helufpi
14.06.12, 12:20
Sytuacja jest taka: zapraszamy kogoś, bo jest to osoba starsza, której czasem trzeba poświęcić trochę uwagi i zapewnić rozrywkę typu przyjęcie w gronie rodzinnym, tak wypada, prawda? Powiedzmy, że jest to "niepomagająca-i-mająca-do-tego-święte-prawo", lecz całkiem sprawna babcia. Ok, poświęcacie ten czas, potem z pracą trzeba nadgonić. Lecz następnie przychodzi czas na rewanż, czyt. rewizytę. I babcia przyjmując Was uważa, że Wam się odwdzięcza i wszystko jest cudownie, a Wy... znowu musicie poświęcić ten czas (dla Was, powiedzmy, dobro luksusowe). I kolejny dzień w plecy.
Jak by to ugryzły ematki specjalistki od asertywności bez ranienia innych?