Strasznie boli :-(

15.06.12, 23:28
Śmietnik jaki mam w głowie:
Jest 5 czerwca 2012 roku.
Mam popołudniowe szkolenie na uczelni. Szkolenie jest genialne, jestem zachwycona zarówno tematem, prowadzeniem zajęć jak i samym prowadzącym smile.
Śmiałam się do męża, że „zakochałam” się w trenerze smile
Ku radości dzieci, do opieki, kiedy będę na szkoleniu, przyjechała moja mama.
Wieczorem wracam do domu zadowolona, zauroczona, ach... uśmiechnięta....”wzdychająca”....
Mama mówi: muszę Ci coś powiedzieć, bo prędzej czy później i tak się dowiesz.
Ja : ???????????!!!!!! Żartobliwie dodaję : jesteś w ciąży?
Ona : Nie gorzej...
Ja (dalej pół żartem, pół serio) : ja jestem ???!!!
Ona (delikatnie się uśmiecha, ale po chwili poważnie, aczkolwiek ze spokojem mówi) : Tata ma raka. Jutro idzie do szpitala na operację. Nie chcieliśmy Cię wcześniej denerwować dlatego nie nie mówliśmy.
Ja i moje trzęsące się ręce...dlaczego nie jestem zaskoczona?!
Ja to czułam...., ja wiedziałam, że stanie się coś złego.
Te moje koszmary od kilku m-cy, cmentarze, zmarli dziadkowie w snach, to wszystko nie było bez sensu.
Stoicki spokój z jakim zareagowałam na tą informację chyba był nienormalny. Nie wpadłam w panikę, nawet nie mogłam się rozpłakać. Może dlatego, że ja to wiedziałam podświadomie, ja wiedziałam że coś złego się wydarzy, ja byłam na to przygotowana ???!!!
No, ale dalej...wracam na ziemię...
Operacja nie odbyła się planowo.
Lekarze wypuścili Tatę do domu na długi weekend (Boże Ciało), bo odkażali OIOM i nie było sensu Go trzymać. Zważywszy na datę Euro 2012 bardzo poprawili Mu nastrój. Właściwie jedynym Jego problemem było to, że nie będzie mógł oglądać meczy jeśli Go zoperują smile
Ja w dalszym ciągu trzymam się nieźle. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Tata wraca w poniedziałek 11.06.2012 do szpitala i 12.06 jest operacja.
Zaczynam wariować, odchodzę od zmysłów, boję się o Tatę, boję się o mamę, boję się o siebie – nie zniosę braku mojego kochanego Taty, boję się o dzieci – córeczce mojej pęknie serce jak kochanego dziadka zabraknie...
Operacja trwa 4 godziny...
Tata po: czuje się świetnie, wygląda jak „młody bóg”, na drugi dzień „pognali” go z OIOM-u, bo nie ma sensu Go tam trzymać.
Wycięli większość trzustki, śledzionę i jeden węzeł chłonny.
Po operacji lekarz do mamy : nic nie mogę powiedzieć, za wcześnie, prawdopodobnie będzie miał cukrzycę, ale to nasz najmniejszy problem. Nie mamy tylko pojęcia, dlaczego guz od 5 m-cy w ogóle nie urósł, jakby się zatrzymał sam z siebie. Właściwie rak trzustki bez leczenia w 5 m-cy sieje takie spustoszenie, że stan powinien chyba być agonalny, a tu nic. Czekamy z niecierpliwością na badanie histopatologiczne, sami jesteśmy ciekawi wyniku, bo to dziwny przypadek.
Mama prawie straciła przytomność, zaczęła się cała trząść, miała odruch wymiotny ze stresu.
Dla wprowadzenia:
Pierwsze badanie USG, które było 5 m-cy wcześniej było na tyle „nieczytelne”, że nie wiedzieli co to jest. Nie podejrzewał nikt, że to rak trzustki. Na zdjęciach było tylko widać jakieś zapalenie węzła i coś na trzustce, ale wyglądające nie specjalnie groźnie, na pewno nie jak rak.
Także nikt nic na cito nie robił, bo nie było teoretycznie powodu.
W końcu m-c przed operacją zrobili biopsję i wyszło...
Dzisiaj 15.06 jest dwa dni po operacji. Pierwszy raz się wystraszył, ale jedyne o czym mówi, to boi się bólu. Chciał obejrzeć mecz, odłączył się od pompy ze środkiem przeciwbólowym i... wytrzymał tylko pierwszą połowę. Zrezygnowany wrócił do łóżka.
Dzwonię do niego po raz setny i twardo mówię, że jest przecież dwa dni po operacji to czego się spodziewa.
Ona na to : to może lepiej żebym ja nie wychodził ze szpitala, bo mam tu na miejscu opiekę (a chcą Go wypisać najpóźniej w przyszłym tygodniu w środę)???!!!
Ja : no skoro chcą Cię wypisać to chyba wiedzą, że sobie poradzisz – udaję twardzielkę
On niepewny: no tak, chyba masz rację... a jak moje wnuki?
Ja : czekają, żeby Cię pomęczyć
On : dziadek to się już z nimi nie pobawi
Ja : a wybierasz się gdzieś ?
On : no... chyba nie
Ja : to dlaczego mają Cię nie pomęczyć, jeszcze nie raz będziesz na nich narzekał
On : no może tak, dobrze by było...i...no dobra, ale przestań dzwonić tyle razy bo od odwracania się bez przerwy po telefon, ten cholerny ból nigdy mi nie przejdzie. Dzwoń do mamy i jej się pytaj co u mnie. Podzielcie się tymi telefonami, a nie co 5 minut któraś mi wydzwania smile
No cóż, może to i głupie, ale po tym zrobiło mi się lepiej smile
Dodam, chyba na pocieszenie samej siebie, że do mamy dzisiaj powiedział po setnym telefonie : czego Ty znowu chcesz ? smile
A co ze mną, właściwie to chyba mało ważne, ale:
wariuję, złamało mnie to, odchodzę od zmysłów, płaczę po nocach, płaczę w dzień, płaczę po pracy, płaczę rano przed pracą. Nie mogę myśleć, nie mogę się skupić.
Do męża powiedziałam: czemu to ten Twój stary sk.....yn nie zachorował tylko mój tatuś !
Na co mój mąż dzisiaj do mnie : uwierz mi, naprawdę wolałbym, żeby to mojego ojca dopadło niż twojego.
Nie tyle mówi to z miłości do swojego teścia ile z nienawiści do własnego ojca – to chyba straszne sad
Boże, ja wariuję...
    • w-za-duzym-swiecie Re: Strasznie boli :-( 15.06.12, 23:36
      Gdy okazało się, że moja mama ma raka, to było jakby ktoś bez uprzedzenia zabrał ziemię spod nóg. Dobrze, że masz wsparcie w mężu.
      • mamaemmy Re: Strasznie boli :-( 15.06.12, 23:41
        trzymam kciuki za Twojego Tatusia.
        MOcno.
        Będzie dobrze-przecież musi być!!!
    • kawka74 Re: Strasznie boli :-( 15.06.12, 23:48
      > wariuję, złamało mnie to, odchodzę od zmysłów, płaczę po nocach, płaczę w dzień
      > , płaczę po pracy, płaczę rano przed pracą. Nie mogę myśleć, nie mogę się skupi
      > ć.

      Mija.
      W jakiś, powiedziałabym, perwersyjny sposób można się do tego przyzwyczaić, chociaż jakaś część w człowieku pozostaje niepogodzona na zawsze, bez względu na przebieg i finał choroby. Śmietnik w głowie na początku jest absolutnie normalny, potem to się jakoś porządkuje, przynajmniej do pewnego stopnia.
      Wytrwałości Wam życzę, wszystkim, a Tacie dodatkowo - zdrowia. Jego los absolutnie nie jest przesądzony, chociaż teraz może to wyglądać strasznie i beznadziejnie, samo hasło 'rak' przecież ogłusza i powala.
      Trzymajcie się.
    • hellulah Re: Strasznie boli :-( 15.06.12, 23:49
      Wiem, jak boli.

      Biedna jesteś bardzo.

      Pewnie nie zdawałaś sobie sprawy, ale uwierz, wokół mnóstwo ludzi żyje z takim bólem - no to witaj wśród nas sad

      Nikogo nikogo nie powinno "dopadać", ale dopada. Nie piszę, żeby tym sposobem jakoś pocieszać, piszę, bo na pewno wokół ciebie nawet blisko są ludzie, którzy zrozumieją, co się dzieje.
    • wespuczi Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 00:32
      nie moglabym czegos takiego o moim ojcu napisac, w sumie jakbym sie dowiedziala ze jest chory nie obeszloby mnie to wcale.
      jestes szczesciara ze mozesz o swoim ojcu powiedziec tatus.
    • lady-z-gaga Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 09:54
      >Do męża powiedziałam: czemu to ten Twój stary sk.....yn nie zachorował tylko mój tatuś !

      jest się czym chwalić
      • zuwka Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 10:06
        jeśli naprawdę jest sku...synem, i mąż to potwierdził, to można o tym napisać. Chociaż jakoś to zdanie też we mnie uderzyło.
        Mimo że sama mam ojca, który wyrządził mi w życiu dużą krzywdę
        Autorko - życzę zdrowia Twojemu tacie.
      • sandrad2 Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 10:07
        to naprawde było poniżej pasa.... rozumiem, że kobita w szoku ale nie mówi się innemu "dziecku" takich rzeczy na JEGO ojca
    • sandrad2 Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 10:12
      Ty nie histeryzuj bo tak już jest, że przychodzimy i odchodzimy i jest to część naszego bytu tutaj, wpisane w zycie. trzeba to przetrwać choć patrzenie gdy choroba dotyka bliskich jest straszne, wspolczuje.

      natomiast proponuję ci zająć się czymś konkretnym - np zorganizuj ojcu jakiś tablet/laptop/coś żeby nie wychodząc z łózka mogł sobie mecze oglądać. histerią mu nie pomożesz.
      • bi_scotti Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 15:23
        Pomyslcie rodzinnie skad u Twojego taty taki spadek nastroju i jak to poprawic. Nastroj chorego jest super wazny w okresie rekonwalescencji i powinniscie wszyscy wespol-zespol (lacznie z lekarzem!!!) zrobic wszystko zeby tacie wrocila chec do zycia i wiara w wyzdrowienie. No i co tak naprawde mowia teraz lekarze? Jakie sa rokowania? Czy tata wyrazil zyczenie by byc na bierzaco informowany o "wszystkim", czy raczej jest z tych, ktorzy wola nie znac pelnej "prawdy", cokolwiek by to nie mialo oznaczac. Sorry, ze to powiem, ale nie skupiaj sie teraz na swoim bolu tylko na tacie, bo swoja postawa i stosunkiem do sytuacji mozesz mu naprawde bardzo pomoc. A w koncu o to teraz chodzi. Zdrowia Twojemu tacie zycze jak najserdeczniej, szczegolnie ze u nas jutro Father's Day ...
      • kawka74 Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 15:25
        > Ty nie histeryzuj bo tak już jest, że przychodzimy i odchodzimy i jest to część
        > naszego bytu tutaj

        Takie mądrości ludowe powinny być surowo karane.
    • anieszka76 Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 15:43
      ja niestety wiem, że boli, wczoraj był pogrzeb mojej ukochanej mamusi, zmarła na raka, miała tylko 59 lat, do końca była z nami w domu, opiekowaliśmy się nią razem z tatą, który każdego dnia nazywał ja swoją księżniczką,
      życze Ci dużo siły i nadziei,
      Pozdrawiam
      • guderianka Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 15:52
        Odnosząc się do karuzeli emocji, którą przeżywasz-euforii, radości,szkolenie-dzieci-wyjazd itp oraz tragedii która się toczy-tak bywa. Po prostu tak bywa. Życie to niezła jazda w kształcie sinusoidy, gdy już Ci się wydaje że jesteś na dnie i nie wierzysz w koszmar, który Cię spotkał winda wynosi Cię do góry, nabierasz rozpędu, radości, sił by potem znowu z szybką falą zaliczyć dołek. Nie daj sie, winda pojedzie do góry, zyczę Ci tylko by te fale w dół były jak najmniejsze i jak najkrótsze. Zdrowia dla Taty!
    • daisy Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 15:50
      Strasznie to boli tatę i to on ma prawo wariować i nie spać i robić histerie.
      Strasznie się użalasz nad sobą i jeszcze roztrząsasz i nakręcasz, jaka jesteś biedna. Daj spokój, skoncentruj się na tym, jak pomóc ojcu i mamie, zamiast się mazać nad swoimi cierpieniami. Sorry, ale chyba potrzebny ci kop w cztery litery dla otrzeźwienia.
      • verdana Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 15:54
        Jednak po tylu latach na forum podłość i głupota ludzka nadal mnie zadziwia. Rozumiem, że dla niektórych choroba rodzica to nie jest zaden powód do zmartwienia i użalania się nad sobą, że nie mają ludzkichh uczuć, ale czy naprawdę koniecznie musza wymagać tego samego od innych?
        Współczuję bardzo - czasem cudza choroba jest gorsza, niz własna. Wspieraj tatę, ale i o siebie zadbaj. Poza tym pomyśl, że to co mowi lekarz, to raczej optymistycznie brzmi.
        • daisy Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 16:21
          Dla ciebie choroba bliskiej osoby to powód do użalania się nad sobą? Daj spokój. Przeczytaj jeszcze raz post na początku, ciągle ja, ja, ja...
          • bi_scotti Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 16:35
            daisy napisała:

            > Dla ciebie choroba bliskiej osoby to powód do użalania się nad sobą? Daj spok
            > ój. Przeczytaj jeszcze raz post na początku, ciągle ja, ja, ja...

            Przesadzasz. Gdzies sie trzeba wygadac i fajnie, ze forum jest zeby sie tak wlasnie nad soba "pouzalac" gdy lzy w gardle stoja. I oczywsicie, warto autorke watku wesprzec w dzialaniach skupionych bardziej na pomocy tacie niz na samo-rozklejaniu sie ale przeciez to nie musi byc zaraz proponowany przez Ciebie "kop w 4 litery"! C'mon, kobieta cierpi i to nalezy uszanowac. Dorosla jest i zapewne wie, ze swojego strachu i cierpienia nie powinna okazywac choremu, mozna co najwyzej ja w tym wspierac ale nie popychac.
            I Verdana ma zupelna racje - bardzo czesto (moze najczesciej) trudniej stac z boku gdy ukochana osoba cierpi niz cierpiec samemu. Dlatego zreszta ja mysle, ze tak wazna jest wspolpraca lekarza z CALA rodzina, nie tylko z chorym. Rozmowy z fachowcem, zyczliwym (!) fachowcem pomagaja najczesciej wszystkim zainteresowanym - daja wiedze, jakis poglad na to co dalej, unormalniaja wlasne skoki nastrojow etc.
            • guderianka Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 16:40
              Przeczytaj jeszcze raz post na początku, ciągle ja, ja, ja...

              No a o czyich uczuciach ma pisać jeśli nie swoich ? A może nie powinna mieć uczuć ? A może jej uczucia są nieadekwatne do sytuacji? Może kurna coś w tym świecie sie zmieniło a ja nie wiem i ciężka choroba rodzica i kostucha nad nim to powód by się smiać, tańczyc i balowac ile wlezie bo "stary w końcu chory, stary cierpi ale fajnie " ?
              Autorka dała jasny komunikat dotyczący swoich -jak najbardziej dla mnie zrozumiałych-emocji w tej chwili swojego życia. Jest świadoma tego co czuje, nie trzyma emocji w sobie, nie gryzą jej one, dzieli sie ze światem w sposób, który uznała za stosowny. Nie masz najmniejszego prawa tego krytykowac a tym bardzoej dawac sobie prawo do kopania jej w 4 litery. Zostaw to specjalistom.
            • daisy Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 20:55
              Jeżeli przesadzam, to naprawdę niewiele. Przecież ojciec tej dziewczyny żyje. Zrobiono mu operację, która się udała i po której dobrze się czuje. Z opowieści wynika, że w dodatku tak naprawdę nie wiadomo jeszcze nawet, jaka to choroba. Czy to jest sytuacja do użalania się nad sobą? Co tam, zawsze można powspominać przystojnego szkoleniowca i własne motylki w brzuchu, okrasić uśmieszkami dla lepszego efektu literackiego, potem porozwodzić się: jaka to ja biedna, a i przyp** teściowi i pożyczyć mu rychłej śmierci nie zaszkodzi. Infantylne i narcystyczne "przeżywanie" do rozpęku.
              Panienko, czas się obudzić i przestać "przeżywać", a zacząć pomagać rodzicom, przede wszystkim mamie, która naprawdę ma prawo do użalania się nad swoją sytuacją - zapewne stoi przed nią wizja utraty towarzysza całego życia.
              • kawka74 Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 21:10
                Stokrotko, zamknij się już.
                • daisy Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 21:17
                  Zamykam się, zamykam, nic tu po mnie. Od zawsze irytuje mnie rozczulanie się nad sobą, kiedy to inni potrzebują pomocy.
                  • kawka74 Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 21:27
                    Gdybyś miała w głowie coś więcej, niż sianko, wiedziałabyś, że w przypadku ciężkiej choroby pomocy potrzebuje cała rodzina.
                    Dziewczyna niemalże przed chwilą dowiedziała się, że jej ojciec (nie sąsiad, nie daleki znajomy) jest poważnie chory, a tu jakieś domorosłe psycholożki serwują mądrości spod budki z piwem w Pupce Wąskotorowej. Nie wstyd Wam tak gnoić człowieka?
    • freakwave Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 16:46
      nie traccie czasu na jojczenie, macie go z Tata malo, liczy sie kazdy dzien, każdy nowy dzien jest wygraną tak na to patrzcie, wspolczuje cholernego chorobska, ale niech tato się nie poddaje nie trzeba stawiać sobie celow za 20 lat, piekne rzeczy dzieja sie z dnia na dzien, nie marnujcie tego czasu ktory macie dla siebie na rozpacz
    • asis09 Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 18:57
      Moze to głupie co napiszę w tym momencie.
      Choroba dziecka , bezsilność,walka o
      dzieciństwo i przyszłość dziecka jest
      o wiele gorszą sytuacją na zakręcie życia...
      Zdrowia dużo życzę
      • 3.14-roman Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 20:07
        CytatMoze to głupie
        Hmm... nie głupie, a bezmyślne. Taka sama liga jak mówienie komuś przeżywającemu traumę, że nic się przecież nie stało. Pocieszanie kogoś na zasadzie: "Inni mają gorzej" nie jest zbyt dobrym pomysłem. Pomyśl sama, czy np. napisałabyś osobie, która straciła rękę w wypadku, że strata obu rąk byłaby o wiele gorszą sytuacją na zakręcie życia? Albo kobiecie, której mąż zginął, że śmierć dziecka byłaby o wiele gorsza? Takie wartościowanie czyjegoś cierpienia jest dosyć nieludzkie.

        Co do autorki - Twoje reakcje są jak najbardziej normalne. Co do tych nieszczęsnych meczów - skoro tata lubi piłkę nożna, nie dałoby się znaleźć jakiegoś sposobu, aby oglądał spotkania leżąc w łóżku? Może jakiś mały laptop? Najważniejszą sprawą jest to, na co zwróciła uwagę już jedna z forumek - trzeba zadbać o dobry nastrój ojca, bo w tego typu chorobie jest to kluczowa sprawa dla poprawy stanu zdrowia. Czy Twój tata ma jakieś zajęcia, które odrywają go od codziennej monotonii? W ciężkiej chorobie chyba najgorsze jest to leżenie bez końca i wpatrywanie się w sufit...
    • mary_lu Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 19:16
      Poszukaj psychoonkologa w Twoim mieście. Być może nawet jest w tym szpitalu?

      Rak trzustki jest jednym z nowotworów, który wywołuje najcięższe problemy psychologiczne. Żadne z zachowań swoich, czy Twojego taty, które opisujesz, nie jest dziwne czy nienaturalne w tej sytuacji.
      • paliwodaj Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 20:42
        dziewczyny sorki , nie znam sie na rakach, ale z tego co przed chwila wygooglowalam rak trzustki nie zawsze oznacza smierc. Sa szanse na przezycie.
        Autorko watku, moze wiec bardziej nalezy skupic sie na tej szansie, zyc tak jakby musialo sie udac. Wiem o czym mowie, moja siostra 7 lat starsza miala raka piersi, wiem ze rokowania w tym przypadku sa inne, ale my nie plakalismy , skupilismy sie na pomocy jej i jej rodzinie. nikt inaczej nie powiedzial jak " uda sie ,musi sie udac" i wszyscy w to wierzylismy Placz nic tu nie zmieni, z wyjatkiem utraty twoich sil i zdepresjonowania najblizszych.
        Obrzydliwe jest to co powiedzialas o swoim tesciu, nie wolno mowic takich rzeczy, nie wyobrazam sobie jak tak mozna
        • mary_lu Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 20:48
          W szoku robi i mówi się rzeczy jeszcze dziwniejsze, naprawdę trzeba nie mieć wyobraźni, żeby tak komentować takie słowa.
          • daisy Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 20:59
            Hm, w szoku nie wypisuje się na forach małej prozy z barwnymi zwrotami akcji, dialogami i wszelki możliwymi figurami stylistycznymi, jakie się pamięta ze szkoły, oraz dramatycznymi apelami o trafiający szlag dla nielubianych członków rodziny, nie sądzisz?
            • mary_lu Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 21:06
              Nie, nie sądzę. Kompletnie nie obchodzą mnie "figury stylistyczne".

              Wiem, że jest rak trzustki, wiadomość sprzed kilku dni, dwa dni temu operacja i córka mocno związana z ojcem, którego zachowania teraz nie rozumie. Szok jest tutaj dla mnie pewnikiem.
          • 3.14-roman Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 21:23
            Zgadzam się z mary_lu, zachowanie autorki jest zrozumiale, ale myślę, że autorka powinna w przyszłości dołożyć starań, aby nie wyładowywać się w jakiś sposób na swoich bliskich. Nawet jeśli mąż nienawidzi swego ojca, to mogło go zaboleć. Nie każdy ma taką siłę woli, żeby zapomnieć takie słowa, nawet jeśli zostały wypowiedziane w szczególnych okolicznościach.
            • verdana Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 21:37
              A mogło nie zabolć - nie sądzicie, ża Autorka postu zna swojego męża - i jego ojca- nieco lepiej niż Wy?
              Miałam kiedyś chłopaka, ktory powiedział mi, ze największym szczęściem, jakie go w życiu spotkało było to, ze ojciec nagle umarł i jego matka wyszła drugi raz za mąż. I że ojczym jest super, a ojciec niech gnije w grobie. Bardzo sympatyczny, spokojny chłopak. A ojciec pił i bił.
              • 3.14-roman Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 22:26
                Wiesz, napisałem, że MOGŁO, nie, że musiało, czyli opcję, że nie musiało też uwzględniłem. Zresztą, autorka też nie siedzi w głowie swojego męża i nie jest w stanie przeniknąć wszystkich jego uczuć. Nie chodziło mi o same słowa, ale o fakt, że autorka (ze zrozumiałych zresztą powodów) w jakiś sposób wyładowała swoją złość na mężu. Nie piszę tutaj, że powinna za to jakoś pokutować czy coś, ale, że powinna się starać nie robić takich rzeczy w przyszłości - bo nie każdy bliski człowiek jest w stanie coś takiego wytrzymać na dłuższą metę.
    • d.o.s.i.a Re: Strasznie boli :-( 16.06.12, 21:50
      > Do męża powiedziałam: czemu to ten Twój stary sk.....yn nie zachorował tylko mó
      > j tatuś !

      Bardzo niefajny tekst. Uwazaj, bo kiedys takie slowa do Ciebie wroca. Inni ludzie tez zasluguja na zycie, wiesz? Nie tylko Twoj ojciec. Nie Tobie oceniac kto powinien umrzec sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja