rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego

13.06.12, 13:55
Złota/uniwersalna zasada: jeżeli będą wam dawać kwestionariusz i w tym kwestionariuszu będzie coś, czego nie powinno byc: PYTANIE O DZIECI, WIEK, ILOŚĆ, PŁEĆ, tO BŁAGAM, ZOSTAWCIE TAM puste pole. Na te pytania nie musicie odpowiadac, a zeby nie zrazić do siebie napiszcie brak dzieci i będzie got.
Dzisiaj na rozmowie kwalif. zamiast o przyslzej pracy rozmawialiśmy o.. tym czy wychowuje samotnie czy nie i jakie dziecko jest, czy zabiera dużo czasu i czy mam męza do pomcy i babxie.. ................. Sprowokowałam to wlasnie tym, co wpisałam w kwestionariusz.
Podpadlam tak dwa razy, ale ufnie wierzylam ze to inc, tylko do informacji itd.. Teraz wiem i wiedzieć będę, żeby klamac, a potem sie zobaczy. Ogolnie forma malo wychowana, chclie mi jakies g.. wcisnąc, ale ta bezczelnośc starszna, a ja wciąz mialam nadzieje, zel udzie są innu. Nie sa.
Zla jestem na siebie, ze dalam sie podpuscic, ktora tez taka glupia?
    • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 13:56
      AA to byl bank, stanowisko bankowca, wiec nie pani w sklepiesad Oczekiwalam minimalnej kulturysad
    • wjw2 Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:11
      > Zla jestem na siebie, ze dalam sie podpuscic, ktora tez taka glupia?

      Szukajac pracy nigdy nie ukrywałam, że mam małe dziecko, że nie mam męża.
      Na żadnej rozmowie nie stało sie to motywem przewodnim.
      Trafiłaś na rekrutera źle wychowanego i wykorzystujacego Twój brak asertywności.
      • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:26
        Myslisz, że to byla taka sztuczka, na asertywnosci? bo inne tez stosował... Tyle, ze ten rekruter chyba tak nie myslal, bo wątek o dzieciach ciagnął sam.. widac bylo ,ze jest cikeawy i byl dosyc mlody, ale mzoe ot bylo cos mega podchwytliwego.. W kazdym razie, wiem ze to nie jest dobrze psotykane, nie tylk oz tej rozmowy.. Uwazam, ze byli wyrachowani, bo proponowali inne rzeczy w celu ominiecia prawa..


        wjw2 napisała:

        > > Zla jestem na siebie, ze dalam sie podpuscic, ktora tez taka glupia?
        >
        > Szukajac pracy nigdy nie ukrywałam, że mam małe dziecko, że nie mam męża.
        > Na żadnej rozmowie nie stało sie to motywem przewodnim.
        > Trafiłaś na rekrutera źle wychowanego i wykorzystujacego Twój brak asertywności
        > .
        • panirogalik Jaki to bank? 13.06.12, 18:23
          Napisz proszę jaki bank, stanowisko i miasto, cv odpowiednio opracuję i się tam zgłoszę, na rozmowę pójdę z dobrym dyktafonem i potem umieszczę nagranie w internecie. Taka reklama. Chyba wolno tak?
          • ty.da Re: Jaki to bank? 13.06.12, 19:56
            Greckismile

            panirogalik napisała:

            > Napisz proszę jaki bank, stanowisko i miasto, cv odpowiednio opracuję i się tam
            > zgłoszę, na rozmowę pójdę z dobrym dyktafonem i potem umieszczę nagranie w int
            > ernecie. Taka reklama. Chyba wolno tak?
            • an_ni Re: Jaki to bank? 13.06.12, 20:43
              a to dobrze ze cie nie przyjeli, po paru miesiacach i tak by sie bank zwinal
    • guamma Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:31
      przepraszam, ze 'pod prad' ale powiedz mi po co odpowiadalas na te pytania?
      Rozmowa kwalifikacyjna nie stawia cie na nizszej pozycji wzgledem pracodawcy, uwazam wiec, ze gdybys odpowiedziala cos w stylu:
      prosze wybaczyc ale sfera zawodowa to jedno, a moje zycie rodzinne i prywatne to drugie i jesli pyta pan/pani o moje nastawienie do powierzonych zadan, oraz czy bede sumiennym i obowiazkowym pracownikiem - odpowiadam, ze tak bede. Koniec kropka.
      • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:40
        guamma napisał(a):

        > przepraszam, ze 'pod prad' ale powiedz mi po co odpowiadalas na te pytania?
        > Rozmowa kwalifikacyjna nie stawia cie na nizszej pozycji wzgledem pracodawcy, u
        > wazam wiec, ze gdybys odpowiedziala cos w stylu:
        > prosze wybaczyc ale sfera zawodowa to jedno, a moje zycie rodzinne i prywatne t
        > o drugie i jesli pyta pan/pani o moje nastawienie do powierzonych zadan, oraz c
        > zy bede sumiennym i obowiazkowym pracownikiem - odpowiadam, ze tak bede. Koniec
        > kropka.

        Rozśmieszylas mnie. A wiesz, ze wyszloby to niegrzecznie?? WLasnie o tym pisalam w pierwszym poscie: lepiej pominac temat niz sie tłumaczyć, wyjasniac, lamac sobie glowe, a tmy bardziej uczyc pracodawce swojaj asertywności. Moja wina byla Informacja o tym, bo to orzmwoa i prace i o pracy będziemy rozmawiac a nie o dzieciach.
        Poza tym ten czloweik chcial jak najwięcej pozyskac wiadomosci na moj temat, bo jak mi powiedzial ta firma to ocs wiecej niz pracatongue_out

        Nie wiem... mzoe chcial mnie podpuścic, tyle ze z miny widziałam, co innego . Poza tmy kwestionariusz naruszal prawo do prywatnosci. Pytania byly osobiste, z zycia prywatnego, wiec i orzmowa byla z tym związana - o dziwosad

        To tak jak mówienie o splaconych długach do osoby, od ktoej chcesz pozyczyc pieniadze. Haslo dlug ją odstraszy skuteczniej niz dalsza częsc historiisad
        • princy-mincy Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:57
          > Rozśmieszylas mnie. A wiesz, ze wyszloby to niegrzecznie??

          niegrzeczne to sa takie pytanie (pomijam juz ze sa wbrew prawu)
        • guamma Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:04
          ty.da napisała:
          A wiesz, ze wyszloby to niegrzecznie??

          Pytanie czy chcesz byc pracownikiem w firmie czy popychadlem.
          Wypytwanie o szczegoly natury osobistej o sczczegoly nie zwiazane z praca zawodowa jest 'grzeczne'?

          Powiem tak - zgodze sie z tym, ze asertywnosc nie zawsze poplaca w danej chwili ale w ogolnym rozrachunku wychodzi na plus.
          Ilekroc zachowalam asretywnosc a ktos potrafil to przelknac - tylekroc zyskiwalam nalezny szacunek i jasne zasady.
          Ilekroc braklo mi odwagi/ sily do asertywnej postawy - tylekroc zbieralam zgnile owoce.

          Kim dla ciebie jest ten czlowiek? Czy to ktos wazny dla ciebie? Czy z uwagi na to, ze szukasz pracy - jestes w stanie przymknac oko na naruszenie prywatnosci? No prosze cie.
          Sytacja A: wyspowiadalas sie i nie dostalas pacy. Po kiego grzyba wiec spowiadac sie obcym na rozmowie o prace?
          Sytuacja B: wyspowiadalas sie, dostalas prace + (mozliwe) etykietke osoby dalece podporzadkowanej
          Sytuacja C: odmowilas spowiedzi i nie dostalas pracy.
          Sytuacja D: odmowilas spowiedzi i dostalas prace jako osoba, ktora nie da sobie wchodzic w parade.

          I jak? Ktory scenariusz wybierasz?

          • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:12
            guamma napisał(a):
            Kim dla ciebie jest ten czlowiek? Czy to ktos wazny dla ciebie? Czy z uwagi na
            > to, ze szukasz pracy - jestes w stanie przymknac oko na naruszenie prywatnosci?
            > No prosze cie.

            Nikim. I na pracy mi nie zalezlo , ale chciałam temu człowiekowi dac szansę. Wierzyłam, ze to nie to, o czym wszyscy mówią. Chciałabym lojalna. I wyszlam na kretynkę, która sie SPOWIADA. Przede wszystkim wyszłam przed samą sobą i mam doła, straszny żal, jestem na siebie wściekła!!! Poza tym rekruter zaczął opowiadac o swoich bratanach czy jak.. sądzialm, że nie ma nic przeciwko temu, ze mam dziecko. Przeciez niczego osobostego nie opowadlam, a oddam i podkreślę to on mowil o dizeciach! I nie ja powiedizlam: wie pan co mam dizeci, ale sami mnie zapytali o nie w tym kwestionariuszu! I właściwie reszta rozmowy blyo prowadzona na jego podstawie.
            Ale gdy bedzie kolejny raz, to zorbie tak, że gdy pojawia sie chamskie, intymne pytania, to powiem ze na nie nie odpowiem, a gdy mi będzie szczególnie zalezeć to skłamie!


            > Sytacja A: wyspowiadalas sie i nie dostalas pacy. Po kiego grzyba wiec spowiada
            > c sie obcym na rozmowie o prace?
            > Sytuacja B: wyspowiadalas sie, dostalas prace + (mozliwe) etykietke osoby dalec
            > e podporzadkowanej
            > Sytuacja C: odmowilas spowiedzi i nie dostalas pracy.
            > Sytuacja D: odmowilas spowiedzi i dostalas prace jako osoba, ktora nie da sobie
            > wchodzic w parade.
            >
            > I jak? Ktory scenariusz wybierasz?
            >
            • guamma Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:22
              ty.da napisała:
              Przede wszystkim wyszłam przed samą sobą i mam doł
              > a, straszny żal, jestem na siebie wściekła!!!

              E tam. Ostatnio bardzo biore sobie do serca maksyme, ze nic nie dzieje sie bez powodu.
              Widac tak mialo byc i zamiast byc wsciekla, powinnas sie cieszyc, ze nie przyjdzie ci pracowac z takim buractwem smile Pomysl jakby mogly wygladac twoje dalsze losy w tym banku...

              Jest dobrze. Moze po to jest taka nauczka, zeby na drobnej sprawie zrozumiec, a kiedy przyjdzie ci skonfrontowac sie z wazniejsza sprawa, lekcje masz odrobiona smile
              Powodzenia
            • dziennik-niecodziennik Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:06
              > Poza tym rekruter zaczął opowiada
              > c o swoich bratanach czy jak.. sądzialm, że nie ma nic przeciwko temu, ze mam d
              > ziecko. Przeciez niczego osobostego nie opowadlam, a oddam i podkreślę to on m
              > owil o dizeciach!

              standardowy chwyt. opowiedziec cos o rodzinie, najlepiej jak najbardziej niezobowiązującego, ale takiego ze powstanie atmosfera bliskości i rodzinnosci - w takich okolicznosciach ludzie się chętniej otwierają, łatwiej ich wysondowac lub na coś namówić.
              zwróc uwagę ze z tych napomknien Ty sie o nim nie dowiedzialas NIC. a on o Tobie wszystkiego co go interesowało...
              • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:21
                Wlasnie próbuje dociec, czy to rzeczywiście bylo zamierzone. Moim zdaniem itak i nie. A tkan aprawde tak. Mialam kiedys taka sytuacje, bardzo podbną, i nauczylo mnie to nie mowic o zyciu osobistym, ale tam było jeszcze bardziej chamskie, bo rekruterka zapytala, czy mam dzieci=wprost. A nie wynikalo to w zadnej mierze z kontekstu naszej rozmowy. I w takiej sytuacji, juz teraz odpowiedzialabym: nie mam, bo w końcu po cos to pytanie jest. A jak odpowiem, ze mam to spadnę, jak ze nie to nie wypadnę z gry, wiec teraz bede mowila nie mam, nie mam, nie mam..

                dziennik-niecodziennik napisała:

                > > Poza tym rekruter zaczął opowiada
                > > c o swoich bratanach czy jak.. sądzialm, że nie ma nic przeciwko temu, ze
                > mam d
                > > ziecko. Przeciez niczego osobostego nie opowadlam, a oddam i podkreślę to
                > on m
                > > owil o dizeciach!
                >
                > standardowy chwyt. opowiedziec cos o rodzinie, najlepiej jak najbardziej niezob
                > owiązującego, ale takiego ze powstanie atmosfera bliskości i rodzinnosci - w ta
                > kich okolicznosciach ludzie się chętniej otwierają, łatwiej ich wysondowac lub
                > na coś namówić.
                > zwróc uwagę ze z tych napomknien Ty sie o nim nie dowiedzialas NIC. a on o Tobi
                > e wszystkiego co go interesowało...
                • dziennik-niecodziennik Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 14.06.12, 11:01
                  nie mów że nei masz, bo to tez idiotycznie wyjdzie jak sie okaze ze masz. raczej od ręki nikt z Tobą umowy na czas nieokreslony nie podpisze, jak na umowie wstępnej wyjdzie że kłamałas (a wyjdzie, raczej nei sposób przez rok skutecznie ukrywac potomstwo), to drugiej umowy na bank nie dostaniesz.
                  jak Cie zapytają to odpowiedz z grzecznym uśmiechem że Twój stan rodzinny i inne kwestie prywatne nie są istotne przy ocenianiu Twoich kompetencji zawodowych - I KONIEC dyskusji. nie tłumacz się dlaczego tak mówisz, nie usprawiedliwiaj, po prostu tak powiedz i z wyrazem grzecznego zainteresowania na twarzy czekaj na następne pytanie. jak cie bedą podpuszczac, opowiadac o swoich dzieciach itd to się uprzejmie zainteresuj, ale tez tak wiesz, nei za bardzo zeby nie wyszlo ze jestes wscibska. rzucaj ogólniki w stylu "jakie ładne dzieci" itd.
        • dziennik-niecodziennik Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:01
          > Rozśmieszylas mnie. A wiesz, ze wyszloby to niegrzecznie??

          ???????????
          a jakby Cie zapytali czy jestes jeszcze dziewicą bo prezes to tylko takie lubi to tez bys odpowiedziala bo stwierdzenie ze to nie ich sprawa wyszłoby niegrzecznie??...
          poszłas tam by oceniono Twoją zdolność i przydatność do danej pracy a nie mozliwosci rozrodcze.
        • wjw2 Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:04
          > jak mi powiedzial ta firma to ocs wiecej niz pracatongue_out

          To życzę Ci żebyś tej pracy nie dostała, bo dobrze Ci życzę, to nie złośliwośćsmile

          Kiedyś pracowałam w firmie, "która była czymś więcej niż pracą", zero życia prywatnego, od świtu do nocy i północy, bo goście, delegacje, bo maksimum zaangażowania i tym podobne brednie...
      • gazeta_mi_placi Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:47
        >Jesli pyta pan/pani o moje nastawienie do powierzonych zadan, oraz czy bede sumiennym i obowiazkowym pracownikiem - odpowiadam, ze tak bede. Koniec kropka.

        Dodając w myślach "Tak, do czasu pierwszej gorączki u mojego tuptusia lub wysypki na jego pupie"
        • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:52
          Suma summarum nie mowic o dzieciach. Moje postępowanie bylo nakierowane na to ,by ta wiadomość ode mnie powziąć. I dałam d..
          • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:57
            Tzn. postepowanie rekruteratongue_out
        • guamma Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:09
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Dodając w myślach "Tak, do czasu pierwszej gorączki u mojego tuptusia lub wysyp
          > ki na jego pupie"

          ale ty juz wkraczasz w sfere nastawienia pracownika do pracy.
          Jesli ktos bedzie sie chcial migac to i moze sklamac, ze dzieci nie sa jego naczelnym hobby (albo ze nie ma dzieci).
          Jesli ktos naprawde chce pracowac i osiagnac cos dla siebie (dla firmy), to do goraczki u tuptusia zorganizuje sobie opiekunke, babcie, czy kogos tam i nie jest to przedmiotem rozmowy kwalifikacyjnej.
    • gazeta_mi_placi Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:59
      Skoro podobno jesteś równie wydajnymi i dyspozycyjnymi pracownikami jak osoby bezdzietne lub z odchowanymi dziećmi czemu moje Kochane tak boicie się pytań o posiadanie małego dziecka?
      To wstyd jakiś dla Was?
      • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:04
        Napisalam w pierwszym poscie: odstrasza pracodawce!


        Stereotypy!

        gazeta_mi_placi napisała:

        > Skoro podobno jesteś równie wydajnymi i dyspozycyjnymi pracownikami jak osoby b
        > ezdzietne lub z odchowanymi dziećmi czemu moje Kochane tak boicie się pytań o p
        > osiadanie małego dziecka?
        > To wstyd jakiś dla Was?
        • gazeta_mi_placi Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:09
          Jak widać nie bez powodu, dni wolne na chore dziecko, wcześniejsze wyjścia....
          Nie ze mną te numery....
          Niech sobie taka sama założy działalność gospodarczą i zatrudnia matki, które w ciągu roku (mimo piania na rozmowach kwalifikacyjnych jak to ich tuptuś nie ma znaczenia dla pracy w firmie) mogą legalnie wziąć prawie 60 dni wolnego na dziecko.
          • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:12
            Ale to moje prawo brac wolne na dziecko i moje prawo o nim nie mowictongue_out


            gazeta_mi_placi napisała:

            > Jak widać nie bez powodu, dni wolne na chore dziecko, wcześniejsze wyjścia....
            > Nie ze mną te numery....
            > Niech sobie taka sama założy działalność gospodarczą i zatrudnia matki, które w
            > ciągu roku (mimo piania na rozmowach kwalifikacyjnych jak to ich tuptuś nie ma
            > znaczenia dla pracy w firmie) mogą legalnie wziąć prawie 60 dni wolnego na dzi
            > ecko.
            • gazeta_mi_placi Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:15
              I prawo pracodawcy posyłać takie jak Ty na drzewo...
              • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:17
                Jak juz mnie zatrudni, bedzie mu troche ciężej, a ono w tej grze chodzismile


                gazeta_mi_placi napisała:

                > I prawo pracodawcy posyłać takie jak Ty na drzewo...
          • 1monia4 Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 14.06.12, 15:07
            Bzdura-wtedy nie nalezy kobiet zatrudniać wogóle-jak bez dzieci---to zajdzie w ciąze i pojdzie na zwolnienie.Jak ma dzieci -to bedzie chodzila na zwolnienoa "na dzieci".Jak ktos lubi chodzić na zwolnienia będzie chodzil-bez względu czy ma dzieci czy nie
      • dziennik-niecodziennik Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:09
        to nie jest kwestia wstydu, a kwestia stosownosci.
        jak rozmawiamy o pracy to o pracy. a nei o tym czy mam dzieci czy nie, czy mam meza czy partnera, czy nosze figi czy stringi itd.
        mozna sie na tym przejechac jako pracodawca, owszem. ale to nie zmienia faktu ze po prostu to nie są pytania odpowiednie na rozmowie o pracę.
    • princy-mincy Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 14:59
      albo mam wyjatkowe szczescie do rekruterow i pracodawcow albo Ty pecha bo nigdy mnie nikt nie pytal o moje sprawy rodzinne podczas rozmowy o prace

      gdyby mnie pytano, odpowiedzialabym grzecznie acz stanowczo, ze moja sytuacja rodzinna nie ma wplywu na wykonywana przeze mnie prace
      • gazeta_mi_placi Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:03
        Skoro tak to dni wolnych na chore dziecko też byś nie brała? I jak sytuacja w firmie by wymagała bez słowa brałabyś nadgodziny?
        • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:05
          Bralalbym, ile bym mogla i na ile by mi prawo pozwalalo, a nadgodziny tylko za moją zgodą.


          gazeta_mi_placi napisała:

          > Skoro tak to dni wolnych na chore dziecko też byś nie brała? I jak sytuacja w f
          > irmie by wymagała bez słowa brałabyś nadgodziny?
          • gazeta_mi_placi Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:07
            Czyli jednak skoro brałabyś dni wolne na chore dziecko nie byłabyś jak każdy inny pracownik, więc w zadek sobie wsadź (i inne młode matki) zapewnienia, że sytuacja rodzinna nie ma żadnego wpływu.
            Ja swój rozum dzięki Bogu mam i nigdy nie zatrudniłabym młodych matek choćby szczały pod siebie zapewniając jakoby posiadając małe dziecko byłyby pracownikami jak każdy inny.
            • misiowamama-2 Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:33
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Ja swój rozum dzięki Bogu mam i nigdy nie zatrudniłabym młodych matek choćby szczały pod siebie zapewniając jakoby posiadając małe dziecko byłyby pracownikami jak każdy inny.

              Ja też mam rozum wink I doskonale rozumiem o czym piszesz Gazeta, oczywiście zgadzając się z Tobą po... części. Sama prowadzę firmę. Kiedy zatrudniałam obie pracownice, przedewszystkim zwracałam uwagę na wiek. W życiu nie zatrudniłabym jakieś 20-letniej podlotki z obawą, że niebawem będzie chciała założyć rodzinę, a wiadomo co potem tongue_out Choćby nie wiem jakie referencje miała. Natomiast dziewczyny, które u mnie pracują mają po 39 i 42 lata. Obie dzieci odchowane, nie mające w planach powiększenia rodziny. Przy tym wszystkim dbajace o pracę , bo przecież dorastające dzieci kosztują, i obie nie mogą pozwolić sobie na utratę pracy. Są dobrymi pracownikami, może właśnie dlatego, że mają dzieci?... Więc wilk syty i owca cała smile
              Jest jeszcze druga strona medalu- sama jestem matką dwójki 4-letnich maluchów. Mimo, że z pomoca mężą, i niani mogę spokojnie prowadzić firmę, to jednak były takie chwile, że momentami była lekko zaniedbana, bo np dzieci chore, w szpitalu itp.
              Dlatego( rozumiejąc i szanując matki), jednak nie zdecydowałabym sie zatrudnić takiej młodej kobitki, niestety.Bo zdarza się, że mimo wielu dobrych chęci takiej pracownicy, może sie nie udać pracować tak, jak wymagałby pracodawca.
              • guamma o to to 13.06.12, 15:48
                lepiej bym tego nie ujela:


                misiowamama-2 napisała:

                > gazeta_mi_placi napisała:
                > > Ja swój rozum dzięki Bogu mam i nigdy nie zatrudniłabym młodych matek cho
                > ćby szczały pod siebie zapewniając jakoby posiadając małe dziecko byłyby pracow
                > nikami jak każdy inny.
                >
                > Ja też mam rozum wink I doskonale rozumiem o czym piszesz Gazeta, oczywiście zga
                > dzając się z Tobą po... części. Sama prowadzę firmę. Kiedy zatrudniałam obie pr
                > acownice,


                Dzieki za ten wpis!
                Duze, prezne, powazne firmy rekrutuja ludzi zgodnie z kompetencjami.
                Male firemki, ktore licza kazdy grosz i byle co moze zachwiac ich plynnosc finansowa i byt na rynku rekrutuja ludzi pod presja poczucia tego zagrozenia (asekuracyjnie).
                Mamy jeszcze hybryde, czyli duza firme, stworzona z komorek, ktorych wynagrodzenie uzaleznia sie od wynikow pracy - wtedy - decyduje szef danej komorki ze swymi uprzedzeniami lub bez.

                Zeby nie bylo - tez to rozumiem - bo pracownik na umowie kosztuje majatek i nie kazdego na to stac smile
                • hermenegilda_zenia Re: o to to 13.06.12, 16:47
                  Widać, że średnio orientujesz się w temacie. Akurat w Polsce gros przedsiębiorców to firmy małe i średnie i choćbyś się wściekła, nie dasz rady obsadzić wszystkimi chętnymi tylko firm-molochów, bo aż tyle miejsc pracy tam nie ma, żeby starczyło dla wszystkich. A bajki o płynności finansowej dużych firm też możesz sobie wsadzić w pewne miejsce - wystarczy poczytać, jak to jedna po drugiej upadają duże polskie firmy z tradycjami np. z sektora budowlanego - Hydrobudowa, DSS, więc praca w takich dużych firmach nie gwarantuje tak naprawdę żadnej stabilności.Warto wypowiadać się, mając chociaż jako takie pojęcie, o czym się dyskutuje.
                  • guamma Re: o to to 13.06.12, 19:42
                    ojojoj ales ty mundra.
                    Pisalam o rekrutacji, cytujac forumke, ktora zatrudnia cale 2 pracownice i rozumiem jej obawy. Gdy jedna z nich nie przyjdzie do pracy to ona 50% personelu mniej i spore trudnosci organizacyjne. Gdy zwolnienie tudziez urlop sie przeciaga - taki maly pracodawca ma nie lada klopot (jak to ujelas - chocbys sie wsciekla - klopot jest).
                    Gdy w duzej firmie, gdzie pracuje np. 100 osob nie przyjdzie jedna osoba a nawet bedzie przebywac na dlugotrwalym zwolnieniu to za wyjatkiem kolezanek z dzialu - na samej firmie nie robi to wiekszego wrazenia.

                    A tym sektorem budowlanym mnie rozbawilas - w sensie naiwnosci smile
                    Ty sadzisz, ze taki DSS co to mial 300 mln przychodu za poprzedni rok upadl po nie podolal finansowo? To wiedz naiwna istoto, ze taki prezes na dzien przed ogloszeniem upadlosci zabral pewnego znajomego na kawe prywatnym odrzutowcem do Paryza (tak na 3h wyskoczyli). Ta upadlosc jest na papierze - podobnie jak z Orbisem i innymi. Owszem - szeregowy pracownik ma przekichane ale wspomniany pracodawca ma sie calkiem dobrze.

                    Niestety samo czytanie gazet nie wystarczy - trzeba tez umiec czytac miedzy wierszami a moze nawet minimum inteligencji jest potrzebne...
                    pozniej mozna podyskutowac - majac to 'jako takie' pojecie.
                    • hermenegilda_zenia Re: o to to 13.06.12, 22:35
                      Lubię takich teoretyków z koziej d..., a ty najwyraźniej do nich należysz i ponownie produkujesz się tutaj nie na temat (uwagę o twojej inteligencji litościwie pominę, skoro tak adekwatnie sama się podsumowałaś).Nie rozwodzimy się w wątku o przyczynach upadłości firm, a o skutkach dla pracowników, czyli utracie miejsca pracy w razie W. I g... ich wtedy obchodzi, gdzie i z kim prezio lata i czy upadłość jest na niby, bo lądują na bruku. I jeszcze raz powtarzam - nie opisujemy problemu od strony pracodawcy tylko pracownika i w tym kontekście stabilność zatrudnienia z perspektywy pracownika jest tak samo złudna, niezależnie od tego czy pracuje w firmie małej, czy dużej. Piszę to jako właścicielka firmy będącej kontrahentem zarówno mniejszych podmiotów, jak i dużych korporacji, więc mam szerokie spektrum obserwacyjne i wielkich różnic pod tym względem nie ma, pomimo twojego bajdurzenia.
                      • guamma Re: o to to 13.06.12, 23:54
                        hermenegilda_zenia napisała:
                        Nie rozwodzimy się w wątk
                        > u o przyczynach upadłości firm, a o skutkach dla pracowników, czyli utracie mie
                        > jsca pracy w razie W.



                        'MY w tym watku'.... jakis kolektyw? smile
                        Wez sobie poczytaj (sprobuj ze zrozumieniem - moze dasz rade) co napisalam jako komentarz watku i do samej autorki, a co napisalam do komentarza gazety i misiowejmamy. Wwalasz sie w pol slowa i silisz sie na jakies madrosci od czapy.

                        No dobra zlituje sie bo mam dzien dobroci. A co!
                        Wyobraz sobie (rozumiem - moze byc trudno), ze dyskusja moze rozwijac sie w roznych kierunkach.
                        O motywach nie zatrudniania mlodych matek bylo (o tym gazeta) z punktu widzenia pracodawcy wlasnie, a nawet malego przedsiebiorcy (jakim sie przedstawila misiowamama).
                        Od strony pracownika (tematem przewodnim jest rekrutacja, widziana przez pryzmat mlodej mamy) tez jest w tym watku - pare linijek wyzej. Tam sie mozesz wybebeszac - byle z sensem i na temat bo jak na razie strzepisz jezyk.

                        hermenegilda_zenia napisała:
                        Piszę to jako właścicielka firmy
                        > dącej kontrahentem zarówno mniejszych podmiotów, jak i dużych korporacji, więc
                        > mam szerokie spektrum obserwacyjne i wielkich różnic pod tym względem nie ma, p
                        > omimo twojego bajdurzenia.


                        big_grin big_grin big_grin Umarlam
                        Bareja wysiada przy tobie

                        specjalnie dla ciebie:
                        www.youtube.com/watch?v=DhecpGGOP40

                        • guderianka Re: o to to 14.06.12, 08:48
                          To jako właścicielka firmy poczytaj co niżej napisała autorka
                          Że okłamie pracodawcę , żeby tylko dostać pracę a potem będzie się martwić wink
                          • hermenegilda_zenia Re: o to to 14.06.12, 12:20
                            Wypocin guanna powyżej nie będę komentować, bo szkoda klawiatury i czasu, ale odnośnie postawy autorki wątki - nie dziwi mnie to, że chce kłamać. Ludzie dużo zrobią, żeby dostać pracę, szczególnie ci mocno zdesperowani. Ja akurat nie dyskwalifikuję nikogo tylko dlatego, że ma dzieci, bo sama jestem matką i wiem, ile kosztuje mnie prowadzenie firmy i normalne życie rodzinne. Jeżeli pracownik jest sumienny i wypełnia swoje obowiązk,i nie jest ważne, czy ma dzieci, jest gejem, miłośnikiem Behemota albo kolekcjonerem puszek po piwie. Problem zaczyna się w momencie, gdy zawala robotę. Jeżeli kłamstwo jest jedynym sposobem, żeby dostać jakąkolwiek pracę pozwalającą zarobić na chleb, cóż, czasami cel uświęca środki.
                            • guderianka Re: o to to 14.06.12, 14:13
                              Mam całkiem inne zdanie. Nie chciałabym powierzyć ważnych zadan osobie, która okłamala mnie na samym początku.
              • szalona-matematyczka Solidarnosc jajnikow to bajka :-( 14.06.12, 12:49
                misiowamama-2 napisała:
                >
                > Ja też mam rozum wink I doskonale rozumiem o czym piszesz Gazeta, oczywiście zga
                > dzając się z Tobą po... części. Sama prowadzę firmę. Kiedy zatrudniałam obie pr
                > acownice, przedewszystkim zwracałam uwagę na wiek. W życiu nie zatrudniłabym ja
                > kieś 20-letniej podlotki z obawą, że niebawem będzie chciała założyć rodzinę, a
                > wiadomo co potem tongue_out Choćby nie wiem jakie referencje miała. Natomiast dziewcz
                > yny, które u mnie pracują mają po 39 i 42 lata. Obie dzieci odchowane, nie mają
                > ce w planach powiększenia rodziny.

                Wyglada na to, ze solidarnosc jajnikow to bajka. sad Pewnie twoje pracownice mowia tak, ze nie maja w planach powiekszenia rodziny, bo znaja twoje poglady na ta sprawe. To zebys sie pewnego dnia nie zdziwila, kiedy ktoras z tych kobiet stwierdzi, ze jeszcze chce miec jedno dziecko nim dopadnie je menopauza. 39 i 42 lata to nie starosc, szczegolnie jesli chce sie miec kolejne dziecko. Nawet obecnie jest w modzie macierzynstwo po 40-tce. Wiec byc moze i te twoje pracownice cie zaskocza ciaza. Czego ci serdecznie zycze. (Wiem, jestem zlosliwa, ale nie moglam sie powstrzymac...) smile
              • premeda Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 14.06.12, 14:46
                Napiszę z perspektywy małej, bo 10-osobowej firmy. Zależy z kim się ma do czynienia, jak się komuś nie chce pracować to nie przeszkodzi mu brak dzieci, odchowane dzieci czy coś tam innego, jakiś wykręty zawsze się znajdzie. Jak się ma dobrego zaangażowanego pracownika to zawsze mozna się dogadać i nawet choroby dwójki dzieci nie przeszkadzają w wykonaniu obowiązków. W małej firmie gorzej jest ukryć swoje nieróbstwo ale też łatwiej indywidualnie się dogadać z pracodawcą. Pisanie na dzień dobry, że ja dziekuję młodym dziewczynom bo one się kiedyś rozmnożą świadczy tylko o tym, że kogoś takiego wszyscy powinni omijać szerokim łukiem.
        • princy-mincy Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:14
          nie osmieszaj sie- 2 dni opieki rocznie na dziecko do 14 rz moze wziac ojciec ALBO matka, tak stanowi prawo, nigdzie nie jest napisane, ze to tylko 'przywilej' matek
          podobnie jest z opieka nad chorym dzieckiem

          co do nadgodzin- tak, biore regularnie nadgodziny ale tez regularnie je odbieram (w mojej firmie nie placa za nadgodziny, ale mamy zadaniowy tryb pracy, wiec gdy mam mniej pracy, moj szef zacheca, by odbierac nadgodziny na biezaco)- idealna sprawa, gdy musisz zalatwic cos w urzedzie, u lekarza itp
        • kataryniara Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:22
          Gazeciu moja droga. Można mieć dzieci, można mieć jednocześnie pracę i można to pogodzić. Przemyśl to choćby na moim przykładzie. Wiesz ile mam dzieci, i wiesz ile pracuję. Moje dzieci też chorują, mi się dni wolne na dzieci też zdarzają. Sama też choruję. Zdarzają mi się L4. Jesteśmy ludźmi, matki z dziećmi też są ludźmi i mają prawo do pracy.
          Tak jak gej nie musi mówić o swojej orientacji seksualnej tak matka z dziećmi też nie musi się z ich ilości spowiadać.
          I weź się nie czepiaj na siłę co? ;P
          • gazeta_mi_placi Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:50
            Ale gej nie dostaje 14 dni zwolnienia na opiekę nad innym gejem.
            • kataryniara Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:35
              Gdyby gej był jego mężem / żoną wink to by mógł. Jednak prawo w Polsce nie uznaje małżeństw homo, więc rzeczony gej będzie kombinował opiekę, tak jak czasami kombinują matki z opieką aby nie brać zwolnień.
        • nowi-jka Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 14.06.12, 14:52
          nadgodzin moge ni ebrac bo mam zazdrosnego faceta albo brak dojazdu po godzinie 18
          Niech meni zapyta o gotowosc na nadgodziny a nie o dzieci
      • misiowamama-2 Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:17
        princy-mincy napisała:

        > gdyby mnie pytano, odpowiedzialabym grzecznie acz stanowczo, ze moja sytuacja rodzinna nie ma wplywu na wykonywana przeze mnie prace<
        to po pierwsze.
        Po drugie:

        Kandydat powinien zostać zatrudniony lze względu na swoje kwalifikacje, umiejętności i wiedzę, a nie ze względu na osobiste plany, wyznawaną religię, czy głoszone poglądy polityczne. Pracodawca nie może ingerować w życie i plany osobiste rekrutowanego. Życie pokazuje jednak, że teoria i praktyka to dwie różne rzeczy. Nadal można spotkać rekruterów, którzy bez zażenowania pytają kobiety o to, ile mają lub planują dzieci, a mężczyzn, czy nie są gejami. To jednak niezgodne z polskim prawem, dlatego każdy wybierający się na rozmowę powinien zapoznać się z listą "pytań zakazanych".
        Oprócz pytań dotyczących wyznania religijnego, pochodzenia etnicznego, orientacji seksualnej, poglądów politycznych, pracodawca nie ma prawa pytać o naszą rodzinę, jej stan, plany na przyszłośc. Takie pytania nie są bezpośrednio związane z naszym doświadczeniem zawodowym i rodzą ryzyko dyskryminacji, a ta kwestia jest jasno określona w polskim prawie pracy - podkreśla.
        Dlatego w momencie postawienia takiego pytania , grzecznie podziękowałabym za rozmowę i pracę. Wiem, że ktoś się znajdzie i powie :" lepiej przemilczeć niż zostać bez pracy", ale osobiście zrezygnowałabym, bo bałabym sie o przyszłość, a właściwie to jakbym była traktowana, w tej firmie. I stanowczo poinformowała niedoszłego pracodawcę, że jego działanie jest niedopuszczalne i karane przez prawo polskie.
        • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 15:18
          misiowamama-2 napisała:
          Życie pokazuje jednak, że teoria i praktyka to dwie różne rzecz
          > y.
          > Dlatego w momencie postawienia takiego pytania , grzecznie podziękowałabym za r
          > ozmowę i pracę.
          >
          >
    • guderianka Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 16:47
      Głupia ? Nigdy nie będę ukrywała swojego stanu rodziny ani tego, że jestem matką.
      Gdy szukałam prawie 4 lata temu byłam na 3 rozmowach kwalifikacyjnych. Ostatnia firma,w której rozmowa odbyła się z moim bezpośrednim przełożonym, to jedna z cżęsci skladowych wielkiego francuskiego koncernu. Nie padło pytanie o to , czy mam dzieci, ale co uważam za swój największy sukces. Opowiedziałam swoją historię, w której na głównym miejscu było samotne macierzyństwo-niepełnosprawność dziecka-ponowny związek-drugie zdrowe dziecko.Zakończone puenta : nigdy się nie poddam, zawsze mam zamiar być szczęliwa i o szczęscie walczyć. Kierownik miał łzy w oczach. (naprawdę potrafię opowiadać, a historia była i o smierci, i samotności, i miłościtongue_out)Spytał, czy planuje powiększenie rodziny. Zgodnie z prawdą powiedziałam : na razie nie. Pracę dostałam (podobnie jak dwie poprzednie rozmowy skończyły sie pozytywnie ale mi nie odpowiadały wrunki finansowe)
      Może mam farta. A może potrfię się dobrze sprzedać. I fakt, że jestem matką nie wpędza mnie w kompleksy ale jest moim atutem.
      • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:23
        Ja chyba nie umiem sie sprzedac, dlatego nie moge sobie pozwolić na historie rodem 'z zycia wziete".
        • ty.da jutro druga rozmowa 13.06.12, 17:24
          przeszłam pozytywnie testy w innej rekrutacji, teraz będą rozmowy.
          Jutro nie powiem nic o dzieciach albo skłamie. , gdy walna kwestionariusz bądź ptytanie
          • guderianka Re: jutro druga rozmowa 13.06.12, 17:28
            Jak sobie wyobrażasz pracę u pracodawcy, którego okłamalas zanim zaczęłaś pracę ?
            Myślisz, że jak Cię potraktuje gdy się o tym dowie ?
            • ty.da Re: jutro druga rozmowa 13.06.12, 17:49
              Najpierw musze zdobyc prace, a potem bede sie martwiłasmile
              Tym razem to placowka rządkowa, wiec nie sądze, by mnie pytali o takie rzeczysmile

              guderianka napisała:

              > Jak sobie wyobrażasz pracę u pracodawcy, którego okłamalas zanim zaczęłaś pracę
              > ?
              > Myślisz, że jak Cię potraktuje gdy się o tym dowie ?
              • ty.da rządkowa:) 13.06.12, 17:49
                ty.da napisała:

                > Najpierw musze zdobyc prace, a potem bede sie martwiłasmile
                > Tym razem to placowka rządkowa, wiec nie sądze, by mnie pytali o takie rzeczysmile
                >
                > guderianka napisała:
                >
                > > Jak sobie wyobrażasz pracę u pracodawcy, którego okłamalas zanim zaczęłaś
                > pracę
                > > ?
                > > Myślisz, że jak Cię potraktuje gdy się o tym dowie ?
              • guderianka Re: jutro druga rozmowa 13.06.12, 18:02
                Najpierw musze zdobyc prace, a potem bede sie martwiłasmile


                nie no, extra..
        • guderianka Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:27
          Skoro tak, to jest duża szansa, że nie będziesz umiała się sprzedać również z pominięciem tych historii....czego nie zyczę..
    • annajustyna Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:33
      ja bylam, choc nie wolno o to pytac. A bylo to w Niemczech, gdzie liczba dzieci i religia widnieja na karcie podatkowej, wiec potencjalni pracodawcy udawali, ze chodzi im o dane niezbedne do podjecia pracy. A gowno prawda!
      • ty.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 13.06.12, 17:52
        Czuje sie parszywie. Ide na spacer.
    • shellerka :/ współczuję, ale może to znak? 13.06.12, 20:37
      weź to potraktuj jako "dobrze, że tam mnie nie przyjęli, bo za chwilę dostanę coś lepszego" wink

      a co do takich sytuacji, to miałam tak jak szukałam drugiej w swoim życiu pracy i pewien cwaniaczek prezes przeprowadzając ze mną - młodziutką wtedy kandydatką na jego asystentkę - zapytał, czy mam narzeczonego.

      odpowiedziałam więc, że nie - ale wku rw mne wziął od razu, że zahacza o prywatne sprawy i to w dodatku z takim wiecie jakim wyrazem twarzy.

      na co on pociągnął temat i powiedział, że jak to tak? piszę w CV ze łatwo nawiązuję i podtrzymuję kontakty, czy jakoś tak, a narzeczonego nie posiadam?

      odparowałam na maksa poirytowana i wiedząc, że pracy nie dostanę i nie chcę dostać, że jestem w związku, ale nie zaręczona i dodałam, że nie rozumiem, jaki ma to niby związek ze stanowiskiem na jakie aplikuję.
      • an_ni Re: :/ współczuję, ale może to znak? 13.06.12, 20:47
        widocznie taka masz aparycje ze pracodawca smie pytac o takie sprawe
        • shellerka Re: :/ współczuję, ale może to znak? 13.06.12, 20:50
          oj chciałabym mieć taką teraz...
          to było 13 lat temu skarbie - miałam lat dwadzieścia, prezes jakieś pięćdziesiąt parę i zapewniam Cię, że w granatowym żakieciku i spódniczce do kolana oraz w cielistych rajtach i czółenkach na 5 cm słupku trudno mieć "taaaaką aparycję".
          • an_ni Re: :/ współczuję, ale może to znak? 14.06.12, 12:28
            ale ku...ki w oczach moglas miec wink
    • ti.da Re: rozmowa o prace, nie róbcie sobie tego 14.06.12, 12:11
      Własnie wróciłam z rozmowy w ministerstwie i.. zaproponowali bardzo fajne warunki i gotowość pracy ze mną od zaraz. Rozmowa byla zawodowasmile)
      Maja to jeszcze potwierdzićsmile))))))))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja