzy, który spokojnie zjedliśmy w dwie osoby taki był wielki. Fast food jest tam faktycznie najtańczy i dostępny praktycznie non stop. Za parę dolarów można było jeśc i nie przestawać.
            Chodziliśmy po różnego rodzaju restauracjach i zasada była im ekskluzywniejsza knajpa tym mniejsze porcje...
            Do wallmarta nie trafiłam, bo mieszkałam w centrum gdzie były raczej mniejsze sklepy. Normalne jedzenie dało się znaleźć, ale trzeba było poszukać, bo większość przetworzona tylko do odgrzania. Za to pod nami w kamienicy mieściła się wspaniała lokalna piekarnia, gdzie można było dostać fantastyczne pieczywo do wyboru do koloru razem z kawą. Najlepsze moje wspomnienia z poranków w NY. Obok mieliśmy lokalną zaprzyjaźnioną knajpę dzielnicową, gdzie można było zjeść normalny lunch, np jakieś steki, sałatki i raczej nic typu fast food.
            Raz trafiłam do większego marketu spożywaczego i zaszokowały mnie gigantyczne porcje różnego jedzenia: wielkie wory frytek mrożonych, lody w wiadrach jak po farbie smile)) Mój chłopak za to był na stypendium na studiach pół roku w usa i po mieszkaniu na kampusie i żywieniu się w uczelnianej stołówce wrócił 10 kg grubszy.
        • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 12:42
          Ciekawe, że w ich Mcdonaldzie zwykła porcja (nie XXL) to nasze polskie XXL (w polskim Mcdonaldzie), a XXL oczywiście jeszcze większa...
    • swiecaca Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:43
      sama nie byłam ale z doświadczeń przyjaciółek które tam tyją (jedna po roku wróciła taka że ciężko ją było poznać, normalnie szafa trzydrzwiowa):
      - wielkie opakowania podstawowe, np nie ma jogurtu 120ml tylko od razu pół litra
      - bardzo łatwy dostęp do taniego tuczącego jedzenia, np w restauracji jesz ile chcesz za 7 dolarów
      - niesmaczne warzywa i owoce w supermarketach, a w sklepach eko drogo
      • kropkacom Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 13:57
        W sklepach Eko i w Europie jest drogo. Warzywa i owoce tez nie są tanie a przetworzone jedzenie coraz tańsze i gorsze.
        • kropkacom Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 14:08
          Jaja eko - 11,99 zł (za 8). Jaja nie eko - 5,69 zł (za 10). Papier toaletowy eko jest tani i cebula big_grin
    • beat_girl Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:44
      Mnie tez to zawsze fascynuje, do USA raczej nie mam szans pojechac, zeby sprawdzic na sobie, jak wyglada jedzenie od rana do wieczora takiej przecietnej rodziny? co sie je z przedszkolu, szkole?
      u nas tez juz powoli robi sie podzial na zarcie smieciowe dostepne i tansze i sklepy bio, organic, eko gdzie za prawdziwa pokrzywiona marchewke trzeba placic jakies chore ceny, czyli za cos co jeszcze nie tak dawno temy na kazdym targu kupowalo sie doslownie za grosze. pamietam jak dzis, ze mama mi klarowala, ze w sezonie na dane warzywa i owoce mozna sie wyzywic za pare zl i to najzdrowiej, nie trzeba cudowac a teraz ide po kilka warzyw na dzien czy dwa, place 60 zl.
      co to w takim razie sa te warzywa i owoce o smaku waty? skoro u nas nawet te z supermarketu potrafia smakowac jako tako?
    • ciocia_ala Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 10:45
      Ja tylko chcialam dodac, ze ja walczylabym z otyloscia mieszkajac we Francji, bo oni maja ekstra-pyszne-i-wspaniale zarcie. Mniam!! I wcale nie fast food ani wysoko przetwozone.
      • carmita80 Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 12:19
        ciocia_ala napisała:

        > Ja tylko chcialam dodac, ze ja walczylabym z otyloscia mieszkajac we Francji, b
        > o oni maja ekstra-pyszne-i-wspaniale zarcie. Mniam!! I wcale nie fast food ani
        > wysoko przetwozone.

        Oczywiscie, ze nie, bo zalezy wszystko od tego ile i czegi sie je. W Pl mozna przytyc tak samo jak w kazdym innym kraju, nie jedzac wcale fastfoodow. Nie mieszkam w usa ale w uk gdzie grubasow jest sporo, ale szczuplych osob tez, jakos nie udalo mi sie roztyc, a kupuje jogurty 500ml bo zuzyje go wciagu kilku dni i tak jest ekononmiej. To, ze cos w duzym opakowaniu nie oznacza, ze trzeba zjesc od razu wszystko. W domu robiac pizze sama tez nie robie 4 kawalkow tylko jedna duza pizze, ale zjadam tylko kawalek itd. wiec nie przesadzajmy. W pl owoce i warzywa tez bywaja rozne i utopia jest wiara, ze te z targu sa super zdrowe, wcale nie, sa opryskiwane przeciw robalom, grzybom itp. bez pewnosci, ze rolnik nie przesadzil ze stezeniem, iloscia itp. Mam pod reka polskie sklepy, gdzie nawet pokrzywione marchewki moge kupic ale akurat nie zaopatruje sie w nich regularnie, kupuje tylko to czego odpowiednika nie znajde tutejszego, nie prowadze typowej polskiej kuchni czyli kanapek na sniadania i kolacje, ogolnie duzej ilosci pieczywa, zup i tzw. drugich dan opartych na smazonym panierowanym miesie, ziemniakach gotowanych i surowce, od czasu do czasu zastapionym slodkimi plackami itp. i jakos jestesmy szczupli i zdrowi. Generalnie najlepiej dziala zasada mniej jesc i duzo sie ruszac.
        • cudko1 Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 13:13
          w stanach kupisz absolutnie wszystko, zdrową żywność również, otyłość nie wynika z braku takowego a dostępności 24/24 szajsu przeróżnego, lenistwa (niegotowanie w domu), braku ruchu, po prostu złych nawyków żywieniowych, niehigienicznego trybu życia itp.

          co do tycia w stanach, owszem znam taką laskę co w 2 miechy przybrała 10 kg, ale ja np. schudłam, ale tak: ciężko pracowałam, dużo się bawiłam, i jadłam normalne domowe żarcie

          w mcdonaldzie byłam RAZ na w sumie ponad 10 miesięcy pobytu i to tylko sprawdzić czy smakuje tak samo jak w PL - zadziwiające ale ten szajs rzeczywiście smakuje tak samo
          jedyny fastfood jaki jadłam to były bajgle czosnkowe serkiem philadelfia - oj zjadłabym zjadła smile

          a pyszne pomidory ma costco wink
        • fogito Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 13:24
          Jeżdżę do Stanów raz w roku na 2 miesiące. I zawsze wracam z dodatkowymi 2-3 kilogramami pomimo, że jem mniej niż w Polsce. W moim przypadku to dobrze, bo mam niedowagę i trudno mi przytyć. W Polsce potrafię zjadać dziennie dwa obiady a waga nie rośnie ani o grama, chudnę w ciągu miesiąca od przyjazdu z USA.
          Problemem w Stanach jest - jak napisano wyżej - tanie jedzenie w sieciach fast food, gdzie żywi się większość uboższych Amerykanów. Brak tez wśród większości tradycji codziennego domowego obiadu, bo szybciej i taniej jest wziąć coś na wynos z restauracji.
          Ja w Stanach gotuję obiady i generalnie jestem w stanie zdobyć prawie wszystko poza dobrym chrupiącym świeżym chlebem. Razowego a'la polski chleb nie znajdziesz nigdzie poza skupiskami polonii. Warzywa i owoce niestety nie smakują tak jak powinny np. truskawki i jabłka czy pomidory to porażka smakowa. I nawet jak zapłacisz więcej za organic to nie ma gwarancji, że smak będzie lepszy. Można się też zaopatrywać u amiszów, którzy sprzedają swoje tradycyjne produkty na lokalnych targowiskach i ich jedzenie jest najbardziej zbliżone smakowo do tego europejskiego.
          Co do jogurtów, to są po prostu wstrętne i nie wiem dlaczego, bo przecież chyba nie ma nic prostszego niż wyprodukowanie jogurtu naturalnego. Mój syn jest w stanie przełknąć odpowiednik Actimela Dannon. Inne to totalny odrzut nawet te "greckie" nie smakują jak greckie.
          Generalnie problem polega na tym, że lepsze jedzenie jest droższe. I niestety większość napędza rynek i dlatego jest tak dużo śmieci na półkach.
          A w restauracjach podają porcje dla słoni i nawet jedna kulka lodów to po amerykańsku - 3 kulki surprised
    • majenkir Re: 12.06.12, 13:50
      W Ameryce sa nieograniczone mozliwosci big_grin. Trzeba tylko chciec.
      Ja warzywa, owoce, mieso i pieczywo kupuje tutaj. Wszystko swieze, zdrowe i smaczne smile. Co do cen, to tez nie jest to taka kolosalna roznica - zamowiona pizza dla naszej 4-osobowej rodziny kosztuje tyle samo ( o ile nie wiecej) co zdrowy, domowej roboty obiadek.
    • xxe-lka Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 14:50
      Ja odniosłam wrażenie ogromnej różnorodności jedzenia w USA. Można tam chyba kupić wszystko. Choć fakt nie byłam w Stanach na jakiejś głębokiej prowincji tylko w okolicach dużych miast. Jeśli chodzi o jakoś np. owoców, warzyw - to uważam, że jest beznadziejna. Gumowe to wszystko jakieś.
    • brak.polskich.liter Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 15:02
      Sadze, ze to zalezy gdzie.
      Moge sie wypowiedziec wylacznie o San Francisco i malych miasteczkach w Bay Area (Walnut Creek i inne w okolicach Mt Diablo).
      Zarabiste owoce i warzywa, doskonaly nabial, ryby i owoce morza, pierdylion rodzajow pieczywa i muesli, awokado prosto z drzewa (mniam). Bylam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo nastawialam sie na kilkutygodniowy survival kulinarny.

      Tyle, ze porzadna zywnosc jest tam jednak stosunkowo droga (relatywnie do cen badziewia fastfoodowego, chociazby).
    • asia.asz Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 15:12
      pieczywo - sklep polski lub portugalski
      wedliny - sklep polski
      jajka, maslo - naturalne lub organiczne, czyli drozsze niz zwykle
      mieso - naturalne
      owoce i warzywa - zwykle, bo jemy b duzo i niestety jest za drogie kupowanie organicznych
      duzo gotujemy w domu, czasem pizze zamawiamy lub wychodzimy gdzies, nie zauwazylam zebym przytyla ani ja ani moja rodzina,
      co do cen potwierdzam ze porownujac do europy, dokladniej portugalii, jest tu drozej
      dobija mnie tez ciagle to ze ceny sa za pol kilo, i zawsze wydaje mi sie ze mniej zaplace niz kasa pokazuje a tych owocow niewielewink
    • hamerykanka Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 15:47
      Czuje sie wywolana do odpowiedzi smile

      Przez dwa lata mieszkalam w malym miasteczku.Glownym marketem, gdzie zaopatrywalam sie byl Walmart. Przede wszystkim-w Stanach nie ma setek malych sklepikow z zywnoscia, porozrzucanych wszedzie, jak w Polsce. Jogurty naturalne byly, jak najbardziej. Male opakowania tez, chociaz rowie popularne sa duze opakowania-rodzinne. Warzywa jak najbadziej dostepne, powiedziaalbym, ze nawet w wiekszym asortymencie niz w Polsce, bo bez problemu kupowalam kasawe czy platy kaktusa. W tej chwili w srednim miescie, truskawki sa po 99centow/lb, czeresnie 2.77$ /lb, jagody amerykanskie kupowalam po 4$ za pudelko 510g. Owoce jak truskawki, jagody, jablka, pomarancze, winogrona, banany itp sa dostepne caly rok, zmienia sie tylko skad przychodza no i ceny w sezonie sa nizsze-wtedy kupuje jagody po dolarze za pudelko i mroze.
      Z chlebem jest problem w marketach, bo sprzedaja glownei pieczywo tostowe, ale np w United, lokalnej sieci spozywczej, troche lepszej, choc nie tak drogiej jak zywnosc gourmet, sa francuskie bagietki pieczone na miejscu po 1.30$, chleby w szerokim wyborze po 2-5$ za bochenek. Sa tez sklepy -piekarnie wyspecjalizowane tylko w pieczywie.
      Mieso jest jkie sie zechce-zwykle kupuje w Walmarcie, bo jest mi po drodze. Kurczak caly,bez hormonow itp kosztuje ok 4 dolarow, paczka 10 lb udek tez tyle. Jesli ktos chce kupic same uda lub podudzia, kosztuja zwykle ok 5-6$ za opakowanie, wystarczajace na obiad dla trzech osob. Wolowina jest drozsza, za grube steki place ok 9-12 dolarow/szt.
      Podobne 'steki' wieprzowe kosztuja 3-6$ za dwa. Opakowanie zeberek wieprzowych , gdzie praktycznie nie ma zebra tylko czesc miesna to ok 6 dolarow. Mielona chuda wolowina (93% miesa, 7% tluszczu)to 4.38$/lb.
      Az zajrzalam do zamrazarkismile. Cena wolowego steku najwyzszej jakosci tzw choice 7.38/lb., stek wieprzowy 2.78 /lb.
      Paczka podrobow kurzych, ktore kupuje dla psow (glownie zoladki) to ok 1.50$.

      Faktem jest, ze zywnosc przetworzona czyli dania mrozone i do mikrofali sa bardzo tanie. Wielu Amerykanow po prostu idzie na latwizne i kupuja je, zamiast kupic kawalek miesa i upiec, do tego obra ziemniaki itp. Wychodza z zalozenia ze po co, jak mozna kupic gotowe. Moj osobisty maz zapelnil mi pol zamrazarki takimi wlasnie produktami, ktore podjada wieczorem, siedzac przed TV, bo latwiej w przerwie na reklame wlozyc cos do mikrofali niz ugotowac. Lenistwo.
      Wide tez te szafy trzydrzwiowe obu plci i czasem patrze na ich koszyki i sa zawalone zapychaczami, wielopakami napojow gazowanych, czipsami, slodyczami, zakaskami. Dla porowniania: dwulitrowa butla Coli kosztuje ok 1.30$, ciastka od 1.50 za opakowanie, zelki od 1$..
      chyba sie jeszcze nie zdarzylo w ciagu tych wielu lat, zebym widziala u nich normalne produkty jak opakowania miesa, jajka, ser itp. i nie zalezy to od stanu, a mieszkalam w kilku; wieku, czy pochodzenia-tak samo widzialam Meksykanow, bialych i Afroamerykanow.
      • myelegans Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 17:30
        Jedzenie jest kazde, i zdrowe i niezdrowe, kwestia indywidualnych wyborow i nawet ktos z dolnej warstwy socjoekonomicznej, kto dostaje food stamps moze zywic sie zdrowo bedac na budzecie. Tu niekoniecznie jest to kwestia finansowa ile.... edukacyjna.
        Historycznie, w latach 50 wprowadzono TV dinner, czyli male tacki z obiadem, ktore otwiera sie, wrzuca do kuchenki mikrofalowej i je... przed TV, byl to znak postepu czasu i cywilizacji, w zimnowojennej atmosferze.
        historia fast-foodow w Stanach jest ponad 50-letnia, czyli drugie pokolenie juz rosnie, ktore rownie dobrze, moze nie wiedziec jak to jest zywic sie czyms innych, niz semiprodukty, szczegolnie w duzych miastach, gdzie dostepu do zywnosci bezposrednio od malego producenta nie bylo. Poza tym korporacje przejely dokladnie wszystko, eliminujac male slepiki, malych, lokalnych producentow, ale na szczescie to sie zmienia.
        Lokalni farmerzy produkuja, przywoza do miasta, sa lokalne farmers' market z cenami porownywalnymi do supermarketowych. Sa rowniez lokalne co-ops: czyli w sezonie co tydzien dostarczane sa nam lokalne produkty z lokalnej farmy, czasami warzywa, ktorych nigdy nie probowalam, wiec jest okazja do poeksperymentowania.
        w ten sposob zaopatrujemy sie w warzywa od kwietnia do listopada.
        Owoce - jezdzimy na zbieranie truskawek w sezonie, bierze sie kobialke, idzie w pole, zbiera, placi.
        Tak samo robimy z borowkami, malinami, jablkami, brzoskwiniami, dyniami itd. z tego mozna dobre przyprawy zrobic, w miare tanio.
        Mieso. 2 razy w roku tez jest co-op, gdzie kilka rodzin kupuje.... krow, taka pasiona na pastwisku, zapisuje sie, co kto chce i ile i dostaje popakowane hermetycznie, opisane i zamrozone. Podobnie z wieprzowina
        Sea food: tansze niz wolowina, bo zupelnie lokalne (mieszkam nad oceanem) i mozna homary kupic prosto od rybakow z lodzi, podobnie z oysters i mussels.
        jajka kupuje od lokalnych farmers market, ktorych mam na dole budynku raz w tygodniu.
        Pieczywo kupuje w piekarni zydowskiej, zytni na zakwasie, brioche, bialy i rozne bulki, albo w moim supermarkecie maja kontrakt z lokalna piekarnia, z bagietkami, ciabatta, focaccia itd.
        W sumie na 3 osobowa rodzine wydajemy ok 600 na miesiac, w tym co najmniej raz w tygodniu mamy kogos na kolacji, i prawie nie jadamy na miescie. Jak juz jadamy to w lokalnych enticznych restauracjach, bo w dzielnicy w ktorej mieskzam jest mnostwo imigrantow z calego swiata wiec mamy do wyboru: afganska, hindusko-sri lanka, kilka chinskich z roznych rejow chin, marokanska, i serwuja tam smaczne, domowe menu. Szczegolnie moja ulubiona hinduska, ktora ma mieso organic i takiej lamb Biryani to nawet w Nowym Jorku nie ma, w dodatku za cene obiadu w rodzinie i jeszcze wlasna butelke wina mozna przyniesc, oni otworza i naleja do szklanek, a szef przyjdzie i pogada, albo doradzi, albo przyniesie cos z kuchni do sprobowania.

        Kraj duzy, wybor duzy, trzeba tylko umiec znalezc .....
        • asia.asz Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 17:52
          u nas farmer's market jest z organiczna zywnoscia a ta jest do ok 2 razy drozsza niz supermarketowa (owoce, warzywa)
          chyba ze porownujesz organiczne ze sklepu z organicznym od farmerow, tu roznicy nie widze i w jakosci i cenie
          tyle ze niewiele osob nadal kupuje organiczne warzywa/owoce bo po prostu sa drozsze niz zwykle
          i o ile dla jednostki to moze nie byc duza roznica o tyle roznica dla rodziny 4-5 os jest znaczna (miedzy organiczna a zwykla zywnoscia)
          • myelegans Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 19:37
            asia.asz napisała:

            > u nas farmer's market jest z organiczna zywnoscia a ta jest do ok 2 razy drozsz
            > a niz supermarketowa (owoce, warzywa)
            > chyba ze porownujesz organiczne ze sklepu z organicznym od farmerow, tu roznicy
            > nie widze i w jakosci i cenie
            > tyle ze niewiele osob nadal kupuje organiczne warzywa/owoce bo po prostu sa dro

            Kupuje z malych, lokalnych gospodarstw, nieorganiczne (bo za to oni placa duze ceny zeby utrzymac organic certified), ceny jak w supermarkecie
            W niedziele przywiezlismy 2 kosze truskawek, ktore sami nazrywalismy, w cenie za jednostke tansze niz w supermarkecie
            > zsze niz zwykle
            > i o ile dla jednostki to moze nie byc duza roznica o tyle roznica dla rodziny 4
            > -5 os jest znaczna (miedzy organiczna a zwykla zywnoscia)
            >
            • asia.asz Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 19:53
              oki, to rozumiem skad niskie ceny, bo sadzilam ze kupujesz organiczne
        • mruwa9 nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 18:18
          w USA nie bylam, ale taka mala obserwacja po moim ostatnim pobycie w UK. W zwiazku z moja walka z kilogramami, starannie czytam sklad produktow, ktore kupuje, glownie pod katem zawartosci weglowodanow. I na przyklad kupujac twarozki, jogurty naturalne i nabial do domu, zwykle zawartosc cukru oscyluje i nie przekracza 3.5g/100g produktu (przynajmniej tak deklaruje producent). Ten sam jogurt naturalny w UK: nie udalo mi sie znalezc nic, co zawieraloby ponizej 8g weglowodanow /100gsad A zwykle bylo duzo wiecej.
          • hamerykanka Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 18:58
            Akurat naturalnego jogurtu nie kupuje, ale np:
            grecki "miod i truskawki" w 100 g zawiera 36g weglowodanow (12%); 18% cholesterolu; 130 kal. Sklad pasteurized grade A milk, sugar, honey powder, cultured whey to maintain freshness, pectin, natural flavor.
            Ulubiony jogurt meza, francuska wanilia, z firmy Yoplait: 170 kal; 3$ choesterolu, weglowodany 33g (11%). Sklad: cultured pateurized grade A milk; sugar, modified corn starch, nonfat milk, tricalcium phosphate (wapn), kosher gelatin, natural flavor, citric acid, vit A acetate, colored with Annato extract & Turmeric extract , Vit D3.

            Az musze raz kupic naturalny, zeb porownac. Najwyzej psice dostanasmile
            • mruwa9 Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 20:41
              nie musisz przeciez kupowac, wystarczy przeczytac na opakowaniu w sklepie, dla zaspokojenia ciekawosci smile
          • najma78 Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 19:04
            Widac mruwa slabo szukalas, po przeczytaniu twojego posta poszlam do lodowki sprawdzilam jogurt naturalny i tak fat 1.5g/100g, carbohydrate 7.8g/100g. Na szczescie nie walcze z nadwaga ani nie mialam tej "przyjemnosci" wiec nie zwracam szczegolnej uwagi.
            Z relacji hamerykanki i myeleganse widze, ze w uk bardzo podobnie. W sezonie na truskawki, maliny, itp. jezdzimy na farme, zbieramy i placimy. Mamy tez ogrod i kilka drzew owocowych, jablonie, sliwy, grusze, mamy troche wlasnych truskawek, malin i porzeczek. W szklarni hodujemh pyszne pomidory. Oprocz tego ogromny wybor sklepow owocow, warzyw, kasz, soczewic, serow, mies itd. z calego swiata. Od znajonych wiem kiedy pojechac do azjatyckiego marketu i kupic guawe, kiedy sezon na granaty a kiedy na mango, choc to nie to samo co zerwane z drzew to i tak o niebo lepsze niz to o serwowaly sklepy w pl, chyba, ze sis poprawilo. Kupic mozna prawie wszystko, wiekszosc marketow ma produkty organic czy mieso i jaja free range. Przyznam, ze kupuje zywnosc bardzo dobrej jakosci, zwlaszcza nabial i mieso. Jaja mam od wlasnych kur.
            • mruwa9 Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 20:43
              jak slabo szukalam? Masz w jogurcie 7.8% cukru,jak napisalas, a ja szukam tkiego, ktory ma nie wiecej, niz 3.5%.
              • najma78 Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 22:51
                mruwa9 napisała:

                > jak slabo szukalam? Masz w jogurcie 7.8% cukru,jak napisalas, a ja szukam tkieg
                > o, ktory ma nie wiecej, niz 3.5%.

                Napisalas ze nie udalo ci sie znalezc nic ponizej 8g, jedyny w lodowce jaki mam zawiera niewiele ale jednak ponizej tych 8g. Wiecej jogurtow w lodowce nie mam ale z ciekawosci sprawdze przy najblizszych zakupach.
              • policjawkrainieczarow Re: nie w USA, tylko w UK: 13.06.12, 05:17
                mruwa9 napisała:

                > jak slabo szukalam? Masz w jogurcie 7.8% cukru,jak napisalas, a ja szukam tkieg
                > o, ktory ma nie wiecej, niz 3.5%.

                yyyyy.... mleko samo z siebie ma 11. Przeciez laktoza tez pod te procenty podchodzi, to nie chodzi o cukier z buraka. Jesli 6 uncji jogurtu bedzie miec mniej cukru (nie masz na pudelku napisane, co to za cukier), to raczej zrobiono mu jakies kuku.
                • policjawkrainieczarow Re: nie w USA, tylko w UK: 13.06.12, 05:24
                  chyba, ze masz na mysli sojowy.
                  www.wholesoyco.com/our-products/24oz-soy-yogurt/unsweetened-plain/item/unsweetened-plain
          • myelegans Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 19:41
            jogurt to najlatwiejsza do zrobienia rzecz, mam kulture, ktora dostalam od znajomej Bulgarki, ale mozna zaczac od jakiegokolwiek naturalnego jogurtu. Mleko podrzewasz, wrzucasz kulture, zawijasz w recznik, odstawiasz, rano masz jogurt.
            • mruwa9 Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 20:44
              no ale jak tu sie wyglupiac i produkowac jogurt, jesli sie przyjechalo na tygodniowy wypad turystyczny?
              • myelegans Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 22:38
                przez tydzien to albo mozna machnac reka i zjesc ten jeden jogurt z wysokim cukrem, albo zrezygnowac i nie jesc wogole. taka mala dieta big_grin
                • mruwa9 Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 23:22
                  oczywiscie, ze przez tydzien mozna machnac na ten wysokocukrowy jogurt. ALe jak wyspiarze maja byc szczupli, jesli cukier przemyca sie wszedzie, i to w polhurtowych ilosciach? W USA jest to pewnie jeszcze bardziej nasilone. Tu nie chodzi o to, ze ja przez tydzen, biedna, musialam sie z tymi jogurtami meczyc, ale o ksztaltowane nawykow zywieniowych spoleczenstwa, gdzie cukier dosypuje sie zawsze i wszedzie, do niemal kazdej potrawy.
                  Moze ,tak dla eksperymetu, poczytaj sklady paru produktow. Moze zrobimy porownanie? Wybierzmy pare produktow i sprawdzmy sklad (niech by to byly wlasnie weglowodany) - w Europie i w USA. Zobaczymy, czy ten sklad na rynek europejski i amerykanski sie czyms rozni? Tylko trzeba by znalezc produkty obecne po obu stronach Atlantyku, poza ketchupem Heinz nie mam innych pomyslow, co by to moglo byc, zeby dalo sie porownac.
                  • myelegans Re: nie w USA, tylko w UK: 13.06.12, 00:01
                    Mruwa, ale w naturalnym jogurcie jest 5g cukru na 100ml, i to jest cukier od krowy, laktoza sie nazywa, wiec ten 3.5 g jogurt to musi byc przetworzony, zeby te laktoze z mleka wyciagnac. 260ml mleka ma 12g cukru. wiec normalny (plain) jogurt MA miec te 5g/100ml, rozne z owocami pewnie, ze beda mialy wiecej. Ja jem jogurt naturalny, pelnotlusty i dodaje jakies owoce.
                    Dla mnie tu wszystko jest generalnie za slodkie, np. soki rozcienczam 4:1 woda, ale w Polsce tak samo robie. Jak cos pieke, to cukru odejmuje tak 1/3.

                    Generalnie, czy tu, czy po drugiej stornie w kaluzy, jak kupujesz spozywke, to kupuj to, co Twoja prababcia rozpoznalaby jako jedzenie.

                    Jak chcesz porownac produkty, to wszystkie sklady dostepne w sieci.
              • policjawkrainieczarow Re: nie w USA, tylko w UK: 13.06.12, 05:19
                mruwa9 napisała:

                > no ale jak tu sie wyglupiac i produkowac jogurt, jesli sie przyjechalo na tygod
                > niowy wypad turystyczny?

                przeciez to mniej skomplikowane od zaparzenia kawy, tylko trzeba miec ten początkowy kubek jogurtu...
          • myelegans Re: nie w USA, tylko w UK: 12.06.12, 23:07
            mruwa, naturalny jogurt be dodawania cukrow ma ok 5g cukru na 100ml, to te weglowodany to .... laktoza czyli cukier zawarty w mleku, bo 260ml mleka zawiera ... 12g cukru ten cukier pochodzi od krowy, z ktorego jogurt sie robi, a nie dodawany do tegoz jogurtu, jezeli jogurt naturalny. Jezeli tego cukru jest mniej tzn. ze jogurt jest przetworzony, wiec nie wiem, co gorsze ten przetworzony jogurt czy te 1.5g cukru wiecej.
            Dlatego cukrzycy powinni ograniczac .... picie mleka,
            ja sie nie czepiam, bo super zdrowej diety nie prowadze, i chipsy czasami zjem i ten slodki jogurt rowniez, dlatego, ze jest dobrym zrodlem.... weglowodanow i bialka na raz, czego mi potrzeba jak ide na godzinny bieg. Dziecku tez potrzeba, wiec my jakiegos parcia na ograniczanie weglowodanow nie mamy.
        • hamerykanka Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 19:03
          Myelegans-fajnie cismile. Ja jak mieszkalam pod Waszyngtonem DC, kupowalam rekladowke krabow marylandzkich po 20 $...
          Powinnam przeniesc sie tam z powrotemsmile. Uwielbiam seafood.Niedaleko nas jest knajpka chinska z duzym wyborem, zawsze laduje osmiornice smile
    • mary_lu Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 19:43
      Czyli myliłam się, jedzenie w USA jest super, tylko trzeba własne kury mieć, jogurt zrobić, chleb upiec, a po ryby jeździć nad ocean big_grin
      • myelegans Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 19:49
        Nie, trzeba tylko korzystac z lokalnych zasobow. Dokladnie tak samo robilam mieszkajac w Polsce. Jajek sklepowych nigdy nie kupowalismy, ani jogurtow tez, sery sami robilismy, mieso kupowalo sie bezposrednio od gospodarza, chleb tez pieklam, i mieso rowniez, tata robil szynke. Dzemow i sokow tez nie kupowalismy tylko robilismy wlasne przetwory, a przeciez wszystko mozna kupic w Biedronce czy innym Lidlu. Kwestia wyboru, to wolny kraj.
        Chcesz jesc smieci to mozesz, chcesz nie jest smieci tez mozesz.
        • mary_lu Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 19:59
          Hmmm, według mnie była różnica, w Polsce jednak była większa dostępność normalnego jedzenia i nie miało on znamion luksusu.
          • najma78 Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 20:14
            mary_lu napisała:

            > Hmmm, według mnie była różnica, w Polsce jednak była większa dostępność normaln
            > ego jedzenia i nie miało on znamion luksusu.

            Bez przesady, to nie luksus ale wybor. Obawiam sie, ze w pl wciaz o niego nielatwo. Ja wybieram bez problemow produkty wg uznania, jakie chce i nie mam z tym problemu, bo na polce w dzile miesnym mam tanie korczaki, free range i organic a i jeszcze karmione kukurydza a jesli mamduzy ogrod i checi to moge sobie je hodowac. Podobnie z jajami do wyboru i wielkosci alejak sie chce to mozna samemu, a to zaden klopot. W pl dobre czy bardzo dobre produkty zywnosciowe tez kosztuja i jeszcze o nie nielatwo.
          • myelegans Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 22:51
            MOja rodzona matka w Polsce przestala kupowac szynki, poledwice, kielbasy w supermarketach, bo "tego sie jesc nie da, pedzone, nabijane woda, smierdzace chemia i niewiadomo czym jeszcze", taki luksus. Jak juz kupuje to swojszczyzne od znajomego gospodarza.
      • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 12:45
        mary_lu napisała:

        > Czyli myliłam się, jedzenie w USA jest super, tylko trzeba własne kury mieć, jo
        > gurt zrobić, chleb upiec, a po ryby jeździć nad ocean big_grin

        big_grin big_grin big_grin

        Samo sedno jaka to zdrowa żywność jest w Stanach big_grin
    • barbibarbi Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 20:33
      > Naprawdę tak tam to wygląda? W supermarkecie w małym miasteczku nie można kupić
      > naturalnego jogurtu? (bo tak wywnioskowałam z tamtych postów). W sklepach nie
      > sprzedają marchewek, ogórków, pomidorów? Latem niedostępne są truskawki, a jesi
      > enią jabłka?

      nieprawda! I bzdura kompletna!

      Byłam, mieszkałam wiele lat, i w małych miasteczkach i w metropoliach, więc mogę coś na ten temat powiedzieć.
      Typowy amerykański chleb marketowy jest trudny do zjedzenia, ich wędliny też, ale większość sprzedawanych tam produktów jest lepszej jakości niż w Polsce. Lepsze i bardziej dostępne cenowo są np: owoce morza, łosoś (genialny, kupowany w Polsce to jakieś popłuczyny) genialna polędwica wołowa, bez problemu można kupić przeróżne gatunki mięsa (w Polsce króluje wieprzowina i kurczak, reszta np. cielęcina czy znośna wołowina zabija ceną) bardzo dobre owoce uprawiane w cieplejszych stanach bądź w Meksyku.

      Ameryka jest zróżnicowana kulturowo, jest mnóstwo sklepów z importowanymi produktami z całego świata, w chińskiej dzielnicy możesz kupić wszystko to co na bazarze w Chinach, i zjeść autentyczne azjatyckie danie przygotowane tak, jak to robią w ich ojczyznach. Można zajść do sklepu z produktami z Mexyku, Kuby, czy Polski - wszystko tam masz, od cukierków z Wedla po polski nabiał, makarony, gazety, polskie wędliny robione w masarni obok sklepu, polski chleb z pobliskiej polskiej piekarni (wędliny są tam lepsze niż obecnie w Polsce, chleb też doskonały) Amerykańskie jedzenie to taki cały świat w pigułce, restauracje z autentycznymi daniami z całego świata, są polskie, czeskie, kubańskie, portugalskie, tajskie, meksykańskie, niemieckie, litewskie, włoskie, i co tam jeszcze sobie zamarzysz. I w większości pracują kucharze z danych krajów, i serwują dania takie jak się jada w danym kraju.
      W supermarketach jest wszystko, warzywa, owoce, nie gorsze niż w Polsce, często o wiele smaczniejsze, bardzo dobry nabiał (serek pyszności "philadelphia") pełno też puszek i gotowego jedzenia i na tym amerykanie wpadają w pułapkę, bo to jest tanie i łatwe w przygotowaniu.
      A jeżeli ktoś twierdzi, że amerykańskie jedzenie to chłam, to mało widział, albo był 2 mce na zarobek, i nie miał czasu żeby się rozejrzeć. Trzeba wiedzieć gdzie kupować, co kupować, i trochę znać angielski żeby się dopytać, i dobre jedzenie nie jest wcale takie drogie. Ale jak ktoś potrafi tylko chwycić waciasty najtańszy chleb amerykański z półki i nie odróżnia sera cottage od śmietany, to nic dziwnego że mu nie smakuje.
      • mary_lu Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 21:25
        No tak, twarogu od śmietany nie odróżnię i jeszcze pewnie po polsku ale głośno i wyraźnie mówiłam wink I piłkę do metalu kupowałam mówiąc "ball" big_grin

        Właśnie o takich "pysznościach" piszę, jak serek philadelphia robiący za twaróg.
        • hamerykanka Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 21:54
          Philadelphia JEST serem. Nie jest twarogiem, bo to inny wyrob.
          Ale najwyrazniej jestes z frakcji ze polskie zarcie najlepsze.

          Wedliny z fosforanami trzykrotnie przekraczajacymi normy; jedzenie robione na soli drogowej, chemikalia sypane garsciami, produkty nie spelniajace zadnych norm. Wystarczy poczytac gazety.
          Ale nie, to amerykanske zarcie jest zle....smile))
          • mary_lu Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 22:04
            Tak, uważam, że przeciętne jedzenie amerykańskie było wtedy gorsze od przeciętnego żarcia polskiego. Za to amerykańskie sklepy z ciuchami były dla mnie istnym rajem smile Kosmetyki amerykańskie też lepsze.
            • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 12:34
              >Tak, uważam, że przeciętne jedzenie amerykańskie było wtedy gorsze od przeciętnego żarcia polskiego.

              100% racji.
          • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 12:39
            Wszędzie zdarzają się wpadki, w każdym jednym kraju, w Ameryce też.
        • barbibarbi Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 22:15
          mary_lu napisała:

          > No tak, twarogu od śmietany nie odróżnię i jeszcze pewnie po polsku ale głośno
          > i wyraźnie mówiłam wink I piłkę do metalu kupowałam mówiąc "ball" big_grin
          >
          > Właśnie o takich "pysznościach" piszę, jak serek philadelphia robiący za twaróg

          philadelphia to serek kanapkowy, a nie twaróg i jest autentycznie pyszny. Dla porównania odpowiednikiem jest polski "bieluch" który przy tym amerykańskim serku pozostaje daaaaleko w tyle. To właśnie w Polsce brakuje mi wielu produktów, które bez problemu i bez wydania majątku można kupić tam, np grzyby portabello, albo shiitake można kupić w każdym warzywniaku, albo pasta z karczochów, albo smakowe śmietanki do kawy, albo steki wołowe, albo scalops, albo.............. i tak mogłabym długo.
          W Polsce kuchnia to nuuuuda
          • barbibarbi Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 22:23
            I jeszcze mi brakuje amerykańskich sałatek - BLT, albo caesar salad z parmezanem, albo zupa krem z brokułów, albo seafood chowder- coś przepysznego i trudne do odtworzenia ze składników w Polsce. Jak tylko wybiorę się do USA najem się na zapas tych pyszności, i obkupię się ichniejszymi produktami. Kuchnia amerykańska to taka, za którą się tęskni całe życie.
            • najma78 Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 23:02
              big_grin serek philadelphia nigdy nie mial robic za twarog i nie robi, to inny rodzaj sera. Czesto sie spotykam z podobna krytyka tutejszych produktow przez rodakow, ktorzy nawet nie zadadza sobie trudu aby je poznac.
              • gaga-sie Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 23:09
                W Tesco ten serek widziałam.
              • myelegans Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 23:10
                Twarog to farmer's cheese, ktory nota bene nie zabardzo nadaje sie do sernikow bo jest za slony, za to serek philalelphia jest moim zdaniem lepszy do sernika bo gladszy i bez grudek.

                Sa jeszcze moje ulubione serki tego typu w znajomym bagel shop: z orzechami i miodem, albo z kawalkami wedzonego lososia robione na miejscu.
                • bi_scotti Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 23:50
                  myelegans napisała:

                  > Twarog to farmer's cheese, ktory nota bene nie zabardzo nadaje sie do sernikow
                  > bo jest za slony, za to serek philalelphia jest moim zdaniem lepszy do sernika
                  > bo gladszy i bez grudek.

                  U nas jest cos, sie nazywa Bakers Cheese (rozna tlustosc dostepna) i to jest chyba najlepsze na sernik:

                  https://www.westerncreamery.com/en/images/Baker.jpg
                  • myelegans Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 00:03
                    A bo wy nalecialosci francuskie macie wink swoja droga najlepsze rynki jakie widzialam i jedzenie kosztowalam to byly w Montrealu, i Vancouver. W Vancouver zabily mnie ... "juice trucks" mozna kupic swiezo wycisniete soki owocowe i warzywne z obwoznego trucka.
                    Tez takie chce tutaj. Na razie tylko lodziarki jezdza.
                    • bi_scotti Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 00:11
                      Pojezdzij jeszcze po rural Quebec (na polnoc od Quebec City) - sery, kwasnawe ale znosne wina, lokalne pieczywo, konfiturki etc. etc. Tylko pogode miewaja beznadziejna ale wtedy jest powod zeby sobie jeszcze bardziej podogadzac kulinarnie wink
                      No a jesli BC to juz calkiem sensowne wina z Okanagan Valley i dobre jablka, no i seafood zbierany samodzielnie na dzikich plazach (iles tam odmian crabs, mussels) - z Pacyfiku inne niz z Atlantyku. "Znawcy" twierdza, ze bardziej "dzikie" - jak dla mnie dobre i na wschodzie, i na zachodzie big_grin
                      • najma78 Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 08:11
                        U nas ser na sernki to Quark, jest to idealnie zmielony, o gladkiej konystencji ser twarogowy, nke zawiera soli. Jest nawet napisane na opakowaniu, ze nadaje sie do sernikow, mozna go kupic w kazdym wiekszym markecie, podobnie jak polski twarog w wersji light i pelnej. Do sernikow uzywam quark, polski kupuje i kroje na kanapki i polewam lekko miodem, lubie czasem.
            • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 12:48
              >Kuchnia amerykańska to taka, za którą się tęskni całe życie.

              Dzisiaj nie prima aprilis big_grin
          • owianka Re: Jedzenie w USA 15.06.12, 07:59
            > philadelphia to serek kanapkowy, a nie twaróg i jest autentycznie pyszny. Dla
            > porównania odpowiednikiem jest polski "bieluch"

            Błąd. Odpowiednikiem jest "Twój smak" albo Almette. To są serki kremowe/kanapkowe. Bieluch to twarożek homogenizowany.
          • azjaodkuchni Re: Jedzenie w USA 02.07.12, 17:35
            A ja wolę Bielucha niż Philadelfię i o ile w Singapurze obiady są pyszne to chleb jest lichy , wędlina też więc jedna koleżanka Polka piecze mięso a inna chleb i się wymieniamy.
        • nanuk24 Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 20:36

          > Właśnie o takich "pysznościach" piszę, jak serek philadelphia robiący za twaróg

          Yee, serek philadelphia nie robi za torog. Seerek ten jest serkiem kremowym - taki mial byc i taki jest.
          Twarog to farmer's cheese.
          • nanuk24 Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 20:37
            torog = twarogwink
      • asia.asz Re: Jedzenie w USA 12.06.12, 23:35
        Trzeba wiedzieć gd
        > zie kupować, co kupować, i trochę znać angielski żeby się dopytać, i dobre jedz
        > enie nie jest wcale takie drogie. Ale jak ktoś potrafi tylko chwycić waciasty
        > najtańszy chleb amerykański z półki i nie odróżnia sera cottage od śmietany, to
        > nic dziwnego że mu nie smakuje.

        to moja droga poradz mi, bom widocznie jeszcze w angielskim za slaba mimo ze phd po angielsku pisalam, i za krotko tu jestem, bo dopiero od wakacji 2011 z zamaiarem na kolejne 2-3 lata, czemu ja nie potrafie znalezc taniej dobrej zywnosci
        bo organiczne jednak za drogie zaby wszystko takie kupowac, a nawet z owocami i warzywani nie organicznymi jak dla mnie wydajemy duzo na jedzenie i jest ono drogie (porownujac do portugalii gdzie predzej mieszkalam)
        i nie to ze nie pytalam, bo mam jezyk i mimo mej "slabszje niz twoja" znajomosci jezyka pytalam i okazuje sie ze znajomi oszczedzajacy zwykle jezdza do market basket ale akurat sceptyczna jestem do warzyw i owocow stamtad
        do tego tak pieknie opisalas wszystko ale szczegolow malo, gdzie kupic ta tania dobra zywnosc?
        • bi_scotti Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 00:06
          Powiem szczerze, ze gdy maz (sam!!!) jedzie do Europy (wszystko jedno do ktorego kraju) to wraca utyty o jakies 5 kg co najmniej po srednio 2 tygodniach "lokalnego" jedzenia, bo on jest pies na pattiserie-boulangerie, cukiernie i inne tam pastelarie wink Ale ja tam nie twierdze, ze przez jedzenie w EU "sie tyje" tylko przez przyziemnie slaby charakter(ek) tongue_out I to samo ze Stanami - odwiedzamy Stany od lat wiele razy do roku na krotsze badz dluzsze wypady, jadamy i u rodziny, u znajomych, w knajpach, zywimy sie sami, objechalismy sasiedzki kraj wzdluz i wszerz po wiele razy i to nie jest jakas kraina opanowana przez McDonald's - sa tysiace innych opcji. Kwestia tylko w tym co kto wybiera. Jak wszedzie.
          • paliwodaj Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 01:03
            moja kolezanka kiedys mi powiedziala nowine, iz lekarze amerykanscy robili badania szczegolowe krwi ..nieboszczykow w USA. Doszli do wniosku ze na podstawie tych badan sa w stanie stwierdzic gdzie czlowiek zyl i gdzie ( miejscowosc) i w jakim sklepie zaopatrywal sie w zywnosc, lub w jakich jadlodalniach sie stolowal.

            W USA - potwierdzono tez statystycznie, ze otylosc jest odwrotnie proporcjonalna do wyksztalcenia ludzi. Wiec ci mniej swiadomi i doksztalceni po prostu kupuja to co tansze, bo im wszystko jedno. Ludzie wyksztalceni bardziej dbaja o zdrowie, korzystaja z klubow fitnees , ktorych tu jest od groma.

            Jezeli o moje srodowisko chodzi. W moim supermarkecie Giant mam jedna wielka alejke z pieczywem, od wiecznie swiezego tostowego po wymysle pelnoziarniste pieczywa. Dodatkowo kocham miloscia szczera Panera Bread, pieczywo maja boskie, polskiego chleba patykiem nie tykam.
            W moim supermarkecie maja tez dwie alejki przez szerokosc sklepu - 4 dlugie polki produktow organicznych .
            2 mile od domu mam Whole Food ze zdrowa zywnoscia, kupuje tam glownie mieso, bo z miesem jest problem. Mieso z howu bez antybiotykow i hormonow wzrostu. Ryby z hodowli nie farmowej.
            Jajka kupuje od Polaka, ktorego hobby sa kury, jedna rase jak twierdzi niosaca jaja z mala iloscia cholesterolu , sprowadzal z Teksasu. Jego kury chodza po trawie i spia w kurnikach z klima.
            W lecie mam swoj ogrodek, pomidory, salata, ogorki, truskawki, ziola . Z wielkim smutkiem musialam zastosowac pestycyd na wionogron, bo mi zachorowal.

            Walmart najblizszy jest 10 mil od mojego domu , maja jedzenie z mrozonek, nie wiem czy jakies swieze mieso sprzedaja, nie kazdy walmart ma to w swojej ofercie . k-mart , nawet nie wiem gdzie jest najblizszy.
            Sumujac, jezeli sie chce to wszedzie mozna zdrowo jesc.
            O i jeszcze - hurtowo kupuje tez w BJ's , np snacki dla dzieci, wode i inne napoje, soczki fruitables, mleko czekoladowe, i sery, sery zolte , plesniowe, kozie i inne. Maja mase kuponow na rzeczy ktore lubie i stale kupuje
            • myelegans Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 04:06
              I jest moj ulubiony Trader Joe's z przysmakami z calego swiata, i winem za grosze. U nas w miasteczku jest Bruggers gdzie bagels pieka na miejscu, kuchnie widac za szyba, gorace sie kupuje albo na wynos albo kanapke z roznymi pastami, albo serami, moja ulubina to sezamowa bagels z omletem i pasta z suszonych pomidorow z ziolami i serem owczym.

              I Wegman's jest swietny, wlasciwie wszystko maja dobre i swieze: piekarnia, wyroby miesne, sery, lokalne produkty, seafood, i dobre jedzenie na wynos: bar salatkowy, hinduszczyzna, chinszczyzna, pizzeria, cukiernia itd.
              Kilka razy w roku jak odwiedzamy przyjaciol w NH to przywoze syrop klonowy z miejscowego sugar house. Surowy miod dostaje od taty kolezanki, ktory ma wlasna mala pasieke na przedmiesciach w ramach hobby. Z wosku robi swiece, albo kremy (kolezanka kurs sobie zrobila).
              Zreszta u nas na przedmiesciach duzego miasta coraz wiecej ludzi zaczyna hodowac kury, nawet na miniaturowych dzialkach.
              Jest coraz wieksze zapotrzebowanie, i ludzie coraz bardziej swiadomi i dzieciom w szkole tez sie mozgi pierze. Zniknely maszyny sprzedajace slodkie napoje i slodycze, w stolowkach tez sie poorawilo, codziennie musi byc wybor zupy i salatki, nie wolno serwowac slodkich napojow gazowanych, jest mleko zwykle i czekoladowe, z czym walczymy i soi, z czym tez walczymy. daleko od idealu, ale malymi kroczkami cos sie zaczyna zmieniac, a reszte to co sie w domu nauczy.
            • policjawkrainieczarow Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 05:36
              Z wielki
              > m smutkiem musialam zastosowac pestycyd na wionogron, bo mi zachorowal.
              >

              z tego, co kojarze, choc glowy nie dam, ktos by musial zweryfikowac, kto siedzi w temacie, owoce z certyfikatami tez sa pryskane, tylko se pilnuje jakiegos okreslonego czasu miedzy pryskaniem a zbiorem.
        • policjawkrainieczarow Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 05:33
          Costco. Wbrew pozorom smile
          chociaz z food stamps tam się wiele nie zwojuje, trzeba placic gotówką albo ich kartą.
          • najma78 Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 08:22
            Tez czasem zaopatrujemy sie w costco. A co do tych opryskow to chyba masz racje policja, dlatego my organic kupijemy glownie mieso i nabial (jaja mamy od wlasnych kilku kur) bo chodzi o sposob hodowli zwierzat.
            • paliwodaj Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 11:27

              >z tego, co kojarze, choc glowy nie dam, ktos by musial zweryfikowac, kto siedzi w temacie, >owoce z certyfikatami tez sa pryskane, tylko se pilnuje jakiegos okreslonego czasu miedzy >pryskaniem a zbiorem.

              wlasnie biegla w tym nie jestem. Wiem ze organiczne owoce nie sa takie " bez niczego" , skladniki nawozow i chemii uzytej nie moga przekroczyc jakiegos progu.
              Pestycyd dostalam od znajomego Czecha, ktory ma plantacje winogron, sama nie moglam kupic bo mam tylko jeden krzaczek i nie jestem farmerem. Powiedzial , ze przez miesiac nie mozna jesc owocow.
    • quark_xpress Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 22:19
      No I wszystko pieknie, mozna hodowac kurki, skladac sie na krowe z sasiadami, ryby I owoce morza kupowac prosto od rybaka I samemu zbierac truskawki.

      Tyle ze 95% ludzi, w USA, UK, Australii itp pracuje 9-17, dojezdza kawal do pracy I jedzenie kupuje w lokalnym supermarkecie lub bierze na wynos. A jedzenie w supermarkecie to wygodne dania gotowe, papierowe rzodkiewki I drogie jak szlag owoce. Pizza I hamburger z tacki trzy razy tansze, a I napracowac sie nie trzeba, wystarczy wcisnac guzik w mikrofali a po zjedzeniu tacka do kosza. Voila.
      Jeszcze jakies pytania?
      Ta walka jest nierowna, ile trzeba miec samozaparcia zeby sie oprzec tej wszechobecnej masie tlustego I slodkiego jedzenia? Niestety koncerny sa wszechmocne I lobbowaniu nie ma konca. A elyty sobie wytlumacza, ze przeciez jak sie chce to mozna kurki hodowac, na krowke sie zlozyc a owoce morza prosto od rybaka.
      • mimi_chicago Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 22:36
        Od kilkunastu lat mieszkam w USA i do tej pory nie udalo mi sie znalesc sposobu na dobra i niedroga zywnosc. Za kazdym razem, kiedy przyjezdzam do PL jestem zachwycona owocami , warzywami, pieczywem, nabialem. Wszystko smakuje 100x lepiej i wydaje mi sie taaakie tanie. W us zaoptruje sie w Whole Foods i kupuje w 80% organic, ale to dalej nie jest to. Pomidory np wygladaja jak pomidory, ale smakuja jak woda. Zazdroszcze wam tej dobrej, polskiej zywnosci...oj zazdroszcze
        • nanuk24 Re: Jedzenie w USA 13.06.12, 22:49
          W Polsce, np ogromny wybor jogurtow, sokow, masla, nawet mleka. A u nas? Jaki my mamy wybor tych jogurtow? Trzech producentow?
          • kitjensen Re: Jedzenie w USA 14.06.12, 00:12
            nie mieszkam w USA ,ale znacznie blizej bo w Dani ,i tez kocham polska zywnosc, wielki wybor jaki macie (w Dani 2 masla. 2 jogurty na krzyz) .W Dani dobrze, ze istnieja fajne arabskie sklepy miesne i warzywnicze, jedynie tam mam namiastke smaku i wyboru ....
            Ale znam Dunki , ktore hoduja kurki itp, nawet kupowalam od nich jajka i to wymyslne ,bo z zielona(nieapetyczna wg mnie )skorupka bo wlascicielka miala taka fantazje ,ze ma kurki zielononozki co znosza kjolorowe jajka smile
            ale generalnie kto ma czas w to sie bawic...
            pol barana , swini tez kupowalam na spolke z koleznkami...ale to nie jest to co w Polsce idziesz na plac i masz ...jajka sciolkowe, takie smakie, miesa, przyprawy ,zawrot glowy po prostu , i to na placu kolo domu!
          • bi_scotti Re: Jedzenie w USA 14.06.12, 02:55
            nanuk24 napisała:

            > Jaki my mamy wybor tych jogurtow? Trzech producentow?
            >

            W Kanadzie jest 14 producentow jogurtow; jakos trudno mi uwierzyc, ze u sasiadow tylko 3 - powaznie, sprawdzilas?
            • bi_scotti Macie 144 producentow :) 14.06.12, 02:56
              www.manta.com/mb_35_C101A05S_000/yogurt
              • nanuk24 Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 04:01
                No tak, ale ja nie bede jezdzic do producentow po jogurt - ja chce miec to w sklpach na polkach.
                A ja widze dannon, yoplait i grecki chobani. Yoplait i tak zrobil postep w ostatnich dwoch latach, bo wprowadzil "setki"tongue_out smakow. Dannon uparl sie na te truskawkowe i waniliowe - no rzeczywiscie wybortongue_out
                • myelegans Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 05:32
                  Stonefield - organic
                  Eros
                  Fage
                  Oikos grecki
                  Seven Stars Farm
                  Trader Joe's ma swoj wlasny brand
                  RGS&KGYD
                  Wegman's tez ma swoja linie jak rowniez Wild Oats
                  • bi_scotti Pytanko 14.06.12, 13:51
                    No to teraz mnie zaciekawilyscie - komunikujecie sie z customer service w sklepach/sieciach, w ktorych kupujecie? Bo ja zawsze zglaszam, ze jestem zainteresowana zeby jakis tam produkt zaczeli sprzedawac. Najczesciej po krotkim czasie sprowadzaja serie probna, jak procz mnie smile inni ludzie kupia, to powoli taki produkt wchodzi na stale (podobnie w sklepie z alkoholem). I przeciez nie tylko ja tak dzialam! To zreszta jest weryfikowane w druga strone. Tu, gdzie mieszkam, bylo dawniej troche Polakow, w naszym duzym sklepie lokalnym byly Delicje, Ptasie Mleczko, polskie serki topione, cos tam jeszcze. Powoli Polakow jest coraz mniej (wyprowadzaja sie do suburbii) wiec Delicje i Ptasie Mleczko zniknely, serki wciaz sa smile To samo sie stalo z roznymi perskimi przyprawami i chlebem gdy na sasiadniej plaza'ie Iranczyk otworzyl swoje male delikatesy - ma wiekszy wybor wiec ludzie przestali kupowac te produkty w molochu. Za to polki z Indian products rosna choc Hindusow w mojej okolicy jak na lekarstwo ale juz pewnie w co drugim domu ludzie gotuja wlasne wariacje Indian food wiec i popyt na rozne skladniki rosnie.
                    Nanuk, nie mozesz po prostu poprosic zeby Ci ten jakis jogurt, na ktory masz ochote zaczeli sprowadzac od wytworcy? Ja o jogurtach nie wiem nic, bo nie jadam z zalozenia jogurtow, budyniu, cream soups, galaretek etc. - konsystencja jest dla mnie nie przelkniecia, mam tak od dziecka - natychmiastowy odruch wymiotny.
                    • myelegans Re: Pytanko 14.06.12, 18:43
                      Pewnie, ze mozna. Supermarkety zaopatruja sie pod lokalnych mieszkancow. W mojej dzielnicy jest duzo Azji z Chin, Indii, ale tez Brazylijczykow, Hispanics i Middle Easterns i w miejscowym supermarkecie jest bardzo duzo przypraw, artykulow orginalnych, roznych grains etc.
                      Jest tez duzy chinski supermarket zaraz obok. "Zwykli" ludzie przyjezdzaja z innych dzielnic na zakupy specjalistyczne i rzeczywiscie coraz wiecej nas, spoza grupy etnicznej zaczyna gotowac w domu: ja np. lubuje wszelakie stir fry, bo zdrowe, szybkie i w jednym garnku, a raczej woku. albo hinduskie czesto gotuje, nauczylam sie od hinduski-roommatki wiele lat temu.
                      Z kazdej kuchni mozna wyciagnac cos zdrowego i ciekawego.
                      W chinskim supermarkecie, czesto prosze sprzedawcow o pomoc w tlumaczeniu, albo znalezieniu czego potrzebuje, bo napisy sa czesto chinskie na produktach. Tam mozna kupic dokladnie wszystko, od swinskich nog, po warzywa i ryby, i rozmaite rosliny, 20 gatunkow samego ryzu i rozncyj ziaren.
                      Ja jestem w polskim sklepie raz na tydzien, z okazji szkoly dziecka, tam sie zaopatruje w niektore rzeczy: wedline, slodycze, herbaty owocowe, chociaz chinski market ma bardzo duzo swietnych herbat.
                  • nanuk24 Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 16:38
                    O, zapomnialam o Stonefield - moj ulubiony, niestety nie jest dostepny w kazdym sklepie.

                    Chodzi mi o to, ze chcialabym kupic wszystkie produkty z mojej listy w jednym sklepie. Ale tak sie nie da. Bo jak w jednym sklepie jest jogurt innej firmy, niz dannon i yoplait, to nie ma koperku lub produktow dla niemowlat albo pieluch marki, ktorej uzywam. I tak musze dymac z jednego sklepu do drugiego. Ale moze tak ma kazdy, a ja wydziwiamwink
                    • myelegans Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 18:52
                      Nanuk, ale najlepsze jedzenie jest wtedy jak idziesz do piekarza po chleb, masaza po mieso i wyroby, a ogrodnika po warzywa. Sila rzeczy w supermarketach NIGDY nie bedzie tak swiezo i dobrze jak u malych, wyspecjalizowanych producentow, po jakiejkolwiek stronie ocenu.
                      Gdzie zaczyna sie masowka, "one stop shop" zawsze jakosc ucierpi
                      • gazeta_mi_placi Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 22:39
                        Masaż to ja mogę Ci zrobić big_grin
                  • nanuk24 Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 16:50
                    za to, zeby nie bylo, ze marudze, co mi sie tu podoba, to ogromny wybor dressingow, do wyboru do koloru, no i owczywiscie, produkty z wszystkich stron swiata. Wokol siebie mam dwa sklepy azjatyckie, dwa meksykanskie, dwa wloskie, trzy polskie, jeden rosyjski. I to wszystko rzut beretem.
                    • myelegans Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 18:44
                      hehehe, salad dressing nigdy w sklepie nie kupuje, robie sama, bo proste jak drut i smaczne
                      • bi_scotti Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 18:51
                        myelegans napisała:

                        > hehehe, salad dressing nigdy w sklepie nie kupuje, robie sama, bo proste jak dr
                        > ut i smaczne

                        Same here; dla mnie sklepowe maja za duzo octu; well ... w ogole maja ocet, ktory ja sama nader rzadko stosuje. Ale gdy mialam nastoletnich gosci z Europy to po "zwiedzeniu" naszego najblizszego grocery store, zazyczyli sobie wlasnie wyprobowanie wszystkiego, co sie dalo z polki z salad dressings. Na szczescie, wiekszosc byla dostepna w malych buteleczkach wink
                    • asia.asz Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 19:14
                      zeby teraz nie wyszlo ze w ameryce to co krok sklep z innej czesci swiatawink
                      ja mam rzut beretem do malego supermarketu ale nie kupuje bo drogo, owocow i warzyw swiezych nie maja
                      10 min samochodem w jedna strone mam supermarket (shaws), taki sam w tej samej odleglosci w druga strone
                      sklep polski jest w bostonie w polskiej dzielnicy i dojazd troche mi zajmuje, sklep chinski tez gdzies tam dalej
                      zgodze sie ze jak ktos mieszka w centrum to moze i ma tyle roznorodnych sklepow wokol siebie ale troche dalej wcale tak rozowo nie jest...
                      co wiecej w europie jednak wiecej tych sklepikow ze swiezymi owocami/warzywami, tu dominuja wielkie supermarkety a male tych swiezosci nie maja, poza bananami ktore chyba wszystkie sklepy sprzedaja, i cvs i sturbucks...
                      dla mnie to problem, bo w takim wypadku ja mam dostep do warzyw i owocow raz na tydzien jak duze zakupy robie, wszystko inne moge kupic niedaleko siebie, ale wlasnie owocow i warzyw nie
                      • k1k2 Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 22:22
                        kurcze, lepiej wyjedz z tych Stanow skoro tam nie ma co jesc wink

                        albo sie przeprowaz z zadupia do miasta, albo chociaz sprawdz w jaki dzien i gdzie masz Farmer's Market. wkurzajace ze "pani doktor" nie potrafi sie na tyle ogarnac zeby sobie jablka kupic, i to w kraju w ktorym jak juz wiele osob napisalo praktycznie WSZYSTKO mozna znalezc. polskie, nie polskie, jakie chcesz.

                        ostatnimi czasy napatoczylam sie na (nie szukajac) na rozne roznosci: swieze lychee, swieza marakuje, 3 rodzaje jarmuzu, drozdze "nutritional east" na wage (dobry splement dla matek karmiacych a mozna je dodawac do roznych wypiekow), suszone jagody goji, itp.

                        pod kamieniem jakims zyjesz czy co??
                        • asia.asz Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 22:59
                          przeczytaj jeszcze raz moj post, ze zrozumieniem tym razem\
                          bo chyba problem z tym masz
                          \ja nie mam problemu z kupieniem tu jedzenia, ale nie zgadzam sie ze co krok to sklep (i to jeszcze kazdy z innego kraju)
                          mam owoce, wiem gdzie kupowac, ale jak napisalam inaczej niz w pl nie mam w poblizu warzywniaka i zostaje mi dojazd do supermarketu, (farmers market tez pod nosem nie stoi)
                          sama zjesz pod kamieniem, skoro czytac nie potrafisz
                          mieszkam w miescie ale malym, niedaleko wielkiego, wiec musze dojezdzac i o tym byl moj poprzedni post, ze nie wszystko tu pod nosem, ale pewnie tego posta tez nie zrozumiesz....
                          • myelegans Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 02:02
                            W sezonie zapisz sie na jakies CSA wtedy mijscowi farmerzy dostarczaja sezonowe warzywa od kwietnia do listopada raz w tygodniu wszystko swieze, prawie w kazdej nawej najmniejszej miescinie cos jest. Mojjamkolezanka Polkaa mieszka wmalutkim miasteczku w new hampshire, takie "middle of nowhere" piecze chleb, bagietki, bialy, sticky buns i rozne brioche na miekscowy farmers market i z tego sie utrzymuje. Dostep do dobrego, taniego, jedzenia jest lepszy niz u nas w aglomeracji, na pewno taniej, bo u niej moge jajka od kury kupic za 2 $ za tuzin, te same u nas sa po 6. Poza tym co to znaczy tanie.
                            . Tania zywnosc sie skonczyla, za jakosc musisz zaplacic, tu wh mnie oszczedzac nie warto, lepiej zaplacic w sklepie niz u lekarza.
                            W nakgirszym wypadku zamawiaj spozywke przez internet z dostawa do domu, kiedys tak robila, wszystko dobre iswieze bylo. Za dostawe niewiele sie placi. Oplaca sie zwlaszcza jak robi sie duze zakupy.
                            Jak sie
                            A gdzie ty mieszkasz? W srodku Arizony, Teksasu, gdzie do najblizszej aglomeracji jest 200 mil?
                            • asia.asz Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 02:14
                              ale skad wy bierzecie te podejrzenia ze ja na prowincji mieszkam? mieszkam niedaleko bostonu
                              nie mam problemu z dojazdem do sklepu niemniej jak juz napisalam wokol siebie nie mam blisko sklepu z warzywami, trzeba jednak dojechac, lub z 20-30 min dojsc w jedna strone
                              tak samo z farmers market, jest w centrum mojego miasta, a do centrum mam jw
                              i o to w moim poscie chodzilo
                              jestem zapisana na fish share, wiem co to csa ale jednak watek byl o supermarketach, potem zszedl na ceny i nadal podtrzymuje to co napisalam odnosnie cen, dostepnosci itp
                              aha, w moim miescie oprocz centrum sa 2 place ze sklepami, mieszkam wlasnie przy jednym z nich, mam tu starbucksa, mam hardware, mam piekarnie, sklepy z ubraniami, mam sklep z rzeczami dzieciecymi, mam variety shop jak juz napisalam wyzej z jedzeniem ale nie swiezym (puszki/mrozonki) ale warzyw/owocow nie ma tu, musze jednak jechac po nie, nie mam rzutu beretem po owoce/warzywa, nie mam rzutu beretem do sklepow z roznych czesci swiata
                              i o tym pisalam, czy ja naprawde juz tak zle po polsku pisze, ze musze to w dwoch watkacj wyjasniac?
                              • bi_scotti Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 02:26
                                Asia, miej troche litosci - nie masz tego warzywniaka za rogiem i nie masz - no to juz wiemy smile Taki urok kontynentu, na ktorym teraz mieszkasz - 10 minut samochodem po 3 jablka to dla ogromniej ilosci ludzi tutaj normalka, bo przyjedzajac do Ameryki kazdy marzy o domku a potem jest jak jest w kwestii sklepikow na rogu. To nie jest az tak skomplikowane zeby dodac 2+2. Oczywiscie, fakt ze ludzie jezdza po duperele w te i z powrotem ma wplyw na zuzycie benzyny, na wzrost otylosci, na problemy z budowaniem stosunkow sasiedzki etc. etc. I powoli, powoli rowniez tutaj cos sie w tym wzgledzie zaczyna zmieniac - w roznych malych miejscowosciach wielu zaczyna jezdzic na rowerach, pojawiaja sie opcje np. rzedow z townhouses gdzie na dole jest jakis business a na gorze mieszka wlasciciel, moze nawet byc i sklepik z warzywami smile Ale to jest powolny proces. Jak wspomniala Myelegans, przyzwyczajenia zywieniowe jakie dominuja tam u Was zaczely sie w latach 50-tych, idea suburbii jeszcze wczesniej wraz z jej wszystkimi minusami. Tak szybko sie tego nie naprawi. ALE to w zaden sposob nie powinno Ci ograniczac dostepu do zdrowego jedzenia w sensownej cenie. Przy czym pojecie "dostep" musisz sobie tlumaczyc po "tutejszemu" - jak sama wspomnialas, iles tam minut autem i masz wszystko as you wish smile
                                Aczkolwiek ja nie mieszkam w Downtown Toronto tylko na takich, najwijmy to, dalszych obrzezach centrum i w wielkim, molochowatym sklepie ZA ROGIEM smile mam wszystko, o czym piszecie tudziez w sezonie swieze (czesto swiezsza a zawsze tansze niz na Farmer's Market!) warzywa i owoce ontaryjskie wiec ja sie skarzyc nie moge. Autem to jade do polskiego sklepu i tez sie nie skarze, bo lubie sluchac radia w samochodzie wink Cheers.
                                • asia.asz Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 02:33
                                  pierwsza moja wypowiedz o dostepnosci byla napisana pod nanuk, ktora pisala ze ma rzut beretem do kilku sklepow z roznych czesci swiata, zabrzmialo to jakby kazdy w us mial taka dostepnosc i moja wypowiedz miala na celu pokazanie ze nie jest tak wszedzie
                                  a tu co niektorzy (a juz ta pierwsza w dosc niegrzeczny sposob) odebrali to jakbym mieszkala na pustyni i meczyla sie tu
                                  ja akurat nie mam w zwyczaju po 3 jablka nigdzie jezdzic stad moje zakupy warzywno-owocowe zdarzaja sie 1-2 razy na tydzien
                                  mam porownanie do poprzedniego miejsca pobytu gdzie 5 min pieszo mialam do 2 sklepow z warzywami, a mieszkalam w miescie podobnej wielkosci co teraz
                                  chodzi o to ze jednak te miasta i zabudownaie jest inne w europie i usa
                                  • bi_scotti Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 02:48
                                    asia.asz napisała:

                                    > chodzi o to ze jednak te miasta i zabudownaie jest inne w europie i usa

                                    Slusznie dedukujesz, Watsonie wink I narazie (podkreslam: NARAZIE!) Cie to wkurza, przeszkadza Ci i tesknisz za rozwiazniami europejskimi. Rozumiem. Ale Ty tez zauwaz, ze dla nas, ktorzy tu mieszkaja juz kilka dekad albo dla rdzennych Amerykanow czy Kanadyjczykow to jest normalka i nie ma sie czym podniecac. Bez zlosliwosci, Twoje skargi troszke mnie smiesza na zasadzie "nie masz wiekszych problemow?". Sorry.
                                    A przy okazji, kocham Portugalie miloscia dziecieca i uncoditional - gdynym miala mieszkac gdziekolwiek w Europie to tylko w Portugalii i doskonale rozumiem starych Brytyjczykow, ktorzy sie tam poosiedlali. Ale moja milosc nie ma nic wspolnego z iloscia sklepikow "na rogu" tongue_out
                                    • asia.asz Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 02:54
                                      troche mnie to wkurza, i przeszkadza i teskniewink
                                      ale moja wypowiedz nie byla wkurzajaco-teskniaca a raczej informacyjna
                                      bo jednak czlowiek z europy (dokladniej Polski) nie bedzie wiedzial tego, co ja wiem teraz, ze jest inaczej, a po wypowiedzi nanuk to stwierdzi ze w us to na kazdym kroku sklep z innej czesci swiata, ze jedzenie moze i niesmaczne (co pisza inni w innych wypowiedziach) ale jest go pelno i jest rzut beretem...
                                      • asia.asz Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 03:01
                                        i jeszcze dodam ze tak patrzac na to co sie widzi w tv to albo sie mysli o wielkich miastach, albo preriachwink
                                        ja szczerze przyznam ze jak pierwszy raz zobaczylam moje miasto to bylam rozczarowana, moje miasteczko w pt wygladalo na bardziej rozwiniete, zadbane (tutejsze drogi / nie autostrady/ to czesto do polskich podobne), dopieszczone itp itd
                                        to nie byla ameryka ktorej sie spodziewalamwink
                                        i zeby nie bylo, ja uwielbiam miasto w ktorym mieszkam, podoba mi tu, ale nadal chyba jeszcze w kilku miejscach jestem w przejsciowym stadium porownywania i wspominania...
                                        • bi_scotti Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 03:10
                                          Zapewniam Cie, ze to dziala w dwie strony. Ile razy jestem w Europie (srednio 2 razy do roku) to przezywam rozczarowanie. Bo w pamieci i w planach/marzeniach to wszystko bylo ciekawsze, lepiej zorganizowane, czystsze, bardziej cute, smaczniejsze, bardziej kolorowe/interesujace/emocjonujace etc. etc. etc. I potrzebuje ilus tam dni zeby sie wpasowac w europejske realityi zeby mi przestaly rozne bzdurki az tak przeszkadzac. Przy czym, po powrocie i nacieszeniu sie domowa rzeczywistoscia, pamiec tych niedoskonalosci powoli blaknie, wspomnienia staja sie juz tylko przyjemne (nieprzyjemne staja sie zabawnymi anegdotami) i mozna zaczac ukladac plan kolejnej podrozy wink A potem znow "szok kulturowy" (na minus!!!) juz zaraz na lotnisku w jakims Paryzu, Rzymie czy innej Warszawie. And life goes on smile
                                        • hamerykanka Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 03:42
                                          Ekhem na prerii to mieszkam jasmile) A tak naprawde tez na obrzezach wiekszego miasta. Najblizszy market spozywczy to wlasnie wspomniany Walmart, mam do niego jakies 25 minut jazdy.
                                          Czlowiek po jakims czasie przywyka-zobaczysz za pare lat-ze na zakupy jezdzi sie 1-2 razy w tygodniu i jest to najzupelniej normalne, ze wszedzie sie jezdzi bo jest za daleko, ze warto miec duzy bagaznik zeby zaladowac te pare zgrzewek napojow, 2-3 galony mleka i cala reszte zakupow. I ze jesli chce sie czegos specjalnego, to niestety wsiada sie w samochod i jedzie czasme pol godziny, czasem godzine, zeby do tego sklepu dojechac.
                                          Ja tez mieszkalam w takim malym miasteczku, gdzie trzeba bylo przejechac przez nie cale, zeby sie dostac do sklepowsmile. Zwykle takie miasteczka to dzielnice sypialne duzych miast, gdzie sie wszystko kupuje w drodze z pracy i mysle ze dlatego wygladaja inaczej niz miasteczka w Polsce.
                                          Przyzwyczaisz siesmile
                                  • nanuk24 Re: Macie 144 producentow :) 15.06.12, 07:29
                                    No Moja Droga, rzut beretem to znaczy ni mniej ni wiecej u mnie 10 minut samochodembig_grin
                  • mimi_chicago Re: Macie 144 producentow :) 14.06.12, 23:16
                    myelegans napisała:

                    > Stonefield - organic
                    > Eros
                    > Fage
                    > Oikos grecki
                    > Seven Stars Farm
                    > Trader Joe's ma swoj wlasny brand
                    > RGS&KGYD
                    > Wegman's tez ma swoja linie jak rowniez Wild Oats
                    Tak naprawde to sa tylko rozne nazwy, producent czesto ten sam. Mali dobrze funkcjonujacy, producenci sa szybko wykupopowani przez gigantow. Wiem, ze np stonfield zostal wykupiony przez danona, kashi przez general mills. Tak naprawde to jest kilka wielkich firm, ktore kontroluja 90% rynku.
          • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 14.06.12, 10:20
            Wolę dwóch -trzech dobrych producentów (np. polska Bakoma jest świetna) niż masę badziewnych.
        • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 14.06.12, 10:27
          Ach jakie dobre mamy teraz pomidory malinowe, jak pachną i smakują...
          I nie muszę po nie jechać na drugi koniec miasta do wyspecjalizowanego sklepu ze zdrową żywnością jak u Was w Stanach, w każdym warzywniaku na rogu dostanę (choć chodzę do jednego konkretnego z przyzwyczajenia), jabłka pyszne soczyste (wiele odmian), teraz przepyszne czereśnie, żyć nie umierać.
          P.s. Co jest nie tak z jajami w Stanach? Jadłam tam (w różnych miejscach) i jajecznicę i jajko na twardo i smakują jak papier.... Nie sądziłam, że w Stanach nawet jajko można schrzanić.
          W Polsce nawet najtańsze i najgorsze jajka "trójkowe" (z hodowli klatkowych) smakują o niebo lepiej od tych w Stanach (to jest może nie cudownie, ale jak jajko po prostu), nie mówiąc o ekologicznych (droższych), co jest nie tak z nimi?
          Aby zjeść jajecznicę o zwykłym nie papierowym smaku i jajko na twardo o zwykłym smaku jajka na twardo też trzeba jechać do sklepów z wyspecjalizowaną zdrową żywnością?
          • k1k2 Re: Jedzenie w USA 14.06.12, 22:30
            Jaja jak i reszta - chcesz to kupujesz *bardzo* dobre (tuzin za $4.50) a jak nie to badziewiaste (tuzin za $0.99).

            Zeby za dolara wyprodukowac, zapakowac, przetransportowac, przechowac, i sprzedac dwanascie jajek z zyskiem, koszt poczatkowy musi byc minimalny - wiec i karma dla kur byle jaka.

            Jesli tak Ci to ciezko zrozumiec to wytlumacz mi dlaczego mozesz sobie na polskim bazarku kupic t-shirt o jakosci szmaty, a jak ja kupie t-shirt chocby w durnym GAPie to wytrzyma trzy lata. Bo ten bazarkowy jest badziewny wlasnie. Przy tym i w Polsce i w USA kazdy moze kupic tanio i byle co, albo nieco drozej ale produkty lepsze jakosci. Wiec porownywanie jajek tu i tam tez trzeba robic z glowa.
            • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 14.06.12, 22:37
              Ok, porównujemy tu i tam jajka.
              W Stanach jadłam jajka (w formie jajecznicy i na twardo - w dwóch różnych miejscach) bez smaku, o smaku wręcz papieru.
              W Polsce żadne jajka (ani trójkowe ani jedynki ani ściółkowe ani ekologiczne) bez względu na ich cenę tak nie smakują, smakują normalnie jak jajka.
              W Stanach - papier. Do czego mam porównywać papierowe jajka ze Stanów??? W Polsce nigdy takich nie jadłam, choćby były to najtańsze czyli z chowu klatkowego.
    • anomalia81 Re: Jedzenie w USA 14.06.12, 05:30
      zanim wyjechałam do Stanów straszono mnie, że "wrócę gruba jak prosię" - no cóż, zawsze miałam problem z trzymaniem wagi - w pierwszej ciąży przytyłam 40 kilo (w Polsce ) teraz jestem w drugiej ciąży - zaczynam 9 miesiąc i przytyłam 9 kilo (cała ciąża w Stanach) więc nie trzeba się utuczyć. Wcale nie wydaję fortuny na jedzenie - opycham się arbuzami (3,5 dol za sztukę i truskawkami 1 dol za opakowanie - kupuję w Aldi ) , do tego pieczywo tylko pełnoziarniste a jak mnie najdzie na bułkę to kupuję taką co ma 80 kcal - generalnie DLA MNIE jest tu lepszy wybór , więcej produktów odtłuszczonych, nie wspomnę o napojach gazowanych które ograniczam do puszki na dwa dni - ale nei tylko cola, ale dużo więcej (ostatnio pijam tylko mista tongue_out). Ostatnio miałam jazdę na lody i też znalazłam wafelki do lodów o obniżonej kaloryczności.
      Natomiast fakt - czasem pozwolę sobie na coś niezdrowego i domyślam się co gubi większość osób - śmieciowe jedzenie z mikrofali jest tu naprawde niezłe - pizza mrożona przepyszna no i jeszcze nie próbowałam jajecznicy w płynie tongue_out aaa, i tosty - kurde, pierwszy tydzień mieszkałam u znajomej i ona tosty robiła - jakie to było przepyszne !!! ale jak się wyprowadziliśmy to nie kupiliśmy tostera tongue_out żeby nie kusiło tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: Jedzenie w USA 14.06.12, 10:29
        Jak się przyjeżdża z Polski lub z innego kraju o normalnej kuchni to dość łatwo schudnąć bo nie ma się jeszcze stępionego amerykańskim żarciem smaku i w ciąży lub nie w ciąży od większości tamtejszego jedzenia odrzuca zatem człek z musu ogranicza jedzenie.
        • anomalia81 Re: Jedzenie w USA 01.07.12, 21:14
          no to mnie nie odrzuca sad bardzo mi smakuje tutaj jedzenie, jest kilka rzeczy których nei znałam - jak dobre steki - a teraz mogłabym je jeść codziennie - ale nie jem sad bo nie chce później się katować dietami sad
        • k1k2 Re: Jedzenie w USA 02.07.12, 17:55
          a Ty kiedy ostatnio miales okazje jesc w USA?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja