wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie

14.06.12, 12:20
Sytuacja jest taka: zapraszamy kogoś, bo jest to osoba starsza, której czasem trzeba poświęcić trochę uwagi i zapewnić rozrywkę typu przyjęcie w gronie rodzinnym, tak wypada, prawda? Powiedzmy, że jest to "niepomagająca-i-mająca-do-tego-święte-prawo", lecz całkiem sprawna babcia. Ok, poświęcacie ten czas, potem z pracą trzeba nadgonić. Lecz następnie przychodzi czas na rewanż, czyt. rewizytę. I babcia przyjmując Was uważa, że Wam się odwdzięcza i wszystko jest cudownie, a Wy... znowu musicie poświęcić ten czas (dla Was, powiedzmy, dobro luksusowe). I kolejny dzień w plecy.
Jak by to ugryzły ematki specjalistki od asertywności bez ranienia innych?
    • empirical Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 12:37
      Hmm...Spotkania z rodzina to takie poswiecenie?...troche to przykre.
      • eliszka25 Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 12:51
        hm, ja nie mam takich dylematow, bo zapraszamy do siebie wylacznie ludzi, ktorych lubimy, z ktorymi lubimy spedzac czas. w zwiazku z tym na rewizyty tez jestesmy zapraszani przez ludzi, z ktorymi czas spedzamy bardzo chetnie. nie wazne, czy to rodzina, czy nie. poza tym z rodzina tez zyjemy calkiem dobrze i tez lubimy sie spotykac z okazji i bez okazji. owszem, czasem wychodzi tak, ze trzeba odlozyc jakies sprawy na pozniej, no bo czlowiek sie nie rozdwoi. jednak dla mnie czas psedzony z milymi ludzmi NIGDY nie jest czasem straconym. nigdy nie traktowalam tego w ten sposob, nigdy nie odbieralam tego, jako wielkie poswiecenie z mojej strony. dla mnie to PRZYJEMNOSC, a przyjemnosci coz, czasem trzeba okupic odrabianiem po nocach wink
        • eliszka25 Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 12:56
          a jeszcze mnie naszla taka refleksja: pracujesz 24/dobe, ze odwiedziny u kogos, pewnie raz na ruski rok, to dla ciebie od razu zawalanie roboty? no bo chyba ta babcia nie przyjezdza do was na miesiac, oczekujac, ze na caly ten czas wezmiecie wolne i raczej na miesiac was do siebie nie zaprasza?

          moze dziwna jestem, ale dla mnie to problem wymyslony po to, zeby jak najbardziej ograniczyc, a najlepiej zerwac kontakty. jak sie nie lubicie, to sie nie spotykajcie i tyle.
    • princy-mincy Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 12:52
      nie bardzo rozumiem, dlaczego spotkanie z babcia (niezaleznie czy to wlasna matka czy tesciowa) to takie poswiecenie i dlaczego owa babcia uwaza (albo wy uwazacie, ze ona uwaza wink) ze sie 'odwdzieczyla'
      w ogole co to znaczy- odwdzieczyc sie za wizyte wlasnej corki czy syna u siebie w domu?
      to chyba nie sa normalne stosunki rodzinne

      poza tym- czemu praca na tym cierpi? siedzicie u siebie caly bozy dzien cyz tylko popoludniu?
    • lady-z-gaga Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 12:57
      Kontakty z ludźmi zabierają czas i przeszkadzają w pracy? wyeliminować tongue_out
      Kto powiedział, że wszyscy musimy mieć rodzinę i znajomych? niektorym wystarcza praca i internet
      • helufpi Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 13:09
        No, to w teorii wygląda bardzo prosto. Wyeliminować kontakt z osobą trudną, upierdliwą, a jednocześnie czasochłonną, a spotykać się tylko z miłymi i sympatycznymi. Ale mnie raczej chodzi o praktyczną realizację.
        • aqua48 Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 13:17
          Praktycznie to wyglada tak, że nie zapraszam osób których nie mam zamiaru rewizytować, bo źle się czuję w ich towarzystwie. W ten sposób nie ma problemu.
          Po prostu skończcie z zapraszaniem, nie będzie problemu rewizyt. albo zapraszajcie do siebie, ale odmawiajcie rewizytowania mówiąc, że nie macie czasu, bo jestescie zajęci pracą/ zaplanowaliście inne rozrywki/ wyjazdy itp.
          Ewentualnie jeszcze wchodzi w grę uprzedzenie, że jesteście bardzo zajęci, wobec tego wpadniecie tylko na pół godzinki - herbatę, czy kawę, a nie na przyjęcie z obiadem, czy kolacją. I trzymajcie się konsekwentnie wyznaczonego wcześniej czasu.
        • lady-z-gaga Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 13:23
          helufpi napisał(a):
          > No, to w teorii wygląda bardzo prosto. Wyeliminować kontakt z osobą trudną, upi
          > erdliwą, a jednocześnie czasochłonną, a spotykać się tylko z miłymi i sympatycz
          > nymi. Ale mnie raczej chodzi o praktyczną realizację.

          Jest z Tobą gorzej, niz myślałam, skoro nie wyczułaś ironii tongue_outbig_grin
    • thorgalla Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 13:09
      Po co spać skoro trzeba "poświęcić ten czas, potem z pracą trzeba nadgonić"
      Po co jeść skoro trzeba "poświęcić ten czas, potem z pracą trzeba nadgonić"
      Po co się myć skoro trzeba "poświęcić ten czas, potem z pracą trzeba nadgonić"
      Po co pogadać z matką/ojcem/siostrą/bratem/ skoro trzeba "poświęcić ten czas, potem z pracą trzeba nadgonić"
      Po co zajmować się własnym dzieckiem skoro trzeba "poświęcić ten czas, potem z pracą trzeba nadgonić"
      Po co zakładać durne wątki skoro trzeba "poświęcić ten czas, potem z pracą trzeba nadgonić"
      Po co w ogóle do ludzi się odzywać skoro trzeba "poświęcić ten czas, potem z pracą trzeba nadgonić"
      • helufpi Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 13:16
        Proszę o podstawienie "robienie rzeczy z pożytkiem dla innych i siebie" zamiast "praca", bo w takim znaczeniu tego skrótu myślowego użyłam (do takich pożytecznych rzeczy zaliczam jak najbardziej opiekę nad dzieciarnią, konstruktywne spotkania towarzyskie, odsypianie zarwanych nocy i mycie sięsmile Bynajmniej nie chodziło mi li i jedynie o pracę w znaczeniu KP.
        • lady-z-gaga Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 13:25
          Po co w ogóle uzywac argumentu o braku czasu, skoro problemem jest brak chęci?
          • helufpi Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 13:30
            Bo prędkość powyżej 24h/dobę trudno osiągnąć, w przeciwieństwie do wewnętrznej motywacji do poświęceniawink
        • yoko0202 a można jakoś jaśniej? 14.06.12, 13:29
          helufpi napisał(a):

          > Proszę o podstawienie "robienie rzeczy z pożytkiem dla innych i siebie" zamiast
          > "praca", bo w takim znaczeniu tego skrótu myślowego użyłam (do takich pożytecz
          > nych rzeczy zaliczam jak najbardziej opiekę nad dzieciarnią, konstruktywne spot
          > kania towarzyskie, odsypianie zarwanych nocy i mycie sięsmile Bynajmniej nie chod
          > ziło mi li i jedynie o pracę w znaczeniu KP.

          powyższe bynajmniej nie pomaga, bo wychodzi na to, że z powodu pracy, dzieci, codziennego życia, konieczności ugotowania obiadów i pójścia do wanny itp. nie macie ochoty ani czasu spotykać się z babcią, a to trochę dziwne, bo przecież każdy tak żyje i o ile nie ma na pieńku z całym światem to jednak czasami z ludźmi się spotyka... jaki jest problem z tymi spotkaniami? odległość, częstotliwość, czas trwania, jak to wygląda u Was?
    • dziennik-niecodziennik Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 16:19
      po pierwsze - obowiązkowa rewizyta to w dawnych czasach i u arystokracji. jak nie masz czasu to nie rewizytuj i po prostu o tym powiedz.
      po drugie - jesli długie wizyty Cię odstręczają, to lepiej trochę częstsze a sporo krotsze. chyba ze babcia mieszka w jakiejs duzej odległości, ale wtedy to z kolei łatwiej się wykręci od neichcianej wizyty.
    • anorektycznazdzira Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 17:35
      No to chyba za pomocą rewizyty macie odbębniony kontakt rodzinny i czas poświęcony babci, czyli po re-wizycie następna hipotetyczna wizyta odsuwa się nieco i jesteście "do przodu"?wink
      • kajmanik Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 17:49
        nie rozumiem konieczności rewizyty , zwłaszcza jak nie mam na nią ochoty i czasu . rodzina wie ze cierpimy na deficyt czasu dla siebie, a na wszelkie ciocio-babcie idealnie działa wymówka pt. dziecko.
    • w-za-duzym-swiecie Re: wizyta-rewizyta: wytłumaczcie jak idiocie 14.06.12, 20:10
      Ja w ogóle nie zrozumiałam, o co Ci chodzi? Żeby wcale się nie widywać czy o co? Nie masz czasu, mówisz: babciu w tym tygodniu nie mogę, wpadniemy w następnym. Rzadziej się widujesz jak nie możesz. O to chodzi? Żeby rzadziej?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja